środa, 11 lipca 2018

,,Ostatni bohater''


,,Umrze naród, w którym umarli bohaterowie’’ - Leonidas (po 540 – 480 p. n. e.)







W lipcu 2018 r. obejrzałem rosyjski film fantasy ,,Ostatni bohater’’ (ros. ,,Poslednij bogatyr’’) z 2017 r. w reżyserii Dmitrija Diaczenki (ur. 1972) wyprodukowany przez studio Dineya (podobnie jak inny rosyjski film fantasy - ,,Księga Mistrzów’’, który już recenzowałem na tym blogu). Akcja rozgrywa się w XXI wieku w Moskwie i w fantastycznym świecie zwanym Biełogorie, podobnym do Rusi Kijowskiej.
Głównym bohaterem jest młody mężczyzna, Iwan (częste imię wśród bohaterów rosyjskich baśni) – syn samego Ilji Muromca z Biełogoria. Jako dziecko został uratowany przez dobrego czarodzieja przed siepaczami złego kniazia i przeniesiony do naszego świata. Znaleziono go tam w lesie i wychowano w domu dziecka. Iwan mieszkał w Moskwie, gdzie używając pseudonimu Białego Maga Swietozara, pracował jako domorosły okultysta – celebryta, udzielający się w programie telewizyjnym ,,Bitwa Magów’’ i wykorzystujący ludzką naiwność (w Rosji niestety roi się od sekt). Okazał się jednak bezsilny, gdy zaprowadzono go do szpitala do łóżka pogrążonego w śpiączce chłopca z błaganiem, aby go uzdrowił (ma tu miejsce krytyka okultyzmu). Na ulicy spotkał starą kobietę, która przepowiedziała mu, że trafi do innego świata, gdzie spali chodzący dom i poniesie śmierć. Gdy Iwan popadł w konflikt z mafią, rzucił się do ucieczki przez teren akwaparku gdzie znajdował się portal prowadzący do Biełogoria. Tam przeżył liczne przygody (min. niechcący podpalił chatkę Baby Jagi poruszającą się na kurzych nóżkach i poszukiwał magicznego miecza Kładzińca). Po powrocie do Moskwy udał się do szpitala i tym razem uzdrowił chorego chłopca za pomocą żywej wody ;).
Biełogorie zamieszkiwały liczne postaci znane w dużej mierze z rosyjskich baśni (skazek) i bylin. Na filmie, podobnie jak w świetnej, amerykańskiej serii komiksów fantasy ,,Baśnie’’ Billa Willinghama, wiele postaci wcześniej negatywnych (np. Kościej, Baba Jaga, Gorynycz), ostatecznie opowiedziało się po stronie dobra, podczas gdy bohaterowie znani jako pozytywni przeszli ostatecznie na stronę zła (Dobrynia Nikitycz). Moim zdaniem jest to nie tyle postmodernistyczny relatywizm, co nawiązanie do słów Jezusa Chrystusa: ,,Wielu zaś pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi’’ - Mk 19, 30.







Ilja Muromiec – największy z bohaterów ruskich bylin, szlachetny wojownik wywodzący się chłopstwa, ojciec Iwana. Przez czarownicę Warwarę – żonę Dobryni Nikitycza został zaklęty w kamienny posąg i postawiony w sali tronowej kniazia. Zły czar został zniweczony dzięki wysiłkom Iwana i jego drużyny i wówczas nastąpiło radosne spotkanie ojca z synem.








Alosza Popowicz – jeden z bohaterów ruskich bylin, którego Warwara ze swymi wojami osaczyła w lesie, zamieniła w kamienny posąg i wrzuciła z klifu do morza.








Dobrynia Nikitycz – bohater ruskich bylin reprezentujący stan rycerski (Ilja Muromiec wywodził się z chłopstwa, zaś Alosza Popowicz, jak mówi sam jego przydomek, był synem prawosławnego kapłana). Pierwowzorem Dobryni Nikitycza była postać historyczna – Dobrynia (X wiek) – wojewoda św. Włodzimierza I Wielkiego (? - 1015). Zazdrościł sławy innym bohaterom, zwłaszcza Ilji Muromcowi i z pomocą swej żony – czarownicy usuwał ich ze swej drogi. W końcu został kniaziem. Wciąż obawiając się utraty władzy, niczym Stalin, przy pomocy swej żony Warwary przemocą i podstępem chwytał i tępił zarówno bohaterów jak i wszelkie fantastyczne istoty. Iwan próbował go zabić z pistoletu, lecz kniaź uczynił siebie nieśmiertelnym. Zginął dopiero wtedy, gdy zniszczony został niebieski klejnot zawierający jego uwięzioną śmierć.








Warwara – urodziwa czarownica, córka moskiewskiej gosposi Iwana, żona Dobryni. Potrafiła zamieniać się w zwierzęta (sowę śnieżną, królika) i władała zamieniającym w kamień biczem z niebieskiej energii (moc tej broni niweczył miecz Kładziniec). Była to kobieta ambitna, okrutna i podstępna. Aktywnie uczestniczyła w prześladowaniu bohaterów. Po śmierci Dobryni jak niepyszna wróciła do swojej matki do Moskwy.







Biały Mag Swietozar – niski, brodaty starzec, broniący bohaterów przed prześladowaniami. Miał zdolność zmiany postaci – potrafił zamieniać się tak w białego rumaka jak i w rybę. W jednej ze scen przyprawił Iwanowi puszysty ogon do merdania biorąc jego wypowiedź o merdaniu ogonem z radości dosłownie ;).







Kościej – z początku zły czarownik, uczeń czarownika, który zabił swego mistrza i walczył z bohaterami, aby osiągnąć nieśmiertelność. Miał postać łysego, chudego mężczyzny o ciele przypominającym żywego trupa. Dobrynia i Warwara więzili go w lochu pociętego na kawałki zamrożone w bryłach lodu. Został uwolniony przez Babę Jagę i Wasylisę, oraz przyczynił się do uwolnienia Iwana z lochu. Film opowiada o przemianie Kościeja z bohatera negatywnego w pozytywnego. Ostatecznie odkupił swoje winy poświęcając życie przy niszczeniu klejnotu zawierającego śmierci jego i Dobryni. Zachęcam Czytelnika do porównania go z Kościejem I Nieśmiertelnym z mojej powieści fantasy ,,Tatra’’ wydanej w tym roku ;).








Baba Jaga – najsłynniejsza i najstraszniejsza ze słowiańskich czarownic, szpetna starucha lubiąca ludzkie mięso, właścicielka chodzącej chatki na kurzych nóżkach. Przyświecając sobie zapalniczką w jej ciemnym wnętrzu, Iwan niechcący podpalił czarodziejski domek zgodnie z przepowiednią, a potem w gniewie złamał jej miotłę. Odtąd Babie Jadze pozostał już tylko latający moździerz, który potem odstąpiła Wodnikowi. Używając żywej wody i odmładzających jabłek, przybrała postać ponętnej kobiety, aby pozyskać dla sprawy Wodnika.







Wasylisa - piękna, małomówna dziewczyna w niebieskiej sukni, przybierająca postać żaby. Na jej postać złożyły się dwie bohaterki rosyjskich baśni: Wasylisa Czarodziejka – dziewczynka, która pokonała Babę Jagę i carewna zamieniona w żabę (tę ostatnią baśń zaadaptował dla polskich czytelników Antoni Józef Gliński w XIX wieku). Cała jej rodzina została przez Warwarę zamieniona w żaby. Od tej pory Wasylisa stała się pomocnicą Baby Jagi, chcąc ich odczarować. Z czasem między nią a Iwanem nawiązała się miłość.








Wodnik – władca wód słodkich i słonych, miał postać hybrydy człowieka, suma i żaby. Był to tłusty stwór z rybim ogonem, pokryty zieloną skóra. Jego doradcą był rak. Niegdyś składano mu w ofierze dziewice. Przyłączył się do wyprawy Iwana po miecz Kładziniec podróżując w wypełnionym wodą moździerzu Baby Jagi (bez wody nie mógł żyć). Gdy jego przyjaciele wpadli do studni, wypił z niej całą wodę, aby umożliwić im ucieczkę. Warwara zamieniła go w kamień, a wtedy cała woda wytrysnęła z jego trzewi na powrót napełniając studnię. Po śmierci Dobryni, Wodnik ożył.







Cudo Juda – mieszkająca w jaskini, szpetna olbrzymka żywiąca się ludzkim mięsem. Iwan umożliwił swym przyjaciołom i sobie ucieczkę przed nią, puszczając jej współczesną piosenkę z tabletu. Olbrzymka słuchając jej zaczęła tańczyć, co dało bohaterom czas na ucieczkę.







Na łąkach Biełogoria rosły piękne, fioletowe kwiaty. Gdy Iwan chciał ich nazrywać dla Wasylisy, okazało się, że są to mięsożerne rośliny, które omal go nie zjadły. Podobnie w Śmierć – Rzece żyły piranie (w rzeczywistym świecie piranie żyją w wodach słodkich Ameryki Południowej).







Smok Gorynycz w ruskich bylinach był złowrogim antagonistą Dobryni. Miał trzy głowy, błoniaste skrzydła i zionął ogniem. Na filmie osiągał rozmiary jaszczurki i pomagał Iwanowi i jego przyjaciołom. Ogniem z paszczy uwolnił z więzów Kościeja.








W filmie podobało mi się przesłanie (pochwała przyjaźni i miłości), humor, bardzo udane efekty specjalne, oraz przemiana głównego bohatera z cwaniaka – naciągacza w godnego syna swego wielkiego ojca. Jedyne zastrzeżenie dotyczy jednej z końcowych scen, w której odczarowani wojownicy wychodzący z morza (scena nawiązująca do baśni o carze Sałtanie) zostali w komentarzu porównani do … zielonych ludzików (fascynacja pięknem i bogactwem rosyjskiej wyobraźni w niczym nie przeszkadza mi być przeciwnikiem zbrodniczych podbojów Putina).

wtorek, 10 lipca 2018

Oniricon cz. 415

Śniło mi się, że:






- Kapitol w USA zbudowali starożytni Rzymianie (wymyślone na jawie),
- uznałem, że Jarosław Kaczyński przypomina J. R. R. Tolkiena,
- po latach wróciłem do szkoły, szedłem okrężną drogą i bałem się, że spóźnię się na lekcje,








- pojechałem na pielgrzymkę do tajemnego państwa znajdującego się zarówno na Islandii, Grenlandii i w Chile; była to bardzo piękna kraina, jedna z uczestniczek pielgrzymki zdjęła buty i z entuzjazmem powiedziała, że to ,,jedyne miejsce nie tknięte dotąd bosą stopą białego człowieka'', z daleka widzieliśmy pełne świateł chilijskie miasto; zastanawiałem się czy Wojciech Cejrowski  był w tym miejscu,






- w mitologii afrykańskiej występuje Lohengrin i inni Rycerze Okrągłego Stołu,







- widziałem jak Conan walczył z jakimiś potworami przypominającymi ni to orków, ni to Reptilian,







- dostałem czekoladę od zamienionego w żabę księcia, którego odczarowała kochająca go królewna,






- renifery zostały sprowadzone przez ludzi na Antarktydę,






- Polacy odkryli w Mongolii szkielet rioaribazaura. 

poniedziałek, 9 lipca 2018

,,Karlikowy ganek. Legendy i podania o polskim srebrze''


,,Srebro (łac. Argentum) Ag, pierwiastek metaliczny, występujący w przyrodzie w postaci rodzimej, często w towarzystwie miedzi i złota (Kongsberg w Norwegji, Meksyk, Chile, Peru, Kalifornja – głównie jednakowoż w postaci rud: […]. S. należy do metali znanych i używanych już od najdawniejszych czasów. Mimo cennych własności i szerokiego zastosowania wartość s. w stosunku do złota (ob.), obniża się coraz bardziej. Przyczyną tego jest ogromny i niewspółmierny z zapotrzebowaniem wzrost produkcji. [...]’’ - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 16 Serbowie do Szkocja’’







W lipcu 2018 r. sięgnąłem po książkę ,,Karlikowy ganek. Legendy i podania o polskim srebrze’’ pióra Kornelii Dobkiewiczowej (1912 – 1990). Akcja prezentowanych w niej opowieści rozgrywa się w wiekach XV, XVI i XIX w Krakowie, Krzemionkach, Olkuszu, Starych Reptach i Tarnowskich Górach.







Z postaci historycznych zasługuje na uwagę Marcin z Olkusza; właśc. Marcin Biem, zwany też Marcinem Młodszym (ok. 1470 – 1540); astrolog, astronom i teolog, który dostrzegał konieczność reformy kalendarza juliańskiego (reforma ta miała miejsce w 1582 r., kiedy papież Grzegorz XIII (1502 – 1585) wprowadził nowy kalendarz na podstawie obliczeń Luigiego Lilio (ok. 1510 – 1576?). Marcin z Olkusza według legendy był synem zamożnego gwarka Pawła Bogatego i Elżbiety. W dzieciństwie został porwany pod ziemię przez Skarbnika, co miało być dla jego ojca karą, za tchórzliwe wyrzeczenie się towarzyszy pracy. Później Skarbnik zwrócił dziecko Pawłowi Bogatemu, zaś Marcinek wyrósł na bardzo mądrego człowieka. Mamy tu do czynienia z baśniowym motywem wędrownym o bohaterze, który spędzał dzieciństwo wśród magicznych istot i wrócił od nich obdarzony tajemną wiedzą.
Olkuscy i tarnogórscy górnicy wydobywający srebro napotykali na całą plejadę istot nie z tego świata ;).






XVI – wieczny polski czarnoksiężnik Twardowski dosiadał olbrzymiego koguta – czarnego z zielonym połyskiem i złotymi skrzydłami, na którego grzbiecie jeździł jak na koniu (aż dziwne, że Maciej Giertych uważający smoka wawelskiego za dinozaura nie uznał tej legendy za dowód na koegzystencję ludzi z diatrymami ;).







Mefistofeles (Mefistofel) – diabeł, z którym zawierali pakt zarówno niemiecki Faust jak i Polak Twardowski. Pod imieniem Woland pojawia się książkach ,,Mistrz i Małgorzata’’ Michaiła Bułhakowa i ,,Powrót Wolanda’’ Witalija Ruczinskiego. Twardowski wezwał go w Krzemionkach i stanęła przed nim szpetna, rogata postać z kosmatymi nogami zakończonymi kopytami, odziana w czarno – czerwone szaty, mająca rozdwojony, wężowy język. Na rozkaz czarownika diabeł zgromadził całe polskie srebro w Olkuszu, jednak cały czas miał na uwadze szkodę doczesną i wieczną człowieka, któremu służył. Aby zaszkodzić górnikom, podprowadził pod kopalnię żyły wodne, co doprowadziło do zatopienia złóż srebra. Jednak dzielni górnicy wybudowali wówczas sztolnie, aby odprowadzić nadmiar wody z kopalni. Wówczas diabeł udał się po pomoc do słowiańskich demonów wrogich ludziom…







W kapryśnej rzece Babie mieszkały wodnice. Miały postać szpetnych kobiet o zielonkawej skórze i włosach podobnych do wodnej roślinności. Im to Mefistofeles polecił zatapianie kopalni srebra w Olkuszu.







Cudzoziemska czarownica Wirgacja była macochą Pawła Bogatego, ojca Marcina z Olkusza; kobietą leciwą o śniadej skórze. Cechowały ją chciwość, skąpstwo i brak miłosierdzia, lecz mimo to Paweł Bogaty szanował ją jak matkę. Wirgacja posiadała liczne skrzynie wypełnione srebrem i komplet noszonych na pasku zazdrośnie strzeżonych kluczy. Skrzynie otwierała z pomocą zaklęć. W ogrodzie uprawiała zioła potrzebne do czarów. Cały czas poganiała Pawła do coraz cięższej pracy nie bacząc na jego potrzeby inne niż zarabianie pieniędzy czy nawet na tragedię w postaci utraty jedynego dziecka. W końcu którejś nocy fizycznie zaciągnęła pasierba do kopalni, aby wydobywał srebro, lecz sama wpadła do środka. Gdy wydobyto ją żywą i położono do łóżka, zamieniła się w dużą, czarną żmiję i uciekła precz. Wirgacja założyła kopalnię srebra noszącą jej imię.








Skarbnik – potężny duch świata podziemnego, sprawujący opiekę nad górnikami i kopalniami. Miał postać niskiego starca o długiej, siwej brodzie i czerwonych oczach, odzianego w roboczy strój górnika ze srebrnymi guzikami, srebrnym sznurem (wykorzystał go do krępowania krnąbrnego górnika Bena w Srebrnej Komnacie), przyświecającego sobie srebrną lampą rzucającą czerwone światło. Był to surowy, lecz sprawiedliwy władca kopalni, karzący za gwizdanie i przekleństwa, oraz za brak solidarności wobec współpracowników, ale też nagradzający przykładnych górników wskazywaniem im nowych złóż i ostrzegający ich przed niebezpieczeństwem. Kornelia Dobkiewiczowa poświęciła mu całą osobną książkę zatytułowaną ,,Miedziana lampa’’, którą już recenzowałem na tym blogu ;).








Patronką górników była św. Barbara (273 – 306). Jednemu z bohaterów książki ukazała się pod postacią pięknej dziewicy w stroju Rzymianki, trzymającej krzyż i miecz, a na głowie mającej srebrną koronę. Św. Barbara wskazała ubogiemu górnikowi Sztenclowi miejsce gdzie znajdowała się wielka bryła srebra z poleceniem, aby z pierwocin wydobytego kruszcu ufundować jej rzeźbę w kościele. Górnik walcząc z ogarniającym go zwątpieniem (był nawet bliski samobójstwa) spełnił polecenie świętej i nie rozczarował się. Ciężką pracą i pobożnością zdobył doczesny majątek, oraz spełnił złożoną obietnicę. W kościele stanął misternie wykonany posąg świętej. Niestety mimo ostrzeżeń Sztencla kościół zawalił się z powodu chciwości innych górników, którzy szukali pod nim srebra, zaś sam posąg św. Barbary przepadł.








Rodzimym odpowiednikiem germańskich gnomów i koboldów były dobre duszki kopalni – karzełki, zwane ziemnikami, lub piędzimężykami. Nosiły ze sobą miniaturowe narzędzia górnicze i pomagały górnikom w ich pracy.







Szarlej – zły duch kopalni, antyteza Skarbnika. Jego imię nosił cyniczny demeryt z ,,Trylogii husyckiej’’ Andrzeja Sapkowskiego. XIX – wieczni górnicy panicznie bali się Szarleja słysząc w kopalni dziwne odgłosy i widząc rude, rogate stworzenie o zielonych oczach. Tymczasem okazało się, że rzekomym demonem był zabłąkany kozioł bezoarowy z Turcji należący do powszechnie szanowanego przyrodnika, Jakuba Liszki.








Górnicze legendy zawierają pochwałę takich tradycyjnych wartości jak: pracowitość, koleżeństwo, pobożność, miłosierdzie, szacunek do rodziców i autorytetów (nauczyciel, starsi górnicy), ganione są zaś chciwość, pycha i brak szacunku dla starszych. Książka zawiera duża dawkę wiedzy o warunkach pracy i wierzeniach dawnych górników (min. noszenie ochronnych, filcowych kapeluszy w XIX wieku, czy wyjaśnienie różnicy między gwarkiem, a górnikiem) podaną w atrakcyjnej literacko formie.







sobota, 7 lipca 2018

Litania do Najdroższej Krwi Chrystusa Pana

Z racji tego, że lipiec w Kościele katolickim jest poświęcony Krwi Chrystusa, chciałbym tu zaprezentować modlitwę do niej:








,,Kyrie eleison, Chryste eleison, Kyrie eleison. 
Chryste usłysz nas, Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z Nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.
Krwi Chrystusa, Jednorodzonego Syna Ojca Przedwiecznego, wybaw nas.
Krwi Chrystusa, wcielonego Słowa Bożego,
Krwi Chrystusa, nowego i wiecznego Przymierza,
Krwi Chrystusa, przy konaniu w Ogrójcu spływająca na ziemię,
Krwi Chrystusa, tryskająca przy biczowaniu,
Krwi Chrystusa, brocząca spod cierniowej korony,
Krwi Chrystusa, przelana na krzyżu,
Krwi Chrystusa, zapłato naszego zbawienia,
Krwi Chrystusa, bez której nie ma przebaczenia,
Krwi Chrystusa, która w Eucharystii poisz i oczyszczasz dusze,
Krwi Chrystusa, zdroju miłosierdzia,
Krwi Chrystusa, zwyciężająca złe duchy,
Krwi Chrystusa, męstwo Męczenników,
Krwi Chrystusa, mocy Wyznawców,
Krwi Chrystusa, rodząca Dziewice,
Krwi Chrystusa, ostojo zagrożonych,
Krwi Chrystusa, ochłodo pracujących,
Krwi Chrystusa, pociecho płaczących,
Krwi Chrystusa, nadziejo pokutujących,
Krwi Chrystusa, otucho umierających,
Krwi Chrystusa, pokoju i słodyczy serc naszych,
Krwi Chrystusa, zadatku życia wiecznego,
Krwi Chrystusa, wybawienie dusz z otchłani czyśćcowych,
Krwi Chrystusa, wszelkiej chwały i czci najgodniejsza,

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świara, wysłuchaj nas, Panie!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami! [...]''

- cyt. za: ks. dr. Roman Harmaciński (oprac.) ,,Idę do Ojca. Modlitewnik'





Bajdocja?







Jeśli Czytelnik pamięta mój tekst ,,Czy Polacy to hobbity?'' to spieszę oznajmić, że  w tym poście znajdzie następną porcję na wpół humorystycznych rozważań tego samego rodzaju :). Zastanawiając się do jakiej fantastycznej krainy jest podobna współczesna Polska, doszedłem do wniosku, że moja Ojczyzna najbardziej przypomina ... Bajdocję, o której pisał Jan Brzechwa w ,,Podróżach Pana Kleksa''. W państwie tym wszyscy jego mieszkańcy zajmowali się opowiadaniem bajek. 







      Tymczasem w Polsce najlepiej rozwijającą się gałęzią kultury jest szeroko pojmowana fantastyka. Długo można by mówić zarówno o tym jak bardzo nasz kraj rozsławili na świecie Stanisław Lem i Andrzej Sapkowski (jeśli ktoś zna postać wiedźmina tylko z gry, to należy mu współczuć, bo nie zna dobrej literatury ;), o wielu innych bardzo dobrych autorach jak przykładowo: Andrzej Pilipiuk, Jarosław Grzędowicz, Maja Lidia Kossakowska, Rafał Dębski, Konrad T. Lewandowski, Małgorzata Nawrocka,  Czesław Białczyński i mnóstwo innych, w tym o licznie drukowanych obecnie debiutantach (w liczbie tych ostatnich w tym roku znalazłem się również ja sam:). Fantastyka triumfalnie wkracza do coraz to szerszych sfer życia ludzkiego w Polsce i na świecie, stając się czymś w rodzaju mitologii XXI wieku. Przykładem ilustrującym to zjawisko mogą być świetne obrazy Dariusza Kalety z cyklu ,,Magiczny Lechistan'', na których spotykają się polscy wojownicy z różnych epok razem z fantastycznymi stworami. 







      Ciemną stroną tego medalu są natomiast promowane zarówno w Internecie jak i na księgarskich półkach liczne teorie spiskowe, z których prym wiedzie fantazmat Wielkiej Lechii (odsyłam do postów: ,,Refleksja lechicka'', ,,Ave Caesar Chrobry, czyli Słowianie oczami Pawła Szydłowskiego'', ,,Dariusz Kwiecień'' i ,,Gabriel Augustyn Tarasiuk''). 






      Wszystko to sprawia, że Polskę można żartobliwie nazwać ,,drugą Bajdocją'' (oczywiście opisywane zjawisko mitologizacji kultury ma miejsce nie tylko w Polsce :). 







Refleksja polityczna cz. 7







W 2015 r. boczyłem się na Magdalenę Ogórek ponieważ wystartowała jako kandydatka SLD - partii postkomunistycznej, ideowej spadkobierczyni zbrodniczej PZPR, partii walczącej z Bogiem i Kościołem, mordującej nienarodzone dzieci i szkodzącej Polsce poprzez hamowanie lustracji i dekomunizacji. Na szczęście SLD przegrało wybory, zaś pani Ogórek ... skręciła na prawo. W związku z tym naszła mnie - być może dość zwariowana myśl - że jest ona takim Konradem Wallenrodem w spódnicy. Konrad Wallenrod - tytułowy bohater powieści poetyckiej Adama Mickiewicza był Litwinem, który mszcząc się na Krzyżakach został ich wielkim mistrzem i z premedytacją doprowadził do klęski ciemiężycieli swojego narodu. Przez analogię wysuwam wniosek, że Magdalena Ogórek zdecydowała się kandydować z listy SLD i doprowadziła do klęski tej partii, aby ją ukarać za jej liczne, wymienione powyżej winy przeciwko Polsce i Kościołowi. Zdaję sobie sprawę, że ktoś mógłby mi tu zarzucić, że być może mylę literaturę z życiem, choć z drugiej strony politycy wszystkich partii są bardziej lub mniej nieobliczalni, więc licho ich wie... A Czytelnik co o tym myśli?











piątek, 6 lipca 2018

Oniricon cz. 414

Śniło mi się, że:

- ksiądz zwrócił mi uwagę, że nie obciąłem paznokci,







- pojechałem na pielgrzymkę do Szczecina, Sławomira prosiła Beatę Szydło, aby nie rezygnowała ze szczepienia ludzi, zaś po powrocie miałem się zająć projektowaniem okładki ,,Tatry'',







- Polka, z którą byłem na pielgrzymce, pojechała na Kubę gdzie została kochanką Fidela Castro,







- Polka mieszkająca na Kubie poproszona o rozstrzygnięcie sporu między lewicą a prawicą, kazała jednym i drugim ustawić się w dwóch szeregach, a potem wszystkich wystrzelała z karabinu maszynowego,
- pojechałem do Bośni i Hercegowiny gdzie na molo niechcący przewróciłem stół i bardzo za to przepraszałem po angielsku, podszedł do mnie stary Chorwat i powiedział mi po polsku, że gdy mówię po angielsku, mogę być uznany za Albańczyka,







- pojechałem z przyjaciółmi na bardzo długą pielgrzymkę, w czasie której cały czas kręciliśmy się w kółko, mieliśmy spać w jednym pokoju, przed snem zobaczyłem w laptopie Murzynkę o nagich piersiach, stojącą przed jakimś żółtym szlabanem na afrykańskiej sawannie,







- do celów czysto literackich ułożyłem modlitwę do Enków, w której Mokosza była pośredniczką łask u Ageja, tłumaczyłem pewnej pani, że nie jest to parodia chrześcijaństwa, ale jego parafraza,
- spotkałem na ulicy Jakopasa ov Sonitusa z blond brodą, który zarzucał mi, że propaguję na blogu systemy totalitarne (komunizm i nazizm) - zamierzałem to sprostować, potem spotkaliśmy Ravialusa ov Rikłocica i Janesa ov Calcium, potem poszliśmy do jakiegoś baru prowadzonego przez ekscentryczne kobiety, chciałem tam skorzystać z toalety i cały czas bałem się, że koledzy będą mnie podglądać, gdy oni korzystali z toalety, towarzyszyli im mali chłopcy, potem wróciłem do domu, aby opowiedzieć o wszystkim Mamie i opisać to na blogu, tymczasem Jakopas ov Sonitus przycupnął na klatce schodowej, zaś Ravialus ov Rikłocic wszedł do mojego mieszkania mając doń klucze, UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,







- we Frankfurcie nad Odrą znajduje się siedziba bogów olimpijskich połączona z elektrownią gdzie wytwarzano pioruny dla Zeusa, kiedy prowadziłem bloga, do elektrowni popłynęło tyle prądu, że doszło do pożaru, w czasie którego zginął Zeus zabity przez Herkulesa, co było dlań karą za zabijanie dzieci, nazajutrz gdy korzystałem z toalety, Zeus ożył i bałem się, że zobaczy mnie siedzącego na sedesie,






- spotkałem Kim Dzong Una i mówiłem potem znajomym, że ,,mam ochotę uderzyć niesławnego Koreańczyka'' podobnie jak jego ojca  Kim Dzong Ila i dziada Kim Ir Sena,






- w równoległym świecie Venethii, zamieniony w demona Hitler śpi przebity mieczem w Srebrnym Królestwie na kontynencie Umaur (wymyślone na jawie).