sobota, 6 czerwca 2020

,,Ciemny kryształ''









W czerwcu 2020 r. obejrzałem po raz drugi amerykański film fantasy ,,Ciemny kryształ’’ (ang. ,,The Dark Crystal’’) z 1982 r. w reżyserii Jima Hensona (1936 – 1990), Franka Oza (ur. 1944) i Gary’ego Kurtza (ur. 1940). O filmie dowiedziałem się po raz pierwszy w 2010 r. czytając zamieszczoną w internecie listę zagrożeń duchowych egzorcysty ks. Piotra Sawy (uspokajam, że w 2015 r. Kościół zakazał spowiedzi furtkowej, której owa lista miała służyć).
Akcja filmu rozgrywa się w zamierzchłej przeszłości na odległej planecie, gdzie nie było ludzi, za to świeciły nad nią aż trzy słońca.






Tytułowy Ciemny Kryształ był magicznym klejnotem, od którego całości zależało utrzymanie równowagi na planecie. Władająca planetą rasa Świetlistych rozbiła kryształ co doprowadziło do tragedii; rozdarcia istot owej rasy na dobrych Mistyków i złych Skeksów.






Mistycy byli mądrymi i łagodnymi czarodziejami o wyglądzie owłosionych jaszczurek o czterech rękach.






Z kolei Skeksowie byli paskudnymi, agresywnymi potworami podobnymi do sępów, które krzywdziły innych mieszkańców planety wysysając z nich energię życiową i zamieniając w niewolników. Na swe usługi mieli potwory podobne do wielkich, czarnych krabów. Dla ciekawostki: demon zwany skeksem pojawia się w polskiej powieści fantasy Jarosława Grzędowicza ,,Popiół i kurz. Opowieść ze świata Pomiędzy’’1.






Głównym bohaterem jest młodzieniec Jen z humanoidalnej rasy Gylfingów (niejako odpowiednika hobbitów), którego rodzinę wymordowały Skeksy. Jenem opiekował się czarodziej z rasy Mistyków. Na łożu śmierci (w tym samym czasie nastąpił zgon imperatora Skeksów będącego jego alter ego) powierzył Jenowi misję odszukania brakującego kawałka Ciemnego Kryształu i scalenia go (nasuwają się tu analogię z Gandalfem powierzającym hobbitowi Frodo misję zaniesienia Jedynego Pierścienia do Mordoru). W czasie swojej wyprawy Jen przeżył wiele przygód i spotkał dziwaczne stworzenia jak np. wiedźmę Ogrę czy dziewczynę z rasy Gylfingów – Kirę, sierotę wychowywaną przez pokrewny lud Podlingów, która znała mowę zwierząt i była obdarzona motylimi skrzydłami.






Dużym plusem są bardzo dobre jak na owe czasy efekty specjalne (dla ciekawostki: Jim Henson zasłynął też jako twórca Muppetów, Ulicy Sezamkowej i Fraglesów) i szlachetne postaci głównych bohaterów (szczególnie spodobała mi się dobra i łagodna Kira, w której dostrzegam podobieństwo do Jeny ov Blackeyovej ;). Zastrzeżenia natury religijnej wzbudziły natomiast we mnie: masoński symbol oka w trójkącie i nawiązania do gnostyckiej psychologii Carla Gustava Junga (demoniczne Skeksy zostały przedstawione jako archetyp Cienia, który należało zintegrować).



1 Odsyłam do posta: ,,Popiół i kurz. Opowieść ze świata Pomiędzy’’.

piątek, 5 czerwca 2020

Indikopleusta - list Księdza Jana do Ziemowita


Panie Bracie!

[…] Spośród wielkich podróżników, a zarazem też świętych jakich wydało nasze stulecie, do najwybitniejszych należy Boleslav Baškievic Indikopleusta. Pochodził ze starego, pamiętającego jeszcze czasy Aleksandra Wielkiego słowiańskiego rodu z Macedonii, pieczętującego się herbem 






Korab, którego używał patriarcha Noe, przez Twój lud nazywany Dobromirem. Jego ojciec, Baško Kapinimirović, wasal cesarza Greków zasiadającego na tronie w Carogrodzie, zadbał o wszechstronną edukację syna, sprowadzając dlań najlepszych nauczycieli. Wśród nich znalazło się 







miejsce dla ekscentrycznego mnicha Kosmasa z Anatot, który wbrew powadze innych filozofów, tak chrześcijańskiej jak i pogańskiej wiary, upierał się, że Ziemia kształtu jest płaskiego niczym placek. Oprócz jazdy konnej, ćwiczeń fechtunku i łowów, umysł młodego Boleslava zajmowało studiowanie greckich i arabskich ksiąg poświęconych sztuce geografii, które rozbudzały w nim pragnienie dalekich podróży. Marzenie jego spełnić się miało gdy przybył jako paź na dwór cesarski w Carogrodzie. Cesarz dostrzegł jego zamiłowanie do zgłębiania tajników geografii i na dwudzieste 






urodziny Boleslava mianował go kapitanem morskiej ekspedycji mającej szukać wysp Arinn i Taprobana w pobliżu Bharacji. Stąd właśnie wziął się jego przydomek; Indikopleusta, bo dotarł do kraju Indów o wężowych nogach. Pokłosiem wyprawy Bizantyjczyków, na której czele stał dzielny Słowianin, było sporządzenie nowych, dokładnych map lądów Oceanu Wyrajskiego, który Persowie nazywają Morzem Vorukaša. Kopie tych map, dar od cesarza bizantyjskiego, posiadam w swoim pałacu w stołecznym Cristopolis. Boleslav w czasie żeglugi opisał wiele roślin i zwierząt nieznanych 







Arystotelesowi, Pliniuszowi i innym uczonym zamierzchłych czasów jak choćby hipopotamy morskie o rybich ogonach, morskie strusie z archipelagu Maladava, mewy czy też rybitwy osiągające 






rozmiary smoków, którym nadał nazwę ,,avis indica’’, achibobuki – ptaki, których odchody stanowi ambra i parę innych. Po pięciu latach jego korab ,,Tryton’’ powrócił do portu nad Bosforem z ładunkiem pereł, rubinów, zamorskich przypraw i pachnideł, jedwabiu, bakalii, oraz kruchej porcelany z Sinea. Niejedna panna wysokiego rodu rada byłaby zostać jego żoną czy choćby nałożnicą, jednak w sercu Boleslava nurtowały inne myśli aniżeli ożenek.







W czasie swej żeglugi, bawiąc w Królestwie Malabaru u wybrzeży Bharacji, napotkał mędrca Arhatusa, syna Brahmy, tak sędziwego, że pamiętał czasy przybycia do jego ojczyzny św. Tomasza Apostoła. Słuchając Arhatusa, którego ongiś ochrzcił sam Apostoł Tomasz, Boleslav zatęsknił za innym życiem niż te, które wiódł do tej pory.





Powróciwszy do Carogrodu zrzekł się ofiarowanych mu zaszczytów i bogactw. Opuścił dwór cesarski i udał się w góry Taurus w Anatolii gdzie został pustelnikiem pędzącym dni na postach i modlitwach. Tak odnalazł pokój w sercu, a okoliczni pasterze przychodzili doń ze swymi troskami.






Powiadają, że kiedy Boleslav sławił Boga swymi modłami, przeszkadzał mu uciążliwy ryk dobiegający z gardzieli wielkiego, zielonego smoka mającego swe leże w skalnej rozpadlinie. Smok ryczał dniem i nocą, aż w końcu święty mąż zniecierpliwiony hałasem, wyprosił u Boga, aby uwolnił go od gadziny. Wówczas z czarnej jak kir chmury spadł piorun i zabił smoka. Boleslav widząc śmierć bądź co bądź pięknego zwierzęcia, odczuł żal i znów poprosił Boga, aby ożywił gada. Na prośbę pustelnika smok ożył i odtąd został jego najlepszym przyjacielem. […] Umarł Boleslav Baškievic Indikopleusta w sędziwym wieku gdy jego siwa broda dosięgła ziemi. Smok wykopał mu grób swymi ogromnymi szponami i pilnował zwłok przed radymi rozwłóczyć je zwierzętami. Warował przy zwłokach świętego całe trzydzieści lat nic nie jedząc i nic nie pijąc, aż w końcu żałość wielka zamieniła jego ciało w odłam skalny, który po dziś dzień pasterze pokazują za opłatą w górach Taurus.


Z życzeniami błogosławieństwa Bożego i św. Boleslava Baškievicia
 – Ksiądz Jan.

czwartek, 4 czerwca 2020

Oniricon cz. 597

Śniło mi się, że:






- w równoległym świecie naziści napadli na Hiperboreę, w ich armii służyli Svastowie - ożywione, czarne swastyki, które w miejscu przecięcia się ramion miały oczy i usta pełne ostrych zębów, którymi gryzły, walczyłem w obronie Hiperborei uzbrojony w kosą postawioną na sztorc i zabijałem Svastów raniąc ostrzem kosy ich twarze (ramiona odrastały), nazistom służyły również Horkruksy (,,horrible crux'') - żółte, odwrócone krzyże z oczami i zębami,






- Wielki Bóg Pan nosił też imię Abundius (,,Obfitość''), miał rogi i był cały zielony, młody, walijski poeta zwrócił się do niego z prośbą o pomoc dla Wielkiej Brytanii walczącej z nalotami niemieckimi podczas II wojny światowej,






- ucieszyłem się, że gąsienica trociniarki kasztanówki przypomina ptasie odchody lub sałatkę jarzynową i trzymałem wykonany z pasty do zębów model tej gąsienicy w wannie bez wody, lecz Mamie nie podobała się moja fascynacja odchodami,





- byłem czarnym, brodatym turem Konradem T. Lewandowskim, który władał Polską z Jasnej Góry i posiadał magiczne zwierciadło ze skorupy żółwia błotnego,







- w Księdze Liczb Jozue zaprzyjaźnił się z mówiącą ludzkim głosem królową pszczelego roju,






- zagrałem w horrorze, w którym pojawił się płonący krucyfiks i wszyscy moi znajomi zamieniali się w wilkołaki, po zakończeniu sesji bałem się wracać wieczorem do domu,
- kiedy opuściłem zajęcia w szkole dowiedziałem się, że moja Babcia wskoczyła zimą w ubraniu do Odry, na szczęście przeżyła i o własnych siłach wyszła z rzeki, aby odpocząć na przystanku tramwajowym, potem Babcia zabrała mnie na pielgrzymkę do Grecji, Konstantynopola i Etiopii, aby odnaleźć i zjeść jelita Jezusa Chrystusa oraz zobaczyć Arkę Przymierza, porównywałem tę pielgrzymkę do poszukiwania Świętego Graala przez Rycerzy Okrągłego Stołu, na śniadanie w hotelu była jajecznica, lecz byłem zbyt leniwy, aby ją sobie przynieść,







- zamierzałem napisać recenzję ,,Leśnego ludku i smoków'' Tony'ego Wolfa,






- zobaczyłem parę Żyrafian; nagich ludzi o ciemnoniebieskiej skórze, mających kostne wyrostki na głowie oraz długie, łyse ogony,
- w bibliotece odkryłem, że słowa ,,Mitoslavia'' używał zapomniany, anglosaski autor z lat 90 - tych XX wieku piszący dark fantasy, w jego książkach Mitoslavia była podziemną krainą, w której śpiewano hymn Słowacji: ,,Kto tej partii słucha, będzie w raju'',






- Christopher Paolini pisał min. o białym rosyjskim smoku i krainie zwanej Węgra (Węgry),
- byłem Andrzejem Pilipiukiem i napisałem zbiór opowiadań inspirowanych mitologią słowiańską dla ,,os i szerszeni'' (to jest dla wydawców o mrocznych upodobaniach), niestety antologia nie ukazała się drukiem, potem przyszli do mnie Konrad T. Lewandowski i Janes ov Calcium, ten pierwszy zabrał mnie na spacer,
- doszedłem do wniosku, że słowiańscy bogowie nie są wszechmogący z wyjątkiem Ageja i Mokoszy,






- rozmawiałem z Alexandrusem ov Cocelaise o Polakach ratujących Żydów w czasie II wojny światowej; wymieniłem rodzinę Ulmów, rotmistrza Pileckiego, św. Maksymiliana Kolbe, oraz Jana i Antoninę Żabińskich, zaś Alexandrus wspomniał o kapitanie Merskim,






- wolałem używać na blogu określenia ,,pseudonaukowy'' zamiast ,,szurski'' tłumacząc to tym, że ,,tu jest Polska i mówi się po polsku'', próbowałem też znaleźć polski odpowiednik słowa ,,perm''. 

środa, 3 czerwca 2020

Oniricon cz. 596

Śniło mi się, że:






- pisałem posta o św. Janie Chrzcicielu, stwierdziłem w nim, że był on surowy dla siebie i łagodny dla bliźnich, dodałem, że był największym prorokiem Starego Testamentu, lecz ,,najmniejszy w Królestwie Niebieskim będzie większy od niego'', bo Nowy Testament nieskończenie przerasta Stary,






- księżniczka Tulisów, której grobowiec odkryto na Syberii nazywała się Tulisia, bo lubiła się przytulać,





- pisałem posta o rozbójniku Rumcajsie, w którym zamierzałem zacytować tekst Andrzeja Pilipiuka o tej postaci,






- Rzymianie używali do walki słoni pływających w morzu, zaś wieloryby powstały z ludzi, którzy tak mocno nienawidzili, że zamienili się w zwierzęta,






- pewna kobieta wstydziła się, że nie lubiła imion męskich kończących się na ,,ty'',
- jeśli zakopie się w ziemi kawałek samochodu, wówczas wyrośnie z niego nowy samochód,






- Zulus był wdzięczny Allanowi Quatermainowi, że zabrał go na pierwszą w jego życiu  wyprawę myśliwską do Afryki,
- pod wieczór wróciłem tramwajem z bardzo dalekiej wycieczki, przez pomyłkę wysiadłem przed swoim poprzednim domem, musiałem iść pieszo do aktualnego miejsca zamieszkania, a gdy już zapadła noc kilkakrotnie wychodziłem do parku w samych majtkach,






- poszedłem do ogrodu gdzie zobaczyłem samicę koczkodana mającą głowę i piersi pięknej Murzynki, obawiałem się  poczęstować to stworzenie kulkami białej i ciemnej czekolady, aby się nie zatruła, lecz małpa powiedziała mi, że naczelne mogą jeść czekoladę jak ludzie, potem głaskałem 30 - centymetrowego konika, który skojarzył mi się z eohippusem,





- oprócz więzienia Guantanamo na Kubie, Amerykanie posiadają również podobną bazę w RPA,







- byłem kobietą, która w latach 90 - tych XX wieku opublikowała ,,Tatrę. Suplement'' za co pochwalił ją Jacek Piekara,






- jakaś starsza pani nie wiedziała jak politycznie poprawnie powiedzieć ,,niepełnosprawny'' i powiedziała: ,,paranienormalny'',






- dziennikarka twierdziła, że udział we Mszy Świętej odbiera radość z Wielkanocy, a ja zaoponowałem, że przecież kąpiel w Morzu Sargassowym jest przyjemnym nabożeństwem,





- staropolski asceta św. Kazimierz Korsak był herbu Korab tak jak Noe,






- śląski górnik Karlik został królem podziemnych karłów, choć był niski znacznie przewyższał je wzrostem, ubierał się w samą przepaskę biodrową i wysoko sznurowane sandały,
- na balu podałem kobiecie swój żółty płaszcz do podtrzymania, zaś pani Anna ov Stipulova kazała mi ją przeprosić,







- po latach spotkałem nauczycielkę historii, panią Annę ov Scayapakovą, która w czasie lekcji na sali gimnastycznej chwaliła Sowietów walczących o Wał Pomorski, potem w rozmowie z nią wspomniałem o wydanych i sprzedanych ,,Tatrze'' i ,,Tatrze. Suplement'', lecz nauczycielka wątpiła czy zdołam się z tego utrzymać,






- ojcem Adolfa Hitlera był Kazimierz Hitler,





- kiedy szedłem ulicą kioskarka zastanawiała się czy należę do organizacji Czarnych Panter,
- Dariusz Kwiecień pracuje nad nową grą planszową lub komputerową,






- Krzysztof Dreczkowski przytoczył legendę o serbskim herosie Wiaczesławie Jasnym Sokole; synu królowej i sokoła, wyraził też nadzieję, że Aleksander Wielki został zbawiony. 

wtorek, 2 czerwca 2020

Sarakin - list Księdza Jana do Ziemowita


Jan III Prester, chrześcijański cesarz Abisynii, Ziemowitowi, synowi Piasta, królowi przesławnej Analapii, pozdrowienia.

Dostojny Panie Bracie!

W swoim ostatnim liście, który dostarczył na mój dwór nasz niestrudzony przyjaciel, kupiec Musa al – Indrik, z wielką ciekawością zapytywałeś mnie o mieszkających w moich włościach mahometan. Spieszę Ci donieść, że kiedy przed paru wiekami pierwsi uczniowie Mahometa doznawali prześladowań w ojczystej Arabii, schronienie znaleźli za morzem, w Abisynii władanej przez jednego z moich przodków. Mojemu berłu podlega czterdziestu wasali mahometańskich, których nazywam 






czasem ,,czterdziestoma rozbójnikami’’ jako, że ustawicznie muszę mieć na nich oko, aby nie krzewili swej, jak to mówią ,,religii pokoju’’ mieczem. Każdy z moich poddanych, czy to chrześcijanin, Falasz – wyznawca zakonu Mojżesza, czy też Saracen, z pradawnego zrządzenia moich czcigodnych poprzedników zobowiązany jest nosić tatuaż dla każdej religii inny, co zapewnia ład i porządek. W czasie swego panowania poznałem różnych mahometan. Są wśród nich ludzie zarówno prawi, jak też nikczemni, podobnie jak ma to miejsce u chrześcijan, Felaszów czy pogan. Nie do mnie, lecz do Boga należy orzekanie, których jest więcej.







W liście zamierzam Ci opowiedzieć o korzeniu wszelkiego zła, a był nim zaprzysięgły wróg wszystkich chrześcijan, szejk Artaban Mormo, zwany Starcem z Gór, który stał na czele krwawej sekty asasynów. Nazywa się tak fanatycznych skrytobójców oszałamiających się haszyszem, którzy skupieni wokół Starca z Gór gotowi byli spełniać jego najokrutniejsze i najbardziej niebezpieczne rozkazy. Siedziba asasynów mieściła się w perskich górach na zamku zwanym Alamut, co wykłada się Orle Gniazdo. Starzec z Gór władał potężnymi czarami zapisanymi ludzką krwią w bluźnierczej 







księdze ,,Haram – Halal’’. Mocą swej magii dosiadał dzikiego zwierza, zwanego centykorą to jest świni wielkiej z rogiem jednorożca wyrastającym z głowy. Asasynów werbował tymże sposobem, że usypiając kandydatów do sekty magicznym proszkiem, przenosił ich do sztucznie urządzonego w swej siedzibie rozkosznego Raju mahometan. Miejsce to obfitowało we wszelkie rzeczy drogocenne i przyjemne, a nadobne hurysy gotowe były zaspokajać wszystkie zachcianki mieszkańców Raju. Potem jednak byli oni znów usypiani i budzili się poza Rajem. Starzec Gór wmawiał im, że tylko paląc, gwałcąc i mordując ze słowami: ,,Allahu akbar!’’ na ustach, mogą wrócić do Raju, oni zaś wierzyli temu gałganowi i żadna miara nie zdołała powstrzymać ich okrucieństwa. Starzec z Gór niczym zdradliwa ośmiornica swymi mackami, roztaczał swe złowrogie wpływy na całym Lewancie, aż po Cesarstwo Bizantyjskie na zachodzie, Bharację i Sinea na wschodzie, kraj Awarów na północy i jezioro Czad na południu. Asasyni, a także asasynki czy to sztyletem, czy to trucizną zabijali zdradziecko książąt, satrapów, generałów, duchownych, nie szczędząc przy tym bezbronnych starców, niewiast i dzieci, byleby tylko porazić strachem jak najwięcej ludzi. Z rąk asasynów oprócz chrześcijan ginęło też wielu mahometan z tych, którzy nie uznawali Starca z Gór. Pochwyceni asasyni zdolni byli do przetrzymywania najsroższych tortur i jeno groźba utopienia w świńskiej krwi działała na nich odstraszająco, wierzyli bowiem, że kontakt z nieczystą świnią zamknie im bramy Raju.







W ostatnich latach do sekty asasynów wstąpił młody Sarakin Abu – Nizar urodzony w Damaszku, który również uległ zwodniczym iluzjom Starca z Gór. Nieraz wyprawiał się w skrytobójczych misjach do Egiptu, Mali, Nubii, Abisynii, Gruzji, Czerkiesji, a nawet pogańskiego Roxu, za każdym razem wracając z rękami po łokcie unurzanymi we krwi niewinnej za co go Starzec z Gór stawiał za przykład dla asasynów.






Raz zapuścił się do słowiańskiej krainy, zwanej Bołgarią, gdzie pojmał nimfę; to jest w mowie słowiańskiej rusałkę, której imię brzmiało Lala. Istota ta wyróżniała się pięknością nawet na tle innych nimf jakie opiewali greccy poeci. Jej cera jaśniała jak najdroższa, wypolerowana kość słoniowa, zaś jedwabiste, złote włosy zdawały się lśnić niczym promienie Słońca. Lala miała oczy duże i niebieskie, pełne wdzięku i niewinności. Sarakin dostał małpiego rozumu na sam jej widok i natychmiast założył jej na kostkę obręcz z łańcuchem. Rusałka zalewała się łzami pachnącymi jak najprzedniejsza arabska żywica i głosem niczym srebrny dzwoneczek błagała o przywrócenie jej wolności. Asasyn jednakże był nieubłagany. Umyślił sobie, że przywiezie brankę do twierdzy Alamut, aby tam jej piękność obnażoną ukazać oczom innych asasynów i samego Starca z Gór. Rusałka pogrążyła się w smutku i przez całą drogę z Bołgarii do Persji odmawiała spożywania jadła i napojów, aż Sarakin począł nożem rozwierać jej zaciśnięte zęby podobne do białych pereł i przemocą wciskać do gardła pożywienie. […].
W wielkiej, oświetlonej blaskiem magicznych kamieni sali na zamku Alamut ukazał oczom swych braci asasynów Lalę obnażoną do pasa i płaczącą ze wstydu wodą różaną. Kiedy asasyni spostrzegli tak urodziwą istotę, zawyli z uciechy jak wilcy i na wyścigi z wystawionymi na widok członkami sromnymi poczęli biec ku rusałce, aby zaspokajać na niej swe plugawe żądze. Sarakin dobył sejmitara i zagrodził drogę swym kamratom.
- Lala nie jest do zabawy! - warknął groźnie.
Wówczas asasynów niczym podmuch gwałtownego wichru liście, zmiotło siarczyste uderzenie bata trzymanego krzepką dłonią Starca z Gór.
- Ta nadobna hurysa to prezent Allaha dla jego wiernego sługi! - oznajmił obleśny Starzec z Gór śliniąc się i oblizując jak wygłodniały pies.






Staruch odepchnął Sarakina i przypadł do Lali jak spragniony zwierz do wodopoju. Rusałka pobladła czując na twarzy jego gorący oddech cuchnący czosnkiem. Trzeba to wiedzieć, że Starzec z Gór miał na szyi oprawiony w złoto szafir wielkości kurzego jaja. Był to kamień czarodziejski zapewniający Artabanowi Mormo władzę nad demonicznym plemieniem dżinów. Lala walcząc z uściskami obleśnego starucha, objęła ustami jego talizman i schrupała go białymi zębami jakby to była kostka cukru. Wówczas w Starca z Gór jakby piorun strzelił; śmiertelnie blady i mokry od zimnego potu, odskoczył od rusałki szczękając zębami z wielkiej trwogi. Wówczas to w komnacie zaroiło się od demonów w postaci komarów, os, nietoperzy, tarantul, skorpionów, węży i szczurów, które całymi chmarami rzuciły się na Starca z Gór i jego asasynów gryząc, kłując i żądląc tak samo nielitościwie jak oni sami byli bez litości. Czarne mrówki o piekącym jadzie oblazły szejka i kąsały go zajadle, na okrzyk ,,Allahu akbar!’’ odpowiadając w ludzkiej mowie: ,,Wasz Bóg nie istnieje!’’. Z zamkowej stajni dał się słyszeć przeraźliwy huk. To centykora zerwała się z łańcuchów i przeraźliwie kwicząc, wbiegła do komnaty. Kiedy ujrzała Starca z Gór, który wielokrotnie katował ją szpicrutą, przebiła go na wylot swym spiralnym rogiem, a następnie pożarła. Asasyni marli w męczarniach tak jak wcześniej ich ofiary. Przeżyli tylko Sarakin i Lala.







- Przebacz mi, żem cię porwał – Sarakin przepraszał rusałkę – teraz pomogę ci wrócić do twego rodzinnego lasu… - jednak dłoń Lali stała się jakby z rozpalonego żelaza i wylądowała na twarzy Sarakina zostawiając na niej po kres jego dni szpecącą bliznę w kształcie zarysu pięciu palców.
Napiętnowawszy Sarakina, rusałka westchnęła i rozwiała się niby mgła. Sarakin opuścił Alamut. Udał się do Bożego Grodu – Jerozolimy gdzie przyjął chrzest i po dziś dzień jako mnich bogobojny pokutuje za zło jakie wyrządził w przeszłości.

Z życzeniami wszelkiego dobra Tobie i Twojemu królestwu
- Ksiądz Jan.

poniedziałek, 1 czerwca 2020

Jeszcze o recenzji







,,Czy opisana tu rzeczywistość opisuje przeszłość, a może jednak przyszłość? Czytelnik sam będzie musiał to ocenić, biorąc do ręki tę wspaniałą książkę, która zawiera w sobie garść wspaniałych emocji'' - z recenzji na stronie ,,tania książka.pl''







Spieszę wyjaśnić, że akcja ,,Tatry. Suplement'' rozgrywa się w erze jedenastej (11 000 lat p. n. e.) zakończonej biblijnym potopem. 

Pierwsza recenzja ,,Tatry. Suplement''






Dziś wchodząc na stronę ,,tania książka.pl'' spostrzegłem opis - recenzję mojej wydanej w poprzednim roku powieści fantasy ,,Tatra. Suplement''. Opis ten - mający zachęcać do kupna książki - sprawił mi ogromną przyjemność, że ktoś tak docenia moją pracę ;). Serdecznie dziękuję za ten opis i zachęcam Czytelników do zapoznania się z nim i kupowania mojej powieści.