,,'Kiedyś nie było światła na świecie: ani Słońca, ani Księżyca. Wszystko pokrywała ciemność, chaos i muchy. Ludzie, którzy wtedy żyli, nie znali ognia. Marzli. Jedli surowe mięso i rośliny. Stara kobieta mieszkała z jeleniem. Mówią, że spała z nim także. Pewnego razu poszła myć ziarna kukurydzy. Kiedy odwróciła się na chwilkę, ktoś je ukradł. Wściekła, zaczęła szukać złodzieja. Wetknęła rękę pod duży kamień i tam znalazła dwa jajka. Posadziła na nich kurę. Kiedy pewnego dnia stara wróciła do domu, zobaczyła, że ktoś porozrzucał wszystkie rzeczy. Zdenerwowała się. Gdy znalazła dwoje dzieci, domyśliła się, że wyszły z jajek i zaczęły się bawić. Wściekła postanowiła, że zagra z nimi w pelotę o życie. W tej grze zwycięzca zabija pokonanego. Stara pokonała braci, bo nie potrafili grać. Zjadła słabsze z dzieci. Silniejsze uciekło, zabierając kości brata. Potem ze szkieletu stworzyło go od nowa. Niektórzy mówią, że bliźniakami byli Bóg Ojciec i Jezus Chrystus. Oni przyszli na ziemię, żeby zamienić się w Słońce i Księżyc, bez których nie moglibyśmy żyć. Bliźniacy ruszyli w dalszą podróż. Kiedy już nabrali siły, wrócili do starej. Chcieli grać w pelotę, ale teraz ona się bała. Udawała, że nie ma piłki. Bliźniacy ukradli jądra mężowi starej - jeleniowi. Wymienili je na pelotę. W drugiej grze stara przegrała. Bliźniacy zabili jelenia, który był ich ojcem. Kazali starej, która była ich matką, pożreć jego kości. Stara uciekła i schowała się w wulkanie. Bracia znaleźli ją tam i zabili. Ciało wyrzucili. Lecąc zamieniło się w ziemię - matkę wszystkich zwierząt.
Na jednej z gór bliźniaków zaatakował orzeł z błyszczącymi oczami. Był dziwaczny. Kiedy spał miał otwarte powieki, kiedy był obudzony - zamykał oczy. Na tamtym świecie wszystko jest na odwrót. Kiedy u nas jest noc, tam jest dzień. Ich blask spłynął na nich. Silniejszy stał się Słońcem, słabszy Księżycem. Porządek wygrał z chaosem. Powstały nieba i światy podziemne. Na ziemi mógł pojawić się człowiek'' - Witold Jacórzyński, Dariusz Wołowski ,,Porywacze dusz''
piątek, 10 maja 2019
Mazatecki mit kosmogoniczny
czwartek, 9 maja 2019
Oniricon cz. 489
Śniło mi się, że:
- w tramwaju rosyjski psycholog krzyczał na moją Mamę wypominając jej, że wyszła za mąż mimo choroby genetycznej,
- prof. Filip Filipowicz Preobrażeński był łysy, miał długą, siwą brodę i ubierał się na czarno,
- Alexandrus ov Cocelaise zgorszył się gdy Jan Bodakowski przyznał się do rozczarowania osobą Magdaleny Adamowicz, potem poszliśmy ćwiczyć na siłowni na świeżym powietrzu (,,chmurkowni pod siłką''),
- sympatyzowałem z partią Razem, UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,
- polska nazwa Stralsundu - Strzałów pochodzi od mieszkających w nim powietrznych demonów strel mających postać ludzi ze złotymi i srebrnymi piętami (wymyślone na jawie),
- Tony Wolf był krytykowany za to, że pisał grube książki dla dzieci, lecz ja uznałem je za ciekawe,
- wyraziłem nadzieję, że matka Adama Mickiewicza poczęła go w stodole na sianie z Tatarem, a nie z Żydem,
- dowiedziałem się o żyjącej 18 900 lat temu rybie plataksie białym, podobnym do plataksa indyjskiego, lecz żółto - białej, potem razem z pielgrzymką pojechałem autokarem do jakiejś miejscowości w Polsce,
- pani Anna ov Stipulova została porwana przez Mothmana, który chciał ją poślubić (wymyślone na jawie),
- zastanawiałem się dlaczego Jezus Chrystus posłał mnie, zamiast Alexandrusa ov Cocelaise, skoro to on ma wdzięk,
- narysowałem Tygrusa - człowieka z trzema głowami tygrysów, w tym śnie wystąpił też św. Wojciech chrystianizujący Pomorzan,
- widziałem pływającego w morzu całkowicie zielonego manata,
- odwiedziła mnie Sławomira, z którą rozmawiałem o książce i kreskówce ,,Roger Odrzutowiec'' oraz o fizyce, przyznałem, że Sławomira zna się na fizyce lepiej niż ja,
- w Szczecinie młoda kobieta została zadźgana nożem przez egipskiego sprzedawcę kebabów, a ja byłem ciekawy jak smakuje egipski kebab, UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,
- do Szczecina przyjechała piękna włoska modelka o długich blond włosach i zatrzymała się w CH ,,Galaxy'', powiedziałem o niej, że ma słowiańską urodę,
- przeczytałem, że życie organiczne jest bardziej podobne do ameb niż do kostnych guzów,
- zacząłem oglądać ,,Świat według Kiepskich'', lecz nie skończyłem,
- w Emilcinie szedłem przez tunel, w którym spotkałem niskich kosmitów o zielonej skórze ubranych na czarno i nazistów, na ich widok zacząłem modlić się do Maryi, a te stworzenia uciekały,
- Jena ov Blackeyova bardzo chwaliła mojego bloga na Facebooku,
- dwukrotnie byłem na pielgrzymce do Słowenii, po raz pierwszy spotkałem tam diabła Borutę pokrytego brązowym futrem,
- pan Martinus ov Simcass napisał jedną z książek z cyklu ,,Ja, inkwizytor'' przypisywaną Jackowi Piekarze,
- Jacek Piekara napisał cykl fantasy ,,Pomniki'' o zielonych stworach z kudłatymi tułowiami,
- pisałem recenzję kreskówki o podróży Bolka i Lolka dookoła świata, tłumaczyłem w niej, że Siedmioręki Budda nazywa się Awalokiteśwara,
- rozmyślałem o białych kotach pływających w tureckim jeziorze Van, a pani Anna ov Stipulova w dowód uznania pocałowała mnie w usta, UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,
- Andrzej Pilipiuk studiował medycynę i zaproponował, aby lekarze płacili 15 zł na Kościół, co skrytykowała opozycja totalna,
- oglądałem w Internecie rosyjski serial fantasy ,,Mroczny świat'' , w którym były odgłosy pracy charakterystyczne dla lat 90 - tych XX wieku, Mama nie pozwoliła mi go oglądać, chcąc abym się wyspał, a ja byłem z tego powodu zły i krzyczałem na ulicy.
wtorek, 7 maja 2019
,,POLGŁUP, czyli wypowiedzi Głupoty o Polsce i Polakach''
,,Wtedy
wstał czarny, mroczny, zły Śiwa i stworzył Głupotę.
Uniosła
się ona z Ziemi, ogromna i szpetna. […]
A
wokół unosił się okropny fetor, słychać było jęki, lała się
krew’’
-
Włas Doroszewicz (1865 – 1922) ,,O pochodzeniu głupoty’’
W
drugiej
klasie gimnazjum pod wpływem zamieszczonego w podręczniku do
historii fragmentu ,,Pochwały
głupoty’’
Erazma z Rotterdamu (1466 – 1536) fantazjowałem o tym jak Głupota
przyjechała do Polski rządzonej przez SLD i w TVP prowadziła
program publicystyczny ,,Miecz
nad głową’’
(jego pierwowzorem była ,,Kropka
nad i’’
prowadzona przez Monikę Olejnik). Wśród jej gości byli min.
walczący z Kościołem politycy SLD, Michnik, Urban, Kotliński,
oraz pseudokibice. Głupota rozmawiała z nimi w sposób pozwalający
im się ośmieszyć.
Dalej
nie rozwijałem tego pomysłu. Gdyby Głupota obecnie prowadziła
swój program, myślę, że miałaby niezły ubaw z antykatolickiego
,,świniopasa’’ Leszka Jażdżewskiego i reszty opozycji totalnej
;).
poniedziałek, 6 maja 2019
Llorona
,,'Była sobie piękna kobieta, o śniadej cerze, rozpuszczonych, czarnych włosach i dużych, słodkich oczach. Zakochała się w mężczyźnie, z którym miała dwoje dzieci. On przyrzekał jej wieczną miłość i wierność, obiecywał czcić ją jak boginię i nigdy jej nie opuścić. Ona mu uwierzyła i przez jakiś czas nic nie mąciło ich szczęścia. Mówił do niej 'mi señora', a ona do niego 'mi señor'. Ale mężczyzna skłamał - ciągnął nasz przewodnik. - Nie dotrzymał słowa. Spotkał inną kobietę i pokochał ją tak, jak kiedyś swoją 'panią'. Niepotrzebnie obiecywał. Kiedy ona dowiedziała się o tej zdradzie, zaczęła szaleć z rozpaczy. Wielka miłość zawsze zamienia się w rozpacz. Więc płakała, płakała i nie mogła przestać. Dlatego nazwano ją Llorona, czy 'Płacząca'. Przyszły nowe dni, słońce świeciło jak zawsze, każdej nocy rozbłyskiwały gwiazdy, toczyła się woda w strumieniach, ale dla Llorony nic nie było jak dawniej. Przestała stąpać po ziemi. Samotnie chodziła pośród świątyń Monte Alban. Nie miała już w oczach miłości, tylko smutek. Miłość prowadzi do zdrady, zdrada do rozpaczy, rozpacz zamienia się w smutek, a smutek kończy się szaleństwem. Oczy Llorony stały się wielkie i puste a potem szalone. Wielkim obsydianowym nożem zabiła najpierw dwoje dzieci, a potem siebie''' - Witold Jacórzyński, Dariusz Wołowski ,,Porywacze dusz''
,,Polak, Rusek i Niemiec''
,,Majtki,
majtki, majtek moc
A
ja dzisiaj wam opowiem
Jak
zdobyłem majtek górę
Nad
Stalina dworem!’’
W
pierwszej
klasie gimnazjum fantazjowałem o przygodach trzech przyjaciół:
bohaterów serii popularnych w Polsce żartów, przeżywanych podczas
II wojny światowej w równoległym świecie. W świecie tym Niemcy
żywili się wyłącznie kiełbasą i piwem, zaś witali się
słowami: ,,Butem
w mordę!’’
czemu towarzyszyło uderzenie butem po twarzy. Z kolei Rosjanie
żywili się wyłącznie pierogami, używali herbaty zamiast wody i
płacili żywymi wróblami. Kreml był zbudowany z rurek z kremem (w
czasie dymitriad Polacy chcieli go zjeść). W Japonii używano
płaskich węgorzy zamiast papieru toaletowego. We Włoszech w ziemi
zamiast dżdżownic żyło spaghetti. Mieszkańcy Czechosłowacji
posiadali dwie głowy – jedną czeską, a drugą słowacką. W
jeziorze Bajkał żyły ryby z głowami sławnych bajkopisarzy.
Szwedzi zjadali stoły, zaś Indianie jeździli na olbrzymich
indykach. Wszyscy ludzie w owym świecie mieli w uszach miód
pszczeli.
Historyk
mógłby się złapać za głowę, czytając co w mojej fantazji
robiły ówczesne postaci historyczne ;).
Adolf
Hitler miał na głowie diabelskie rogi. W 1945 r. zabił go Mongoł
jadący na welocyraptorze. Z krwi Hitlera wyrosła pietruszka, o
którą w latach 60 – tych ścigali się Pan Kennedy z USA i Nissan
Kraszan z ZSRR.
Józef
Stalin również miał rogi jak diabeł. W 1924 r. w czasie
,,polowania
na kułaki’’
zwabił Lenina do piwnicy i utopił go w swojej urynie. Lenin
zakonserwował się w moczu Stalina jak ogórek.
Władysław
Anders i Władysław Sikorski w 1935 r. narodzili się z zasadzonych
w ziemi wąsów Piłsudskiego.
Winston
Churchill zamiast jednej ręki miał ogromne cygaro, które palił.
Wyobrażałem sobie jak razem ze Stalinem latał dymochotem
– maszyną napędzaną dymem nad palącym się Morzem Smoły
(odpowiednik Morza Czarnego). Po latach posłużyło mi to do
wymyślenia dymolotu (odsyłam do posta: ,,Genealogia
ludzi po potopie’’).
Motyw wypełnionego smołą morza występuje również w mojej
powieści o królowej Tatrze.
Odpowiednikiem
Bolesława Bieruta był potwór Diabeł – Kogut, który z nadania
Stalina rządził w Polsce po 1944 r. jako Namiestnik Antychrysta. Stwór
ten składający się w górnej połowie z diabła, a w dolnej – z
koguta nie był jedyną istotą fantastyczną, o jakiej wówczas
fantazjowałem.
W
Niemczech moi bohaterowie spotkali czarownicę mieszkającą w
ukrytej w lesie chatce z piernika i obronili ją przed zesłaniem do
obozu koncentracyjnego.
Potwór
Zbreźnia Dzikofiejewicz miał postać skrzydlatego diabła z głową
dzika i żywił się Rosjanami. Zabił go Rusek, który w moich
fantazjach nie był wcale taki głupi jak w polskich żartach. Postać
Zbreźni Dzikofiejewa wykorzystałem przy tworzeniu mitologii
slawianistycznej (odsyłam do posta: ,,Kłobuch
i Zbreźnia Dzikofiejew’’).
U
podnóży Uralu żyli ludzie z porożami jeleni. Nosili na nich
zrywane z drzew majtki, które maczali w urynie wyciekającej ze
szczytu Góry Falisićnej mającej kształt penisa. Przedstawiciele
owej osobliwej rasy napadli orszak Stalina i zabrali mu majtki, które
rozwiesili sobie na porożach.
Ponadto
na Krymie lub w Gruzji żyły gigantyczne bażanty (wykorzystałem je
przy pisaniu ,,Tatry’’).
Podobnie
jak w naszym świecie, zakończenie nie było szczęśliwe. Polska
stała się państwem satelickim Sowietów, a przyjaźń Polaka,
Ruska i Niemca skończyła się :(.
niedziela, 5 maja 2019
Chacunangi - mazateccy Władcy Ziemi
,, - Najczęściej choroba to robota chacunangi - zaczął. - Jest ich niezliczone mnóstwo, ale mniejsi rangą zależą od swoich jefes [szefów - przyp. T. K.]. Ci, tu na ziemi, co czyhają na ludzkie dusze, są podobni do dzieci albo karłów. Niektórzy mają brody. Wszystkie pokryte są sierścią: białą albo czarną. Jeśli się komuś ukażą, to odbierają mu rozum, ale czasem uczą go grać w różne gry. Nie jest dobrze spotkać chacunangi. Żyją najczęściej w jaskiniach i u źródeł. Wszystkimi rządzi czterech szefów w niebie; rezydują ram razem z naszym Ojcem - Bogiem, który trzyma ten świat w ręku. Kiedy jedna ręka mu się zmęczy, przekłada świat do drugiej; mamy wtedy trzęsienie ziemi. Nasza pani dziewica z Guadalupe, nakazuje dwóm chucunangi na ziemi iść za słońcem i dmuchać, żeby się poruszało. W niebie znajdują się też wszyscy święci, którzy mają taką władzę jak chacunes, bo się z nimi pomieszali. Ci tu na ziemi - to władcy lasu, władcy zwierząt i roślin. Oni strzegą selwy. Nic nie można zabrać z lasu bez ich pozwolenia. [...] Znani są również z tego, że pilnują zwierząt. Myśliwi mają z nimi wiele kłopotów. Muszą składać im wiele ofiar, aby Władcy Ziemi oddali im jakieś zwierzę. Chaneques nie lubią polowania, bo kiedy jakiś myśliwy zrani zwierzę, oni muszą je zaszywać w swojej jaskini. Trwa to długo i bardzo ich męczy. Na myśliwym, który rozdziera ich zwierzęta, strasznie się mszczą. Porywają jego duszę, a nawet wszystkie cztery dusze, a wtedy on umiera. Ale chacunangui porywają duszę każdemu, kto tylko się przestraszy. Oni łakną wszystkich ludzkich dusz'' - Witold Jacórzyński, Dariusz Wołowski ,,Porywacze dusz''
Mazateckie wyobrażenia o Polakach
,,Mazatekowie nie byli tak ufni, choć przez cały ten czas próbowaliśmy rozwiać ich uprzedzenia. Na początku ich wyobrażenia na nasz temat były równie fantastyczne , co wyobrażenia Moctezumy o Cortezie, z tą tylko różnicą, że nas nie obsypywano podarkami i nie uważano za bogów, lecz za szkodliwych intruzów. [...] O Magdzie poszły słuchy, że wyrywa dzieciom serca. [...] We wsi podejrzewano, że przyjechałem tu z daleka, 'może z innej planety', aby 'wypijać krew z Mazateków', 'kraść ich narządy i spermę', a potem wysyłać te skarby do 'specjalnego banku w Stanach Zjednoczonych'. Trzeba było dwóch tygodni, żeby mieszkańcy wsi przyzwyczaili się do naszego widoku. [...]'' - Witold Jacórzyński, Dariusz Wołowski ,,Porywacze dusz''
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































