czwartek, 9 kwietnia 2020

,,Conan gladiator''


,,Gladjatorzy (łac. gladius, miecz), zapaśnicy w starożytnym Rzymie, którzy na publicznych igrzyskach walczyli na śmierć i życie. Pierwsza wzmianka o walkach g. występuje r 264 prz. Chr., trwały one do V. w. po Chr. Początkowo prywatne, u schyłku republiki stają się publicznemi na koszt państwa. G. rekrutowali się z pośród jeńców wojennych, przestępców, niewolników, a również dobrowolnie zgłaszających się. Do wykształcenia ich służyły specjalne szkoły. Odróżniania rozmaite rodzaje g. podług uzbrojenia. Najstarszemi typami g. byli ‘samnes’, zwani tak od uzbrojenia, przejętego od Samnitów (hełm z przyłbicą, naramienniki, pas metalowy, wielka tarcza i krótki miecz). Nazwa znika w okresie cesarstwa, uzbrojenie przechodzi na ‘secutora’ (prześladowcę), którego przeciwnikiem był ‘retiarius’ (sieciarz). Inne rodzaje g.: ‘gallus’ czyli ‘murmillo’ (tarcza i miecz galijski), ‘thrax’ (Trak) etc. Igrzyska rozpoczynały się od uroczystego przemarszu g. przez arenę. Potem następowała walka; kto nie mógł dalej bić się, opuszczał broń i podnosił palec na znak, że prosi o łaskę a publiczność rozstrzygała. Zwycięzcy otrzymywali wieńce, również podarunki pieniężne. Walki g. stanowiły ulubioną rozrywkę tłumów, zwłaszcza w epoce cesarstwa. Urządzanie ich było najskuteczniejszym sposobem jednania sobie popularności’’ - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 5 Europejska równowaga do Grecka sztuka’’






W kwietniu 2020 r. przeczytałem po raz drugi amerykańską powieść heroic fantasy Leonarda Carpentera ,,Conan gladiator’’ (ang. ,,Conan the Gladiator’’) z 1995 r. (polski przekład miał miejsce w 1998 r.).






Akcja rozgrywa się w erze hyboryjskiej (12 000 lat p. n. e.) w Shemie (wioski Thujara i Sendaj) oraz w Stygii – odpowiedniku starożytnego Egiptu. Stolicą Stygii był Luxur przypominający Aleksandrię w czasach hellenistycznych. Jego nazwa pochodzi od rzeczywistego miasta Luksoru w Egipcie, a przypuszczam, że również od łacińskiego słowa ,,luxuria’’, czyli rozpusta (jego mieszkańcy byli bowiem bardzo zdemoralizowani).
Główny bohater – Conan z Cymmerii; najsłynniejsza postać wykreowana przez Roberta Ervina Howarda w thujarskim zajeździe wdał się w bójkę z cyrkowym siłaczem. Osiłek został kontuzjowany po upadku na ławę, zaś Conan dołączył do trupy cyrkowej, aby go zastąpić. Razem z cyrkowcami zaproszonymi przez łowcę talentów Zagara, pojechał do Stygii.
W skład trupy cyrkowej wchodzili:
- Mistrz Luddhew (dyrektor),






- siłacz Roganthus pochodzący z Pogranicza Bossońskiego (kontuzjowany po bójce z Conanem),





- karzeł Bardolph (magik),





- wróżka Iocasta (w mitologii greckiej Jokasta była królową Teb i żoną Lajosa, oraz … swego syna Edypa),
- Phatuphar (rzucał toporami do celu),
- Dath (rzucał nożami do celu),
- Jana z Sendaj (służyła za cel podczas pokazów rzutów toporem),





- akrobatka Sathilda z Zingary (kochanka Conana),





- tresowane zwierzęta: niedźwiedź Burudu i czarna pantera Qwamba.






Luxur był gwarnym, kosmopolitycznym miastem (odpowiednik rdzennych Egipcjan stanowili w nim Stygijczycy, zaś Greków – przybysze z Koryntii). Władał nim wybierany na siedmioletnią kadencję tyran Commodorus. Jego pierwowzorem mógł być rzymski cesarz Kommodus (161 – 192), który min. też lubił występować na arenie. 1 Jego władzy zagrażał stary i chytry Necrodias – arcykapłan wężokształtnego boga Seta (doszło tu do złączenia w jedną postać znanych z mitologii egipskiej boga Seta i węża Apopisa). Commodorus stworzył i wciąż rozbudowywał amfiteatr zwany Imperium Cyrku, które wykorzystywał do promowania swojej osoby. Na jego arenie toczyły się walki z dzikimi zwierzętami (bawołami, krokodylami, pytonami, a nawet słodkowodnymi rekinami), egzekucje rozbójników z plemienia Rifów (Beduinów), Khaurańczyków, heretyków (spychanych do wypełnionych ogniem dołów w czasie Święta Bast), oraz walki gladiatorów. Conan zawarł przyjaźń z czarnoskórym mistrzem miecza Muduzayą z Kush i ocalił mu życie w czasie jednego z pojedynków. Poległych gladiatorów poddawano mumifikacji i zamurowywano w ścianach amfiteatru.








Upadek Commodorusa nastąpił po zniszczeniu Imperium Cyrku podczas zorganizowanej przezeń na scenie bitwy morskiej. Tyran (podobnie jak historyczny Kommodus) zginął uduszony przez świątynnego dusiciela Xothara – czciciela Seta. Nowym tyranem został Dath posłuszny kapłanom boga – węża.








Podobnie jak w innych utworach z tego cyklu, Conan pozytywnie się wyróżniał na tle żądnych krwi ludzi cywilizowanych. Wierny Commodorusowi wypowiedział do namawiającego go do zdrady arcykapłana Nekrodiasa następujące słowa:

,,Teraz zaś, gdy widziałem, jak wiele krwi przelewa się tu dla bezsensownej zabawy, nie mam ochoty babrać się dłużej w waszych plugastwach. I tak dość się już wybrudziłem’’ - L. Carpenter ,,Conan gladiator’’.

Jako katolikowi spodobała mi się również krytyka magii zawarta w dialogu Conana z Bardolphem:

,, […] Krążą plotki, że w wielkich miastach można spotkać magów zdolnych do rzucania wszelkiego rodzaju zaklęć i czarów, znających tajniki przemiany i lewitacji przedmiotów, umiejących przepowiadać przyszłe zdarzenia. Dlaczego więc każdy wędrowny mag jest hochsztaplerem, oszukującym widzów tanimi sztuczkami? Conan uniósł wzrok.- Z tego co widziałem, czarnoksiężnicy, którzy dysponują podobnymi talentami, niezbyt się palą, by używać ich ku uciesze gawiedzi. Płacą słoną cenę za zdobycie wiedzy, potem więc używają jej w sekretny sposób. Posiadają władzę, a cele, którym służą, są niezbadanej natury, niemożliwe do pojęcia przez prostaczków. […] To szczerze mówiąc, niezbyt przyjemne towarzystwo. Kontaktując się ze złem, można zatracić część swojego człowieczeństwa i stać się na poły diabłem… […] Na twoim miejscu nie ryzykowałbym – ostrzegł go Conan [...]’’ - op. cit.










1 Cesarz Kommodus jest jednym z bohaterów mojego opowiadania fantasy ,,Księżniczka z gwiazd’’ dostępnego na tym blogu :).

Oniricon cz. 578

Śniło mi się, że:






- w islandzkiej baśni o Kopciuszku niedźwiedź brunatny zjadł dwoje dzieci,





- Stanisław Szur chciał przyłączyć Księżyc do Polski, bo byli na nim Pan Twardowski i eskimoscy szamani uważani przezeń za Polaków (wymyślone na jawie),





- dwóch jakobinów: Giatolo i Dżitolo zatłukło Napoleona Bonaparte kolbami karabinów, napoleońska róża została wrzucona przez jakobinów do kanału, zaś ksiądz w mowie pogrzebowej mówił, że Napoleon był Polakiem, mimo, iż nie myślał racjonalnie,
- w kawiarni doszedłem do wniosku, że wiosna niedługo się skończy i wróci zima,





- Maximilian Robespierre miał złamaną szczękę, kiedy prowadzono go na ścięcie na gilotynie,
- mówiłem Małgorzacie Nawrockiej, że jej tetralogia antymagiczna jest kontrowersyjna i niepoprawna politycznie i że za to ją lubię,
- mieszkańcy Meklemburgii - Pomorza Przedniego i Saksonii, zwłaszcza Łużyczanie domagali się przyłączenia do Polski,
- w książce o psychoanalizie i mitologii znalazłem rozdziały o Freudzie i Bułhakowie (Sowieci oskarżali go o kontakty min. z duchownymi i archaniołami), oraz fragment o korzystaniu z wychodka, który zamierzałem umieścić u wejścia do szaletu,
- Giatolo i Dżitolo byli włoskimi rzeźbiarzami i jubilerami,







- Kleopatra była brzydka, bo miała brodę jak Conchita Wurst,
- studiując historię na Uniwersytecie Szczecińskim uczęszczałem na wykłady o chrześcijaństwie prowadzone przez turecką profesor, która przyjęła chrzest,






- chwaliłem Gandhiego za to, że wiele zapożyczył z chrześcijaństwa i bronił prawa nienarodzonych dzieci do życia,





- powiedziałem, że 1 września 1939 r. na autorytarną Polskę napadły totalitarne Niemcy i ZSRR, wspomniałem też o tym, że jeden profesor z Uniwersytetu Szczecińskiego uznał Słowację rządzoną przez księdza Tiso za państwo autorytarne, a drugi za totalitarne, sam uznałem ją za państwo totalitarne, bo ks. Tiso wysyłał Żydów do obozów koncentracyjnych,






- w Świecie Dziesięciu Kontynentów na Komorach spotkałem piękną córkę miejscowego króla, wasala Lemurii,






- razem z panią Anną ov Stipulovą chciałem pojechać do miejsca w Szczecinie gdzie przechowywana jest ,,Tybetańska księga umarłych'', cieszyłem się, że będę mógł napisać posta o opisanych w niej bogach i demonach, jednak okazało się, iż czekałem na niewłaściwym przystanku tramwajowym, spotkałem Janesa o Calcium, oraz Adamusa ov Andristiacusa i jego ojca,





- w gazecie ,,Fakty i Mity'' znalazłem rubrykę o fatałaszkach prowadzoną przez Myszkę Minnie,





- pomyślałem, że jeśli satanista nie chce krzywdzić dzieci, to nie jest do końca zły,
- spotkałem się w kobietami pracującymi w redakcji ,,Faktów i Mitów'', powiedziałem im o śmierci Sławomiry, a one płakały,





- czytając ,,Wyspę dr Moreau'' H. G. Wellsa przeżywałem te same przygody co główna bohaterka, która po przybyciu do starego dworu użyła tabliczki ouija i została opętana przez duchy, a ja głośno wołałem: ,,Jezu, ufam Tobie!''

środa, 8 kwietnia 2020

Sława Ratownikom!






Pozdrawiam wszystkim pracowników Służb Ratunkowych: Pogotowia, Straży Pożarnej, Policji i innych, czytających tego bloga i dziękuję za ofiarną służbę w dobie pandemii koronawirusa. 

Nowa Rana - epos spisany przez Saxona Gramatyka, a przełożony na język polski przez Jana z Kolna


,,Gdy cesarz Franków uzupełniał straty, w sukurs przyszedł mu Mrowiec ze Śląża, namiestnik Bliskiego Zachodu. Jego ród wywodził się z Muromy mającej w herbie czarną mrówkę na polu srebrnym i szczycił się pochodzeniem od wielkiego Ilji. Wysłał posłów do Ludwika Pobożnego z propozycją, że zdradzi Analapię, złoży hołd cesarzowi, a nawet przyjmie chrzest, czego nie zrobił. W zamian oczekiwał, że będzie królem Bliskiego Zachodu. Syn Karola Wielkiego zgodził się i Mrowiec bez ostrzeżenia począł wycinać w pień wojska Popielowe, dochodząc aż pod wały Nesty. Wreszcie Frankowie jako ostatni wróg zostali pokonani, jednak Bliski Zachód został utracony, a granica Analapii stanęła na Odirnie. Mrowiec rządził w grodzie Kopanicy – Kopniku jako udzielny władca. W czasie wojny z Popielem cesarz Ludwik włożył mu na głowę swój diadem, co stanowiło zachętę do przyszłej koronacji. Księciu ani śniło się chrzcić, a mimo to wciąż marzył, że Papież uwieńczy jego skronie koroną. Nic z tego. Między Lebaną a Odirną wybuchł bunt. Mrowiec został zabity, a liczne plemiona Bliskiego Zachodu poczęły walczyć ze sobą. Popiel wyruszył za Odirnę, by odzyskać utraconą prowincję, lecz poniósł klęskę i ledwo uszedł z życiem’’ - ,,Codex vimrothensis’’

Mrowiec, syn Bolesława, syna Korzysława, miał synów Baszka, Bolestę i Kornisława, zwanego Kornikiem, oraz nadobną córkę Świętokwietę.
Pierwszemu z synów nadał jako dzielnicę świętą wyspę Ranę – Ruję, którą Sasi nazywali Rugią.
Bolesta walczył przeciwko Popielowi I o wyspę Wolin, lecz został sromotnie pokonany, a jego uciętą głowę rzucono do stóp króla Analapii, który ją kopnął jak piłkę.







Kornisław zawierzywszy mocy drogocennego talizmanu, zwanego Zębami Puszana, zebrał drużynę Słowian i Normanów, po czym pożeglował aż do Anglii. Wywalczył tam sobie ostrzem mieczy i toporów niewielki skrawek ziemi zamieszkany przez niedobitki Celtów, który od jego imienia otrzymał nazwę Kornwalii.






Świętokwieta wyszła za Ramora; bajecznie bogatego króla z dalekiej Bharacji, który ujrzał ją we śnie i czcił jako wcielenie Boskiego Lotosu.
Największym szacunkiem wśród Słowian cieszył się książę Baszko z Rany, którego pozłacany tron stał w stołecznym Gardźcu. Słowianie nazywali go Obrońcą Wiary Przyrodzonej, bowiem pod jego rozkazami była gotowa oddać życie drużyna wiciądzów, okrytych pozłacanymi, łuskowymi zbrojami walecznych mężów z całej Sklawinii i Nürtu, którzy stali na straży przybytku w Arkonie skrywającym posąg Świętowita.






Do arkońskiego sanktuarium już od ery jedenastej napływały kosztowne wota od królów, faraonów, rzymskich cesarzy, wareskich konungów, a nawet już ochrzczonych grafów saskich. W erze trzynastej sam król Salomon, który pod wpływem licznych żon – poganek popadł w grzechy bałwochwalstwa, ofiarował Świętowitowi z Arkony drogocenny złoty puchar zdobiony rubinami wykonany przez rzemieślników Akefali z Afryki.






Baszko u boku swego ojca Mrowca w dziewiętnastej wiośnie życia bił Franków, którzy służyli pod rozkazami cesarza Ludwika Pobożnego. Sam nie pozostawał synowi Karola Wielkiego, którego Słowianie w swych pieśniach nazywali Ludkiem i na czele sprzymierzonych jarlów z Nürtu popłynął na viking na ziemie cesarstwa. Baszko w jednej z sag nazywany Aesmundem Wyznawcą wypuścił się aż na Morze Północne drakkarem ,,Złotym Smokiem’’ o żaglach z purpurowej kitajki. Razem z nim podążała armada ośmiu okrętów: ,,Dzik Morski’’ dowodzony przez Krakena z Kratos, ,,Wściekły Rekin’’ Tudura Niljaffsona, ,,Wilk’’ Ulfa Vargsona, ,,Niedźwiedź Morski’’ Mojmira z Wismaru, ,,Czerwony Brat’’ Asgusta Holgerssona, ,,Sieć Ran’’ Umarta Ulfsona, ,,Polip’’ Krwawego Ulle, oraz ,,Gulon’’ Stanirada z Usany. ,,Od furii Normanów wybaw nas, Panie!’’ - w całym cesarstwie Franków ludzie licznie zebrani w kościołach zanosili pełne trwogi modły, kiedy Baszko na czele flotylli drakkarów posuwał się ustawicznie na zachód paląc i rabując miasta portowe tak na wybrzeżu salickim jak i riparuaskim. Normanowie i Słowianie pospołu mordowali, łupili, gwałcili i brali w niewolę. Na ich pastwę wydane zostały klasztory i kościoły pełne cennych wotów, a także zamożne domostwa. Nie mieli litości dla starców i kalek, dla niewinnych panien, matek z dziećmi ni krzepkich młodzieńców.






Złupiwszy miasto Nantes na francuskiej ziemi, Baszko pozwolił swym Normanom powiesić na drzewach ośmiuset wziętych do niewoli jeńców jako żertwę dla Odyna – przebitego włócznią jednookiego boga – wisielca. W sercu swym zimnym nie żałował wydanych na śmierć chrystolubców, lecz odczuwał jeno dumę z ciężkich strat jakie zadał znienawidzonym Frankom.






Płynąc do źródeł Sekwany zaniósł pożogę do Paryża. Otrzymał jako okup złote monstrancje, kielichy i pateny, skrzynie pełne monet, pierścieni pereł i wszelkich klejnotów, oraz dwadzieścia szlachetnie urodzonych nadobnych dziewic jako zakładniczki. Przyjął okup po czym ze śmiechem ściął dwuręcznym mieczem głowy mera Paryża i trzynastu rajców. Uczyniwszy to dał znak do dalszej rzezi, od której wody Sekwany stały się czerwone od krwi pomordowanych, a wszystkie żyjące w nich ryby wypłynęły brzuchami do góry.






Korsarze obładowani łupami skierowali się w rejs powrotny na wyspę Ranę. Dopiero wtedy cesarz Ludwik Pobożny wysłał z ślad za wikingami flotę wojenną dowodzoną przez admirała Mikołaja Van Flinsa. Zdołał on w bitwie u wybrzeży dawnej Batawii zatopić trzy z dziewięciu drakkarów, jednak ,,Złoty Smok’’ księcia Baszka uszedł pogoni kryjąc się wśród gęstych mgieł. Baszko powrócił na Ranę – Ruję witany jak triumfator, zaś krew przywiezionych z Paryża dziewic zrosiła kamienny ołtarz Świętowita w Arkonie.


*

Wiele godzin w ciągu dnia i nocy poświęcał Baszko na rozmyślania jak by tu ostatecznie pognębić Franków wraz z Rzymem i Carogrodem, aby móc zatknąć krwawy sztandar Świętowita na zgliszczach Akwizgranu. W swej komnacie do późnych godzin nocnych naradzał się z doradcami; kapłanami Świętowita, Rujewita i Porenuta, z Rolisławem Ralewicem – ambasadorem analapijskiego króla Popiela I Okrutnego, oraz z Halfganem Ulfsonem z Birki – konungiem najemników z Nürtu. Zasięgał rady wyroczni – z jego rozkazu kapłanki lały wosk na wodę, zaś żerca prowadził białego rumaka Świętowita przez rozłożone na ziemi włócznie.
Baszko wsłuchiwał się w pieśni guślarzy o zatopionym grodzie Vinecie, który w erze dwunastej unosił się wśród fal na grzbiecie monstrualnego Wyspożółwia.






Wreszcie pogrążony we śnie ujrzał gromadkę wynurzających się z morza syren o włosach czarnych jak skrzydło kruka, złotych oczach i cerze barwy miedzi. We włosach miały wpięte białe pióra mew i łabędzi, a jedna z nich trzymała dwuręczny miecz wykuty w kuźni kowala Völunda. Ich rybie ogony pokrywała lśniąca w słońcu złota i srebrna łuska. Z ust syrenich wydobywały się słowa pieśni urzekającej.
- Płyń na zachód, na zachód, na zachód! Tam znajdziesz Sprzymierzeńca.
Baszko przebudził się i zasięgnął porady wykładacza snów Przyśniena.
- Twój sen, panie, oznacza, że popłyniesz na Zachód dalej niż sięga wiedza ludzka, odnajdziesz tam sojuszników w śmiertelnej walce z chrystolubcami – objaśnił Przyśnien.
Baszko nie zwlekał. Złożył żertwy Świętowitowi i innym bogom. Uroczyście cisnął w fale Morza Srebrnego olbrzymi kołacz pomazany miodem i krwią ofiarnego barana dla zyskania przychylności Potęg Słonego Żywiołu. Przekazał władzę nad całą wyspą swemu zastępcy, kapłanowi Witoradowi z Usany, zebrał drużynę dwunastu wiciądzów, po czym okrętem ,,Złotym Smokiem’’ pożeglował w nieznane.
Płynął za zachód wiele miesięcy. U wybrzeży Anglii odwiedził swego brata Kornisława, który jako ,,król Korin’’ władał Celtami z Kornwalii. Tam Słowianie odnowili zapasy. ,,Złoty Smok’’ mijał lodowatą wyspę Ultima Thule, gdzie wśród fal pluskały wieloryby i sam prastary Kraken. Baszko i inni Słowianie zostawili ostatnie przyczółki znanego sobie świata daleko za sobą, aż wylądowali u wybrzeży krainy, którą dawni Atlanci opisywali na swych mapach jako Incalię.


*






- Przypłynęliśmy do was, panie bracie z bardzo dalekiego kraju – wyprostowany jak struna Baszko w starokrasnej mowie zdawał relację siedzącemu na złotym tronie wewnątrz zbudowanej na planie koła chaty dostojnemu starcowi, na którego ramionach prężyły się wytatuowane siną farbą węże druidów, zaś na pierś opadał złoty krzyżyk św. Brendana złożony z czterech delfinów. - Jestem Baszko, syn Mrowca, książę Rany i przybyłem tu, aby prosić was, dostojny panie, o pomoc w zgnieceniu zarazy znad Jordanu, która za naszego pokolenia dusi Białą Ziemię – Europę! - po obu stronach złotego 






tronu stali groźni, półnadzy wojownicy o cerze rdzawej niczym u plemienia Tlavetli z Atlantydy, uzbrojeni w kamienne siekiery, w których czarne włosy wplecione były orle pióra. - Zważ, panie, jak niebezpieczną i pełną przygód drogę odbyliśmy do twych stóp! Mierzyliśmy się z władnym zatapiać





 okręty homarem Polipem, rybą Remorą, która na trzy dni unieruchomiła nasz statek, z wiatrem, burzą, morskimi bałwanami, śpiewem syren i chąsiebnikami z Fryzji i Szkocji – starzec niecierpliwie szarpnął za pasemko siwej brody.






- Posłuchaj, młodzieńcze – przemówił powoli i dobitnie. - Jestem Madoc, a mój ród wywodzi się do książąt Cymru. W czternastej wiośnie życia walcząc ze sztormem, przybiłem do brzegów tej oto krainy, którą niegdyś Atlanci nazywali Incalią, a Grecy – Hesperią. Zamieszkałem wraz z tubylcami – ludźmi dzielnymi i pełnymi honoru i z czasem zostałem ich wodzem. Oni nauczyli mnie jak czerpać z zasobów tej krainy nie niszcząc jej, ja zaś opowiadam im o wielkich czynach mojego Pana – Jezusa Chrystusa, którego oni nazywają Człowiekiem z Morza. Kiedyś – ciągnął książę Madoc – opierałem się Mu i wadziłem z Jego kapłanami, dopóki nie zrozumiałem, że Biały Chrystus nie po to przyszedł, aby odebrać narodom ich kulturę, ale po to żeby ją uświęcić. Dlatego wiedz, że nie pomogę ci w sprowadzeniu zagłady na chrześcijan, bo sam jestem jednym z nich. Ucieszyłbym się za to niepomiernie gdybyś ty sam zdecydował się przyjąć chrzest, albowiem Chrystus niczego nie zabiera, za to wszystko daje.
Baszko słysząc to warknął jak wilk i rzucił pod nosem sromotne przekleństwo.
- Usiądź i przyjmij poczęstunek z kukurydzy, czerwonego ryżu i indyka. Jeśli jednak masz zamiast krzywdzić moich przyjaciół, wróć tam skąd przybyłeś. Aniołowie uprzedzali mnie bowiem we śnie, że jesteś mężem krwawym, a twe serce przypomina czarną otchłań.
Baszko zaciskając pięść odwrócił się i wyszedł z chaty księcia Madoca, a za nim podążyli jego wojowie odprowadzani ponurymi spojrzeniami miedzianoskórych łuczników. Wsiadł na ,,Złotego Smoka’’ i powrócił na swoją wyspę. Złożył arcykapłanowi z Arkony relację o swej podróży, w której odkryty przez siebie ląd nazwał Nową Raną. Zamierzał powrócić do sprawowania rządów. Jednakże regent, żerca Witorad zasmakował we władzy i nie chciał z niej rezygnować. Gdy tylko nadarzyła się okazja, zadał księciu truciznę w kawałku ofiarnego kołacza. Baszko umierał w męczarniach prześladowany widokiem twarzy wszystkich, których niegdyś mordował.

wtorek, 7 kwietnia 2020

Sława Lekarzom!






,, [...] W Polsce mimo stale rosnącego bezrobocia, są dwie grupy, którym nie grozi ono. Są to księża [...] . A drugą grupą jesteśmy my, lekarze, albowiem co roku pojawiają się nowe choroby, co jedną wyleczymy, już mamy 10 nowych paskudztw'' - Tadeusz Klarowski ,,Dom'' (opowiadanie ,,Atyrma'').






Pozdrawiam wszystkich Lekarzy, Pielęgniarki i Pielęgniarzy czytających mojego bloga i dziękuję Wam za ofiarną służbę w trudnej dobie pandemii koronawirusa. 

,,Kawaler Mieczy''


,,Były to czasy oceanów światła i czasy dzikich bestii z brązu latających w przestworzach, miast unoszących się tuż pod sklepieniem nieba. Stada karmazynowego bydła, roślejszego niż zamki, napełniały porykiwaniem pastwiska: młode i hałaśliwe stworzenia nawiedzały ponuro toczące swe wody rzeki. Był to czas bogów, których nieustanną obecność można było dostrzec we wszystkim, co istniało na świecie: czas bezrozumnych krasnali i pozbawionych kształtu stworów, które można było przywołać nieostrożną bądź gorączkową myślą, a które nie odchodziły nie zadawszy cierpienia lub póki nie złożyło im się okrutnej ofiary: czas magii, zjaw, niestałej przyrody, zdarzeń pozornie niemożliwych, paradoksów mogących wpędzić w szaleństwo: marzeń spełniających się posłusznie i marzeń realizujących się na opak: koszmarów sennych i raptownie stających się zjawą.
Były to czasy ciekawe i czasy mroczne. Czasy Praw Miecza’’ - ,,Księga Corum’’ (fragment)






W 2010 r. przeczytałem powieść fantasy ,,Kawaler mieczy’’ (tytuł oryginału: ,,The Knight of the Swords’’) angielskiego pisarza Michaela Moorcocka. Jest to pierwsza część jego ,,Trylogii Mieczy’’ wydana po raz pierwszy w 1971 r. Polskiego przekładu dokonał Radosław Kot w 1989 r.
Akcja rozgrywa się w odległej przeszłości na Ziemi podzielonej na 15 planów (światów równoległych). Ziemia początkowo była okrągła, potem jednak stała się płaska. Zamieszkiwały ją liczne rasy rozumne.
Vadhagh byli niejako odpowiednikiem tolkienowskich elfów. Mieli podłużne głowy z migdałowatymi oczami, przylegającymi uszami i puszystymi włosami. Ich cera miała odcień złoty z różowymi plamami. Była to rasa długowieczna, łagodna, wyrafinowana, zajęta teoretycznymi rozważaniami i jednocześnie gardząca wiedzą praktyczną. Kiedy przedstawiciele tej rasy czuli nadchodzącą śmierć udawali się do Komnaty Oparów, gdzie resztę życia spędzali wdychając słodkie gazy.
Nhadragh (odpowiednik krasnoludów?) mieszkali na wyspach. Mieli ciemną skórę i włosy rosnące aż do linii brwi. W przeszłości toczyli wojny z Vadhagh. Ich niedobitki zostały przez zwycięskich ludzi zachowane przy życiu jako niewolnicy.
Mabden (ludzie) byli okrutnymi barbarzyńcami czczącymi Psa i Rogatego Niedźwiedzia. Vadhagh uznawali ich za prymitywne zwierzęta. Jednak część ludzi mieszkała w zamkach i prowadziła cywilizowany tryb życia.
Ragha – da – Kheta – wyspiarska rasa istot o smukłych ciałach, małych głowach i dużych, okrągłych oczach. Byli to truciciele wyznający demona Ariocha.
Shefenhow (demony) przybierały postać np. rogatych stworów pokrytych łuską, lub zakapturzonych postaci uzbrojonych w kosy. Były to złe istoty, które zaciągały dusze na wieczne męki w płomieniach.






Głównym bohaterem jest książę Corum Jheal Irsei (,,Książę w Szkarłatnym Płaszczu’’) wywodzący się z rasy Vadhagh. Był synem księcia Klonskey mieszkającym w zamku Erorn. Miał purpurowo – złoto – czarne oczy. Ten wrażliwy młodzieniec o duszy artysty zaznał wielu okrucieństw, które uczyniły z niego wojownika. Był to szlachetny bohater martwiący się złem wyrządzanym wbrew własnej woli.

Przyjaciele:

Gigant z Laahr – wysoki, pokryty brunatnym futrem humanoid o smutnej twarzy. Łagodny i opiekuńczy, zginał zabity przez Szczepy Pony (jeden z odłamów Mabden) podczas oblężenia zamku Moidelów. Później okazało się, że jego postać przybrał Lord Arkyn, Władca Ładu.

Margrabina Rhalina – piękna i inteligentna kobieta o czarnych włosach, wdowa po margrabim Moidelu mieszkająca w zamku nad morzem. Pokochała z wzajemnością Corum, który dzięki niej przekonał się, że nie wszyscy Mabden byli źli.

Shool – pyszny i amoralny czarownik, który chciał pokonać Ariocha by zostać Bogiem. Przeszczepił okaleczonemu Corum oko boga Rhyn i 6 – palczastą rękę boga Kwll. W rzeczywistości magiczna moc, którą się puszył pochodziła od jego wroga Ariocha:

,, […] Nie zdawałem sobie sprawy, nie miałem pojęcia, że własna moc Shool jest niewielka. To Arioch daje mu potęgę i Shool myśli, że to jego własna. Ariocha to bawi – lubi posiadać przeciwnika, z którym może się droczyć. Wszystko co Arioch robi jest inspirowane jedynie przez nudę’’ - M. Moorcock ,,Kawaler Mieczy’’.

Shool w swojej siedzibie na Wyspie Objedzonego Boga uprawiał mięsożerne rośliny, które karmił ludźmi. Gdy utracił swą moc sam został przez nie pożarty.

Hanafax – były kapłan uwięziony przez Ragha – da – Kheta uciekł razem z Corum na wielkim latawcu. Tymczasem Ragha – da – Kheta zostały zaatakowane przez demony Shefanhow wezwane przez Corum. Kiedy Hanafax okazał się sługą Ariocha udusiła go ręka boga Kwll, zaś Corum żałował go.

Wrogowie:

Glandyth – a – Krae był okrutnym wodzem barbarzyńskich Mabden, który niesprowokowany wymordował ród Corum, a jego samego pozbawił ręki i oka. Corum początkowo szukał zemsty na nim, aż zrozumiał, że człowiek ten był narzędziem Ariocha.







Arioch (w tradycji okultystycznej: imię demona zemsty) był tytułowym Kawalerem Mieczy; demonem chaosu i jednym z Władców Mieczy. Miał brata Mabelrode i siostrę Xiombarg. Mógł przybierać wygląd odrażający (obleśnego, nagiego olbrzyma o obwisłym brzuchu) lub przeciwnie – piękny. Czczący go Mabden:

,,[…] Jak wszy pełzali i biegali po olbrzymim cielsku Boga, rwąc skórę zębami, pożywiając się jego krwią i ciałem. [...]’’ - op. cit.






Scenę tę można interpretować dwojako: jako demoniczną parodię Eucharystii (średniowieczna idea szatana jako małpy Boga), bądź też jako nawiązanie do chińskiego mitu o pierwotnym bóstwie Pan – Ku (ludzie mieli powstać z owadów, które zalęgły się w jego martwym ciele). Atrybutem władzy Ariocha był olbrzymi, czarny miecz, zaś jego herb stanowiła wymyślona przez Moorcocka gwiazda Chaosu (osiem strzał rozchodzących się promieniście). Symbol ten jest używany przez współczesnych okultystów min. przez Aleksandra Dugina. Corum wykradł serce Ariocha i zmiażdżył je ręką boga Kwll. Kawaler Mieczy umarł i zatriumfował Ład.
Powieść jest ciekawa, a jej bohater budzi sympatię i współczucie. Pojawiają się w niej wątki antymagiczne (ukazujące magię jako rzecz bardzo niebezpieczną):

,,Czary zazwyczaj wymykają się spod kontroli czarownika – powiedział cicho Hanafax. - To niezależna potęga, jak mówiłem’’ - op. cit.

Stosowanie magii nawet w dobrym celu prowadzi do nieszczęść co współbrzmi z nauczaniem Kościoła :).


poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Oniricon cz. 577

Śniło mi się, że:





- byłem hiperborejskim dziennikarzem i wydawałem gazetę ,,Bestię'',





- byłem kryptozoologiem i cały czas mówiłem swoim znajomym o Bernardzie Heuvelmansie i yeti, aż w końcu mieli tego dość,
- zapytany przez pana Lucasusa ov Santosa odpowiedziałem, że chciałbym założyć w Pacynowie Muzeum Kryptozoologii, Muzeum Zoologii i Matematyki, oraz postawić pomnik bohaterów ,,Mistrza i Małgorzaty'',





- chciałem założyć w Szczecinie Muzeum Kryptozoologii, chcąc być taki jak Ivan Sanderson, który założył takie muzeum w USA, zastrzegłem jednak, że latimeria nie jest kryptydą,





- Stanisław Szur chciał przyłączyć do Polski min. Watykan (stolicą papieży miał być odtąd Kraków), Egipt (,,bo Ramzes XIII był Polakiem''), Madagaskar, Grenlandię (,,bo Anaruk był Polakiem''), Alaskę, Kanadę, Chicago, Brazylię, Haiti, Wyspę Wielkanocną (Stanisław Szukalski uważał ją za kolebkę Polaków), Australię (,,bo Tadeusz Kościuszko był królem Australii''), Nową Zelandię, Antarktydę,  a także Wielką Brytanię, Danię, Islandię, Francję, Samosierrę w Hiszpanii, Indie, Izrael, Armenię, Irak, Afganistan, oraz całą Rosję (wymyślone przed zaśnięciem),





- Roman Polański grał rolę Józefa Piłsudskiego w ,,Zemście'',





- opowiadałem znajomym, że moim ojcem jest sarkon (cesarz) Lemurii Ramta XV,





- w fantastycznym świecie jezioro Titicaca nosiło nazwę Titanaka, czyli Jezioro Tytanów,





- w ,,Gościu Niedzielnym'' wiele miesięcy po śmierci Sławomiry ukazał się artykuł krytykujący jej poglądy,
- poszedłem do chińskiego baru w Szczecinie, a potem razem z pracującym w nim Chińczykiem przedzierałem się przez dziką okolicę i wspinaliśmy się po obrośniętym trawą wzgórzu,






- Thomas Sankara zabronił drukować w Burkina Faso banknotów ze swoją podobizną, ponieważ obawiał się, że zaczną cuchnąć serem,





- Jarosław Grzędowicz powiedział, że trudno być pisarzem w XXI wieku, ponieważ wszystko co było do wymyślenia w literaturze zostało już wymyślone,






- Mahawira pomagał zdradzonym mężom strzelać z broni palnej do niewiernych żon,





- Stanisław Szur chciał przyłączyć Komory do Polski, bo uważał, że stamtąd pochodzi ród Komorowskich,





- Maryja zakładała specjalny złoty płaszcz do modlitwy,
- powiedziałem, że w kulturze Hiperborejczyków było wiele elementów wschodnich np. ich władca był nazywany kaganem tak jak władca Awarów,





- w Meksyku rząd przeciwny tradycji azteckiej chciał wytępić psy rasy chihuahua,
- zobaczyłem hybrydę szczura z osą (sen zrekonstruowany),





- chciałem zrecenzować film ,,Promyk nadziei'' o eugenice, na którym mówiono min. Thomasie Edisonie z Irlandii, chciałem dodać, że zwolennikiem eugeniki był również Lenin, który w 1920 r. zalegalizował aborcję,





- król pancernych niedźwiedzi polarnych Iorek Byrnison wyczarterował statek, którym jego poddani płynąc Gangesem dotarli na Syberię,
- jeden z moich znajomych powiedział, że nie lubi Jeny ov Blackeyovej,





- papieże św. Jan Paweł II, Benendykt XVI i Franciszek udali się na wspólną pielgrzymkę do Krakowa,





- rozmawiałem z Alexandrusem ov Cocelaise o pięknie katedry w Myszyńcu, chwaliłem znajdujące się w niej kurpiowskie dekoracje, a Alexandrus pocałował mnie w usta, UWAGA: To tylko sen, żaden z nas nie jest homoseksualistą, ani nie pochwala tego zboczenia.