sobota, 12 września 2015

,,Księżycowy basen''




,,KAROLINY, archipelag na Oceanie Spokojnym w Mikronezji, składa się z ponad 900 wysepek koralowych i wulkanicznych; pow. 1200 km ². Główne wyspy: Pohnpei, Kosree, Belau. Archipelag zajęty przez Niemców w 1899 r., przez Japończyków w 1914, przyznany Japonii mandatem Ligi Narodów w 1919. W okresie międzywojennym, wbrew warunkom mandatu, Japończycy ufortyfikowali wyspy. Mimo alianckich nalotów w czasie II wojny światowej pozostały one nie zdobyte. Zarząd amerykański w latach 1947 – 90'' - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga. Geografia A - K''



O amerykańskim pisarzu Abrahamie Merritcie (1884 – 1943) dowiedziałem się po raz pierwszy w 2006 r. czytając ,,Rękopis znaleziony w smoczej jaskini'' Andrzeja Sapkowskiego. Ów Autor zalicza Merritta do ojców założycieli gatunku fantasy. W 2011 r. przeczytałem jego opowiadanie ,,Księżycowy basen’’ (,,The Moon Pool'') zamieszczone w antologii ,,Wielka księga fantasy tom 2'' pod redakcją Mike'a Ashleya, wydanej przez ,,Fabrykę Słów'' (później Merritt rozwinął swoje opowiadanie w powieść pod tym samym tytułem). Omawiany utwór należy do gatunku fantasy, do jego niegdyś popularnej odmiany traktującej o odciętych od cywilizacji światach, rasach i cywilizacjach. Oprócz Merritta, czołowymi twórcami z tego nurtu byli Edgar Rice Burroughs i Henry Rider Haggard.



Akcja rozgrywa się w wieku XIX, bądź na początku wieku XX w takich miejscach jak Karoliny (wyspa Ponape) i Papua. Bohaterem opowiadania jest dr. Throckmartin, który razem z żoną Edith, dr. Charlesem Stantonem i starą Szwedką, Thorą, wyruszył w celach badawczych na Ponape, gdzie zaskoczył ich morderczy potwór mający odbicie w miejscowym folklorze i niegdyś czczony przez mieszkańców zatopionego kontynentu. Rolę narratora pełni botanik Goodwin.
W opowiadaniu pojawiają się ciekawe nawiązania mitologiczne.
Z wierzeń mikronezyjskich zostały zapożyczone złe duchy ani, żyjące w lasach, w górach i w wodzie (na Karolinach są to duchy przodków). Ponadto wzmiankowany jest legendarny, karoliński król Chaur – te – leur.
Z mitologii Dajaków; ludu łowców głów z Borneo został zapożyczony ptak Akla, o którym Merrit pisał co następuje:

,,Z głębi mojego umysłu wypłynęło blade wspomnienie dajackiej legendy o skrzydlatym posłańcu Buddy – ptaku Akla, którego pióra stworzone były z promieni księżyca, a serce zastępował żywy opal, zaś skrzydła łopoczące w locie grały krystalicznie czystą melodię białych gwiazd; ptaku o dziobie z zamrożonego płomienia, porywającym nim dusze niewiernych'' – Abraham Merritt ,,,,Księżycowy basen''



Z mitologii teozoficznej, a konkretnie z pism Augusta Plongeona i Jamesa Churchwooda został zapożyczony, zatopiony kontynent Mu, w opowiadaniu nie wymieniony z nazwy, którego pozostałością miały być rzekomo wyspy Pacyfku.
Sam Księżycowy Basen na Ponape był miejscem prastarego kultu, którego doznawała dziwna, niebezpieczna dla ludzi istota; hermoafrodyta o ciele z białego światła. Do wyposażenia basenu należało ponadto siedem kolorowych kul. Uczeni chcieli zniszczyć ów ośrodek bałwochwalczego kultu, jako niebezpieczny dla ludzi, ale żal im to było uczynić ze względu na jego piękno. 

piątek, 11 września 2015

,,Sanatorium pod Klepsydrą''

,,Życie moje – sen wariata
Nie pojmuję tego świata
Wiem jak na imię mam,
Obejrzałem dwa seriale
Nic nie zrozumiałem,
Ale wiem – chcę naprawiać świat […]'' - Tomasz Makowiecki




Bruno Schulz (1892 – 1942) należy do moich ulubionych autorów. W 2004 r., a konkretnie w w dzień Wszystkich Świętych obejrzałem w telewizji film ,,Sanatorium pod Klepsydrą'' Wojciecha Hasa z 1972 r. na podstawie zbiorów opowiadań Schulza: ,,Sklepy cynamonowe'' i ,,Sanatorium pod Klepsydrą'' (przeczytałem obie te książki). Po raz drugi film Hasa obejrzałem we wrześniu 2015 r.




Akcja toczy się w pierwszej połowie XX wieku w tytułowym Sanatorium znajdującym się gdzieś w Austrii, w Drohobyczu – rodzinnym mieście bohatera filmu, a nawet w Meksyku. Sanatorium prowadził dr. Gerhard. Mieściło się w starym, bardzo zaniedbanym budynku, na którego dziedzińcu znajdował się kirkut. Wszędzie pełno było kurzu i pajęczyn. Pracowała w nim tylko jedna pielęgniarka mająca bardzo lekkie obyczaje. Pacjenci Sanatorium cały czas spali i śnili, zaś dr. Gerhard dysponował magiczną mocą cofania czasu. W owym miejscu czas nie płynął linearnie, ale wyłącznie cyklicznie, a granica między snem, a jawą była bardzo płynna. Główny bohater, Józef syn Jakuba przyjechał do Sanatorium pociągiem - widmem, aby spotkać się ze zmarłym ojcem. Poprzez Sanatorium przechodził do swego rodzinnego miasteczka, a nawet w jakieś tropiki zwane umownie Meksykiem, czyli do krainy dziecięcych marzeń. W swojej jakby onirycznej wędrówce przypominającej nieco psychoanalizę, Józef syn Jakuba spotyka swych starych rodziców prowadzących sklep bławatny, ich zmysłową, rudowłosą służącą Adelę (zalecali się do niej natrętni subiekci, a ona dała bohaterowi uciętą, kobiecą głowę, w końcu zaś wyjechała do Ameryki i utonęła w czasie sztormu), Murzynów w napoleońskich mundurach, zielone kobiety, stadko słoni, tajemniczego konduktora, ludzi przebranych za egzotyczne ptaki (np. za dzioborożca i tukana), dostawcę jaj egzotycznych ptaków i jego dwóch pomocników – personifikacje Hondurasu i Nikaragui, oraz trzech królów – Kacpra, Melchiora i Baltazara, którzy okazali się żydowskimi kupcami. W Sanatorium Józef odnalazł również swoją pierwszą miłość – piękną Biankę, którą uznał za meksykańską infantkę i swego kolegę z dzieciństwa Rudolfa. Ten ostatni posiadał markownik, czyli klaser, zaś Józef traktował znaczki pocztowe (dawniej zwane markami) niczym wersety jakiejś świętej, bądź tajemnej księgi. W onirycznym Meksyku, Józef spotkał również sławnych ludzi po śmierci zamienionych w żyjące manekiny. Byli to: serbska królowa Draga (1864 – 1903), Giuseppe Garibaldi (1807 – 1882), Skórzana Pończocha (postać z powieści Jamesa Fenimore'a Coopera), cesarz Franciszek Józef (1830 – 1916), meksykański cesarz Maksymilian I – arcyksiążę Maksymilian (1832 – 1867), włoski król Wiktor Emanuel II (1820 – 1878), oraz jakiś onanista z arystokratycznego rodu. W owym filmie bardzo spodobał mi się niesamowity klimat i bogactwo wyobraźni, oraz przesłanie mówiące, że człowiek nie może bawić się w Boga (cofanie czasu, wbrew nadziejom Józefa nie przyniosło mu szczęścia, bo jak mówił Heraklit z Efezu: ,,Nikt nie może dwa razy wejść do tej samej rzeki''). Ostatecznie Józef oślepł i zamienił się w konduktora. 



czwartek, 10 września 2015

Agadża - legendarny król Dahomeju




,,W jego królestwie nie było Vodu. Kobiety rodziły kozy, a te z kolei mężczyzn. Wszędzie można było zobaczyć mężczyzn  kopulujących z kozami, a kozły z kobietami. Pewna kobieta [...] przybyła z Adża [...] i była bardzo przerażona widokiem, który zobaczyła i [wyjaśniła królowi, że w jej kraju] kobiety rodzą ludzkie dzieci, a kozy koźlęta [...] ponieważ mają tam Vodu. Agadża kazał jej sprowadzić Vodu z Adża [...]'' - Maya Deren ,,Bogowie haitańskiego wudu''. 

Oniricon cz 147

Śniło mi się, że:



- Sindbad był królem,



- sporządziłem listę książek fantasy, które mi się nie spodobały z powodu przesłania: ,,Harry Potter'', ,,Mroczne materie'', ,,Saga Zmierzch'', cykl ,,Avalon'' Marion Zimmer Bradley, ,,Słowo i miecz'', oraz komiks ,,Lucyfer'',



- po latach odnalazłem swoje teksty o brachiozaurze i ,,Gwiezdnych Wojnach'' i zamierzałem opublikować je na blogu,



- Izyda wymagała od swych wyznawców całkowitej abstynencji od alkoholu, a ja pomyślałem, że to dlatego, że była kobietą i nie lubiła jak mężczyźni piją,



- ulepiłem ze śniegu posążek Trygława i niosłem go ze sobą, jednak gdy trzeba było wejść do jakiegoś budynku, zostawiłem go, aby się nie roztopił,
- zimą szedłem po ulicy razem z Pavlasem ov Vidłarem i mówiłem mu o przyrodniczym czasopiśmie ,,Kwak'', o tym, że wolałem ,,Zwierzaki'' i że zamierzam zrecenzować jeden z numerów,
- jakiś satanista rysował na murach serca na znak, że kocha szatana,
- ułamałem kawałek tafli lodu, aby zrobić z niej figurki i pomyślałem, że zniszczyłem piękną rzecz,



- byłem na obozie dla wyznawców voodoo, gdzie szykowaliśmy się do zejścia pod ziemię, gdzie było pełno ognia, trujących gazów, przed którymi trzeba się było zabezpieczyć  wilgotną, gumową maseczką, oraz gdzie żyły 10 - metrowe krokodyle,



- w bibliotece zobaczyłem książkę ,,The Lion, the Witch and the Wardrobe'' C. S. Lewisa, jakąś powieść science fiction Fritza Leibera i wiele egzemplarzy ,,Księgi tura'' Czesława Białczyńskiego z zakładkami.

,,Labirynt''

,,Ceń słowa. Każde może być twoim ostatnim'' – Stanisław Jerzy Lec

W 2009 r. studiując historię na Uniwersytecie Szczecińskim, uczęszczałem na wykłady z antropologii prowadzone przez prof. Carolusa ov Xertusa, które bardzo dobrze wspominam. Na jednym z nich dotyczących roli labiryntu w kulturze, prof. Xertus wspomniał o amerykańskim filmie fantasy ,,Labirynt'' (,,The Labyrynth'') z 1986 r. w reżyserii Jima Hensona (nie mylić z ,,Labiryntem Fauna''!). Zachęcił mnie tym do obejrzenia tego filmu.




We wrześniu 2015 r. obejrzałem ,,Labirynt'' po raz drugi. Akcja rozgrywa się w XX wieku w świecie realnym (USA), jak również w świecie fantastycznym, opisanym w książce ,,Labirynt'' czytanej przez główną bohaterkę. W owym wyimaginowanym, książkowym świecie pojawiają się takie miejsca jak: Miasto Goblinów, rozległy i pełen pułapek Labirynt, oraz Bagna Wiecznego Smrodu (przypuszczam, że jest to jakby odpowiednik piekła).
Główną bohaterką jest nieco dziecinna, zbuntowana nastolatka Sarah, która mieszkała z ojcem, macochą i rocznym braciszkiem Tobym. Była przywiązana do swoich dziecięcych zabawek, zwłaszcza żółtego misia Lancelota, lubiła ponadto przebierać się za księżniczkę i odgrywać sceny z ulubionej książki. Nie cierpiała macochy i Toby'ego. Gdy, któregoś wieczora chłopiec głośno płakał, wypowiedziała przekleństwo, aby zabrały go gobliny. Gdy tak się stało, dziewczyna pożałowała swego gniewu i udała się na poszukiwanie braciszka, aby zapobiec jego przemianie w goblina. Król goblinów wyznaczył jej na to 12 godzin, w czasie których musiała sforsować Labirynt. Jej sprzymierzeńcami byli: stary, cyniczny krasnolud Hoggle, który dzięki dobroci doznanej od Sary zmienił się na lepsze, łagodny potwór Ludo (podobny do rogatego orangutana z długim ogonem) i mieszkający na Bagnach Wiecznego Smrodu rycerz Sir Didymus, podobny z wyglądu do lisa, jeżdżący na kudłatym psie Ambrozjuszu. Sir Didymus jest o tyle ciekawą postacią, że przypomina nieco … Kalevipoega, herosa z estońskiego eposu, który po śmierci stanął przed bramą piekła, pilnując, aby diabły się nie wydostawały na zewnątrz.



Głównym antagonistą Sary jest Jareth – król goblinów (w tej roli: David Bowie). Miał długie, tapirowane, blond włosy i ostry makijaż oczu. Postać ta może symbolizować Lucyfera zwodzącego ludzi pozorami dobra (spełnienia zachcianek), aby wyrzekli się miłości. Zresztą istnieje duże podobieństwo między goblinami z angielskiego folkloru, a ludowymi wyobrażeniami diabłów w Polsce. Aby odwieść Sarę od poszukiwania brata, Jareth poprzez Hoggle'a daje jej do zjedzenia robaczywą brzoskwinię, co nawiązuje do kuszenia Ewy w rajskim ogrodzie.
Na filmie widzimy całą plejadę istot fantastycznych, jak: gryzące wróżki, które Hoggle spryskiwał środkiem owadobójczym, mówiąca gąsienica, ,,pomocne dłonie'', które były pomocne tylko z nazwy, mówiące ściany zwane fałszywymi alarmami, karzeł noszący żywego indyka jako kapelusz, oraz stwory podobne do różowych małp ze spiczastymi pyskami, które dla zabawy urywały sobie głowy.

W filmie spodobała mi się pochwała miłości, rodziny, odpowiedzialności i przyjaźni, ostrzeżenie przed zagrożeniem duchowym jakim są przekleństwa (w teologicznym rozumieniu przekleństwo to nie tyle wulgaryzmy, ale odwrotność błogosławieństwa). Scena, w której Sarah czytając ,,Labirynt'' przypomina sobie o celu swej wyprawy i odrzuca pokusy jędzy ze śmietniska, nasuwa mi skojarzenia z czytaniem ,,Biblii'' jako duchowym drogowskazem. 

środa, 9 września 2015

,,Legenda''

,,W średniowieczu jednorożec występował w obronie czystości. Malarze chrześcijańscy często przedstawiali go wraz ze świętymi, np. z Matką Boską'' – Lesley Firth (red.) ,,Co to jest...?''



We wrześniu 2015 r. obejrzałem po raz drugi amerykański film fantasy ,,Legenda'' (,,The Legend'') z 1985 r. w reżyserii Ridleya Scotta. Akcja opowieści rozgrywa się quasi – średniowiecznym, fantastycznym świecie. Głównymi bohaterami jest dwóch młodych, zakochanych w sobie ludzi – obeznany z lasem chłopak Jack (w tej roli Tom Cruise) i piękna księżniczka Lily. Jej imię pochodzi od lilii – białego kwiatu symbolizującego czystość (lilia ma symbolikę Maryjną). Księżniczka wbrew ostrzeżeniom przyjaciela dotknęła pięknego jednorożca, co sprowadziło na świat katastrofalną zimę (stawia to Lily w roli Ewy, której nieposłuszeństwo sprowadziło śmierć na ludzi). Dzięki żyjącej parze białych jednorożców, Słońce każdego dnia mogło wschodzić, dlatego Władca Ciemności (postać podobna do czerwonego diabła z wielkimi rogami) postanowił zabić cudowne zwierzęta, aby pogrążyć świat w wiecznym mroku i zimnie. W tym celu wysłał swoje gobliny (notabene w polskim folklorze diabeł często odgrywa rolę zbliżoną do angielskiego goblina) z zadaniem zabicia jednorożców i pozbawienia ich magicznych rogów. Ogier został trafiony zatrutą strzałą, gdy Lily go głaskała, nic nie wiedząc o zasadzce goblinów. Później bohaterowie wyruszyli ratować jednorożce. Jack wędrował do siedziby Władcy Ciemności razem z leśnymi duszkami: Gumpem (półnagim chłopcem o spiczastych uszach, możliwe, że wzorowanym zarówno na faunie Tumnusie, jak i na Piotrusie Panie), Uną (przybierała postać światełka, jak również postać antropomorficzną), Świerkiem i Burym Tomem. Na bagnach Jack zabił potworną, zieloną jędzę Łajnokostną Meg (wzorowaną zapewne na Zielonozębnej Jenny z angielskiego folkloru), a w pewnej mierze również na Meduzie z mitologii greckiej (motyw przeglądania się straszydła w tarczy Jacka).
Tymczasem Władca Ciemności chciał uczynić Lily swoją żoną. Odział ją na czarno, jednak księżniczka udając chęć zabicia ostatniego jednorożca, przecięła krępujący go łańcuch i uwolniła zwierzę. Dzięki temu, że naprawiła swój błąd, nad światem znów wzeszło Słońce.




,,Legenda'' jest dla mnie bardzo pięknym, romantycznym filmem o pozytywnym przesłaniu ;).  

wtorek, 8 września 2015

,,Pieśni Osjana''

,,Osjan (Ossian, zdrobn. od staroirlandzk. oss t. j. 'jeleń'); syn Fingala, rzekomy bard szkocki z III w., wymyślony przez Jamesa Macphersona (ob.), który utwory swoje, częściowo czerpane z podań irlandzkich, podawał za przekłady z jakoby odnalezionych przez siebie gaelickich poematów epicznych. Utwory te tłumaczono na różne języki europejskie, m. i. na polski Ign. Krasicki, Fr. D. Kniaźnin, K. Tymieniecki, Sew. Goszczyński, Marja Ilnicka (…). Stąd rozpowszechniły się imiona: Oskar, Malwina, Selma'' - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 12 Optymaci do Polowanie''




Na studiach, w roku 2006 albo 2007, z własnej, nieprzymuszonej woli sięgnąłem po słynny, XVIII – wieczny falsyfikat literacki ,,Pieśni Osjana''; dzieło bardzo ważne dla rodzącego się romantyzmu, o którym jednak u mnie w liceum nie uczono :(. Poemat ów opowiada o walkach przodków Szkotów z germańskimi najeźdźcami, czczącymi Kotlodyna (Odyna). Bohaterami są: celtycki wódz Fingal, jego syn Osjan, Oskar – syn Osjana i Malwina – narzeczona Oskara. Jeśli chodzi o moją własną ocenę, to moim zdaniem, owa mistyfikacja literacka, wypada blado na tle fińskiej ,,Kalevali'', czy perskiej ,,Księgi królewskiej''. To właśnie z ,,Pieśni Osjana'' Christopher Paolini zaczerpnął imię Eragon :). Na potrzeby swojej mitologii napisałem dwa krótkie utwory ściśle wzorowane na poemacie Mc Phersona:




,,Pieśń Świtki'': ,,Mój kochanek jest synem Południa. Jego siwy koń dyszy pod nim. Jego pas ze smoczej skóry błyszczy w promieniach Słońca. Niewidzialna zbliżę się do kochanka; spojrzę na niego ze skały. Piękny był, gdy ujrzałam go po raz pierwszy pod sędziwym dębem Lesavika; on wysoki, najpiękniejszy z ludu Krobatów''

,,Pieśń Jurgi'': ,,Czyż już opuściłaś swą zieloną drogę w pachnącym lesie, złotowłosa córko Dennicy? Świteź zaprasza falami, wśród wodorostów jest łoże twego spoczynku. Wodne zwierzęta i wodniki przychodzą oglądać twą krasę. Widzą jak jesteś piękna we śnie i napełniają się radością. Spoczywaj, o Świtezianko w twym srebrzystym jeziorze i wracaj do mnie wesoła''.