wtorek, 20 września 2016

Oniricon cz. 241

Śniło mi się, że:





- w opracowaniu o polskich tradycjach znalazły się opisy zarówno Bożego Ciała, jak też wyborów Miss Polonia i miss mokrego podkoszulka,





- paw - czarodziej zamieniał złodziei w pawie,






- w Szczecinie znajduje się Hollywood, gdzie szedłem aby prosić o zekranizowanie ,,Tatry'',
- rozmyślając o słowach Jezusa: ,,Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, Mnieście uczynili'', doszedłem do wniosku, że Jezus utożsamia się z cierpieniami kalek, chorych na zespół Downa i innych nieszczęśliwych,





- moimi ulubionymi bohaterami ,,Władcy Pierścieni'' są Galadriela i Haradrimowie,






- babcia Stanimirska zamawiała wszystkie choroby, wzywając prawosławnych świętych, w tym św. Kościeja Nieśmiertelnego,






- szukałem zdjęcia Miss Bornego Sulinowa,
- Rosaleen z filmu ,,Towarzystwo wilków'' po przebudzeniu się z koszmaru o wilkołakach, z ulgą bawiła się z młodszym rodzeństwem, gdy tymczasem do domu przyszła kobieta z wilczymi uszami,
- prowadziłem pożyczony samochód nie mając prawa jazdy,





- w piosence Anny Jantar ,,Tyle czołgów w całym mieście'' było min. o SS - manie palącym Żydów w krematorium, o Litwinach pijących kakao i o przedwojennym spotkaniu 26 - letniej Anny Jantar z siwym starcem,





- Grzegorz Schetyna został księdzem,
- po latach znów uczyłem się w szkole; pan Martinus ov Simcass kazał mi napisać wypracowanie o węglu, a potem nie chciał go ocenić, więc się zdenerwowałem i rzuciłem w niego cukiernicą (trafiłem w telewizor) i próbowałem ukłuć widelcem, a on powiedział, że nie można oceniać mnie tak jak normalnych ludzi. 

Kusaki







W Ameryce Środkowej i Południowej, od Meksyku po Patagonię żyje osobny rząd ptaków zwanych kusakami (kusaczami), a przez miejscowych – kerima lub serima. Z wyglądu i ubarwienia przypominają kuraki takie jak kuropatwa czy perlica. Ich upierzenie ma właściwości maskujące, a samice są większe i bardziej kolorowe od samców (inaczej niż ma to miejsce u kuraków). Kusaki osiągają do 50 cm długości. Oprócz pokarmu roślinnego (nasiona i owoce) żywią się wężami, jaszczurkami, gryzoniami i owadami. Bywają oswajane przez ludzi, a ich mięso jest cenione. Dwa gatunki kusaków są zagrożone wyginięciem.





poniedziałek, 19 września 2016

Sowy







Sowy są grupą ptaków. Ich oczy są duże jak u ptaków drapieżnych. Głowa duża i okrągła. Palce zakończone szponami. Sowy jak wszystkie ptaki słyszą otworami słuchowymi. Twarz sowy obramowana jest tak zwaną ,,szlarą'' wzmacniającą słuch. Oprócz sów szlarę mają również błotniaki. Niektóre sowy jak puchacz i sowa uszata mają pierzaste wyrostki podobne do uszu. Nie służą jednak do wzmacniania słuchu. Ich funkcja nie została wyjaśniona. Sowy latają cicho, ponieważ ich lotki zakończone są rogowymi haczykami wyciszającymi lot. Większość sów poluje nocą, ale niektóre gatunki np. sóweczka, sowa śnieżna, sowa błotna są aktywne w dzień. Różne gatunki sów żywią się owadami, rybami, płazami, gadami, ptakami, gryzoniami, owadożernymi i zajęczakami. Niestrawione resztki pożywienia (sierść, kości, pióra) są usuwane z organizmu jako tzw. wypluwki. Wróblowate gdy zauważą sowę, starają się ją odpędzić. Sowy gnieżdżą się w opuszczonych gniazdach, dziuplach, dzwonnicach, na strychach, a niektóre gatunki nawet pod ziemią! (Chodzi o sóweczki ziemne z Ameryki Północnej). Pisklęta są gniazdownikami, pokrywa je puch. Matka kawałkuje im pokarm. Nie dopominają się o niego. Największą sową świata jest puchacz, a najmniejszą – sowa kaktusowa z Ameryki Północnej. Przez wiele wieków budziły nieuzasadniony lęk w ludziach i były przez nich tępione. W XIX wieku Jan Taczanowski ,,odkrył'' jak bardzo są pożyteczne z powodu tępienia gryzoni. Obecnie większość gatunków jest pod ochroną. W Polskiej Czerwonej Księdze znajdują się: puchacz, puszczyk mszarny, puszczyk uralski, sóweczka, włochatka i sowa błotna. 





Jeleniowate








Jeleniowate są grupą ssaków parzystokopytnych, nazwanych tak od jelenia. Na głowach samce (u reniferów i karibu – także samice) noszą kostne wyrostki, zwane porożem. Ma ono liczne odgałęzienia i jest corocznie zrzucane. Świeże poroże pokryte jest puchatą skóra zwaną scypułem. Kiedy scypuł wyschnie to odpada.







W plejstocenie żył odkryty w Irlandii megaceros zwany jeleniem irlandzkim, który miał poroże o rozpiętości 3 metrów. Kształtem przypominało ono poroże współczesnego łosia. Podobne rozmiary osiągało poroże Eucladocerusa (dawna nazwa: Polycladus), było jednak rozgałęzione i poplątane. Samice nie miały poroża. Mogło ono doprowadzić do ich wyginięcia, ponieważ samce z takim ciężarem na głowie nie mogły uciekać przed drapieżnikami, samice nie były zapładniane i ginęły bezpotomnie. Prawdziwość tej hipotezy budzi kontrowersje. Przede wszystkim drapieżniki oprócz ich mięsa jadły też inne zwierzęta. Tak naprawdę przyczyny wymarcia megacerosa i Eucladocerusa są niewyjaśnione tak samo jak wymarcie dinozaurów.







Współczesne jelenie żyją na wszystkich kontynentach z wyjątkiem Antarktydy. Ich najlepiej znanym przedstawicielem jest jeleń szlachetny, zamieszkujący Eurazję od Portugalii po Rosję. Jego środowiskiem naturalnym są lasy. Jeleń szlachetny uniknął tragicznego losu wielu leśnych dużych ssaków jak wilk, ryś, niedźwiedź brunatny, żubr, tur i tarpan. Żyje w wielu dużych lasach, w tym leśnych parkach narodowych i jest pospolitym przedstawicielem zwierzyny łownej. W większości lasów duże ssaki drapieżne zostały wytępione, więc jelenie rozmnożyły się do zastraszających rozmiarów czyniąc spustoszenie w szkółkach leśnych. W celach łowieckich jeleń szlachetny został sprowadzony na Nową Zelandię. Bardzo ważnym wydarzeniem w stadzie jeleni są gody, zwane rykowiskiem, kiedy to samce (byki) nawołują się rykiem. Podczas walki samce nachylają głowy i z wielkim impetem mocują się. Zdarza się, że poroża zaplątują się i oba zwierzęta giną z głodu. Zwycięski samiec zapładnia stadko samic (łań). Łanie są przewodniczkami stada.






Oprócz jelenia szlachetnego w Azji żyje wiele innych gatunków jeleni. Na Syberii żyje jeleń Dybowskiego, nazwany tak ponieważ odkrył go na zesłaniu wybitny polski zoolog Benedykt Dybowski.






Na Syberii żyje piżmowiec 1. Nie ma poroża i wyglądem przypomina kozę (samicę sarny), za to z jego pyska wystają ostre kły. Jego nazwa wzięła się stąd, że pod jego ogonem znajduje się gruczoł zapachowy. Piżmowiec używa go do znakowania swego terytorium. Kiedyś masowo polowano na piżmowce, ponieważ tej substancji (piżma) używano w przemyśle perfumeryjnym jako utrwalacza zapachu 2.






Przedstawicielami jeleni o zredukowanym porożu są mundżaki taki jak mundżak chiński, czy mundżak indyjski. Są to zwierzęta niewielkich rozmiarów, u których samiec ma zredukowane poroże i kły podobnie jak piżmowiec. Mundżak używa ich do obrony przed drapieżnikami. Mundżaki indyjskie oprócz roślin zjadają też jaja i drobne zwierzęta. Porozumiewają się szczekając jak psy, stąd nazywa się je ,,szczekającymi jeleniami''.






Francuski misjonarz Armand David odkrył w Chinach milu. Na wskutek intensywnych polowań milu wyginął w Chinach, ale w zwierzyńcu lorda Bedforda zachowało się parę sztuk. Zwierzęta zostały później przewiezione do Zoo w Pekinie i gdy się wystarczająco rozmnożyły, zostały wypuszczone na wolność.






Od Gwinei po Kongo żyje jelonek afrykański. Jego zdrobniała nazwa świadczy o małych rozmiarach ciała i jest to prawda. Samiec zamiast poroża ma pokaźne kły. Wszystkożerny, chroni się w norach, lubi pływać. Tak jak mundżaki wydaje szczekliwe odgłosy. Jest nazywany również kanczylem afrykańskim 3.






Do Ameryki Północnej jelenie dostały się kiedy Cieśnina Beringa była skuta lodem. Jednym z nich jest wapiti. Występuje w Kanadzie, Górach Skalistych oraz na Syberii. Nazywany bywa również jeleniem kanadyjskim. Przez jednych zoologów jest uważany za podgatunek jelenia szlachetnego, zaś przez innych za odrębny gatunek.






Innym północnoamerykańskim jeleniem jest jeleń wirgiński, obecnie nazywany mulakiem białoogonowym (białe ubarwienie ogona służy do celów ostrzegawczych przed drapieżnikami). Sierść rudawa, 28 odgałęzień na porożu. Jeleń wirgiński zamieszkuje duży obszar Nowego Świata od USA do Boliwii, został ponadto sprowadzony do Finlandii.






W środkowych rejonach Ameryki Południowej żyje jeleń pampasowy, zwany sarniakiem pampasowym, ponieważ zamieszkuje tamtejsze stepy, pampy.






Na tych samych terenach żyje również najmniejszy przedstawiciel jeleniowatych – pudu. Sierść ciemnobrązowa. Tak jak u innych jeleniowatych, pod oczami ma gruczoły, które produkują wydzielinę służącą do znakowania terytorium. U pudu są wyraźne, koloru czarnego.






Sarny są mniejsze od jeleni. Samiec (rogacz lub kozioł) ma małe poroże, grube, z krótkimi odgałęzieniami. Na zadzie sarna ma białą plamę z białej sierści. Gdy zobaczy drapieżnika, stroszy ,,lustro'' (tak się ta plama nazywa) i w ten sposób ostrzega inne osobniki. W czasie godów samiec i samica (koza) chodzą w kółko, wydeptując runo leśne. Powstaje wtedy okrąg, zwany ,,kołem czarownicy''. Gdy koza urodzi młode, ukrywa je w trawie i oddala się, aby nie zwabić drapieżników. Młode mają cętkowane ubarwienie ochronne.






Nie należy ruszać noworodków jeleniowatych, ponieważ matka zawsze po nie wraca, a gdy młode są przesiąknięte zapachem człowieka, może je porzucić. Jeśli więc chce się adoptować ich młode, należy sprawdzić na drugi dzień, czy matka nie wróciła. Wszystkie krajowe jeleniowate z wyjątkiem łosi rodzą się z ubarwieniem ochronnym. Jelenie dodatkowo za młodu nie mają zapachu. Gdy dorastają, przybierają ,,dorosłe'' ubarwienie sierści.






Wyjątkiem są daniele i indyjski jeleń aksis, które całe życie zachowują ubarwienie ochronne. Na ich rudej sierści widnieją białe plamy. Poroże ma jasny kolor i przypomina łopatki. Ze względu na urodę, daniele trzymane są w wielu ogrodach zoologicznych, a czasem dużych lasach. Daniele zamieszkują Europę bez Islandii i Azję Południowo – Zachodnią.






Łoś jest największym jeleniowatym świata. Zamieszkuje Europę, Azję i Amerykę Północną. Preferuje lasy usytuowane blisko bagien, rzek, stawów i jezior. W związku z tym ma również największe kopyta wśród wszystkich jeleniowatych, aby nie zapadał się w grząskim podłożu. Przy okazji ma to duże znaczenie w obronności, ponieważ takim kopytem łoś może rozbić głowę wilka. Łatwy do rozpoznania po charakterystycznym porożu w kształcie łopatek. Pysk długi i gruby, nos pochylony do przodu. Łosie znakomicie pływają i nurkują, głównie w poszukiwaniu swego przysmaku – roślin wodnych. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie sposób w jaki łosie wychodzą z wody. Najpierw widać bowiem ogon, zad i tylne nogi, a głowę z porożem na ostatku. W odróżnieniu od innych jeleniowatych, młode (łoszaki) chodzą wszędzie za samicą (łoszą lub klępą). Tak jak sarny, łosie są odporne na działanie trucizny zawartej w muchomorach.






Trwale związane z osobą Świętego Mikołaja, renifery są bardzo sławne. Żyją w Skandynawii i na Syberii. U reniferów zarówno samce jak i samice mają poroże. W czasie wychowu młodych, samica zrzuca poroże i obgryza je, aby uzupełnić witaminy zużyte w czasie ciąży. Renifery są znakomicie przystosowane do życia na Dalekiej Północy. Ich Futro jest bardzo grube i doskonale chroni przed mrozem. Kopyta są wielkie i chronią przed zapadaniem się w zaspy. Renifery nie są wybredne i w czasie głodu jedzą nawet jaja, ryby i lemingi. Kiedy klimat był chłodniejszy, zamieszkiwały większy szmat Europy w tym tereny dzisiejszej Polski. Zostały udomowione przez Lapończyków i Nieńców. Dostarczają tym ludom mięsa, mleka, skór, oraz służą jako zwierzęta pociągowe. W Ameryce Północnej żyje bliski krewny renifera: karibu, który jest mniejszy.






1 Kiedy w wieku przedszkolnym po raz pierwszy zobaczyłem piżmowca na znaczku pocztowym, nazwałem go ,,sarną szablozębną'' ;)
2 Obecnie piżmowiec nie jest już zaliczany do jeleniowatych, ale do odrębnej rodziny piżmowców
3 Obecnie kanczyle, żyjące w Azji i w Afryce nie są zaliczane do jeleniowatych. Uznaje się je za odrębną rodzinę parzystokopytnych, spokrewnioną z piżmowcami. Są to najmniejsze ssaki kopytne świata.

sobota, 17 września 2016

Oniricon cz. 240

Śniło mi się, że:





- gdzieś w Polsce w jakiejś świetlicy pojawił się czeski duch, który pouczał starszą kobietę, by zmieniła złe zachowanie i chciał pić wódkę jałowcówkę,







- na ulicy przy jakimś samochodzie podniosłem słup ze znakiem drogowym i szukałem w nim schowka dla książki ,,Duchy polskich miast i zamków'', a jakiś starszy pan myślał, że chcę ukraść znak drogowy,






- byłem w jakiejś małej miejscowości na wakacjach, kupowałem jakieś gazety liberalne, lecz wstydziłem się tego, na okładce jednej z nich było zdjęcie posłanki PiS - u ucharakteryzowanej na Danutę Siedzikównę ,,Inkę'' z bliznami na twarzy,






- szedłem z Babcią i na szkolnym boisku zobaczyłem kazuary o siwych piórach przyjaźniące się z kurami; wcześniej widziałem normalnie ubarwionego kazuara przyjaźniącego się z indykiem,
- w Pacynowie jakiś starzec naczytał się ,,Nie'' Urbana i od tego stracił wiarę; postanowił, że zostanie rodzimowiercą i w tym celu rozebrał się do naga i wszedł do jeziora, aby się ,,odchrzcić''; byłem na niego zły i przekląłem go, przez co uderzył w niego piorun i go zabił,






- w Noc Kupały stałem na brzegu jeziora Rusałka w Parku Kasprowicza w Szczecinie, gdy tymczasem uwolniły się setki żółwi błotnych zagrzebanych w brzegu i ruszyły do wody, a mnie grunt usuwał się spod nóg,
- pisałem bloga na klatce schodowej, którą jacyś wandale dewastowali; przestraszyłem się, że zniszczą mi komputer i postanowiłem nie pisać na klatce schodowej,
- czytałem powieść Marion Zimmer Bradley o starożytnym filozofie Bendeigicie, który wahał się między chrześcijaństwem a pogaństwem,
- wymyślałem historię o słowiańskim herosie, który walczył z różnymi potworami min. z mroźlikiem, czyli wilkiem o wyłupiastych oczach i ogromnych wąsach,







- po latach znów zaczęły ukazywać się ,,Zwierzaki''; pisano w nich o odkrytym w 2016 r. nowym gatunku małpy - orangutanie czarnym żyjącym w Indonezji i w Indochinach, zaś autorka artykuły chciała sklonować swojego ciężko chorego ojca,






- pisałem o papugach eclectus jako przykładzie dymorfizmu płciowego; ich samiec i samica tak bardzo różnią się od siebie, że niegdyś uważano je za odrębne gatunki. 

piątek, 16 września 2016

,,Gryf z krainy ciemności''

,, […] W legendach i baśniach kaszubskich gryfy pozostają istotami mocno ambiwalentnymi, w ich charakter zależy w dużej mierze od konkretnego osobnika, zwyczajowo zresztą bezimiennego. W opowieści o Reszku (…) gryf pozostaje wiernym przyjacielem pomorskiego herosa. Inny kaszubski bohater, Musolf, ratuje w niebezpieczeństwie gryfięta, uzyskując w nagrodę pomoc potężnego gryfa. Z kolei Czarny Gryf przedstawiany jest jako zły władca swej krainy i porywacz królewny. […] Natomiast na Dolnym Śląsku gryf pozostaje bezrozumnym, złym potworem terroryzującym okolicę i tym samym całkowitym odpowiednikiem smoka. […]'' - Bartłomiej Grzegorz Sala, Witold Vargas, Paweł Zych ,,Księga smoków polskich''







Od lat wczesnego dzieciństwa fascynują mnie gryfy, które należą do moich ulubionych istot fantastycznych. Jest tak być może dlatego, że urodziłem się i mieszkam w Szczecinie – mieście, które ma w herbie głowę gryfa w koronie ;). Kierując się tym upodobaniem, we wrześniu 2016 r. obejrzałem amerykański film fantasy ,,Gryf z krainy ciemności'' (tytuł oryginału: ,,Attack of the Gryphon'') w reżyserii Andrew Prawse z 2007 r. Akcja rozgrywa się w dwóch fikcyjnych, quasi – średniowiecznych królestwach Locklandii i Delfach. Zawarły pokój i zjednoczyły się ponownie dzięki miłości księżniczki Amelii z Locklandii i księcia Setha z Delf. Początkowo byli wrogami (Seth zabił w bitwie brata Amelii), lecz połączyła ich wspólna walka przeciwko gryfowi kierowanemu przez złego czarownika.







Tytułowy gryf, posąg ożywiony czarną magią, służył Armandowi – złemu i rozpustnemu, nadwornemu czarnoksiężnikowi króla Locklandu. Armandowi służyły ponadto dwie zmysłowe wiedźmy – Kyra i Daphne. Mag ożywił gryfa – herbowe zwierzę Locklandu na rozkaz jego króla, lecz potem wykorzystał moc hybrydy, by podbić oba królestwa i zostać ich nieśmiertelnym władcą. Przeszkodzili mu w tym Amelia i Seth, oraz matka królewicza – królowa Cassandra z Delf. Gryf został zabity magicznym orężem – Smoczą Glewią wykonaną z rogu jednorożca. Królowa Delf miała ona zdolności wieszcze i władała białą magią. Dała synowi na drogę łzy bazyliszka ułatwiające widzenie w ciemności (nasuwa to mgliste skojarzenia z eliksirami wiedźmińskimi ;). Imię tej postaci nawiązuje do trojańskiej wieszczki Kassandry, którą Apollo karząc za odrzucenie jego zalotów ukarał tym, że nikt nie wierzył w jej przepowiednie. Oprócz gryfa na filmie pojawiają się takie istoty fantastyczne jak duchy zmarłych straszące w lesie, czy ożywiony posąg króla Delfusa strzegący Smoczej Glewii.







W filmie spodobały mi się nawiązania do chrześcijaństwa. Początek rozłamowi między obu królestwami dało bratobójstwo co może nawiązywać do zbrodni Kaina na Ablu. W jednej ze scen pojawia się obraz św. Jerzego w aureoli zabijającego smoka za pomocą Smoczej Glewii. Film pokazuje niszczącą i zaślepiającą siłę żądzy zemsty i kojącą moc przebaczenia, oraz ostrzega przed okultyzmem poprzez ukazanie niszczących czarów Armanda. 

czwartek, 15 września 2016

Gosia w słowiańskiej Krainie Czarów, czyli ,,Szeptucha''

,, […] Dobrze znałam słowiańskich bogów z mitów i podań. Nie było tacy jak bogowie innych narodów. Oni zupełnie nie przejmowali się nami, swoimi wyznawcami. Spokojnie można by było pokusić się o stwierdzenie, że byliśmy dla nich tym, czym dla nas są owady. Nieważnym brzęczeniem koło ucha. Znani byli raczej ze swej bezwzględności niż łaski'' – Katarzyna Berenika Miszczuk ,,Szeptucha''






We wrześniu 2016 r. przeczytałem powieść fantasy ,,Szeptucha'' Katarzyny Bereniki Miszczuk; pierwszą część cyklu ,,Kwiat Paproci'' ( w przygotowaniu jest tom drugi - ,,Noc Kupały''). Akcja powieści rozgrywa się w XXI wieku za panowania króla Mieszka XII z dynastii Piastów w pogańskiej Polsce w alternatywnym świecie (Warszawa, Kielce, wieś Bieliny). Owa Polska pod niektórymi względami była łudząco podobna do rzeczywistej Polski, jeśli chodzi o poziom techniki, tryb życia i nowinki popkulturowe z Zachodu (takie jak Hello Kitty, muzyka Shakiry czy wampiryczna saga ,,Zmierzch''), zaś pod innymi względami bardzo się od niej różniła. Była to pogańska monarchia, państwo potężne, o niskimi bezrobociu, ze stolicą mieszczącą się w Warszawie. Porządku pilnowała policja konna w ułańskich mundurach. Narodowe sanktuarium mieściło się na Łysej Górze w Górach Świętokrzyskich, noszących tę nazwę od pogańskiego krzyża słonecznego. Od wschodu Polska graniczyła z Mocarstwem Rosyjskim, które dopiero w XXI wieku pozbyło się cara. Prezydent, który wszedł na jego miejsce zabronił Rosjanom pędzenia bimbru (myślę, że książka może się spodobać monarchistom ;).






Główną bohaterką jest młoda kobieta, absolwentka medycyny Gosia, czyli Gosława Brzózka (dla ciekawostki: Autorka jest z wykształcenia lekarką). Miała długie, rude włosy splecione w warkocz i zamierzała pracować w zawodzie lekarza. Aby zrealizować ten cel, zgodnie z prawem musiała odbyć praktyki na wsi u tytułowej szeptuchy (w rzeczywistej Polsce szeptuchy działają na Podlasiu, a ich działalność łącząca elementy medycyny naturalnej i ludowej magii jest negatywnie oceniana przez Kościół). Gosi nie podobało się to, bowiem ślepo wierzyła w akademicką medycynę, a ponadto była ateistką (za to ostatnie nie spotykały jej żadne represje ze strony państwa jak Sokratesa; jako czytelnika ciekawi mnie czy w owej alternatywnej Polsce istniała choć niewielka mniejszość chrześcijańska i czy nie spotykała się z prześladowaniami?). Gosia jako kobieta do szpiku kości nowoczesna, nie lubiła wsi i przyrody. Cierpiała na hipochondrię i szczególnie bała się kleszczy, przeciw którym zakładała specjalny strój ochronny (o ile się nie mylę, najczęściej używanym słowem w książce jest słowo ,,kleszcz''!). Lubiła za to Hello Kitty (nosiła majtki z jej podobizną), nie potrafiła gotować ani piec i wciąż nie miała męża.
Polacy byli politeistami.





Weles, bóg chtoniczny, odpowiedzialny za stworzenie kontynentów (nawiązanie do ludowego mitu o Bogu i Diable wspólnie stwarzających świat) był przedstawiany z trzema głowami. Gosia ujrzała go pod postacią ubranego na czarno mężczyzny, który jej groził. Weles potrafił zamieniać się w jastrzębia.






Świętowit, bóg ,,jasnej strony mocy'' był przedstawiany z czterema głowami. W Kielcach ukazywał się ludziom pod postacią bosego kloszarda, pana Witka, który gwałtownie domagał się od Gosi, aby uwierzyła w bogów.






Swarożyc, bóg ognia kontaktował się z tytułową szeptuchą przez dobre demony domowe – bożęta.








Mokosza – była boginią Ziemi, miłości, płodności, kobiet i owiec. Gosia gdy była dzieckiem ofiarowała jej kłaczki wełny za zdrowie chorej matki.
Oprócz bogów na kartach powieści przewija się też barwny korowód demonów.






Wąpierze – służące Welesowi, powstawały z ciał złych ludzi. Miały uzębienie złożone z samych kłów, wydłużające się pazury zatrute jadem, niesamowite oczy i potrafiły hipnotyzować swą ofiarę, aby potem ją dręczyć. Zamiast kości miały chrząstki, co czyniło ich ciała elastycznymi. Zabić wąpierza można było rozkopując za dnia jego grób, przebijając chrzęstną czaszkę gwoździem i sypiąc obficie mak. Gosi zrobiło się żal wąpierza, który ją katował i zastanawiała się czy za życia naprawdę był złym człowiekiem.







Rusałki – służące Świętowitowi, powstawały z ciał młodych kobiet zmarłych gwałtowną śmiercią. Miały wiecznie młody wygląd i zielone włosy. Na ich cześć obchodzony Rusałczy Tydzień zaczynający się w Zielone Świątki. Jedna z nich była przyjaciółką Gosi.






Bożęta – służące Swarożycowi, powstawały z ciał zmarłych dzieci. Był to rodzaj domowych skrzatów, którym tytułowa szeptucha zostawiała mleko na spodku. W Gosi budziły strach.






Leszy – groźny, leśny demon zabijający myśliwych, przybierał postać starego leśnika, pana Leszka w starym i brudnym mundurze, któremu towarzyszył niedźwiedź. Budził strach w szeptusze i w samym Mieszku I, jednak Gosia nie zdając sobie sprawy, że to leszy, nie bała się go, a nawet pogłaskała jego niedźwiedzia myśląc, że jest oswojony.






Utopiec – wodny demon o włosach pokrytych grubą warstwą śluzu powstał z ciała hydraulika; pana Dareczka (Dargorada), który po pijanemu utopił się w rzece Bieliniance. Jako utopiec służył Welesowi i szpiegował Gosię. Mieszko chciał go zabić, lecz Gosia wyprosiła darowanie mu życia.






Innym demonem był rozpustny jak Johny Bravo, płanetnik Radek, który pracował w stacji meteorologicznej i walczył ze żmijami.
Za leczenie i kult religijny w Polsce odpowiadały szeptuchy i żercy. Polska służba zdrowia ściśle współpracowała z szeptuchami, które na wsiach zastępowały lekarzy. Tytułową szeptuchą była Jarogniewa, zwana Babą Jagą, u której praktykowała Gosia. Była to stara kobieta nosząca kwiecistą chustkę na głowie. Pacjentów przyjmowała w chatce, lecz mieszkała w wilii. Baba Jaga leczyła owocowymi nalewkami i strzałkami pioruna. Sama lubiła pić nalewkę poziomkową ,,na poprawę humoru''. Brała udział w wiejskich obrzędach religijnych. Gosia uczyła się u niej z przymusu; postanowiła, że nigdy nie będzie szeptuchą.
Żercą, czyli wróżem był wyjątkowo niechlujny starzec Mszczuj, który nadużywał alkoholu. Jego uczniem był Mieszko.
Zarówno szeptuchy jak i żercy wspólnie spotykali się na szczycie Łysej Góry (nawiązanie do legendy o sabatach czarownic) gdzie wspólnie pili miód i wdychali opary z halucynogennych roślin i grzybów wrzucanych do ogniska.







Z postaci historycznych pojawia się sam Mieszko I, którym był wiking Dagome (nawiązanie do teorii normańskiego początku państwa polskiego). Usynowił go polański władca Siemomysł i przed bitwą z Wieletami uczynił go nieśmiertelnym dając do wypicia napar z kwiatu paproci. Mieszko został królem Polski, odrzucił propozycję chrztu i porwał Dobrawę. Dosiadał czarnego konia Nixa (jego imię jest nazwą germańskich demonów wodnych). Po tysiącu lat Mieszko chciał znów wypić kwiat paproci, aby tym razem umrzeć i przenieść się do Wyraju. Gosia zakochała się w nim ,,na zabój''.







Wspomniany kwiat paproci był magiczną rośliną pojawiającą się raz na tysiąc lat. Bezwzględnie rywalizowali o niego Weles i Świętowit. Zerwać mogła go tylko Gosia, która ku swemu przerażeniu dowiedziała się, że może doświadczać mistycznych wizji.







Drugą mityczną rośliną było Drzewo Kosmiczne – axis mundi, które Gosia ujrzała na bagnach. Było to drzewo – hybryda łączące w sobie cechy różnych drzew (nawiązanie do książki Marka Derwicha i Marka Cetwińskiego ,,Herby, legendy, dawne mity''). Jego korzenie tworzyły tron dla Welesa.
W powieści spodobała mi się końska dawka humoru, oraz postaci głównych bohaterów. Gosia, mimo że sprawia komiczne wrażenie, jest także wrażliwa i dobra, zaś Mieszko jest władcą szlachetnym i walecznym. ,,Szeptucha'' przypomina nieco ,,Zmierzch'' Stephenie Meyer, jest jednak od niego lepsza zarówno pod względem literackim, jak i pod względem przesłania. Uspokajam, że nie atakuje chrześcijaństwa, ani nawet nie idealizuje pogańskich bogów. Są oni okrutni i pochłonięci walką o władzę. Można to porównać z chrześcijaństwem i docenić to ostatnie ;).