piątek, 23 czerwca 2023

Wimany

 

,,Rozejrzał się wokół i przypadkiem spojrzał w górę – jego wzrok napotkał smukły, metalowy kształt, pobłyskujący w świetle zatkniętych na dachu pochodni. […] na dachu zamocowany był projekt nowego statku. Latający okręt – pierwszy z serii okrętów, przy pomocy których Phal Thurid planował podbić całą Lemurię. Jego alchemik, Odim Phon, wykonał statek z urilium, metalu lżejszego od powietrza, a napęd stanowiły zwykłe wirniki i choć nie miał pojęcia jak pilotuje się to cudo, nic nie stało na przeszkodzie, by wykonać błyskawiczny, choć wymuszony kurs’’ - Lin Carter ,,Czarnoksiężnik z Lemurii’’  

 


Według współczesnego mitu wimany były maszynami latającymi, używanymi w starożytnych Indiach (Imperium Ramy). Mogły przypominać wielopiętrowy dom, pałac lub statek. Ich odpowiedniki z Atlantydy nazywały się vailxi (l. p. vailx) i były podobne do dzisiejszych sterowców. Konstruowano je z drewna i stopów metali. Maszyny te miały napęd z podgrzewanej rtęci oraz z kryształów. Posiadały urządzenia do tworzenia iluzji zjawisk atmosferycznych i groźnych zwierząt. Mogły też stawać się niewidzialne. Poddani Ramy odbywali wimanami loty na Atlantydę i do Ameryki Południowej, a nawet w Kosmos. W marcu 2012 r. archeolodzy rzekomo znaleźli legendarną wimanę w jednej z afgańskich jaskiń. Z tego powodu do Afganistanu przybyła ówczesna kanclerz Niemiec, Angela Merkel i inni światowi przywódcy. Ponoć starożytne wimany bywają używane również w naszych czasach, kiedy to brane są za pojazdy cywilizacji pozaziemskich (UFO).



W mitologii indyjskiej można przeczytać o licznych wimanach jak unoszące się w powietrzu miasto Tripura czy latający rydwan Puszpaka. Ten ostatni był dziełem boga – rzemieślnika Wiśwakarmana, która sporządził go dla Brahmy. Wielogłowy bóg ofiarował rydwan Kuberze. Demon Rawana ukradł Puszpakę, lecz Rama zwrócił rydwan prawowitemu właścicielowi. Mity dżinistów mówią o klasie bóstw nazywanych Vimana – vasin (Mieszkańcami Wiman). Bogowie ci mieszkają w niebie nazywanym Urdhaloka.



Jednak kluczowy tekst źródłowy, sanskrycki traktat ,,Vaimanika Shastra’’ (opublikowany w całości w pseudonaukowej książce Davida Hatchera Childressa ,,Latające bronie Imperium Ramy i Atlantydy’’), rzekomo pochodzący z odległej starożytności, w rzeczywistości został napisany na początku XX wieku. Zawiera liczne anachronizmy takie jak wzmianki o aeroplanach, pociągach i roślinach z obu Ameryk. W 1974 r. uczeni z Indian Institute of Science w Bangalore przeprowadzili badania nad naukową wiarygodnością ,,Vaimanika Shastra’’. Okazało się, że opisane w traktacie maszyny były niezdolne do lotu, zaś jego autor wykazał się brakiem znajomości praw aeronautyki.



Wzbicie się w przestworza należy do najstarszych marzeń ludzkości, które znalazło odbicie w setkach fantastycznych historii, żeby wymienić tylko grecki mit o Ikarze. Podobnie latający statek z rosyjskiej baśni nie jest wystarczającym dowodem na to, że dawni Rosjanie naprawdę konstruowali takie wehikuły.

czwartek, 22 czerwca 2023

Piekło grubasów

 



Dziś na ulicy jakiś obcy mężczyzna powiedział na mój widok, że mój tłuszczyk wytopi się w ogniu piekielnym. Strach się bać. 

Stefan Żeromski

 


Park Żeromskiego zalicza się do moich ulubionych zakątków Szczecina. Stefan Żeromski (1864 – 1925) był polskim pisarzem, dramaturgiem i publicystą. Pamiętam jak niegdyś na lekcji religii, katecheta, pan Andreus ov Leovishiner podając przykłady grzechów sławnych ludzi, powiedział, że Żeromski wysłał swojej żonie list rozwodowy gdy z jego winy przebywała w szpitalu psychiatrycznym. W liceum dowiedziałem się z artykułu w ,,Naszym Dzienniku’’, że Żeromski mimo radykalnie lewicowych poglądów potępił polskich komunistów kolaborujących w 1920 r. z bolszewikami, pisząc, że dla takich jak oni ,,nie powinno być w Polsce miejsca nawet na grób’’.




W trakcie szkolnej edukacji czytałem wiele utworów Żeromskiego (głównie jako lektury): ,,Syzyfowe prace’’, ,,Przedwiośnie’’, ,,Siłaczkę’’, ,,Ludzi bezdomnych’’, ,,Rozdzióbią nas kruki, wrony’’, ,,Sen o szpadzie’’, ,,Nagi bruk’’ i ,,Doktora Piotra’’. Twórczość Żeromskiego nie jest w moim guście. Trudno mi lubić nawet takich jego bohaterów jak Stanisława Bozowska czy doktor Judym. Wyjątkiem jest dla mnie najbardziej kontrowersyjny utwór Żeromskiego; powieść ,,Przedwiośnie’’ opowiadająca o rewolucji październikowej i odrodzeniu Polski. Sam Żeromski w liście otwartym do Arcybaszewa tłumaczył, że nie miał zamiaru nawoływać do krwawej rewolucji, ale przed nią ostrzegać. W moim poemacie dygresyjnym ,,Milenium, czyli Nowe Triumfy’’ Jena ov Blackeyova spotkała w Armagedonie sprzeczających się Cezarego Barykę i księdza Nastka, bohaterów ,,Przedwiośnia’’ (odsyłam do posta: ,,Triumf Literatury’’). Dodać można, że w 2010 r. ukazał się mash – up Kamila M. Śmiałkowskiego ,,Przedwiośnie żywych trupów’’.

środa, 21 czerwca 2023

Prymas Tysiąclecia

 

,,1. Szanuj każdego człowieka, bo Chrystus w nim żyje. Bądź wrażliwy na drugiego człowieka, twojego brata (siostrę).

2. Myśl dobrze o wszystkich - nie myśl źle o nikim. Staraj się nawet w najgorszym znaleźć coś dobrego.

3. Mów zawsze życzliwie o drugich – nie mów źle o bliźnich. Napraw krzywdę wyrządzoną słowem. Nie czyń rozdźwięku między ludźmi.

4. Rozmawiaj z każdym językiem miłości. Nie podnoś głosu. Nie przeklinaj. Nie rób przykrości. Nie wyciskaj łez. Uspokajaj i okazuj dobroć.

5. Przebaczaj wszystko wszystkim. Nie chowaj w sercu urazy. Zawsze pierwszy wyciągnij rękę do zgody.




6. Działaj zawsze na korzyść bliźniego. Czyń dobrze każdemu, jakbyś chciał, aby tobie tak czyniono. Nie myśl o tym, co tobie jest kto winien, ale co Ty jesteś winien innym.

7. Czynnie współczuj w cierpieniu. Chętnie spiesz z pociechą, radą, pomocą, sercem.

8. Pracuj rzetelnie, bo z owoców twej pracy korzystają inni, jak Ty korzystasz z pracy drugich.

9. Włącz się w społeczną pomoc bliźnim. Otwórz się ku ubogim i chorym. Użyczaj ze swego. Staraj się dostrzec potrzebujących wokół siebie.

10. Módl się za wszystkich, nawet za nieprzyjaciół’’

- bł. Stefan Wyszyński ,,ABC Społecznej Krucjaty Miłości’’, ogłoszone w liście pasterskim na Wielki Post w 1967 r.



Bł. Stefan Wyszyński (1901 – 1981) był kardynałem, prymasem Polski w latach 1948 – 1981, obrońcą prawa katolików do publicznego wyznawania wiary, wielkim patriotą i więźniem komunistycznego reżimu. Brał udział w obradach Soboru Watykańskiego II, a jego reformy wdrażał w polskim Kościele stopniowo i z wyczuciem. Zorganizował obchody Milenium Chrztu Polski. Odnowił Śluby Jasnogórskie (po raz pierwszy od czasów króla Jana Kazimierza). Oddał naród polski w niewolę Maryi, która wbrew nazwie wcale nie była niewolą. Napisał ,,Zapiski więzienne’’, ,,Kromkę chleba’’ i ,,Drugą kromkę chleba’’. Prymas Tysiąclecia jest szanowany nie tylko przez katolików, ale też min. przez rodzimowiercę Konrada T. Lewandowskiego.



W gimnazjum byłem świadkiem odsłonięcia pomnika niezłomnego kardynała przed kościołem p. w. św. Jana Chrzciciela w Szczecinie. W uroczystości wziął udział ówczesny premier Polski, luteranin, Jerzy Buzek oraz lokalni politycy, Artur Balasz i Longin Komołowski.

W moim poemacie dygresyjnym ,,Milenium, czyli Nowe Triumfy’’ Jena ov Blackeyova spotkała prymasa Wyszyńskiego w Armagedonie (odsyłam do posta: ,,Triumf Wiary’’). Jest on również jednym z bohaterów mojej powieści ,,Pawlaczyca’’. Opisałem w niej jak prymas był w więzieniu kuszony przez diabła Astarota (odsyłam do posta: ,,Kuszenie Wyszyńskiego’’).

wtorek, 20 czerwca 2023

Oniricon cz. 922

         Śniło mi się, że:



- Tarzan walczył z dwiema wojowniczkami, które wabiły mężczyzn za pomocą drogich kamieni, a potem mordowały ich sztyletami, aby zrzucić podejrzenia na tygrysy szablozębne,



- przekonałem otyłą Francuzkę w niebieskiej sukni, aby zamiast żywego niemowlęcia zjadła żywcem dużą żabę,







- mówiłem dziewczynie, że tygrys szablozębny to potoczne określenie wielu gatunków prehistorycznych kotów takich jak smilodon,



- kiedy umierał Janko Muzykant, pytał matkę czy w niebie Pan Bóg da mu prawdziwe skrzypki z końskiego włosia,



- wyraziłem żal, że ,,Zaczarowana zagroda'' nie jest już lekturą szkolną, w tym śnie Grenlandia i Antarktyda były tym samym miejscem, gdzie Anaruk żył razem z pingwinami,



- przez pole szła boso czarnowłosa dziewczynka w białej sukience, a żeńcy przerywali pracę i całowali jej stopy,



- francuski matematyk dowodził, że Napoleon Bonaparte połknął Słońce,



- Henryk Sienkiewicz zjadał Szwedów,




- w dzieciństwie nazywał piłę mechaniczną marki ,,Husqvarna'' szwedzią,





- odwiedziłem szkołę na południu Polski, gdzie na pytanie nauczycielki opowiadałem o Stanisławie Sojczyńskim ,,Warszycu'', który odmówił podpisania lojalki, mówiąc Moczarowi, że będzie klękać tylko przed Bogiem, dodałem, że zdarzenie to zainspirowała mnie przy pisaniu ,,Tatry'', lecz nauczycielka upomniała mnie, abym nie promował swojej twórczości na lekcji, dodałem, że Mieczysław Moczar był Białorusinem, który nazywał się Nikoła Diemko, napisał powieści o walce z UPA, które za PRL - u były lekturami szkolnymi, dowodziłem, że Moczar to nazwisko staropolskiego rodu szlacheckiego wywodzącego się od wodnika pokrytego skórą ropuchy,



- Stanisław Szur powiedział, że Piacenza otrzymała swą nazwę na cześć Piasta i znaczy ona dosłownie: ,,Piast jest ciężki'' (wymyślone na jawie). 

poniedziałek, 19 czerwca 2023

Refleksja polityczna cz. 53

 


Ralph Kaminski szczeka na scenie. Katarzyna Augustynek (babcia Kasia) szczeka na policjantów. Świat schodzi na psy...




,,Śmierć w obrzędach, zwyczajach i wierzeniach ludu polskiego''

 

,,Uźrzał człowieka nagiego,

Przyrodzenia niewieściego,

Obraza wielmi skaradnego

Łoktuszą przepasanego.

Chuda, blada, żółte lice

Łszczy się jako miednica.

Upadł ci jej koniec nosa,

Z oczu płynie krwawa rosa

Przewiązała głowę chustą

Jako samojedź krzywousta;

Nie było warg u jej gęby,

Poziewając skrżyta zęby

Miece oczy zawracając,

Groźną kosę w ręku mając;

Goła głowa, przykra mowa,

Ze wszech stron skarada postawa -

Wypięła żebra i kości

Groźno siecze przez lutości

Mistrz widząc obraz skarady,

Żółte oczy, żywot blady,

Groźno się tego przelęknął,

Padł na ziemię, eżę stęknął.

Gdy leżał wznak jako wiła

Śmierć do niego przemówiła’’

- autor nieznany ,,Rozmowa Mistrza Polikarpa ze Śmiercią’’, 1463 – 1465



Henryk Biegeleisen (1855 – 1934) był polskim etnografem i historykiem literatury. Napisał następujące cenione prace: ,,Matka i dziecko w obrzędach, wierzeniach i zwyczajach ludu polskiego’’ (1927), ,,Wesele’’ (1928), ,,U kolebki. Przed ołtarzem. Nad mogiłą’’ (1929) i ,,Lecznictwo ludu polskiego’’ (1929).



W czerwcu 2023 r. przeczytałem jego publikację ,,Śmierć w obrzędach, zwyczajach i wierzeniach ludu polskiego’’ z 1930 r., która niedawno ukazała się nakładem wydawnictwa ,,Replika’’. Ilustracja na okładce przedstawia słowiańskiego boga zmarłych, Welesa wraz z dwoma wilkołakami.



Książka dotyczy kultury funeralnej Słowian na tle wierzeń i obrzędów innych ludów z całego świata. Motywem przewodnim omówionej wizji umierania jest synkretyzm, łączący elementy chrześcijańskie i pogańskie. Autor wyjaśnia pochodzenie takich porzekadeł jak: ,,niech mu ziemia lekką będzie’’, czy ,,do grobowej deski’’ oraz wskazuje na pogański rodowód zakazu mówienia źle o zmarłych (początkowo wynikało to z lęku przed ich zemstą).



Śmierć wyobrażano sobie najczęściej pod postacią kobiety. W niektórych rejonach Polski nosiła mające ją uczynić mniej straszną, imiona Jagusia, Basia czy Zosia. Mogła przybierać też postać księdza, lub zakonnika kameduły, zwierząt (biała wrona, gęś), starej baby lub kościotrupa. Niektórzy wyobrażali ją sobie bez nóg. Zajmując się oddzielaniem duszy od ciała, posługiwała się kosą lub innymi narzędziami np. młotem. Zabijając swe ofiary wypowiadała słowa: ,,pul, pul, pul!’’. Jej przyjście zapowiadało wycie psów, krakanie kruków, pohukiwanie sów, a także pojawianie się kretowisk.



Dusza miała w wierzeniach ludowych postać materialną. Mogła przybierać postaci owadów (motyli, much), ptaków (gołębi, czajek, orłów, łabędzi), a także myszy, co znajduje odbicie w sposobie śmierci legendarnego Popiela. Wierzono, że zmarły odbiera bodźce jeszcze w czasie pogrzebu. Należało zamknąć mu oczy, kładąc na nich monety, aby nie ,,wypatrzył’’ żyjącego i nie pociągnął go ze sobą w zaświaty. Słowianie wierzyli nie tylko w przemiany ludzi w zwierzęta, ale także samych zwierząt w przedstawicieli innych gatunków fauny. Przykładowo kukułki miały zamieniać się w krogulce (pogląd ten głosili już antyczni przyrodnicy), zaś jeże w świnie.



Wszystkie przedmioty związane z pochówkiem (np. igła, którą szyto całun i woda do obmycia zwłok) miały znaczenie magiczne. Patrząc przez dziurę po sęku w trumiennej desce można było widzieć rzeczy zakryte. Szczególną rolę w magii ludowej odgrywali wisielcy jak też sznury, na których wisieli. Ludowa medycyna ceniła każdą część ciała wisielca, zaś żydowscy karczmarze maczali stryczek w wódce, aby zapewnić sobie stały napływ klientów. Osoby, które poniosły śmierć w wodzie (topielcy) stawały się groźnymi demonami wodnymi; utopcami i rusałkami.



Często bohaterowie ludowych legend, tacy jak Artur, Karol Wielki, królewicz Marko czy nawet XIX – wieczny prezydent Francji, Patrice Mac Mahon zamiast umierać, zapadali w długi sen. Mieli się z niego zbudzić po latach, aby bronić swej ojczyzny. W Polsce jedna z wersji tej legendy mówi o rycerzach Bolesława Śmiałego (lub Bolesława Chrobrego) uśpionych w Tatrach.



Jeszcze innym ludziom piany był po śmierci los upiorów i strzygoni. Dotyczyło to osób rodzących się z dwiema lub więcej duszami i sercami. Ich zwłoki w trumnie były świeże i rumiane (stąd przysłowie: ,,czerwony jak upiór’’) oraz miały czerwone paznokcie. Demony te piły krew, a czasem wychodziły z trumien, by łamać kościelne świece i drzeć ornaty (strzygi). Jedna z tych istot nazywana wieszczym, wdrapywała się na wieżę kościelną i wykrzykiwała imion osób, które potem musiały umrzeć. Chłopi wykopywali ciała upiorów z grobów i przebijali je kołkami. Ucinali im też głowy i kładli je między nogami trupa. Sypali do trumny mak, aby upiór, licząc jego ziarenka, nie zdążył wstać z grobu przed świtem. Czasem wystarczyło spoliczkować groźną istotą (w przypadku strzygonia).



Oprócz wspomnianego maku wkładano zmarłemu do trumny wiele innych rzeczy np. pazury zwierząt, umożliwiające duszy zmarłego wspinanie się po stromej górze w zaświatach (wierzenie litewskie). Na Kaszubach mogła to być butelka wódki lub sieć rybacka. Dzieciom wkładano do grobów jajko lub kawałek kołacza, aby zająć ich uwagę. Jedni uważali, że zmarłych należy chować w butach, inni, że boso.



Wierzono, że zmarli odwiedzają żywych. Czasem zmarła matka karmiła swe żywe dziecko piersią, lecz jej mleko okazywało się dlań szkodliwe. Słowianie karmili przybywające z Nawi dusze podczas takich świąt jak jesienne Dziady (na Białorusi odprawiano je również dla mitycznych psów, Stawra i Gawra), czy wiosenne Rękawka i Radunica. W czasie tych uroczystości żałobnicy sami ucztowali, a także dzielili się z dziadami (żebrakami). Chrześcijańską alternatywą dla tych obrzędów stały się katolickie święta: Wszystkich Świętych (1 listopada) i Zaduszki (2 listopada). Duszom zmarłym przygotowywano też kąpiel w łaźni oraz wysypywano podłogę popiołem, licząc, że będzie można dostrzec ich ślady. Istnieją przekazy o mszach odprawianych przez zmarłych księży dla zmarłych parafian. Biada żywym, którzy byli świadkami takich nabożeństw. Dusze zmarłych w tym i innych przypadkach bywały groźne dla żyjących.

Mimo upływu tylu lat, praca Biegeleisena wciąż jest kopalnią ciekawostek o dawnym folklorze :).