niedziela, 7 kwietnia 2019

Preformacja






,, [Nicolas] Malebranche [...] zaproponował w swym sztandarowym dziele De la recherche  de la verité (1674 - 1675) teorię preformacji. Teoria ta (która miała się utrzymać aż do końca XVIII wieku) głosiła, że w komórce płciowej (gamecie), a więc w plemniku lub jaju, znajdował się całkowicie ukształtowany, zminiaturyzowany osobnik, stworzony przez Boga. Nie koniec na tym. Ów zminiaturyzowany osobnik z komórki płciowej miał własne narządy rozrodcze (gonady), w nich komórki płciowe (gamety), w każdej z tych komórek znajdował się zaś zminiaturyzowany osobnik, który posiadał narządy rozrodcze, w nich komórki płciowe... i tak w nieskończoność. Taki ciąg coraz mniejszych istot, z których już pierwsza była niewidoczna nawet pod mikroskopem, mógł przyprawić o zawrót głowy. Malebranche uzasadniał to jednak, odwołując się do samego Kartezjusza i do jego wizji nieograniczonej podzielności materii.'' - Kamil Popowicz ,,Lamarkizm społeczny a rasizm i eugenika we Francji''



Magnes zamiast nasienia






,, [William] Harvey stworzył własną teorię dziedziczenia, by zastąpić teorię Arystotelesa. Uznał, że nasienie w ogóle nie istniało. Mężczyzna nie przekazywał kobiecie żadnych płynów ustrojowych, a jedynie wpływał na nią w podobny sposób, w jaki magnes wpływa na żelazo. Odpowiednio 'namagnetyzowana' kobieta rodziła dziecko podobne do mężczyzny, który wywarł na nią swój 'magnetyczny' wpływ. Teoria ta może dzisiaj wydawać się absurdalna i dziwić, że wyszła spod pióra skądinąd autentycznie wielkiego uczonego i odkrywcy. W istocie dość dobrze pasowała ona do kolorytu epoki, która poza tym fascynowała się alchemią i astrologią'' - Kamil Popowicz ,,Lamarkizm społeczny a rasizm i eugenika we Francji''

sobota, 6 kwietnia 2019

Oniricon cz. 482

Śniło mi się, że:

- razem z całą rodziną pojechałem na działkę, gdzie się wszyscy kłócili,






- spałem na poduszce wypełnionej pierzem nanuqsaurusa,
- powiedziałem o Sławomirze, że to iż taka fajna, inteligentna i urocza dziewczyna nie chce iść do Nieba, nie znaczy, że i ja mam sobie zmarnować życie,
- nos oddzielił się od reszty twarzy, wyrosły mu nóżki i poszedł sobie,






- w warszawskiej szkole miały miejsce targi żywności, w jednej z sal zgromadzili się zwolennicy aborcji, a prolajferzy rzucali w nich tortami, uznałem, że fajnie byłoby oberwać tortem, potem jechałem samochodem razem z panią Carolinianią ov (nazwiska nie znam), widzieliśmy ulicę przypominającą Aleję Fontann w Szczecinie, lecz była ładniejsza, mówiłem, że Kraków podoba mi się bardziej niż Warszawa, potem jakaś pani była zgorszona, że czytam pornograficzne czasopismo ,,Detektyw'', lecz powiedziałem, iż go nie czytam,






- chciałem przejść na christian wicca, UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,






- Mieczysław ,,Rój'' Dziemieszkiewicz opowiadał swojej narzeczonej o różnych gatunkach myszy i owadożernych,
- pytałem pana Martinusa ov Simcassa czy zgorszyłyby go obozy koncentracyjne w ,,Świecie według Kiepskich'',







- dzwoniłem do Jacka Piekary pytając czy wierzy w Boga, ale nie odpowiedział,







- żółw jaszczurowaty był wykorzystywany do ratowania innych zwierząt min. krabów, które z upodobaniem chwytał przednimi łapami,
- na Słowacji w równoległym świecie sprzedawano produkty spożywcze (piwo, bułki itd.) oznaczone głowami czarnych zwierząt (wilk, dzik, niedźwiedź itd.). zaś książki o świecie bez magii (np. ,,Krzyżacy'' Henryka Sienkiewicza) były tam traktowane jak fantastyka,
- widziałem obóz koncentracyjny dla pedofilów, zaś Polacy i Niemcy walczyli przeciwko wspólnemu wrogowi,






- pomyślałem, że PiS w przeciwieństwie do sanacji jest zbyt łagodny, by zamykać opozycję totalną w Berezie Kartuskiej gdzie jej miejsce,






- lalka Slappy, której imię pochodziło od słowa ,,sleep'' - spać, porwała niemowlę,






- napisałem na blogu ,,Refleksję o paleniu książek'',
- powiedziałem Pavlasowi ov Vidłarowi, że gdyby PiS był jak sanacja  to by zamknął w Berezie Kartuskiej, UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,






- rozmawiałem z Michaelem Moorcockiem,







- spotkałem znajomą pana Martinusa ov Simcassa; blondynkę w okularach, która przeczytała ,,Tatrę'', lecz jej nie zrozumiała, bo nie znała się na mitologii słowiańskiej,
- byłem na bałtyckiej plaży pokrytej dużymi, niebieskimi kamieniami, Mateusz Morawiecki zapewniał, że woda w Bałtyku jest krystalicznie czysta, lecz mnie trudno było w to uwierzyć, potem chciałem zabić kraba wełnistoszczypcego,
- w jakimś ośrodku wypoczynkowym prysznic miał postać wielkiego słonia z białej porcelany,
- słowo ,,kanalia'' znaczyło początkowo ,,kopiącego kanały'',
- ujrzałem srokonia (konia z głową, nogami, skrzydłami i ogonem sroki),






- w zakończeniu książki ,,Herby, legendy, dawne mity'' autor pisał, że w Afryce nikt na nas nie czeka, że dzieci są tam biedne i potrzebują nie turystów, ale pieniędzy,






- Marta Lokje, żona Jacka Piekary jest astrologiem,






- ułożyłem wiersz o białym niedźwiadku ze Smorgonia, zakochanym w Pszczółce Mai, który w czasach PRL - u nie chciał uczestniczyć w święcie 1 Maja i śpiewał: ,,Pszczółka Maja fruwa tu i tam, komusze święto niepotrzebne nam'',






- w pierwszych latach III RP stare komunistki domagały się zachowania święta 1 Maja,
- w Polsce robotnicy nie czytają książek i tylko Pilipiuk piszący o pracy i rzemiośle mógłby ich zainteresować. 

,,Pterodaktyl''


,, […] Pierwszy Pterodactylus został opisany w roku 1784. Uważano wtedy, że chodzi o zwierzę morskie, ale wielki przyrodnik francuski Georges Cuvier wykazał, że jest to gad latający. [...]’’ - Michel Cuisin ,,Tajemnice zwierząt. Prehistoria’’






W wieku przedszkolnym wymyśliłem sobie niewidzialnego przyjaciela. Był nim mały pterodaktyl z planety Pterotyjandii, który mi rzekomo wszędzie towarzyszył. W klasie czwartej kiedy na języku polskim omawialiśmy ,,Pinokia’’ Carla Collodiego, pod wpływem owej lektury wymyśliłem historyjkę o pterodaktylu – zabawce, który poszukiwał chłopca, który go zgubił. Przeszkadzały mu w tym Wilk i Piżmak wzorowane na Lisie i Kocie. W końcu zabawka została zamieniona przez wróżkę w prawdziwego pterodaktyla i zamieszkała na prehistorycznej planecie Pterotyjandii.





,,Szpital Świński''


,,świnia
przyszła na chwilę’’
- ks. Jan Twardowski ,,Na Chwilę’’






Latem 1996 r. fantazjowałem o Szpitalu Świńskim. Znajdował się w mieście, a leczyli się w nim zarówno ludzie jak i świnie. Oprócz siwowłosego Lekarza, personel stanowiły różne dziwne istoty jak:






- ożywiony Hamburger, który pasł stado pieczonych kurczaków,






- ożywiony Banknot Dolarowy, który na terenie szpitala prowadził Bank Pizzeryjski (zamiast pieniędzy używano w nim kawałków pizzy),






- Majonez Babun – mający ręce, nogi i twarz słoik majonezu, którego pierwowzorem był Majonez Babuni.






Rolę antagonistów pełnili Lisa i Wargowicz. Byli to kobieta z głową rudej lisicy i mężczyzna z głową wargacza. Do ich stworzenia zainspirował mnie artykuł z katolickiego czasopisma dla dzieci ,,Promyk Jutrzenki’’, w którym pytano: czyje drogi są kręte? (odpowiedź brzmiała: lisa i wagarowicza). Lisa i Wargowicz zostali schwytani i zamknięci w klatce, lecz Lekarz chciał im dać drugą szansę.






Szkoda, że w prawdziwych szpitalach nie jest tak wesoło jak w Szpitalu Świńskim! :).

,,O chłopcu, który mieszkał wśród szczurów''


,,Wysoko na firance czeka uwieszony
Przykucnie pod poduszką, w nogach łóżka legnie,
Rankiem – z buta, z rękoma wymknie się spłoszony,
I szczur – szczur – szczur po ciele truchcikiem przebiegnie’’
- Julian Tuwim ,,Szczur’’







Latem 1997 r. na fali dziecięcej fascynacji wszystkimi zwierzętami, fantazjowałem o przygodach chłopca, który został zminiaturyzowany i zamieszkał w kanale ściekowym razem ze szczurami. Gryzonie tworzyły tam społeczność podobną do ludzkiej. Ważną rolę odgrywali w niej tzw. ,,flisacy’’. Były to szczury spławiające do kanałów odpadki spożywcze z wysypiska śmieci. W ostatniej scenie chłopiec opuścił kanał ściekowy. W parku zaprzyjaźniony szczur nazwał go ,,Panem Człowiekiem’’, on zaś odzyskał swój właściwy wzrost.





piątek, 5 kwietnia 2019

Zadar


,,Święty Ojciec Kościoła, Hieronim ze Strydonu w Dalmacji, w którego żyłach płynęła krew Kroba i Maty – wielkich królów Czerwonej Krobacji, wygłosił niegdyś kazanie o pewnym prezbiterze, bodaj Stefanie z Sydonu. Tenże Stefan zasłynął tym, że trzy razy pod rząd głosił to samo kazanie. Gdy wierni spytali go w końcu, dlaczego tak uczynił, odrzekł, iż po to, aby w końcu zmienili grzeszne postępowanie. Innym razem jak podaje św. Hieronim, Stefan z Sydonu jął z ambony rzucać słowy grubymi, aż słuchającym uszy więdły.
- Dlaczego was to gorszy? - spytał. - Wszak sami tak mówicie, obłudnicy!’’ - ks. Kalasanty Czaputkiewicz ,,Skarbiec homilii’’, Berdyczów 1715







Odkąd od swego Anioła Stróża usłyszał gorzkie słowa: ,,Jesteś bardziej cyceronistą niż chrześcijaninem’’, uczony Hieronim ze Strydonu, potomek dawnych słowiańskich królów Krobacji, udał się jako pustelnik na pustynię w Ziemi Świętej, aby tam studiować natchnione wersety ,,Biblii’’. Jak mawiał: ,,Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa’’. Po latach z jego trudów zrodził się łaciński przekład, zwany Wulgatą. Pędził Hieronim dni na poście i modlitwie, niestrudzenie zastępując słowa greckie i hebrajskie łacińskimi. Pogrążony w tym zbożnym trudzie zapominał o całym Bożym świecie, aż oderwał go od zajęcia donośny ryk. Hieronim pomylił się stawiając litery i zrobił kleksa. Oderwał wzrok od papirusu i ujrzał lwa. Zwierz patrzył na świętego tak żałośnie, że budził raczej litość niż strach. ,,Pomóż mi!’’ - oczy lwa zdawały się wyrażać niemą prośbę.






- Pomóż mi! - nieoczekiwanie drapieżnik przemówił ludzkim głosem, a Hieronim spojrzał nań zdziwiony. - Zostałem zaczarowany, potrzebuję świętego męża, aby zdjął ze mnie zaklęcie! - na te słowa Hieronim ujął kropidło i obficie zmoczył lwa wodą święconą.
Wówczas zwierz stanął na tylne łapy i począł się zmieniać w oczach. Zrzucił pazury, grzywę i ogon. Z chwili na chwilę zaczął się coraz bardziej upodabniać do człowieka, aż w końcu stał się nim całkowicie. Odczarowany młodzieniec upadł do nóg Hieronimowi i wyrażał mu swą wdzięczność.
- Nie mnie dziękuj, ale Jezusowi – powiedział Hieronim. - To On ciebie uwolnił. A tak swoją drogą, to jakie nosisz imię? - pustelnik spytał młodzieńca.
- Jestem Zadar, syn Goresława z ludu Słowian.
- Też mam słowiańskich przodków , którzy jak prawią legendy pływali aż do Bharacji i za Słupy Herkulesa – ucieszył się Hieronim.
- Chcesz zapewne wiedzieć, panie, czemu miałem na sobie postać lwa – zagaił Zadar. - Ano szukając po świecie mężów biegłych w sztukach tajemnych, opuściłem rodzinną Ilirię, aby uczyć się u magów perskich i kapłanów w Egipcie, aż od nadmiaru przeczytanych zaklęć zaczęła mnie boleć głowa. W końcu natrafiłem na mistrza Małomądrego, który dotknął mnie różdżką z kolczastego krzewu zamieniając w lwa. W tej postaci błąkałem się po pustyni, aż ty, mistrzu, odczarowałeś mnie.
- To nie była magia, ale cud zdziałany łaską Jezusa Chrystusa – sprostował Hieronim. - Jest On znacznie potężniejszy od wszystkich czarowników Egiptu, Babilonu i przeklętej góry Klek!







Zadar wdzięczny za przywrócenie go do ludzkiej postaci, został uczniem Hieronima i przyjął chrzest z jego ręki. Często rozmawiali o tłumaczonych na łacinę księgach biblijnych.
- W swoim życiu usłyszysz o różnych ewangeliach – w czasie posiłku złożonego z chleba i sałaty Hieronim objaśniał Zadarowi – lecz wiedz, że tylko cztery z nich: Mateusza, Marka, Łukasza i Jana są autentyczną nauką Jezusa spisaną przez Jego uczniów. Reszta to tylko ludzkie wymysły i babskie bajanie, które nazywamy apokryfami. Może dla kogoś są ciekawe, ale nawet najlepsze z nich nie umywają się do pism kanonicznych.
Po wielu rozmowach mistrza i ucznia o Ewangelii Judasza i szeregu innych pism, sędziwy już pustelnik Zadar siadł i przetłumaczył ,,Biblię’’ na mowę słowiańską przy pełnej aprobacie Papieża. [W tym miejscu tekst się urywa].