Niegdyś chodziłem do psychologa, pana Michalusa Avriliusa ov Pinusa. Czytał on moją powieść fantasy o królowej Tatrze i jedną z rzeczy, które go zdziwiły było to, że Mokosza, z mandatu Ageja królowa Ziemi, dysponując znacznie większą mocą niż tytułowa bohaterka nie zastąpiła jej w pełnieniu niebezpiecznej misji na dworze Kościeja. Opowiedziałem, że podobne pytanie można by zadać czytając ,,Ewangelię'', gdzie przecież Jezus Chrystus, prawdziwy Syn Boży stał się prawdziwym człowiekiem, aby wypełnić swą misję. Jednak pan psycholog powiedział, że nie ja nie piszę ,,Ewangelii'', ale powieść fantasy. Ciekawe co Czytelnik o tym sądzi?
niedziela, 21 maja 2017
Wawiło i skoromochy
,, [...] Zacna wdowa Nieniła miała syna imieniem Wawiło lub Wawiłuszka, który orał swoje pole. Przyszli doń dwaj weseli skoromochowie i namówili go na wyprawę do obcego carstwa, by pokonać w grze na (trzechstrunnym) 'gudku' cara Sobakę oraz jego syna i zięcia. (...) Wawiło dał się namówić i przystał do skoromochów. Przed podróżą zjedzono wspólną wieczerzę i matka Wawiły przyniosła im na stół pieczonego koguta, który ożył i zaczął piać. (...) Wawiło z kamratami spotkał po drodze najpierw chłopa młócącego groch, później sprzedawcę garnków, powtarzali im tę samą przestrogę: 'Dokoła dziedzińca cara Sobaki jest częstokół żelazny, na czubku każdego pala tkwi ludzka głowa; na trzech palach brak ludzkiej głowy: czekają one na wasze głowy'. (...) Wawiło z kamratami przybył do obcego carstwa. Grajkowie rozpoczęli zawody. Car Sobaka zagrał na swoim (trzechstrunnym) gudku: nadeszła wysoka woda. Po nim zagrał Wawiło z kamratami: stado wołów wypiło wodę. Wawiło zagrał raz jeszcze: carstwo stanęło w ogniu i spłonęło. (...) Wawiło został carem i zabrał matkę do swojego państwa'' - Martti Haavio ,,Mitologia fińska''
,,Teraz i w godzinę śmierci''
,,Różaniec
to skarb, który trzeba odkrywać'' –
św. Jan Paweł II
Zaiste
żyjemy w ciekawych czasach, kiedy to w zażartym boju ścierają się
na arenie świata siły Dobra i zła reprezentowane przez prawicę i
lewaków, a wiele krajów spływa krwią niewinnych ofiar. Prawda
ściera się z propagandą, Mądrość z głupotą, a zarówno w
Okopach Trójcy Świętej, jak i po przeciwnej stronie barykady są
ludzie dobrzy i źli. Straszne i okrutne są nasze czasy, a coraz
więcej ludzi lękając się przyszłości, woli spoglądać w
wyidealizowaną przeszłość, choćby w czasy nigdy nie istniejącego
Imperium Lechitów niż w niosącą grozę przyszłość. Rok 2017 to
rok tragicznych rocznic – 500 – lecia reformacji (1517) 1
i stulecia zbrodniczej rewolucji październikowej (1917), ale także
przypada na ten rok stulecie uznanych przez Kościół objawień
Maryjnych w Fatimie (1917).
W
maju 2017 r. obejrzałem polski film dokumentalny ,,Teraz
i w godzinę śmierci''
(tytuł starokrasny: ,,Tera
ad u hora ov kira'',
tytuł runwirski: ,,Tera
i v god'ini smert'i'')
w reżyserii Mariusza Pilisa i Dariusza Walusiaka. Film
otwiera wzmianka o tym jak po długiej modlitwie Maryja objawiła się
św. Dominikowi (1170 – 1221) i nauczyła go odmawiać Różaniec.
Omawiany dokument jest opowieścią o różańcowej walce Dobra ze
złem toczącej się w XX i XXI wieku. Przed naszymi oczami przesuwa
się szerokie spektrum krajów świata takich jak: Austria (cud
różańcowy z 1955 r. po masowym odmawianiu tej modlitwy
zainicjowanym przez o. Petrusa w wyniku czego nastąpiło
niewyjaśnione przez historyków, dobrowolne opuszczenie Austrii
przez sowieckich okupantów i odzyskanie przez Austrię
niepodległości po raz pierwszy od 1938 r.), Filipiny (pokojowa
rewolucja różańcowa doprowadziła do obalenia dyktatora Marcosa),
Nigeria (rzut oka na działalność bandytów z Boko Haram), Rwanda
(historia kobiety, która schroniła się przed siepaczami w łazience
i tak ocaliła życie), Polska, Peru (historia franciszkańskich
misjonarzy z Polski zamordowanych przez Świetlisty Szlak), USA,
Afganistan (historia amerykańskiego żołnierza, który dzięki
odmawianiu Różańca ocalał pod ostrzałem kul talibów), Belgia
(ukazano niedawny zamach terrorystyczny), Ukraina (ukazano kobietę,
która rozdawała białe różańce uczestnikom Majdanu i ukraińskich
żołnierzom walczącym z rosyjską agresją), oraz Kazachstan. Moją
szczególną uwagę przykuło objawienie prywatne biskupa z Nigerii,
któremu ukazał się Jezus niosący miecz, który zamienił się w
różaniec (różaniec jako oręż do walki z szatanem).
Jeśli
chodzi o mój osobisty stosunek, to codziennie odmawiam Różaniec od
ok. 2002 r. i wiele tej modlitwie zawdzięczam. Prawdopodobnie gdyby
nie ona, dawno bym stracił wiarę, bo miałem ku temu wiele okazji.
Różaniec odgrywa ważną rolę w mojej twórczości, zwłaszcza w
powieści ,,Pawlaczyca'',
gdzie jedną z bohaterek jest sama Maryja. W mojej mitologii
slawianistycznej, różaniec jest symbolizowany przez złoty łańcuch
Mokoszy o dziesięciu ogniwach (jest ona zapożyczonym z wierzeń
słowiańskich odpowiednikiem Vardy z ,,Silmarillionu''
J. R. R. Tolkiena). Sława Maryi!
1
Jako katolik uważam, że przywódcy reformacji wypaczyli
chrześcijaństwo, mimo to lubię i szanuję takich protestantów
jak: Hans Christian Andersen, Florence Nightingale, George
Macdonald, Albert Schweitzer. Dietrich Bonhoffer, C. S. Lewis,
Martin Luther King, czy brat Roger z Taize, z postaci literackich
zaś jednym z moich ulubionych bohaterów jest purytanin Solomon
Kane.
sobota, 20 maja 2017
O trzech takich co ukradli Księżyc
,,Jest to pewien mit ukraiński: Mowa w nim o trzech braciach, którzy zrabowali księżyc w czasie, gdy był nisko, i umocowali go na dębie, by tylko im przyświecał. Gdy ludzie uskarżali się na ciemności, Pan Bóg zesłał anioła, który zawiesił księżyc na niebie.'' - Martti Haavio ,,Mitologia fińska''
piątek, 19 maja 2017
Fornaldar - sagi
,, [...] Stałym motywem fornaldar - sag jest opis wyprawy łupieżczej do Bjarmi i ujścia północnej Dźwiny, Jötunheomu, Trollebotten, Botnaru, Skumenheimu 'Krainy Ciemności' lub Nordbotni. Rabusie - jak podaje Bósa saga ok Herrauds - porywają z Bjarmanlandu jajo gryfa czy też ptaka gamma; albo jak opowiada Sturlaugessaga starfarma, złocisty róg jelenia. W wyprawie uczestniczą zwykle dwaj pobratymcy; w sadze o Bósie mocarz imieniem Smidr powala czarodziejskim mieczem najgroźniejszego przeciwnika, który zmienia się w smoka latającego (...). W wielu sagach przeciwnikiem bohaterów bywa gýgr 'olbrzymka, czarownica'; jest to Arinnefja, Hornnefja - podobnie jak gospodyni Pohjoli 'Gotka z wielkim nosem''' - Martti Haavio ,,Mitologia fińska''
Alosza Popowicz i Tuharyn Zmiejewicz
,,W bylinie o Aloszy Popowiczu i Tuharynie Zmiejewiczu mamy taki epizod: Tuharyn (w właściwie Tugorkan), który potrafił zmieniać się w smoka, sporządził sobie skrzydła z papieru i zaatakował Aloszę i jego drużynę. Wówczas Alosza zwrócił się do Boga z modlitwą mówiąc: 'Ześlij, Boże, chmurę burzową i spuść grad i wodę'. Pan Bóg zesłał chmurę burzową, grad i wodę; wtedy papierowe skrzydła Tuharyna zamokły i zleciał jak pies na ziemię. Alosza wyjął miecz i uciął Tuharynowi głowę, która spadła na wilgotną ziemię jak kocioł do piwa'' - Martti Haavio ,,Mitologia fińska''
czwartek, 18 maja 2017
Oniricon cz. 306
Śniło mi się, że:
- byłem w szpitalu psychiatrycznym gdzie Jena ov Blackeyova nie chciała czytać ,,Pawlaczycy'' i byłem tym mocno zawiedziony; przyczyniłem się do śmierci jakiegoś człowieka i inni pacjenci chcieli mnie zabić,
- na Nowej Pterotyjandii żyły: grootslangi mamucie (mamuty z ogonami dinozaurów), większe od ludzi pingwiny cesarskie mające jaszczurze ogony i parazaurolofozaury (plezjozaury z głowami parazaurolofów),
- dowiedziałem się, że w USA ludzie coraz mniej wiedzą o historii, a dom pierwszego prezydenta został sprzedany masonom, którzy pomalowali go na tęczowo,
- razem z Pavlasem ov Vidłarem poszedłem do biblioteki, gdzie oddałem ,,Białą Boginię'' Roberta Gravesa, Pavlas chciał, abym mu kupił cienką książkę, lecz była za droga,
- odkryto nowy gatunek gigantopiteka, który był nieco większy od tyranozaura i chronił się przed nim na drzewo, gdzie jadł nadrzewną sałatę,
- na jakimś forum młodzieżowym jakaś nastolatka pochwaliła się, że zamordowała swoje nienarodzone dziecko,
- Pavlas ov Vidłar nazwał mnie ,,s... synem'', UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,
- koło domu widziałem katolicką wystawę o chłopskich sektach powstałych pod wpływem fałszywych objawień np. widziałem starca chodzącego boso, lub babę noszącą na plecach kozła,
- zacząłem grać w Niebieskiego Wieloryba, UWAGA: To tylko sen, nigdy nie grałem w tę psychopatyczną grę i nikogo do tego nie namawiam (niektórzy sądzą, że jest to legenda miejska),
- razem z Babcią odwiedziłem szczecińską kolonię karną, gdzie spotkaliśmy wujków Markusa i Andreusa ov Küjvis, dowiedziałem się, że Daruć, syn wujka Markusa też poszedł do więzienia, potem spotkałem wujka Andreusa w domu,
- pisałem o Panu Twardowskim twierdząc, że miał na imię Jan, był wychowankiem jezuitów, wywołał dla Zygmunta Augusta ducha Barbary Radziwiłłówny i zasłynął jako największy polski czarodziej,
- Mokosza dawała rycerzom stuha rajski chleb ze sporyszem, dzięki któremu mogli latać i walczyć ze straszydłami (wymyślone na jawie),
- po obejrzeniu wszystkich odcinków ,,Xeny'' i napisaniu o nich posta, chciałem zabrać się za ,,Gęsią skórkę'' i ,,Tajemnicę Sagali''.
Subskrybuj:
Posty (Atom)























