czwartek, 15 maja 2014

,,Wyspa Pingwinów''

,,[...] zaś
św. Mael chrztem
alk olbrzymich
był zajęty’’ - ,,Milenium, czyli Nowe Triumfy’




W trzeciej klasie gimnazjum przeczytałem wydaną w 1908 r. powieść francuskiego noblisty Anatola France'a (1844 – 1924) pt. ,,Wyspa Pingwinów'', którą znalazłem na strychu. Jest to wczesny utwór z gatunku fantasy, będący satyrycznym spojrzeniem na historię Francji. Akcja utworu rozpoczyna się we wczesnym średniowieczu, kończy zaś się w bliżej nieokreślonej przyszłości (ostatnia, ósma księga nosi tytuł ,,Czasy przyszłe. Historia bez końca'' co nasuwa skojarzenia z późniejszym dziełem - ,,Niekończącą się historią'' Michaela Ende). Miejscem akcji jest Pingwinia ze stolicą w Alca; odpowiednik Francji. Rywalizuje z nią Marsuania; odpowiednik Niemiec, albo Wielkiej Brytanii. Pingwini nienawidzili Marsuanów tylko za to, że ci byli ich sąsiadami. W powieści są też wzmianki o takich miejscach jak: afrykańska kraina Nigrycja (Sudan), Nowa Atlantyda (USA; nazwa zaczerpnięta z XVII – wiecznego traktatu Francisa Bacona), starożytny Rzym, Francja (narrator znalazł w pingwińskiej ziemi franka z wizerunkiem Ludwika Filipa I), Bułgaria, a nawet Polska (krótka wzmianka o wachlarzu królowej Marii Leszczyńskiej, żony Ludwika XV). Na kartach powieści przewija się całe multum bohaterów.




Pierwszym z nich jest celtycki misjonarz św. Mael (Malachiasz); człowiek autentycznie święty, mądry i miłosierny i mimo antyklerykalnych poglądów autora, ukazany z wielką sympatią. Kiedy odbywał swój imram, dotarł na polarną wyspę zamieszkaną przez wymarłe w 1844 r. morskie ptaki, alki olbrzymie, błędnie nazywane pingwinami (słowo ,,pingwin'' pochodzi od walijskiego ,,pen gwyn'', czyli ,,biała głowa''; początkowo nazywano tak alki olbrzymie, później nazwę przeniesiono na właściwe pingwiny żyjące u wybrzeży Antarktydy, Patagonii, Galapagos1, Australii i Nowej Zelandii, a nawet Afryki2). Z powodu słabego wzroku pomylił ptaki z ludźmi i … ochrzcił je. Wówczas w Niebie rozpętał się burzliwy spór, o to co należy zrobić z ochrzczonymi ptakami (uznałem, że była to satyra na parlamentaryzm, który nawet w Niebie nie zdaje egzaminu). Wreszcie Bóg zdecydował się zamienić alki w ludzi (ma się wrażenie, że jest to humorystyczne nawiązanie do teorii ewolucji). Św. Mael mieszkał razem z nimi i opiekował się nowym ludem. Początkowo Pingwini chodzili nago, a wraz z pojawieniem się na ich wyspie ubrań, pojawiła się też pożądliwość.
Patronką Pingwinii była św. Orberoza; bardzo piękna kobieta, która jako pierwsza Pingwinka założyła suknię. Związała się z Pingwinem, o imieniu Kraken (jego imię jest nazwą legendarnego potwora morskiego, podobnego do ośmiornicy). Wspólnie uknuli spisek; Kraken przebrał się za groźnego smoka z Alca, zaś Orberoza go poskromiła (widać tu nawiązanie do francuskiej legendy o św. Marcie i smoku Tarasce). Ów sceptycyzm wobec kultu świętych był powodem, dla którego ,,Wyspa Pingwinów'', tak jak wszystkie dzieła France'a znajdowała się na Indeksie Ksiąg Zakazanych (N. Davies ,,Europa''). Kraken poślubił Orberozę i został pierwszym królem Pingwinii. Na pamiątkę rzekomego smoka, królowie Pingwinów nosili złoty, smoczy grzebień (koronę), zaś Drakon, syn Krakena założył dynastię Drakonidów.
Należeli do niej tacy władcy jak Brian Pobożny; mecenas nauki i sztuki, zawołany myśliwy, który skazywał na śmierć harfiarzy lepszych od siebie i jego żona, królowa Glamorgana. Ta usiłowała uwieść świętobliwego księdza Oddoula niczym żona Potyfara, Józefa, a gdy ten oparł się jej zalotom, fałszywie oskarżyła go o próbę gwałtu i przyczyniła się do skazania go na stos. Na szczęście Oddoul został uwolniony z więzienia przez anioła, który przybrał postać służącej Gudruny. W roku 900 umarł Kollik Krótkonosy; ostatni Drakonida, a na tron wstąpił jego kuzyn Bosko Wspaniały. Jednym z jego potomków był okrutny wojownik Drakon Wielki, który przeniósł do Alca relikwie św. Orberozy. Synem Drakona Wielkiego był Chum Kulawy, ojciec Bola, brata Guna. W imieniu tego ostatniego rządziła regentka, królowa Crucha, o której tak pisał kronikarz Johannes Talpa:




,,Królowa Crucha urodą i wdziękiem postaci nie ustępuje ani Semiramidzie Babilońskiej, ani Pentesilei, królowej Amazonek, ani Salome, córze Herodiady. Ale osoba jej przedstawia pewne właściwości, które wydawać się mogą pięknymi lub szpetnymi, zależnie od sprzecznych opinii ludzkich i sądów świata. Ma dwa małe różki na czole, które ukrywa pod bogatymi kędziorami swych złotych włosów; jedno oko ma czarne, drugie błękitne, szyję pochyloną na lewo jak Aleksander Macedoński, sześć palców u prawej ręki i małpią główkę poniżej pępka.
Chód jej jest majestatyczny, obejście uprzejme. Jest wspaniała w swoich wydatkach, ale nie zawsze umie podporządkować rozsądek zachciankom.
Pewnego dnia zauważywszy w stajniach pałacowych młodego stajennego niezwykłej piękności, natychmiast zapałała doń nieokiełznaną miłością i powierzyła mu dowództwo wojsk. Na bezwzględną pochwałę tej wielkiej królowej zasługuje obfitość darów, jakie czyni kościołom, klasztorom i kaplicom państwa, a w szczególności klasztorowi w Beargarden, w którym z łaski Pana złożyłem śluby zakonne w jedenastym roku mego życia. W tak wielkiej liczbie zamówiła msze za dusze swoją, że każdy ksiądz w kościele pingwińskim jest, rzec można, gromnicą zapaloną w obliczu nieba, by ściągnąć miłosierdzie Boskie na dostojną królową
''.

Johannes Talpa (jego nazwisko znaczy po łacinie ,,Jan Kret'') był kronikarzem; mnichem z klasztoru w Beargarden, który napisał po łacinie 12 ksiąg ,,De Gestis Pinguinorum''. Przedstawił się w następujący sposób:




,,Głowa moja […] dawno już straciła ozdobę swych złotych kędziorów i podobna się stała do owych wypukłych, metalowych zwierciadeł, które tak dobrze są znane damom pingwińskim. Postać moja krepa zawsze, z wiekiem zmalała jeszcze i pochyliła się. Siwa broda ogrzewa mi piersi. […]. Urodzony w rodzinie szlacheckiej i od dzieciństwa przeznaczony do stanu duchownego, musiałem się uczyć gramatyki i muzyki. Czytać uczyłem się pod dyscyplina mistrza Amicusa, który właściwiej winien by nazywać się Inimicusem. Ponieważ niełatwo przychodziło mi nauczyć się liter, ćwiczył mnie rózgą tak zapamiętale, że piekącymi śladami wydrukował mi alfabet na pośladkach. […]. W młodości mej tak silny był żar mych zmysłów, iż nawet w cieniu lasów miałem wrażenie, że płonę w kotle, nie zaś, że świeżym oddycham powietrzem. Uciekałem od niewiast. Daremnie! Dosyć było dzwoneczka lub butelki, by mi je przywieść na myśl''.

Marbode był XV – wiecznym mnichem benedyktyńskim, wielbicielem Wergiliusza. Spisał po łacinie swą wizję Hadesu, w którym spotkał słynne postaci starożytne i gdzie rozmawiał z samym Wergiliuszem. Opowiadanie to wydał pan du Clos des Lunes.
Le Rouquin zajmował się strzyżeniem psów i … pijaństwem, zaś jego żona była stręczycielką i wyplatała krzesła. W czasie wielkiej pingwińskiej rewolucja, kiedy motłoch spalił zwłoki króla Drakona Wielkiego, owa kobieta włożyła do słoika popiół i ogryzione kości, aby potem twierdzić, że uratowała przed profanacją relikwie św. Orberozy.
Wyniesiony do władzy przez rewolucję Trinco był rzecz jasna odpowiednikiem Napoleona Bonaparte. Tak pisał o nim młody malajski maharadża Dżambi podróżujący po Pingwinii:

,, […] Trinco rozciągnął władzę Pingwinów na Archipelag Turkusowy i na Kontynent Zielony, podbił ponurą Marsuanię, zatknął swe sztandary na lodach bieguna i na gorących piaskach pustyni afrykańskiej. Powoływał pod broń ludnośc we wszystkich krajach, które zdobył; w szeregach tych, które defilowały za naszymi wyćwiczonymi strzelcami, za naszymi grenadierami, huzarami, dragonami, artylerią, szli żołnierze żółci w swych niebieskich pancerzach podobni do raków stojących na ogonach; czerwonoskórzy z głowami zdobnymi w pióra papug i potrząsający kołczanami zatrutych strzał; Murzyni zupełnie nadzy, uzbrojeni w swe zęby i paznokcie; Pigmeje jadący na żurawiach, szły goryle podpierające się pniami drzew i prowadzone przez starego samca, na którego włochatej piersi błyszczał krzyż Legii Honorowej. […]''.

Później Pingwinią zaczęli rządzić prezydenci tacy jak: Paturle, Janvion, Truffaldin, Coquenpot i Bredouille. W owych czasach żył dr. Obnubile, który poszukując idealnego, to jest pacyfistycznego społeczeństwa, wybrał się w podróż do Nowej Atlantydy ze stolicą w Gigantopolis (odpowiednik USA). Wielkie było jego rozczarowanie, gdy odkrył, że i tym krajem rządzi plutokracja podżegająca do wojen. Widać tu wpływ idei socjalistycznych na prozę France' a. W 1917 r. jako tzw. ,,pożyteczny idiota'' protestował przeciwko francuskiej interwencji w ogarniętej pożogą rewolucji Rosji, zaś w 1921 r. wstąpił do Francuskiej Partii Komunistycznej.
W powieści występują również ojcowie Agaric i Cornemuse, zarabiający na handlu likierem św. Orberozy (kiedy w polskich sklepach pojawiła się woda mineralna ,,Kinga'', skojarzyła mi się właśnie z tym likierem), Pyrot niesłusznie oskarżony o kradzież wiązek siana (jego pierwowzorem był oczywiście Dreyfuss), Fulgencjusz Tapir (miał ruchliwy nos, co upodabnia go do tapira) i wiele innych postaci. Występuje tez motyw wojny światowej niszczącej cywilizację. Jej przyczyną było zajęcie przez Pingwinię Nigrycji (Sudanu). Jest to nawiązanie do XIX – wiecznego sporu brytyjsko – francuskiego o Faszodę. Po wojnie miały miejsce zamachy anarchistyczne, w końcu zaś cywilizacja cofnęła się do czasów pierwotnych.
Mimo, że nie zawsze zgadzam się z France' m, jego powieść wywarła duży wpływ na rozwój mojej wyobraźni. Pod jej wpływem, w trzeciej klasie gimnazjum pisałem niedokończoną powieść ,,Palana kraina turów'', odnoszącą się do historii Polski. Moje inne fantazje o podobnej tematyce to ,,Suberland'' – futurystyczna opowieść o inteligentnych żubrach, które po wymarciu Polaków zajęły ich miejsce, oraz ,,Wyspa Niedźwiedzi'' – historia Rosjan pochodzących od niedźwiedzi polarnych ochrzczonych przez św. Teofama (Bogusława). Kiedy w liceum pożyczyłem powieść nauczycielowi historii, panu Ravialusowi ov Simajdisowi, skojarzyła mu się z twórczością Marcina Wolskiego, zaś w 2006 r. na studiach dowiedziałem się od mediewisty, dr. Kristoferianusa ov Petelinova, że to nieprawda, jak podaje France, iż mnisi wyskrobywali dzieła starożytne, aby na odzyskanym w ten sposób pergaminie zapisywać ,,Biblię''.




1 Areał pingwina galapagoskiego sięga najdalej na północ z wszystkich pingwinów



2 U wybrzeży RPA żyje pingwin okularowy.

poniedziałek, 12 maja 2014

Oniricon cz. XXXIII

Śniło mi się, że:

- w podręczniku do historii napisano o filmie ,,Hellboy'', w którym występowały piękne syreny, akcja zaś toczyła się w greckiej krainie snów,



- Józef Piłsudski w okresie działalności w PPS - ie nosił okulary,



- w XXI wieku spotkałem Napoleona Bonaparte i spytałem go czy nie powinien był w swoich czasach zostać koczownikiem, bo tak przeczytałem w książce Michela Holoubecka o skorpionach,
- byłem u Cioci i zjadłem dużo słodyczy mimo, że byłem na diecie,



- amisze czcili Jezusa pod postacią niedźwiedzia, co mi się bardzo nie spodobało,
- w ,,Gościu Niedzielnym'' zamieszczono dodatek omawiający estetykę satanistyczną w kulturze masowej; widziałem demony podszywające się pod Jezusa i Maryję, psa z trzema oczami, jakiegoś Słowianina i czaszki zwierząt zdobiące chatę,
- po studiach miałem wrócić do liceum, gdzie odprowadzała mnie kobieta w średnim wieku, która pisała dla mnie wiersze min. o tym, że po śmierci matki pocieszyć może kobieta lub bezdomny, ale nie komiks, który jest gazetą,



- malarz należący do amiszów namalował przerażające, demoniczne koty, których się bałem,



- w jakiejś katolickiej gazecie napisano, że to zabobon nazywać niektóre jaszczurki smokami,



- rodzina orangutanów złożona z ojca, matki i maleństwa, chciała zabrać kokosy Stasiowi i Nel, lecz zrezygnowała, bo już je miała; tymczasem Staś przedrzeźniał Nel wypowiadającą nazwy plemion murzyńskich, aby je zwabić,



- Władysław Bartoszewski naprawdę nazywał się Władele, odnalazł duży, szary kamień z tym imieniem i chciał je zetrzeć,
- Jarosław Grzędowicz pod okiem surowego trenera grał w piłkę na sali gimnastycznej; strzelił gola, którym wybił szybę i stłukł latarnię, za co został pochwalony,
- rodzina Kiepskich odwiedziła cygański klub zalany przez wodę i pływała w basenie,



- grupa białych ludzi została uwięziona w dole przez Murzynów, którzy chcieli ich zjeść i rzucali w nich ludzkimi czaszkami, potem Murzyni wpuścili do dołu boa dusiciele, zaś biali ludzie uciekli z pułapki,



- w ostatnich dniach w Salwadorze wybuchła rewolucja komunistyczna,



- ZSRR znajdował się pod władzą Mefistofelesa przez Rosjan zwanego Wolandem,



- księżniczka Pulpecja miała zespół Aspergera; marzyła o tym, że jak umrze to ludzie będą mieć dzień wolny od pracy, jej świnka morska ścigała się ze szczurem, kiedy Pulpecja weszła do sklepu z zabawkami, przestraszyła się bociana z trzema oczami, potem w szklanej misce znalazła czerwone, widzące oczy i przestraszyła się ich, a obsługa kazała jej odłożyć te artefakty.

Sny o Hitlerze

Śniło mi się, że:



- w liceum Hitler uczył mnie przedsiębiorczości,
- spotkałem w piaskownicy cesarza Franciszka Józefa, który ostrzegał mnie przed Hitlerem,
- Hitler żył w XVII wieku i bawiąc na Ukrainie, poślubił piękną wojowniczkę w białej sukni, lecz ta, razem ze swymi towarzyszkami broni, przejrzała jego łotrostwa i zabiła go,
- jakiś Czech uderzył Hitlera kolbą pistoletu w twarz, aż wypłynęło mu oko,
- przebywając w Austrii, Hitler płodził dzieci, a gdy jego genów (to jest: spermy) zabrakło, kobiety, z którymi obcował, zaczęły rodzić tygrysy,
- spotkałem Hitlera będąc razem z całą rodziną na wakacjach w jakimś przepięknym zakątku Polski (kierownikiem wycieczki był mój wujek Andreus ov Küjvis),
- po przegranej bitwie (chyba gdzieś w Polsce) Hiler uciekał wozem razem z Ilsą Koch,
- Hitler rozmawiał z Aleisterem Crowleyem, który miał czerwone, świecące w mroku oczy.

,,Opiekuńczy duszek''




W 1996 r. oglądałem anime ,,Opiekuńczy duszek''. Akcja rozgrywała się w w XVII – wiecznej wsi angielskiej. Głównym bohaterem był domowy skrzat Hobberdy Dick (domowe duszki to taki pogański odpowiednik aniołów). Ów skrzat miał zieloną skórę i włosy, nosił czerwony kapelusz i jeździł na kurze imieniem Koko. Opiekował się opuszczoną siedzibą rodu Sekerów, później zaś sprawował pieczę nad nowymi mieszkańcami dworku. Sekerowie zostali zmuszeni do opuszczenia dworu przez złą czarownicę, a ich jedyna dziedziczka Anna, pracowała jako służąca u nowych właścicieli. W owym serialu fantasy występował też skrzat Stary Grim; chudy o niebieskiej skórze i siwej brodzie. Niegdyś był olbrzymem, który walczył z bogami Północy, został pokonany i zamieniony w karła. Innym bohaterem był psotny Robin (nawiązanie do Robina Goodfellowa z angielskiego folkloru). Występowała też czarownica bojąca się czarnego bzu, demon Saturnal, niegdyś też walczący przeciw bogom Asgardu, duch przybierający postać gronostaja, który wabił do siebie dziewczynkę, a także ludzie – antypatyczny posiadacz ziemski i jego sympatyczny syn, pani Dimboldee i okoliczni chłopi. W kreskówce przedstawiono zestaw wierzeń ludowych – zanoszenie pokarmów na groby, karmienie domowych skrzatów, zakładanie ubrania na lewą stronę, wiara zarówno w Boga jak i w duszki. W jednym z odcinków syn nowego właściciela dworu chciał ściąć stary dąb rosnący na polu, lecz musiał tego zaniechać z uwagi na gniew mieszkających w drzewie straszydeł. Innym razem Hobberdy Dick sprowadził do dworu arystokratycznych gości, aby żona właściciela majątku mogła się wykazać jako gospodyni. 


Iwan Girejko



Iwan Girejko wymyślony przeze mnie w pierwszej klasie gimnazjum, białoruski zoolog, znajomy prof. dr. hab. Jana Schtroisemana. W latach 90 – tych XX wieku odkrył na bagnach Białorusi nieznane wcześniej nauce gatunki zwierząt, takie jak ryjczaki, 5 – metrowego, wodnego sobola o wężowatym tułowiu (jego oczy świeciły na czerwono jak ,,kaukaskie świetliki''), oraz kura wodnego. Był to kogut wielkości człowieka, mieszkający na dnie jeziora, w którym spoczywała szabla polskiego legionisty. Owe fantastyczne zwierzęta, po latach umieściłem w książce ,,Tatra. Suplement''. 



niedziela, 11 maja 2014

Polska odpowiedź na Muminki, czyli ,,Film pod strasznym tytułem''




,,Film pod strasznym tytułem’’ - należał do moich ulubionych dobranocek. W 2013 r. obejrzałem film ,,Odwrócona Góra, czyli film pod strasznym tytułem'' z 1999 r. Akcja rozgrywa się w fantastycznym świecie, zaludnianym przez istoty z wierzeń słowiańskich. Film opowiada o pewnej fantastycznej rodzinie mieszkającej w chacie, otoczonej zewsząd puszczą. Funkcję pater familias pełni Tatun. Ubierał się w zieloną kapotę i kapelusz, miał fioletowe włosy i wąsy. Jego żoną była Mamuna, zaś synem Sonek. Oni też ubierali się na zielono i mieli fioletowe włosy. Mieszkał z nimi dziadek Lesawik – również ubrany na zielono, mający łysą głowę w dziwnym kształcie, skrywanym przez kapelusz, noszący okulary i siwą brodę. Dziadek był konstruktorem – udało mu się wynaleźć maszynę latająca ze … słomy. Razem z ową leśną rodziną mieszkał polimorf Wił, stale zmieniający postać. Potrafił zamienić się min. w białego psa, Mamunę i Sonka (pod tą ostatnią postacią zamieszkał w chacie). Wił znalazł azyl u naszych bohaterów, uciekając przed demonicznymi rycerzami Marbatami, którzy zawłaszczyli sobie górę, będącą schronieniem Wiłów, odwrócili ją do góry nogami i wybudowali na niej zamek. Wił dostał się do chaty leśnej rodziny razem z trąbą powietrzną, podobnie jak niezbyt użyteczne, gospodarskie skrzaty – dwa Plonki i jeden Chobołd. Skrzaty te miały szarą skórę, ogony, czerwone nosy, na głowach nosiły garnki. Zabawna była scena, w której goniły za kurami. Skrzaty te wyznawały kult solarny; kłaniały się wschodzącemu Słońcu ze słowami: ,,Dzień dobry, Słoneczko''! Obok chaty znajdowała się sadzawka, w której mieszkała zaprzyjaźniona wodna rodzina stworków o niebieskiej skórze. Składała się na nią mama Topicha, dumna z tego, że mieszka ,,na samym dnie'', jej syn Topek – niebieskoskóry blondyn; wielki przyjaciel Sonka, oraz dwie siostry bliźniaczki Chlapy - ,,ubogie, lecz mające bogatą wyobraźnię''. Chlapy miały długie, ciemnoniebieskie włosy i nosiły mokre, białe giezła. Wśród leśnej rodziny schronił się uchodźca, pan Latar. Był to niebieski stwór podobny do jelenia o świecącym porożu (przypomina więc trochę celtyckiego boga Cerunnasa). Pomagał ofiarom Marbatów, a teraz sam potrzebował pomocy. Szukał żony i nie potrafił się zdecydować, którą z dwóch Chlap poślubić. Innym uchodźcom był olbrzym Gig. Marbaci podbili jego krainę zamieniając się w ptaszyska spuszczające bomby. Gig, aby móc zamieszkać z leśną rodziną zmniejszył się.


Bohaterami negatywnymi są demoniczni Marbaci, przypominający rycerzy w czarnych zbrojach, dosiadający jakichś jaszczurów. Ich imiona (takie jak Marbas) zostały zapożyczone z polskiej demonologii renesansowej (patrz: Barbara i Adam Podgórscy ,,Encyklopedia demonów''). Przepowiednia głosiła, że kres ich rządom położy dziecko. (Czyżby motyw mesjanistyczny? Wszak narodziny Jezusa w stajni betlejemskiej były pierwszym krokiem na drodze wyrwania ludzkości ze szponów diabła, a tu klęska demonów, też ma przyjść przez dziecko). Dlatego Marbas nakazał porwać i uwięzić w zamku na Odwróconej Górze leśne dzieci, co kojarzy mi się z Herodem mordującym dzieci w Betlejem. Marbatom służył niejaki Omenter; zakapturzony stwór podobny nieco do szczura, miał biało – czerwony pręt mierniczy i wszystko mierzył, min. pole Tatuna, co temu się nie spodobało (wygląda to trochę jak jakaś satyra na biurokrację).




Wśród porwanych leśnych dzieci znalazł się Topek, oraz Wił pod postacią Sonka (widzę w tym motyw mesjanistyczny; Wił zostaje porwany zamiast Sonka, tak jak Jezus został ukrzyżowany zamiast grzesznej ludzkości). Ostatecznie przepowiednia się sprawdziła; Wił pod postacią rycerza pokonał Marbasa, olbrzym Gig rozbił zamkowe mury głową, dzieci zostały uwolnione, a Odwrócona Góra wróciła na swoje miejsce.
Obejrzawszy po latach ów film, jako Polak jestem dumny, że moi rodacy mają taką genialną wyobraźnię. 

sobota, 10 maja 2014

Festiwal Słowian i Wikingów


Festiwal Słowian i Wikingów – brałem w nim udział, studiując historię na Uniwersytecie Szczecińskim. Już w 2006 r. mediewista, dr. Kristoferianus ov Petelinov, wypowiedział się bardzo pozytywnie o tej imprezie edukacyjnej, wspominał o zagranicznych gościach z Norwegii i Sankt Petersburga. W Festiwalu wziąłem udział dwa razy, w czasie letnich wakacji w latach 2007 i 2008. Impreza odbyła się w zrekonstruowanej wiosce wczesnośredniowiecznej, a pogoda była wówczas piękna i słoneczna (gdybym był neopoganinem powiedziałbym, że to Swaróg; bóg Słońca tak pobłogosławił potomkom swych wyznawców ;). Moją uwagę przykuł warsztat kowalski; praca kowala była bardzo głośna. Za zgodą właścicieli głaskałem mieszańce psów z wilkami; bardzo piękne zwierzęta o gęstym, ciepłym futrze, mające założone kagańce. Widziałem też rosłe psy rasy wilczarz, fretki (choć były bardzo sympatyczne, nie można ich było głaskać), a nawet sokolnika z sokołem wędrownym siedzącym na ramieniu. Jadłem prasłowiański specjał – podpłomyki z miodem, makiem i chyba owocami. Owe pieczywo przypominało meksykańskie tortille, ale było jeszcze smaczniejsze. Piłem do tego wyśmienity kwas chlebowy (po powrocie do Szczecina pan Voytakus ov Viernitis wmawiał mi, że był to alkohol). Sprzedawano też mięso żubra, ale nie kosztowałem go (myślę, że smakowało jak zwykła wołowina, tyle, że było znacznie droższe). Płynąłem prasłowiańską łodzią i widziałem jak niektórzy wojowie skakali do wody. Widziałem wybijanie ówczesnych monet, pokaz walki Słowian i Skandynawów, przykłady starolitewskich lekarstw (min. zasuszonego padalca), byłem też świadkiem swadźby – słowiańskiego ślubu, na którym tańczyły piękne dziewczyny w strojach z epoki. Zobaczyłem drewniane rzeźby Świętowita i krucyfiksy wzorowane na tych z wczesnego średniowiecza, a także srebrne, celtyckie naszyjniki – torquesy (oczywiście horrendalnie drogie...), ręce Boga i wytatuowany młot Thora. Zajrzałem do wnętrza słowiańskiej chaty. Jako, że była niedziela, byłym na Mszy Świętej w miejscowym kościele, w którym niegdyś przebywał sam prymas Stefan Wyszyński (w nabożeństwie wzięła udział część ludzi w strojach z zamierzchłej epoki). Jedyną rzeczą, której sobie z przyczyn religijnych odmówiłem, było wróżenie z runów, bo magia to nie zabawa; to byłoby przekroczenie granicy między zdrowym zainteresowaniem przeszłością, a bałwochwalstwem. Później czytałem w szczecińskim wydaniu ,,Niedzieli'' artykuł pana Przemysława Fenrycha, który oceniał imprezę pozytywnie, aczkolwiek z jednym małym zastrzeżeniem, że mogłaby więcej mówić o stosunkach Słowian i Wikingów z chrześcijaństwem. Swój pobyt na Festiwalu oceniam jako bardzo udany, chciałbym kiedyś tam powrócić.


W fantazji ,,Córka węża’’, opowiadającej o Bognie Nowickiej, małej rusałce wychowującej się w ludzkiej rodzinie, tytułowa bohaterka spędzała wakacje na wyspie Wolin. W czasie Festiwalu Słowian i Wikingów, porwali ją ... prawdziwi Wikingowie i obwołali swoją królową. Mieszkając w ich krainie, stała się dorosła. Po napiciu się czarodziejskiego miodu z Walhalii, otrzymała nadludzką siłę i moc czarodziejską. Uczestniczyła w wyprawach na Ruś, płynąc królewskim drakkarem z biegiem rzek Dniepru i Wołgi. Koło Kijowa zabiła z łuku spętanego wilka Fenrira. Podróżowała też do Bizancjum, Anglii, Szkocji, u której wybrzeży zabiła włócznią węża Midgardsorma, na wyspę Man, na Islandię, gdzie uśmierciła Lokiego i Surta, a także na Grenlandię i do Vinlandu w Ameryce Północnej. Zgodnie z przepowiednią Völvy miała uwolnić z Nilfheimu boga Baldera. Udała się w tym celu na pogrążony w wiecznym mroku i porośnięty żelaznymi drzewami półwysep Hel. Mieściło się na nim wejście do królestwa bogini śmierci Hel – córki Lokiego. Drużyna słowiańskiej królowej Wikingów zginęła, a ona sama została wyrzucona przez morską falę na brzeg wyspy Wolin.