sobota, 4 lipca 2015

Radasław Bury




Radasław Bury – czarownik żyjący w erze dziewiątej, którego historycznym pierwowzorem był Stanisław ,,Stach z Warty'' Szukalalski. Wodnik Volch Alabasta bronił przed nim ziem nad rzeką Viraną, na terenach późniejszej Analapii pod postacią tura o złotych rogach. Radasław ożywił rzeźby toporników – potworów przypominających skrzyżowanie głębinowych ryb z jaszczurkami, zaś na czele owej armii postawił ożywiony czarami wielki Żelazny Młot. Volch Alabasta pod postacią wilka odebrał i zniszczył berło zwane Nawią Kością należącą do Radasława, czym pozbawił go mocy. 



piątek, 3 lipca 2015

Stradcze




,, - Niemowlęta pochowane bez chrztu świętego żądają od przechodniów spełnienia chrześcijańskiego obowiązku. Siedzi taki niby gołąbek na cmentarnym murku i woła: chrztuuu! Jeśli się go nie przeżegna nie wypowie sakramentalnych słów, bierze się grzech śmiertelny na swoją duszę'' - S. L. Wadecka ,,Odpowiadać nie mogę''

Rogate straszydło




,, [...] Umówił się z kolegami w karczmie, więc spieszył się, bo już na niego czekali. Aż tu nadchodzi do mostu, patrzy, wyskakuje skądś baran nie baran, kozioł nie kozioł. Cały czarny, a ślepia jarzą mu się niczym węgle. Chłop jakby coś przeczuwał, ale że był odważny, próbuje to coś wyminąć. Skręca więc w lewo, a to - to zachodzi mu drogę znowu. On w prawo, to - to też w prawo. Zezłościł się i wali już prosto na mostek. A to coś jak rogi nastawi, jak ogniem z gęby zionie, jak smrodem dmuchnie... Zmiarkował Antosiak, że musi w tym być jakaś siła nieczysta. Przeżegnał się, imię boskie na pomoc wezwał - wiadomo, dopiero jak trwoga, to do Boga  - i uciekł do domu. Po tej przygodzie coś zaniemógł. Niby nic mu nie było, a sił już do niczego nie miał. Słabował, słabował i wnet też mu się zmarło...'' - S. L. Wadecka ,,Odpowiadać nie mogę''. 

czwartek, 2 lipca 2015

Jak kucharka Śmierć przegoniła...




,,W kuchni uspokoiło się nieco z robotą, więc przysiadłam na chwilę. Coraz gorzej ostatnio z moimi nogami. Kocisko wskoczyło mi na kolana i drzemie... Pomyślałam sobie, że dobrze by było skorzystać z okazji i zmówić wieczorny pacierz, bo później nie mam siły, od razu walę się na łóżko i zasypiam jak kamień. I wtedy coś zapukało. Raz, dwa, trzy... Kot od razu smyrgnął pod stół. Mnie jakby coś tknęło, ale nim zdążyłam słowo powiedzieć, już Maryśka otworzyła drzwi... Otworzyła i stoi jak ten słup! A za drzwiami, w ciemności, w sinym blasku coś stoi. I kiwa na mnie. Jak przedtem gorąco nas morzyło, tak teraz mróz przeszedł mi po kościach. Ano, myślę, przyszła po mnie starucha... Widać czas. Wątroba dokucza, jeść nie mogę, nogi nosić nie chcą.... Ale potem pomyślałam sobie, że przecież człowiek nic tego życia nie użył, harował tylko i harował, niczego dobrego nie zaznał i już ma się z tego świata zabierać? Nie! Jak nie złapię kopyści, jak nie smyrgnę w to coś! Przeżegnałam się i hajda za niegodziwą! Czytałam gdzieś, że jak po jednego śmierć przyszła, to się tak z łóżkiem przekręcał, że nie mogła mu przy głowie usiąść i odeszła z kwitkiem. To i ja teraz tak samo. Zmiatała paskudna, że aż płachta za nią powiewała, kościska klekotały, a gdyby nie zemknęła do kościoła, porachowałabym jej wszystkie'' - S. L. Wadecka ,,Odpowiadać nie mogę''


Mądry i Głupi

,,Nie nowina, że głupi mądrego przegadał;
Kontent więc, że uczony nic nie odpowiadał,
Tym bardziej jeszcze krzyczeć przeraźliwie począł;
Na koniec zmordowany, gdy sobie odpoczął,
Rzekł mądry, żeby nie był w odpowiedzi dłużny:
'Wiesz, dlaczego dzwon głośny? Bo wewnątrz jest próżny''' – Ignacy Krasicki ,,Mądry i głupi''




W dzieciństwie ogromnie lubiłem fantazjować o wariatach mieszkających wśród zdrowych ludzi i wyczyniających różne dziwne, zabawne rzeczy. Około roku 1995 fantazjowałem o dwóch braciach, z których jeden był całkowicie zwyczajny i rozsądny, drugi zaś ekscentryczny i szalony. Bracia ci mieszkali wspólnie w Polsce lat 90 – tych XX wieku. Normalny brat opiekował się swoim zbzikowanym bratem i miał z nim ,,urwanie głowy''. Oto co Głupi zmajstrował najlepszego:
- zapytany o imię przedstawiał się jako: ,,Tadzio Pierdzi Sradzio Kupa Śmierdząca'' (tak w wieku przedszkolnym przezwał mnie jakiś chłopiec w piaskownicy, a mojej Babci się to nie podobało),
- przez solidarność ze zwierzętami jadł karmę dla psów i kotów i załatwiał się do kuwety (pomysł z 2015 r.),
- z obnażonymi genitaliami zbiegał ze schodów z okrzykiem: ,,Tereee! Beniamin Blumpschen''! zainspirowany niemiecką kreskówką o słoniu nadawaną jako Wieczorynka w latach 90 – tych,
- pomalował sobie okulary na tęczowo, aby nauczyć się języka angielskiego,
- położył się na wystawie sklepu rybnego trzymając pudełko paluszków rybnych na piersi i mówił: ,,Noc – boli – boli'' (pomysł z 1996 r.)
- założył sobie loda z automatu jako czapkę na głowę i udawał jednorożca,
- w Warszawie wspiął się w nocy na Kolumnę Zygmunta i założył posągowi króla na głowę wazę do zupy, po czym śpiewał: ,,I mądry jestem też, że aż słów podziwu brak, powiedźcie mi, czemu się tak gapicie i mnie nie podziwiacie''?
- na Wielkanoc rzucał w przechodniów i pojazdy surowymi jajami, zaś na Śmingus – Dyngus wylewał wodę przez okno. 
Żeby wymyślać takie rzeczy, to chyba sam musiałem być lekko szalony ;-). 






środa, 1 lipca 2015

Wesz wyborcza




,, - Gdy pada deszcz, jarociniacy chowają swój ratusz na kółkach do budy. W wielkiej sali radnych trzyma się ogromną wesz na łańcuchu. Gdy trzeba wybrać nowego burmistrza, radni zasiadają wokół stołu, a wesz spuszcza się z uwięzi. Na kogo wejdzie, ten zostaje burmistrzem. Ponieważ wszyscy jarociniacy znani są ze swego wstrętu do insektów, od niepamiętnych lat ten sam burmistrz pozostaje na stanowisku'' - S. L. Wadecka ,,Odpowiadać nie mogę''. 

Mozazaur ,,wymiata'', czyli ,,Jurassic World''

,,Dinozaury – dawne gady -
były brzydkie do przesady
Wielki jeż i słoń rogaty
i upiorny wąż rogaty
wyglądają jak pokraki,
ale fajne z nich zwierzaki […]
A gdzie żyją pterozaury?
Już nie żyją, bo wymarły'' – Natalia Usenko i Danuta Wawiłow




Dla Czytelników mojego bloga może nie być tajemnicą moje wieloletnie zainteresowanie prehistoryczną fauną. Od wieku przedszkolnego poczynając, a na liceum kończąc czytałem książki o dinozaurach i oglądałem filmy o nich, rysowałem je, miałem dinozaury – zabawki (w tym jednego ulubionego, którego nazywałem Taszchetozaurem), wymyśliłem zamieszkaną przez nie planetę Pterotyjandię, bo nie mogłem się pogodzić z ich wyginięciem, marzyłem by zostać paleontologiem, a nawet pisałem o nich teksty popularnonaukowe, które zamieściłem na tym blogu w poście ,,Dinozaury i inne zwierzęta prehistoryczne''. W 2003 r. odwiedziłem nawet muzeum w Kamieniu Pomorskim, gdzie oglądałem kości tych wspaniałych zwierząt. W późniejszych latach moje zainteresowania skręciły w kierunku bardziej humanistycznym, ale jeszcze teraz uważam dinozaury i resztę prehistorycznej fauny za stworzenia bardzo piękne, ciekawe i fascynujące.



W czerwcu 2015 roku obejrzałem film ,,Jurassic World'' – sequel trylogii ,,Park Jurajski'' Stevena Spielberga. Akcja rozgrywa się na początku XXI wieku po śmierci Johna Hammonda – założyciela Parku Jurajskiego (w wypowiedziach bohaterów padają wzmianki o wojnie w Afganistanie z 2002 r. i o Tora Bora – twierdzy bin Ladena) w USA oraz na wyspie Isla Nublar u wybrzeży Kostaryki. Głównymi bohaterami są bracia – młodszy Gray i starszy Zach, których rodzice się rozwodzili, ich ciocia Claire, która była dyrektorem parku rozrywki Jurassic World, oraz Owen – treser młodych welocyraptorów.



Prezentowane na filmie zwierzęta pochodzą z okresu kredy jak: welocyraptory, tyranozaur, triceratops, opancerzony ankylozaur, szybko biegające gallilimy, oraz mój ulubiony – potężny morski gad mozazaur władny pożerać rekiny. Z okresu jury pochodzą natomiast stegozaur, apatozaury, młode brachiozaury i dimorfodonty, zaś z triasu - kompostognaty. Oprócz nich pojawia się również stworzony na drodze manipulacji genetycznych przez chińskiego uczonego Henry'ego Wu – Indominus rex – mięsożerna bestia płci żeńskiej o bladej skórze, większa od tyranozaura i mordująca wszystko na swej drodze. Indominus został wykreowany przez człowieka, aby przyciągnąć więcej turystów znudzonych ,,naturalnymi'' dinozaurami. Jak łatwo zgadnąć – efekt okazał się opłakany.



W filmie bardzo spodobało mi się owe ostrzeżenie przed ,,zabawą w Boga'', ukazanie rozwodu jako czegoś co krzywdzi dzieci, oraz potępienie złego traktowania zwierząt i wykorzystywania ich we współczesnym ,,wyścigu zbrojeń''. Jedyne zastrzeżenie natury merytorycznej dotyczy trzymania pterozaurów w ptaszarni, podczas gdy owe latające gady nie były ptakami, ani nawet ich przodkami (pterozaury bardziej były zbliżone do nietoperzy, zaś ptaki pochodzą od dinozaurów).