czwartek, 27 marca 2014

Oniricon cz. XXVI

Śniło mi się, że:

- przyszedł do mnie Pavlas ov Vidłar, zajrzał do szafki pełnej rupieci min. tornistrów ze wczesnych klas szkoły podstawowej i powiedział, że trzeba to ,,wyp... rzyć'',



- dwoje dzieci spotkało indyjskiego boga, który przybrał postać wielu niebieskich, słoniowych głów układających się w kształt swastyki, ów bóg pił gazowany napój z limetki ,,w sposób spiralny'',



- latem na Wałach Chrobrego Voytakus ov Visnic czytał napisaną przez szczecińskich aktorów książkę zainspirowaną ,,Trylogią husycką'' Sapkowskiego; w tej książce średniowieczni magowie za pomocą min. księgi magicznej ,,Asia Asia'' i kielicha zwanego ,,grelem'', usiłowali wywołać ducha XV - wiecznego polskiego hetmana Jana Zamoyskiego, który zdradził Polskę,
- poszedłem do obsługiwanej przez zakonników prymitywnej toalety publicznej na Wałach Chrobrego, spostrzegłem tam z niepokojem, że mój mocz ma barwę soku z buraków, potem zaś grochówki,
- zobaczyłem Andrzeja Sapkowskiego z żoną, strzelbą i trzema psami rasy beagle,



- w szkolnej stołówce spotkałem chłopca o czarnych włosach, z którym rozmawiałem o wizji potopu w mojej mitologii; ów chłopiec rozmawiał z biblistą i miał zastrzeżenia co do mojego bloga,



- czarownica przed wzięciem udziału w rytuale zdjęła biżuterię,



- blisko swojego domu spotkałem Mirosława Salwowskiego, który zgolił brodę i patrzył na mnie ze zgorszeniem,
- rysowałem rzeczy kojarzące się z balem (min. butelkę ,,Fanty'' i balony), po czym poszedłem na bal odbywający się na ulicy wieczorem,



- w Polsce spalono ambasadę Ukrainy, zrobili to ludzie ze skrajnej prawicy noszący papierowe maski i pseudonimy zaczerpnięty z literatury fantasy np. Thor; podpalaczom towarzyszył koń również noszący maskę i pseudonim,



- wychodziłem razem z Mamą ze szkoły; spotkaliśmy jakiegoś młodzieńca i prosiliśmy go o pieniądze na zwiedzanie obcych krajów (min. Indii i Indonezji),



- piękna dziewczyna pojechała do Rumunii i spotkała tam piękną Rumunkę o blond włosach, razem pojechały do Serbii, gdzie mimo, że nie były narkomankami, poszły do ośrodka dla narkomanów, gdzie Rumunka wyżebrała schronienie (Rumunka powiedziała swej towarzyszce podróży, że jeśli chce się coś dostać, nie należy nigdy zaprzeczać),



- jeden z diabłów, które opętały Annelise Michel nazywał się Hiob,



- Maria Patynowska zamieściła na ,,Frondzie'' artykuł o książkach  na temat Atlantydy (w tym niektórych powieści Ursuli Le Guin),



- obdarzony rozumem samiec pandy przeszedł z Chin do równoległego świata, w którym idąc po długim, krętym moście, dostał się do nieba,



- doszedłem do wniosku, że imiona Ixmarg, Iżmargł i Simargł są za trudne dla polskiego czytelnika, pomyślałem też, że Simargł to wspólna nazwa Sima i Rgła.

środa, 26 marca 2014

Barbarzyństwo



,,Hunowie napadli na Alanów, Alanowie na Gotów, Goci na Taifalów i Sarmatów; Goci wyparci ze swej ojczyzny, wyparli nas z Illiricum. A nie jest to jeszcze koniec’’ – św. Ambroży. 
,,Barbarzyństwo jest naturalnym stanem gatunku ludzkiego […]. Cywilizacja jest czymś nienaturalnym. To kaprys okoliczności. A barbaria musi zawsze ostatecznie zwyciężyć'' – Robert Ervin Howard 
,,Askold ciemny wojownik i tak otumaniony przez Greków, że nie dopuszczał do siebie żadnych Rusów uważając ich za barbarzyńców. Na to my mogliśmy śmiać się z tego, bo byliśmy Kimerami, także nasi ojcowie, i ono trzęśli Rzymem, a Greków rozpędzili jak przestraszone prosięta!'' - ,,Vlesova kniga''.



Określenie ,,barbarzyńcy'' było stosowane w starożytności przez Greków i Rzymian w odniesienie dla wszystkich obcych ludów spoza wspólnoty helleńsko – rzymskiej (notabene łacińskie imię Barbara znaczy ,,obca''; to samo znaczy pochodzące z greki imię Ksenia). Dosłownie słowo ,,barbarzyńca'' oznaczało człowieka używającego niezrozumiałej mowy (słów: ,,bar – bar''; to trochę jak ze słowiańskim określeniem ,,Niemcy'', czyli niemi). Po raz pierwszy użył go Homer w ,,Iliadzie'' na określenie Karów, sojuszników Trojan. Ów termin nie miał zrazu wymowy negatywnej – w mitologii greckiej barbarzyńcą był zarówno Egipcjanin Busiris, chcący złożyć w ofierze Heraklesa, jak też Trojańczyk Hektor; mężny i szlachetny obrońca swojej ojczyzny, postać bardziej pozytywna od żądnego sławy najeźdźcy Achillesa (w średniowieczu Hektor był zaliczany do Dziewięciu Godnych Rycerzy). Słowo barbarzyńca nabrało wydźwięku pejoratywnego dopiero po wojnach Greków z Persami. Od tego czasu barbarzyńca to synonim człowieka półdzikiego, okrutnego, prymitywnego i nieokrzesanego, nie mającego szacunku do kultury i cywilizacji. Oczywiście takie pełne wyższości podejście niejednokrotnie krzywdzi tamte ,,barbarzyńskie'' ludy jak biegłych w astronomii Persów, rozmiłowanych w poezji Celtów, znających mydło wcześniej niż Rzymianie czy biegłych w złotnictwie Scytów. W socjologii barbarzyństwo oznacza stan pośredni między dzikością a cywilizacją. Grecy i Rzymianie do barbarzyńców zaliczali: Medów, Persów, Scytów (w średniowiecznej legendzie eponim Scyta miał być jednym z przodków Słowian), Sarmatów (za swoich przodków uważali ich Polacy), Hindusów (w mitologii greckiej Indie zostały podbite przez boga Dionizosa, do historii zaś przeszedł radża Poros zwyciężony przez Aleksandra Wielkiego), Ilirów (iliryjskiego króla Epulona władającego na terenach dzisiejszej Chorwacji rozsławił chorwacki pisarz fantasy Zoran Krušvar w książce ,,Wykonawcy Bożego zamysłu''), Traków (pierwowzorem Dionizosa był tracki bóg wina Sabazjos, zaś najsłynniejszym Trakiem był wódz powstania niewolników Spartakus), Daków (najsłynniejszym wodzem dackim był Decebal walczący z Rzymianami), Celtów (Brytów, pół – celtyckich Piktów, Galów rozsławionych przez komiksy i filmy o Asteriksie, Bojów żyjących na terenach dzisiejszych Czech, Helwetów, hiszpańskich Celtybrów, azjatyckich Galatów, do których list napisał św. Paweł), fenickich Kartagińczyków (ich najsłynniejszym wodzem był Hannibal, który najechał Rzym na czele armii mającej słonie), Armeńczyków (ich najsłynniejszym wodzem był Tigranes II Wielki walczący z Rzymianami), Arabów (z arabskiego rodu al – Azd pochodził prawdopodobnie rzymski cesarz Filip Arab), afrykańskich, berberyjskich Numidów (ich najsłynniejszym wodzem był Jugurta pokonany przez Rzymian), azjatyckich, mongoloidalnych Hunów (budzili największy strach wśród Rzymian, za swoich przodków uważali ich Węgrzy, mający się jakoby wywodzić od legendarnych braci Hunora i Magora; huński wódź Attyla jest węgierskim bohaterem narodowym i występuje w wielu legendach, np. Józef Bem miał być jakoby wcieleniem Attyli, który powrócił by bronić Węgier), germańskich Gotów (dzielili się na Ostrogotów i Wizygotów, władcą tych pierwszych był Teodoryk Wielki, pierwowzór legendarnego Dytryka z Bern), Wandalów (podobnie jak Sarmaci mieli być przodkami Polaków, od tego plemienia miało się wywodzić nazwa Wisły – Vandalus, a ponadto królowie Szwecji nosili tytuł ,,królów Szwedów, Gotów i Wandalów'', co symbolizują trzy korony w szwedzkim godle), Burgundów (pochodzili z wyspy Bornholm), Markomanów (żyli na terenach dzisiejszych Czech, a ich najsłynniejszym wodzem był Marbod), Kwadów, Cherusków (ich najsłynniejsi wodzowie to Ariowist pokonany przez Juliusza Cezara w czasie wojny galijskiej i Arminius, czyli Herman, który w 9 roku n. e. wyciął w pień legiony Warusa w Lesie Teutoburskim), Franków, Longobardów (od nazwy tego plemienia pochodzi nazwa Lombardia we Włoszech), irańskich Alanów (przodków dzisiejszych Osetyjczyków, w słowiańskiej legendzie występuje eponim Alan), Skirów (z tego plemienia pochodził Odoaker, który obalił ostatniego rzymskiego cesarza Romulusa Augustusa, zamykając tym starożytność, a otwierając średniowiecze), Herulów, oraz germańskich Anglów, Sasów i Jutów, których ataki na opuszczoną przez Rzymian Brytanię odpierał półlegendarny, celtycki król Artur (owe plemiona były pierwowzorem Jeźdźców Rohanu z ,,Władcy Pierścieni'' J. R. R. Tolkiena). W jednym z komiksów Neila Gaimana z serii ,,Sandman'' do Chin zabłąkał się rzymski żołnierz, zaś Chińczyk nazwał go … barbarzyńcą, nie wiedząc, że to Rzymianie uważali obcych za barbarzyńców.



Długo można by mówić o roli barbarzyńców w fantasy. Motyw ten wprowadził do fantastyki Edgar Rice Burroughs, którego bohater John Carter spotkał na planecie Barsoom (Mars) barbarzyńskich, zielonych i … jajorodnych kosmitów (oprócz nich Marsa zamieszkiwali też ludzie). Służący pod rozkazami Poncjusza Piłata rzymski żołnierz Marek Szczurza Śmierć stracił nos w walce z Germanami w Dolinie Dziewic (M. Bułhakow ,,Mistrz i Małgorzata''). Jednak pisarzem, który na trwałe wprowadził tematykę barbarzyństwa do fantasy i do dzisiaj inspiruje był Robert Ervin Howard. Stworzył on postać wojownika Kulla z Atlantydy, którego pierwowzorem był prehistoryczny człowiek Am – Ra z opowiadanie ,,The Spear and Fang'', a częściowo również … biblijny król Saul. Howard wierzył, że Atlantyda istniała naprawdę (tak jak wielu ludzi w pierwszej połowie XX wieku), oraz w to, iż była kolebką człowieka z Cro – Magnon. Inaczej niż Platon i teozofowie, uważał, że miast rozwiniętej cywilizacji, Atlantydę zamieszkiwały prymitywne plemiona. Kull wygnany z ojczyzny za skrócenie męczarni dziewczyny skazanej na śmierć za romans z Lemuryjczykiem, udał się na wschód, do potężnego, cywilizowanego królestwa Waluzji. Był tam gladiatorem, potem 




generałem, w końcu w niejasnych okolicznościach zabił króla – tyrana Bornę i sam został królem; władcą surowym, lecz sprawiedliwym. Przeżył liczne przygody, przyjaźnił się z innym barbarzyńcą – piktyjskim najemnikiem Brule'm. Wyglądem zewnętrznym Kull przypominał żyjącego później bohatera Conana; różnił się jednak kolorem oczu (podczas gdy Conan miał oczy niebieskie, oczy Kulla były szare). Trzeba bowiem wiedzieć, że Kull był pierwowzorem Conana. Ten ostatni, będący najbardziej znanym barbarzyńcą w literaturze, pochodził z ponurej, górzystej krainy Cymmerii. Był synem kowala urodzonym na polu bitwy. Od najmłodszych lat potrafił walczyć i wspinać się po skałach. Jego lud wierzył w boga Croma, jednak nie oddawał mu czci, licząc tylko na własne siły. Młody Conan brał udział w ataku Cymmeryjczyków na Vanarium – akwiloński fort wojskowy. Przewędrował niemal cały hyboryjski świat, przeżywając liczne przygody, walcząc z potworami i złymi czarownikami, choć sam nie zawsze postępował właściwie (był min. złodziejem, piratem, rozbójnikiem). Mimo to w swoich wyborach często okazywał więcej honoru i 



zdrowego rozsądku niż pełni hipokryzji ludzie cywilizowani. Conan został królem Akwilonii, po uwolnieniu jej od króla – tyrana Numididesa. Podczas gdy Kull w oryginalnych opowiadaniach Howarda jakoś się nie ożenił, w życiu Conana było bardzo wiele kobiet – akwilońską królowa uczynił niewolnicę Zenobię, która pomogła mu w ucieczce z lochu. Cymmeryjczycy nie byli jedynymi barbarzyńcami ery hyboryjskiej (12 000 lat p. n. e.). Należy tu wymienić również: północe plemiona mających włosy blond Asów i rudych Vanirów (plemiona wzorowane na dawnych Skandynawach, walczące z Cymmeryjczykami i między sobą; ich bogiem był Ymir), Piktów żyjących w lasach nad Oceanem Zachodnim (wyglądem i obyczajami przypominali Indian, gdy Akwilończycy założyli kolonię nad Rzeką Czarną, Piktowie broniąc swej ziemi, mordowali ich, min. uciekając się do czarów), Kozaków żyjących nad rzeką Zaporowską (nawiązanie do Zaporoża), Zuagirów (ich wodzem był Olgierd Władysław), Hyrkańczyków (w powieści jednego z epigonów Howarda przypominali Mongołów, a ich wódz Bartatua był wzorowany na Czyngis – chanie), Afgulisów (trudniących się rozbójnictwem górali z Gór Himeliańskich na północ od Vendhii), oraz plemiona z Czarnych Królestwem (min. Bamulusów, których wodzem przez pewien czas był Conan). Piktowie przetrwali koniec ery hyboryjskiej. Jeszcze w starożytności żył wielki piktyjski wódz Bran Mak Morn, który walczył z Rzymianami, usiłującymi podbić Kaledonię. Współczesny był mu celtycki korsarz Cormac Mc Art i 



towarzyszący mu wiking Wulfhere. Lovecraft, inspirując się Howardem, w opowiadaniu ,,Cień spoza czasu'' wspomniał o cymmeryjskim wodzu o teoforycznym imieniu Crom – Ya. Lin Carter, jeden z najwcześniejszych epigonów Howarda, stworzył postać barbarzyńcy Thongora z Lemurii. Wyglądem przypominał on Conana, lecz miał … żółte oczy. Tak jak Conan od najmłodszych lat potrafił się wspinać po skałach, co wykorzystywał polując na śnieżne małpy. Wierzył w boga Gorma (nawiązanie do Croma). Pod wpływem czarodzieja Sharajshy zaczął bronić Lemurii przed pół – ludzkimi, a pół – gadzimi potworami zwanymi Dragon Kings, których czary zagrażały istnieniu świata (w tym samym czasie w Waluzji, król Kull walczył z demoniczną rasą Ludzi – Węży, zdolną do zmiany postaci; czyż nie przypomina to trochę współczesnych bredni Davida Icke'a o Reptilianach?). W końcu po wielu przygodach Thongor został władcą Lemurii. W książce Lina Cartera rolę barbarzyńców odgrywa również rasa Błękitnych Nomadów – Rmoahalów, zaczerpnięta z mitologii teozoficznej. W książce ,,Elak z Atlantydy'' Henry'ego Kuttnera spotykamy barbarzyńskie plemię Piktów (jego członkowie nie mieli żadnych włosów na ciele, nawet rzęs), oraz … Wikingów. W utworach J. R. R. Tolkiena występuje wiele ludów barbarzyńskich, czczących Morgotha i Saurona. Można by tu wymienić Esterlingów; przypominających nieco Słowian, osiadłych nad jeziorem Rhun (jednym z nich był Brodda zabity przez Turina), czarnoskórych Haradrimów używających bojowych mumaków – olifantów (zwierząt podobnych do słoni), Variagów z Khandu (nazwa tego ludu wywodzi się od rosyjskiego: ,,Wariag'', czyli ,,Wareg, wiking''), korsarzy z Umbaru (wywodzili się od Czarnych Numenoryjczyków; Kirył Jeskow w książce ,,Ostatni władca pierścieni' upodobnił Umbar do … Wenecji), półdzikich górali Dunlandczyków, Woźników, oraz Balchot – jeden z odłamów Esterlingów. W ,,Opowieściach z Narnii'' C. S. Lewisa rolę barbarzyńców pełnią przygłupie olbrzymy z Ettinsmoor i ich znacznie bardziej inteligentni krewni z Harfangu (krain leżących na północ od Narnii). Olbrzymy z Harfangu były ludożercami i chciały pożreć Eustachego, Julię i Błotosmętka. Barbarzyńcami byli również 



Kalormeńczycy – przypominający dawnych Persów, Arabów i Turków wyznawcy demonicznych bóstw, na czele z Taszem. Stworzyli wielkie imperium na południu zagrażające bezpieczeństwu wolnej Narnii i Archenlandii. Ich władcy i wodzowie to: Tisrok, jego syn Rabadasz Śmieszny, Riszda Taarkan. Nie wszyscy z nich byli źli – postaciami pozytywnymi byli min. Arawis i Emet. W cyklu ,,Ziemiomorze'' Ursuli Le Guin barbarzyńcami są biali Kargowie (cywilizowane ludy Archipelagu mają ciemną skórę). Jedną z zamieszkanych przez nich wysp był Atuan. Kargowie wyznawali demonicznych Bezimiennych Bogów (cywilizowane ludy Archipelagu wierzyły w dobrego boga Segoya, który stworzył świat), a ponadto mieli eunuchów (jeden z nich był opiekunem Tennar). Ponadto Kargowie uprawiali korsarstwo. Z ich ludu pochodziła kapłanka Tennar, zwana Arhą (,,Pożartą''), która poznała czarodzieja Geda, uciekła z nim na Archipelag, a po latach została jego żoną, gdy ten wyrzekł się magii. W komiksach o Thorgalu 



przedstawione zostały kontakty barbarzyńskich wikingów z Bizancjum (tom ,,Barbarzyńca'' opowiadający o tym jak Thorgal i jego bliscy dostali się do niewoli i na dworze bizantyjskiego wielmoży musieli rywalizować z jego rozpuszczonym synem), a także opór pogańskich wikingów przed najazdem cesarza Magnusa, który chciał narzucić im wiarę w boga Jahvusa (jasna aluzja do chrystianizacji nie zawsze prowadzonej chrześcijańskimi metodami). Barbarzyńską wojowniczką była Amazonka Xena (jej imię pochodzi od grec. ,,xenos'' – obcy), która zajmowała się rozbojem, a na dobrą drogę została sprowadzona przez greckiego herosa Herkulesa (notabene nosi on w filmie rzymskie imię, a swoim wyglądem przypomina nie Greka, lecz barbarzyńcę, bowiem Grecy nie nosili spodni!). W świecie wykreowanym przez Andrzeja Sapkowskiego barbarzyńcami są mieszkańcy tajemniczej, wschodniej krainy Zerrikanii (nazwa wywodzi się od ,,Sericum''; rzymskiej nazwy tajemniczych Chin). Jest to kraina zamieszkana min. przez tygrysy i bazyliszki, oraz przez smoki doznające od ludzi czci boskiej. Z tego kraju pochodziły wojowniczki Tea i Vea, podróżujące razem z Borchem Trzy Kawki, który był … smokiem. W Polsce widzianej oczami Andrzeja Pilipiuka rolę barbarzyńców odgrywają dresiarze i … neandertalczycy mieszkający w naszych czasach we wsi Dębinka niedaleko Wojsławic. Owi prehistoryczni ludzie za pomocą szamańskich czarów sprowadzili z przeszłości mamuty, wyrządzające szkody w uprawach. Ich przysmakiem było ludzkie mięso (zwłaszcza wątroba z grilla). Jakub Wędrowycz wiele razy walczył z neandertalczykami z Dębinki (raz zabili jego przyjaciela, który był księdzem). Ostatecznie, Jakub razem z kozakiem Semenem i … kardynałem Josephem Ratzingerem (sic!) ostatecznie pokonał polskim jaskiniowców, zmuszając ich do porzucenia pogaństwa, ludożerstwa i łowów na mamuty (ostatni mamut w Polsce został zastrzelony przez późniejszego papieża Benedykta XVI; jest to nawiązanie do legendy o św. Antonim Pustelniku zabijającym ostatniego centaura – symbol pogaństwa). Sam Jakub Wędrowycz w pewnym sensie też jest współczesnym 



barbarzyńcą – rosyjski pisarz Andriej Bielanin powiedział o nim, że jest to ,,polska odpowiedź na Conana Barbarzyńcę''! Na planecie Midgaard (Jarosław Grzędowicz ,,Pan Lodowego Ogrodu'') barbarzyńcami w oczach cywilizowanych Amitrajów i Kirenenów byli mieszkańcy Wybrzeża Żagli. Był to lud przypominający wikingów, aczkolwiek jego okręty podobne były raczej do chińskich dżonek. Najważniejszym bogiem Wybrzeża Żagli był Hind przypominający Odyna. Z tego ludu skompletował drużynę Ziemianin, Vuko Drakkainen; syn Polki i Fina przez długi czas mieszkający w Chorwacji, aby wspólnie powstrzymać szalonych czarnoksiężników, pochodzących z … Ziemi. W historyczno – fantastycznych powieściach Michała Krzywickiego, rolę barbarzyńców odgrywają Słowianie Połabscy (,,Plagi tej ziemi''), przeciwko którym walczyli krzyżowcy i Prusowie, z którymi wyruszył walczyć opętany, hiszpański rycerz Florencjusz de Vivar z zakonu Calatrava (,,Psalmodia''). Juraj Červenák opisuje w swych książkach wiele ludów, które w oczach chrześcijańskiej Europy były barbarzyńskie: Słowian, Awarów, Waregów, Bułgarów Nadwołżańskich, tajemniczych Czudów i Czeremisów. Słowiański łucznik Czarny Rogan walczył jako najemnik w armii Karola Wielkiego przeciwko Awarom; później rozgoryczony narzekał w rozmowie z gnomem, że władca Franków wynagrodził jedynie tych słowiańskich sojuszników, którzy przyjęli chrzest. Ruski witeź Światogor towarzyszył św. Oldze w wyprawie do Carogrodu. Oczarowany pięknem cerkwi, przyjął chrzest i imię Jegor (Jerzy). Alexandra Pavelkova w książce ,,Opowieści o Vimce'' wprowadza naród Rean, którzy przypominali Rzymian, a ich władca nosił tytuł cezara. Reanie chcieli podbić północne plemiona przypominające dawnych Słowian; w ich mniemaniu barbarzyńców. Jak stwierdziła tytułowa wiedźma Vimka, Reanie narzucali podbitym ludom wiarę w swych bogów. Wreszcie, barbarzyńcami było nazywane plemię Szarych Psów, odłam wielkiego ludu Wenów (nawiązanie do Wenedów, czyli Słowian) z powieści ,,Wilczarz'' Marii Siemionowej. Ostatnim przedstawicielem tego plemienia był tytułowy Wilczarz, zaczerpnięty z rosyjskiej legendy o Wołkodawie – Wilkobylu, który pomścił swe krzywdy, zabijając ludożercę. Wilczarz tak jak Conan będący synem kowala, zawsze stawał po stronie skrzywdzonych, tak naprawdę prawdziwymi barbarzyńcami byli jego wrogowie (książę Winitar ,,Ludojad'', rozbójnik Żadoba, bojar Promień). W 2008 roku ,,Fabryka Słów'' wydała ,,Kanon barbarzyńców'' – zbiór opowiadań polskich autorów z gatunku heroic fantasy. Można w nim przeczytać o: Toricu i wiedźmie Azu, Durusie szukającym porwanej córki, Cairenie walczącym z potwornymi psami w realiach przypominających dawne Chiny, Litwinie Varnasie walczącym w Wielkim Księstwie Moskiewskim z rasą ludzi – węży, oraz o wielu innych ciekawych bohaterach, w tym o samym Conanie. 





niedziela, 23 marca 2014

Oniricon cz. XXV

Śniło mi się, że:



- w lesie tropikalnym sfilmowano jak na drzewie harpia wielka pożerała Indianina, wcześniej pozbawiwszy go palców dłoni i stóp; ów film zamieszczono w Internecie, a jeden internauta oburzył się, że filmowcy nie pomogli Indianinowi,



- rozmyślałem o epokowych wydarzeniach z lat 1989 - 2014 i uznałem, że śmierć księżnej Diany do nich nie należy,



- w Sejmie był człowiek zasłaniający twarz białym ekranem z dużymi, żółtymi oczami, w tym śnie występował też Donald Tusk,



- uczestniczyłem w biesiadzie razem z Rosjanami, piłem wino z jednym z nich, jadłem dużo i łapczywie, wybrudziłem się pod pachami sosem pomidorowym, pisarz Araniew wskazując na polskie godło powiedział, że swoim brakiem dobrych manier przynoszę wstyd Polsce, tak się tym przejąłem, że uciekłem przed siebie, chciałem trafić na noc do szpitala psychiatrycznego, lecz przez pomyłkę znalazłem się w szpitalu dla małych dzieci, chciałem się zeń wydostać i spotkałem tam Hannę Gronkiewicz - Waltz,
- idąc ulicą chciałem się wytarzać w samych majtkach w kałuży, lecz trochę się wstydziłem,



- spotkałem Czesława Białczyńskiego i rozmawialiśmy o Welesie; Białczyński aby wyjaśnić mi kim jest Weles, pomazał mi ekran komputera czarną kredką i odwoływał się do Junga,



- po Szczecinie szła otyła dziewczyna przebrana za japońską boginię, która zginęła w wypadku i poszła do piekła,



- na początku XX wieku pewien polski poeta umarł z powodu przedawkowania narkotyków; kochająca go rusałka, aby zwrócić mu życie zraniła sztyletem diablicę, lecz nic nie wskórała, bo ,,zło można zwalczać tylko alopatycznie'' , zaprzyjaźniony ksiądz mówił, że poety nie da się już wskrzesić, lecz rusałka wciąż wierzyła, że przywróci mu życie,



- ostrzegano mnie abym unikał żydowskich dzielnic Szczecina, bo tam padnę ofiarą czarnej magii, był wieczór i starałem się omijać te ulice (min. ul. Piłsudskiego), w końcu wpadłem w pułapkę i ujrzałem kobietę - potwora, UWAGA: nie jestem antysemitą,
- pojechałem do Krakowa na ul. Krakowską, aby zobaczyć dom Pilipiuka,



- Slumdog został fałszywie oskarżony o próbę zamachu bombowego i był torturowany przez policjanta.

Bajki




,,Był młody, który życie wstrzemięźliwie pędził
Był stary, który nigdy nie łajał, nie zrzędził;
Był bogacz, który zbiorów potrzebnym udzielał;
Był autor co się z cudzej sławy rozweselał;
Był celnik, który nie kradł; szewc, który nie pijał;
Żołnierz co się nie chwalił; łotr co nie rozbijał;
Był minister rzetelny, o sobie nie myślał;
Był na koniec poeta co nigdy nie zmyślał.
- A cóż to za bajka? Wszystko to być może!
- Prawda, jednakże ja to między bajki włożę'' – Ignacy Krasicki ,,Wstęp do bajek''.



W mowie potocznej słowem ,,bajka'' często określa się baśnie, filmy animowane, a także wszystkie nieprawdziwe opowieści. W gwarze kaszubskiej ,,bajczarz'' to kłamca. Tymczasem jest to w istocie krótki, napisany wierszem utwór przekazujący określony morał za pomocą alegorii, najczęściej zwierzęcych. Oczywiście owe alegorie zwierzęce nieraz kłócą się ze współczesną wiedzą przyrodniczą np. w bajce La Fontaine'a o kruku, lisie i serze, lis podstępem zabrał krukowi ser prowokując go do otworzenia dzioba. W rzeczywistości kruki, obok papug, najinteligentniejsze ptaki świata, gdy chcą otworzyć dziób, biorą pokarm do łapy. Bajki tak naprawdę mają za zadanie przekazywać prawdę o ludziach, a nie o zwierzętach.
Już w starożytnych Indiach istniały zbiory bajek ,,Pańczatantra'' i ,,Hitopadesa''. Wśród znanych bajkopisarzy byli Ezop z Frygii i Fedrus z Macedonii, Jean de La Fontaine (wybór jego bajek z włoskiej serii ,,Najpiękniejsze baśnie – Najwięksi bajkopisarze'' był jedną z ulubionych lektur mojego dzieciństwa), Gotthold Efraim Lessing (Niemcy) i Iwan Kryłow (Rosja). Z polskich autorów należy wymienić Biernata z Lublina (pierwszy polski bajkopisarz żyjący w XVI wieku, wzorujący się na Ezopie), Mikołaja Reja, Wacława Potockiego, Krzysztof Niemirycz (w 1699 roku wzorem La Fontaine'a wprowadził do bajki wiersz wolny) i Jan Stanisław Jabłonowski (1731). Złoty wiek bajki polskiej przypada na okres panowania Stanisława Augusta Poniatowskiego (1764 – 1795). Tworzyli wówczas: Ignacy Krasicki (omawiałem jego bajki na lekcjach języka polskiego w klasie piątej; tak naprawdę adresowane były do dorosłych, a nie do dzieci), Stanisław Trembecki, Adam Naruszewicz, Franciszek Dionizy Kniaźnin, Wojciech Jakubowski i Józef Epifani Minasowicz. W XIX wieku bajki pisali Adam Mickiewicz (w III klasie gimnazjum dobrowolnie przeczytałem zbiór jego bajek), Aleksander Fredro, Antoni Gorecki, Franciszek Morawski, Stanisław Jachowicz (pisał umoralniające bajki specjalnie dla dzieci, wśród nich słynnego ,,Pana Kotka'' o skutkach obżarstwa, w dzieciństwie miałem bogato ilustrowaną książeczkę z jego utworami). XX – wieczni polscy bajkopisarze to Benedykt Hertz, Jan Lemański i Julian Ejsmond (1915 - ,,Antologia bajki polskiej'').
Do tradycji bajek zwierzęcych nawiązywał C. S. Lewis w ,,Opowieściach z Narnii'' gdzie myszy uwalniały z więzów ciało lwa Aslana i gdzie osioł był przebrany za lwa.



W klasie szóstej fantazjowałem o alternatywnym świecie, gdzie w jeziorze Bajkał żyły ryby z głowami twórców bajek i baśni. 

sobota, 22 marca 2014

Iwan Kupała

,, To absolwenci tej oto akademii poznawszy na wylot budowę 'jaj płomienistych' skonstruowali korabie latające. Wyglądały jak te co unoszą się na falach morskich, lecz były władne unosić się w przestworzach i penetrować Zaziemie. Umiejętność ich budowy zginęła wraz z kulturą Neurów, za to latający statek przetrwał w pewnej rosyjskiej baśni, gdzie car ogłosił konkurs na budowę tej dziwnej machiny'' - ,,Legenda''



Każdy Neur miał zdolność przybierania postaci raz wilczej, a raz ludzkiej. Pierwociny gatunku niemal stale żyły w skórach wilków. Później, po zwycięskim boju z Čortami, większość Neurów przybrała postać ludzką przez większą część roku (wilkołaki obchodziły niezwykle uroczyste święto Noc Nira, w czasie którego zamieniały się w wilki i zamieszkiwały w lasach). W erze jedenastej żył luty król Neurów, Krwawy Burek, który prawie nigdy nie zamieniał się w człowieka. Prezentowana tu opowieść ze zbioru ,,Codex vimrothensis'' opowiada o Neurze, który przez całe życie zachował ludzką postać, ani razu nie zamieniając się w wilka. Macierz nazwała go Iwanem (Ivanus) na cześć sławnego brata Mary, który pokonując strach, razem z siostrą zdobył ogromny rubin stworzony dla trzech władców z przyszłości i ubił imperatora wąpierzy Amwira. Gdy liczył sobie szóstą wiosnę życia, wdrapał się na jabłoń, lecz albo się poślizgnął, albo gałąź była za cienka. Dość, że spadł i to tak niefortunnie, że stracił przytomność, uderzając główką o kamień. Byłby 



umarł, lecz jego ojciec Wazul (Vasulis) udał się po wodę z Sobotniej Góry, która miała moc leczenia wszystkich przypadłości, a nawet wskrzeszania zmarłych. Na zimną główkę dziecka wylano flakonik cudownej wody, a chłopczyk nagle otworzył czarne oczka, wstał i pyta się: ,,Gdzie jestem''? Wielka była radość rodziców i rodzeństwa; dziękowano Agejowi i miłosiernej Mokoszy; matce Sobotniej Góry. Odtąd Iwan nosił przydomek Kupała (Cupala), bowiem w języku starokrasnym, Sobotnia Góra to ,,Monta Cupalis''. Od najmłodszych lat pociągały go ptaki, motyle, ważki, zabawki zwane latawcami (nie mylić z ognistymi duchami o tej samej nazwie), unoszone wiatrem nasiona dmuchawców, zwane ,,jamiołkami'' - słowem wszystko co latało. Marzył by być ptakiem. W ósmym roku życia ujrzał wspaniały korab przemierzający sine, lodowate morze i nie mógł o nim zapomnieć. Jednak poprzednia pasja go nie odstępowała. Pewnej nocy miał dziwny sen. stał na pokładzie okrętu płynącego pod pełnymi żaglami, a wokół było pełno ptactwa. Co dziwniejsze statek nie płynął po wodzie, lecz unosił się nad chmurami. Gdy się zbudził, postanowił, że zbuduje taki latający statek, lecz tylko matka traktowała jego marzenia poważnie. ,,Latający statek byłby takim samym dziwadłem jak latająca krowa lub słoń. Spróbowałbyś choć raz zamienić się w wilka jak wszyscy Neurowie'' – mówili mu ojciec i bracia. Jednak Iwan Kupała nie rezygnował z marzeń. Gdy dorósł na tyle, by rozglądać się za dziewuchą, wstąpił do Uczelni – Szkoły Szkół; owej krynicy mnogich nauk i kuźni mądrości, którą założył król Nyria II w stołecznej Białej Wieży pośród dziewiczej puszczy. Liczył, że tam nauczą go budowy latających statków. Daremnie! Zgłębiał za to sekrety różnych latających istot, zakonu stuha, dowiedział się wiele o Płanetnikach i ich ,,jajach płomienistych''; pojazdach, które wynalazł niejaki Vyssa.



,,Rimilus spłodził Višaka, Višak Góra, Gór Vyssę. Ten zaś skonstruował pierwsze 'jajo płomieniste'. Zużył na to cały kunszt włożony weń przez Ageja. Męczył się niezmiernie, a wielu jego kolegów robiło sobie palcem kółka na czole i szło pływać w morzu. Wreszcie robota została ukończona, gdy Gór już odchodził do mogiły. Przed śmiercią ujrzał pojazd na podobieństwo wielkiego jaja, które pokrywały płomienie, nie mogące jednak spalać. Vyssa zabrał w wielką podróż po obu Oceanach ojca, matkę i wielu chętnych, a odprowadzało go ogłupiałe spojrzenie ognistych duchów – latawców […]'' - ,,Księga Latarnika, czyli Szafirowy latopis''.

Iwan Kupała gdy tylko opuścił Uczelnię zabrał się do budowy wymarzonej machiny. Nazywany szaleńcem, pracował rok w rok, aż przeminęła jego młodość i nie zdążył założyć rodziny. Pomarli mu ojciec i matka, a on nie przerywał pracy. Wreszcie gdy już wszyscy o nim zapomnieli, zbudował latający statek i w grodzie stołecznym pokazał królowi Nirkowi Czerwonemu Ozorowi. Zabrał na pokład całą królewską rodzinę i wielu dostojników na lot nad Neurowem. Po skończonej podróży król Nirek zawiesił na szyi Iwana Kupały srebrny naszyjnik przypominający wilcze kły. Już nikt nie nazywał go szaleńcem, a on sam nie pomyślał nawet, czy jego wynalazek może być użyty w złych celach. Tymczasem nieprzewidywalna rzeczywistość rozwiała złudne majaki...

*



Król przechowywał swój latający statek w swej zagubionej wśród puszczy i rozlewisk Narvi stolicy, w bliskim sąsiedztwie pałacu. Uwielbiał na swym okręcie szybować nad chmurami, a nieraz zapraszał na jego pokład królów i książąt innych ras jak Chojca X Hipocentaurusa, kniazia niedźwiedzi Hulę Obra, Bildada II z plemienia Al – Baktar, do którego należeli ludzie z głowami wielbłądów, wreszcie króla Lynxów. Wśród jego gości był wielki książę Budynów – Szczerszczymir z żoną i synami, a nawet wielu zwykłych poddanych, którym pozwalał polatać na statku za drobną opłatą; złożoną zazwyczaj z myszy, zająca, kilku ryb, czy grzebiącego ptactwa. Na straży korabia władca postawił dziesięciu turońków zbrojnych pałki. Turońki – bracia turoni to dzieci Boruty i Leśnej Matki – Pani Zwierząt. Mieli postać rosłych mężów o głowach turów i dwóch turzych ogonach. W nozdrza wpinali złote pierścienie, wstyd zasłaniali barwnymi przepaskami, a na bezwłosych piersiach malowali leliwy, strzały, Centaury i srebrne, końskie głowy na czarnym polu... Podobnie jak turonie, były to istoty niezwykle silne i wytrzymałe, choć na nikogo nie napadały. Wiele turońków na samych początku ery ósmej pomagało Enkom i Neurom bić się z Čortami. Tego poranka Nirek Czerwony Ozór znalazł całą dziesiątkę tych spisujących się dotąd na medal strażników, smacznie śpiącą. Z ich pysków wydobywał się zapach jak z gorzelni – to uśpiła ich tak wódka z jakimiś ziołami. Pana Królestwa Neurów i Budynów wielce to rozgniewało, bo latający korab – jego ,,oczko w głowie'' zniknął jak kamfora. Tego samego feralnego dnia wydarzyła się rzecz jeszcze gorsza – Słońce zakryły ciemności i nikt, nawet mędrcy z Uczelni, nie wiedział czy owe straszne ciemności kiedykolwiek się skończą. Starcy z wszystkich ras rozumnych powiadali, że sprawcami każdego zaćmienia są ogromne węże służące Matce Żmyi, zwanej Garafeną, które wypijają Słońce jak jajko ze skorupki, bądź chrupią Księżyc jak jabłko. Z kolei znawcy ciał niebieskich z Uczelni i Płanetnicy próbowali wyjaśniać owe przerażające zjawisko jako skutek obrotów tychże ciał. Byli tacy co łączyli kradzież latającego statku z zaćmieniem Słońca, oczywiście obciążając winą Iwana Kupałę. ,,Po zieloną małpę majstrował ten statek. Teraz nie mamy ani fruwającej krypy, ani Słońca'' – mówiono gniewnie. Wynalazca zaś mieszkał sam w chacie między lasem a łąką. Co jakiś czas odwiedzali go bracia z rodzinami i liczne zwierzęta. Gdy świat ogarnęły ciemności był tak samo przerażony jak wszyscy inni. Nawet wówczas ani razu nie okrył się wilczym włosem, choć w wilczej postaci lepiej radziłby sobie w mroku. Po prostu nigdy nie nabył tej podstawowej umiejętności każdego Neura. Wilki i rysie z lasu przynosiły mu swe łupy do spiżarni i żył jakoś znośnie. Ciemności wciąż spowijały Ziemię, gdy w swej izbie ujrzał nie kogo innego a samą Mokoszę. Biła od niej woń najcudniejszych kwiatów i blask; delikatny i nie rażący starych oczu, lecz na tyle silny, by rozświetlić całą izbę. Piękna jak rzeźby Greków z ery trzynastej, odziana była w powłóczystą, białą suknię i płaszcz zielony jak trawa. Jej długie do pasa, puszyste włosy barwy złota, pieścił wietrzyk dostający się przez uchylone okno. Starzec padł przed nią na twarz.
- Witaj Formo Ageja! - przywitał ją, a ona rzekła:
- Agej chce, abyś pomógł Słońcu wrócić na nieboskłon. Latający statek, dzieło twych rąk, skradł ogromny, ziemski wąż Ogniożer, dla którego płomienie są najrozkoszniejszą strawą. On to spił strażników i poleciawszy korabiem wypił świeżo rozpalone Słońce, tak jak kuna wypija surowy owoc kokoszy. Jeśli usłuchasz wezwania, pomogę ci je wypełnić – Iwan Kupała zadrżał, lecz próbował wykrętów.
- To bardzo przykre, że wąż zjadł Słońce, ale przecież to nie moja wina...




- Nikt cię o to nie obwinia – zapewniła Mokosza.
- Jednak rozumiesz mnie, najjaśniejsza pani, jestem już Neur wiekowy, nie dla mnie długie podróże. Ktoś młodszy lepiej by się nadawał ode mnie. Wreszcie wielu to mnie obwinia o to zaćmienie; niektórzy są tak głupi, że jak się uprą, to nie ma siły by ich przekonać. Przykro mi, Pani, Której Łono Opuściło Moje Ocalenie, może kiedy indziej – Mokosza bez słowa opuściła chatę, a w jej ślicznych, modrych oczach zalśniły łzy podobne do pereł. Iwan Kupała wstał i odetchnął. Od tego dnia przychodzili doń inni Enkowie: mędrzec Świętowit, sprawiedliwa Jurata, Swaróg – Latarnik Nieba, lecz konstruktor latającego statku nieodmiennie mówił ,,nie''. Agej wysłał doń białego wilka Ovova Tęczookinsona i jego brata Wiłkokuka, lecz i oni spotkali się z odmową. Ba! Uparty starzec odmówił nawet Borucie i Dziewannie Šumina Mati, których Enkowie poważali więcej niż innych Enków. Nudziło mu się siedzenie w czterech ścianach toteż postanowił rozprostować nieco nogi, spacerując po pokrytej perlistą rosą łące przed chatą. Wziął płonącą żagiew, aby sobie oświetlać drogę i wyszedł. Gdy tak chodził ujrzał smukłą pannę w bieli, której długie do kolan włosy były czarne jak pkieł i miękkie jak kitajka. Panna nie miała korony z ognia, za to u jej pasa srożył się długi miecz.
- Witaj krasna dzieweczko – przywitał ją Iwan Kupała. - Jak cię nazwali i co tu robisz w takim mroku?
- Jestem Polanica, Pani Pola Bitwy, córa wielkiego Selenodorosa; Daru Księżyca – odpowiedziała prawdziwie choć wymijająco – wtem jej miecz znalazł się przy gardle Iwana Kupały.
- Broń się! - powiedziała, a wówczas starzec spostrzegł, że on sam miast pochodni dzierży ognisty miecz, którego blask rozświetla ciemności.
Panna i starzec poczęli zajadle walczyć, lecz już wkrótce miecz wypadł z drżącej ręki wynalazcy, a 





wojowniczka ze słowami: ,,Jam Dziwica, córa Chorsa Srebronia'' – złapała go za czuprynę i podniosła w górę. Starzec wrzeszczał, gdy nagle poczuł, że robi się coraz mniejszy, a Dziwica włożyła go do kieszeni jakby nie był Neurem jeno krasnoludkiem. Po chwili wyswobodziła go z tego niezwykłego więzienia i postawiła na trawie w naturalnej postaci.
- Przepraszam, że cię wystraszyłam – rzekła. - Agej nie będzie cię do niczego zmuszał, bo nie jest Rykarem. Jak nie chcesz nam pomóc to odchodzę – Dziwica już miała zniknąć wśród drzew, gdy zdyszany Iwan Kupała zatrzymał ją.
- Poczekaj chrobra Dziwico – Polanico! Źle zrobiłem odmawiając innym Enkom. Teraz chcę odnaleźć węża Ogniożera i uwolnić Słońce! - na znak zgody i przyjaźni, córka Srebronia i Srebrennicy złożyła pocałunek na jego pokrytym zmarszczkami czole, po czym wezwawszy imienia Ageja, ruszyli w drogę...

*



Enka i Neur szli długo i z wielkim mozołem. Przeprawili się przez siedem rzek, toczyli boje ze strzygami i kikimorami. Dziwica strzałą z łuku rozłupała drewnianego potwora z wielkimi rogami, zwanego Osierdzie, a gdy przeprawili się przez piątą czy szóstą rzekę, natknęli się na stare Neuryjki, które w wilczej postaci zgromadziły się nad wodą, by zaklęciami wskrzesić Słońce (kapłani z pokolenia Pipa ostrzegali je, że uprawiając magię narażają się na kontakt z Čortami, lecz baby nie słuchały ich, czego potem wiele z nich gorzko pożałowało). Gdy wilczyce ujrzały dwoje wędrowców, rozpoznały Iwana Kupałę, a że myślały, iż zaćmienie to jego wina, rzuciły się aby go rozszarpać. Jednak Dziwica nie chcąc zabijać bab – wilczyc, zakryła starca i siebie zasłoną z gwiezdnego pyłu, co umożliwiło im ucieczkę. Gdy przeszli w bród siódmą rzekę, znaleźli ogromny głaz, spod którego dobywały się jakieś jęki. Dziwica była piękna i wiotka jak łania, ale też silna jak olbrzym. Obu rekoma podniosła głaz i odrzuciła go daleko. Wówczas oczom Iwana Kupały ukazał się wąż długi jak piętnaście niedźwiedzi stojących jeden za drugim, a jego nabita turkusowymi guzami skóra była barwy miedzi. W jego brzuszysku tkwiło coś wielkiego. Wąż wił się i jęczał z bólu, a gdy spostrzegł, że został odnaleziony, rozpłakał się i począł błagać o litość. Był to Ogniożer.
- Zasługujesz by z twego durnego łba zrobić bęben – mówił gniewnie Iwan Kupała – jednak Agej i czysta Dziwica dają ci drugą szansę, ty łakomy kradzieju.
- Nie ubijecie mnie? - spytał z nadzieją Ogniożer.
- Nie, ale będzie bolało – Iwan Kupała dobył noża. - To nie zemsta, jakoś jednak muszę wydobyć Słońce z twoich trzewi – wąż Ogniożer potulnie pozwolił sobie rozpłatać brzuch, (który zaraz potem Dziwica uzdrowiła pocałunkiem), a wówczas gwałtu – rety! Z wężowego brzucha na cały świat wystrzeliły złote promyki; światło i ciepło. Ogniożer ryczał z bólu, a jego trzewia opuszczało Słońce, które powoli odrywało się od ziemi, by wreszcie zawisnąć na niebie. Koniec zaćmienia świat przywitał wybuchami radości, okrzykami ,,Wielki jest Agej Neurofilos''!, ucztami, śpiewem, tańcem, igrzyskami. Jeno słudzy Rykara płakali i zgrzytali zębami. Iwan Kupała nie zdążył dostać od króla Nirka kolejnego srebrnego naszyjnika, bo Mar – Zanna przebiła jego serce lodowym ościeniem. Oczyszczony ze zmazy początkowego nieposłuszeństwa, zamieszkał w Nawi Jasnej. Odtąd zawsze, jeszcze w erze trzynastej, jego imię wspominano z czcią w każdą Noc Kupały. Co więcej w każde z tych świąt, wyciem przepędzał Arafa o słoniowej trąbie i inne wodne Čorty, dzięki czemu od Kupały można się było kapać bezpiecznie.

*


,,Od czasów Nyri VII na tronie w Białej Wieży zasiadali okrutnicy, chciwcy, rozpustnicy, nieroby i przelewcy krwi niewinnej'' - ,,Gesta hybridorum''.


Ostatni władcy Neurów ery ósmej (nie licząc panującego kilka dni Nura II) to Jiwón, Stary Frëc i Ren Puszczyn. Dwaj pierwsi z nich, gdy przybierali wilczą postać, a przybierali ja prawie stale, byli więksi od innych wilków, mieli ogromne głowy i aż cztery oczy. Ich ponura pamięć przetrwała do czasów ludzi. ,,Idź do Jiwóna''! - mawiają Kaszubi. Jiwón i jego syn Stary Frëc pewnego razu dostali się do ery dwunastej przez czarodziejską wieżę – bibliotekę, którą czarnoksiężnik Kuźma wzniósł dla króla Nreczników Gwoździka. Oba wilkołaki przysporzyły wiele szkód i krzywd w czasach ludzi, lecz zostały ubite przez pazia Tórza (Tchórza). Ren Puszczyn syn Nura II, młodszego brata Starego Frëca, ustawicznie gnębił swych poddanych przy pomocy Čortów i straszydeł. Niesyty krwi i złota, zbudowawszy flotę statków latających udał się podbić Księżyc. Jednakże król Płanetników, Casimir, wraz z drużyną rozbił Biały Mur oddzielający nasz świat od domeny oceanicznych węży i smoków. W konsekwencji przez dziurę w murze wlała się woda, a przez nią Matka Żmyja poprowadziła dłuższe od łańcuchów górskich węże na podbój Ziemi, co zaowocowało jej spustoszeniem i upadkiem kwitnącej cywilizacji Neurów. Do boju włączyli się Enkowie – Jarowit ubił Matkę Żmyję piorunem. Gdy skończył się potop wężowych ciał i ich jadu, Dziewanna Šumina Mati ze łzami w oczach prosiła Ageja, by odebrał jej tytuł Ortica Sapientu (Rodzicielki Istot Rozumnych), bo nie chciała rodzić istot, które by się mordowały nawzajem. Agej Miłosierny spełnił jej korną prośbę. Skończyła się era ósma a zaczęła dziewiąta.

piątek, 21 marca 2014

Daria




Daria (Daristan) – leżąca w Azji Środkowej nad rzeką Darią, zasobna kraina wolnych chłopów, których władcą był car Kazimir. W rzece Darii było tak dużo ryb, że można je było łapać gołymi rękami. Żmij Ognisty Wilk w drodze powrotnej z Huristanu, spotkał w tej krainie słowiańskich herosów – braci Mazona i Letona. Car Kazimir płacił żołd plemieniu Arsów, których rydwany ciągnęły arsinoteria (arszyńce). Do Daristanu uciekł Vaska Busłajew z Nowego Grodu Północy uciekający przed tyranią kniazia Burana IV. W rzece Darii spotkał złocisza (ogromną, złotą rybę o jaszczurczych nogach i ogonie gupika), który pomógł Słowianinowi nałowić diamentowych ryb, których łuski były prawdziwymi klejnotami. Car Kazimir ofiarował Vasce butelkę złotej, nigdy niekończącej się wódki. Innym bohaterem, który dotarł do Darii był Ordan z Brustaborga.


Biała Woda




Biała Woda – wyspa w Białopolsce zasiedlona w erze dwunastej przez słowiańskie plemię Raskoliczów. Ambasador Białej Wody w Mangazji ugościł Żmija Ognistego Wilka. Ambasady strzegli Brontowie - jeźdźcy na brontoteriach używający ich rozwidlonych rogów jako procy. Innym bohaterem, który dotarł do Białej Wody był Ordan z Brustaborga. Białą Wodę zaczerpnąłem z rosyjskiej legendy, gdzie była leżącym w głębi Azji schronieniem prześladowanych przez carat raskolników (starowierców).