czwartek, 20 września 2018

Franciszek Warnadowicz






,,Jakby i tych pokrętnych faktów było za mało, niektórzy badacze dziejów okrycia Ameryki (np. ksiądz Wacław Kruszka) dowodzą, że w wyprawie Kolumba w 1492 roku  brał także udział drugi Polak - Franciszek Warnadowicz, zapisany w hiszpańskich spisach załogi jako Francisco Fernandez z Kadyksu, który swym dobrym przykładem zachęcał nawet lękliwych marynarzy hiszpańskich do zaciągnięcia się na jego okręty: 'Santa Marię', 'Pintę' i 'Ninję'. Niestety dzielny Warnadowicz zginął potem w walce z Indianami na wyspie Hispanioli (dziś Haiti)'' - Henryk Mąka ,,Bermudzki trójkąt i inne tajemnice. Zatopiona Atlantyda. Potwór z Loch Ness. Ufo nad Bałtykiem''.

,,Królowie pradawnych puszcz. O dzikach, jeleniach, łosiach, niedźwiedziach, rysiach, tarpanach, turach, wilkach i żubrach w kulturze i tradycji polskiej''


,,Za moich panie czasów, w języku strzeleckim,Dzik, niedźwiedź, łoś, wilk, zwany był zwierzem szlacheckim, A zwierzę niemające kłów, rogów, pazurów, Zostawiano dla płatnych sług i dworskich ciurów; Żaden pan nigdy przyjąć nie chciałby do ręki Strzelby, która shańbiono sypiąc w nią śrót cienki!’’ - Adam Mickiewicz ,,Pan Tadeusz’’







W dzieciństwie fascynowały mnie leśne zwierzęta i nawet chciałem zostać zoologiem. Podczas wycieczek do Wolińskiego Parku Narodowego widziałem żywe żubry, dziki i łanię, zaś w czasie odbywającego się na Wolinie Festiwalu Słowian i Wikingów głaskałem oswojone wilki mające domieszkę krwi psów domowych ;).









We wrześniu 2018 r. przeczytałem książkę historyka, etnologa i krajoznawcy Bartłomieja Grzegorza Sali ,,Królowie pradawnych puszcz. O dzikach, jeleniach, łosiach, niedźwiedziach rysiach, tarpanach, turach, wilkach i żubrach w kulturze i tradycji polskiej’’ wydaną przez wydawnictwo ,,Astraia’’ z ilustracjami zaczerpniętymi z XVIII – wiecznej ,,Encyklopedii Francuskiej’’ i ,,Natural history of animal kingdom for the use of young people’’ Williama Forsella Kirby’ego z 1889 roku (na okładce). Autor harmonijnie łączy wiedzę przyrodniczą z wiedzą humanistyczną, serwując wiele ciekawostek z zakresu: zoologii, paleontologii (informacje o faunie plejstocenu – olbrzymim jeleniu megacerosie i niedźwiedziu jaskiniowym), historii (informacje o irańskim niedźwiedziu brunatnym Wojtku służącym w Armii Andersa , niedźwiedzicy polarnej Baśce Murmańskiej, o fatalnych łowach Zygmunta Starego na niedźwiedzia i o wędrownym żubrze Pulonie), mitów i legend, literatury, malarstwa, polskiej myśli technicznej (np. o przedwojennych samolotach bojowych ,,Łoś’’ kupowanych przez Rumunię i samochodzie ,,Tarpan’’ - te ostatnie pamiętam jeszcze z czasów mojego dzieciństwa ;) i botaniki (dowiadujemy się o trawach turówce wonnej i żubrówce – ta ostatnia była wykorzystywana do aromatyzowania wódki żubrówki).
W mitach i legendach zwierzęta często dysponowały nadprzyrodzonymi cechami.









W kurpiowskich lasach grasował groźny diabeł Dęboróg przybierający postać wielkiego, cuchnącego siarką dzika. Owi przodkowie domowych świń, mający pogańską symbolikę chtoniczną i akwatyczną (np. opisany przez Thietmara dzik mieszkający w jeziorze), w Sudetach ciągnęli zimą sanie ducha gór, zwanego Liczyrzepą, Karkonoszem i Rzepiórem. Litewski heros Sowi upolował dzika o dziewięciu śledzionach.










Postrachem Puszczy Kurpiowskiej, niejako lokalnym odpowiednikiem smoka, był piekielny niedźwiedź – olbrzymi, pokryty twardym futrem i agresywny. Zastrzelił go z łuku lokalny heros Przemyszko po uprzednim zrobieniu znaku krzyża i założył osadę Niedźwiedź.








W ludowej pieśni zanotowanej przez pioniera badań nad dawną Słowiańszczyzną; Zoriana Dołęgi Chodakowskiego (1784 – 1825) występuje tur o złotych rogach (jest to kolor odnoszący się do zaświatów).









Z turoniem – fantastycznym zwierzęciem wywodzącym się od tura, a prawdopodobnie również od boga Welesa chodzili po domach polscy kolędnicy; był to relikt dawnych pogańskich obrzędów związanych z płodnością, które zostały zaadaptowane do rzeczywistości chrześcijańskiej.









Mówiący wilk ukazał się w kościele niegodziwemu biskupowi Pawłowi z Przemankowa (? - 1292) i wezwał go do pokuty. Dla ciekawostki: w XXI wieku ta legenda zainspirowała Dariusza Kwietnia do wymyślenia historyjki o biskupie Aloisie Hudalu, który widział jakoby hybrydę człowieka z wilkiem (odsyłam do posta: ,,Dariusz Kwiecień’’).








Ważną rolę w wierzeniach słowiańskich (i nie tylko słowiańskich) odgrywały wilkołaki – ludzie przybierający ludzką postać z własnej woli, za sprawą klątwy, lub za karę. Autor obszernie pisał o nich w książce ,,Wycie w ciemności. Wilki i wilkołaki Europy’’.








Żelazny wilk pochodzi z litewskiej legendy o założeniu Wilna, w której przyśnił się księciu Giedyminowi.









Dawne wyobrażenia o zwierzętach często rozmijały się z wiedzą przekazywaną dziś przez zoologów. Co ciekawe dzik uchodził za zwierzę groźniejsze niż … niedźwiedź (sic!). Ten ostatni chętnie porywał kobiety i płodził z nimi bohaterów. Istniały też opowieści o dzikich ludziach wychowanych przez niedźwiedzie, które szczególnie popularne były na Litwie. Mało wiedziano o rysiach; mylono je z lampartami (sic!). Nazwa ,,ryś’’ pochodzi od szybkiego biegu, zaś dawna nazwa tego zwierzęcia – ostrowidz nawiązuje do wierzenia o wzroku rysia przenikającym na wylot ściany, skały i drzewa (w XVI wieku pisał o tym szwajcarski przyrodnik Konrad Gesner w dziele ,,Historia animalium’’). Cechy diaboliczne przypisywano rysiom i zwłaszcza – wilkom. Z kolei jeleń oznacza człowieka naiwnego, frajera. W legendzie z Krynicy pewien mąż został wyśmiany przez staruszkę za to, że wierzył żonie w jej zapewnienia, że chodzi do lasu wyłącznie aby się kąpać w źródle. Naiwny mężczyzna, któremu żona ,,przyprawiała rogi’’ został ukarany zamianą w jelenia.
Zainteresowanie fauną wywarło wpływ na polskie przysłowia – bohaterem największej ich liczny jest wilk. Powiedzenie o ,,niedźwiedziej przysłudze’’ pochodzi z ludowej bajki, w której niedźwiedź zabił zaprzyjaźnionego pustelnika łapą, chcąc zegnać muchę z jego czoła.









W legendach zwierzęta często współwystępują ze świętymi. Najlepiej znany przykład to jeleń z krzyżem między tykami poroża, który w czasie polowania objawił się św. Hubertowi.










Matkę Boską Gromniczną ukazywano w otoczeniu wilków, którym broniła dostępu do ludzkich zagród.











Św. Wojciech ukazał się we śnie Mieszkowi, synowi Bolesława Śmiałego i wskazał m miejsce gdzie leżały olbrzymie kły dzika. W miejscu tym zostały zbudowane Kielce.












Bohaterem legend z Orawy jest św. Cyryl (o dziwo występujący bez św. Metodego). Niedźwiedzi oddał życie za świętego, broniąc go przed strzałą wystrzeloną przez poganina. Św. Cyrylowi udało się też obłaskawić wilka złapanego do wilczego dołu.








Szczególnie związany z wilkami był św. Mikołaj z Miry, który miał władzę nad tymi zwierzętami i bronił przed nimi ludzi.










Przytoczone zostały też legendy o odważnych dziewczynach; Jadwidze – córce Golanka, która uratowała życie rycerzowi przed turem rozbijając zwierzęciu głowę kamieniem i Justynie, córce leśnika, która przed atakiem tura obroniła króla Stefana Batorego. W legendach tych dopatruję się śladów zaginionych mitów o słowiańskiej bogini lasów i zwierząt Dziewannie. Zwraca tu uwagę archaiczny motyw kobiety ratującej mężczyznę zamiast na odwrót. Z kolei pochwycony na polowaniu żubr był bohaterem legendy herby Wieniawa.










W książce ważną rolę odgrywa zagadnienie ochrony przyrody. Do jej pionierów zaliczali się już polscy królowie – Bolesław Chrobry, Władysław Jagiełło, Zygmunt Stary i Zygmunt III Waza, mimo że nie stronili od łowów. To właśnie w Polsce najdłużej przetrwały tury (ostatnia krowa padła w 1627 r., w Puszczy Jaktorowskiej). W II RP podjęto próby odtworzenia wymarłego dzikiego konia tarpana, w efekcie uzyskując rasę konika polskiego (analogicznie w Niemczech usiłowano odtworzyć tura).








Książka bardzo mi się spodobała. Autor z wielkim talentem oddaje piękno polskiej przyrody i kultury ;).

Polinezyjczycy w Ameryce Południowej







,,Na Markizach np. rozpowszechniona jest legenda o podwójnej łodzi 'Kahua' zbudowanej przez najlepszych szkutników plemienia Naiki, która z najsprawniejszymi żeglarzami wyspy Hiva Oa dotarła najpierw do wulkanicznych zboczy Nuku Hiva, a po następnych tygodniach samotnej żeglugi do wielkiego kraju Te Fiti, który dziś kojarzyć można z wybrzeżem Peru lub Ekwadorem, jako że między Markizami a wybrzeżem amerykańskim nie ma już żadnej wyspy. Załoga statku 'Kahua' spędziła jakiś czas na tym wybrzeżu, po czym niektórzy z jej członków wyrazili chęć pozostania tam na stałe... Reszta załogi szczęśliwie powróciła na swą ojczystą wyspę. Inne podanie wspomina o wielkiej wyprawie pod wodzą Maui Maru Mamao, która wyruszyła z polinezyjskiej Raiatei i poprzez archipelag Tuamotu i Wyspę Wielkanocną dotarła do Kraju Łańcucha Gór. Dziś to górzyste wybrzeże badacze kojarzą z peruwiańskimi lub chilijskimi Andami. Gdy w trakcie pobytu w tej górskiej krainie zmarł wódz ich wyprawy, żeglarze pod przywództwem jego syna Kiu powrócili na Raiateię'' - Henryk Mąka ,,Bermudzki trójkąt i inne tajemnice. Zatopiona Atlantyda. Potwór z Loch Ness. Ufo nad Bałtykiem''. 




środa, 19 września 2018

Żelazen









Był XX wiek od czasu gdy Słowo stało się ciałem i mieszkało między nami. O dawnej Analapii już mało kto pamiętał. Odkąd Mieszko I Oświeciciel przyjął chrzest, jej miejsce zajęła Polska. Tymczasem za Islandią, za Grenlandią, za wzburzonymi falami, które ongiś zakryły Atlantydę, w wielkim mieście wielkich Stanów Zjednoczonych, odbywał się konwent miłośników fantastyki, na który przybyło wielu uznanych autorów. Jeden z nich nazywał się Roger. Roger Zelazny.
- Hej! Zawsze chciałem cię spytać czemu nosisz takie dziwne nazwisko – walnął prosto z mostu jeden z fanów pisarza; młody chłopak w jeansowej kurtce o twarzy gęsto usianej pryszczami.
- Mój ojciec przybył z Polski. Zelazny to polskie nazwisko – objaśnił spokojnie pisarz.








- A czy ta cała Polska to nie przypadkiem kraj nazistów, którzy urządzili Żydom Holokaust? - z głupia frant spytał młody Żyd z Nowego Jorku.
- Wręcz przeciwnie – zaprzeczył Roger Zelazny. - Długo można by mówić o Polakach mordowanych przez nazistów i jeszcze ratujących Żydów przed strasznym losem…
- Dobra, ale czemu Polacy noszą takie dziwne nazwiska? - drążył temat pryszczaty posiadacz jeansowej kurtki.
- Założycielem mojego rodu był słowiański wojownik Żelazen, którego imię oznacza ‘mocnego jak żelazo’ i tak jak żelazo mającego moc zwyciężać demony przez Słowian nazywane Čortami – rozpoczął swą opowieść Roger Zelazny.









- To ktoś taki jak Iron Man? - spytała ruda dziewczyna lubiąca komiksy.
- Każda epoka ma swoich herosów – potwierdził pisarz. - Żelazen żył w starożytności, w czasach Juliusza Cezara, w słowiańskim królestwie nazywającym się Analapia; była to bowiem taka pogańska Polska a rebours. Pochodził z rodu Vojen – thala; wojownika o nadludzkiej sile władnego przybierać postać tygrysa. Tak jak jego antenaci, Żelazen wędrował po świecie walcząc z potworami i poszukując skarbów.








- To całkiem jak Conan – uśmiechnął się od ucha do ucha młody Murzyn w okularach. - Ciekawe czy się znali?
- Z tego co pamiętam Conan miał do czynienia z niejakim Olgierdem Władysławem – przypomniał sobie jego kolega pochodzenia chińskiego, lecz rudowłosa miłośniczka komiksów uciszyła ich nerwowym syknięciem.








- Żelazen ubił wiele straszydeł – kontynuował Roger Zelazny – takich jak smoki, wilkołaki, wampiry czy Walenty; złośliwy demon mający postać ludzkiej stopy, sprowadzającej śmierć na swoich właścicieli. Za swoje czyny otrzymał od Leszka I Wyścigowego, króla Analapii majątek ziemski i herb Walens przedstawiający żelazną stopę, bowiem pod odcięciu sobie stopy opętanej przez Walentego, rycerz musiał używać żelaznej protezy. W swoim majątku natrafił na opuszczony od lat modrzewiowy dworek pośród gęstego lasu. Zapuścił się w jego wnętrze przyświecając sobie pochodnią. ,,A nuż czekają tam na mnie zaklęte krocie?’’ - pomyślał z nadzieją. Istotnie, pod gnijącym i toczonym przez korniki dachem, na porośniętym mchem klepisku walały się rozrzucone w nieładzie złote monety pamiętające jeszcze czasy pierwszego imperium Sarmatów. W mroku pełnej zgnilizny i wilgoci izby czekał na Żelazena olbrzymi but z czerwonej skóry zdartej z tura o złotych rogach. But ten był nieco większy niż bywają ludzie i żywy. Groźnie szczerzył na Żelazena zęby ze złotych gwoździ i powarkiwał jak wściekły pies.









- Kamasz, do szewca! - niezbyt mądrze zawołał Żelazen, bowiem dotąd myślał, że demon o imieniu Kamasz to tylko takie bajanie starych bab – słuchająca pisarza feministka skrzywiła się na ten słowa.. - Tymczasem Kamasz przybrał postać wąsatego wojownika o złotych kłach, odzianego w czerwony kontusz.
- Bijmy się o te monety! - zakrzyknął, a Żelazenowi nie trzeba było dwa razy tego powtarzać. Dobył miecza z damasceńskiej stali i ranił nim ciężko Kamasza. Demon upadł na skrzypiącą podłogę i prosił, aby go dobić. Gdy Żelazen zadał mu cios łaski, stanęło przy nim dwóch Kamaszów, z którymi musiał walczyć. Szybko zrozumiał, że drugi cios miast zabić demona, zwiększa jego siły.
- Straszne! - jęknęli chłopak i dziewczyna. - Jak to się skończyło? - Roger Zelazny zrobił krótką przerwę na wypicie kubka wody mineralnej i dokończył.
- Mój przodek pokonał Kamasza unosząc go w powietrze i dusząc. Następnie podpalił nawiedzone dworzyszcze. Wcześniej pozbierał walające się na jego podłodze monety i zabrał je ze sobą. Gdy rano im się przyjrzał, okazało się, że były to zeschłe liście…
Konwent fantastów dobiegł już końca. Uczestnicy spotkania z Rogerem Zelaznym wrócili do domów pełni uznania dla bogactwa jego wyobraźni.


wtorek, 18 września 2018

Księżniczka Nagów







,, [...] ludzie Naga opuścili swą ojczyznę położoną na południowym wschodzie Azji, i jako misjonarze wyruszyli z Birmy w kierunku Indii. Ze swej nowej ojczyzny rozeszli się później do Babilonii i Egiptu. Słowo 'naga' przetrwało na północy Birmy, niedaleko granicy z Assamem i Kambodżą i służy do określania ludzi mieszkających tam w dawnych czasach. Oznaczało również 'mnicha jałmużnika', związanego szczególnie z Naakalami, czyli kapłanami szerzącymi doktrynę 'naga'. Owi Naakale przybyli na wyspę Cejlon, gdzie do dziś nazywa się Nagatami astrologów, spadkobierców wiedzy dawnych uczonych ludu Naga.
  [...] ludzie Naga byli wspaniałymi żeglarzami, których statki przemierzały południowe i wschodnie morza. [...] kiedy osiedlili się w Dekanie [...] stali się silniejsi i założyli królestwo. Ich pierwszy władca otrzymał imię  Ma, które w dawnym języku oznacza 'ziemia', a także 'dziadek'.
   Córką Ma była księżniczka Maja Devi, kobieta nadzwyczaj mądra, która napisała 'Surya Siddantha', najstarszy znany traktat astronomiczny. Mowa w nim między innymi o tym, że Ziemia jest okrągła i unosi się we Wszechświecie jako gigantyczna kula. Badacze zjawiska UFO oznajmili, że zadziwiająca wiedza, którą posiadał lud Naga mogłaby dowodzić przybycia - w owej odległej epoce - istot z Kosmosu.
   Księżniczka Maja, która pojawia się w mitologii Indii, miała ciało kobiety, a zamiast nóg ciało węża. Bez wątpienia nie była jedną osobą, lecz musiała symbolizować grupę mędrców, władców wysoko rozwiniętej kultury. Kapłani Naakale napisali na drewnianych tabliczkach święte teksty 'Nagalkale', używając symbolu latającego węża, mającego stanowić połączenie Nieba i Ziemi, co zostało później przyjęte przez kapłanów Brahmy, ich uczniów. Ostatecznie owi wyznawcy Brahmy wyrzucili z kraju swych nauczycieli, przejmując ich wiedzę kosmogoniczną, naukową i kulturalną. [...]'' -
Tomás Doreste ,,Astronauta z Palenque''



poniedziałek, 17 września 2018

Prekolumbijscy Murzyni






,,Notatnik historyczny znaleziony przez Lorenzo Boturiniego wspomina o okrutnych ludziach o ciemnej skórze, którzy wysłani przez jednego z nich, nazywającego siebie Yalahau - panem ludu 'Chucks' - siali postrach w tym rejonie. Słowo 'chuc' oznacza 'węgiel', a także 'czerń'. Przez długi czas żyli oni na brzegach laguny Yalahau, położonej niedaleko przylądka Catoche, na północnym wschodzie Jukatanu. Czy malowali ciała na czarno, aby przestraszyć  mieszkańców tego rejonu, gdyż czarne są ciemności zagrażające w nocy? Czy byli prawdziwą czarną rasą, a miejscowa ludność, nękana ich napadami, postanowiła ich zniszczyć? Wiadomo, że wielu spośród 'Chucks' odeszło, docierając aż do Przesmyku Panamskiego.
   López de Gómara w swej 'Historia de las Indias' wyjaśniał, że konkwistador Vasco Nunez de Balboa spotkał Murzynów w rejonie Coclé w Panamie, i że kacyk Caricua miał wśród swej służby czarnych niewolników. Czy pochodzili z ludu 'Chucs'? Pomimo tego niezbitego dowodu historycy sprzeciwiający się dyfuzjonistom uparcie milczą i wolą twierdzić, że pierwsi murzyni pojawili się na kontynencie amerykańskim wraz z dotarciem tu konkwistadorów  hiszpańskich i portugalskich w XV i XVI wieku'' -
Tomás Doreste ,,Astronauta z Palenque''







Głos w sprawie recenzji ,,Tatry''


,,Mówiono o Norwidzie, oprawnym we wstążki,
W złoconych rogach lśniącym na stole w salonie.
Rzekł ktoś, do kart niechętnie przybliżając dłonie:
- Wszystko tu jest niejasne, wolę proste książki.

I dalej się o wierszach toczyła rozmowa:
Jedni ganili ciemność, inni – zdań zawiłość,
Czy w wierszu jest prawdziwa, czy udana miłość?
Najpiękniejsza poezja to są zwykłe słowa…

Nagle wiatr rozwiał okno i woń przywiał z alej,
Wszedł wieczór, za nim niebo różowe od chłodu,
Ktoś cisnął białą różę między nich z ogrodu.
Umilkli, obrażeni – i mówiono dalej’’
- Jerzy Liebert ,,Rozmowa o Norwidzie’’








Wczoraj (16 września 2018 r.) przeczytałem pierwszą recenzję ,,Tatry’’ od momentu jej wydrukowania, zamieszczoną na blogu ,,Idąc przez las’’ stałej czytelniczki, Sławomiry komentującej moje posty od 2015 r. (post ,,Lato 2018’’). Moja powieść została poddana miażdżącej krytyce. Wysunięte zostały przeciwko niej zarzuty natury artystycznej jak i ideologicznej (krytyka miała miejsce z pozycji feministycznych).

Zatrzymam się nad niektórymi z nich:

1. ,,Tatra’’ została określona jako ,,dość lekka, dziecięca lektura’’, tymczasem mimo że faktycznie nawiązuje do literatury dziecięcej (,,O krasnoludkach i sierotce Marysi’’ Marii Konopnickiej) nie jest adresowana do małych dzieci, ale do młodzieży i dorosłych. Oprócz kopalni – obozu koncentracyjnego są w niej i inne drastyczne sceny np. torturowanie głównej bohaterki przez Mięsojada.
2. Sławomirze nie spodobała się wizja kopalni gwiezdników jako czegoś w rodzaju obozu koncentracyjnego (w istocie starożytne kopalnie były ówczesnym odpowiednikiem obozów koncentracyjnych…): ,,To nie jest dość poważna książka, by tego użyć. To nie jest dość dobra książka, by tego użyć’’. Zwracam uwagę, że w ,,Tatrze’’ oprócz aluzji do niemieckich, nazistowskich obozów koncentracyjnych są też nawiązania do: zbrodni stalinowskich i zbrodni UPA, do zamachów terrorystycznych na World Trade Center i na teatr na Dubrowce, oraz do amerykańskich najazdów na Afganistan i Irak. Moim zdaniem konwencja fantasy nadaje się również do mówienia o sprawach trudnych i bolesnych, takich jak np. koszmar II wojny światowej, czego najlepszym przykładem jest film ,,Labirynt Fauna’’.
3. Sławomira ujęła się za Ornietą, która chciała być wojowniczką, a musiała zamiast tego gotować. Owa decyzja Zimy była dla niej czymś w rodzaju próby posłuszeństwa i wierności. Gdy Ornieta spełniła swe marzenie, okazało się, że walka nie daje jej szczęścia. Chciałem na tym tle pokazać, że nie zawsze idzie się prostą drogą za swoimi marzeniami, a ich realizacja nie zawsze nas uszczęśliwia. Ponadto kreśląc postać Orniety nie miałem zamiaru poniżyć kobiet, ale je wywyższyć jako te, które dają życie.
4. Sławomira określiła sposób przedstawiania dziewictwa w powieści jako ,,obrzydliwy’’. W swojej twórczości opisuję dziewictwo z szacunkiem wynikającym z wyznawania przeze mnie religii katolickiej (stąd idea czystości przedmałżeńskiej jako daru dla ukochanej osoby). W mojej mitologii rusałki miały moc odzyskiwania utraconego dziewictwa tak jak arabskie hurysy i greckie boginie Hera i Afrodyta. Sławomirę zbulwersowało, że w rozmowie Kościeja i smoka Rykara (notabene postaci negatywnych, krzywdzących kobiety) o Rucie padły słowa o tym, że jak się utopiła i została rusałką to odzyskała dziewictwo.
5. ,,Tatra’’ została oceniona jako książka ,,pełna uprzedzeń i szkodliwa’’. To prawda, że jestem przeciwnikiem poprawności politycznej, jednak w mojej powieści można znaleźć fragment, w którym Tatra urodziła dzieci w trzech kolorach skóry i kochała je wszystkie, co podchodzi pod anty - rasizm ;).
Kończąc chciałbym zaznaczyć, że nie ,,gryzę’’ jak Konrad T. Lewandowski. Zarówno Sławomira jak i inni Czytelnicy mają pełne prawo nie zgadzać się ze mną jako z autorem i szczerze o tym pisać w recenzjach.