czwartek, 17 kwietnia 2014

Wielki Czwartek - Perunica Gracilis - Vielgij T'viertok - Magnaperunica

,, Z mroku mojego życia, tak bardzo zawiłego, stawiam przed Tobą jedną wielką rzecz, którą trzeba kochać na ziemi: Najświętszy Sakrament...
Tam znajdziesz romantyzm, chwałę, honor, wierność, prawdziwą ścieżkę wszystkich swoich miłości na świecie i coś więcej: Śmierć dzięki boskiemu paradoksowi tą, która kończy życie i żąda oddania wszystkiego, a jednak dzięki smakowi (lub przedsmakowi) której można utrzymać to, czego poszukujesz w ziemskich związkach (miłość, wierność, radość), lub nadać im ten charakter rzeczywistości, wiecznej trwałości, której każdy człowiek pragnie z głębi duszy''
- J. R. R. Tolkien



Z okazji Wielkiego Czwartku, dnia upamiętniającego ustanowienie przez Jezusa Chrystusa sakramentów Eucharystii, kapłaństwa i spowiedzi, pozdrawiam wszystkich księży, których Bóg postawił na drodze mojego życia i dziękuję im za ich ofiarną posługę. 

środa, 16 kwietnia 2014

Czerwona Rasa




,,Czerwona Rasa’’ - fantazja z 2012 roku, która pojawiła się w mojej głowie nad morzem. Opowiada o inwazji na Ziemię demonicznej Czerwonej Rasy potworów z kosmosu. Wezwane przez syberyjskiego szamana, spadły razem z meteorytem tunguskim w 1907 r. Od tego czasu opanowały serca i umysły wielu postaci historycznych takich jak Lenin, Stalin, Trocki, Beria, Mussolini i Hitler, poprzez nich budując swe imperium zła na Ziemi i popełniając liczne zbrodnie. Stałą siedzibą Czerwonej Rasy była Rosja, gdzie działając poprzez bolszewików doprowadziła do krwawej rewolucji i ustanowienia pierwszego państwa totalitarnego. Z potworami z Czerwonej Rasy walczył św. Ilja Muromiec, który w tym celu powrócił z Nieba na Ziemię. Jednak niegodziwość ludzka w XX wieku była tak wielka, że Czerwona Rasa wciąż zyskiwała sobie nowych zwolenników, a w niektórych rejonach globu rządzi poprzez komunistów po dziś dzień. 


Markus ov Cosiar


 Markus ov Cosiar – dominikanin, który uczył mnie religii w trzeciej klasie gimnazjum, oraz we wszystkich klasach liceum. Lekcje odbywały się zrazu w szkole, później zaś w salce katechetycznej w kościele ojców dominikanów. W przeciwieństwie do poprzedniego katechety, pana Andreusa ov Leovishinera, potrafił utrzymać dyscyplinę i dobrze, bo nauczyciel powinien ,,trzymać za mordę, lecz chwytać za serce''. Kiedy Markus ov Xertus źle się zachowywał, ojciec Cosiar kazał mu wyjść z sali. Mój kolega tego nie zrobił, więc ojciec Markus sam wyszedł. W końcu grupa chłopaków przeszkadzających w zajęciach, została z nich wyrzucona. Ojciec Markus ov Cosiar był moim przyjacielem. Czasem spowiadałem się u niego po lekcjach, mówiłem mu o swoich wątpliwościach. Pytałem się czy moja ulubiona powieść i lektura w liceum - ,,Mistrz i Małgorzata'' nie propaguje satanizmu (okazało się, że nie), o ocenę twórczości Brunona Schulza i Wojciecha Cejrowskiego (katecheta oceniał go pozytywnie, ewentualne zastrzeżenia mogłyby dotyczyć formy nie treści), oraz o to czy wolno mi przeczytać ,,Harrego Pottera'' dla wyrobienia zdania. Dałem mu do oceny teologicznej zbiór opowiadań ,,Dom'', uznał, że napisałem moralnie dobrą książkę. Pytałem się też o to czy mam powołanie do kapłaństwa, lub życia zakonnego, ale powiedział mi, że to czy jakaś myśl pochodzi od Boga, nie zależy od tego jak często się pojawia (po latach przekonałem się ostatecznie, że nie mam powołania do bycia osobą duchowną).


Z jego wypowiedzi pamiętam min. zdanie: ,,Wiara potrzebuje dopalaczy'', czyli tego co ją wzmacnia i rozwija, ,,Palenie to kretyństwo'' (to zdanie włożyłem w usta Dziadka w zbiorze opowiadań ,,Dom''), czapkę nazywał żartobliwie ,,czapencją'', w odpowiedzi Davidusowi ov Torenovowi powiedział, że seks przedmałżeński to głupota. Czasem organizował nam spotkania z innymi duchownymi – z klerykiem i księdzem z Dominikańskiego Centrum Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych, który ostrzegał nas przed naukami Świadków Jehowy, różokrzyżowców i przed neopogańskim nazizmem. W przeciwieństwie do mnie był przeciwnikiem Radia Maryja – mówił, że o. Rydzyk jest antysemitą, a w rozmowie ze mną mówił, że propaguje on ,,chrześcijaństwo przeżyciowe'', uznające za wartościowe tylko przyjemne doznania religijne (czytając ,,Nasz dziennik'' zauważyłem pozytywny wyjątek od tej reguły). Warto jednak podkreślić, że o propagandowym filmie Jerzego Morawskiego ,,Imperium ojca Rydzyka'' wyraził się negatywnie, mówiąc, że jest ,,dziwny''. Mój katecheta cenił twórczość Tolkiena i Lewisa, a także (co niektórych może zdziwić i zgorszyć) – film ,,Matrix'', w owym czasie bardzo surowo oceniony na łamach ,,Naszego dziennika''). Pod koniec pierwszej klasy liceum uczestniczyłem w odprawianej przez niego Mszy Świętej na zakończenie roku.


Niektóre wypowiedzi o. Markusa budziły spore kontrowersje. Raz powiedział, że ,,Jezus jest zaje... sty'' (Davidus ov Torenov nagrodził to owacją na stojąco), za co został ukarany przez prowincjała. Co prawda w gwarze młodzieżowej owe wulgarne słowo wartościuje pozytywne (poprzez porównanie do seksu), ale nie powinno się mówić o Iluvatarze używając Czarnej Mowy Mordoru. Wiele lat później napisał w Internecie ,,na pohybel tradsom i lefebrystom'', co mimo całej sympatii do o. Markusa również jestem zmuszony ocenić negatywnie. Po pierwsze nie każdy tradycjonalista jest lefebrystą (min. Tolkien był tradycjonalistą posłusznym zaleceniom ostatniego soboru), a po drugie lefebryści chociaż błądzą, też są naszymi bliźnimi i też trzeba ich szanować.



Pisząc ,,Tatrę. Suplement'' z nauk o. Markusa zapożyczyłem wypowiedź ,,Misie są niebezpieczne'', dotycząca postawy roszczeniowej (,,mi się należy''...) oraz historię o chorej dziewczynie opiekującej się drzewkiem. Ponadto biały ryś Deneb po części był wzorowany na znajomym o. Cosiara, o którym on opowiadał.



Śniło mi się, że:

- szedłem z o. Markusem wzdłuż torów kolejowych i rozmawialiśmy o Einsteinie,
- o. Markus prowadził lekcję religii na plaży,



- o. Markus zorganizował Oktoberfest w Parku Nadratowskiego, skrytykował dostawców ciastek, gdy ci się spóźnili, z morza wyszli Ojciec Czas i Matka Natura, oboje piękni i młodzi i przyszli pod mój dom, zaś o. Markus tłumaczył dlaczego trzeba być punktualnym.

Pinokio




O Pinokiu – znanym na całym świecie pajacyku wymyślonym w XIX wieku przez włoskiego pisarza Carla Collodiego, dowiedziałem się po raz pierwszy w wieku przedszkolnym z książki napisanej na podstawie filmu Disneya. Ponadto miałem grę planszową zainspirowaną przygodami najsłynniejszego pajaca świata. Gdy byłem już nieco starszy, oglądałem dwie kreskówki o Pinokiu. Jedna z nich była dobranocką i występowała w niej, wędrująca razem z pajacykiem kaczuszka Ginna. W klasie czwartej obejrzałem z Mamą film fantasy o Pinokiu, w którym główny bohater został wyrzeźbiony z drzewa, na którym zakochany Dżepetto wyrył serce, dyrektor teatru zamienił się w wieloryba, zaś lis i kot byli początkowo parą złodziei na koniec filmu zamienionych w zwierzęta. Powieść Collodiego przeczytałem w klasie czwartej jako lekturę – wydała mi się nieco dziwna i niesamowita. Wtedy też pisałem wypracowanie ,,Pinokio i Dżepetto w Krainie Baśni'' (spodobało się pani ze świetlicy). W tym wypracowaniu, tytułowi bohaterowie udali się do Krainy Baśni pociągiem. Spotkali na plaży konia morskiego, a gdy zamieniony już w chłopca Pinokio zachorował na wymyśloną chorobę ,,AIDS dżumowaty'' został wyleczony wodą z magicznej fontanny. Pinokio i Dżepetto przeszkadzali ponadto nowobogackim w strzelaniu z okien samochodu do jednorożców.
Pinokio w występuje w cyklu komiksów ,,Baśnie'' Billa Willinghama. Jest synem Dżepetta, wystruganym z drewna, a zamienionym w chłopca przez Niebieską Wróżkę (Pinokio miał wielki żal do niej, że już na zawsze pozostał chłopcem). Razem z innymi Baśniowcami przebywał na wygnaniu w Nowym Jorku, gdzie przyjaźnił się z Muchołapem i Niebieskim Chłopcem. Tymczasem Dżepetto wystrugał też potwornego władcę Adwersarza i armię drewnianych żołnierzy, z których pomocą podbił świat baśni. Po obaleniu jego imperium, dzięki wstawiennictwu Pinokia, Dżepetto został sprowadzony jako jeniec do Baśniogrodu w Nowym Jorku. Tam wciąż knuł, aż został zakopany żywcem przez zwierzęta. Do baśni o Pinokiu nawiązał również Andrzej Pilipiuk w opowiadaniu ,,Ośla opowieść'' ze zbioru ,,Aparatus'', gdzie młody, polski antykwariusz Robert Storm odkrył we Włoszech kości miniaturowych osiołków, z których wyizolował … ludzkie DNA (dowiedział się, że były to kości dzieci zamienionych w osły).
Jako ciekawostkę podam, że wielkim miłośnikiem Pinokia był sam papież Jan Paweł I, który dał temu wyraz w książce ,,Listy do sławnych postaci''.


Śniło mi się, że mistrz wschodnich sztuk walki, zabawiający się razem z kochanką w indyjskiej saunie, nakazał Pinokiowi przejść przez niebezpieczny las, aby mógł dostać się przezeń do Krainy Baśni; pajacykowi chcieli przeszkodzić lis i kot, inne zwierzęta zaś mu pomagały, połamał się, lecz w końcu dotarł na miejsce i został zamieniony w brodatego skrzata. 

wtorek, 15 kwietnia 2014

,,Czarny lis''




,,Czarny lis’’ - fantazja z 1996 roku opowiadająca o lisie skrzywdzonym przez ludzi (,,Nie ma takiego świństwa, jakiego ludzie nie wyrządziliby zwierzętom'' – mówił polski zoolog Jan Żabiński). Pewien lis został wrzucony do smoły, a jego oczy wypalono rozżarzonymi węglami. Od tego czasu jego futro stało się czarne, a rozpalone węgle zastępowały mu oczy. Zwierz szukał zemsty na ludziach; za pomocą swoich ognistych oczu podpalał ich drewniane chaty. Stał na czele stada lisów napadających na kurniki. 


,,Chronica africana'', czyli nasi w Afryce




W 1997 r. zafascynowany zarówno Afryką, jak i średniowieczem, napisałem i ozdobiłem wzorowanymi na średniowieczne, inicjałami, opowiadanie o Polakach, którzy za Kazimierza Wielkiego (jednego z moich ulubionych królów) badali Afrykę. Głównym bohaterem był polski rycerz, który wyruszył do Afryki na statku ,,Radius'' (łac. ,,Promień''). Czego tam nie było! Była jaskinia z datą 966 (rok chrztu Polski), gdzie skoczek pustynny ostrzył siekacze na rycerskiej zbroi i tygrys szablozębny, który zdechł z przejedzenia (w późniejszej wersji pojawił się również żywy elasmozaur). Bohaterowie widząc egipskie piramidy, myśleli, że to dzieci olbrzymów uczyły się geometrii i na polecenie nauczyciela wykonywały bryły (w klasie czwartej na lekcjach matematyki sam przechodziłem przez coś takiego ;). Polacy z pomocą oswojonych słoni karmionych chlebem i kiszoną kapustą, zbudowali zamek Chojnosty na terenie dzisiejszej Kenii. Odwiedzili murzyńską wioskę, gdzie zostali przyjęci przez miejscowego króla – dziwili się, że jego chata była uboga i pełna ,,robactwa'' tak jak chaty jego poddanych. Wśród napotkanych plemion murzyńskich były skłócone … Wahima i Samburu jak łatwo się domyśleć zaczerpnięte z powieści Henryka Sienkiewicza ,,W pustyni i w puszczy''. Polacy odkryli szczyt Kilimandżaro i nazwali go Górą Kazimierza Wielkiego. Gdy nastała jesień z żalem powrócili do Polski.



W mojej obecnej mitologii slawianistycznej, podróżujący w czasie słowiański heros Żmij Ognisty Wilk wziął udział w wyprawie poddanych Kazimierza Wielkiego do Afryki razem z polskim rycerzem Wiktorem z Oleśnicy. Odkrywcy wybudowali sobie zamek, który nazwali Chojnosty. Spotkali abisyńskiego władcę Księdza Jana. Na zorganizowanym przez niego turnieju rycerskim, król Aszantów w złotej zbroi, którego rydwan ciągnęły nosorożce, zwyciężył wszystkich rycerzy polskich i abisyńskich. Jedynie Żmij Ognisty Wilk pokonał w zawodach króla Aszantów. Ksiądz Jan ofiarował dary dla Kazimierza Wielkiego. Potem Polacy udali się do leżącej za Mauretanią, Gondwany – krainy ludzi z głowami zwierząt, gdzie oddawano cześć Minotaurowi i Pani Dzikich Zwierząt. Następnie wyruszyli razem z Księdzem Janem w Góry Smocze, gdzie żyły smoki, których ogień miał moc odmładzać ludzi. W drodze na południe wędrowcy spotkali Tamarę – 




białą królową murzyńskiej wioski, wojowniczkę i zbiegłą, gruzińską niewolnicę z Egiptu. Tamara broniła Murzynów przed złym królem Ambasem Ambarazosem, potworami, arabskimi handlarzami niewolników, a także czarownikiem Omalinem Ibn Mngvą, którego życie zaklęte było w głowie ze szkła. Pokonawszy tego ostatniego, zdobyła na nim latający dywan. Tamara została narzeczoną polskiego rycerza Dzierżykraja Orgańskiego. Wyznaczyła na swą następczynię swą przybraną córkę Angaxę i udała się ze swym narzeczonym do Polski. W drodze na południe, słowacki rycerz Holub pokonał w grze w szachy jedną z córek Księdza Jana i zgodnie z ustalonymi wcześniej zasadami, z całej siły uderzył ją szachownicą w głowę, za co dostał herb Łebno. Polacy odkryli Kilimandżaro i nazwali ów szczyt Górą Kazimierską. 



poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Chiny




 ,,Mało to był chiński prezydent'' – mówiła moja ś. p. Babcia, gdy narzekałem, że dostałem za mało jedzenia. We wczesnym dzieciństwie Chiny kojarzyły mi się z pandami, bambusem, baśnią ,,Słowik'' Andersena, oryginalną kuchnią, która zawsze smakowała mi bardziej od kuchni polskiej (jakkolwiek niepatriotycznie to zabrzmi), Wielkim Murem, jedzeniem psów, dobrymi smokami i skomplikowanym pismem. W dzieciństwie czytałem książkę ,,Życie dzieci w dawnych wiekach'' napisaną przez wielu autorów. W książce tej, która nawiasem mówiąc obudziła we mnie wczesne zainteresowanie starożytnością, oprócz dawnych Egipcjan, Greków, Rzymian, Azteków i Wikingów omówieni zostali też Chińczycy. Dowiedziałem się min. o tym, że nie bili dzieci (zamiast tego je straszyli), przykładali dużą wagę do ,,kindersztuby'' i czcili swoich przodków. Z książki ,,Atlas odkryć'' Dinah Starkey dowiedziałem się o chińskim żeglarzu Czeng – ho żyjącym w XV wieku, oraz o słynnym Marku Polo. W klasie czwartej z książki ,,Kim oni byli''? dowiedziałem się o twórcach systemów filozoficzno – religijnych: Laozi i Konfucjuszu, cesarzach noszących tytuł Synów Nieba, komunistycznym dyktatorze Mao Zedongu, wynalazcy sejsmografu Czang – Hengu, oraz o akupunkturze. Czytając lekturę ,,Akademia Pana Kleksa'' poznałem fikcyjnego, chińskiego uczonego doktora Pai – Hi – Wo, mistrza Ambrożego Kleksa. W klasie szóstej i pierwszej gimnazjum czytałem czasopismo geograficzne ,,Wally zwiedza świat''. Z numeru siódmego poświęconego Chinom dowiedziałem się min., że: najpopularniejszym chińskim nazwiskiem jest Czang, urodziłem się w roku Tygrysa, pierwszym historycznym cesarzem był Qin – budowniczy Wielkiego Muru, zaś ostatnim Pu – i zmarły w 1963 roku (wzmianka o nim pojawia się w mojej powieści ,,Pawlaczyca cz. I Słomiane wojny'').



W kulturze chińskiej podoba mi się wielki szacunek dla rodziców i w ogóle osób starszych (komuniści próbowali to zniszczyć nagradzając dzieci za donoszenie na rodziców), liczne wynalazki (proch, jedwab, porcelana, druk – pierwszą wydrukowaną książką świata był zbiór kazań buddyjskich ,,Diamentowa sutra'' w 868 roku, sejsmograf, papier, banknoty – już Marco Polo wspominał o ,,papierowej monecie''), kuchnia, mitologia, chińskie rasy psów (pekińczyk, chow – chow, shar pei, grzywacz chiński), a ponadto podziwiam chińskich chrześcijan prześladowanych przez komunistyczny reżim. To właśnie Chińczycy udomowili karasia złocistego, potocznie zwanego złotą rybką. Z przyczyn religijnych odrzucam akupunkturę, feng – shui i kung – fu jako zagrożenia duchowe. Nie podobają mi się również: zbrodniczy maoizm (zresztą wzorowany na stalinizmie i sprzeczny z kulturą chińską), tortury z użyciem szczurów i zarzucony już zwyczaj deformowania stóp dziewczętom.


Chiny są wdzięcznym tematem dla fantastów. W erze hyboryjskiej, odpowiednikiem Chin była kraina zwana Khitai leżąca na wschodzie kontynentu turańskiego (dla porównania Czesław Białczyński na użytek swej mitologii określa Kraj Środka nazwą ,,Kutaj''). Conan służąc w armii Turanu zabawił w owej krainie, gdzie pewien Khitajczyk walczący przeciwko wpływom cudzoziemskim chciał go wydać na pożarcie potworowi. Wzmianka o krainie zwanej Khitai pojawia się również w ,,Opowieściach o Vimce'' Alexandry Pavelkovej. H. P. Lovecraft w opowiadaniu ,,Zew Ctulhu'' wspomina o nieśmiertelnych Chińczykach, którzy mieszkali w górach i potajemnie kierowali kultem demonicznych istot z kosmosu (jest to satyra na teozoficzne mity o tybetańskiej krainie Szambalii i o Wielkim Białym Bractwie). W znakomitym cyklu ,,Ziemiomorze'' Ursuli Le Guin oprócz nawiązań do chrześcijaństwa są zawarte również odniesienia do taoizmu – chińskiej religii, którą stworzył Laozi (chodzi tu o ideę Równowagi, oraz o rolę smoków). Moim zdaniem, Równowaga w opisującym przedchrześcijański świat cyklu Le Guin jest tak naprawdę pozorna, ponieważ dobro, reprezentowane przez boga Segoya – Kaliesina jest silniejsze. Nawiasem mówiąc owa autorka popełniła autorską wersję ,,Tao – te – ching'' – świętej księgi taoizmu, autorstwa Laoziego. W cyklu ,,Harry Potter'' czarodzieje hodowali smoki pochodzące z Wielkiej Brytanii, Norwegii, Szwecji, oraz z Chin. W trylogii ,,Mroczne materie'' Philipa Pullmana była zakonnica Mary Mallone, porzuciwszy wiarę w Boga, została naukowcem i zaczęła korzystać z chińskiej księgi wróżb ,,I ching''. Mimo nachalnie antychrześcijańskiej wymowy trylogii, casus Mary Mallone dobrze ilustruje, jak człowiek odrzucając Boga, potrafi wierzyć w cokolwiek innego, byle tylko zapchać pustkę po Nim (np. we wróżby). Do Chin podobna jest nieco Zerrikania z ,,Sagi o wiedźminie'' (nazwa krainy pochodzi od ,,Sericum;'' ; Rzymianie nazywali Chińczyków Serami i wiedzieli o nich tylko to, że noszą jedwabne stroje). Zerrikański kult smoków również nawiązuje do tradycji chińskich. W książce ,,Sezon burz'' Sapkowski zapożyczył z mitologii chińskiej zmiennokształtną, władającą potężnymi czarami lisicę – aguarę (pośrednio inspirował się książką rosyjskiego pisarza Wiktora Pielewina ,,Święta księga wilkołaka''). W utworach Pilipiuka chińscy żołnierze przenoszą się w przeszłość; do XVI wieku, gdzie terroryzują ówczesnych ludzi, zaś walczył z nimi niejaki Staszek (cykl ,,Oko jelenia''), oraz do wczesnego średniowiecza, kiedy to podróżujący w czasie Jakub Wędrowycz zabił smoka wawelskiego za pomocą chińskiej rakiety przeciwpancernej (zbiór opowiadań ,,Trucizna''). Ukraińskiemu Kozakowi, Samille Niemiryczowi towarzyszyli Mulat Jersillo i chiński karzeł Ptaszek. Dawid Juraszek tematyce chińskiej poświęcił powieść fantasy ,,Xiao Long. Biały Tygrys'', zaś akcja utworu ,,Cairen. Drapieżca'' rozgrywa się w świecie przypominającym dawną Azję (jedno z opowiadań o tym bohaterze, zamieszczone w antologii ,,Kanon barbarzyńców'' traktuje o walce z potwornymi psami). W książce Kiryła Jeskowa ,,Ostatni władca pierścienia'' Daleki Wschód – kraina wymieniona we ,,Władcy Pierścieni'' przypomina Chiny. Wreszcie w powieści Witalija Ruczinskiego ,,Powrót Wolanda, albo nowa diaboliada'', na bal tyranów wszystkich epok, wydany przez Wolanda w mauzoleum Lenina, przybył z zaświatów min. Mao Zedong.



W mojej twórczości Jena ov Blackeyova spotyka Mao Zedonga w Armagedonie (,,Milenium, czyli Nowe Triumfy''), zaś w tworzonej przeze mnie mitologii slawianistycznej, Kraj Środka nosi nazwę Sinea. Zgodnie z poniższym cytatem:


,,Sinea to ogromny kraj na południe od Amuru. Są w nim lasy, rzeki, góry i pustynie, oraz morze wpadające do Oceanu Największego. Ziemia jest tam żółta i można ugniatać ją jak ciasto. Ona to barwi na żółto rzekę, a nawet morze. Kraj stanowi prowincję państwa Tygrys. Żyją tam też pantery, wężokształtne wodne smoki, [...], olbrzymie gady podobne do tych z rzeki Nilus, dzikie konie jak na stepach Ułan – Raptor, kudłate i dwugarbne wielbłądy, których mięso jest poszukiwane w Białopolsce, małpy i jakieś biało – czarne istoty podobne do trzech towarzyszy Arvota Baldasa [pandy]. Podobnie jak w poprzednich krainach, ludzie są żółtoskórzy i w dużej mierze wciąż zamieszkują dzikie tereny. Kiedy przodkowie Sineańczyków przybyli tu z Zachodu w erze dziesiątej, opiekowało się nimi rodzeństwo Jü i Nü – wa. Tej ostatniej przypisuje się tam stworzenie ludzi – ponadto przypominała syrenę. Jü mieszkał razem z ludźmi i przewodził im, ucząc wielu umiejętności potrzebnych do przetrwania. Nauczył prowadzić osiadły tryb życia; na skorupie żółwia znalazł system jakichś dziwnych znaków, daleko bardziej skomplikowanych niż numery w kopalni gwiezdników [pismo], a zamiast ‘papierowej monety’ używają tam muszli morskich ślimaków, podobnych do maleńkich świnek. Kiedy rodzeństwo umarło, wszystkie plemiona tej części Azji gorzko płakały, bo Jü i Nü – wa wyświadczyli im wiele dobrodziejstw. Zadawano sobie pytanie: Kto będzie nas żywił i bronił? Plemiona odbyły wielki wiec, na którym część z nich zawiązała koalicję i wybrała króla. Pierwsi władcy byli wymarzonymi, a kultura sineańska dzięki nim do dziś jest prężna i możliwe, że rychło prześcignie [...] cały Zachód [...]. Obecnie Sinea jest wszak najlepiej rozwiniętą prowincją państwa Tygrys. Ostatnio jednak królowie się zaniedbali – stali się chciwi, próżni i okrutni, a do tego udzialają najlepszych urzędów członkom swej dynastii, podczas gdy poddani są zastraszeni i mrą głodem. [...]’’ – opowieść Sirraha.


W erze dwunastej, słowiański bohater Żmij Ognisty Wilk na służbie króla Gwoździka, przybył do Sinea, gdzie pokonał rozbójników Yanga Wielkookiego i Liu Barbarzyńcę. W zamian za darowanie życia kazał im wziąć udział w budowie umocnień przeciwpowodziowych. Yang i Liu zostali zabici w akcie zemsty przez słowiańską wojowniczkę Radkę, która za to musiała ich zastąpić w pracy. W erze trzynastej, Sineańczycy pod wodzą Fu – thara najechali na Analapię i dotarli aż do Vratislavy, gdzie walczył z nimi witeź Twardost.

Śniło mi się, że:

- razem z królową Rutą, rusałkami i innymi fantastycznymi istotami obalałem komunizm w Chinach,
- za drugim razem, będąc w Chinach, w czasie uczty podano mi wielkiego jak cielę, bajecznie kolorowego karpia, który jeszcze żywy spadł ze stołu
- w XIII wieku Chińczycy najechali Polskę docierając aż do Wrocławia
- moja Babcia była chińską cesarzową,
- uczyłem się języka chińskiego,
- w Chinach przez tysiące lat utrzymywały się dzikie obyczaje, takie jak kanibalizm, wywodzące się z kultury Clovis, które chcieli wykorzenić misjonarze, wyglądający jak klony Lenina,



- widziałem flagę Tajwanu, przedstawiającą na jasnoniebieskim polu białe kontury Chin i reszty świata, jakaś pani powiedziała z pogardą, że to nie jest prawdziwa flaga.