piątek, 18 lutego 2022

,,Herkules i Amazonki''

 

,,Praca dziewiąta – zdobycie pasa królowej Amazonek, Hippolity […]. Czy rozwiązanie pasa […] należy uważać za rys erotyczny […] czy raczej pas ten był magicznie nasycony zdolnością wojenną (może królowa dostała go od Aresa, ojca Amazonek), upragnioną przez tchórzliwego Eurysteusa, tego nie wiemy. […] W czasach historycznych pokazywano go w świątyni Hery w Argos. Amazonki zaś jako przeciwniczki Heraklesa jawią się nam na południowym wybrzeżu Morza Czarnego. Kiedy Herakles tu przybył, chyba z jakimś zastępem, Hippolita, jeśli mamy wierzyć zapisowi Apollodorosa (…) życzliwie go powitała i obiecała dać pas. Lecz wtedy Hera w postaci Amazonki jęła podburzać plemię przeciw gościowi. Skłębiła się bitwa. Czy Hippolita poległa i z jej zwłok heros ściągnął pas? Czy raczej skarb ów był zapłatą za uwolnienie pojmanej przez Heraklesa przewodniczki Amazonek, Melanippe?’’ - Zygmunt Kubiak ,,Mitologia Greków i Rzymian’’



W lutym 2022 r. obejrzałem amerykańsko – nowozelandzki film fantasy ,,Herkules i Amazonki’’ (ang. ,,Hercules and the Amazon Women’’) z 1994 r. w reżyserii Billa Nortona (ur. 1943).

Akcja rozgrywa się w umownie traktowanej starożytności w fikcyjnej, greckiej wiosce Gorgenancji.




Tytułowy bohater (grany przez Kevina Sorbo), syn Zeusa i Alkmeny był wówczas jeszcze kawalerem. Posiadał nadludzką siłę i z pomocą swego przyjaciela, Jolaosa, zabił hydrę potrafiącą przybierać postać dziewczynki. Jolaos już wkrótce miał poślubić piękną Anię, która nie umiała dobrze gotować.



Amazonki były zbuntowanymi kobietami z Gorgenancji; wojowniczkami gardzących mężczyznami i izolującymi się od nich. Czciły Herę i walczyły w zwierzęcych maskach. Co jakiś czas najeżdżały wioskę, aby być zapładnianymi przez znienawidzonych mężczyzn. Potem zatrzymywały u siebie córki, aby wychować je na swoje następczynie, zaś chłopców zostawiały na brzegu rzeki, aby zebrali ich mężczyźni. Królową Amazonek była Hipolita (grana przez Romę Downey). Hera kazała jej zabić Herkulesa, lecz królowa pokochała go. Przybycie herosa miało tragiczny finał. Jolaos zginął zabity w walce przez jedną z Amazonek. Hipolita opętana przez Herę, nie chcąc zabijać Herkulesa, zadała samej sobie śmierć skacząc do wodospadu. Na szczęście Herkules przekonał swego ojca, Zeusa, aby ten cofnął czas. Heros powiedział mieszkańcom Gorgenancji, aby swoim kobietom okazywali czułość i szacunek, oraz pomagali im w pracy.



Film można odebrać jako krytykę dwóch przeciwstawnych błędów, z jednej strony postawy macho, a z drugiej skrajnego feminizmu.

czwartek, 17 lutego 2022

,,Boży ludek''

 

,,Pszczółka Maja zniszczy nazizm’’ – z napisu na murze w Szczecinie

 


Niemiecki pisarz Waldemar Bonsels (1881 – 1952) jest znany na świecie jako autor ,,Pszczółki Mai’’, na której motywach powstała kapitalna dobranocka. Nawiązywałem do niej w swojej powieści ,,Pawlaczyca’’ pisząc o leczącym choroby, odmładzającym i dającym długowieczność miodzie z kwiatu paproci zrobionym przez Pszczółkę Maję :).



Mniej znaną książka Bonselsa jest ,,Boży ludek. Książka o kwiatach, zwierzętach i Bogu’’ (niem. ,,Gottesvolk’’) z 1915 r. Była to jedna z ulubionych książek mojego dzieciństwa ;).

Akcja rozgrywa się w XIX lub na początku XX wieku od wiosny do jesieni na Polanie gdzieś w Europie.


Głównym bohaterem jest Elf Kwiatów; delikatny, świetlisty ludzik ze złotymi włosami i owadzimi skrzydłami, który narodził się nocą z lilii. W dniu swoich narodzin spotkał pszczółkę Maję, która pokazała mu całujących się kobietę i mężczyznę. Zauroczony tym widokiem Elf został zaskoczony przez Słońce i nie mógł powrócić do królestwa elfów. Były to bowiem istoty nocne, lękające się Słońca i ludzi. Elf zamieszkał na Polanie, gdzie został gościnnie przyjęty przez wszystkie zwierzęta, które sporządziły dla niego legowisko. Pokochał życie w blasku Słońca i do wszystkich istot odnosił się z wielką dobrocią. Odrzucił propozycję Królowej Elfów, aby wrócić do nocnego królestwa. Wybrał miłość i śmiertelność. Jego postać w pewien sposób nawiązuje na zasadzie analogii do Jezusa Chrystusa, który będąc Bogiem zgodził się żyć i ponieść śmierć z miłości do ludzi.



Polana była domem przeróżnych roślin i zwierząt. W jej centrum rosła stara Lipa (rodzaj axis mundi) znająca opowieści o ludziach. Opowiadała mieszkańcom Polany o swej przyjaciółce z XVI – XVII wieku, Wiernuli, córce myśliwego i jej nieszczęśliwej miłości do hrabiowskiego syna, którego zabił niedźwiedź. Na cześć wiernej dziewczyny, pobliski strumyk otrzymał jej imię. Jesienią Lipa szumiała o niewymienionym z imienia Jezusie Chrystusie, przedstawiając Jego dzieje od odnalezienia w świątyni do ukrzyżowania. Tego dnia zwierzęta zobaczyły, że legowisko Elfa jest puste… Autor pisał też o umierającym Dębie i Powoju, oraz o licznych zwierzętach: sowie Uku, szpaku Kuno, pliszce Onnie, jeżu Hasanie zabijającym żmiję Alę, wiewiórce Li, wężu (zaskrońcu) Jozie, żabich siostrach Aspie i jej siostrze Jen, starej, mądrej żabie Bur, bezimiennym chrabąszczu, lisie Mykicie zabijającym kunę, kocie i wielu innych.

Jest to bardzo piękna i mądra książka, sławiąca Bożą dobroć, pełna franciszkańskiego zachwytu nad światem przyrody. Wskazuje też na potrzebę jej ochrony. Bardzo przejmująca jest opowieść o żabie Jen, złapanej i zadręczonej na śmierć przez okrutnego chłopca.

Cancel culture w polskim fandomie

 


Dziś ze smutkiem i przerażeniem dowiedziałem się o tym, że Stowarzyszenie Awangarda najpierw zaprosiło pisarzy Andrzeja Pilipiuka i Andrzeja Ziemiańskiego na internetowy konwent ,,Konline'', a potem anulowało zaproszenie z powodu ich ,,prawicowych poglądów''. Jest to bardzo groźne zjawisko. Napiszę Stowarzyszeniu Awangarda do sztambucha: ,,Kto daje i odbiera, ten się w piekle poniewiera''. 

środa, 16 lutego 2022

,,Nasz Dziennik''




W liceum często czytałem ,,Nasz Dziennik’’; prawicową gazetę, nawiązującą do ,,Małego Dziennika’’ ukazującego się w latach 1935 – 1939 i związaną ze środowiskiem Radia Maryja. Jej redaktorzy byli wówczas dla mnie niczym prorocy. Lektura zamieszczonych w niej artykułów dostarczyła mi całkiem sporo inspiracji literackich. Przykładowo w dostępnym na tym blogu opowiadaniu ,,Atyrma’’ ze zbioru ,,Dom’’ zamieściłem cytat z tej gazety:


,,Tak naprawdę nie można w życiu chrześcijanina oddzielać tego co świeckie i tego co religijne, Boże. Jezus uświęca całe nasze życie. Codzienność i świętowanie, trud pracy i modlitwy, płacz i smak porażki, radość i ludzką nadzieję. Wszystko. Dla Niego nie ma wzniosłych i niewzniosłych rejonów naszego życia. Takich, gdzie można Go zaprosić i gdzie nie wypada Mu wejść’’.


W 2003 r. pisząc powieść fantasy o PRL – u zatytułowaną ,,Pawlaczyca’’ pod wpływem artykułu prof. Jerzego Roberta Nowaka o żydokomunie, umieściłem w niej kilka postaci polskojęzycznych komunistów pochodzenia żydowskiego (polonistka powiedziała mi, abym ,,nie czytał szmatławców’’ ;). Zainspirował mnie również artykuł o polskich dzieciach z Kresów, które sobie sporządziły sobie kąpielówki z bolszewickich flag (zrobiły tak dzieci z Pawlaczycy po zwycięskiej bitwie z Dziadostwem w 1950 r.) oraz wypowiedź porównująca pobożność św. Jana Pawła II do pobożności ,,starej góralki’’.



Kiedy przeczytałem o niestosowności wprowadzania zwierząt na cmentarze, umieściłem w ,,Tatrze’’ scenę, w której idący razem z tytułową bohaterką nocą przez cmentarz Wiłkokuk zamienił jej suczkę Malkieš w sznurek, aby nie zabili jej strażnicy mogił. To właśnie z ,,Naszego Dziennika’’ dowiedziałem się o astrologu, który przewidział datę swojej śmierci i tegoż dnia, widząc, że nie umarł, sam się zabił. Artykuł o fermie świń zanieczyszczającej mazurskie jeziora gnojowicą, posłużył mi do opisania działalności rasy Świniuli w Burus.

W 2009 r. zraziłem się do tej gazety po przeczytaniu artykułu o. Aleksandra Posackiego ,,Wiedźmin albo wyobraźnia zawłaszczona’’ z 2001 r., w którym szkalował Sapkowskiego i cały gatunek fantasy. Nie spodobał mi się również odnaleziony po latach atak Stanisława Krajskiego na ,,Mistrza i Małgorzatę’’.

Obecnie ,,Nasz Dziennik’’ czytam sporadycznie, lecz nie jest już dla mnie wyrocznią.


Oniricon cz. 794

             Śniło mi się, że:



- myślałem, że granice Brazylii zostały narysowane od linijki tak jak granice Egiptu,




- nie podobało mi się, że w Macondo w Kolumbii sprzedawano napój alkoholowy curacao, miała tam miejsce wojna domowa, jakaś dziewczyna zamknęła małego chłopca w trumnie i próbowała utopić ją w zbiorniku czerwonej wody pod wychodkiem,




- pobiłem Putina,

- powiedziałem, że Mussolini spadł Leninowi z nieba, bo dzięki niemu Lenin zyskał wroga, z którym mógł walczyć,


- Brahma jeździł na brahmaceratopsie, zaś Mahakala karmił dinozaury nazwane jego imieniem (wymyślone na jawie),


- znalazłem w bibliotece ,,Księgę zaginionych opowieści'' J. R. R. Tolkiena wydaną pod innym tytułem,

- kiedy Mama zachorowała, ksiądz wysłał mnie razem z jakimś chłopcem na pieszą pielgrzymkę do Sanktuarium Matki Boskiej w Olszanie na Podlasiu, po drodze widziałem wiele ciekawych książek, lecz mijałem je, aby zdążyć, kiedy dotarliśmy na miejsce, okazało się, że homoseksualiści chcieli urządzić paradę w Olszanie,



- wypożyczyłem z biblioteki książkę o historii Finlandii, dowiedziałem się z niej, że przed podbojem szwedzkim panowała w Finlandii dynastia G i wiele innych, na podstawie książki zamierzałem napisać posta o mitologii Finlandii, na wstępie chciałem zaznaczyć, że wcześniej czytałem ,,Kalevalę'' i ,,Mitologię fińską' Marti Haavio,



- w kościele jakiś mężczyzna dawał świadectwo o tym jak trafił do sekty w wyniku zainteresowania stronami zwalczającymi Dariusza Kwietnia,



- Aleksander Jabłonowski (Wojciech Olszański) był kreacjonistą i nie wierzył w fantazje Dariusza Kwietnia o hybrydach,



- Mustafa Mond był Żydem,

- zdenerwowałem się gdy znów przyszła ekipa remontowa wchodząca przez otwory wentylacyjne, miałem ochotę wyrzucić przyniesioną przez nich margarynę i leżąc w łóżku krzyczałem, aby sobie poszli,


- jakiś biały rastaman mówił o groźnym rake'u czyli Ronaldzie Reaganie,



- redaktor naczelna czasopisma ,,Pasikonik'' narzekała na rastafarian,

- po powrocie z Medjugorie ksiądz proboszcz narzekał w restauracji na ustawę o ochronie życia nienarodzonych dzieci z 2020 r., UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,



- protestowałem gdy pani Anna ov (nazwiska nie znam) próbowała mnie zmusić do udziału w okultystycznym rytuale z użyciem piramid,

- bohaterem szwedzkiej powieści fantasy był chłopiec bibliofil, który nie lubił ,,Biblii'' i położył ją na polanie, aby zniszczyły ją deszcze,



- w USA płynęły rzeki Białka i Czarnocha, które się połączyły i utworzyły Wisłę, opiekowały się nimi dwie nimfy; Białka miała białe włosy i palce stóp spięte błoną, zaś Czarnocha miała czarne włosy,



- Papcio Chmiel poświęcił jeden z komiksów o Tytusie, Romku i A'Tomku gwałceniu i napisał, że gwałt bywa winą kobiety, która prowokuje mężczyznę, UWAGA: To tylko sen, na jawie nic i nigdy nie usprawiedliwia gwałtu,



- we Francji mim przebrany za Woltera pokazywał palcem kierunek, a chłopiec powiedział do mężczyzny, że tylko głupiec patrzy na palec,

- przybyłem do II RP, aby pokonać Antychrysta i kąpałem się w ubraniu w morzu w środku Warszawy,




- w kontynuacji ,,Baśni o wężowym sercu'' Radka Raka występował olbrzymie Papa Smerf mający wielką, okrągłą narośl w miejscu pępka, były tam też opowiadania o zmasakrowanych dziewczynach,



- pierwszym kaganem Hiperborei był Adam Skruszyła z dynastii Skruszyłowiczów (wymyślone na jawie). 

,,Tarzan'' (serial)

 

,, […] Przemoc jaka istnieje w ludzkich sercach zranionych grzechem, wyraża się również w objawach choroby, jaką dostrzegamy w glebie, wodzie, powietrzu i w istotach żywych. Z tego powodu wśród najbardziej zaniedbanych i źle traktowanych znajduje się nasza uciskana i zdewastowana ziemia […]. Nasze własne ciało zbudowane jest z pierwiastków naszej planety, jej powietrze pozwala nam oddychać, a jej woda ożywia nas i odnawia’’ - papież Franciszek ,,Laudato si’’.




Zamierzałem obejrzeć i zrecenzować na blogu francusko - kanadyjsko – meksykański przygodowy serial fantasy ,,Tarzan’’ (franc. ,,Tarzán’’, inny tytuł polski: ,,Przygody Tarzana’’) z lat 1991 – 1994, lecz niestety miałem dostęp tylko do trzech odcinków pierwszego sezonu w języku polskim (serial liczył trzy sezony).

Jest to uwspółcześniona wersja prozy E. R. Burroughsa (1875 – 1950). Akcja rozgrywała się w latach 90 – tych XX wieku w jednym z niepodległych państw w Czarnej Afryce.



Tarzan (grany przez Wolfa Larsona) był blondynem, nosił czerwoną przepaskę i buty. W dzieciństwie został wychowany przez małpy. Znał mowę zwierząt i potrafił strzelać z łuku. Bronił przyrody przed kłusownikami i przedsiębiorcami. Jeździł na słoniu (z konieczności musiał to być łatwy do oswojenia słoń indyjski zamiast bardziej dzikiego słonia afrykańskiego). Współpracował z miejscowymi służbami ochrony przyrody.


Jane Porter (grana przez Lydie Denier) była przyjaciółką Tarzana, która pomagała mu w chronieniu przyrody. Przyjechała do Afryki badać zwierzęta. Jane i Tarzan nie mieszkali razem, ale w osobnych domkach na drzewach. W pierwszym odcinku pojmali ją kłusownicy polujący na słonie i zawiesili nad wodospadem na sznurze przepalanym palnikiem, aby utonęła. Na szczęście Tarzan ją uratował. Innym razem ukąsił ją pająk kifa (kifa znaczy śmierć). Wówczas Tarzan udał się po pomoc do zaprzyjaźnionego, starego znachora Tabutu, który sporządził dla niej lek z ziół. Jane została uzdrowiona. Tabutu umarł po sporządzeniu leku i jak wierzył, stał się leśnym duchem.



Razem z Jane do Afryki przybył jej młodszy brat, Roger, który również studiował zoologię.




Simon; autor pamiętnika zawierającego opis przygód Tarzana i Jane, był murzyńskim pracownikiem ochrony przyrody i pilotem.



Z hollywoodzkich produkcji o Tarzanie został zaczerpnięty młody szympans Cheetah (po angielsku: gepard), zwierzątko bardzo sympatyczne i zabawne.



Serial ukazywał piękna dzikiej, afrykańskiej przyrody i podkreślał konieczność jej ochrony przyrody. Kiedy do Afryki przybyła piękna modelka Kendra Dixon, Tarzan przekonał ja, aby nie pozowała więcej w futrze lamparta. Wcześniej Tarzan z pomocą lwa Jumy uratował dżipa Kendry i jej fotografa Blake’a przed upadkiem w przepaść.

Zastrzeżenia co do przyrodniczej ścisłości budzi scena, w której w Afryce pojawia się (papugi te żyją w Ameryce Środkowej i Południowej).




Na koniec moją uwagę przykuł nieoczekiwany polski akcent. Szympans Cheetah nauczył się kąpać podglądając kąpiącą się Jane), co nasunęło mi skojarzenia z wierszem Aleksander Fredro ,,Małpa w kąpieli’’. Przypadek?

wtorek, 15 lutego 2022

,,Na granicy zmysłów''

 

,,KKK 2117 Wszystkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do pozyskania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągać nadnaturalną władzę nad bliźnim – nawet w celu zapewnienia mu zdrowia – są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności. […] Uciekanie się do tak zwanych tradycyjnych praktyk medycznych nie usprawiedliwia ani wzywania złych mocy, ani wykorzystywania łatwowierności drugiego człowieka’’ - ,,Katechizm Kościoła Katolickiego’’


,,Spotkałem natchnionych uzdrowicieli obojga płci, mistyków, szaleńców oraz uroczych hochsztaplerów. Przeszywano mnie energią różnej proweniencji: kosmiczną, boską, osobistą, energią ziemi i powietrza, energią wody i ognia. Przyzywano do pomocy duchy przodków, wyganiano demony, przywoływano demony, mierzono kolor i intensywność aury […], cięto mi skórę na czaszce, spuszczano krew; chłostano mnie wrzącą wodą, zachęcano do jedzenia robaków; obkładano wnętrznościami, oczyszczano z klątw i diagnozowano choroby, o których istnieniu nie miałem bladego pojęcia’’ - Przemek Kossakowski ,,Na granicy zmysłów’’



W lutym 2022 r. przeczytałem zbiór reportaży Przemka Kossakowskiego ,,Na granicy zmysłów’’ poświęcony medycynie alternatywnej.




Przemysław Kossakowski; prowadzący programów ,,Szósty zmysł’’ i ,,Inicjacja’’ w telewizji TTV, agnostyk wykonywał już różne zawody. Tatuował świnie (potrafi zabić to zwierzę młotkiem), pielił cykorię we Francji i malował stolarkę okienną w Holandii.




Prezentowany w książce materiał pochodzi z lat 2012 – 2013 z Polski, Ukrainy i Rosji. Autor spotykał się ze znachorami, polskim kahuną (określenie zaczerpnięte z Polinezji), szeptunkami, neoszamanami, ekstrasensami, syberyjskimi szamanami, uzdrawiaczem Maryjnym (klepał Kossakowskiego po pośladku), oraz uzdrowicielami prawosławnymi – ojcem Aleksandrem i matuszkami. Przeżył na własnej skórze takie praktyki uzdrowicielskie jak: masaż dłutami i wężami, przystawianie pijawek, palenie lnu na głowie, egzorcyzmu służbowego samochodu przez kahunę, terapeutyczne zakopywanie w grobie (tzw. pogrzeb wojownika), żen (buriacki rytuał polegający na leżeniu w łóżku obłożonym wnętrznościami ofiarnego barana), miętoszenie sutków przez szalonego i odrobinę zniewieściałego Grigorija Kowbaskę, składanie szamańskim duchom ofiar z wódki ,,Bajkał’’ i ciasteczek posmarowanych masłem, diagnozowanie choroby za pomocą kurzego jaja, chodzenie po ogniu, szałas potów, wygryzanie choroby, stawianie baniek, a nawet powrót do łona matki. Chcąc zdobyć wiedzę o urynoterapii, napełnił swoim moczem słoik po majonezie, jednak urynoterapeuta ze Szczecina nie chciał mu zdradzić mu tajników swego zawodu zasłaniając się świętością swojego mieszkania.

Czytając książkę można się złapać za głowę ze zdumienia w jakie to dziwne rzeczy potrafią wierzyć ludzie rzekomo racjonalnego XXI wieku.



Świat jest pełen duchów odpowiedzialnych za choroby (również psychiczne) i wypadki. Mogą one przebywać w przedmiotach jak książki, samoloty czy samochody. Wynika stąd konieczność częstych egzorcyzmów, zamiast leczenia farmakologicznego, niestety psycholodzy i psychiatrzy nie rozumieją tego, bo sami są opętani. To właśnie demony zabiły Bronisława Geremka (1932 – 2008) i Władysława Sikorskiego (1881 – 1943). Odpowiadają też za katastrofę smoleńską, Okrągły Stół i strzelaninę w Magdalence.



Szczeciński urynoterapeuta, który podróżował do Indii, opowiedział Kossakowskiemu o złotym wieku ludzkości. Według niego długowieczni i pełni mądrości ludzie nie jedzący mięsa, mieszkali na drzewach. Wszystkie zwierzęta były wówczas roślinożerne. Nie istniały wówczas noc i deszcz, ponieważ nie były potrzebne zaś świadoma woda nawilżała rośliny od dołu.




Niektórzy rozmówcy Kossakowskiego posiadali rzekomo magiczne zwierzęta mocy takie jak ,,zmiennokształtna’’ suka Koka należąca do urynoterapeuty ze Szczecina, pająk ekstrasensa pełniący funkcję neuroprzekaźnika (ekstrasens twierdził, że pająki jako jedyne zwierzęta widzą świat takim jaki jest naprawdę), czy mrówka będąca zwierzęciem mocy faraona (brzmi to jak żart, ale sfiksowany szczecinianin opowiadał o tym zupełnie poważnie).




W Jałcie na Ukrainie mieszkają ludzie wierzący w Nitrona; planetę Boga, aniołów i świętych. Znajduje się za Układem Słonecznym. Przypomina Ziemię, lecz jest piękniejsza. W jej centrum stoi wielka hala, w której można posłuchać wykładów samego Boga. Dostać się tam można wyłącznie przez Uran. Anatolij Kaszpirowski zawsze zostaje na Uranie, ponieważ jako czarny mag nie ma wstępu na Nitrona.



Jakuci wierzyli, że Stalin był czarnym magiem zwalczającym konkurencję szamanów.




Jak pisał sam Autor: ,,W Warszawie ducha mojego dziadka odprowadzały w zaświaty istoty z równoległego uniwersum. Miały przeszło dwa metry wysokości i złote, kręcone rogi’’.



Polski kahuna powiedział mu, że jego koza wyższy stopień rozwoju duchowego niż Donald Tusk, ponieważ aura kozy była pomarańczowa, zaś ówczesnego premiera – czerwona.



Pewien mężczyzna w poprzednim wcieleniu był błaznem faraona.

Starzec z Kazachstanu osiągnął długowieczność dzięki ubieraniu się ciepło i piciu gorącej herbaty w każdą pogodę.

Książka jednocześnie straszy i śmieszy oraz jest bardzo ciekawa ;).