,, [...] Może to być, że Bóg ma dla takich dusz, jakieś miejsce gdzie ogień i ofiara są w stanie oczyścić je z nieczystości jak ogień oczyszcza puszczę z grzybowatych tworów. [...]'' - Robert Ervin Howard ,,Czaszki wśród gwiazd'' [w]: ,,Solomon Kane. Okrutne przygody''.
niedziela, 2 listopada 2014
Solomon Kane o Czyśćcu
Żmij Ognisty Wilk w Czyśćcu
,, [...] W czyśćcu było bardzo podobnie jak w piekle, ale istniały znaczne różnice. Pokutujący byli zdolni do miłości, ich kara miała swój koniec, oraz chwalili Boga. Goście widzieli jak co jakiś czas spływała Krew i uwalniała ileś dusz.- To znaczy, że właśnie odprawiana jest Msza Święta – Brat i Siostra przypomnieli sobie z lekcji religii.
Ujrzeli jak przybyła Matka Boska i zabrała ze sobą wielką liczbę pokutników, a wśród nich dzieci. Pani Wanda musiała jeszcze poczekać’’ – ,,Dom’’
Słowiański
heros Żmij Ognisty Wilk podróżując po zaświatach spotkał w
czyśćcu przesądnego marynarza Słupeckiego, poetę i
encyklopedystę Wierzbickiego, pasterza Gajdę, żołnierza
Witońskiego (niegdyś składał ofiary z ludzi, lecz potem tego
żałował), juhasa Skamżocha z towarzyszami (zginęli pod lawiną,
choć ostrzegał ich dobry Płanetnik Górski Pływak) i Janusza
Radziwiłła – zdrajcę Polski, który przed śmiercią wzywał
imienia Maryi, o czym zaświadcza Henryk Sienkiewicz.
sobota, 1 listopada 2014
Żmij Ognisty Wilk w Niebie
Zwiedzający zaświaty słowiański heros Żmij Ognisty Wilk, którego przewodnikiem był Janioł – anioł stróż Polski, ujrzał w Niebie puste trony przeznaczone dla pokutujących w Czyśccu i potępionych w Piekle. Bohater spotkał Maryję, św. Michała Archanioła, św. Brunona z Kwerfurtu, św. Ottona z Bambergu, św. Stanisława wraz ze wskrzeszonym Piotrowinem, św. Wojciecha uzbrojonego w piorun, św. Kazimierza Królewicza, króla węgierskiego św. Władysława, który ongiś obronił Dziewicę przed Kumanami, św. Ilję, św. Mikołaja – władającego morzem, wilkami i wilkołakami, św. Germana, św. Własa – opiekuna bydła, św. Ninę, norbertanki zamienione w Skałę Panieńską, za to, że nie uległy Tatarom, dominikanów wymordowanych przez Tatarów (pomścił ich klasztorny wół, który usypał im mogiłę i wyrył na niej napis rogiem), Annę Wazę, bł. Bogumiła, św. Jadwigę, św. Kingę, kaszubskich marynarzy z Łeby, króla Jana III Sobieskiegio i jego żonę, królową Bonę, ojca Bernarda z Wąbrzeźna (kiedy zostanie beatyfikowany, na jego grobie wyrośnie biała lilia), nawróconego sodomitę Merdasińskiego – dworaka Henryka Walezego, prawosławnego biskupa Charytoniosa herbu Charytonowicz z Grecji (jego ród wywodził się od Charyt z mitologii greckiej), Poraja – brata św. Wojciecha, pierwszego arcybiskupa gnieźnieńskiego Wilibaldusa z Francji, arcybiskupa gnieźnieńskiego Roberta i jego brata Paulina, biskupów krakowskich Roberta herbu Korab i Baldwina von Achinger, burmistrza Zarębę (organizatora obrony przed morowym powietrzem), braci biskupów Prokulfa i Klemensa z Kruszwicy, rycerza Bonifacego Mierzba, Jana Zamoyskiego, Jana Kochanowskiego, Mikołaja Kopernika, przeora Augustyna Kordeckiego, św. Jerzego, bł. Stanisława Kazimierczyka, Stefana Czarnieckiego, chłopów Michałka, Kusego Jasia i Jantusia z Toczka walczących ze Szwedami, , nawróconego mnicha, który ongiś zbiegł z klasztoru, lecz potem czynił pokutę, medyka Kosmę, marynarza Kotwickiego zabitego przez Szwedów, górala Gąsienicę – Raciborka, który króla Jana Kazimierza przed Szwedami, Czarnego Ułana walczącego z zaborcami, analapijskiego kronikarza Smolkę, kochanków ze Ślęży, których miłości strzegł niedźwiedź, mnicha ze Ślęży, który zabił Neura kozikiem, oraz ,,nieprzebrany tłum z wszelkich narodów, pokoleń i języków pod Słońcem''.
Sława Bogu i Wszystkim Świętym!
Fama alden Godus ad Evrayen
Santyjen!
Slava Bogu i Vsiem Sviatim!
piątek, 31 października 2014
Oniricon cz. 66
Śniło mi się, że:
- oglądając w Telewizji Puls program amerykańskich kreacjonistów, przeniosłem się do równoległego świata, w którym nie było grzechu pierworodnego; w tym świecie zobaczyłem piękne dziewczyny i miałem ochotę uprawiać z nimi seks, lecz zdawałem sobie sprawę, że wówczas sprowadziłbym zło do tego świata,
- moja śp. Babcia zabrała mnie na mszę ks. Piotra Natanka w Szczecinie, a ja się na niej wygłupiałem; ks. Natanek w czasie mszy częstował winem i szampanem, niektóre panie przyprowadziły do kościoła pieski yorki i udawały, że mają psie głowy, ks. Natanek mówił coś o przecinku, po powrocie z mszy moja Babcia stała na klatce schodowej rozmawiając z jakimś filozofem i nie chciała wejść do mieszkania,
- bałem się, że się zamienię w kynokefala, zobaczyłem na ulicy człowieka z głową czarnego psa i się przestraszyłem,
- w Królestwie SHS żyli pochodzący z Maroka negroidalni muzułmanie Nayfoori, którzy zostali wypędzeni przez Serbów, Chorwatów i Słoweńców,
- zobaczyłem na rysunku czerwonego tygrysa z głową Muamara Kadafiego, rysunek znajdował się w książce Kadafiego o demokracji,
- istnieje księga, w której wyznawcy religii innych niż islam zostali porównani do czarnych olbrzymów, przeszkadzających muzułmanom w dostaniu się do Nieba, które trzeba pozabijać,
- współcześnie żyjąca młoda kobieta była prześladowana przez złą czarownicę - swoją szefową, słudzy czarownicy ugotowali żywcem małpę mangabę rudoczelną, zaś prześladowana kobieta pozwoliła uciec gerezie abisyńskiej,
- hinduski sprzedawca fast foodów z Placu Rodła w Szczecinie ubrany w zielono - złotą szatę i turban, ogłosił się ,,agricolą wszystkich szczecińskich muzułmanów'' i wzywał do dżihadu, w związku z czym zrezygnowałem z kupienia u niego zestawu ,,Ramajana'', który przez pomyłkę nazwałem ,,Mahabharatą'',
- w listopadzie szedłem boso po ul. Obrońców Stalingradu w Szczecinie i wchodziłem do każdej kałuży, przed salonem fryzjerskim zobaczyłem dwóch słowiańskich bogów - ojca (mógł to być Strzybóg wyglądający jak Legolas) i jego synka; obaj bogowie chodzili boso,
- Stanisława i Katarzyna Kruszewskie zwiedzały muzeum; Stanisława narzekała na współczesną naukę, która powróciła do wiary w samorództwo (sama opowiadała się za teorią panspermii), a potem na cały głos zaczęła tłumaczyć coś po niemiecku, aż ją Katarzyna uciszyła,
- byłem z jakąś wycieczką w posiadłości arystokraty i tam nie znając dobrych manier chodziłem po ogrodzie, gdzie na trawie leżała piękna dziewczyna i deptałem żywopłot,
- Cruella de Mon miała dwie głowy i dwa tułowie - jeden chudy, a drugi gruby i dybała na życie pięknej dziewczyny; wszędzie szukała zła, podczas gdy jej ofiara poszukiwała dobra.
wtorek, 28 października 2014
Oniricon cz. 65
Śniło mi się, że:
- dawniej wyrabiano tzw. ,,k...rwie świeczki'' do oświetlania zamtuzów,
- ujrzałem litewskie poganki w białych szatach odprawiające obrzędy w wodzie,
- w KTA zobaczyłem wysoką, pomalowaną na niebiesko pompę z sześcioma żółtymi rękami, uznałem ją za Valara i wsiadłem na nią, po czym pompa szła po Szczecinie i zbierała metalowe koszyki na kółkach, potem zaczęła się kurczyć, aż nie można było na niej jeździć, a jakiś mężczyzna z dziećmi powiedział, że jestem ,,najmniejszy z wszystkich wózków'',
- Mama opłakiwała brzozę,
- fotografowałem kobiety w bikini i wklejałem zdjęcia do albumu,
- istnieje w Polsce neopogańska, nawiązująca do wierzeń pruskich sekta Rozczochrańców, w której mężczyźni i kobiety chcąc uprawiać seks noszą rozczochrane włosy,
- zobaczyłem dużą i grubą, neopogańską świecę z napisem ,,Dla Pana Kupały'' i słowiańskim symbolem solarnym i pomyślałem, że jako chrześcijanin nie mogę mieć tej świecy,
- istniały dwie Białe Czarownice, z których jedna była gruba i obie czytały ,,Opowieści z Narnii'' C. S. Lewisa i władały światem stanowiącym przejście z naszego świata do Narnii,
- idąc ulicą zobaczyłem młodego mężczyznę, który rozbił butelkę piwa o chodnik i pomyślałem, że Pavlas ov Vidłar byłby z niego dumny,
- mijając kościół pod wezwaniem Serca Jezusowego w Szczecinie rozkleiłem się i opłakiwałem swoje grzechy, których już nie pamiętałem,
- Ludwik XVI miał żonę ośmiornicę, z którą spłodził dwóch synów - żółwie olbrzymie, które się potem zamieniły w stegozaury przez rewolucjonistów zmuszane do pracy na polu,
- moja Mama była ośmiornicą i leżała na piasku wysychając na słońcu,
- pojechałem z wycieczką do Grecji, gdzie w muzeum na Akropolu widziałem rzeźby bogów min. Dionizosa - Kriszny z czerwoną plamą na twarzy, zaś gdy policjant spytał mnie co to jest tolerancja, odpowiedziałem, że jest to szacunek do drugiego człowieka mimo różnicy poglądów (przewodnik wycieczki wolał, abym powiedział, że tolerancja to miłość i litość), w muzeum pieczono 2 - metrowe kiełbasy, byłem głodny i jakaś pani ze Szczecina zaproponowała mi zjedzenie pieczonego mięsa, a ja się zdziwiłem, że nie muszę płacić,
- w ,,Mistrzu i Małgorzacie'' Woland jest nazywany imieniem Allah,
- chciałem zabić Jolasię Kiepską, za to, że źle traktowała swojego męża Waldemara, a ona przed egzekucją ubrała się na biało,
- zobaczyłem na skale kucającego nagiego mężczyznę z głową koziorożca nubijskiego, który powiedział do mnie: ,,Napisz o mnie'',
- Mahomet kazał człowiekowi, który zjadł wieprzowinę, aby rozciął sobie żołądek i pokazał wszystkim co zjadł, a potem szedł po szczecińskim parku i rozmyślał o islamie,
- w Polsce mieszkała piękna neopoganka prowadząca irlandzką restaurację i bloga, która przyrządziła dla swych pracowników potrawę podobną do kebabu.
niedziela, 26 października 2014
Wielki powrót kuzynek Kruszewskich, czyli ,,Zaginiona''
W 2014 r. Andrzej Pilipiuk napisał czwarty tom cyklu ,,Kuzynki Kruszewskie''(dotychczasowa trylogia: ,,Kuzynki – Księżniczka – Dziedziczki'') pod tytułem ,,Zaginiona''. Powieść, a właściwie dwa mniejsze utwory zebrane w jednym tomie (powieść ,,Zaginiona'' i nowela ,,Czarne skrzypce'') opowiadają o przygodach parających się alchemią kuzynek Stanisławy i Katarzyny Kruszewskich po śmierci Mistrza Sędziwoja i odejściu księżniczki Moniki Stiepankovic. Akcja rozgrywa się współcześnie, w dobie rządów negatywnie ocenianej przez Autora i przeze mnie Platformy Obywatelskiej oraz szalejącego kryzysu, w takich miejscach jak: legendarna, oddzielona obręczą czarów od świata wyspa Frisland na południe od Islandii (pojawiała się mapach z XVI – XVII wieku; więcej może o niej przeczytać w świetniej książce Umberto Eco ,,Historia krain i miejsc legendarnych''), Polska (Kraków, Warszawa, Jelenia Góra i okolice, Wrocław) i w Czechach (Praga; notabene dawna stolica europejskiego hermetyzmu).
Obok
znanych z poprzednich powieści: Stanisławy (polskiej szlachcianki z
Ukrainy, uczennicy mistrza Michała Sędziwoja, żyjącej
nieprzerwanie od XVII wieku dzięki mocy kamienia filozoficznego
zwanego ,,czerwoną tynkturą''), oraz Katarzyny – byłej
agentki CBŚ i mistrzyni obsługi komputera, pojawia się nowa
bohaterka. Jest nią uboga studentka geologii Anna Czwartek, która
okazuje się być zaginioną frislandzką księżniczką Tordis de
Behoune. Była bardzo piękną dziewczyną, szczupłą jak lalka
Barbie, o długich czarnych włosach i niebieskich oczach. Na ręku
miała wytatuowanego czerwonego, walońskiego koguta – znak jej
nadprzyrodzonych zdolności (potrafiła wykrywać metale i drogę
ucieczki, a także widzieć aurę – z miejsca odgadła, że
Stanisława była alchemiczką, z powodu złotej aury; nawiasem
mówiąc nadprzyrodzone moce koronowanych głów jako oznaka
pochodzenia ich władzy od Boga, były motywem dawnych europejskich
legend, co wykorzystał Tolkien każąc Aragornowi uzdrawiać za
pomocą ziela atelas). Anna należała do duszpasterstwa
akademickiego. Z pomocą przyjaciół – Frislandczyków Marcela i
Wiktora zbierała informacje o swej zaginionej ojczyźnie, w końcu
zaś na nią wróciła w towarzystwie Stanisławy i Katarzyny i
została koronowana na władczynię po przejściu próby swych mocy.
Dodać należy, że na jej życie dybali niemieccy antykwariusze –
potomkowie hitlerowskich żołnierzy, którzy ongiś przypłynęli na
Frisland. W utworze pojawiają się też wzmianki o bośniackiej
księżniczce, dobrej wampirzycy Monice Stiepankovic (przed odjazdem
z łowcą wampirów Laszlo, dobrowolnie zostawiła alchemiczce ćwierć
litra swojej krwi, która posłużyła kuzynkom jako środek dodający
siły i szybkości, użyty w walce z sektą Domem Czterech Liści),
oraz o poległym w walce z Bractwem Drugiej Drogi, Mistrzu Sędziwoju
(Stanisława zobaczyła go w szamańskiej wizji).
W książce
tej można znaleźć liczne ciekawe motywy fantastyczne, jak choćby
wyspę Frisland (jej flaga przedstawiała czerwony krzyż łaciński
w polu zielonym), silnie narkotyczne rośliny czarny i czerwony lotos
(zaczerpnięte z utworów R. E. Howarda o Conanie), krakowskie,
tajemne bractwo librofilów (czcicieli książek, którzy nie
uznawali druku i przepisywali książki ręcznie na pergaminie, a
ponadto gromadzili różne osobliwości, aby się do nich dostać,
Stanisława w białej sukni i z pochodnią w ręce pływała łódką
po zalanych wodą torach – sic!), zielona zgorzel (choroba zawodowa
alchemików polegająca na krystalizacji ciała, zachorowała na nią
Stanisława, zaś lekiem były płatki niebieskiej, frislandzkiej
róży z cukrem), szara tynktura, zwana ,,kamieniem głupców''
(zamieniała złoto w ołów), zbrodnicza sekta Dom Czterech Liści
(gildia czarnej magii posiadająca rozległą, okultystyczną
bibliotekę, zlikwidowana przez kuzynki Kruszewskie z pomocą
Inkwizycji), mówiący szczaw – magiczna roślina Żydów,
udzielająca odpowiedzi na pytania za pomocą pojawiających się na
liściach hebrajskich liter, z których należało ułożyć sobie
odpowiedź (ciekawe czy to ten szczaw miał na myśli Niesiołowski?
;), oraz przeklęte, czarne skrzypce z XVII wieku, które opętały
Zuzannę, zmuszając ją do nieustannej gry (kuzynki je rozbiły).
Choć
niektóre wypowiedzi Stanisławy – kobiety z innej epoki mogą
szokować współczesnego czytelnika (np. ta o paleniu czarownic), w
książce spodobały mi się: spora dawka fantazji, humoru,
patriotyzmu, pochwała empatii, współczucia i przebaczenia, wiary
chrześcijańskiej (Frislandczycy byli katolikami), liczne motywy
antymagiczne (krytyka czarownic, voodoo, masonerii rytu egipskiego
założonej przez oszusta Cagliostra, magii, satanizmu i wywoływania
duchów), pozytywna ocena katolickich egzorcystów, soli
egzorcyzmowanej i medalika św. Benedykta, uznanie prawa do obrony
koniecznej, ostrzeżenie przed piekłem (trafił tam prześladowca
Anny Czwartek zabity czekanikiem przez Stanisławę), ostrzeżenie
przed narkotykami, jako świństwem, które nie tylko zabija, ale też
kosztuje, krytyka biurokracji i pochwała czytania książek, a
wszystko to podane w bardzo atrakcyjny sposób. Powieść mi się
podobała (okładka też) i marzę, żeby kiedyś ją sfilmowano –
nie wymagałoby to nadzwyczajnych efektów specjalnych, a mogłoby
dać dużo radości.
,,Upadek króla Artura''
W 2003 r. w trakcie lektury biografii ,,J. R. R. Tolkien. Wizjoner i marzyciel'' pióra Humpreya Carpentera po raz pierwszy dowiedziałem się o mało znanym poemacie Tolkiena o tematyce arturiańskiej, w którym królowa Ginewra miała być przedstawiona w niespotykany dotąd sposób. W październiku 2014 r. przeczytałem ów XX – wieczny epos noszący tytuł ,,Upadek króla Artura'' (książkę dostałem w prezencie na imieniny od swojego przyjaciela Voytakusa ov Višnica).
Jest
to aliteracyjny, niestety niedokończony poemat opowiadający o
schyłku panowania legendarnego Artura, czerpiący inspirację z
,,Historii
królów Brytanii''
Geoffreya z Monmouth (dla odmiany C. S. Lewis bardzo krytycznie
oceniał owe średniowieczne źródło z literackiego punktu
widzenia) i z
kilku średniowiecznych poematów o śmierci króla Artura (w tym z
tego najbardziej znanego, pióra Thomasa Malory'ego - ,,The
Morte Arthur'').
Akcja eposu rozgrywa się w V wieku, u schyłku starożytności –
poza Brytanią dogorywa Cesarstwo Rzymskie. Miejsce akcji to
arturiańska Brytania, oraz tajemniczy ,,Dziki
Wschód'';
ziemie germańskich barbarzyńców, gdzieś nad Renem. Artur za radą
zdradzieckiego Mordereda wyruszył do Barbaricum, aby wspomóc w
walce Rzymian. Król przerwał wyprawę, gdy dowiedział się o
spisku Mordreda, chcącego uwieść niezwykle piękną, ale i
wyrachowaną królową Ginewrę, ,,ku
zgubie mężów chodzącą po ziemi''.
Pojawia się również fryzyjski żeglarz Radbod – poganin
ostrzegający Mordreda przed powrotem zdradzonego króla (postać
wymyślona przez Tolkiena). Ginewra uciekła z Camelotu przed
zalotami Mordreda, zaś w niedokończonych zapiskach, Lancelot ocalił
ją przed spaleniem na stosie z rozkazu Artura. Nie było jednak
,,happy
endu'',
ani nawet tak charakterystycznej dla dzieł Tolkiena
,,eukatastrofy''.
Skończyła się przyjaźń między Lancelotem a Gawenem, gdy z ręki
tego pierwszego polegli Garet, Ektor i Gaheris, zaś Lancelot i
Ginewra rozstali się. Lancelot odtąd czynił pokutę jako mnich,
zaś królowa nie mogła zrozumieć, dlaczego od niej odszedł.
W
poemacie urzekło mnie niezwykłe piękno poezji, oraz interesująca
mnie tematyka, a także liczne ciekawostki podane przez Christophera
Tolkiena, syna pisarza. Moim
zdaniem warto byłoby nakręcić film na podstawie tego eposu XX
wieku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)








































