wtorek, 8 września 2020

Bazyliszek ze Smogór





 

 ,,Zły i występny graf Grünnenberg czuł się absolutnie bezkarny. Wiedział, że majątek, wysoka pozycja społeczna i dobre układy na dworze zapewniały mu pełną swobodę działania. Męczył więc swoich poddanych, karał śmiercią za byle przewinienia, konfiskował majątki. Nie oszczędzał duchownych, kupców czy sąsiadów. Raz pewna wiedźma przepowiedziała, że w pałacu okrutnika narodzi się bestia. Pan kazał ją wychłostać i poszczuć psami, po czym zapomniał o klątwie. Kilka tygodni później z folwarcznego kurnika  dobiegł huk jak przy wystrzale, później głośne gdakanie, po czym zapadła cisza. Przez uchylone drzwiczki wypełzł dziwny stwór - ni to jaszczur, ni to kogut. Gdzie się spojrzał, tam wszystko więdło i umierało. Bazyliszek doczłapał do pałacu i wszedł do środka. Nikt nigdy nie widział już grafa żywego. (...)'' - Paweł Zych ,,Atlas legend tom I''





 

Herta Warciańska







,,W przepływającej przez miasto [Skwierzynę - przyp. T. K.]  rzece mieszkała przed wiekami wodnica, zwana Hertą Warciańską. Czasem pomagała przeprawiającym się na drugą stronę wozakom i pasterzom. Ratowała ich i zwierzęta od utonięcia. Przez miasto przebiegał popularny trakt kupiecki z Poznania do Berlina, zajęcia więc jej nie brakowało. Herta nie cierpiała jednak bezsensownego okrucieństwa furmanów, którzy bili przeciążone wierzchowce, zmuszając je do morderczego wysiłku. Takich sadystów zmieniała na kulka dni w konia, żeby sami poznali uroki pracy po drugiej stronie bata. (...)'' - Paweł Zych ,,Atlas legend tom I''






 Imię Herta pochodzi od starożytnej, germańskiej bogini Nerthus. 

Jan Kurstin





 

 ,, [...] margrabia Jan Kurstin zapisał się w pamięci ludzi jako dobry gospodarz i zręczny czarownik. Potrafił zmieniać postać - w przebraniu żebraka, myśliwego lub chłopa nie poznawali go nawet najbliżsi słudzy. Wtedy sprawdzał, co poddani robią, kiedy nie są pilnowani. Sumiennych i pilnych potrafił wynieść na wysokie stanowiska, a leni wygnać z majątku. W czasie wędrówek po włościach często wspomagał się magią. Widywano na przykład, jak sunie na swoim rumaku po nocnym niebie. Podobni gdzieś w podziemiach twierdzy stojącej w miejscu zamku znajduje się tajemnicza komnata, a w niej łóżko, na którym siedzi duch Jana w postaci czarnego kota. (...)'' - Paweł Zych ,,Atlas legend tom I''

Lech. Czech, Rus i ... łoś





 

 ,,Pewnego razu legendarni bracia Lech, Czech i Rus polowali w okolicznych borach na łosie. [...] Jeden tylko olbrzymi samiec przewodnik, o rogach przypominających koronę drzewa , zdołał uniknąć rzezi. Ukrył się w świętym gaju dębowym, gdzie nie wolno było przelewać krwi. Myśliwi z wielkim żalem patrzyli za odchodzącym rogaczem. Uszanowali jednak pradawny obyczaj, gdyż całe zajście uznali za nadprzyrodzone. [...] Lech rozkazał wybudować gródek i nazwał go Rogalinem. Dębom zaś rosnącym w świętym gaju nadano z czasem imiona trzech braci. (...)'' - Paweł Zych ,,Atlas legend tom I''







 

Legenda herbu Rawicz





 

 ,,Historia herbu Rawicz zaczyna się w dalekiej Anglii. Gdy umarł tamtejszy król Kanut Wielki, pozostawił dwoje potomków: Swenona i Klotyldę. Syn - ambitny polityk - natychmiast postanowił pozbyć się siostry, wrzucając ją do ukrytej w lochach klatki z wygłodniałym niedźwiedziem. W kraju zaś ogłosił przez heroldów, że dziewczyna uciekła z rodowymi klejnotami na kontynent. Po kilku dniach wyrodny brat wysłał do podziemi sługę. Okazało się, że bestia nie tylko nie zjadła uwięzionej, ale dzięki jej żarliwej modlitwie  dała się dosiąść jak grzeczny kucyk i zawiozła ją do zamku. Na ten widok Swenon padł na kolana przed wzburzonym ludem prosił o wybaczenie. Otrzymał je, lecz przecież i Klotylda nauczyła się czegoś o polityce. Bezzwłocznie wyszła za mąż za księcia lotaryńskiego, zabrała swoją część rodzinnego majątku i wyjechała z kraju. Po latach dwóch jej synów trafiło do Polski, nad rzekę Rawę, i od niej zaczęli nazywać swój herb. Umieścili na nim matkę i jej kosmatego 'rumaka'. (...)'' - Paweł Zych ,,Atlas legend tom I''

Lech i tarpany





 

 ,,Legendarny książę słowiański Lech polował niegdyś w tych stronach. [...] Ze wszystkich stron dopadli go smolarze - ludzie dzicy i chciwi. Z wprawą obezwładnili rycerza, a jeden  z napastników zamachnął się toporem. Nagle na leśnym dukcie rozległ się tętent kopyt. 'Drużyna, do mnie!' - zakrzyknął z całych sił Lech. Przestraszeni zbóje porzucili ofiarę i uciekli. Wtedy na polanę wybiegły ... dzikie konie. Okazało się, że to one ocaliły księcia. Woj wezwał rogiem swych ludzi, a następnie na pamiątkę zdarzenia założył w tym miejscu gród nazwany Koniem. Z czasem osadę przeniesiono nad Wartę i przemianowano na Konin, lecz pamięć o historii powstania ocalała. (...)'' - Paweł Zych ,,Atlas legend tom I''





 

Pijany smok z Drachowa





 

 ,,Na wzgórzu nieopodal wsi zamieszkał pewnego dnia trójgłowy gad. Wiecznie głodna bestia pożerała okoliczny inwentarz w takich ilościach, że chłopom wkrótce zajrzał głód w oczy. W końcu z potworem postanowił rozprawić się pewien bartnik. Znosił on codziennie do jego leża beczki z wódką zaprawioną miodem. Smoczysko zasmakowało w trunku i zupełnie straciło zainteresowanie pokarmem. Takie połączenie nikomu nie służy i gadzina wkrótce wyzionęła ducha. Pozostała tylko nazwa miejsca, w którym spoczęły jej kości - Smocze Wzgórze. (...)'' - Paweł Zych ,,Atlas legend tom I''





 


Dla ciekawostki: W mitologii japońskiej bóg burzy Susanoo - No - Mikoto przed zabiciem wielogłowego smoka spoił go sake.