Śniło mi się, że:
- spacerując ulicami Szczecina z panią Hreną opowiadałem jej o biblijnym potworze Behemocie, gigantycznym słoniu większym od największych wielorybów i dinozaurów, którego ogon był długi i twardy jak cedr, zastrzegłem, że nie należy go mylić z kotem Behemotem,
- pojechałem na pielgrzymkę, chyba do Radomia razem z myśliwymi, w lesie dostałem strzelbę i zastrzeliłem parę wilków, czego bardzo żałowałem, uciekłem tramwajem do Szczecina, na przystanku spotkałem stare kobiety z kolorowymi włosami,
- miałem w domu łasicę, którą lubiłem głaskać, zwierzę wyrządzało szkody; gryzło meble i zabiło białego królika,
- w Szczecinie spotkałem na przystanku tramwajowym Piotra Ikonowicza z PPS - u, podałem mu rękę i próbowałem być dla niego miły, tłumaczyłem sobie, że prawdziwym wrogiem jest szatan a nie oszukani przez niego ludzie,
- Magda Gessler i Piotr Ikonowicz są ukraińskim rodzeństwem,
- spierałem się z ks. Waldemarem Chrostowskim o to czy wszyscy Żydzi będą potępieni, powiedziałem, że byłoby to zbyt okrutne, gdyby wszyscy wyznawcy judaizmu mieli trafić do piekła,
- Anna Mandrela miała na sobie ryngraf i torturowała nagiego Ambrożego Kleksa, aż zabiła go,
- Mama nazwała TBS swoją posiadłością a ten zamienił się w seminarium duchowne, na najwyższym piętrze mieściła się ukryta w labiryncie toaleta z różowym wyposażeniem, nie mogłem z niej skorzystać, bo podglądał mnie kilkuletni chłopiec, wieczorem do seminarium miał przyjechać na wesele po zawarciu ślubu z samym sobą piłkarz Diego Maradona i szczecińscy członkowie Iglesia Maradoniana, argentyńskiej sekty czczącej Maradonę jako świętego, byłem niezadowolony, że przyjdzie mi spać w sali weselnej i obawiałem się przybycia natrętnych dziennikarzy.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz