piątek, 14 marca 2014

Rod w okowach



,,Rod, pan czasu, był dobry, ale niezbyt urodziwy. Miał ludzką głowę, na której nosił czerwoną chustkę. Był niskiego wzrostu, odziany w futro rysia; niestworzonego jeszcze, lecz istniejącego w zamyśle Ageja. Jego ręce i nogi były brzozowe, z palca u prawej stopy wyrastał mu zielony pęd. Mówił, że jego wygląd oznacza, iż będzie panował nad ludźmi obu płci (twarz w chuście), zwierzętami (rysie futro) i roślinami (brzozowe ręce i nogi)'' - ,,Księga Latarnika, czyli Szafirowy latopis''.



Rod cierpiał męki w Čortieńsku, przykuty łańcuchem do podnóża góry Kriepak Raslavickij o trzech szczytach. Choć nie uczynił nic złego, przypiekały go ogień i smoła, w nosie kręcił zapach siarki i gnoju. Čort Vrag wrażał mu widły w serce, przygadując:
- Dobrzem to wykombinował; żeby świat zszedł na psy, nie trzeba zabierać mu miłości, wystarczy zabrać 



czas! - w rzeczywistości na ten pomysł wpadł graf Lichon. - Patrzaj carze czasu, jak wszyscy są bezradni, pozbawieni twoich darów! - lejącym łzy oczom Roda, Vrag ukazał straszliwą wizję... Najpierw nieprzeliczone chmary Čortów, dniami i nocami radziły, kłóciły się, co zrobić by stworzenia odwróciły się od Ageja i Enków. ,,Zabrać im wiarę''! - wołał Zgrzecha Niedowiarek. ,,Nie, wyzuć z nadziei'' – wył Czarny Pies. ,,Zastąpić miłość pychą''! - zaryczał Morzej Pyszałek, zwany Lewiatanem. ,,Zapaskudzić piękno''! - chciał Fantazma. Opses domagał się zabrania prawdy, jednak największe uznanie Rykara zdobyła propozycja Licha, by złapać Roda i go uwięzić. ,,To co chcemy zniszczyć, Agej ukrył w sercach stworzeń; jeśli stracą czas, nie będą go miały na praktykowanie cnót'' – orzekł smok piekielny. Potem wizja ukazała Ziemię toczoną szaleństwem. Dzień i noc walczyły ze sobą niczym dwaj zapaśnicy, w dzień obok Słońca widziano Księżyc i gwiazdy, zdarzało się też, że pojedyncze dni i noce trwały ponad miesiąc. Rodzenice; Pory Roku przeczesywały świat szukając ojca. W przyrodzie panowały wszystkie cztery naraz, bez ładu i składu. Latem szalały zadymki, owoce dojrzewały zimą, ptaki i węże to udawały się do Wyraju, to zeń wracały. Mierzenie czasu stawało się tak skomplikowane, że go zaniechano. Pisklęta składały jaja, szczenięta się parzyły; ikra rodziła ikrę, a skrzek rodził skrzek. Nikt nie umiał podać nazwy dzisiejszego dnia; każdy robił to na co miał ochotę. Wiele istot przestało się troszczyć o cześć należną Agejowi i Enkom uznając, że świat oszalał i nie ma już w nim piękna, prawdy, ni dobra. Neurowie i inne stworzenia poczęły bezmyślnie biegać po lasach i łąkach, gonić za własnym ogonem i wpadać na siebie. Straszna wizja się skończyła. Rod cierpiał, ale nie rozpaczał. Wiedział, że choć dał się zwabić w pułapkę, Agej przywróci ład w naturze i kulturze...

*



W owym czasie, na polskiej ziemi żył Neur imieniem Kolf (,,Przyjaciel Koboldów''), którego wielce dręczył Čort Obłędek. Gdy nie atakował, Kolf miał postać starego człeka z długą, siwą brodą, lecz gdy sprawca szaleństwa przychodził doń, zamieniał się w wilka. Stary Neur kończył wówczas każde zdanie słowem ,,paw'', myślał, że jest ze szkła, króla Nurosa IX pomylił z dębem, a w czasie suszy kazał się wozić łodzią. Stracił żonę i dzieci oprócz jednego syna – Wilkodłaka (,,Wilczą Sierść''), który opiekował się nim z wielką cierpliwością i oddaniem. Wielkie było przerażenie wiernego syna, gdy obłęd ogarnął cały świat. Gdy jego ojciec witał się z jakąś rośliną, on w ludzkiej postaci leżał na brzuchu i pytał: ,,Skąd wylazło to szaleństwo''? Ani Wilkodłak, ani jego ojciec nie porzucili nabożeństwa dla Boruty i Leśnej Matki. Raz, gdy opatrywał ojca rany, które ten zadał sobie zębami i błagał leśnych Enków o siłę do przetrwania jeszcze jednego dnia w świecie, który oszalał, stanął przed nim nieoczekiwany gość. Król Nuros był chrobry i potężny, lecz tak gonił za ogonem, że utopił się w potoku – oczom Wilkodłaka i Kolfa ukazał się smukły młodzian o złotych włosach i turkusowych oczach, noszący na sobie kolczugę, misiurkę i szkarłatny płaszcz z jedwabiu. Najdziwniejsza była róża, wykłuta na jego czole – raz była krasna, innym razem biała, błękitna, bądź czarna.
- Kim jesteś panie i z jakiej przyczyny nam to mówisz? - spytał szczerze zafrapowany Wilkodłak.



- Jedni zwą mnie Porajem, a inni Różycem z uwagi na kwiat róży, który noszę wymalowany na czole. Jestem Enkiem; synem wieszczego Świętowita i nieskalanej Mokoszy – na dowód prawdziwości tych słów nad głową Poraja zajaśniała korona z płomieni.
- To jest mój ojciec Kolf, zwany Koboldolubcem, lub Pigmejofilosem. Moją macierz Wkrę i siostrę Mitavę ubiły sekutnice; niewiasty wąpierzy o nietoperzowych skrzydłach, a ja jestem Wilkodłak. Pokornie powtarzam pytanie; czemu mówisz nam panie o śmierci króla Nurosa IX?
- Niebawem się dowiecie – rzekł Poraj. - Znam przyczynę, dla której świat oszalał. - Otóż mój wuj, Rod został przez Čorta Vraga zwabiony i w otchłani Čortlandu przykuty do góry Kriepak Raslavickij o trzech szczytach. Rod z mandatu Ageja jest carem czasu, przeto wraz z jego uwięzieniem zniknął ład w naturze i kulturze. Jego dzieci; Rodzenice, Zviezduny i Dzionki opuściły swe trony by szukać ojca; stąd całe zamieszanie. Wielki król Neurów, o którym wspominałem i nad którego śmiercią boleję, chciał im pomóc, lecz na nieszczęście w rzece Narvi taplał się potwór Dzika Juda, podobny do hipopotama z rzeki Nilus. Opryskał dzielnego Nurosa tak, że ten nie mógł widzieć dalej niż poza czubek własnego, czarnego nosa. 


Biedak; zapomniał o wzniosłym celu i tak długo usiłował złapać zębami swój ogon, niczym wąż Uroboros, że wyczerpany wpadł do potoku i utonął. Może Agej wyznaczył do uwolnienia Roda kogoś z jego poddanych, może was?
- Nie, na pewno nie – żywo zaprzeczył Wilkodłak. - Mego ojca trapi Obłędek, a ja muszę się nim opiekować, więc wszystkie bohaterskie czyny z naszym udziałem odpadają – przestraszył się, czy czasem nie obraził Enka, lecz ten się uśmiechnął.
Dotknął białą dłonią toczącego pianę z pyska Kolfa, a ten w mig odzyskał ludzką postać i spokój.
- Mocą Ageja na czas wyprawy odejmę chorobę od twego ojca – rzekł Poraj – lecz to nie ja jestem władny całkowicie go wyleczyć.
- Wielka jest nasza wdzięczność – rzekł Kolf – jednak mój syn już powiedział, że na żadną wyprawę nie idziemy.
- Jesteście wolni, nie zmuszę was – westchnął Poraj, zwany Różycem. - Pomnijcie jednak, że Fafnira Urukajewicza ubił nie kto inny, ale mały i słaby stworek Klykanica z Pyrska, że cudowny rubin z korony Amwira zdobyli wasi pobratymcy Iwan i Mara, którzy cały czas uciekali przed wojną; wreszcie kim byli pierwsi Varkyderowie? Dzieciakami i wyrostkami Zajęczan, których Sporysz Harcerz zmobilizował do obrony przed hordami Żbiczan. Pomyślcie o tym.
- Wybacz panie, my naprawdę jesteśmy do niczego – Wilkodłak przybrawszy wilczą postać stulił uszy i mówił bardzo żałośnie.
- To żaden wstyd – rzekł Poraj. - Agej was wybrał, abyście uwolnili Roda, więc miast zostawić was na lodzie, ześle wam pomoc. Słowo Enka. Możecie iść, lub nie iść, macie wolną wolę. Baczcie jednak, że jeśli zlekceważycie zamysł Ageja, świat wciąż będzie pogrążony w szaleństwie, a wy swoim ,,nie'', staniecie po stronie Rykara i ten car otchłani upomni się o was. Nie straszę was, Kolfie i Wilkodłaku, jeno ostrzegam.
- Warto się zastanowić – zamyślił się Kolf o siwej brodzie.
- To się zastanawiajcie – począł się niecierpliwić Poraj. - Jeśli chcecie ratować świat, to idźcie gdzie oczy poniosą, a przy pierwszym rozstaju dróg będą czekać na was sprzymierzeńcy, ale strzeżcie się tego co błyszczy choć nie jest złotem – po tych słowach Poraj rozwiał się na wietrze niby mgła.
Wilkodłak porozmawiał z ojcem. Uznali, że i tak nie mają nic lepszego do roboty w świecie przepojonym 


obłędem, a Agej jeszcze nikogo nie oszukał. ,,Żył kiedyś taki żubroń imieniem Włas – mówił Kolf. - Powiedział on, że choćby Kosmos nas zmiażdżył, to i tak mielibyśmy nad nim tę przewagę, że wiedzielibyśmy, że jesteśmy miażdżeni. Nawet jeśli polegniemy to ze świadomością, że polegliśmy wypełniając rozkazy Ageja, i że nie zostaniemy zapomniani. Szkoda strzępić języka po próżnicy, w drogę''! - obaj Neurowie ruszyli tak jak im kazał Poraj; szli gdzie ich oczy poniosły, jednak rozstaju dróg jak nie było, tak nie było. Wędrowali w ludzkiej postaci, a Wilkodłak zabrał lirę, bo jego ojciec lubił gdy mu grał i śpiewał. Raz gdy przemierzali grody i pustkowia ujrzeli dziesięcioro Neurów i Neuryjek, którzy tańcząc, śpiewając i śmiejąc się, skakali ze skały i ginęli. Wśród tych straceńców poniosła dobrowolną śmierć piękna Lesnaja, już od dzieciństwa będąca wybranką serca Wilkodłaka. Gdy ginęła nie rozpoznał jej; gdyby rozpoznał, pękłoby mu serce; oczywiście próbowałby ją ratować. Byli już zmęczeni szukaniem rozstaju dróg, więc usiedli – ojciec na głazie, a syn na trawie.
- Grałeś mi i śpiewałeś synu, teraz ja chciałbym coś zaśpiewać – Wilkodłak podał mu lirę. - Niech to będzie pieśń o Dzionkach; dzieciach Roda w okowach. Oto słowa:



,,Sławcie gęśle Ageja, co Rodowi wręczył klucze Królestwa Czasu!
Czas jest dla rodzenia, czas jest dla umierania;
Poniedziałek – mąż, któremu usługują dwa wielkie rybiki mające w odwłokach coś podobnego do pioruna, czym wyrywają z łoża;
Czas jest dla miłości, czas jest dla nienawiści;
Wtorek – mąż o twarzy kota, przemierzający świat do połowy zanurzony w worku;
Czas jest dla pokoju, czas jest dla odpierania napaści;
Środa [Śrzoda, Interia] – piękna dziewica o złotych włosach, dzierżąca złote berło nad ludem jeszcze nie stworzonym [w erze dziewiątej Środa została królową wszystkich południc – przyp. TK];
Czas jest dla pracy; czas jest dla odpoczynku;
Czwartek – witeź gromowładny, noszący oręż za Jarowitem i świadek jego zwycięstwa nad Rykarem;
Czas jest dla modłów, czas jest dla zabawy;
Piątek; paź trzech królowych; nieskalanej Mokoszy, czystej Dziewanny i sprawiedliwej Juraty [w erze jedenastej Piątek jadąc po niebie w złotym rydwanie widział śmierć Teosta na dębie Karako];
Czas jest dla pieszczoty, czas jest dla wstrzemięźliwości;
Sobota [Cupala, Šabassa, Rodia] – ukochana córa Roda, jaśniejąca pięknem panna o włosach niby skrzydło kruka, usługiwała Mokoszy, królowej Ziemi, rodzącej Sobotnią Górę;Czas jest dla radości, czas jest dla smutku;Niedziela – panna cudniejsza nad zorze, odziana w Słońce, a jej oczy to błękitne gwiazdy, jej imię radość i pociecha, ochłoda 'ad anamnesa'1;Ach, gdzie jesteście Zviezduny, Rodzenice i Dzionki ?! Gdzie jest teraz czas, jakież to okowy go krępują?''

Kolf skończył pieśń płacząc. Jego syn zaś spytał się wielce zaciekawiony.
- Kaz to jest rybik, ojcze? Czy to ryba?
- Nie – odrzekł ojciec. - Rybiki to owady nie większe od paznokcia, które są szarosrebrzyste, mają opływowy, rybi kształt, długie czułki i wyrostki odwłokowe. Poniedziałkowi służą dwa rybiki – budziki; owady wielkości szczurów, których czułki i wyrostki na odwłoku są ze złota. Tymi wyrostkami dotykają wylegujących się w łożu i pierzynie, rażąc ich czymś niby małym piorunem – wyprawa trwała dalej, a rozstaju dróg jak nie było, tak nie było.
Stary Neur i młody Neur idąc gdzie ich oczy i nosy poniosły, zaszli na bagna. Był już wieczór, a oni przybrali 



postać wilków. Wśród błot mijały jakieś ogniki; to ogniści ludzie, świeczniki, świetliki, świecuchy, błędniki wyprawiały swoje harce. Gdy oba wilkołaki stanęły nad brzegiem bagna, błędne ogniki poczęły tańczyć, cichutko grając i śpiewając. Skakały i latały, tworzyły różne obrazy. Oczom ojca i syna ukazał się Rod przykuty do piekielnej góry, oraz Poniedziałek – mąż w przepasce biodrowej zbrojny w maczugę i tarczę zdobioną twarzą – półksiężycem. Wizja goniła wizję, widzieli świat bez szaleństwa, bez śmierci i bólu. Ani się spostrzegli gdy ich łapy zanurzyły się w błotnistej wodzie, a oni szli i szli w bagno, zapadając się coraz głębiej... Wreszcie tańczące ogniki rozleciały się na wszystkie strony, a Kolf i Wilkodłak zrozumieli, że toną, bo zwiódł ich podstępny Čort Bież. Biedni! Chcieli ratować świat, a czekała ich śmierć w szlamie. Przed oczami Wilkodłaka tańcował maleńki ognik, a Neur patrzył nań ze złością. Po chwili kłaczek ognia stał się równie małym chrząszczem, od którego biło zimne, zielono – żółte światło.


- Jestem Świetlik – przedstawił się bagienny duszek, a Kolf jeszcze głębiej się zapadając warknął:
- Przyszedłeś świecący Čorcie nacieszyć się, że toniemy?
- Jest mi bardzo przykro – rzekł słabym głosikiem Świetlik.
- Jak ci przykro to nas wyciągnij – warknął Wilkodłak.
- Nie uczestniczyłem w wabieniu was w topiel, a nawet odwodziłem swych braci i siostry od tego, lecz nie zdobyłem posłuchu, bo wybrali błotnego Čorta Bieża, Błędę i Marka Błotnego. Jestem za słaby aby was wyciągnąć, ale znam kogoś kto wam pomoże – Neurowie przybrali ludzką postać, lecz bagno było za 


głębokie, by zeń wyjść. - Wołajcie ze mną: W imię Ageja przybież ku nam czysta Świetłana Światłorodzico, siostrzyco czystej Ognieszki; przybądź ta, z której łona wyszło Światło! - tonący słyszeli już o Świetłanie, którą Agej stworzył z blasku oczu Niepodzielnego i razem ze Świetlikiem poczęli ją wzywać.
Błoto zakryło ich po pępki, gdy między olchami zebrała się biała chmura, na której stała cudna panna w białej sukni. Jej długie do pasa warkocze były barwy stopu złota i miedzi, oczy niczym szafiry świeciły jak latarki, cera przypominała alabaster.
- Witaj Łucjo Rodząca Światło! - zawołał Wilkodłak.
- Oni cię błagają jasna Lucyno – rzekł Świetlik, a Świetłana zwana również Łucją i Lucyną, głęboko przejęta losem obu Neurów, zdjęła z szyi krasne korale i rzuciła je tonącym by złapali za nie. Neurowie zrobili to i dzięki koralom Świetłany opuścili topiel. Suszyli się teraz przy ognisku rozpalonym na brzegu, a z nimi byli Świetlik i Świetłana.
- Twój siostrzeniec i bratanek, wielki Poraj Różyc kazał nam iść gdzie nas oczy poniosą, szukać rozstaju dróg, szlachetna rodzicielko światła – mówił pełen wdzięczności Wilkodłak, a Świetłana uważnie słuchając wyjęła ze złotego puzderka na łańcuszku kawałek pergaminu, który rozłożyła. Była to mapa.
- Dzięki temu szybciej znajdziecie rozstaj – rzekła z uśmiechem, a obaj Neurowie z czcią złożyli pocałunki na jej białej dłoni. Światłorodzica wstała z murawy, pobłogosławiła ich wyprawie, po czym przybrawszy postać kuli światła, zniknęła w mroku.
Razem z nią zniknął gdzieś Świetlik. Rano Neurowie znów ruszyli w drogę, śpiewając pieśni ku czci Świetłany. Opuścili błota zwane w późniejszych erach Pinos i dzięki jej mapie odnaleźli wreszcie rozstajne drogi. Ujrzeli je samemu będąc w wilczej postaci. Ich oczom ukazało się wielkie ognisko, przy którym grzało się dwunastu mężów. I to jakich! Pierwszy z nich, obok którego leżał wilk, trzymał kij i miał dwie twarze – jedną z przodu, a drugą z tyłu głowy. Imię jego Styczeń. Drugi nosił karacenową zbroję z lodu i lodowy hełm. Okrywał się skórą niedźwiedzia, a buty miał ze skóry górskiego smoka. Miał cztery oczy, długie włosy, wąsy i brodę barwy brązowej. Na tarczy miał namalowany przebiśnieg, u pasa niebieski miecz, a na plecach wór ze śniegiem. Nazywał się Luty. Marzec to junak w kolczudze i spiczastym hełmie z czerwoną kitą, noszący zielone miecz i tarczę. Kwiecień – mąż o złotych włosach przystrojonych krokusami. Maj – najpiękniejszy Miesiąc o złotych włosach i turkusowych oczach. Na jego ramieniu siedział słowik. Czerwiec to młodzian w krasnym chitonie, co na czole i policzkach miał namalowane krasną farbą koło od wozu i dwa sierpy. Młody i piękny Lipiec nosił wieniec z liści lipy, a jego nos zdobił mały, zielony rożek. Sierpień odziany w przepaskę biodrową, stale ociekał potem o zapachu róż, lilii i fiołków, który spadając na ziemię zamieniał się w perły. Wieniec miał wieniec z wrzosów i biały kaftan cały czas noszący trzy niewyblakłe plamy krwi. Październik to potężny jak tur mąż o rudych włosach, wąsach i brodzie. Na głowie miał wieniec z kolorowych liści i hełm, czarodziejską mocą sporządzony z paździerzy. Chroniła go cudowna zbroja z lnu, wyglądająca na spiżową, a dzięki szaremu płaszczowi w konopi mógł być niewidzialny. Listopad miał postać męża w średnim wieku. Jego atrybuty to wieniec z brązowych, kruszących się liści na długich włosach, szara opończa i szabla. Wreszcie zgrzybiały Grudzień; siwy z długą brodą i włosami, a jego szata była biała bądź czarna. Według poematu ,,Narodziny Cara Słońce'' Teost urodził się 13 grudnia, lecz było to w erze jedenastej, a my mówimy teraz o ósmej...
- Pozdrawiamy was czcigodne Zviezduny Rodovice – zaczął grzecznie Kolf. - Niech Agej wspiera was w wysiłkach poszukiwania ojca.
- Witajcie – rzekł w imieniu wszystkich Grudzień. - Poraj i Świetłana już powiedzieli nam o was i o waszej odwadze. My wam pomożemy, dzielni potomkowie Leu i Veder, prawda braciszkowie?
- Prawda, bracie Grudniu! - rzekły chórem Zviezduny.
- Siadajcie do nas – zapraszał Maj, ale Wrzesień nie był całkiem zadowolony z Neurów.
- Te wilkołaki dały się zwabić w pułapkę bagiennych Čortów. Jak takie niedoskonałe stworzenia mogą nam pomóc odnaleźć ojca?
- Agej dlatego wybiera stworzenia słabe, aby nie mogły wzbić się w pychę, ani one, ani istoty silne – uciął rozmowę Sierpień.
Tak oto Neurowie i Zviezduny wspólnie ruszyli w drogę na poszukiwanie góry Kriepak Raslavickij. Kolfa i Wilkodłaka przerażała myśl o zejściu do Čortieńska, lecz stary, mądry Grudzień uspokoił ich. ,,Rano, kiedy jeszcze mgły zasnuwają łąki, piekielna góra jest widoczna na powierzchni. Dopiero wraz z opadnięciem mgieł zapada się pod ziemię''. Od długiego czasu żaden człowiek nie widział owej stromej góry. Wędrowcy szli przez nieprzebyte puszcze i bory, mokradła, łąki, polany, stepy i góry, w skwarze, słocie, gradzie i śniegu. Obrzucano ich kamieniami, błotem i jajami, jeno niektórzy witali ich życzliwie. Wreszcie wychodząc z lasu stanęli przed ogromną łąką, w tym samym miejscu, w którym w erze dwunastej stanęło Wymrocze. Noc walczyła z porankiem, by ostatecznie ustąpić. Trawa i kwiaty niczym klejnoty nosiły na sobie kruche perły rosy. Swaróg opuścił już podwodny pałac Juraty i począł rozpalać Słońce na niebie, a między niebem a ziemią unosiły się opary mgły. Jednak największą uwagę wyprawy przykuła strzelista góra o trzech szczytach co upodabniało ją do góry Troizak w krainie od ery jedenastej zwanej Montanią. Wokół widmowej góry teren był nizinny, tak więc nie sposób było pomylić ją z żadnym innym wierchem.
- Jesteśmy u celu – rzekł Styczeń, a w oczach miał łzy.


Nie on jeden płakał i nie dziwota, bo do skały grubymi łańcuchami przykuty był sam Rod. Cierpiał niemożebnie, bowiem jego dręczyciel Vrag wbił mu widły w serce i poszedł sobie polować na dusze. Czerwiec czym prędzej usunął mu čortowskie widły z ciała, a Luty i Marzec mieczami uwolnili go z okowów. Wtem rozległ się przeraźliwy ryk i zza góry Kriepak Raslavickij wylazł potwór wielki jak smok i do smoka podobny. Ciało, skórę i kości miał ze szczerego srebra. Łeb niekształtny, siedmiorogi, pięciooki, zęby długie jak krótkie miecze, język niczym bicz z kolców, błoniaste skrzydła, ciało pokryte długimi, zatrutymi kolcami, sześć łap i trzy ogony podobne do batów. Z uszu bestii sypały się iskry. Zgroza ogarnęła 


nawet Lutego i Marca – najwaleczniejszych Zviezdunów, bo zjawił się oto sam Srebrny Potwór (Monstrus Arhentij), o którym opowiadały pełne trwogi legendy snute w długie, zimowe wieczory. Srebrny Potwór rozdrapywał szponami ziemię, gdy nagle Kolf i Wilkodłakwyrwali sporządzone przez Swarożyca miecze z rąk Lutego i Marca, aby z okrzykiem ,,Za Borutę i Dziewannę'' rzucić się na metalową bestię. Już mieli zadać pierwsze ciosy, gdy słodki, litościwy Maj powstrzymał ich. Potwór szykował się do skoku, a najpiękniejszy ze Zviezdunów wyjął lutnię i począł grać. Grał tak rzewnie i słodko, tak melodyjnie, smutno i pięknie, że zatrzymał Srebrnego Potwora. Ze srebrnych uszu jeszcze leciały iskry, lecz było ich coraz mniej. Nie minęło pół godziny, gdy bestia zasnęła, a jej cielskiem wstrząsnęło potężne chrapanie. Wówczas Grudzień uderzył laską ziemię, a ta pochłonęła Srebrnego Potwora i utworzyła ogromne grudy. Zapanowała powszechna radość, do której przyłączyły się Rodzenice i Dzionki, które szukały ojca w innych stronach świata i pomagały napotkanym stworzeniom. Jednak Grudzień rzekł:
- Srebrnego Potwora nie można zabić. Uwięziłem go mocą nieskalanej Mokoszy, lecz gdy nadejdzie koniec świata, on wyjdzie z podziemi i uczyni jeszcze więcej złą niż do tej pory, jednak to Agej będzie miał ostatnie słowo.
Wdzięczny Rod spytał się obu Neurów, czego chcą za współudział w wyprawie ratunkowej.
- Pragnę panie, aby mój ojciec wyzdrowiał – poprosił Wilkodłak.
- Z tym to do Złotej Baby – odrzekł Rod, a gdy pstryknął palcami, na łące zjawiła się jego córka Dola, oburącz trzymając miskę z pachnącym naparem, darem Złotej Baby.


- Obłędku uciekaj, sam Agej cię wygania – rzekła Dola. - Ty zaś pij – zwróciła się łagodnie do Kolfa.
Ów wypił i szaleństwo za zawsze go opuściło. Inna wersja podaje, że na łąkę przybyła sama Złota Baba i kazała Kolfowi siedmiokrotnie zanurzyć się w pobliskiej rzeczce. Odkąd Rod został uwolniony, na nowo wróciły na swe miejsce dni, tygodnie, miesiące, pory roku i lata. Wieęcej trudu kosztowało poukładanie na nowo w głowach i sercach Neurów i innych istot rozumnych. Wilkodłak zamieszkał z ojcem, a gdy ten umarł i zamieszkał w Nawi Jasnej, znalazł żonę i założył wielki ród. Na pamiątkę opisywanych tu wydarzeń, Neurowie obchodzili huczne święto Rodowych Igrzysk.


1 I pamiątka

czwartek, 13 marca 2014

Oniricon cz. XXII

Śniło mi się, że:


- widziałem białego kreta,
- pokłóciłem się z panem Filipusem ov Falconiusem,



- w Parku Kasprowicza w Szczecinie odbyła się wielka manifestacja patriotyczna, był obecny Lech Wałęsa i ludzie przebrani za MO,
- spotkałem jakiegoś miłego chłopca i jego matkę, lecz nie pamiętam co robili,



- Rosja zatopiła broń atomową w Zatoce Perskiej u wybrzeży Iranu,



- Rozalia Kiepska przebrała się za faraona; miała czarną suknię i długą, sztuczną brodę zakończoną chwostem,



- psychiatra został zmuszony do leczenia psów, które uznano za ludzi,
- w Niemczech stary muzułmanin chciał ukarać Niemkę, która kupiła w sklepie zestaw do chodzenia w pończochach po domu, sprzedawczyni powiedziała tej kobiecie, aby ,,na drugi raz nie lazła ludziom w oczy'',



- kiedy dowiedziałem się, że Viktor Orban odznaczył Grzegorza Górnego, pojechałem do Niemiec i pisałem po murach krytykując antypolską politykę, Pavlas ov Vidłar był na mnie zły z tego powodu, powiedziałem mu, że teoretycznie Niemcy gdyby chciały, mogłyby powrócić do kultu Hitlera,



- nocą w jakimś polskim mieście pojawiła się czarodziejka Żywia mająca długie, sztuczne paznokcie i Perun, który zamienił  się w wilka o ciele utkanym z płomieni,
- przed II wojną światową księża katoliccy usypiali hitlerowców wkładając im palce do oczu,



- XVIII - wieczni piraci Daniel Trzęsibrzuch i Tłusty Pew byli elfami,



- Babieka, koń Cyda był wypchany trocinami, lecz poruszał się ożywiony przez demony, któregoś dnia odleciał nie mając skrzydeł,



- w jeziorze pływały dwie kobiety, z których jedna zamiast twarzy miała nagą czaszkę,



- Andrzej Sapkowski skrytykował ,,Popiół i kurz'' Jarosława Grzędowicza,
- istnieje żeńskie imię Brasil,



- planety są zbudowane z małych gwiazd,



- Julian Apostata czcił pamięć po Hermesie Trismegistosie; legendarnego maga przedstawiano w sztuce z workiem kości (nawiązanie do jego proroctwa o chrześcijańskich męczennikach z Egiptu); Grecy na znak szacunku nosili ze sobą kukiełkę Hermesa Trismegiostosa,
- Adamus ov Papaverov powiedział, że Niemcy przeprosiły za rozpętanie II wojny światowej utratą części terytorium.

środa, 12 marca 2014

Archetypy

,,A więc po wszystkich innych stworzeniach […] stworzony został człowiek, i to, jak czytamy, podług obrazu Boga i na Jego podobieństwo. Nie należy jednak doszukiwać się tego podobieństwa w specyfice ciała, albowiem ani Bóg nie ma postaci ludzkiej, ani ciało ludzkie nie jest podobne Bogu. Owe podobieństwo co do obrazu odnosi się tylko do przewodnika duszy, do ducha, albowiem duch w każdym indywidualnym człowieku został stworzony podług jednego prowadzącego Ducha Wszechświata jako PRAOBRAZU1 [archetypu]'' – Filon z Aleksandrii ,,De Opificio Mundi''.



Z pojęciami archetypu i toposu zetknąłem się po raz pierwszy w liceum na lekcjach języka polskiego. Pojęcie archetypu odgrywało dużą rolę w psychoanalizie Carla Gustava Junga. W liceum myślałem, że owa teoria jest jednym z dowodów na istnienie Boga, który miał stworzyć archetypy i umieścić je w zbiorowej podświadomości, aby dzięki nim ludzie różnych kultur mogli łatwiej przyswoić sobie prawdę zawartą w Ewangelii. Później jednak dowiedziałem się, że watykański dokument ,,Jezus Chrystus dawca wody życia'' z 2003 roku wymienia Junga wśród ojców założycieli New Age, a zdaniem o. Posackiego niektórzy jungiści dopatrujący się w archetypie Cienia szatana jako ,,ciemnej strony'' Boga popadli w satanizm, zaś sam Jung jak podaje hasło w ,,Encyklopedii 'Białych Plam''' kontaktował się z diabłem, którego nazywał Filemonem.
Jakich archetypów i toposów występujących w teorii Junga, mitologii greckiej i ,,Biblii'' można się dopatrzeć w mojej twórczości?


Archetyp Cienia w zbiorze opowiadań ,,Dom'' jest reprezentowany przez upostaciowiony Brud, który kierując się pychą zbuntował się przeciwko Dziadkowi i Babci, został pokonany przez odkurzacz Celmara i za karę strącony do Piwnicy. Tam knuł przeciwko Dziadkowi, razem z takimi personifikacjami jak Smród, Kurz (Herr Kurz, który w Berlinie zalegał w bunkrze Hitlera), Kał, Nędza, Nieład, Strzykawka (symbol narkomanii), Palisław Antyzdrowiecki (symbol uzależnienia od palenia papierosów), Krwistonos Antyrodziniecki (symbol alkoholizmu), Invectivius (uosobienie przekleństw), Pleśń, Wilgoć, Plamy i Lepkość. Kurz pod postacią ubranego na czarno mężczyzny molestował seksualnie służącą Hel, lecz pokonała go za pomocą odkurzacza. W historyczno – fantastycznej trylogii ,,Pawlaczyca'' archetyp Cienia reprezentuje diabeł Astarot, którego zaczerpnąłem z opisu sabatu w ,,Kordianie'' Juliusza Słowackiego. Ukazywał się min. w postaci nagiego anioła. To z nim w 1800 roku zawarł pakt wiejski psychopata Atanazy Konida, chcący mieć zaczarowaną siekierę umożliwiająca wymordowanie ludzkości. Astarot namówił także Heńka de Slony do sfałszowania dokumentów, a także służył komuniście i czarownikowi Jerzemu Plaptoniusowi. Z jego rozkazu przybrawszy postać pielęgniarki próbował zabić leżącego w warszawskim szpitalu Pana Sołtysa. W 1979 roku rzucił przekleństwo na Polskę, aby Polacy nie wcielali w życie nauk bł. Jana Pawła II. Panicznie bał się Matki Boskiej i odmawiania Różańca. W mitologii slawianistycznej wszystkie istoty zostały stworzone jako dobre, lecz niektóre świadomie wybrały zło. Pierwszą z takich istot była Matka Żmyja – Garafena z kosmicznego Oceanu, stworzona przez boga Niepodzielnego. Pełna pychy namówiła do buntu inne węże i smoki z Oceanu, które zniszczyły świat zwany Bujanem, zaś wokół boga Niepodzielnego wybudowały z białych kamieni kolisty mur zakreślający granice naszej galaktyki. Później gdy z serca Niepodzielnego wyłonił się bóg Agej i stworzył Enków, czyli swoich Posłańców (starokrasne ,,enkił'' znaczy anioł) część z nich wybrała nieposłuszeństwo i otrzymała nazwę Čortów. Ich prowodyr sam sobie nadał bluźnierczy tytuł Czarnoboga (Białobóg to inne imię Ageja). Mitologia opowiada o czterech wcieleniach Czarnoboga: purpurowo – złotym smoku Rykarze (jego imię jest onomatopeją i pochodzi od ryku), wężu Gorynyczu, którego cielsko zamieniło się w łańcuch górski oddzielający Europę od Azji, smoku z Vovel zabitym przez analapijskiego szewca Skubę, oraz o wielkim, zielonym wężu Zeltysie, który ma pojawić się u schyłku obecnej ery trzynastej. Ów gadokształtny władca demonów został pokonany piorunem Jarowita i przykuty łańcuchem wykutym przez Swarożyca do korzenia Wielkiego Dębu. Każdej wiosny Jarowit pierwszym wiosennym grzmotem wzmacnia łańcuch, lecz jego ogniwa nieubłaganie słabną. Rykar zerwał łańcuch, wyszedł na powierzchnię i przeobraził się w węża Gorynycza w erze jedenastej, zaś Gorynycz przybrał postać smoka z Vovel w erze trzynastej. Zatopił Atlantydę, Lemurię i Mu po śmierci Leszka II Płodnego, króla Analapii. Odbierał cześć boską od awarskich najeźdźców uciskających Rox i Analapię. Čorty mieszkały pod korzeniami Wielkiego Dębu w pełnej ognia i smoły krainie zwanej Čortlandem, lub Čortieńskiem. Świtę piekielnego smoka tworzyły min. Licho, Czarny Pies, Kania, Paskuda Zalotnik, Obłędek, Przegrzecha, ojcowski potwór Vrouga, Mara, mamuna Locha, wąpierze, na których czele stał imperator Amwir, Mieczywład, Kłobuch, Zbreźnia Dzikofiejew, Farel, Fantazma, Opses, Harab Myśliwiec, Cicha, wodnik Perepłut, Zgrzecha Niedowiarek, Araf, ały, ażdachy, oraz wiele innych. Dwa slawianistyczne apokryfy do Čortów zaliczają Borutę i Welesa. Owe demony z Enków najbardziej obawiały się Jarowita i Mokoszy.

Archetyp Wielkiej Matki reprezentują trzy Enki: Mokosza, Dziewanna Šumina Mati (Leśna Matka) i Jurata. Mokosza łączy w sobie cechy perskiej Ardwisury Anahity, egipskiej Izydy, greckich Gai, Afrodyty, Demeter i Ateny, ale także Maryi. Nosiła też imiona Mat' Syraja Ziemla, Aradvi, Aredvi, Sura, Milda i wiele innych. Na jej cześć nazwana została Góra Aredvijska w Imalainie – najwyższy szczyt Ziemi (obecnie Mount Everest w Nepalu). Ma postać nadludzko pięknej kobiety o długich, blond włosach i niebieskich oczach. Poświęcone jej kolory to biel i zieleń, z kwiatów zaś symbolizują ją lilie. Jest żoną Świętowita; ma moc odzyskiwać dziewictwo. Z jej łona wyszły Biała Żmija i wąż Abajow; gady, których jad stanowił panaceum. Ożywiając swe odbicie w lustrze stworzyła Juratę, w erze czwartej urodziła Banika – pierwszego krasnoludka, oraz Światogora – pierwszego olbrzyma, zaś w erze dziewiątej z jej łona wyszły rusałki, wodniki, wiły i żmijowie. Opiekowała się uprawami, kobietami i dziećmi, często widziano ją z kądzielą. Do jej atrybutów należą również złoty łańcuch i diament o dziesięciu kolcach (pierwowzorem tych przedmiotów był różaniec). Słowianie czcili ją jako obraz miłosierdzia jedynego Boga – Ageja. Jej siostra Dziewanna posiada cechy greckiej Artemidy i rzymskiej Diany. Jest nadludzko piękna, ma jasnobrązowe, lekko kręcone włosy. Jej atrybuty to łuk, strzały, biały jednorożec i złota korona zdobiona wizerunkiem dudka. Jest żoną Boruty. Mieszka z nim w chatce w Rokitnickim Siole na bagnach dzisiejszej Białorusi i ma moc odzyskiwać dziewictwo. W erze trzeciej namalowała i ożywiła ptaki (w tym Enków – białe orły Tineza i Tineza Dwugłowego, oraz czarnego orła Ridana). W erach od czwartej do ósmej z jej łona wyszli leśni Enkowie (suka Żweruna, biały ryś Deneb, biały ryś Ovov Tęczookinson, nietoperz Sirrah, sarni kozioł Rogaś, Wiłkokuk, Kunetej, małpa Liczyrzepa, niedźwiedź Arktur, Dzik z Jeziora, Biała Locha z Irlandii, a także Kłobuch i Zbreźnia Dzikofiejew, którzy zostali Čortami), leśne zwierzęta i obdarzone rozumem hybrydy ludzko – zwierzęce takie jak np. Zajęczanie, Żbiczanie, Lynxowie i Neurowie (wilkołaki). Opiekuje się lasami, broni dobrych istot przed strzygami i innymi potworami. Jurata (Aredvi Maris) może nasuwać skojarzenia z grecką Amfitrytą. Niewyobrażalnie piękna, miała długie czarne włosy i niebieskie oczy. Władała morzami i oceanami, a jej bursztynowy pałac mieścił się na dnie Morza Srebrnego (obecnie Bałtyk). Słowianie i Bałtowie czcili ją ponadto jako obraz sprawiedliwości jedynego Boga – Ageja. Jej atrybuty to: złoty trójząb, ozdoby ze złota i szafirów, suknia wyszywana bursztynem, suknia uszyta czarodziejskim sposobem z morskiej piany, kolczyki z paciorków brązowego bursztynu, zaczarowany bursztyn ,,Pryzmat'' (Prisimatus) wyświetlający rzeczy teraźniejsze, przeszłe i przyszłe, wielka, trójgłowa foka Ceta i morski potwór Indrik. Jest żoną Swaroga (aby wypróbować jego miłość przybierała postaci różnych morskich zwierząt) i matką Swarożyca. Stworzyła dla niego Enków: Anatolija Rdzeniejewa (personifikację rdzy), Śledziurę (człowieka z głową śledzia) i Hetmana Fal. Urodziła morskie zwierzęta i istoty rozumne takie jak rak Estinus, syreny, trytony, okeanidy, Oxiowie, Wydrzanie i morskie upiory. Opiekuje się rybakami, żeglarzami, rozbitkami, lecz kiedy walczy z morskimi potworami służącymi Czarnobogu, mają miejsce sztormy. Jej namiestnikiem władającym Morzem Śródziemnym jest żmij – książę Lamia.


Archetyp Ojca według Junga wiąże się z bardzo bogatą symboliką. W poemacie ,,Czarna księga Welesa'' niebo jest zbudowane z niebieskiego krzemienia, stąd pioruny powstają na tej samej zasadzie co iskry. Jednak w większości tekstów slawianistycznych, to co widzimy jako błękit nieba jest po prostu barwą otaczającego Ziemię, kosmicznego Oceanu, zaś widoczne na nocnym niebie gwiazdy to coś w rodzaju błędnych ogników na bagnach. Strażnikiem Słońca jest Swaróg. Każdego ranka rozpala Słońce na wyspie z chmur, aby oświetlało świat, zaś wieczorem gasi je sypiąc weń piasek (widzimy to jako zachód Słońca), po czym schodzi na dno Morza Srebrnego, aby w bursztynowym pałacu przebywać ze swą żoną Juratą. Piorun jest bronią Jarowita, zwanego też carem Perunem i Perkunem (nawiasem mówiąc w Szczecinie żyje bardzo piękny pies noszący imię … Perkun). Jarowit – Perun zabija Čorty i potwory włócznią Perkalą i mieczem Vatrą, my zaś widzimy to jako błyskawice na burzowym niebie (gdy grzmiało Poleszucy mówili, że ,,Bóg się gniewa''). Ponadto w błyskawice są uzbrojeni cwałujący konno po burzowym niebie synowie Jarowita i Perperuny Dodoli Gromorodnej, zwani Jeźdźcami Ognistego Pioruna. Ich imiona to: Borowit, Borzywit, Rujewit, Rugiewit, Prowe, Prawo, Piorun, Grom i Grzmot. Wiatr jest tchnieniem skrzydlatego Enka, Pochwista, zwanego też Strzybogiem. Jego żoną jest skrzydlata syrena Meluzyna. Pochwist powołał pierwszy zakon rycerski – latających rycerzy stuha. Jako przykłady broni w mojej twórczości można by wymienić zarówno strzelający piorunami pistolet ,,Etna Limited'' Taty i Mjöllnir – młotek wujka Alosia z Elbląga, ukradziony przez szczura Swarszczura (,,Dom'), brzytwę i karabin Pana Sołtysa, gruziński rewolwer i Cyrklowachlarz Jana Czarnego, siekiery i kosy chłopów z ,,Pawlaczycy'' walczących z Dziadostwem, miecz ,,Gloria Christi'' należący do św. Bogdala – króla Analapii, liczne inne miecze i maczugi należące do słowiańskich i przedsłowiańskich bohaterów mojej mitologii (np. bardzo 66 – okowa maczuga Margusa, króla Valkanicy), czarna szabla Boruty, trójząb Juraty, tryzub Rybołowa, łuki Dziewanny i Dziwicy, czarodziejska ciupaga z Crinixu zdobyta przez królową Tatrę i zniszczona za radą białego rysia Deneba, zakończone ludzką czaszką berło Kalin – cara (wzorowałem je na orężu Białej Czarownicy) itd. Dodać należy, że maczugi herosów były tak ciężkie, że podnieść mógł ją wyłącznie właściciel. Wśród licznych czarodziejów (szerzej omówię ich przy archetypie Maga) występuje min. sam druid Merlin, który odradzał królowi Arturowi atak na chrześcijańską Analapię. Wśród licznych książąt można by wymienić sogdiańskiego królewicza Wrzosa, syna i następcę słowiańskiego króla Żmija Ognistego Wilka, a także wcześniej żyjących synów Tatry i Lecha III – białego Mieczysława, żółtego Burusa i czarnoskórego Przerośla – Żyrwaka, tudzież Rutego – następcę tronu Orlandu, który odbył podróż do Azji i Afryki razem z Lechem III i Oxiem, Kellu Simi – Abö. Wśród zwierząt będących atrybutami męskiej siły występują np. byk Mikolec poświęcony Welesowi, lwy (czarny lew Polesza, biały lew Strażnik Wielkiego Dębu znajdujący się w godle Czech), orły (biały Tinez uwieczniony w godle Polski, czarny Ridan z godła Niemiec, biały Tinez Dwugłowy z godła Serbii, dwugłowy Szaszor z godła Rosji, a nawet Garuda z godła Indonezji), sokoły (bliźniaczy Enkowie Lelum i Polelum – wykluci z jaja złożonego przez kosmiczną łabędzicę Ładę zapłodnioną przez raka Estinusa), konie (np. biały Śnieżywit należący do Świętowita, czarny Zamor – Zmórz użyczający grzbietu Welesowi, Nürman – czarny jednorożec Kościeja, Zebra – wierzchowiec afrykańskiego króla Barnuma, Szarko króla Margusa, Burhaszka Dobryni z Dzikich Pól, Zagroba – uratowana od śmierci klacz Żmija Ognistego Wilka, mówiący Homel Ilji Muromca, Tarpan królowej Wandy), z ,,męskich'' rośliny zaś – dęby np. Baublis, który na Wolinie był odpowiednikiem Drzewa Wiadomości Dobrego i Złego, czy dąb Karako, na którym zginął Teost Car Słońce.



Archetyp Starego Mędrca w poemacie dygresyjnym ,,Milenium, czyli Nowe Triumfy'' reprezentuje Rok 1999. Jest to personifikacja Starego Roku. Miał siwą brodę, zaś ubrany był na szaro, w strój podobny do mnisiego habitu. Przepasany był żółtą szarfą z napisem 1999. W noc sylwestrową 1999 roku zjawił się w mieszkaniu nastoletniej szczecinianki, Jeny ov Blackeyovej i zabrał ją do Armagedonu w Izraelu, aby pokazać jej Triumfy – orszaki postaci ważnych dla XX wieku. W Armagedonie obronił Jenę przed chcącym ją ,,upupić'' profesorem Bladaczką, zaś gdy widzenie się skończyło, powrócił z Jeną do Szczecina i umarł na jej oczach. W zbiorze opowiadań ,,Dom'' omawiany archetyp reprezentuje Dziadek. Opowiada zadziwiające historię wnukom, udziela mądrych rad całej rodzinie, interpretuje zawiłe wypowiedzi Wyroczni Domowej (Telewizora) zaś w czasie zjazdów domowych Rycerzy Prostokątnego Stołu staje się odpowiednikiem Merlina (w tym czasie Tata wchodzi w rolę króla Artura). W powieści ,,Pawlaczyca'' ów archetyp reprezentują dwaj mężczyźni, a ponadto stara i mądra kobieta – znachorka Stara Babucha. Pan Atanazy Konida (jego pierwowzorem był Obi van Kenobi) był psychopatycznym mordercą ocalonym przez Maryję od potępienia i pokutującym w czyśćcu. Przybył z czyśćca do Pawlaczycy aby zostać ojcem chrzestnym Łukasza Skyjłyckiego. Nauczał Łukasza i jego siostry Lawendcyję o Bogu. W 1950 roku jego pokuta dobiegła kresu, wstąpił do nieba w czasie bitwy chłopów z Dziadostwem. W 1979 roku chłopi z Pawlaczycy pojechali do Warszawy na spotkanie z bł. Janem Pawłem II. W tekście powieści pojawiają się jego autentyczne wypowiedzi. Pan Sołtys uratował życie Papieżowi w czasie zamachu zorganizowanego przez Plaptoniusa, a potem bł. Jan Paweł II odwiedził go w szpitalu. W mitologii slawianistycznej archetyp Starego Mędrca reprezentuje Enk Occopirnus. Ma postać starego rycerza i jest nauczycielem Jeźdźców Ognistego Pioruna. Opplan (Opolon) był królem Aplanu, ojcem Lecha III. Wydziedziczony przez Kościeja zamieszkał na Księżycu, gdzie żył jako pustelnik. W czasie Nocy Kupały przybył ,,jajem płomienistym'' (rodzaj statku kosmicznego) na Ziemię, do Torenia w Montanii, gdzie zlecił 14 – letniej Tatrze misję obalenia Kościeja. Filozof Evoliusz z Apapu (jego pierwowzorem był kontrowersyjny, włoski filozof Julius Evola) był mistrzem Lecha III, lecz w Tatrze jego nauki budziły przerażenie. Głosił ideę walki kultur wysokich z kulturami niskimi, nie stawiał żadnych ograniczeń w stosowaniu przemocy i nawoływał do wojny odrodzonego po długiej wojnie Aplanu z Presmanią; nowym, potężnym państwem stworzonym przez Kościeja. Tatra, popierająca innego filozofa, miłującego pokój Skibka Owłosionego z Aplanu zamierzała obalić i uwięzić Kościeja bez wywoływania wojny, za pomocą przewrotu pałacowego dokonanego przez specjalnie wyszkolonych w tym celu wojowników, o co sprzeczała się ze swym mężem. W tym samym czasie, w mieście Rum leżącym między Jawą a Snem urzędował arcykapłan Wajdan Hipocentaurus, któremu nadałem wiele cech bł. Jana Pawła II. Chiron Hipocentaurus (imię tej postaci zaczerpnąłem z mitologii greckiej) był przyjacielem i doradcą greckiego króla Jeszy (z pochodzenia Słowianina) żyjącego u schyłku ery dwunastej. Starym Mędrcem był również grający na lirze dziad Bojan z Roxu, który niesprawiedliwie wygnany, poznał w czasie swojej tułaczki samego Mojżesza i osiadłszy w gościnnej dla wszelkich wygnańców Analapii stał się praojcem ślążańskiego plemienia Dziadoszan. Swoistym anty - ideałem Starego Mędrca jest Zagros z Tmu – Tarakanu, nauczyciel Artura Apostaty, syna św. Bogdala, króla Analapii. Zagros wywarł zły wpływ na swego wychowanka, który pod jego wpływem porzucił chrześcijaństwo, przyjął mroczną religię z Tmu – Tarakanu (kult Karalucha, Ognia i Smoka), oraz zaczął krwawo prześladować analapijskich chrześcijan i wyznawców Ageja i Enków.



Archetyp Jaźni zdaniem Junga wyobraża mandala składająca się z takich elementów jak krzyż, liczba 4 i koło. Analapowie i inni Słowianie używali znaku kras (znanego też jako ,,ręce Boga''). Ów symbol był umieszczony na piersi białego orła Tineza widniejącego w godle Analapii. Symbol ten miał oswoić Słowian z widokiem prawdziwego, chrześcijańskiego Krzyża. Piast, chociaż poganin uczcił krzyż znaleziony w ruinach pałacu Popiela II Gnuśnego (scena zainspirowana ,,Opisaniem świata'' Marco Polo). Świętowit, najmądrzejszy z Enków posiadał cztery twarze (niektórzy artyści przedstawiali go z dodatkową, piątą twarzą na czubku głowy). Cztery oblicza posiadał również Swarożyc; syn Swaroga i Juraty, Enk władający ogniem i pierwszy kowal, oraz mający postać dębu Poretinus – Drzewowid; kronikarz Enków. W kręgach tańczyły Wiły pozostawiając po sobie wydeptaną trawę.



Archetyp Niewinnego w powieści ,,Pawlaczyca'' reprezentuje autystyczne, niewinnie cierpiące rodzeństwo Staś i Faustynka de Slony. W mitologii slawianistycznej przykładem tego archetypu jest prawy Teost; wcielony Swaróg, który razem ze swym królestwem padł ofiarą złego czarownika Amosowa.



Archetyp Sieroty reprezentuje Aredvi Milovana (jej pierwowzorem była sierotka Marysia). Była dziewczynką o długich, rudych włosach. W wypasaniu gęsi pomagał jej pies Misiek (Ursiś). Przyjaźniła się z królem krasnoludków Błystkiem – Likostinem, kronikarzem Kosą Oppmanem (Koszałkiem Opałkiem), Podziomkiem i innymi skrzatami. Przygarnął ją chłop Skrobek przez Celtów zwany Scrovainem. Gdy jej gąski wydusił lis Sadełko, udała się w podróż do Montanii do sanktuarium jytnas królowej Tatry i wyprosiła u niej wskrzeszenie ptaków. Po latach Aredvi Milovana została kapłanką królowej Tatry.



Archetyp Męczennika w powieści ,,Pawlaczyca'' reprezentuje autystyczne rodzeństwo Staś i Faustynka de Slony, zamordowane przez Dziadostwo, oraz prymas Stefan Wyszyński, uwięziony przez komunistów i w więzieniu kuszony przez diabła. W erze dziewiątej za panowania rozpustnej królowej rusałek Goplany III, Mokosza zstąpiła na ziemię, aby ostrzec pogrążoną w grzechach rasę toropiecką przed nadchodzącą zagładą. Nie została wysłuchana z powodu zatwardziałości serc tych, których miała ostrzec. Z żalu pękło jej serce i zatopiło cały świat smołą, kładąc kres cywilizacji toropieckiej. W erze jedenastej Teost Car Słońce został pochwycony przez czarownika Czerwonego Wiaczesława Amosowa, po licznych torturach powieszony na bezlistnym dębie Karako i zabity. Kaztia, siostra Tatry została w czasie rozruchów w Śnieżelicy porwana do haremu Kościeja i rzucona na pożarcie drzewnemu potworowi Grabiukowi. Bracia Belsk i Kallap z Aplanu, którzy wzięli udział w wyprawie Dobryni przeciwko wężowi Gorynyczowi, pozwolili się spalić ogniem z paszczy smoka Puczajki. Ofiara z ich życia miała moc zamienić Gorynycza w pasmo górskie oddzielające Europę od Azji. Analapijska królowa Wanda, która bawiąc w Rzymie za czasów Nerona przyjęła chrzest, została w rozkazu arcykapłana Wisława zasztyletowana i wrzucona do Visany. Śmierć męczeńską za wiarę w Chrystusa poniósł również św. Chrystolubiec, który przyjechał z Wandą z Rzymu, święte Wiesnołka i Wiesnowka, Tytus – biskup Nesty oraz nawrócona czarownica Danika z Vompierska (za panowania Artura Apostaty w Analapii), a także św. Maria Mariewna; królowa Roxu, którą zamordował handlarz niewolników Kościej III.



Archetyp Wojownik reprezentują takie postaci jak: komunista i mag Jan Czarny (w 1950 r. udał się do piekła, aby pożyczyć od Śmierci kosę na bitwę z chłopami z Pawlaczycy), Żołnierz (w 1979 r. przyjechał czołgiem do Pawlaczycy i sam jeden zdobył Fort Marksa, obalając tym samym wieloletnie rządy Dziadostwa), lynxyjscy powstańcy Gerlach i Krywań (na ich cześć nazwano szczyty górskie), lynxyjscy królowie Uralisław i jego syn Rysza (pierwszy pokonał żbiczańskiego króla – tyrana Latavca, drugi zaś zabił potwora Czudę - Judę), neuryjski król Nyria II Azor, zmiennokształtny wodnik Volch Alabasta (odparł najazd Nagów na królestwo toropieckie), rusałki – wojowniczki Nastazja i jej córka Walaszka, które ubiły wielką ilość potworów, murzyńscy herosi Nubi i Mngvi (pierwszy z nich założył zakon ludzi – lampartów, drugiemu zaś towarzyszyła oswojona mngva), Dobrynia z Dzikich Pól (wyruszył zabić węża Gorynycza, który porwał orską królewnę Zabawę Putiatiszną), Relio Skrzydlaty (towarzyszył mu biały gryf), valkanicki król Margus, puański król i mag Barannus, Jovan (wzorowany na Berenie z ,,Silmarillionu''), Żmij Ognisty Wilk, zaczerpnięci z bylin Ilja Muromiec i Alosza Syn Wołwcha, Jarosław – wychowany przez Scytów Słowianin służący królowi Sarmatów, Jesza – słowiański powstaniec przeciwko uciskowi ze strony samrackiego króla Atamrasa, analapijscy królowie Wizimir i Krak, Kadłub (przodek bł. Wincentego Kadłubka), który walczył ze strzygami za panowania Lestka II z rodu Piastów, oraz tatrzański rozbójnik Janosik, którego Żmij Ognisty Wilk napotkał podróżując w czasie.



Archetyp Wędrowca reprzentują Lynx Rysie Uszko i niedźwiedź polarny Tar – Alatyr Lorenzkraft badający Białopolskę, aplański król Lech III (w czasie misji dyplomatycznej do króla tygrysów przemierzał Białopolskę, Ułan – Raptor, Sinea, Ibetain, Imalain, Bharację, Seylan i Tassilię, cały czas tęskniąc za swą żoną Tatrą i dziećmi) krobacki król Mato (wyruszył do Afryki, aby walczyć ze smokiem czerwiem podgryzającym korzenie Wielkiego Dębu), celtycki król Atlantydy Manaman, pochodzący z wyspy Man (odkrył nazwane jego imieniem wyspy na północ od Terra Australis Incognita) oraz Sowi z Liteny, który razem ze swą żoną, rusałką Marychą i giermkiem Giżą odbył długą podróż w poszukiwaniu Nawi Jasnej (klucz do jej wrót znalazł w trzewiach dzikiego wieprza o dziewięciu śledzionach).


Archetyp Maga reprezentuje ród Amosowów (należeli do niego min. wodnik Wacław Amosow, pierwszy mąż królowej czarownicy Malkieš Lysarayaty, Czerwony Wiaczesław i Czarny Ładysław), Kościej (widział odległe rzeczy w magicznej, kryształowej czaszce z kontynentu Sonor), Koźma (nadworny mag króla Gwoździka, prześladowca Żmija Ognistego Wilka), Hermes Trismegistos, Utu Syman z Burus (potrafił zamawiać sztorm korzystając z ,,Księgi Salamandry''), Krabat (nadworny czarodziej analapijskiego króla Wizimira), oraz Mofez z Liteny (kochanek czarownicy Daniki z Vompierska).



Archetyp Senex, czyli Starca reprezentują odpowiadająca za medycynę Enka Złota Baba (w niektórych mitach posiada sędziwego męża Znachora – Władcę Chorób i córkę Bolnicę; ich pierwowzorami byli oczywiście Asklepios i Hygieja). Złota Baba i Znachor jako jedyni Enkowie podlegają starości (Weles czasem też przybierał postać starca Mikoły).


Archetyp Trickstera reprezentuje Čort złodziei - Kłobuch, syn Boruty i Dziewanny, który zszedł na złą drogę. Przypominał człowieka z głową i ogonem lisa. Był najlepszym złodziejem w dziejach świata. Mimo, że należał do sił zła, ocalił życie Tatrze, wyrywając ją z paszczy gigantycznego szczupaka z Burus (15 m długości), za co otrzymał cięgi od króla wąpierzy Erydana. Jego brat Liczyrzepa był Enkiem. Miał postać łokisa – fikcyjnej, europejskiej małpy o ludzkiej twarzy (częściowo wzorowałem go na indyjskim Hanumanie). Zasadniczo zaliczał się do sił dobra, mimo to lubił płatać figle i zdarzało mu się niszczyć uprawy. Podobnie jego przyjaciel Banik – syn Świętowita i Mokoszy, praojciec wszystkich krasnoludków. Z ludzi jako trickstera można traktować aplańskiego króla Lecha III, który odniósł druzgocące zwycięstwo nad wojskami Kościeja, wciągając go w zasadzkę na lodach jeziora Mamir w Burus (jego pierwowzorem było jezioro Mamry w Polsce). Opisując to zdarzenie nawiązywałem do zwycięstwa Aleksandra Newskiego nad Krzyżakami na lodach jeziora Pejpus. Należy też wymienić analapijskiego króla Lestka I Złotnika, który za pomocą fortelu pokonał samego Aleksandra Wielkiego. Wielokrotnie wciągnął go w zasadzce za pomocą atrap wojowników w drewnianych zbrojach pomalowanych złotą i srebrną farbą. Tricksterem ukaranym był analapijski książę Mykita, syn króla Jurandota. Miał wielu braci, zaś następcę tronu miały wyłonić wyścigi rydwanów. Mykita rozsypał kolczaste kule, które okaleczyły niepodkute konie rywali (konie trickstera miały podkowy). Oszustwo się wydało, gdy królewicze Leszek i Sławdar, wyłączeni z wyścigów z powodu młodego wieku, ścigali się pieszo po torze wyścigowym. Leszek mimo poranionych stóp wygrał wyścig i został królem w miejsce Mykity. Trickster został ukarany przez ojca zagłodzeniem na śmierć, mimo wstawiennictwa zwycięskiego brata.


Archetyp Dedala reprezentuje zapożyczone z mitologii chińskiej rodzeństwo Jü i Nü – wa. Żyli oni w erze dziesiątej i przewodzili plemionom, które później założyły kraj Sinea. Brat i siostra nauczyli Sineańczyków pisma, oraz używania muszli porcelanek jako pieniędzy. Żyjący na początku ery jedenastej Teost Car Słońce, wcielony Swaróg wynalazł metalurgię (sprawił, że z nieba spadły żelazne kleszcze kowalskie), pismo, monogamiczne małżeństwo (Amosow rozpuszczał o nim oszczerstwo, że cudzołożne kobiety palił w piecu), podzielił dobę na 24 godziny, udomawiał dzikie zwierzęta i wysyłał ekspedycje badawcze. Biały orzeł Tinez Dwugłowy po potopie objawił krasnoludkom pismo, dziś zwane tinezyjskim, którego używać zaczęli ludzie. Wreszcie w erze trzynastej w obronie Analapii przed najazdem Karola Wielkiego wielce pomógł żydowski kupiec Hersz Procovia (Prochownik), który wynalazł proch. Jego synem był Abraham Prochownik, późniejszy król Analapii.


Archetyp Niobe reprezentuje Leśna Matka – Dziewanna, która u schyłku ery ósmej, po zagładzie cywilizacji Neurów żaliła się przed Agejem, że jej dzieci, rasy rozumnych hybryd ludzko – zwierzęcych zamiast żyć w zgodzie walczyły między sobą. Żbiczanie wymordowali Zajęczan, Lynxowie Żbiczan, Neurowie Lynxów, im samym zaś upadek przyniosła inwazja węży z kosmicznego Oceanu. Dziewanna płacząc prosiła Ageja, aby odebrał jej tytuł Rodzicielki Istot Rozumnych (Ortica Sapientu), bo nie mogła już dłużej znieść bratobójczych wojen między swym potomstwem.


Archetyp Orfeusza reprezentuje szetlandzki król Orfej, wyprowadził swą zmarłą żonę Izabelę z włości Morskiego Welesa, i który gościł na swym archipelagu króla Błystka z dworem, Aredvi Milovaną i wolińskiego księcia Barnima Maczugę, przez Arabów zwanego Madżakiem. Postać króla Orfeja zaczerpnąłem z mitologii celtyckiej. Innym wielkim pieśniarzem był starzec Bojan z Roxu.



Postacią w pewnej mierze podobną do Prometeusza jako dawcy ognia był jeden z pomniejszych Enków; Püsterich, który w erze dziesiątej dał Novalsowi i Aivalsie – pierwszej parze ludzi ogień, zdobyty na bagnach i nauczył czcić Swarożyca. Do Prometeusza można też porównać Tatrę, która trzy razy była torturowana z rozkazu tyrana Kościeja, i której poświęcenie odebrało łotrowi nieśmiertelność, oraz Frant Prometej. Ten ostatni u schyłku ery dwunastej walczył przeciwko pierwszemu imperium Sarmatów o wolność dla Słowian. Później popadł w konflikt z greckim królem Jeszą i został przez niego przykuty do skały w Górach Jasowskich, które na jego cześć nazwano Prometem.



Nawiązanie do archetypu Chaosu występuje w zbiorze opowiadań ,,Dom'', gdzie opowiadał dwójce wnucząt: ,,Na początku moje życie było chaosem; bezładną mieszaniną niezgodnych nasion, skłóconych żywiołów''.



Odpowiednikiem Olimpu jest Wielki Dąb (Drayad Gracilis) – drzewo pełniące również funkcję axis mundi, tak jak skandynawski Yggdrasill. Korzenie Wielkiego Dębu sięgają czeluści Čortieńska, zaś jego korona jest podporą nieba. Wśród jego gałęzi mieści się zbudowany z czerwonego drewna dwór zwany Domem Enków (Enkohaz), a w jednej z jego komnat mieści się miejsce bezpośredniego przebywania boga Ageja. Motyw Wielkiego Dębu występuje również w inspirowanych mitologią słowiańską powieściach Juraja Červenáka.



Odpowiednikiem Parnasu, a właściwie anty – Parnasem był dwór Kościeja, który niczym Stanisław August Poniatowski organizował obiady czwartkowe dla artystów popierających jego tyranię. Uczestniczyły w nich głównie miernoty, które za wikt i opierunek zdradzały piękno, prawdę i dobro.



Archetypy Hadesu i Wysp Szczęśliwych znajdują odzwierciedlenie w opisie Nawi, czyli zaświatów. Był to archipelag stworzony przez Welesa w erze pierwszej, zamieszkany przez nimfy nawki i wodne ptactwo navaci, którego wodzem był Lelek. Nawia składała się z trzech mniejszych archipelagów leżących na górskim jeziorze w górach Atlas. Pierwszy z nich to Nawia Jasna – odpowiednik raju, drugi Nawia Ciemna – odpowiednik czyśćca i Nawia Čortów (Čortnawia) zarezerwowana dla potępieńców. Sędzią dusz był Weles zasiadający na złotym tronie pośród bagna. Na jego sądzie Mokosza broniła dusz, a Čart o ludzkim ciele i koźlej głowie oskarżał je.



Archetyp Arkadii, a także Edenu reprezentuje wyspa Wolin; dziś należąca do Polski. Na owej to wyspie, w erze dziesiątej Jarowit stworzył ze strzałki pioruna pierwszą parę ludzką – Novalsa i Aivalsę. Oni sami i ich potomstwo żyli na Wolinie w wielkim szczęściu i niewinności otoczeni miłością Enków. Kres złotemu wiekowi ludzkości położyło złamanie zakazu w postaci zjedzenia żołędzi z dębu Baublis do czego namówił wąż Tat' (wcielone Licho). Wówczas to ludzie pogrążyli się w pysze i nienawiści i zaczęli wyrzynać się między sobą, aż przyszła katastrofalna zima kończąca erę dziesiątą.

Postacią w pewnej mierze wzorowaną na Maryi jest jytnas Perperuna Dodola Gromorodna. Była kobietą z rasy ludzkiej, którą w erze dziesiątej poślubił sam Jarowit (w czasie ich wesela wynaleziono słowiańskie tańce ludowe). Była matką Jeźdźców Ognistego Pioruna i Kurki. Kiedy młoda ludzkość pogrążyła się w licznych niegodziwościach i Enkowie zamierzali ją za karę wyniszczyć, Perperuna nie zapominając o swym ludzkim pochodzeniu wyprosiła u Jarowita darowanie kary (przypomina więc również królową Esterę). Kora Pokrova – jedna ze Słonecznic, córek Juraty i Swaroga (jej siostry to Saule, Pomorzanna, Rujana i Helena) żyła na samym początku ery jedenastej nad rzeką Nilus. Poślubiła garncarza Zdenka, lecz zachowała dziewictwo. Urodziła i wychowała Teosta Cara Słońce; wcielonego Swaroga. Gdy ów zwyciężył śmierć, zabrał swą matkę do Domu Enków rydwanem zaprzężonym w żar – ptaki. Wreszcie Maryja pojawia się w erze trzynastej, kiedy to objawiła się w lesie Mieszkowi I i poleciła mu przyjąć chrzest (zainspirowane historią objawienia Matki Boskiej z Gwadelupy bł. Juanowi Diego).


Archetyp Judasza reprezentuje żyjący na początku ery jedenastej Wilkogłowiec (człowiek z głową wilka) imieniem Niegodzijasz. Teost wykupił go rubinem utworzonym ze swojej krwi z niewoli królowej Asasynek z Sindu. Niegodzijasz mimo że doznał od Cara Słońce dobroci, sprzedał go czarownikowi Amosowowi za … kaszankę. Gdy Teost zginął na dębie Karako, Wilkogłowiec zwymiotował kaszankę i pełen rozpaczy, nie przyjmując przebaczenia ze strony Kory, dał się zjeść drzewnemu potworowi Grabiukowi.



Archetyp św. Marii Magdaleny reprezentuje Kwietna – piękna kobieta o ciele utworzonym z kwiatów (drugim z jej pierwowzorów była Bloddeuwedd z mitologii celtyckiej). Została sprzedana przez kochanka do zamtuza. Z powodu uprawiania prostytucji wyrósł jej ,,ogon po siedmiokroć hańbiący''. Teost obronił ją przed strelą Godynem i uwolnił od hańbiącego ogona. Kwietna została wierną uczennicą Cara Słońce.


Archetyp Hioba reprezentuje żyjący w erze dwunastej na terenach dzisiejszej Białorusi bogacz Lubomir Uładzimirowicz. Jego historia niemal toczka w toczkę powiela biblijny przekaz o Hiobie. Słowiańskiemu Hiobowi Agej ukazuje się jako bezlistne drzewa, które leczy jego rany i … tu dalsza historia się urywa.



Archetyp mistrza i uczniów reprezentuje Teost, wokół którego gromadzili się rybak Petrysław Janisłavić (jego pierwowzorem był św. Piotr), Jurek (odpowiednik św. Jana Ewangelisty), Kwietna, nietoperz Mysko (powstał z myszy, która zjadła chleb pobłogosławiony przez Teosta), oraz Niegodzijasz, który zdradził mistrza. Do archetypu należy również żyjący na początku ery dwunastej mądry wołwch Kuda Sitinicz i jego uczeń młody Jeż Czerniawicz (wiele ich dialogów zostało spisanych w ,,Gołębiej Księdze''), oraz wojownik Żmij Ognisty Wilk, który był mistrzem dla tchórzliwego giermka Tórza.


Archetyp Apokalipsy przedstawia zarówno opowiadanie ,,Ragnarök'' ze zbioru ,,Dom'', jak również proroctwo Maricy, jednej z Wieszczyc Losu (miała to być taka słowiańska apokalipsa). Obecnie mamy erę trzynasta, po niej zaś nastąpi jeszcze era czternasta (ostatnia). Kiedy to się stanie, nie wiedzą tego nawet Enkowie, tylko sam Agej to wie. Wówczas zapowiedziany ognistymi znakami na niebie, Czarnobóg zerwie się po raz ostatni z łańcucha i przybierze postać zielonego węża Zeltysa. Służyć mu będzie trzech niezwykle potężnych tyranów: Bimbas – król Strasznej Góry, Jancykryst (jego matka Siwjela już szyje dlań koszulę) i czarnoksiężnik Bekira z Babilonu, którzy napełnią świat terrorem, będą szerzyć zepsucie i zniszczą środowisko naturalne. Nakażą czcić bożka Wodnika, zaś z morza wyjdzie smok Ninel. Wówczas trzykrotnie zabrzmi głos Złotego Rogu. Za pierwszym razem nastaną plagi żuków, szerszeni i komarów. Za drugim przyjdzie katastrofalna zima. Za trzecim zwierzęta będą się pocić krwią. Przyjdą prorocy Jemioł i Janioł, aby wzywać do pokuty błądzącą ludzkość, lecz nie zostaną wysłuchani. Bimbas, Jancykryst i Bekira będą walczyć z Arcykapłanem z Grodu Wilczycy; będą usiłowali go przekupić, lecz ów pozostanie wierny prawdzie. Potem przyjdzie Król Zachodu, który obudzi głosem złotego rogu uśpione wojsko i w wielkiej bitwie zabije Bimbasa i Czarnoksiężnika. Zeltys zginie w starciu z Morzą, ,,niewiastą potężniejszą od wszystkich bogiń'', która zdepcze jego łeb. Z jej łona wyjdzie ogień, który oczyści ziemię. Čort Farel będzie uciekał pod postacią jaskółki, lecz zginie w szponach białego orła Tineza. Potem na mocy wyroku wydanego w Osefie nad Cedrową Wodą przyjdą Potop i Pożar, które doszczętnie zniszczą skalaną Ziemię. Nastanie nowe stworzenie. Na zeschłym dębie wyrosną jabłka, a Król Zachodu powiesi na jego gałęzi tarczę. Arcykapłan z Grodu Bliźniąt złoży w jego cieniu ofiarę z kołaczy i miodu. Przeminie wiara w Ageja i Enków. Tekst zdaje się mgliście zapowiadać wieczne panowanie Jezusa Chrystusa.


Archetyp miasta rozpusty (w ,,Biblii'' reprezentowany przez Sodomę, Gomorę, Niniwę, Babilon i Rzym) ilustrują Sybaris w Apapie (Tatra spaliła zaczarowane świńskie skóry Sybarytów zmuszając ich tym samym do bycia ludźmi), Tmu – Tarakan nad Morzem Ciemnym (starożytny gród piratów, czczących Karalucha, oraz uprawiających czarną magię), a także Presnau – stolica imperium Kościeja (pierwowzorem tego grodu była Bruksela).




Archetyp kuszenia występuje w zbiorze opowiadań ,,Dom'' (Kurz kusił pokojówkę Hel), w ,,Pawlaczycy'' (Astarot kusił uwięzionego prymasa Stefana Wyszyńskiego) i w ,,Tatrze (sęp Napkś, którego pierwowzorem był Karol Marks kusił Tatrę obietnicą wyjedzenia jej mózgu przez nos, co miało dać w rezultacie beztroskie, bezmyślne życie; jednak królowa skręciła ptaku głowę. Opisując tą scenę inspirowałem się ,,Pasją'' Mela Gibsona).


1 Podkreślenie : T. K.