wtorek, 7 czerwca 2022

Nazistowska Atlantyda




 ,, [...] W Doktrynie tajemnej (1888) Bławatska przyjmuje rasową teorię ewolucji ludzkości, dzieląc historię człowieka na siedem wielkich cykli wyznaczanych przez wzlot i upadek siedmiu wielkich ras pierwotnych. Czwartą z nich byli Atlanci, olbrzymy obdarzone wielkimi zdolnościami psychicznymi, twórcy rozwiniętej technologii, którą zawdzięczali eksploatacji energii kosmicznej zwanej Fohat. Po zniknięciu z ich kontynenty Atlantów zastąpiła rasa piąta, czyli aryjska [...]. Z kolei wersja satanisty i okultysty Aleistera Crowleya bardziej zbliża się do tego, co miało stać się rzeczywistością historyczną nazizmu: w Zaginionym kontynencie (1913) opisuje on Atlantydę jako piekło zamieszkane przez rasę magów, którzy żyją w górach i zmuszają niewolników z rasy niższej do dożywotniej pracy.

 


    Dziewiętnastowieczny okultyzm - w rozmaitych wersjach - silnie wpłynął na pionierów i zwolenników ariozofii, w tym na Guido von Lista, który próbował skojarzyć siedem ras wyodrębnionych przez Bławatską z kulturą nordycką. W Piśmie ideograficznym Ariogermanów (1910) List porównuje Atlantów z krewnymi Bergelmira, nordyckiej wersji Noego, opisanej przez Snorriego Sturlusona w Eddzie, a w Protojęzyku Ariogermanów (1914) utrzymuje, że obecność menhirów w Austrii Dolnej świadczy o tym, iż w środku Europy zachowała się 'wyspa', która niegdyś była częścią Atlantydy. Uczeń Lista, Lanz von Liebenfels, rozpowszechniał te teorie, dodając od siebie elementy darwinizmu społecznego. Porównywał mianowicie schemat ras zaproponowany przez Bławatską z teorią antropogeniczną paleontologa Carla Heinricha Stratza, zamieszczoną w jego Historii naturalnej człowieka (1904). Lanz, który również przypisuje Atlantom nadprzyrodzone moce i uważa ich za pierwszych przodków rasy obecnie istniejącej, umiejscawia zaginiony kontynent w północnych rejonach Atlantyku. Twierdzi, że Atlanci podzieli się na podgatunek ludzki i podgatunek zwierzęcy, odpowiadające pierwszym człekokształtnym i małpom. Niedozwolone krzyżowanie się obu podgatunków doprowadziło do powstania dzisiejszej rasy piątej, czyli Aryjczyków, bądź homo sapiens. Zatonięcie kontynentu, które według Liebenfelsa miało miejsce osiem tysięcy lat przed naszą erą, nastąpiło w wyniku grzechów cielesnych, jakie popełniali Atlanci, łącząc się z małpoludami. Kataklizm spowodował dwie wielkie fale migracji: Atlanci północni zaludnili Wyspy Brytyjskie, Skandynawię i północ Europy, Atlanci południowi zaś przenieśli się do Egiptu i Babilonii, zakładając cywilizacje Bliskiego Wschodu; dotarli aż do Azji, gdzie nielegalny metysaż kwitł w najlepsze.

 



    Mit Atlantydy [...] nie ograniczał się do traktatów ezoterycznych. Już Jacint Verdaguer skojarzył go z ideą hiszpańskości (hispanidad) w swoim poemacie epickim Atlantyda (1877 - 1878), a w roku 1919 niebywały sukces odniosła powieść fantastyczna pod tym samym tytułem , autorstwa Pierre'a Benoȋt, oparta na legendzie tuareskiej księżniczki Tin - Hinan. Właśnie na podstawie tej wersji historii niemiecki reżyser Georg Wilhelm Pabst nakręcił Panią Atlantydy (1932). W filmie pobrzmiewają echa legendy o podziemnych miastach, których jakiś czas później Himmler chciał szukać w → Tybecie. Aluzje do słynnego kontynentu liczne są również w pracach naukowych znanego etnologa niemieckiego Leona Frobeniusa; utrzymuje on, że Atlantyda dała początek afrykańskiej kulturze Jorubów, która w obliczu konkurencji ze strony Greków i Rzymian przeniosła się na wybrzeże Atlantyku. 

 


    Tajemnica otaczająca mit, nieustannie ożywiany nowymi wyszukanymi interpretacjami, stworzyła idealny substrat fantastyczny, na którym mogły oprzeć się tezy czołowych ideologów nazistowskich. Zarówno Himmler, jak i Rosenberg traktowali legendę bardzo poważnie, widząc w niej świadectwo istnienia pierwotnej ojczyzny rasy aryjskiej. Rosenberg wysunął ostrożną hipotezę, że Atlandyda mogła być nordyckim ośrodkiem kulturowym, ojczyzną rasy, która stworzyła wielką cywilizację usytuowaną w miejscu, 'gdzie dziś kołyszą się fale Oceanu Atlantyckiego, unosząc olbrzymie góry lodowe'. Zaryzykował też twierdzenie, że być może fragmentem owego mitycznego zatopionego kontynentu jest Islandia [...]. Podobnie myślał należący do SS badacz Hermann Wirth: na południowy zachód od Islandii szukał nordyckiej ziemi Adland - czyli greckiej Atlantydy [...]. Heinrich Pudor  i Himmler z kolei upatrywali pozostałości wymarzonego kontynentu w niemieckiej wyspie Helgoland [...]. Profesor Albert Herrmann, z którym Himmler prowadził korespondencję, wolał umiejscawiać Atlantydę w dawnym słonym jeziorze u ujścia mitycznej rzeki Tryton, na północ od Tunisu,

 



    Himmler usiłował przenieść legendę o Atlantydzie na grunt nauki, zlecając badania grupie naukowców z SS. Pseudonaukowa teoria wielkich kataklizmów, wysunięta przez Hannsa Hӧrbigera [...], potwierdzała przypuszczenia, że mityczna kraina rozwinęła wielką kulturę, która rozpowszechniła się po całym świecie, a następnie uległa zagładzie na skutek katastrofy kosmicznej; jej oczywiste echa odczytać można w apokaliptycznych wizjach znanych z Biblii i zawartych w Eddzie. Według Battiego Dohma, zainspirowanego przez Hörbigera, Atlantyda była biblijnym rajem; pewnego razu Księżyc za bardzo zbliżył się do Ziemi i siła przyciągania spowodowała ogromne powodzie (biblijny potop, obecny także w innych przekazach), z których ocalała jedynie para Atlantów - przodkowie dzisiejszych Aryjczyków. Pomimo to nadal panowało przekonanie, prawdopodobnie za sprawą Lanza von Liebenfelsa, że rzeczywistym powodem upadku Atlantydy był 'grzech przeciwko krwi i rasie' [...] zarówno antropozof Rudolf Steiner, jak i Lanz von Liebenfels byli przekonani, że biblijna przypowieść o grzechu pierworodnym i wygnaniu z Edenu odnosi się do końca Atlantydy. [...]'' - Rosa Sala Rose ,,Krytyczny słownik mitów i symboli nazizmu''

poniedziałek, 6 czerwca 2022

W odpowiedzi Ignasiowi



 Obecnie nie oglądam już filmów anime. Oglądałem je natomiast (i lubiłem) gdy byłem młodszy. Pisałem na ich temat w postach: ,,Manga i anime'', ,,Opiekuńczy duszek'', ,,Muminki'', ,,Księżniczka Mononoke'' i ,,Pokemony''. Pozdrawiam ;). 

Internetowe ,,cuda na kiju'' cz. XXV

 


1. Dariusz Kwiecień jest siódmym nieślubnym synem Bruce’a Lee (żart).



2. Nazwa satelity oznacza ,,satanistyczne elity’’. Obiekty te odwracają, przechwytują, zmieniają lub niszczą modlitwy, zasłaniają Bogu widok na Ziemię, przeszkadzają aniołom w locie i opóźniają Paruzję.


3. Albert Welles w książce ,,The Pedigree and History of the Washington Family’’ (1879), próbował udowodnić pochodzenie Jerzego Waszyngtona od Odyna. Przedstawił boga wojny, magii i poezji jako króla Aesirów z Turcji i wielkiego zdobywcę, który ok. I wieku p. n. e. został królem w Skandynawii.



4. ,,Księga Salamandry’’ jest rzekomo potężnym grimuarem pozwalającym czynić cuda. Zaginęła w VIII wieku, aby zostać ponownie odnaleziona w XVII – wiecznej Bawarii. W 1882 r. jezuita Xavier Martini ukrył ją w Wenecji. Podczas II wojny światowej Niemcy testowali zawarte w niej zaklęcia w obozach koncentracyjnych. Autor tej mistyfikacji literackiej pozostaje nieznany.



5. ,,Codex daemonicus’’ to fikcyjna, magiczna księga pochodząca rzekomo z 1516 r. Była zakazana do 1926 r. aż wydano ją w Paryżu nakładem Ibid Press bez ostatniego rozdziału. Jedyny egzemplarz pełnego wydania jest podobno ściśle strzeżony w Watykanie. W rzeczywistości księgę tę wymyślił pisarz horrorów, Graham Masterton na potrzeby powieści ,,Wyklęty’’ (1983).



6. Putin nosi na ręku czerwoną, kabalistyczną nitkę i kąpie się w krwi utoczonej z poroży odcinanych żywym jeleniom w celu przedłużenia sobie życia. Taki z niego katechon jak z koziej d… trąba.



7. Jerozolima leżała w Niemczech, zaś Ślęża jest tożsama z biblijną górą Synaj.

8. Putin jest hologramem.


9. Putin jest wcieleniem demona o imieniu Legion, który wcześniej opętał Judasza, Hitlera i Stalina.



10. W 1872 r. w jeziorze Winnipesaukee (USA) odkryto tajemnicze jajo z czarnego kamienia ozdobione wizerunkiem twarzy, symbolami astronomicznymi i dwiema dziurkami. Widziano w nim kamień piorunowy powstały ze stopionego piasku, lub artefakt pochodzenia indiańskiego, celtyckiego lub eskimoskiego.

11. ,,Fuj, wiejskie jaja wypadają kurom z tyłka. Ja jem tylko takie z marketu...’’ - z Facebooka.

12. ,,Święcenie wody zmienia E. coli w pożyteczne bakterie mlekowe’’ - z Facebooka.



13. Gibraltar nie istnieje, a ci, którzy twierdzą, że tam byli mają fałszywe wspomnienia.

14. Jerzy Zięba jest … Jezusem Polski (bluźnierstwo).



15. ,,Cthaat Aquadingen’’ to fikcyjna, magiczna księga rzekomo napisana przez nieznanego, średniowiecznego autora. Jedyną zachowaną kopię (do tego oprawioną w ludzką skórę…) przechowuje się w British Museum. W 1935 r. odkrył ją tam Tytus Crowe. Zarówno księga jak i sam Crowe stanowią fikcję literacką Briana Lumleya, autora noweli ,,Cyprus Shell’’. Fantazmat ten stanowi część mitologii Cthulhu.


16. Kobieta w ciąży jedząc dużo różowych słodyczy urodzi dziewczynkę.



17. Przyczyną trądziku jest negatywny stosunek do świata.

18. Dziecko może odziedziczyć farbowany kolor włosów.



19. ,,24 – letnia Samanta przespała się ze swoim psem. 9 miesięcy później urodziła szczeniaczki’’ - z Facebooka.


20. ,,Nazwa Polon pochodziła od zaprzyjaźnionego towarzystwa Płaskie Oblicze Lądu (POL). Organizacja ta zrzeszała wybitnych naukowców z wielu dziedzin wiedzy. Pewnego razu dostałam list od komitetu noblowskiego. Posiadał dziwny stempelek z napisem zaczynającym się na N. W liście komitet noblowski nakazał zmianę etymologii nazwy pierwiastka pod groźbą nieotrzymania nagrody Nobla. Z ciężkim sercem spełniłam ich żądanie’’. - Tak brzmiały rzekome słowa Marii Curie Skłodowskiej na stronie ,,Polskie Towarzystwo Płaskiej Ziemi im. Stephena Hawkinga’’ na Facebooku.

niedziela, 5 czerwca 2022

Brukowce

 



,, [...] 'Ugniatanie nosa przyniesie wam pieniądze - dr Carlton Smith stwierdził, że 91 proc. ludzi uciskających nos zanotowało przypływ gotówki'; 'Wysmarkał nos i wypadło mu oko'; 'Głowa szachisty eksplodowała podczas gry' - informował magazyn 'Rewelacje', polski odpowiednik 'Weekly World News'. Brukowiec z Florydy specjalizował się w produkcji efektownych faktoidów o małym kosmicie adoptowanym przez Hillary Clinton czy dziecku człowieka i Yeti. [...] Założone w 1991 roku 'Skandale' donosiły, że pod Warszawą grasuje królis, polecały maść na porost zębów, a czarownica pachnąca cebulą zaprzeczała, jakoby spała z Kaszpirowskim. [...]'' - Olga Drenda ,,Duchologia polska. Rzeczy i ludzie w latach transformacji''

 


 

Prorokini w tramwaju

 


,,Pod koniec 1988 i wiosną 1989 roku w Krakowie, Katowicach, Mysłowicach i Wrocławiu widywano tajemniczą pasażerkę komunikacji miejskiej. Mówiono, że jak gdyby nigdy nic wsiadała do tramwaju, rozglądała się po pasażerach, po czym - upewniwszy się, że ją dobrze usłyszą - zwracała się do nich proroczym głosem:

- Wiosna piękna, ale jesień będzie krwawa. 

W Krakowie pewna zakonnica miała podróżować na gapę. 

- My się tu martwimy o bilet, a tymczasem spadnie na Polskę wielkie nieszczęście, wielka bieda - odpowiedziała kontrolerowi - i wypadła na tyle przekonująco, że współpasażerowie nie tylko zamarli z wrażenie, ale też zorganizowali składkę na mandat. [...]'' - Olga Drenda ,,Duchologia polska. Rzeczy i ludzie w latach transformacji''

Bobok

 

,,W erze dziewiątej na terenach dzisiejszej ziemi Piktów żył olbrzym Szary Człowiek, nazywany też imieniem Mak Dubinus. Był wysoki jak najroślejszy buk, a jego oczy świeciły jak żółte latarnie. Jego zmierzwiona broda i błyszcząca, jakby naoliwiona skóra miały barwę szarą jak popiół. Wspaniale umięśniony, na biodrach nosił przepaskę ze skóry własnoręcznie ubitego tura lub niedźwiedzia, za oręż zaś służyła mu nabijana krzemieniami dębowa maczuga. Była tak ciężka, że nie był jej w stanie unieść nikt inny prócz samego Szarego Człowieka. Mieszkał w zasnutych mgłami górach, w przestronnej jaskini otoczonej wodami jeziora, gdzie igrały konie, zwane kelpie, łase w równym stopniu na wodorosty, ryby, jak też na surowe mięso. Pożywienie Szarego Człowieka stanowiły bulwy i kłącza, pieczone na ogniskiem tury, dziki i kozice, oraz wrzosowe piwo i miód. Piktowie powiadają, że zadaniem tej istoty jest po dziś dzień ukazywać się zatwardziałym grzesznikom i straszyć ich, skłaniając w ten sposób do zmiany postępowania’’ - Celinus Francus ,,Księga gigantów’’, VI wiek.

 


Szary Człowiek siedząc przy ognisku, obgryzał kość upieczonej w całości sarny, aż nadleciał Riri, zaprzyjaźniony kruk i odezwał się doń w te słowa.

- Kra! Enkowie chcą, abyś udał się za morze, na wschód. Trzeba, abyś uwolnił rusałki uwięzione w zamku Kadath na Lodowej Równinie! - Mówiąc to, ptak wręczył mapę narysowaną na smoczym welinie.




Szary Człowiek pospiesznie dokończył konsumpcję mięsiwa, popił je miodem, po czym przepasał się dzwoniącym łańcuchem wykutym przez zdolnych kowali z rasy krasnoludów. Następnie wsiadł do wielkiej dłubanki sporządzonej z pnia olbrzymiego dębu zwanego Rayothem i wypłynął nią na pełne morze. Pracowicie machał wiosłami, a Jurata, osobiście doglądała bezpieczeństwa jego podróży, kładąc pieczęci na paszcze morskich potworów. Dziewiątego dnia przybił do skutych lodem wybrzeży krainy, która w erze trzynastej otrzymała nazwę Rox. Kiedy idąc za wskazówkami mapy, skierował swoje kroki w stronę zamku Kadath, z przeraźliwym wrzaskiem opadła go chmara szantaków, to jest olbrzymich, kosmatych sępów mających błoniaste skrzydła nietoperzy. Straszne te istoty próbowały pozbawić olbrzyma oczu. Szary Człowiek zdołał jednak ubić siedem z nich za pomocą długiego noża przytroczonego do pasa. Pozostałe szantaki, widząc śmierć swoich towarzyszy, broczących zieloną, zatrutą krwią, odleciały wrzeszcząc żałośnie.




Zamek Kadath został, jak wieść głosi, zbudowany z białego kamienia nakładem ciężkiej pracy trolli i varibusów z głębi Azji. Jego dach pokrywała szafirowa łuska zdarta ze skóry wielkiej ryby Molindy złowionej w Oceanie Północnym Lodowatym na przynętę z głowy byka. Pokryta magicznymi znakami, bukwami i czertami brama została sporządzona z kutego złota z nieopisanym artyzmem. Komnaty pełny były złotych i srebrnych rzeźb, kosztownych tkanin barwionych purpurą i porcelanowych naczyń znad Żółtej Holanki. Choć zamek jaśniał pięknem, niczym siedziby Enków, działy się w nim rzeczy szpetne i przerażające.




Panem Kadath był Psir, władca psów i wyrodny syn Żweruny. W zależności od swej woli, brał na siebie postać urodziwego młodzieńca w aksamitnym, czarnym kaftanie, noszącego na szyi wisior z wilczych kłów, bądź zamieniał się w srogiego brytana w kolczastej obroży, o muskularnym ciele pokrytym bliznami wyniesionymi z licznych walk. Pod swoimi rozkazami miał sforę ostrych wilczurów, ogarów i brytanów, które nie były wcale tak niegodziwe jak ich pan i władca. Służyły one Psirowi wyłącznie powodowane psią wiernością, na którą ten wcale nie zasługiwał. W zaklętych lochach zamku Kadath przebywało uwiezionych trzynaście rusałek, panien niezwykłej piękności, z których każdą krępowały złote łańcuchy i kajdany. Psir nakazał je porywać nad jeziorem Hali, rzekami Tinerpą, Tinestrą, Setomlą, Nemaną, Visaną i Odirną oraz w Puszczy Kotev. Pozwalał im śpiewać, grać na harfach i lutniach, haftować, zabawiać się grą w szachy i konwersować, a nawet pluskać się w basenie. Mogły pić do woli syrop winogronowy i zajadać smakowite pieczyste i bakalie na deser. Niewolę w jakiej się znalazły, można było porównać do zamknięcia w złotej klatce, a mimo to wiązała się dla biednych nimf ze strachem i bólem. Ilekroć Psir odczuwał głód, życzył sobie, aby mu przyprowadzono rusałkę z lochu. Wówczas zdzierał z niej szaty i głuchy na błagania o litość i okrzyki bólu, w psiej postaci odgryzał jej piersi, uda i pośladki, aż modra krew tryskała na wszystkie strony.



- Czego ryczysz, głupia? - Pytał warcząc i rozrywając mięso na mniejsze kawałki. - Wszak to co ci odgryzłem, odrośnie!

Istotnie, rusałki były obdarzone zdolnością odtwarzania utraconych części ciała, niespotykaną u ludzi, jednak nie znaczy to, że nie czuły bólu, kiedy zadawano im rany. Psira nie obchodziło jednak cierpienie jego niewolnic. Uprawiałby swój proceder bezkarnie dalej, kiedy na zamek Kadath nie przybył Szary Człowiek. Kiedy groźnie zawarczał, najokrutniejsze brytany podkuliwszy ogony, jęły popiskiwać jak przestraszone szczeniaki. Siłą swych mięśni obalał mury, a złote kajdany kruszyły się w jego dłoniach jak plastelina. Ocalone rusałki pod postacią Świateł uleciały na zimowym wietrze do swoich stron rodzinnych, zaś skrzeczące szantaki na próżno usiłowały je pochwycić i zanieść swoim pisklętom.

- Nie jesteście bestiami i nie musicie słuchać się Psira, którego rozkazy czyniły was złymi. Udajcie się do Toropiecka na dwór królowej rusałek. Okażcie skruchę, a ona, namaszczona przez Mokoszę, przebaczy wam i postara się o jakieś lepsze zajęcie dla was! - Psy skomląc, przyrzekły spełnić to co im olbrzym przykazał.

Co zaś się tyczy Psira, ledwo poczuł zapach przybysza z dalekiej wyspy poświęconej Brigit – Wiośnie, nie czekał na konfrontację. Jak niepyszny zjeżył sierść, podkulił ogon i w te pędy rzucił się do ucieczki. Gnał przez Lodową Równinę, ścigany wrzaskliwymi szyderstwami szantaków. Kierował się na południe, w stronę nieprzebytych puszcz porastających krainę, która w erze trzynastej otrzymała nazwę Rox.


*


Wśród zielonych drzew znalazł wytchnienie. Lęk przed sprawiedliwym gniewem Szarego Człowieka z wolna opuszczał jego serce. Psir, aby się pożywić, ścigał i rozszarpywał zające oraz małe sarenki. Pragnienie gasił wodą z ruczajów. Pewny, że nikt go już nie ściga, przybrał postać podobną do ludzkiej. Kiedy usiadł na omszałym głazie by odpocząć, ujrzał wychodzącą z gęstych krzewów wielką, burą sukę. Rozpoznał w niej, po ognistej koronie unoszącej się nad głową, swoją matkę, Żwerunę, która na przestrzeni eonów czciły wszystkie psy świata.

- Hau! Twój jeniusz ocalił ci życie, abyś miał czas się poprawić, nim staniesz przed sądem Welesa. Nie zmarnuj szansy! - Żweruna przestrzegała niewdzięcznego syna.

- Uciekaj, stara – warknął rozdrażniony Psir. - Nie jestem już szczeniakiem, abym musiał słuchać twoich pouczeń!




Zasmucona Żweruna skomląc, podkuliła ogon i odeszła w las. Nigdy więcej nie zobaczyła już swego nieposłusznego syna. Tymczasem Psir powstał z głazu. W postaci młodzieńca był obdarzony równie wyśmienitym węchem jak wówczas gdy przypominał wyglądem psa. Wciągnął powietrze nosem i skierował się w stronę skąd dobiegał kuszący zapach barszczu. Pół wiorsty dalej jego oczom ukazała się chata z nieokorowanych, brzozowych pni o dachu krytym strzechą. Nad wejściem był wymalowany herb Królestwa Toropieckiego przedstawiający złoty kwiat lilii w polu błękitnym z obu stron podtrzymywany przez dwa srebrne jednorożce oraz wypisane słowa ,,buda’’ i ,,iskoła’’, które w językach starokrasnym i toropieckim znaczyły: szkoła. Psir śmiało wszedł do sieni. Uczące się tu dzieci leśnych ludzi miały właśnie przerwę obiadową i zgromadzone w stołówce zajadały drewnianymi łyżkami czerwony barszcz z glinianych misek, który jasnowłosa rusałka w fartuchu nalewała im chochlą z olbrzymiego gara. Psir oblizał się na ten widok.

- A pan w jakiej sprawie do nas przybył? Nie wygląda mi pan, na któregoś z rodziców moich podopiecznych. - Nieoczekiwanie zagadnął Psira wychowawca klasy.

Był to raczej niski, lecz nie karłowaty, leśny dziad ubrany w zielony surdut. Miał długą, brązową brodę, jedno oko zielone, a drugie żółte oraz łysinę, z której wyrastały dwie duże brodawki przypominające z daleka rogi.

- Pochodzę z Dalekiej Północy. Straciłem dom, który zburzyły mi lodowe olbrzymy. - Mieszając prawdę z kłamstwem odrzekł Psir, zaś leśny dziad przyjrzał mu się badawczo.

- Nazywam się Bobok. Profesor Bobok. - Wyciągnął pokrytą brązowymi plamami dłoń na powitanie. - Niech pan nie zaprzecza, że zainteresowały pana moje brodawki na głowie. Otrzymałem je w darze od rogatego Welesa i pozwalają mi one słyszeć rozmowy mieszkańców wszystkich trzech Nawi.

- Jak to trzech, a nie jednej? - Spytał zdziwiony Psir.

- Istnieje Nawia Jasna, w której jytnas żyją w wiecznym szczęściu pod berłem Welesa, Nawia Ciemna, w której dusze zmarłych oczyszczają się z drobnych zmaz, oraz Nawia Čortów, gdzie potępieńcy cierpią katusze przez całą wieczność. - Objaśnił Bobok. - Wracając do moich brodawek… Wypełnia je zatruta ropa, którą potrafię strzykać w chwili zagrożenia. Parę dni temu uśmierciłem nią niedźwiedzia demonicznego, który chciał pożreć maleńką Maszę…

- Jak nazywa się ten las? - Zmienił temat Psir.

- Puszcza Detińska, panie kolego, do której Weles posłał mnie abym uczył dzieci leśnych ludzi. - Objaśnił belfer. - Może piwa?

- Jak nie, jak tak! - Ucieszył się Psir.



Bobok oznajmił zakończenie lekcji i odesłał dziatwę do rodzinnych chat, sam zaś uda się do swego gabinetu gdzie chował piwo. Zataił przed Psirem, że jego brodawki pozwalały mu także czytać w myślach. Trzeba zaś wiedzieć, że myśli Psira były wyjątkowo brudne. Patrząc na kształtne ciałka ufnych i bezbronnych leśnych dzieci, wyobrażał sobie, że rozrywa je zębami i pożera ze smakiem oraz zaspokaja na nich inne żądze, tak obrzydliwe, że nie godzi się o nich mówić. Nie mógł się doczekać, aż nadejdzie sposobność aby zrealizować te fantazje. Bobok wyczytawszy to w jego umyśle, nalał do kufla złocistego trunku i zaprawił go ropą ze swojej lewej brodawki. Następnie poczęstował nim Psira. Skutek nie kazał na siebie długo czekać. Psir najpierw zrobił się zielony na twarzy, a następnie upadł na podłogę, przybierając postać umierającego psa.

- Za co? - Wycharczał ostatkiem sił.

- Jestem pedagogiem i mam obowiązek bronić dzieci. Nikomu nie ujdzie bezkarnie ich krzywdzenie. - Oświadczył Bobok.

Truchło Psira z Kadath zostało wyniesione pod drzewo, gdzie mrówki obrały je z mięsa o kości…


sobota, 4 czerwca 2022

Oniricon cz. 822

             Śniło mi się, że:



- po latach spotkałem Jenę ov Blackeyovą i jej siostrę, Casiyę, Jena powiedziała mi, że woli mój poemat dygresyjny ,,Milenium'' i ,,opowieści o chłopach'' od ,,Tatry'' gdzie występują ,,wstrętne postaci'', chciwe na złoto i srebro, dodała, że lubi samą postać Tatry, w czasie wizyty jej wujka, zamknęliśmy się w pokoju i Jena przytulała się do mnie, potem poszliśmy na łąkę, gdzie miałem ochotę całować bose stopy Jeny, której stan zdrowia nie pozwalał jeść owoców,



- w czasie jakiejś wycieczki, chyba do Szwecji, wujek Andreus ov Küjvis uderzył swego krnąbrnego syna, Krastafa, pięścią w twarz, aż ten upadł na chodnik i długo nie wstawał, aż przechodnie i ja sam martwiliśmy się czy żyje, UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,

- protestowałem gdy na ulicy jakiś młody mężczyzna w okularach chciał mi ukraść książkę o twórczości Sapkowskiego, zaś jakaś dziewczyna pokazała mi wczesne wersje książek o kotołaku napisanych przez Konrada T. Lewandowskiego,



- w Irlandii młody poeta grający na instrumencie z tartego sera, rywalizował z Vainamoinenem i przegrał,




- kiedy wróciłem z Irlandii, straszyły mnie duchy, które odpędzałem biciem i wzywaniem na pomoc Maryi oraz Jakuba Wędrowycza, później duchy nagrały mnie, a ja na tych nagraniach wyglądałem jakbym mówił sam do siebie,



- kiedy szedłem ulicą z nauczycielką fizyki, panią Joleną ov Symetayak, wziąłem do ręki wojsiłka, który wyglądał jak wielki prusak z odwłokiem skorpiona, owad użądlił mnie, a ja próbowałem strącić go z dłoni, potem okazało się, że w Szczecinie nastąpiła inwazja wojsiłek,



- oglądałem amerykański film fantasy z lat 60 - tych XX wieku o pięknych kobietach mieszkających na tropikalnej wyspie, które zamieniły się w blade potwory i ścigały głównego bohatera, który chronił się przed nimi w TBS - ie, część kobiet nie przybrała potwornej postaci, a te, które zostały za drzwiami, znów zamieniły się w ludzi,



- byłem niezadowolony gdy na ulicy młody mężczyzna przytulił mnie i pocałował, powiedziałem mu, że wolałbym, aby uczyniła to kobieta,



- brodziłem w wodzie zalewającej Puszczę Amazońską i chcąc naśladować Claude Lèvi - Straussa poszukiwałem larw koro do zjedzenia, znalazłem je jak pływały w wodzie i były pokryte kolorowymi wyrostkami,


- pisałem, że Gandhi strzelał z karabinu do swoich wrogów,



- pojechałem z Pavlasem ov Vidłarem na jeden dzień do Moskwy, widziałem tam Lecha Wałęsę i Aleksandra Kwaśniewskiego, pokłoniłem się niskiej staruszce ubranej na czarno, mówiąc jej, że ,,My Polacy szanujemy kobiety'', widziałem na Placu Czerwonym ubrane na żółto tancerki z odsłoniętymi pępkami, czytałem w pseudonaukowej, rządowej gazecie artykuł o zjawiskach paranormalnych min. o hybrydzie człowieka i żaby, zatęskniłem za lekturą ,,Naszego Dziennika'', dowiedziałem się z rosyjskiej gazety, że polscy prawosławni uznają jednego z oligarchów za cara, Pavlas powiedział mi, że rosyjscy Żydzi rzucili butwę (klątwę) na Putina, wieczorem chciałem wrócić do Szczecina, aby skorzystać z toalety,


- byłem otyłym i długowłosym Anatolijem Kaszpirowskim i mieszkałem w Rumunii, widziałem jak miejscowy car wdrapał się na drzewo, aby złapać purpurowego ptaka Finista, potem pojechałem do Moskwy gdzie Leonid Breżniew mówił mi o pokoju,



- polscy górale pochodzą ze starożytnego Egiptu, zaś słowo baca zostało utworzone z egipskich określeń duszy: ,,ba'' i ,,ka'',



- jednym z bohaterów serialu ,,W Krainie Władcy Smoków'' był Salvador Dali,



- Natalia Oreiro pracowała jako służąca i zakładała czerwoną czapkę z daszkiem,




- pokazałem pani Jolenie ov Symetayak narysowanego przez siebie nagiego Józefa Piłsudskiego z szablą.