piątek, 26 stycznia 2018

Oniricon cz. 371

Śniło mi się, że:






- robiłem bilans tego jak Niemcy zapisali się w historii świata, pozytywnie oceniłem działalność Gutenberga, a negatywnie - Lutra,








- Xena i Gabriela były chrześcijankami i nosiły na szyjach duże, złote krzyże,







- w filmie ,,Mroczna Wieża'' były ukryte masońskie symbole oka w piramidzie,







- trafiłem do równoległego świata gdzie w Polsce obowiązywała wiara w teorie spiskowe; gdzie prezydentem był Gabriel Augustyn Tarasiuk, a premierem (?) Paweł Szydłowski, gdzie zakazane były szczepionki i GMO; w tym świecie byłem demonem Mastemą i po kryjomu obserwowałem rozmowę Wolanda z Piłatem, natrafiłem też na fragment ,,Nietoty'' Tadeusza Micińskiego, w którym Jezus Chrystus wisiał na krzyżu,







- Jerzy Owsiak pocałował posłankę z PiS - u w rękę,







- w czasie potopu kapitanem arki były kruk Mazarbah (Azarbah),







- chciałem po raz drugi przeczytać ,,Słowo o wyprawie Igora'' na portalu ,,Słowianolubia'', aby je zrecenzować na blogu,
- byłem świadkiem jak uczniowie szkoły policyjnej ćwiczyli łapanie złodziei przeskakujących przez wysoki mur; widzieli to mali chłopcy i też chcieli być policjantami, tymczasem Włodzimierz Stanimirski - zmiennokształtny mag i wojownik uznający się za króla Polski uważał, że policjanci są zbyt łagodni z powodu niesprawiedliwego prawa chroniącego przestępców, a nie ofiary, sam Stanimirski zabijał bandytów i ich zjadał jako wilk, a także pomagał ofiarom gwałtów, które wywoził czarną wołgą do lasu, jego żona - Aldona Stanimirska; królowa Polski też zabijała przestępców, ale niechętnie,







- wujek Andreus ov Küjvis przygotowywał kawę dla obrońców Trybunału Konstytucyjnego, a ja nie chciałem mu w tym pomagać, miałem za to ochotę ich otruć, UWAGA: To tylko sen, na jawie nie chcę nikogo zabijać. 

czwartek, 25 stycznia 2018

Piwnica w Bremie







,,Kiedy udaliśmy się znowu do Starego Miasta, pan Löhning zawiódł nas do katedry, aby nam pokazać coś zupełnie niepospolitego i osobliwego. Jest tam pod chórem piwnica, która ma moc zachowywania ciał zmarłych od rozkładu, podobnie jak w pewnym klasztorze we Francji, o którym tak jest głośno. Piwnica ta jest bardzo piękna, wysoka, jasna i przestronna. Przez wiele lat stało w niej kilka trumien, nim przypadkiem odkryto wyżej wzmiankowaną właściwość tego pomieszczenia. Ciał leży tam osiem, siedmiu dorosłych i jedno małe dziecko. Żadnego z nich nie dotknął rozkład, nie mają żadnej skazy, nie czuć też najmniejszego odoru. Nie tylko mają one, jak można mniemać, wszystkie członki, ale też paznokcie, zęby, włosy na brodach i głowie. Skóra ich nie jest ani czarna, ani żółta czy dziwnie zmieniona, ale zda się prawie naturalnego koloru. Ciało jednak jest suche i twarde'' - Zachariasz Konrad von Uffenbach ,,Merkwürdige Reisen durch  Niedersachsen, Holland und England'', 1753 [w]: Viktor Farkas ,,Niewytłumaczalne zjawiska''




Oniricon cz. 370

Śniło mi się, że:

- napisałem niedokończonego posta o tym jak zagraniczne kreskówki wyglądałyby gdyby je produkowali Polacy, zilustrowałem to zdjęciem demonów jako dzieci bawiących się na placu zabaw,
- nocą szedłem przez Szczecin razem z Pavlasem ov Vidłarem, on biegł, a ja byłem z tego powodu niezadowolony, weszliśmy do przychodni psychologicznej i spędziliśmy tam mnóstwo czasu, UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,







- Indianin jeździł na grzbiecie centrozaura,
- chodziłem po Wałach Chrobrego w Szczecinie i czułem strach,







- po latach znów wróciłem do szkolnej klasy gdzie spotkałem Jenę ov Blackeyovą, Avrilius ov Janusaitis dziwił się, że nie chcę siedzieć bezczynnie, potem klęcząc chciałem oddać mocz na balkonie, lecz oddałem go obok łóżka Babci,







- w fantastycznym świecie, bogini przypominająca Afrodytę i Pele miała syna - Morskiego Erosa o ciele pokrytym tatuażami; chciałem to zekranizować, nawet jeśli miałoby to zaszkodzić przyrodzie,
- chciałem zgrzeszyć, lecz powstrzymałem się dzięki filmowi o narkomanach z przełomu lat 80 - tych i 90 - tych XX wieku,







- czytałem katolickie książki o syrenach (napisaną przez kobietę) i o smokach (napisaną przez mężczyznę),







- pisząc swoją mitologię korzystałem z 500 kronik,







- w Empiku rozmawiałem z panem Andreusem ov Leovishinerem i panią Silvainą ov Cubus o tym, że literatura coraz bardziej oddala się od realizmu co upodabnia ją do mitologii (wcześniej byłem świadkiem rozmowy dwóch młodych mężczyzn chcących aby dr. Quinn ukazać jako czarownicę), o tym, że świat staje się coraz bardziej pogański, i że gdyby teraz rzucać ludzi na pożarcie lwom, to wielu współczesnych chętnie by na to patrzyło. 

środa, 24 stycznia 2018

,,Przygody Sindbada Żeglarza''

,,Stary marynarz z łatwością otworzył szkatułę, zajrzał do wnętrza i wyjął stamtąd świstek papieru, którego widok napełnił mię przerażeniem. Poznałem od razu ów świstek! Był to list Diabła Morskiego! Zrozumiałem, że jestem znów ofiarą jego wybiegów! Stary i wytrawny marynarz rozwinął list, wdział na nos okulary i zaczął w milczeniu odczytywać pismo diabelskie. Zbladłem. Nogi zachwiały się pode mną. Zdawało mi się, że za chwilę stracę przytomność'' – Bolesław Leśmian ,,Przygody Sindbada Żeglarza''.







W opowieściach licznych ludów i kultur pojawiają się postaci żeglarzy przeżywających niezwykłe przygody na nieznanych morzach i lądach. W ,,Biblii'' będzie to prorok Jonasz połknięty przez wieloryba. W mitologii greckiej wielkimi wędrowcami byli Odyseusz, oraz Jazon wraz z Argonautami poszukujący złotego runa. Mitologia rzymska opowiada o morskiej tułaczce Eneasza; uchodźcy z Troi, który dopłynął do Italii (odsyłam do posta: ,,Eneida''). W anglosaksońskim eposie gocki wojownik Beowulf dopłynął do Danii, gdzie zabił potwory i został królem. Wielu mitycznych żeglarzy występuje w mitologii celtyckiej jak: Brutus (opisany przez Geoffreya z Monmouth uchodźca z Troi, który stał się eponimem Brytanii), czy bohaterowie irlandzkich opowieści zwanych imramami jak: św. Brendan, Mael Duin, Bran Mac Febal, czy Snedgus i Mac Riagla. W ruskich bylinach występuje nowogrodzki kupiec Sadko, który zabawił na dworze Morskiego Cara, zaś w polskiej legendzie, rzekomym odkrywcą Ameryki jeszcze przed Kolumbem miał być Jan z Kolna (przedstawiającą go rzeźbę można zobaczyć na Wałach Chrobrego w Szczecinie). Popularny w średniowiecznych legendach Aleksander Wielki miał jakoby odbyć podróż na dno morza w szklanej bani, zaś w azteckim micie, pokonany i upokorzony przez Tetzatlipocę, aztecki bóg Quetzalcoatl (Pierzasty Wąż) odpłynął na wschód na tratwie z morskich węży, aby po wielu latach powrócić (mit ten pomógł Cortezowi w podboju Meksyku). W świecie wyobraźni muzułmańskiej, największym podróżnikiem był oczywiście Sindbad Żeglarz, jeden z najbardziej barwnych bohaterów ,,Baśni 1001 nocy'', które od XVII wieku mocno zakorzeniły się w kulturze europejskiej (mogę wręcz zaryzykować tezę, że podczas gdy ,,Koran'' dzieli kultury chrześcijańską i islamską, to ,,Baśnie 1001 nocy'' je łączą ;).








O Sindbadzie dowiedziałem się po raz pierwszy w drugiej czy w trzeciej klasie szkoły podstawowej za pośrednictwem kreskówki oglądanej w telewizji. W 1997 r. oglądałem w TV kulinarny program dla dzieci ,,Kuchnia Wróżki'', w którym przyrządzano ciasta zainspirowane baśniami. Wówczas to po raz pierwszy usłyszałem o wujku Sindbada, poecie – grafomanie Tarabuku...








Latem 2012 r. przeczytałem zakupioną na odpuście parafialnym baśniową powieść ,,Przygody Sindbada Żeglarza'' Bolesława Leśmiana po raz pierwszy wydaną w 1913 r. Akcja rozgrywa się w bardzo umownie traktowanym wczesnym średniowieczu (pojawiają się liczne ahistoryzmy takie jak np. jedzenie ziemniaków) zarówno w miejscach rzeczywistych (Bagdad, port Basra określany w powieści jako Balsora), oraz liczne fantastyczne krainy (np. wyspa ptaka Roka, królestwa królów Miraża, Pawica i Miraklesa, wyspa, na której znajdowała się Góra Magnetyczna i wiele innych). Z rzeczywistych krain pochodzą tacy bohaterowie jak perski kupiec (Persja to dzisiejszy Iran) i Chińczyk, który wytatuował na ciele wuja Tarabuka jego szkaradne wiersze.
Główny bohater, młodzieniec Sindbad, sierota, mieszkał w pałacu w Bagdadzie razem z wujem Tarabukiem. Odbył wiele podróży i przeżył mnóstwo przygód. Czytając powieść można się zastanowić jaką religię wyznawał, bowiem pojawiają się fragmenty, w których wykonywał znak krzyża, co wskazuje, że mógł być chrześcijaninem (w krajach muzułmańskich żyje wielu chrześcijan, którzy byli na tych ziemiach na długo przed powstaniem islamu, a teraz są prześladowani). Możliwe jednak, że był to niezamierzony lapsus Leśmiana....
Wuj Tarabuk był grafomanem i ekscentrykiem cierpiącym na manię wielkości. Oto próbka jego ,,tfu!rczości'':

,,Morze – to nie rzeka, a ptak – to nie krowa!
Szczęśliwy, kto kocha rymowane słowa!
Rymuj mi się, rymuj, drogi mój wierszyku!
Stój w miejscu cierpliwie, składany stoliku!
Stoi stolik, stoi, zachwiewa się nieco,
Za stolikiem – morze, za morzem – Bóg wie co!''

To właśnie te kiepskie wiersze skłoniły Diabła Morskiego do zemsty na Tarabuku, poprzez wyciągnięcie Sindbada na tułaczkę po morzach i oceanach. Wielkim zmartwieniem Tarabuka było utrwalanie jego wierszy. Gdy pisał je na różowym papierze, wiatr zdmuchnął je do morza. Gdy napisał na pergaminie – praczka wzięła je za brudną bieliznę i wyprała. Gdy powierzył je pamięci tysiąca młodych niewolnic (przypuszczam, że pochodzących z krajów słowiańskich ;) te pewnego dnia uciekły razem ze swymi narzeczonymi. Wreszcie zaprzyjaźniony Chińczyk wytatuował mu jego wiersze na jego ciele, co upodobniło poetę do jakiegoś straszydła. Co gorsze Tarabuk chciał w ten sposób wytatuować Sindbada, przez co ten wyruszył w kolejną podróż. Ostatecznie grafoman poślubił analfabetkę Barabakasentorynę; wdowę po perskim kupcu, której pozwalał na wszystko, nawet na darcie jego wierszy.
Baśń Leśmiana opowiada o wielkim pragnieniu miłości; o pragnieniu znalezienia przez mężczyznę ukochanej kobiety. W czasie swoich podróży Sindbad spotkał liczne urocze królewny, z których każda go zachwyciła, lecz po krótkim okresie szczęścia prawie zawsze następowała gorycz.








Piruza (prawdopodobnie z grec. pyros – ogień) była córką króla Miraża (imię władcy mówiące, oznaczało złudzenie). Ojciec przeznaczył jej rękę temu kto odgadnie zagadkę (odpowiedzi brzmiały: cisza morska, Koń Morski i Diabeł Morski), lecz nikt nie był w stanie jej rozwiązać. Udało się to dopiero Sindbadowi. Zanim dobrze poznał się z Piruzą zapragnął zbadać wyspę Kassel zamieszkaną przez demona Degiala. Dodać trzeba, że zarówno król jak i królewna mieli zwyczaj przekręcania imion i tak Sindbad był przez nich nazywany Hindbadem. Gdy Sindbad wrócił z wyspy Kassel, Piruza poślubiła jego sobowtóra Hindbada, stworzonego czarami Degiala, który ponadto oczarował ją dając w prezencie magiczną księgę, podczas gdy Sindbad wrócił z wyspy z pustymi rękami. Był to jego pierwszy zawód miłosny :(. Historia ta ostrzega przed kobietami kochającymi nie mężczyzn, lecz swoje wyobrażenia o nich (podobnie jak powieść ,,Pani Bovary'' Gustava Flauberta).








Najdroższa – ta piękna i wiecznie znudzona księżniczka mieszkała w dziupli ptaka Roka, gdzie całymi dniami leżała na otomanie i jadła … diamenty przynoszone jej przez upierzoną bestię (postać księżniczki zjadającej klejnoty występuje również w dylogii ,,Opowieści sieroty'' Catherynne M. Valente). Zrazu zgodziła się uciec z Sindbadem. Na statku płynącym do Balsory była cały czas głodna i pożerała diamenty. W końcu opróżniła z nich kufer należący do kupca perskiego, czego omal nie przypłaciła życiem (Sindbad uratował ją, obiecując Persowi, że po powrocie do Bagdadu zwróci mu drugie tyle diamentów tej samej wartości). Najdroższa szybko się zniechęciła do Bagdadu i gdy przyleciał po nią ptak Rok, wróciła z nim do jego gniazda. Historia ta ostrzega przed kobietami, którym zależy tylko na dobrach materialnych jakich dostarczać ma im mąż.








Sermina – zmiennokształtna księżniczka i czarodziejka o ,,ognistym'', zmysłowym charakterze, właścicielka białego kota, zakochana w Sindbadzie. Była żoną czarownika Murumadarkosa. Zabiła go w walce w obronie kochanka, kiedy to przybierali różne postaci. Użyte czary dosłownie wypaliły ją od wewnątrz. Umarła na oczach Sindbada nie zdążywszy wyjść za niego.








Armina była córką króla Alkarysa. Psiogłowy karzeł zamienił ją w Murzynkę, aby mieć ją tylko dla siebie. Umarła na oczach Sindbada, po tym jak odzyskała jasny kolor skóry po zażyciu maści starego marynarza.








Kaskada żyła w państwie króla Pawica (sądząc po imieniu pierwowzorem tego władcy mógł być Król Pawi z baśni francuskich i włoskich). Została żoną Sindbada. Zarówno swoim imieniem jak i zachowaniem przypominała wodospad. Miała bowiem zgubny zwyczaj rzucania się ze skały, który kosztował ją życie. Gdy umarła Sindbad zgodnie z miejscowym zwyczajem został pochowany żywcem razem ze swą zmarłą żoną (upatruję w tym echa zbrodniczego indyjskiego zwyczaju sati, każącego wdowie płonąć na stosie pogrzebowym męża). Jej ciało włożono do szklanej trumny (tak jak ciało Królewny Śnieżki), zaś Sindbad otrzymał siedem bochenków chleba i dzban wody. Król Pawic nic nie robił, aby wykorzenić ten zwyczaj mimo że sprawiał wrażenie bardzo dobrotliwego. W rzeczywistości był po prostu dziecinny, co nie wykluczało u niego znieczulicy :(.








Urgela była oniryczną dziewicą grającą na lutni, która wyprowadziła Sindbada z grobu. Odtąd śniła mu się co noc i grą na instrumencie odpędzała Diabła Morskiego. Był to dla niej odpowiednik ślubu.








Stella (łac. stella – gwiazda) była pulchną córką pulchnego ojca, która poślubiła Sindbada. Cierpiała na bezsenność, a gdy dowiedziała się, że Sindbada nawiedza we śnie piękna Urgela, zazdrosna zabiła urokliwą zjawę, niszcząc jej lutnię. Wówczas Sindbad uciekł od niej. Historia ta ostrzega przed denerwującym typem ludzi, którzy uważają, że jak oni czegoś nie mają/ nie umieją/ nie mogą/ nie wiedzą, to pozostali też nie powinni tego mieć/ umieć/ móc/ wiedzieć (tzw. ,,pies ogrodnika'').








Arkela – była ostatnią z ,,dziewczyn Sindbada'', którą podróżnik poznał na statku płynącym do Balsory z wyspy czarnoksiężnika Barbela. Razem stworzyli kochającą się parę małżeńską i zamieszkali w Bagdadzie. Od tego czasu Diabeł Morski już więcej nie trapił Sindbada pokusami.

W powieści Leśmiana co rusz napotykamy przeróżne istoty i miejsca fantastyczne








Diabeł Morski był rodzajem ryby, zmiennokształtnym morskim potworem o wielkich zębach. Choć zarzekał się, że nie jest prawdziwym diabłem, a tylko zwierzęciem, miał wiele wspólnego z mieszkańcami piekła. Tak jak oni, na różne sposoby kusił Sindbada do dalekich podróży, podczas których spotykały młodzieńca liczne cierpienia. Zaczęło się od tego, że Diabeł Morski zetknąwszy się z grafomańskimi wierszami wuja Tarabuka, napisał list do Sindbada namawiający go do wyruszenia w daleką podróż. List ów, napisany na różowym papierze (po drugiej stronie znajdował się jeden z wierszy Tarabuka) doręczyła latająca ryba (ptaszor). Obecność listu Diabła Morskiego na pokładzie statku zawsze przynosiła nieszczęście. List ów wrzucony do wody zamieniał się w morską pianę, aby za jakiś czas znów się zmaterializować (nadaje mu to cechy cyrograf). Diabeł Morski wiele razy wykorzystywał naiwność młodzieńca, aby wręczyć mu swój nieszczęsny list. Co ciekawe w rzeczywistym świecie również żyje ryba zwana diabłem morskim:

,,Ta ogromna płaszczka zw. mantą trzyma się blisko powierzchni wody, poruszając płetwami piersiowymi jak skrzydłami i łowiąc drobne żyjątka morskie. Jest również zw. diabłem morskim, ponieważ ma 2 płetwy głowowe przypominające rogi. Największe manty ważą ponad 1600 kg, a rozpiętość ich płetw wynosi 6 m.'' - ,,Świat przyrody''







W czasie swojej pierwszej podróży Sindbad wraz z załogą wylądował na wyspie, która po rozpaleniu ogniska okazała się wielorybem. Motyw ten występuje również w celtyckiej legendzie o żegludze św. Brendana (święty na Wielkanoc odprawiał Mszę Świętą na grzbiecie wieloryba Jaskoniusza) i w rosyjskiej baśni Piotra Jerszowa o Koniku Garbusku, gdzie na grzbiecie wieloryba wyrosło miasto za karę za połknięcie okrętów. Wracając do Sindbada, gdy wieloryb całkiem się zanurzył, żeglarz ocalał dzięki belce przyniesionej z okrętu, dzięki której dostał się na kolejną wyspę.








Koń Morski (zwierzę to miało swój odpowiednik w mitologii greckiej, gdzie występowało jako hybryda konia i ryby) był zielony jak morska fala. Wychodził z morza, aby tańczyć na plaży, a razem z nim tańczyły rumaki króla Miraża. Dzięki temu ich ruchy nabierały gracji. Jednak Koń Morski zawsze miał potem ochotę pożreć swych lądowych krewnych, na co jednak nie pozwalali masztelarze króla Miraża. Ów władca trzymał istnienie wyspy Konia Morskiego w tajemnicy i kazał im zabijać wszystkich, którzy dostali by się na wyspę. Jednak życie Sindbada zostało oszczędzone.

Degial był niewidzialnym, demonicznym władcą wyspy Kassel. Urodził się jako człowiek w rodzinie szanowanego szewca. Zamiast uczciwie pracować wolał zgłębiać tajniki magii, wynosił się ponad rodziców, nienawidził ludzi, zwierząt i roślin, kochał jedynie muzykę. Rodzice w końcu wyrzekli się wyrodnego syna, ona zaś zamieszkał na wyspie Kassel. Zamienił ją w pustynię, na której stale rozbrzmiewały dźwięki gongów. Ludzie, zwierzęta i rośliny zostali przeniesieni do magicznej księgi. Gdy Sindbad przybył na Kassel, obraził Degiala, ten zaś w akcie zemsty stworzył żeglarzowi sobowtóra – podstępnego człowieka imieniem Hindbad. Ów wyposażony przez Degiala w magiczną księgę, odebrał Sindbadowi rękę królewny Piruzy. Za radą matki Degiala – tysiącletniej staruchy o twarzy pokrytej siwym mchem i z muchomorem wyrastającym z brody, Sindbad pośpiesznie opuścił królestwo Miraża, gdzie zarówno jemu samemu jak i Hindbadowi, groziła śmierć z ręki Degiala. Tym sposobem Sindbad ratując własne życie, uratował też swego znienawidzonego sobowtóra.









Ptak Rok pojawia się już w ,,Baśniach 1001 nocy'' i w ,,Opisaniu świata'' Marko Polo jako gigantyczny orzeł władny unosić w powietrze i pożerać słonie (występuje też w mojej powieści fantasy ,,Tatra. Suplement'' ;). W baśni Leśmiana, Sindbad przez wiele dni żywił się ogromnym jajem ptaka Roka. O ptaku tym śpiewały w blasku Księżyca przystrojone klejnotami olbrzymie węże wydające dźwięki podobne do fletów. Rok zbierał diamenty i padlinę, po czym zabrał je razem z uczepionym martwej sarny Sindbadem do swego gniazda. Mieściło się ono na szczycie gigantycznego dębu (axis mundi?), gdzie w dziupli żyły zarówno pisklęta Roka jak i mieściła się komnata Najdroższej – księżniczki spożywającej diamenty. Zoologicznym pierwowzorem ptaka Roka był prawdopodobnie wymarły już, nielotny ptak epiornis, dziś zwany mamutakiem z Madagaskaru; podobny nieco do strusia, lecz większy. Przypuszczam więc, że wyspą ptaka Roka mógł być zmitologizowany Madagaskar (średniowieczni Arabowie faktycznie zapuszczali się na te tereny). Zainteresowanych epiornisem odsyłam do posta: ,,Latający 'syn' nielotnego 'ojca''.









Podczas żeglugi statek, którym płynął Sindbad natrafił na Górę Magnetyczną, która przyciągnęła do siebie wszystkie metalowe przedmioty łącznie z gwoździami, przyczyniając się tym do zatonięcia okrętu. Władcą wyspy, z której wyrastała Góra Magnetyczna był zamieniony w posąg człowiek o imieniu Ktokolwiek. Sindbad ożywił go słowem ,,geniusz'', potem jednak, widząc jego wielką próżność i głupotę, powtórnie zamienił w rzeźbę słowem ,,osioł''. Motyw Góry Magnetycznej, zwanej też Rupes Nigra, pochodzi ze średniowiecznych i renesansowych wyobrażeń geograficznych:

,,Wierzono kiedyś, że biegun północny istnieje fizycznie w formie ogromnego masywu skały magnetytowej o obwodzie 33 lig (o. 180 km), wyrastającej pośrodku morza arktycznego. Jej magnetyzm rozwiązywał zagadkę, dlaczego igły kompasów zawsze wskazują północ. U jej podstawy morzem targały potężne wiry wsysające wodę do środka Ziemi, wokół zaś rozsiadły się cztery odrębne krainy'' – Edward Brooke – Hitching ,,Atlas lądów niebyłych''.

Po raz pierwszy o górze tej dowiedziałem się w klasie szóstej, kiedy na lekcji historii omawiało się wielkie odkrycia geograficzne. Rozpaliła ona moją wyobraźnię do tego stopnia, że znalazła miejsce w mojej mitologii.

Na spotkanie Sindbada bawiącego na wyspie mieszczącej Górę Magnetyczną, Sermina wysłała swe skrzydlate sługi; istoty przypominające nieco ni to elfy, ni to anioły, które zajęły się toaletą rozbitka, aby mógł spotkać się z ich panią.








Zmiennokształtny, potrafiący przybierać również ludzką postać Diabeł Morski miał na swe usługi demoniczne, czarne konie zdolne do pokonywania wielkich odległości w krótkim czasie, z których nozdrzy wydobywał się fosfor. Użył ich by skłonić Sindbada do wyruszenia w kolejną morską podróż. Podobne diabelskie rumaki, motyw wędrowny wielu legend, występują również w ,,Mistrzu i Małgorzacie'' Michaiła Bułhakowa.








W czasie jednego z wojaży, okręt, którym płynął Sindbad zaatakowały ryby – piły; stworzenia umiejące jedynie bezmyślnie niszczyć wszystko w zasięgu swych zębatych rostrów i oczywiście zatopiły statek, z którego uratował się tylko główny bohater. Ryby te mają swój odpowiednik w rzeczywistości, bowiem prawdziwa ryba – piła jest to:

,, […] Płaszczka, która używa płaskiej, uzębionej piły do wygrzebywania mniejszych zwierząt z dna morskiego'' – Andrew Cleave, dr. Steven Webster ,,Podglądamy przyrodę. Świat podwodny''







Na jednej z wysp Sindbad napotkał psiogłowe karły – ludożerców. Jest to nawiązanie do starożytnych i średniowiecznych wierzeń w psiogłowców (kynokefale). Pierwowzorem tych istot były zarówno pawiany – małpy o głowach przypominających głowy psów, jak i egipski bóg Anubis przedstawiany jako człowiek z głową szakala. Karły o psich głowach poczęstowały rozbitków magicznym napojem, pod którego wpływem ci sami zapragnęli być zjedzeni i nawet doradzali jak ich przyrządzić (moim zdaniem jest to trafny opis tego jak szatan kusi człowieka). Sindbad patrzył na to z przerażeniem, lecz nic nie mógł zrobić.









Staruch Morski pochodzi z ,,Baśni 1001 nocy'', choć ma swój odpowiednik również w pomniejszych morskich bóstwach mitologii greckiej (Nereusz). Miał wygląd niedołężnego starca, którym wzbudził litość w Sindbadzie, który wziął go na barana. Wówczas Staruch Morski ujawnił swą prawdziwą, złowieszczą naturę. Zaczął jeździć na podróżniku jak na koniu, nie ukrywając, że pragnie go zajeździć na śmierć. Na szczęście Sindbadowi udało się zrzucić ze swych pleców morskiego demona. Starzec Morski jest wzmiankowany również w powieści ,,Łazikanty'' J. R. R. Tolkiena, gdzie w czasie I wojny światowej został zabity przez morską minę.
Król Mirakles był pogrążonym we śnie olbrzymem, którego piękne, kolorowe sny stawały się rzeczywistością. Jednak bohaterowie tych snów, a wśród nich księżniczka Chryzeida, byli bardzo nieszczęśliwi i poszukiwali magicznego, złotego kwiatu mającego moc przerwać sen olbrzyma. Sindbad z żalem dostarczył ten kwiat, a gdy Mirakles się obudził, jego sny rozwiały się jak mgła. Wówczas olbrzym zapragnął znów się położyć i śnić nowy sen. Przypuszczam, że jego pierwowzorem mógł być indyjski bóg Brahma.








W czasie ostatniej podróży Sindbada razem z wujem Tarabukiem i Chińczykiem statek, którym płynęli zaatakowały czerwonowłose olbrzymki – piratki, z których oczu wydobywały się czerwone promienie. Zdobyły statek i wszystkich, którzy nim płynęli sprzedali na targu niewolników. Tarabuk chciał zainteresować olbrzymki swą poezją, ale nadaremno.








Czarownik Barbel (jego imię pochodzi od gnostyckiego anioła, zwanego Barbelo) był okrutnym potworem; człowiekiem z głową mopsa. Kupił Sindbada, Tarabuka i Chińczyka od olbrzymek i w swoim zamku kazał im tańczyć z trzema zaklętymi królewnami. Były to wierzba płacząca, strumyk i złota rybka cierpiące katusze w ludzkich ciałach. Zostały odczarowane dzięki Tarabukowi, który mocno sapiąc zdmuchnął magiczny płomień. Sam Barbel został zabity przez Chińczyka.


Wartą zekranizowania czynią powieść: wielkie bogactwo wyobraźni Autora, duża dawka humoru (zwłaszcza w opisie perypetii Tarabuka), przekazywane wartości i szczęśliwe zakończenie. Zainteresowanych filmami fantasy o Sindbadzie odsyłam do postów: ,,Sindbad i oko tygrysa'', oraz ,,Podróż Sindbada do Złotej Krainy''. 

wtorek, 23 stycznia 2018

SS w ... XIX wieku







,,W 1896 r. angielski pisarz Matthew Phipps Shiel (1865 - 1947), autor wczesnych utworów z gatunku science fiction, opisujących fantastyczne przygody w przyszłości, i opowiadań kryminalnych, w późniejszych latach wyznawca nietzscheańskiej koncepcji nadczłowieka, opublikował dziwne opowiadanie. Przedstawił w nim bezlitosną kampanię wszczętą przez organizację fanatyków w czarnych strojach, mającą na celu unicestwienie wszystkich ludzi, którzy są szkodliwi dla sprawy postępu. Tak więc wyruszyli, by pustoszyć całą Europę, a ciała pomordowanych wrzucali do ognia. Szczegółem, który w tym pełnym brutalności opowiadaniu wprost niesamowicie uderza  czytelnika, jest jego tytuł.
Tytuł ten brzmi 'The S. S.'' -
Viktor Farkas ,,Niewytłumaczalne zjawiska''




poniedziałek, 22 stycznia 2018

Oniricon cz. 369

Śniło mi się, że:

- dostałem krzyżacki hełm, który chciałem otworzyć, lecz nie mogłem, okazało się, że w środku była głowa Krzyżaka, którą wydłubałem,
- ułożyłem piosenkę: ,,Witajcie w naszej bajce, tu k... grają na fujarce, Apollo wam zaśpiewa, zatańczą w koło drzewa, a prezydenci wiem coś o tem, spadają razem z samolotem'',







- poszedłem do chorwackiej restauracji, gdzie chciałem się spytać czy Chorwaci jedzą karaluchy tak jak Francuzi,







- dostałem książkę ,,Ptaki drapieżne'' z serii ,,Tajemnice zwierząt'', w której było min. o niebieskim ptaku przypominającym arę; nie mogłem znaleźć pozostałych książek z tej serii więc płakałem i krzyczałem z tego powodu,
- byłem węgierskim monarchistą i powiedziałem: ,,To obojętne czy na Węgrzech włada Sforza (Swaroża), Rozsa, Zapolya, czy Palacki'', ostatecznie królem został chłop Bruno Rozsa współczesny Herodowi,







- Hawaje składają się z dwóch archipelagów przypominających kobiecie piersi,
- sąsiad zwracał uwagę, że trzymam pięść na piersi niczym polscy powstańcy,







- do szkoły przyszła członkini ONR - u, młoda kobieta o krótkich, brązowych włosach, ubrana w kurtkę moro i dżinsy, w tym śnie ONR zajmował się zaopatrywaniem bibliotek w książki,
- w Parku Nadratowskiego w Szczecinie stała szafa Fabryki Słów promująca utwory Nergala,
- znalazłem w Internecie nagranie głosu Sławomiry,
- w X wieku do Analapii przybyli Mongołowie i spotkali mamuty, oraz zobaczyli ruiny ariańskich świątyń w okolicach dzisiejszego Koszalina, grodu nazwanego tak na cześć Koszałka Opałka, gdzie odbywały się libacje winem mszalnym,







- wyobraziłem sobie Virkeny (duchy opiekuńcze pod postacią pięknych dziewic) Republiki Środkowoafrykańskiej trzymającą głowę cesarza Bokassy, Ugandy trzmającą głowę Idiego Amina, oraz Rumunii depczącą olbrzymiego nietoperza wampira i trzymającą w obu rękach ucięte głowy Drakuli i Ceaucescu,
- razem z Babcią wyszedłem półnago z domu, kiedy nagle spadł deszcz ze śniegiem, wróciłem do domu lewitując, sąsiedzi mnie widzieli i myśleli, że latam mocą diabła, miałem trudności z lądowaniem,






- w Paryżu w równoległym świecie rewolwerowiec Roland zastrzelił mówiącego grzechotnika,







- na you tube widziałem koleżankę Sławomiry w okularach i z czerwonymi ustami; zaś moi koledzy ze studiów interesowali sie kryptozoologią. 

niedziela, 21 stycznia 2018

Zwierzęta roślinożerne





Człowiek sam lubiący mięso, często nienawidzi zwierząt, które też je jedzą. Zwierzęta mięsożerne często otaczane są niezasłużoną złą sławą (choć nie zawsze!). Często były tępione, czego przykładem była rozpętana w XIX – wiecznych Niemczech ,,krucjata'' przeciwko zwierzętom drapieżnym. Ludzie skłonni do antropomorficznego pojmowania świata chętnie gloryfikują zwierzęta roślinożerne (choć też nie zawsze!). Nie jest to mądra postawa. Gdyby nie było zwierząt roślinożernych, wyginęłyby rośliny, których wegetacji nic by nie kontrolowało. Populacje zwierząt roślinożernych potrzebują zaś czynnika regulującego, którym są zwierzęta mięsożerne. Dobrze wiedzieć, że często różnice między roślino – a mięsożercą się zaciera np. krowa uważana powszechnie za ,,wzorowego'' konsumenta trawy, razem ze spożywaną roślinnością połyka znajdujące się w niej drobne zwierzęta. W hodowlach próbowano ,,wynagrodzić'' brak owej ,,wkładki mięsnej'' podając krowom mączkę rybną, lub kostną, ale skutki takiej ingerencji w prawa rządzące naturą okazały się opłakane!








Wśród robaków (obleńce) istnieją gatunki roślinożerne (mątwik buraczany, węgorek niszczyk) wyrządzające straty w uprawach.








Wiele jest owadów roślinożernych. Zarówno w stadium larwy (pędraka) jak i imago, chrabąszcze majowe pobierają wikt roślinny. Dla pędraków są nim korzenie roślin, dla imago zaś – liście. W jego pobieraniu posługują się aparatem gębowym gryzącym, podobnie jak stonki ziemniaczane odżywiające się liśćmi ziemniaków.








Roślinożerne są także żerujące w drewnie korniki i kołatki, podczas gdy wołki zbożowe za pomocą aparatu gębowego kłująco – ssącego wysysają zawartość ziaren zbóż.







Kruszczyca złotawka odgryza płatki kwiatów, ale także przy okazji także je zapyla.








Przejdźmy teraz do motyli. Są to owady roślinożerne. W stadium imago wysysają nektar kwiatowy (wyjątkiem jest miodożerna zmierzchnica trupia główka) za pomocą ssącego aparatu gębowego, który w stanie spoczynku jest zwinięty. Gąsienice (larwy motyli) posługują się natomiast gryzącym aparatem gębowym używanym do podgryzania roślin, różnych dla różnych gatunków. I tak gąsienice jedwabników morwowych konsumują liście morwy, jedwabników dębowych – liście dębów, gąsienice trociniarek czerwicy i kasztanówki drążą korytarze pod korą drzew, natomiast północnoamerykański monarcha i madagaskarskie chryzantidie zawdzięczają zawartą w ciałach truciznę spożywanym przez gąsienice trojeściom amerykańskim (monarcha) i wilczomleczom (chryzantidie). Istnieją nawet motyle żerujące na włóknach naturalnych i papierze. Są nimi synantropijne mole; odzieżowy i książkowy.







Wielkim konsumentem roślin wśród szarańczaków jest bez wątpienia sama szarańcza, której ogromne chmary z łatwością ogałacają dany teren z całej roślinności, posługując się aparatem gębowym gryzącym.







Koniki polne też są roślinożerne.







Kopiące w glebie tunele, turkucie podjadki żerując uszkadzają korzenie roślin, chociaż uzupełniają dietę drobnymi bezkręgowcami.







Pluskwiaki skupiają także formy wysysające soki roślin np. mszyce. Odchody tych ostatnich, zwane spadzią, to przysmak mrówek, które chronią mszyce, a najmłodsze z nich umieszczają we własnych mrowiskach.







Podobny sposób odżywiania charakteryzuje cykady i kowale.







Podstawę wyżywienia żądłówek stanowi nektar kwiatów, z którego pszczoły i trzmiele produkują miód. W większości wypadków tylko miód pszczeli jest jadalny dla człowieka, bowiem trzmiele zwykle wytwarzają go z roślin trujących.







Osy konsumują także inne pokarmy zawierające cukier, zaś swoje larwy karmią przeżutymi owadami.







Z mrówek należy tu wymienić zarówno czarne, europejskie hurtnice zjadające uszkodzone przez ślimaki owoce, śródziemnomorskie mrówki – żniwiarki magazynujące ziarna zbóż w swoich mrowiskach, jak również południowoamerykańskie mrówki Atta odżywiające się hodowanymi wewnątrz mrowisk grzybami, rosnącymi na kompoście z przyniesionych liści. Mrówki Atta nacinają żuwaczkami strzępki grzybni, na których tworzą się zgrubienia zwane ,,mrówczą kalarepą'', konsumowane przez omawiane owady. Lecąc na rójkę, królowej mrówek Atta zawsze zabiera fragment grzyba.







Straszykowate odżywiają się liśćmi, zaś karaluchy, podobnie jak skorki są wszystkożerne.








Zjadanie drewna przez termity (drewna jak i produktów pochodnych np. papieru) boleśnie daje się we znaki ludziom żyjącym na terenach ich areału to jest w: Afryce, Indiach, Azji Południowo – Wschodniej, na Kaukazie, w Ameryce Południowej i w Australii. W trawieniu drewna pomagają termitom bakterie żyjące w ich układach pokarmowych. Oprócz drewna spożywają też grzyby uprawiane na bazie własnych odchodów.







Wśród mięsożernej większości pajęczaków, pobieraniem pokarmu roślinnego wyróżniają się przędziorki owocowe wyrządzające szkody w sadownictwie.







Inne roślinożerne stawonogi to odżywiające się detrytusem roślinnym krocionogi.









Wśród mięczaków wikt roślinny pobierają zeskrobujące ze skał glony, chitony i rozmaite gatunki ślimaków. Należą do nich zarówno gatunki lądowe (np. ślimak winniczek zjadający też jaja innych ślimaków, Achatina fulica wyrządzający szkody w Indiach i na Hawajach, gdzie został kolejno zawleczony i celowo sprowadzony z Afryki, ślimak przydrożny, pomrów błękitny, czy też ślinik rdzawy jedzący grzyby, odchody i rośliny uprawne) jak też wodne (np. błotniarka, zatoczek i wiele innych).
Zajmijmy się teraz roślinożernymi kręgowcami.







Z ryb należy tu wymienić glonojady zeskrobujące pyskiem glony; używane czasami do oczyszczania akwariów. 1









Co ciekawe niektóre gatunki piranii – ryb uważanych powszechnie za zdeklarowane drapieżniki – spożywają spadające do wody owoce drzew kauczukowych.







Wszystkie płazy są roślinożerne, ale w stadium larwy (kijanki) płazy bezogonowe odżywiają się glonami, bądź też uprawiają kanibalizm.







Kiedy gady wkroczyły na scenę historii naturalnej, skupiały formy wyłącznie drapieżne. Dopiero w permie pojawił się wśród nich pierwszy ,,wegetarianin'' – edafozaur należący do pelikozaurów. Był spokrewniony z mięsożercami; dimetrodonem i waranozaurem.








O tym czy dinozaur był mięso – czy roślinożerny decydował układ szczęk i kształt zębów np. roślinożerne zauropody miały zęby z przodu pyska; były one cienkie i długie, mogły być łyżkowate, lub słupkowate i pochylone do przodu – przystosowane do ścinania liści. Iguanodon miał wyłącznie zęby tylne. Zęby stegozaurów (niektórzy paleontolodzy ,,zarzucają'' im jedzenie padliny) i ankylozaurów nadawały się do spożywania wyłącznie miękkiej roślinności. Wszystkożerny masospondyl miał zęby tępe, zaokrąglone, służące zarówno do rozdrabniania mięsa jak i roślin. Również dużo ,,mówią'' proporcje ciała: zauropody miały długie szyje do sięgania wysoko do liści lub szyszek, zaś psitakozaur (,,papuzi jaszczur'') i czworonożne ceratopsy miały pyski zakończone rogowymi dziobami używanymi do ćwiartowania roślin. Hadrozaury posługiwały się ,,kaczymi'' dziobami wyposażonymi w ,,baterie'' ściśle do siebie przylegających zębów, którym nie mogło się oprzeć nawet najtwardsze igliwie. Przypuszcza się, że należący do nich edmontozaur magazynował pokarm w torbach policzkowych jak współczesny chomik.







Co wiemy na temat konsumpcji roślin u gadów współczesnych? Ważnym składnikiem diety wszystkożernych legwanów morskich zamieszkujących Galapagos są glony, po które te jaszczurki nurkują na głębokość 11 metrów.








Tymczasem na lądzie, również galapagoskie legwany lądowe potrafią zjadać kaktusy razem z ich kolcami (sic!).








Roślinożerne są wyłącznie żółwie lądowe, nie mające zębów, lecz posługujące się rogowym dziobem ostrzącym się w miarę używania. W terrarium można im podawać bynajmniej nie tylko sałatę, lub banany, lecz niemal każdą strawę roślinną z wyjątkiem zieleniny pikantnej, lub trującej.







Przejdźmy teraz do ptaków. Z konsumpcją ziaren zbóż przyjęło się łączyć wróblowate; w Europie wróble. Niezbyt słusznie, są to bowiem ptaki głównie owadożerne, dla których ziarno stanowi marginalną część diety. Jednak ów mit jest tak mocno zakorzeniony, że w Chinach, opierając się na nim, całkowicie wytępiono wróble!








Dużo zboża jedzą natomiast tropikalne gatunki wikłaczy. Stada wikłaczy czerwonodziobych, liczebnie porównywalne z szarańczą, niemal równie skutecznie pustoszą pola uprawne, co jest powodem okrutnych metod walki jakie ludzie z nimi prowadzą. Tymczasem ludzie sami sobie są ,,winni'' – uprawiając zboża tworzą nowy, nieznany przyrodzie ekosystem, w którym ptaki mają nadmiar pożywienia, którym są przecież nasiona traw. To normalne, że w takich ,,sztucznych'' warunkach mnożą się do zastraszających ilości.








Inny przedstawiciel wróblowatych, krzyżodziób swoim charakterystycznym dziobem wyłuskuje nasiona z szyszek. Z jego odżywianiem łączą się też niezwykłe obyczaje lęgowe. Otóż, podczas gdy większość ptaków strefy umiarkowanej przystępuje do lęgów wiosną, krzyżodzioby gnieżdżą się już w lutym (sic!) wtedy bowiem znajdują dostatecznie dużo nasion drzew iglastych potrzebnych do wykarmienia piskląt.







Ziarnem zbóż odżywiają się grubodzioby, ale ich pisklęta przyjmują pokarm składający się z owadów.








Owadożerne z reguły dzięcioły konsumują również nasiona drzew iglastych. Wydobywają je unieruchomiwszy szyszkę w szczelinie drzewa (w tzw. ,,kuźni'') za pomocą dzioba.







Północnoamerykański dzięcioł żołędziowy zgodnie z nazwą zjada żołędzie. Często robi z nich zapasy, umieszczając je w zagłębieniach wykutych w korze, niekiedy nawet wykorzystując do tego celu drewniane słupy telegraficzne. Dzięcioły te już swoje pisklęta karmią kawałkami żołędzi. Nie jest to jednak jedyny pokarm omawianych ptaków. Tak jak wszystkie dzięcioły, one również żywią się owadami.







Wśród kuraków podstawę roślinnego wyżywienia stanowią nasiona, u gatunków leśnych czasem także jagody, a nawet igliwie. Tym ostatnim w ogrodach zoologicznych karmi się głuszce wykorzystując do tego celu naturalne choinki używana na święta Bożego Narodzenia. Jak widzimy, udział ziaren w jadłospisie udomowionych kuraków znalazł odbicie nawet w literaturze:



,,Tu dzioby bursztynowe tam czubki z korali,
Wznoszą się z gęstwi pierza jak ryby spod fali.
Wysuwają się szyje i w ruchach łagodnych,
Chwieją się ciągle na kształt tulipanów wodnych
Tysiące oczu jak gwiazdy błyskają ku Zosi,
Ona w środku wysoko nad ptactwem się wznosi,
Sama biała i w długą bieliznę ubrana,
Kręci się jak bijąca wśród kwiatów fontanna;
Czerpie z sita i sypie na skrzydła i głowy
Ręką jak perły białą gęsty grad perłowy
Krup jęczmiennych...''
- pisał Adam Mickiewicz w ,,Panu Tadeuszu''. 2









Wszystkożerne tukany i dzioborożce białko roślinne pobierają z owoców.







Wśród jerzykowatych przeważają gatunki owadożerne, ale kolibry stanowią tu wyjątek. Jest tak ponieważ swoich długich, ostrych dziobów, skrywających szczeciniaste języki używają do spijania nektaru z kwiatów. W warunkach wiwaryjnych zaobserwowano nawet jak wysysały zawartość winogron. W związku z bardzo szybką przemianą materii, kolibry muszą wiele czasu poświęcać na żerowanie. Nie mogąc znaleźć pokarmu zapadają w odrętwienie. Błędem jest jednak uważać kolibry za ptaki wyłącznie roślinożerne – żywią się też muchami, komarami, czy też drobnymi chrząszczami. ,,Te ptaszki mogłyby oddać znakomite usługi w tępieniu much'' – pisał na początku XIX wieku John James Audubon.







Perkozy są przede wszystkim mięsożerne, lecz połykają glony dla lepszego trawienia. Używają ich też w czasie toków.







Wreszcie pokarm roślinny pobiera większość papug.
Co można powiedzieć na temat spożywania roślin przez ssaki?








Koala jest monofagiem konsumującym wyłącznie - mało odżywcze i zwierające groźną dla wielu zwierząt truciznę – liście eukaliptusa, które oprócz niego zjadają tylko pałanka wędrowna i lotopałanka Peteriodes volans.







Wśród listowia odżywiają się również kangury drzewne, w Australii i na Nowej Gwinei zajmujące niszę ekologiczną małp.







Na ubogiej górskiej roślinności żerują kangury skalne, zaś kangury bagienne jedzą rośliny wodne.








Kangury rude i szare odżywiają się głównie trawą.
Poza tym istnieje wiele gatunków torbaczy wszystkożernych jak: kuskusy, pałanki kuzu, kanguroszczury czy oposy.
W utartych wyobrażeniach przyjęło przedstawiać się jeże jako fanatycznych miłośników jabłek – transportujących je na kolcach, podczas gdy są to zwierzęta w znacznej mierze drapieżne; tylko sporadycznie uzupełniające swój mięsny jadłospis jagodami.
Podobnie nieprawdziwe zarzuca się kretom podgryzanie korzeni roślin. Oczywiście mogą one uszkodzić korzeń podczas kopania korytarzy, ale jest to tylko efekt uboczny ich działalności. Same krety zaś są mięsożerne.








W Azji Południowo – Wschodniej, w Afryce i w Australii żyją ogromne (ok. 1 m długości) nietoperze roślinożerne takie jak: kalongi, rudawki i wielkogłowy. Jedzą dużo owoców, wyrządzając wiele strat w uprawach, które tylko w Indiach są im puszczane płazem. W USA nie wolno trzymać tych zwierząt w ogrodach zoologicznych i prywatnych zwierzyńcach w obawie zadomowienia się ich na południu kraju. ,,Wynagrodzeniem'' strat przez nie powodowanych są jednak używane jako nawóz odchody tych nietoperzy. Nie można też zapominać o roli rudawek w zapylaniu kwiatów.







Nie tylko myszy i szczury zjadające zboża pobierają pokarm roślinny (odnośnie wymienionych zwierząt będzie to raczej pokarm mieszany). Roślinożerne są: keondu, ursony, jeżozwierze, bobry, chomiki, jak też północnoamerykańskie goffery. Te ostatnie, żyjące w ziemnych norach, zaopatrują się w pokarm wciągając rośliny pod ziemię. Przed zimą świstaki gromadzą duże zapasy siana, natomiast popielicowate są wszystkożerne.







Pokarmem roślinnym bez wyjątku odżywiają się zajęczaki. Należące do nich króliki w celu lepszego przyswajania składników odżywczych z pokarmu stosują podwójne trawienie. Wydalone odchody jeszcze raz zjadają, aby ostatecznie wydalić je z organizmu w formie twardej.








Zarówno manaty, diugonie, jak i wytępione krowy morskie żywią się glonami, które dla największej z fok – słonia morskiego stanowią tylko marginalne uzupełnienie mięsnego pokarmu.








Zwierzęta kopytne dzielimy na podstawie budowy kopyt (parzysto – i nieparzystokopytne), ale także pod względem budowy żołądka. Wszystkie świniowate i pekari, oraz roślinożerne hipopotamy nie przeżuwają pokarmu i mają nieskomplikowaną budowę żołądka. Natomiast pozostałe gatunki (parzystokopytne żyrafy, wielbłądowate, kozy, owce, antylopy, widłorogi, jeleniowate i bydło) są tzw. przeżuwaczami, u których konsumpcja trwa bardzo długo, pokarm jest żuty, pod dostaniu się do żołądka z powrotem ,,wędruje'' do pyska, gdzie jest starannie przeżuwany. Sam żołądek przeżuwacza składa się z kilku komór: żwacza, czepca, trawieńca i ksiąg, przez które pokarm przechodzi w ciągu trzech dni. Wśród świniowatych nie mających takiej budowy układu pokarmowego, wyjątkiem jest babirussa. Niektóre przeżuwacze pobierają całkiem niezwykłe pokarmy. Małe afrykańskie antylopy – dujkery oprócz jedzenia trawy, polują na ptaki, zaś renifery mogą pozyskiwać białko zwierzęce z ryb, jaj, lemingów; konsumują nawet ludzki i psi mocz!







Łosie – zupełnie bezpiecznie jedzą trujące dla ludzi muchomory (sarnom też one nie szkodzą) i konwalie majowe. Lubią też roślinność wodną, w której poszukiwaniu nurkują. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby łosie nie wychodziły z wody od tyłu.







Amatorami niebezpiecznych roślin są także nosorożce, spożywające nie tylko kolczaste krzewy, ale nawet wilczomlecze, z których pozyskuje się truciznę do polowań … właśnie na nosorożce. Nie powinno to dziwić – trucizna działa tylko wtedy gdy dostanie się do krwiobiegu.







Od początku swojej ewolucji roślinożerne są także trąbowce. Podczas żerowania słonie powstrzymują sawanny od zarastania lasem, co pozwala antylopom i bawołom egzystencję w ich prawdziwym środowisku. Słonie uzupełniają niedobór soli mineralnych zjadając kawałki skał z wapiennych jaskiń.







Małpiatki i małpy są zwierzętami głównie wszystkożernymi z przewagą roślin. Tylko największy przedstawiciel naczelnych – goryl ma opinię zupełnego wegetarianina. Nie pije również wody – wystarczy mu ilość tego płynu zawarta w pokarmie. Czy jednak słusznie uważa się goryla za zwierzę wyłącznie roślinożerne? W tym miejscu nie brak kontrowersji. Na pewno goryl je mniej mięsa niż lubiący je szympans, ale możliwe, że żywi się drobnymi kręgowcami, jak i zwierzętami pozbawionymi kręgosłupa. Przypuszcza się, że zjada nawet skorpiony po uprzednim oderwaniu im żądła. Jakkolwiek by było, w ogrodach zoologicznych podaje się gorylom oprócz roślin rozmaite mięso i nabiały, które wcale im nie szkodzą.




*





Artykuł dobiega końca, zanim jednak pożegnamy się ze zwierzętami roślinożernymi, spróbujmy podsumować budowę anatomiczną układu pokarmowego przeciętnego roślinożernego kręgowca. Ich pokarm jest ciężkostrawny (pamięta Czytelnik jak długo trawią przeżuwacze?) i ubogi w energię, ale za to łatwo dostępny. Zwierzęta roślinożerne potrzebują więc długiego przewodu pokarmowego i powinny bardzo długo rozdrabniać pokarm, co dzieje się chociażby u przeżuwaczy, których sama nazwa wywodzi się od żucia. Muszą też pobierać pokarm w dużych ilościach, a ich jelito ślepe musi być długie. Czasem w trawieniu pomagają kamienie żołądkowe (gastrolity), lub żyjące w układach pokarmowych mikroskopijne organizmy. Przykładem takiej symbiozy są bakterie pomagające termitom trawić drewno, lub żyjące w organizmach przeżuwaczy pierwotniaki hurmaczki, zwane gregorynami.






1 Wiele lat temu miałem akwarium z rybami, a w nim min. glonojada, którego nazwałem Gucio ;).
2 Odsyłam Czytelnika do umieszczonego na tym blogu wiersza ,,Zabójcza improwizacja'' (wchodzi w skład poematu dygresyjnego ,,Milenium, czyli Nowe Triumfy'') gdzie w roli Zosi wstawiłem Śmierć.