poniedziałek, 4 maja 2015

,,Baśnie narodów ZSRR. Baśnie narodów republik nadbałtyckich''





W maju 2015 r. sięgnąłem po antologię dla dzieci ,,Baśnie narodów ZSRR. Baśnie narodów republik nadbałtyckich'' wydaną przez Towarzystwo Przyjaźni Polsko – Radzieckiej ,,Współpraca'' w 1987 roku. Teksty w omawianym zbiorze pisali: Ludmiła Kopyłowa, Lidia Jelisiejewna, Matthias Johann Eisen, Zoja Zadunajska, Aldona Liobyte i Jurgis Davydaitis, ilustracje zaś sporządzili: Gunar Krollis, Jaan Taammsaar i Vanga Gedmantaite – Galkuviene.
Akcja prezentowanych opowieści z Łotwy, Estonii i Litwy rozgrywa się w bliżej nieokreślonej, baśniowej czasoprzestrzeni, choć jedna z baśni dotyczy estońskiego wybrzeża Bałtyku i pojawia się w niej zaczarowana wyspa Chiu- ma. 


 
Na kartach zbioru spotykamy takie istoty fantastyczne jak: przynoszący nieszczęście biały jeleń z łotewskiej baśni, wiedźmy, okrutny potwór Dziewięciogłowy (podobny do człowieka o dziewięciu głowach, miał zdolność pirokinezy), Król Grzybów (siwobrody skrzat), wielogłowe smoki wynurzające się z morza, olbrzymi szczupak z tępo zakończonym ogonem należący do stada królowej morza, władający czarami starzec z wyspy Chiu – ma (dał rybakowi Kaarelowi trzy wiatry uwięzione w węzłach na chustce), Słoneczna Carówna (jej pierwowzorem była najprawdopodobniej litewska bogini Słońca, Saule), stara i zła czarownica Laume, jej córki zamienione w klacze i mówiący kot pomagający królewiczowi, Gwiazda Zaranna i Wieczorna – służebnice Słonecznej Carówny, junacy zaklęci w sokoła, niedźwiedzia i szczupaka, trójoki kozioł, a także zły olbrzym mający rysy Kościeja (uwięziony przez Słoneczną Carównę, a uwolniony przez królewicza, w następstwie czego nastąpiła sroga zima). Ta ostatnia baśń przypomina rosyjską skazkę o Iwanie Duraku, który uwolnił Kościeja uwięzionego przez Marię Moriewną. 


 
Na koniec ciekawostka: na jednej z ilustracji estoński artysta namalował … olbrzymią latimerię, a przecież latimerie nie żyją w Bałtyku, tylko w Oceanie Indyjskim!

niedziela, 3 maja 2015

Wybory 2015

,,Dobry Pasterz zginął w Smoleńsku, a ruda świnia ostrzygła owce i uciekła do Brukseli'' - zasłyszane na kazaniu w Szczecinie. 



Zbliżają się wielkimi krokami kolejne wybory prezydenckie. Z tej okazji, w imieniu mojego Autora, pana Tadeusza Klarowskiego, apeluję do Czytelników, aby przy urnach,  pokojowo, lecz stanowczo pokazali Platformie i lewakom gdzie Rakowski zimuje. 

- z poważaniem: Sześcioręki Krzyżak z Pacynowa. 




Oniricon cz. 117

Śniło mi się, że:

- zabrałem do plecaka jedną z książek o wiedźminie i wstydziłem się ją pokazać dzieciom; myślałem, że jest to książka napisana przez żabę o bocianie,



- w jakimś fantastycznym kraju studentki miały zakaz noszenia spódnic i musiały nosić spodnie,



- kiedy chodziłem do liceum na lekcję przyszedł pisarz Michał Witkowski i opowiadał o swojej twórczości; potem na lekcję przyszła moja Mama i przerwała Witkowskiemu,




- w jednym ze światów wymyślonych przez Feliksa W. Kresa jeździł olbrzymi, szary pociąg, tak ciężki, że ledwo mógł się poruszać; wsiedli do niego mieszkańcy wsi Vogelspiegel,
- kupiłem książkę z serii ,,Patrzę - Podziwiam - Poznaję'' o historii Polski,
- twierdziłem, że pisanie książek fantasy jest przejawem pychy,



- jednego dnia zjadłem kebab i lahmacun (pizzę turecką),
- po latach odnalazłem swoje zapiski na tematy mitologiczne i postanowiłem opublikować je na blogu,
- w Szczecinie znajduje się korytarz, przez który szedłem wieczorem z Pavlasem ov Vidłarem i bałem się ataku bandytów, kobiety z dziećmi wchodziły w ten korytarz i wychodziły już bez dzieci,




- wieczorem jechałem autobusem i zobaczyłem tkwiący w drzwiach łom, którym feministka chciała rozbić drzwi,
- przyszła do mnie do domu Anna ov Milvana, przed którą ukrywałem, że dostałem do czytania najnowszy numer ,,Egzorcysty'',



- jakiś chłopiec był w kraju Lak - odpowiedniku Polski w zaświatach, zamieszkanym przez fantazmaty - ożywione wyobrażenia; państwo Lak zostało stworzone przez Boga w 1795 r., w owej krainie skini chcieli pobić Murzynka Bambo, oraz Murzynka Goga - Goga, na ulicy miało dojść do walki między skinami, a Murzynami śpiewającymi ,,Rotę'' w języku ki - suahili, Tomek Wilmowski próbował mediacji, zaś Neron chciał, aby doszło do rozlewu krwi, w kraju Lak żył również św. Jan Paweł II, który tłumaczył chłopcu, że jest tylko fantazmatem, i że prawdziwy św. Jan Paweł II jest teraz w Niebie,



- poszedłem do mieszkania Jeny ov Blackeyovej; potem w swoim domu oglądałem film o niej (Jena była na nim przebrana za Spidermana); przyszła Evcelma ov Taurayakova, która uznała film za pornograficzny i kazała mi go wyłączyć, a ja się wściekłem i pokłułem ją długopisem, potem opowiadałem o swej miłości do Jeny autystom i ich terapeutom, a oni się śmieli, zaszedłem do ogrodu zoologicznego, gdzie miały miejsce wyścigi strusi; jeden struś mnie potrącił; w tym śnie jeden z pracowników zoo wyglądał jak znany mi z widzenia pracownik Empiku i uznał, że jestem nerwowy; ponadto jakiś facet chciał mieć dziecko z Bogiem, a mnie to nie obchodziło, za co zostałem porównany do Kopciuszka.

,,Bogowie z Kosmosu'', czyli mitologia Danikena oczami Polaków

,,Niniejsza opowieść rysunkowa oparta jest na hipotezach popularyzowanych, między innymi przez Szwajcara, Ericha von Dänikena. Hipotezy te, jak wiadomo, głoszą iż kiedyś, w zamierzchłej przeszłości, przebywali na naszej planecie przedstawiciele jakiejś cywilizacji pozaziemskiej, którzy swą działalnością przyspieszyli rozwój kulturalny i cywilizacyjny człowieka.

Natomiast to co stanowi treść tej opowieści jest całkowicie dowolnym, fantastycznym rozwinięciem wspomnianych hipotez, a wydarzenia tutaj zrelacjonowane nie miały oczywiście miejsca... Chociaż kto przysięgnie, że tak rzeczywiście nie było?'' - z przedmowy.





W maju 2015 r. przeczytałem trzy komiksy science fiction z serii ,,Bogowie z Kosmosu'' autorstwa Arnolda Mostowicza i Alfreda Górnego z rysunkami Bogusława Polcha: ,,Ludzie i potwory'', ,,Walka o planetę'' i ,,Zagłada Wielkiej Wyspy''. Ich akcja rozgrywa się ok. 12 000 lat temu na Ziemi (,,Błękitnej Planecie'') – w tym na Atlantydzie (,,Wielkiej Wyspie''), na Księżycu, oraz na fikcyjnej planecie Des. Główną bohaterką jest Ais – piękna kobieta z planety Des, stojąca na czele misji zleconej przez władający jej planetą Wielki Mózg, aby wyhodować na Ziemi istoty rozumne. Ais wyhodowała ludzi z małpoludów i otoczyła ich opieką. Jednak Wielki Mózg wolał, aby istoty rozumne na Ziemi wyewoluowały z owadów i zlecił nawet zatopienie Atlantydy – kolebki pierwszej cywilizacji. Dzięki Ais i jej towarzyszom część Atlantów przeżyła kataklizm i założyła nowe cywilizacje w basenie Morza Śródziemnego. 



 

W owych komiksach można dostrzec nawiązania do mitologii indyjskiej (jeden z członków ekspedycji Ais nazywał się Rama i był rzekomym pierwowzorem boga Ramy), oraz greckiej (Atlantyda), a także do ,,Biblii''. Sam Wielki Mózg może być dänikenowskim odpowiednikiem Boga, a jego symbolem jest wielkie oko pojawiające się na ekranie monitora (oko w trójkącie to dawny, katolicki symbol Trójcy Przenajświętszej, zarazem jednak oko to także symbol masoński; może to też budzić skojarzenia z egipskim symbolem – okiem Horusa wykorzystywanym przez okultystów). Antagonistą Ais jest biolog Satham z planety Des, który na wszystkie sposoby starał się szkodzić rasie ludzkiej, aby móc zaludnić Ziemię wyhodowanymi przez siebie bezpłodnymi potworami. Już samo imię tej postaci wskazuje na szatana, co podkreśla również jego czerwony kombinezon (diabły czasem maluje się na czerwono). Jego pomocnikiem jest Azazel – w ,,Biblii'' jest to imię demona, do którego należał kozioł ofiarny. Atlanci noszą imiona biblijnych patriarchów jak: Lamech, Matuzalem, Enoch i Noe. Ten ostatni, pouczony przez Ais zbudował statek, na którym schronili się uchodźcy z Atlantydy. Ponadto występują istoty fantastyczne: kosmici podobni do owadów (chcieli zawładnąć Ziemię po zniszczeniu własnej planety), roboty i bioroboty (maszyny posługujące się mózgiem istot żywych), oraz potwory Sathama podobne do dinozaurów i pterozaurów. 



 

W komiksach spodobała mi się zarówno postać Ais, jak też realistyczna kreska Polcha, jednak jako katolik stanowczo odrzucam ateistyczną i jednocześnie obaloną przez prawdziwą naukę ,,mitologię'' Dänikena. Niestety niektórzy wolą wierzyć w te czy inne pseudonaukowe fantazje niż w zdrową naukę ,,Ewangelii''. Jest faktem, że Däniken wywarł dosyć spory wpływ na science fiction, podobnie jak Helena Bławatska na fantasy, jednak uważam, że zaproszenie go na Polcon w 2012 roku było błędem. Dlaczego? Jak mówił Gombrowicz: ,,Nikt nie broni sprzedawać kota, nie należy jednak sprzedawać kota w worku'', co w naszym przypadku oznacza, że uczciwy fantasta sprzedaje fikcję jako fikcję.

sobota, 2 maja 2015

,,Kajko i Kokosz. W krainie Borostworów''

,,Mądrymi – gwiazdy nie rządzą. Oni sami kształtują swój los'' – słowa zoomorficznego strażnika wyspy do Kokosza.






Moja przygoda z komiksami Janusza Christy (1934 – 2008) o Kajku i Kokoszu zaczęła się już w wieku wczesnoszkolnym od komiksów ,,Koncert Kaprala'' w antologii ,,Bambi'' i ,,Wielkiego turnieju'' o walkach baranów. W gimnazjum przeczytałem jeszcze jeden komiks z tej serii o wyprawie Kajka i Kokosza na Wolin, zaś w maju 2015 r. sięgnąłem po zeszyt ,,W krainie Borostworów'' z 1988 r. bardzo ciekawy, bo luźno inspirowany demonologią słowiańską. Akcja tego utworu rozgrywa się w bliżej nieokreślonym, wczesnym średniowieczu na ziemiach polskich. Bohaterami są Kajko i Kokosz – dwóch wojów kasztelana Mirmiła, których pierwowzorem byli marynarze Kajtek i Koko, również wymyśleni przez Janusza Christę. Fabuła obraca się w kręgu ochrony przyrody. Mieszkańcy grodu Mirmiłowa żyli w harmonii z przyrodą i obchodzili liczne święta na cześć jej darów, za co dostawali ich jeszcze więcej. Zbójcerze – łupieżcy wzorowani zarówno na Krzyżakach jak też raubritterach (,,Zbójcerz'' to właściwie dosłowne polskie tłumaczenie niemieckiego słowa ,,der Raubritter'', oznaczającego rycerza – rozbójnika) dowodzeni przez Hegemona i jego prawą rękę – Kaprala (możliwe, że wygląd tego ostatniego był wzorowany na Hitlerze) aby wydrzeć dobra mieszkańcom grodu usiłują zanieczyścić studnię w czasie Święta Wody. Spowodowało to suszę. Kajko i Kokosz wyruszyli do Pani Przyrody, by prosić o odwrócenie klęski. Ich droga wiodła przez las pełen dziwnych istot zwanych Borostworami, częściowo zapożyczonych z mitologii słowiańskiej, lecz w większej mierze wymyślonych przez Autora komiksu. 


 

Kajko i Kokosz napotkali takie fantastyczne istoty jak: Panią Przyrodę (miała postać brzozy – axis mundi rosnącej na wyspie), Stracha Leśnego (długouchego małpoluda pokrytego niebieskim futrem), Busiannę (wyglądała jak krzyżówka Maryli Rodowicz z człekokształtną małpą), dzikoludki (leśne skrzaty), pnączaki (podobne do roślin), drapiórki (podobne do ptaków, ze względu na obecność palców na skrzydłach możliwe jest nawiązanie do archeopteryksów lub hoacynów), Fajfi (przypominał różowego ślimaka z dymiącym kominem na muszli), gryz – niewida (czarny, kudłaty, z dużymi, białymi zębami), Wajaj (skrzyżowanie świni z jednorożcem, drążący dziury w ziemi), Dźgol (skrzyżowanie małpy z komarem), Bugi (brązowy, złośliwy małpolud płatający figle niebezpieczne dla życia i zdrowia innych stworzeń), Wdowa Mamuna (małpoludzica władająca czarami, bały jej się inne Borostwory), jej synek Leśne Licho (miał psie uszy, był pokryty niebieskim i czerwonym futrem, oraz był wyjątkowo rozwydrzony), Parur (podobny do żółtej małpy z łysiną na głowie), Wielki Strażnik Jeziora i Wyspy (obdarzona ludzkim głosem krzyżówka kozy z widłorogiem) oraz Wagwak – narciarz wodny (pół – człowiek, pół – kaczka, pokryty rybią łuską i ślizgający się po wodzie). 


 

W komiksie spodobał mi się humor, wielkie bogactwo wyobraźni, wątek antymagiczny (czary Mamuny zawodzące w wychowaniu Leśnego Licha), a także ukryta krytyka komunizmu. Zbójcerze, postaci negatywne używają bowiem języka podobnego do tego jakiego używali wówczas komuniści: ,,Kupię kartki na onuce!, Sprzedam obiad za dewizy!,'' albo: Litości wodzu. Potęp moje odchylenia, ujawnij wichrzycielstwo, wykorzeń wstecznictwo i udziel nagany, tylko nie używaj maczugi''! - te ostatnie zdanie wypowiedział Kapral do Hegemona.

piątek, 1 maja 2015

Szwedzkie baśnie




W kwietniu 2015 r. przeczytałem antologię ,,Zaczarowany dzban. Baśnie szwedzkie'' pod redakcją Roberta Stillera (mam w domu jego przekład ,,Beowulfa''). Akcja tych historii rozgrywa się od bliżej nieokreślonych pradziejów, przez średniowiecze, XVI wiek, aż do XVIII wieku, zarówno w baśniowych krainach, jak też w rzeczywistych krajach: Szwecji, Norwegii, a nawet Hiszpanii. Pojawiają się też wzmianki o Portugalii, Danii i Niemczech. W szwedzkich baśniach pojawia się mnóstwo istot i postaci zarówno z wierzeń pogańskich, jak też z chrześcijańskich. Można w nich przeczytać o: polującym w noc Bożego Narodzenia skandynawskim bogu Odinie (Odynie), trollach ( z reguły są to istoty złe wrogie ludziom, władające czarną magią), olbrzymach (niektóre z nich np. Vigge pomagały w budowaniu kościołów), zmorze (ślad wiary w elfy), morskiej pannie (jej pierwowzorem mogła być Ran – bogini morza), św. Piotrze, Maryi (miała przybraną córkę, która się wykluła z ptasiego jaja), aniele Perze, Lucyferze, który się ukazywał dwóm czarownicom w postaci dziecka, mówiących zwierzętach jak: kot władający czarami (szwedzki odpowiednik Kota w Butach), szczupak spełniający życzenia, oraz trzy psy zabijające olbrzymy (jeden z owych psów miał wyjątkowo dobry słuch), książęta zamienieni w wilki itp. W tych baśniach można dostrzec podobieństwa do ,,Biblii'' (królewicz płynący po morzu stateczkiem razem z kozą, może nawiązywać do Mojżesza porzuconego wśród sitowia), do mitów greckich (historia o podziemnym księciu Haccie przypomina mit o Erosie i Psyche), do baśni o Królewnie Śnieżce, Jasiu i Małgosi (w miejscu czarownicy występują olbrzymy mieszkające w chacie o dachu z kiełbas), oraz do baśni Andersena (np. o księżniczce na ziarnku grochu, albo o dobrym duchu, który pomógł swemu dobroczyńcy wyzwolić królewnę spod władzy trolla – czarownika). Czytając te historię mogę tylko podziwiać bogatą wyobraźnię szwedzkich bajarzy ludowych. Narody skandynawskie w ogóle są bardzo zdolne, choć panująca u nich poprawność polityczna wybitnie im nie służy ;-(. 


 

czwartek, 30 kwietnia 2015

Oniricon cz. 116

Śniło mi się, że:


- w norweskich wierzeniach św. Mikołaj ubiera się na zielono i służą mu zmarłe krasnoludy,



- chciałem zrzucić bombę wodorową na Moskwę, lecz zrezygnowałem, bo gdybym to zrobił, okazałbym się nie lepszy od Putina,



- spotkałem w autobusie jakąś kobietę, którą pytałem o to  czy jest Jeną ov Blackeyovą, a jakaś inna kobieta była tym zgorszona,



- w wieku dorosłym wróciłem do przedszkola, a tam niebieska ośmiornica wkładała jakiejś chorej kobiecie mackę do gardła, aby mierzyć jej temperaturę,
- czytałem komiks, w którym jedna z historyjek była autorstwa Małgorzaty Nawrockiej, inna zaś była o podboju kosmosu,



- byłem w hotelu razem z koptyjskimi mnichami i stadkiem małp, które rozrabiały; potem ujrzałem koptyjską świątynię, w której czczono Cthulhu,
- ugniatałem plastelinę tak długo, że zaczęła wyglądać jak ludzkie jądra,



- demon zwany mantykorą przypominał jaszczurkę z głową tapira,



- w mojej powieści ,,Pawlaczyca'' moja koleżanka z liceum Anna ov Ivanitis dostała od Azazela magiczny krem, którym się na przerwie wysmarowała w toalecie i zamieniła w czarownicę, po czym zaczęła nago lewitować na szkolnym korytarzu,



- na jednym z polskich uniwersytetów jest wykładany przedmiot ,,geopolityka białego człowieka'' , a ja się zastanawiałem czym się ona różni od zwykłej geopolityki,
- w Portugalii założono katolicki zakon wędrowców mający pomagać ludziom z Donbasu,
- Jakub Wędrowycz chciał mnie ukłuć igłą,



- Jena ov Blackeyova przeprowadziła się, bo przechodziłem koło jej domu,



- Dalajlama pokazywał zabawny filmik i mówił, że w ten sposób zgładził swoje grzechy,
- moja śp. Babcia nazywała Pana Twardowskiego łotrem,
- w moim mieszkaniu trwały narady postkomunistów; byli min. Urban i Kwaśniewski, widziałem dużo piwa, postanowiłem zamknąć ich w moim pokoju, ale drzwi były oporne,



- niedźwiedź brunatny w Tatrach ostrzegał ludzi  przed III wojną światową,
- na początku ery runwirskiej jechałem samochodem razem z małym dzieckiem, które wygłosiło proroctwo, że ,,Crostos powróci i odmieni świat; strąci z tronów wszystkich innych bogów; Świętowita, Mokoszę i innych'',
- poszedłem do psychiatry w sprawie kłucia się w pierś widelcem.