niedziela, 27 września 2015

Pielgrzymka 2015

,,Bolesna Królowo Polski u świętej Doroty w Licheniu – udziel pokoju dniom naszym'' – ks. Jan Twardowski ,,Polska litania''

W dniach 24 – 26 września 2015 roku byłem na autokarowej pielgrzymce do sanktuariów w Rokitnie, Licheniu, Częstochowie i Kaliszu. Wyruszyliśmy nad ranem spod kościoła pod wezwaniem św. Stanisława Kostki w Szczecinie. Zaniosłem ze sobą intencję pokoju na świecie i parę innych, Bogu wiadomych.




Rokitno (starokrasne: Rokitopolis, runwirskie: Rokitno) leży w województwie wielkopolskim. W czwartek byliśmy tam na Mszy Świętej. W mieście tym znajduje się obraz Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej (owe słuchanie modlitw symbolizuje Jej odsłonięte ucho, zaś półprzymknięte oczy oznaczają kontemplację Boskiej natury Jezusa Chrystusa i otwarcie się na Jego naturę ludzką).



O Licheniu (Lichopolis, Lichen') dowiedziałem się po raz pierwszy w drugiej lub trzeciej klasie szkoły podstawowej słysząc rozmowę mojej śp. Babci z sąsiadem, panem Joxem ov Jarinisem. Miasto to leży w województwie wielkopolskim. Widziałem w nim cudowny obraz Maryi w 2004 r. przeniesiony z kościoła św. Doroty do Sanktuarium Bolesnej Królowej Polski. Uczestniczyłem we Mszy Świętej i w Apelu Jasnogórskim w owym wielkim i niewypowiedzianie pięknym sanktuarium, prawdziwym przedsionku Nieba na Ziemi. Oglądanie owego cudu architektury było nadzwyczajnym przeżyciem duchowym i estetycznym. Często nawet nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo piękna, choć zaniedbana jest nasza Ojczyzna. Kult obrazu sięga 1813 r. kiedy to Maryja z białym orłem na piersi ukazała się po bitwie pod Lipskiem rannemu, polskiemu żołnierzowi w armii napoleońskiej. Nieco później objawiła się pasterzowi Mikołajowi Sikatce, którego grobowiec oglądałem. W Licheniu piłem cudowną wodę i odprawiałem Drogę Krzyżową na Golgocie – sztucznej górze zbudowanej z milionów kamieni, w tym kamieni szlachetnych.



W Częstochowie (Mariopolis, Mariograd) uczestniczyłem w nabożeństwie Drogi Krzyżowej na Jasnej Górze. Nocowaliśmy u gościnnych sióstr salezjanek, oraz zakupiliśmy pamiątki, które zostały poświęcone przez paulina.



W Kaliszu (Calisia, Kas'liš), w województwie wielkopolskim, modliliśmy się w sanktuarium św. Józefa i w podziemiach kościoła widzieliśmy wystawę o katolickich kapłanach więzionych i mordowanych w Dachau. Tu ciekawostka: Dachau było jedynym obozem koncentracyjnym, z którego wypuszczano, ale pod warunkiem wyrzeczenia się kapłaństwa. Jednak żaden z więzionych księży i biskupów nie zdradził powołania. Widziałem obraz Świętej Rodziny w królewskich, złotych szatach i koronach na czerwonym tle.
 Do Szczecina wróciłem nocą, zmęczony, ale szczęśliwy. Na pielgrzymce doświadczyłem Bożej miłości i ujrzałem wiele pięknych miejsc.

Oniricon cz. 151

Śniło mi się, że:

- po chodniku pełznął ni to padalec, ni to robak o ciele z brązowej taśmy klejącej; bałem się go i plułem na niego, a wtedy słyszałem wybuch; potem owemu stworzeniu wyrosły ręce, za które złapałem i zacząłem nim kręcić,



- ,,Borata'' kręcono w Szczecinie, przez nieuwagę wszedłem na plan filmowy, widziałem bojówki nacjonalistów i nagie niewolnice,
- w Polsce piastowskiej nie było primogenitury; prawo to wprowadził Przemysław Wygnaniec, zaś bł. Wincenty Kadłubek wymyślił primogeniturę, by Kazimierz Sprawiedliwy mógł zjednoczyć Polskę,



- pewien szwajcarski, czarnoskóry bóg wymyślił sobie piękną boginię i spłodził z nią morskie smoki; ów bożek sprzedawał fast - foody,
- po latach spotkałem w Parku Kasprowicza w Szczecinie swoją byłą nauczycielkę fizyki, panią Jolenę ov Symetayak z papierosem,



- jakiś chłopak pytał mnie jaką książkę mu polecam, a ja odpowiedziałem, że ,,Biblię''; rozmawialiśmy o filmach Disneya, w tym śnie Mulan, albo Pocahontas miały monstrualnie duże oczy,
- byłem w Indiach na dworze maharadży, gdzie poczęstowano mnie szaszłykami i karafką napoju alkoholowego somy; odmówiłem wypicia alkoholu powołując się na ślub abstynencji; potem soma wylała się do łóżka,
- w XXI wieku w świecie alternatywnym istnieje Polska zamieszkana przez ludzi półnagich i bosych, obejmująca Litwę, Białoruś i Ukrainę, mająca kolonię na Tobago, w Ghanie, Liberii, w Chicago, oraz w Santanie (Brazylia); w tym śnie królowa Polski poślubiła Napoleona Bonaparte, zaś Jezus Chrystus pochodził z Hiperborei,



- czytałem książkę ,,W borach i w lasach'' z serii ,,Tajemnice zwierząt'', gdzie znalazłem dużo informacji o krokodylach, książka wiele razy wypadała mi z rąk i bałem się, że się zniszczy,



- w jednym z opowiadań Pilipiuka, moja Mama nazywała się Lidia i wyszła za mojego wujka, który był faraonem, zaś na umywalce siedział na jakiejś obrzydliwej narośli ogromny komar,



- jechałem tramwajem, kiedy jakaś czarownica cofnęła czas przez co tramwaj się cofał,
- Ludwik XVI publicznie się obnażał,
- powiedziałem Macaysowi Marsiliusowi ov Xantyjowi, że jako Polak jestem dumny z Leszka Białego za to, że nie pojechał na krucjatę,
- razem z Jarosławem Grzędowiczem poszedłem w samych majtkach nad jezioro Rusałka w Szczecinie w Parku Kasprowicza w Szczecinie,
- w jakiejś kobiecej gazecie był artykuł o prostytutce, w którym padły słowa o ,,Mahometach i dzianetach''. 

środa, 23 września 2015

Dziecilela - pamięci bł. Matki Teresy z Kalkuty

,,Słowiańska encyklopedia 'Obraz świata' z lat 469 – 480 podaje tu wzmiankę o córce Mokoszy (lub jej przydomku!) Dziecileli, lecz ta półlegendarna postać żyła w erze dwunastej, a nie jedenastej'' - ,,Tatra cz. III Ona i on''.




Z woli Ageja niektórzy Enkowie zstępowali na Ziemię, między podległe im stworzenia, by opiekować się nimi, jako ich bracia i siostry według ciała. Tak w erze ósmej Weles stał się wilkołakiem Welesławem, w erze jedenastej – Swaróg królem ludzi Teostem Carem – Słońce, zaś Mokosza w erze trzynastej jako królowa Mokra władała ludem Mokszan, spokrewnionym ze Svamijczykami i Czudami, zaś w erze dwunastej była iliryjską księżniczką Dziecilelą, największą z jytnas owego eonu. Niektóre mity zamieszczone w ,,Codex vimrothensis'', podają, że nie była to Mokosza wcielona w ludzką niewiastę, jeno córka oblubienicy Świętowita, są to jednak tradycje późne i niepewne.



Ilirowie byli potomkami Grabu i Jodły, zaś ich praojciec Ilarion, przez Ruskolanów nazywany Iłarionem, przez Polan – Laryszem, zaś przez Rzymian – Hilariusem, osiadł w ziemi Q- Sipar nad Morzem Rajskim, do której przylegały ziemie Greków, Macedończyków i Słowian. Ilirowie, lud założony przez Ilariona, żyli z uprawy ziemi, pasterstwa i łowiectwa, podzieleni na rody, przez Słowian zwane zadrugami, którym okazywali więcej posłuchu niż licznym, lokalnym królom i książętom. Dopiero w następnej erze, Ilirowie zbudowali jedno królestwo, graniczące z Epirem i toczące wojny z Rzymianami. Wówczas to Teuta, królowa Iliricum wielokrotnie napadała i łupiła rzymskie korabie pełne wszelkich dóbr, jednak prastaremu ludowi Ilariona i tak przyszło dźwigać jarzmo rzymskiej niewoli.



Tymczasem w pierwszych wiekach ery jedenastej, nad rzeką Siraką w Ilirstanie, jak w mowie turańskiej nazywała się owa kraina, żył książę Frenus, któremu złożyli hołd patriarchowie siedmiu góralskich, rybackich i myśliwskich klanów. Władca ów pojął za żonę Słowiankę z północnych ziemic, imieniem Żywie. Była córką bana Dejvoka, niewiastą o piękności rusałki, odwadze Wiły, mądrości żyjącej całe wieki później Światłosławy, córki króla greckiego Jeszy i dobroci jytnas. Owa to Żywie Dejvokievna, nosząca swe imię na cześć Ageja – Żywota, mimo cudzoziemskiego pochodzenia pokochana tak przez prostych jak i przez możnych Ilirów, urodziła księciu Frenusowi, silnemu jak niedźwiedź, odważnemu jak leopard, a przy tym urodziwemu, mądremu i dobremu, córkę, której nadała słowiańskie imię Dziecilela. Ilirowie nazywali księżniczkę imieniem Velta, zaś jej matkę – Solaxia. Narodziny Dziecileli zwiastowało niezwykłe wydarzenie. Oto na nocnym niebie pojawiło się wielkie serce utworzone z gwiazd. W owym cudownym znaku, tak prości jak i uczeni ujrzeli zapowiedź kogoś, kto swą miłością będzie zmieniać świat. Dziecilela była pięknym dzieckiem o sercu czułym i wrażliwym, pełnym miłości do Ageja, Enków i innych stworzeń, a choć wychowywała się w bogatej rodzinie, nie była obojętna na niczyją krzywdę. Swą urodą i wdziękiem przypominała złotowłosą Mokoszę o sinych oczach, a najbliżsi miłowali ją jakby malutką Enkę, dopiero co spadłą z nieba.



Tymczasem nadeszło zagrożenie ze wschodu... Plemiona turańskie pochodzą od Grabu i Jodły, a ich praojcem był heros Tur, mieszkający gdzieś w środkowej Azji w pobliżu Iranwedźu – kolebki Persów i Ariów. Pierwszym państwem Wielkiego Turanu był chanat Turii, leżący na turkmeńskiej ziemi i toczący wyjątkowo krwawe walki z Sinea i Iranwedżem. Turianie mieli żółtą skórę i kose oczy. Na swych stanicach nosili obraz lutego węża, przez Słowian zwanego Gorynyczem, a powiadano o nich z trwogą, że odzyskiwali młodość zrzucając starą skórę jak gady, a ponoć nawet w czasie bitew przybierali postać ogromnych, jadowitych węży – trusi i zabijali wrogów ukąszeniami, niemniej nie trzeba we wszystko wierzyć. Po upadku Chanatu Turiańskiego zniszczonego przez najazdy Tartarów z Mogol i Scytów z Altayany, plemiona turańskie zajęły stepy Taj – Każk, Taj – Promet i Uzbecję, siejąc mord i pożogę. W VI wieku ery XII, kiedy żyła Dziecilela, plemiona te zjednoczył król Turan z Żelazną Maczugą, którego wykuta przez Čorty, zwane abaasami, buława miażdżyła najtwardsze skały i pancerze. Turan był potężny, chciwy, pełen buty i srogości. Utopił we krwi królestwo zwane Armanem, zaniósł pożogę do Anatolii, by w końcu nałożyć ciężkie jarzmo niewoli Trako – Słowianom, Macedończykom i Ilirom. Książęta iliryjscy z lęku składali pokłon Turanowi i przysięgali mu wierność na jego Żelazną Maczugę, lecz niezłomny książę Frenus odmówił złożenia hołdu władcy najezdników i niepomny gróźb króla, wciąż trzebił jego zagony. W końcu król Turan przeciwstawił jego odwadze swój podstęp i zaprosił na rozmowy pokojowe. Gdy Frenus, pan na Sirok – Sipar przybył bez broni w umówione miejsce, pan i władca mnogich ludów Wielkiego Stepu zdradziecko rozkazał szyć z łuku do iliryjskiego księcia, który był honorowy i myślał, że wszyscy kierują się honorem. Frenus zginął najeżony strzałami, a wojska Turanu zajęły jego włości łupiąc, paląc, gwałcąc i mordując. Księżna Żywie Słowianka próbowała bronić swych poddanych, dysponując jeno garstką wojów, lecz wysłani przez króla Turana skrytobójcy, których Arabowie nazwaliby asasynami, a Żydzi – sykariuszami, zakradli się bezksiężycową nocą do namiotu matki wcielonej Mokoszy i zadali jej białemu, a nagiemu ciału osiemdziesiąt ciosów falistymi sztyletami i ucięli jej głowę, którą zdobiły jedwabiste zasłony złotych włosów. Morderców dopadły i uśmierciły obudzone nie w porę straże, lecz księstwa Sirok – Sipar nic już nie mogło uchronić przed turańskim jarzmem i losem męczeńskiego Armanu. Gdy z rozkazu Żelaznej Maczugi ziemia nasiąkała krwią niewiast i dzieci, niejaki Polion, przez Słowian zwany Sowińcem, zabrał ze sobą pięcioletnią księżniczkę Dziecilelę i uciekł z nią daleko na północ, aż na ziemie późniejszej Analapii, czyli obecnej Polski.
U celu wędrówki, Sowiniec zmarł we wsi Pałszyce, zaś księżniczkę przygarnęli chłopi; gospodarz Igołom wraz z żoną. Odtąd Dziecilela wychowywała się razem z gospodarskimi dziećmi, dzieląc ich smutki i radości, prace i zabawy. Ona, Matka Wilgotnej Ziemi, z której Wszechrodnego Łona brało pokarm całe stworzenie, jako córka Aivalsy nieraz cierpiała z głodu i zimna. Ta, której ciało kryło skarby, żyła teraz w biedzie i pogardzie, lecz jej serce pozostało nadal pogodne i wrażliwe na krzywdę. Choć nie stać jej było na posag, parobkowie oglądali się za jej złocistą kosą. Dziecilela nie przyszła jednak na świat, by zakładać rodzinę, bo do Ageja prowadzi nie jedna droga, lecz więcej. W siedemnastej wiośnie życia, żegnana przez wszystkich, opuściła wieś i udała się do grodu Dłuska – Pałżynu, gdzie założyła białą szatę z wyhaftowanym na piersiach płomieniem, głowę przyozdobiła wieńcem z maków, szyję czerwonym szkiełkiem, a palec pierścieniem z rubinem i złożyła ślub zachowania dziewictwa po kres swych dni. Została przyjęta w szeregi kapłanek samego Ageja – Osoby Ognistej i z dziesięcioma siostrami, zamieszkała w Dłusku – Pałżynie, gdzie zgłębiwszy liczne nauki, leczyła, zamawiała choroby, uczyła dzieci, odbierała porody, wypędzała Čorty i rysowała mapy. Którejś nocy w czasie postu i czuwania, w jej umyśle po trzykroć rozległ się głos ,,Pragnę''!, lecz nie wiedziała skąd pochodzi. Gdy ciężar zmęczenia, głodu rozmyślań przygniatał ją do ziemi, ujrzała przed sobą krzepką, grubą i brzydką babę o mokrych, siwych włosach, przepasaną wodorostami, a woda lała się z niej tworząc kałuże. Nad jej głową płonęła ognista korona. Dziecilela wiedziała, że ma przed sobą babę wodną, która została jedną z jytnas.
- Pokój tobie Dziecilelo, wcielona stworzycielko mej rasy – pozdrowiła ją baba wodna. - Jam Babula, owa baba wodna, co w ubiegłym eonie na przekór złości martwca, ratowała skazane na śmierć niemowlęta w jednym z obozów Kościeja. Służysz swym braciom i siostrom, ofiarując im swą dobroć, czas i wiedzę, lecz Agej, którego znak nosisz na piersiach, żąda od ciebie jeszcze więcej.
- Czego żąda, pani? - spytała Dziecilela.
- Chce, żebyś troszczyła się o tych, o których nikt się nie troszczy, byś została matką skrzywdzonych i wydziedziczonych – następnie oczom Dziecileli ukazały się wszelkie możliwe krzywdy i niedole trapiące świat, a głos: ,,Pragnę! Pragnę!'' brzmiał w jej sercu jak dzwon.
- Tak uczynię – rzekła wcielona Mokosza, a Babula znikła.
Gdy po rozmowie ze swą mistrzynią Opacichą, nabrała pewności, że widzenie naprawdę pochodzi od Ageja, opuściła swój chram i wspólnotę, a udała się do pobliskiej puszczy, gdzie postawiła chatę, którą w pieśniach nazwano Leśnym Domem. Dziecilela nie szczędząc modlitw i postów jęła się opieki nad trędowatymi i uchodźcami, nad porzuconymi dziećmi, a nikt kto prosił ją o pomoc, nie odchodził bez wsparcia czy pociechy.




,,Pewnego wieczoru krowa o imieniu Zemun poszła się paść. Wkrótce zaczęła dawać mleko, które rozlało się po niebie. Tak powstały gwiazdy. To one miały Słowianom wyznaczać granice ich ziem, których bronić mieli za wszelką cenę'' – Tomasz Ławecki, Robert Sypek i Magdalena Turowska – Rawicz ,,Mitologie świata. Słowianie''.

Niedługo potem jak Dziecilela własnoręcznie zbudowała chatę z gliny i sitowia w lesie, gdzie wypędzano trędowatych i niewierne żony, oraz porzucano dzieci, przyszła do niej krowa, piękniejsza od Krasuli z Pawlaczycy i wszystkich innych krów. Była biała, bez najmniejszej łatki i władała ludzką mową. Powiedziała, że nazywa się Zemun (Semuna), że jest dzika, co było zgodne z prawdą, oraz, że od ludzi doznała niemal samych krzywd, co również zgadzało się z faktycznym stanem rzeczy, a potwierdzały to zabliźnione rany – ślady prób skrępowania Zemun. Dziecilela jako wcielona Mokosza rozpoznała prawdę w słowach krówki, a będąc litościwą, pozwoliła jej zamieszkać ze sobą. Odtąd święta niewiasta mogła codziennie pić mleko swej nowej przyjaciółki. Pamięć o krowie Zemun przetrwała aż do ery trzynastej, kiedy to w ,,Księdze Welesowej'' spisano mit o stworzeniu z jej mleka gwiazd. Dziecilela pracując z oddaniem i wielką cierpliwością, choć nie zabiegała o sławę ni szacunek ludzi, podbiła serca Słowian z Dłuska – Pałżynu i po trzech latach przybyła do niej młoda uczennica, złotowłosa Cisa, inaczej zwana Cizą, z książęcego rodu Pałżyców, władającego Dłuskiem – Pałżynem. Księżniczka Cisa udała się do leśnej pustelni z własnej woli, choć była piękna i wielu młodzieńców chciałoby ją za żonę, a wybierając życie zgodne z zamysłem kochającego ją ojca, mogła przepędzić je w dostatku i wygodzie, bez większych zmartwień, wolała jednak nieść ulgę najbardziej cierpiącym, niekochanym i odrzuconym. Dziecilela ostrzegła Cisę przed czekającymi ją trudami, ta jednak była pewna, że wybrana przez nią droga jest tą właściwą. Od imienia Cisy pochodzi nazwa rzeki w Sklawinii, ona sama zaś otrzymała przydomek Karmicielka, bo razem z krową Zemun karmiła swym mlekiem dzieci porzucone na przednówku przez rodziców. Droga wybrana przez Dziecilelę i Cisę była zaiste wyboista a usłana cierniami, zroszona potem, pełna zajmującej całe dni wyczerpującej pracy, której tylko szaleniec może nie szanować. Obie święte niewiasty i ich naśladowczynie pomagały wyjść z lasu zabłąkanym, myły, karmiły i na wszelkie sposoby pielęgnowały trędowatych i umierających, uczyły dzieci, wychowywały porzucone przez ludzi niemowlęta, bądź oddawały je rusałkom i leśnym ludziom, bowiem te stworzenia miały często więcej litości niż mieszkańcy grodu. Dopiero później do przygarniania porzuconych ludzkich dzieci zabrali się ludzie. Brzemię niesione przez Dziecilelę, Cisę i jej uczennice było tak ciężkie, że każdego ranka przed rozpoczęciem pracy, święte niewiasty z Leśnego Domu szły nad maleńkie Jezioro Objawień, w którego wodach ukazywał im się Teost i swymi słowami a obecnością niósł im pociechę i zachętę do wytrwania. Dziecilela utworzyła ze swych uczennic Zakon Matki Ziemi, mający nieść pomoc niechcianym i wydziedziczonym. Zakon ten otworzył parę domów w Dłusku – Pałżynie i niektórych okolicznych grodach. Poświęcone Enkom dziewice, coraz częściej wykupujące niewolników z jasyru, nosiły długie włosy i szaty białe z błękitnym płomieniem na piersiach, a naśladując swą mistrzynię żyły w wielkim ubóstwie. Dzieło Dziecileli istniało jeszcze przez długie wieki er dwunastej i trzynastej, aż zakon został zniesiony przez króla Analapii, Artura Apostatę, który gardził wszystkimi biedakami, biorąc ich ubóstwo za dowód nieprzychylności bogów jak nazywał Enków.
Tymczasem w erze dwunastej, Zakon Matki Ziemi budził wielki gniew w sercu węża Gorynycza i wszystkich Čortów. Któregoś dnia, gdy Dziecilela wyszła do chorych, z zarośli wyskoczyły dwa Čorty o zielonkawej skórze, rogach, kłach, pazurach, ogonach, ubrane w czarne płaszcze i uzbrojone we wzmocnione krzemieniem pałki. Čorty, które pieśń nazywa imionami Synec i Synovec, podkradły się cichutko do kapłanki, po czym rzuciły się na nią z wrzaskiem i dalejże młócić ją nasiekami! Dziecilela bita do krwi, poczęła przybierać swą postać Enki – biło od niej nieziemskie światło, lecz Čorty nie zważały na to i dalej prały, aż przegonił je piorun zesłany ręką Jarowita. Dziecilela jeszcze długo po tym pobiciu, które occhorowała, pomagała skrzywdzonym, aż któregoś dnia, w trzydziestej wiośnie życia, pożegnawszy swych podopiecznych i uczennice, przeszła przez płytki potok i nie widziano jej więcej. Ona sama zaś porzuciła swą ludzką postać i jako Mokosza powróciła między Enków.


*



Jedną z wychowanek Dziecileli była jytnas Niesułka. W siedemnastej wiośnie życie została żoną chłopa Lumira, syna Otara i razem zrezygnowali z wyprawienia wesela, by przeznaczone nań pieniądze wydać dla potrzebujących. W Pawlaczycy coś takiego byłoby nie do pomyślenia. Kiedy Niesułka powiła Lumirowi syna, który na cześć swego dziada otrzymał imię Otar, pewnej nocy płacz dziecka zbudził młodą matkę. Gdy zaniepokojona podbiegła do kołyski, ujrzała z przerażeniem, że jej synka nakłuwają igłami złe nocnice – istoty podobne do niewiast i włosach i skórze barwy smoły i jaskrawoczerwonych językach. Nocnice śmiały się z płaczu dziecka, zaś Niesułka nie mogąc ich odegnać, sama pozwoliła kłuć się w piersi, byleby tylko ohydne stworzenia dały spokój jej dziecku. Nie wytrzymała bólu i krzyknęła, a wtedy nadbiegł Lumir i kijem przepędził nocnice na cztery wiatry.


*




W erze trzynastej, oprawione w złoto relikwie jytnas Cisy sprowadził z Madunii król Analapii, Władysław i umieścił w chramie Ageja i wszystkich Enków w Neście. Relikwie zginęły na krótko podczas najazdu perskiego, lecz się odnalazły, by ostatecznie zaginąć podczas najazdu Awarów.



wtorek, 22 września 2015

Zmiejoborstwo cz. 14

Kończąc traktat o bohaterach przechodzimy do jytnas. W ich szeregi może wejść każdy. Są to istoty zbawione, wolne od zła, równe Enkom, postrach Čortów i przyjaciele Ageja. Jytnas mieszkają w Nawi Jasnej w doskonałym szczęściu i opiekują się mieszkańcami świata poza Nawią, mocą swych modłów. Są to ci co za życia miłowali i cierpieli więcej niż inni. Choć teraz mogą być już tylko nieskazitelni jak sam Agej, za życia ziemskiego nieraz upadali jak wszyscy pozostali, lecz mocą łaski i własnych starań zawsze powstawali z najcięższego nawet upadku, bo powstać jest rzeczą królewską. Ci zmarli, którym lekkie grzechy nie przeszkadzają w wiecznej radości, dobrowolnie oczyszczają się z nich, cierpiąc nieopisane katusze w ogniu Nawi Ciemnej. Agej będąc miłosiernym, nie chce ich bólu, lecz wymaga tego jego sprawiedliwość. Pokutnicy z Nawi Ciemnej swą pokutą nie zdobywają zasługi. Niekiedy ukazują się żyjącym i można im pomagać. Jytnas tak jak Enkowie noszą korony z ognia. Ich moc nie pochodzi od nich, ale od samego Ageja. Jytnas we wszystkim uznają bez zastrzeżeń świętą wolę Ageja, a jednak są doskonale wolni i nikt nie jest sobą tak jak oni.

,, [Teost] ani jego rodzice nie chcieli żyć w luksusie odcinającym od poddanych. Teost mieszkał w glinianej chacie ze słomianym dachem, a utrzymywał się z lepienia garnków i pasterstwa. Sprawiedliwie sądził poddanycj, wprowadzał nowe instytucje i obyczaje, uzdrawiał, zapobiegał wojnom, nauczał o dobru i złu. […]. Zniósł kult Čortów i ofiary z ludzi, za jego rządów broń i zbroja były bezużyteczne. […] Ponadto na drodze stopniowych reform zniósł niewolnictwo. Od czasu wojny [chodzi o pierwszą wojnę ludzi z ludźmi] Sobakowie – plemię wodników z rzeki Nilus, opiekujących się krokodylami – zabijali ludzi i karmili ich ciałami krokodyle. Teost zawarł z nimi przymierze i odtąd, ani wodniki, ani ich podopieczni nie zabijali ludzi nad rzeką Nilus''.

Drużynę Cara – Słońce tworzyli późniejsi jytnas – ludzie Petrysław, Jurek, Kwietna i nietoperz Mysko, oraz Niegodzijasz z rasy Wilkogłowców, który zdradził. Petrysław był rybakiem o długiej brodzie, pływającym po rzece Nilus w łodzi z zielonych łodyg papirusu i łowiącym ryby złotym trójzębem. W czasie najazdu hord Amosowa na carstwo Teosta, Petrysław stoczył walkę ze służącym czarownikowi Przerazem – Carem – Potworem; wielkim jak słoń pająkiem o mackach ośmiornicy. ,,Rybak Petrysław wraził swój złoty harpun w cielsko Przeraza i rozpłatał go''. Jednak w chwili gdy Amosow mordował Teosta, pod dębem Krakiem były tylko Kora, Kwietna i Jurek. Mimo to Petrysław, szczerze żałując, uzyskał przebaczenie zwyciężającego śmierć Teosta i z jego mandatu został arcykapłanem Ageja i Enków w grodzie Romahora.
Sukcesję po nim objął Linek Hipocentaurus z rasy Cenraurów, który przeniósł stolicę arcykapłańską do tajemniczego grodu Rum, leżącego gdzieś między Jawą a Snem. Od tego czasu następcą jytnas Petrysława zawsze zostaje Centaur.
Kwietna pochodziła z osady Dube leżącej na ziemiach, które później nazwano Królestwem Oylandu.

,,Jej ojciec i macierz długo nie mogli doczekać się dziecięcia. Wreszcie udali się do czarownicy, a ta wyczarowała im z płatków kwiecia dziewczynkę przedziwnej urody (tak naprawdę to sam Agej zlitował się nad żalem dwojga kochających się ludzi otoczonych sromem i powołał Kwiatową Panienkę do życia – wszak Čorty, którym służą czarownice, nie mogą dawać życia). Gdy jej rodziców zabiła Dżuma, karczmarz Tenko z żoną uczynili ją swą niewolnicą – gdy chcieli sprzedać Zrodzoną z Kwiatów kupcom z Międzyraju, młoda dziewica o piękności lilii i pereł uciekła z rodzinnego sioła i błąkała się po licznych krainach […]. Trawa i barwne kwiecie były jej łożem, niesłyszalne dla ludzkich uszu pieśni gwiazd kołysały ją do snu. Zdrój był jej pucharem, a pełne jagód krzewy zastawionym stołem. Leśni ludzie, rusałki, krasnoludki, zwierzęta i chłopi z miejscowych siół służyli jej poczęstunkiem, noclegiem, dobrym słowem, bądź radą, choć byli i tacy gospodarze co okładali jej podobne do eburnu ciało sękatymi kijami i kazały brytanom, by szczekały nań i tarmosiły ją, choć synowie Żweruny czuli respekt przed panną zrodzoną w tak niezwykły sposób, a może po prostu litowały się nad jej niedolą. W czasie owych wędrówek spotkała Borzymierza; dziwaka i marzyciela. Oddała mu serce i dziewictwo. Gdy dotarli do carstwa nad rzeką Nilus, niegodziwy Borzymierz znudzony Kwietną, sprzedał ją łotrom do zamtuza, gdzie przeżyła niewypowiedzianą wprost hańbę. Jej ciałem w plugawy sposób zabawiali się lubieżnicy starzy i młodzi, a nawet sam Čort rozpusty Paskuda (Paskudj). Sprawił, że wyrósł jej ogon krowi, hańbiący ją po siedmiokroć. Raz wyszła z woli herszta niewolącej ją bandy na miasto, by wabić do zamtuza. Wówczas spostrzegła ją strela imieniem Godyn. Był to półnagi mąż o złotych piętach, latający pod postacią wiru powietrzno piaskowego. Gardził przeskoczkami. Byłby połamał Kwietnej kości, gdyby nie nadszedł Teost, mający litość dla wydziedziczonych. Zawstydził pysznego Godyna, odjął skruszonej nierządnicy ogon siedmiokroć hańbiący, a mieszczący się w jaskini zamtuz – zamknął. Od tego czasu Kwietna została uczennicą Cara – Słońce na dobre i na złe''.

Razem z jego matką; Słonecznicą Kora Pokrową i Jurkiem, Kwietna towarzyszyła Teostowi w czasie gdy był składany w ofierze na dębie, a gdy Car – Słońce złamał lodowy oścień Mar – Zanny, ujrzała go żywym i pełnym chwały. Po udaniu się Teosta i Kory do Domu Enków,



,,Kwietna […] przemierzała ziemie królestwa swego mistrza i wszystkim, tak ludziom, jak i innym istotom rozumnym, zwierzętom, ptakom, rybom i drzewom głosiła jego Triumf, lecz odwaracano się od niej z pogardą, pamiętając, że była ongiś przeskoczką. Ona jednak nie zrażała się szyderstwami. W końcu doczekała się chwili, gdy przybyły po nią lelki Vir i Visa, a Teost i Kora zabrali ją do siebie''.

Jedną z jytnas została również królowa Tatra.

,,Nienawidzona, choć szanowana przez zbójników i chąsiebników, królowa wyróżniała się wielką dobrocią, zwłaszcza dla chorych (w tym trędowatych), wdów, dzieci, oraz niewolników. Zakazała zabijać trędowatych i sprowadzała dla nich leki, taki sam los spotkał zwyczaj palenia wdów na stosach pogrzebowych mężów. Ogłosiła nietykalność kobiety w ciąży i jej dziecka (mając w pamięci dzieje Ruty), a także karała za wkładanie niemowląt do dzbanów w celu 'hodowania potworków'. Nie wszyscy ją rozumieli. W wyobraźni niektórych była koronowaną dziwaczką zamieniającą się w lewarta, czczącą porońce i osłabiającą wodę przez ratowanie tych co do niej wpadli, lub wskoczyli. […] Nienawidzili jej handlarze niewolników. Sama była niewolnicą okrutnego i szalonego Kościeja, a potem musiała harować w kopalni gwiezdników pod batem Uszaka. Już na weselu w Svantemocie, gdy król Lech III obiecał spełnić jej jedno życzenie, wyprosiła wolność dla pary niewolników, co spotkało się z licznymi komentarzami. Potem wypraszała u mężą liczne ustawy łagodzące ich dolę. Zdołała tym zrujnować wiele fortun wyrosłych na handlu ludźmi (tudzież topielcami, żmijami, krasnoludkami, Płanetnikami i innymi rasami rozumnymi). Nigdy jednak nie prześladowała ludzi uczciwych, ani nikomu nie konfiskowała mienia; po prostu handel niewolnikami przestał już się opłacać. Niemniej Lech III słysząc o gehennie żony nauczył się współczuć 'mówiącym narzędziom' i nie dawał się przekonać handlarzom''.

Jako królowa gór i rzek, jytnas Tatra Wielka usłyszała w erze dwunastej płacz mojej przyjaciółki, sierotki Aredvi Milovany z rasy ludzi, z ludu Słowian, z powodu gąsek wyduszonych przez złośliwego lisa i z przyzwolenia Ageja, zgodziła się je wskrzesić. Prowadzona przez orła, Aredvi Milovana szła wiele dni do tronu królowej Tatry razem z wiernym psem Miśkiem i mną samym, który pisze te słowa, a gdy weszła do jaskini u stóp montańskiej góry Gerlach, królowa spełniła jej wypływającą z miłości prośbę, oraz umożliwiła spotkanie z przebywającymi w Nawi Jasnej rodzicami dziewczynki. Po wielu latach Aredvi Milovana, pełna wdzięczności, znów przybyła do królowej Tatry, by zostać jej służebnicą i ratować zasypanych lawinami.

,,Na jednej z wysp u wybrzeży Dalekiego Zachodu, Kościej założył obóz, gdzie więźniów wieszano na hakach, a ich ciała pożerał wielki jak krowa, brytan Buc (Vuc), chodzący na tylnych łapach i niczym Enkowie i jytnas noszący koronę z ognia. Do zabijania więźniów zatrudniano sługi Rykara; ludzi i straszydła. Do najokrutniejszych oprawców należał pewien martwiec, czyli krasnowąpierz imieniem Minas, zwany Felczerem. Przypominał wąpierza, lecz jego skóra była czerwona, a na głowie miał pióropusz z dziesięciu piór kruka. Pił krew i pożerał serca wyrywane z żywych ofiar, a najchętniej pastwił się na dziećmi. Kazał zszyć bliźnięta plecami, rzucał uroki na brzemienne niewiasty, by badać jak czary wpływają na ich dzieci, a nowo narodzone dzieci kazał topić. Raz do obozu przywieziono babę wodną Babulę (Vavula). Zajmowała się odbieraniem porodów. Minas pod groźbą śmierci nakazywał topić niemowlęta, lecz Babula aż za dobrze wiedząc na co się naraża, odmówiła słowami: 'Nie możemy zabijać dzieci'. Martwiec wpadł w szał; ryczał i machał rękami, lecz nie zdołał przeszkodzić Babuli w ratowaniu dzieci. Wodna baba odbierała porody, aż do klęski Kościeja na lodach jeziora Mamir, kiedy to jego imperium rozpadło się. […] Babulę często pytano skąd wzięła odwagę do przeciwstawienia się okrutnym sługom Kościeja, ona zaś odpowiadała, że to Agej dodał jej mocy''.

Aralia Krowidorska pochodziła z rodziny zamieszkałej w Presnaulandzie, czczącej Čorty, które czcić nakazał Kościej. Dziewczyna pracowała w Dyskotece Pana Dżeka Piętro Niżej roznosząc napoje, a bywalcy owej gospody szczypali ją, przezywali i poszturchiwali, grubiańsko żartując z jej piersi i pośladków. Pod wpływem wizji sennej porzuciła obmierzły kult Čortów, a przyjęła zakon Ageja i Enków, razem z matką i bratem, lecz jej ojciec pozostał przy bałwanach piekielnych. Aralia, jej matka i brat, po zadenuncjowaniu, zostali z rozkazu Kościeja złożeni w ofierze Čortom i jako jytnas przyjęci do radości Nawi Jasnej. Aralia pragnęła wybawić od wiecznej męki swego ojca, lecz okazało się to niemożliwe, bo on sam brakiem litości nie dopuścił do zmiłowania się nad sobą samym.

,,Ruta już dawno przestała służyć Ziemie, a tajemniczy chłopiec, którego narodziny poprzedzał koszmar matki, był już dorosły. Nie wyrósł na mordercę, był za to dobrym i szanowanym kapłanem Ageja. Miał na imię Zorzeń, bo matka uznała, że niemowlę przypomina pięknością Jutrzenkę (Zorzę, Dennicę) i nie wiedział komu zawdzięczał życie. Pwnego razu miał wizję, o której opowiadał Montańczykom... […] wskazując na potrzebę kultu Tatry jaki przystoi jytnas. Gmin słuchał w skupieniu, lecz niektórzy bledli i zgrzytali zębami. Wtem z tłumu wyleciała ciupaga i raniła kapłana w skroń. Ten osunął się na klepisko. Rana była śmiertelna.
- Niech te góry noszą nazwę po królowej! - wycharczał przed śmiercią. I tak się stało.: Montania Środkowa do dziś nosi nazwę Tatry. Zorzeń tymczasem już nie żył. Jego zabójcy przerazili się widząc, że jego krew zbiera do ozdobnego naczynia jakaś kobieta – Tatra...''.




W III wieku ery XI arcykapłanem Ageja i Enków ze świętego grodu Rum był Wajdan Hipocentaurus, bodaj największy z jytnas owych czasów.

,, […] pochodził z miejscowości Nihat, leżącej na szlaku handlowym do Sinea. Potrafił grać na lirze, jak i w pocie czoła zwozić drewno z lasu, ścigać się po górach z innymi Centaurami, pisać sztuki, w których grali ludzie i zwierzęta. W jego sercu płonęła miłość do Ageja i Enków; zwłaszcza Mokoszy i Dziewanny Šumina Mati, której nauczył się od ojca – swego wielkiego przyjaciela. Pewnego razu do Nihat przyleciał brunatny smok Reltih […]. Ogniem z przepastnych trzewi obrócił w popiół Puszczę Negnacką i wieś Nihat razem z krociami ich mieszkańców, w tym ojcem Wajdana. Młody Cetaur przeżył pożogę i błąkał się wśród zgliszcz opłakując zagładę i wznosząc modły. […] Wajdan ujrzał jak z mglistych oparów wynurza się wspaniały rumak barwy mleka. […] Jednorożec przemówił człowieczą mową:- Pokój tobie, Wajdanie, mój Heroldzie! - Centaur zmieszał się na te słowa, a biały jednorożec ciągnął. - Jam Teost, wcielony Swaróg, jawię się tobie jako Oblubieniec Dziewic. Agej wybrał cię na swego sługę, byś obwieszczał jego wyroki – duszę Wajdana rozdarł na dwoje piorun, tak jak dusze tych, których wzywają Agej i Enkowie. Jednak Mokosza; Przewodniczka Stojących u Rozdroża otuliła go swym płaszczem barwy trawy, szepnęła do ucha słowa pocieszenia i wlewając balsam do serca, uleczyła jego ranę. Wajdan przyklęknął przed Teostem Jednorożcem, a ów widząc jego zgodę, zrobił mu na czole karakter; wyrył w skórze święty znak kras. […] Agrj i Enkowie uczynili Wajdana arcykapłanem z grodu Rum […] Jako najwyższy kapłan Ageja nosił koronę, biały czaprak zdobiony trzema liliami, a dłoni dzierżył dębową, poskręcaną laskę, zakończoną figurką Okrwawionego Drzewa […] Jednak jego prawdziwą ozdobą były wielka nabożność, dobroć i pokora, mądrość właściwa zarówno uczonym mężom jak i ta życiowa, oraz odwaga. Cnoty te czerpał od samego Ageja. Do jego obowiązków arcykapłana należało składanie ofiar z chleba, miodu i piwa z rogu, nauczanie i przyjmowanie licznych audiencji z najrozmaitszych krain od Dżawy i Kalimantianu po wielką krainę Orland i czarną Tassilię. Dla każdego miał czas, wyrozumiałość i cierpliwość; nie wzgardził ani przeskoczką, która go ucałowała, ani królem – tyranem Orlandu Wronisławem, ani matkami, co zabiły swe dzieci, ani nikim innym. Niósł orędzie Teosta licznym krainom. W Bharacji oddał cześć pamięci królowej Bharatieny i Par – Ušana, zgodnie z miejscowym zwyczajem obszedł miejsca spalenia ich ciał. Odwiedzał również królestwa płacące dań czerwonemu smoku Nilatsowi. Nie wzywał do zabicia smoka, ani jego namiestników, lecz głosił prawdę o miłości Ageja i wynikającej z niej godności. Prawda ta pomagała zniewolonym księstwom i królestwom, powoli, lecz nieubłaganie powstać z kolan i buntować się przeciw dawaniu ludzi i zwierząt na żer smoka. Nilats, któremu poczęło burczeć w brzuchu, zbiesił się i wysłał posłów do żyjących na północy Sinea wilkołaków z plemienia Szarych Wilków – dalekich krewnych Neurów i Budynów. Jeden z nich, namówiony, wdarł się do Rumu i ujrzawszy arcykapłana błogosławiącego tłumy, rzucił się na niego pod postacią wilka i ciężko pogryzł. Straż miejska zabrała Szarego Wilka, założyła mu kaganiec i wtrąciła do lochu, zaś arcykapłana oddano pod opiekę wraczy. Gdy wyzdrowiał, odwiedził w lochu Szarego Wilka, przebaczył mu i odbył z nim długą rozmowę. Ponadto wyprosił dlań uwolnienie. […] [Wajdan] samemu doświadczywszy wojny, potępiał wszystkie wojny zaborcze, bez względu na propagandowe motywacje. Dzieło 'Sen Ruty' opisuje jak ostrzegał ową czerwonowłosą rusałkę przed najazdem na kraj Sinea dręczony przez króla Gugana Feng Izbara […]. Ruta nie posłuchała i ubiła łotra, a tyranię zastąpiła anarchia. Choć usiłowała utrzymać ład w królestwie, została zabita wraz z drużyną. Wajdan z zapałem bronił dzieci; i tych urodzonych i tych pozostających w łonach matek – potępił ich zabijanie bez względu na pretekst. […] głosił, że porońce i poterczuki nie są złe i mściwe, ale mieszkają w Nawi Jasnej, są dobre i przebaczają matkom, które je zabiły. Nie poprzestawał na tym – odwiedzał nędzarzy i trapionych przez Zarazę, by upominać się o ich prawa, dał im swój pierścień arcykapłański, założył w grodzie Rum schronisko dla wydziedziczonych i wzywał bogatych i sytych do dzielenia się otrzymanymi darami. […] publicznie potępiał niewolnictwo (wykupywał dzieci i je kształcił), palenie wdów na stosach mężów, ofiary z ludzi i zwierząt, zakazał tego w swym grodzie. Głosił również szkodliwość czarów i wróżb. Jego słowa o wyznaczonej przez Ageja drodze życiowej, którą można przyjąć, bądź odrzucić, choć były twarde, to miał pełne prawo i obowiązek je głosić, bo sam przebył drogę, o której mówił innym. Jako klęskę 'istoty rozumnej' gromił każdą wojnę, lecz władcy narodów nie słuchali go, bo więcej niż Ageja i jego prawdę umiłowali krew i złoto. Jednak raz udało się Wajdanowi odwieść od wojny władców dwóch carstw za Oceanem Lodowatym Północnym. Długo trwała jego posługa, a im bliższy był zrzuceniu cielesnej powłoki, tym mniej miał wrogów. […] Arcykapłan umarł po długiej i ciężkiej chorobie, a przy jego stosie pogrzebowym zgromadziły się zastępy skłóconych dotąd […] [władców]. Niektórzy obiecywali, że będą lepsi, ale wielu zapomniało o naukach dobrego arcykapłana […]''.

W V wieku ery XI żył patriarcha Dobromir. Mieszkał w Aplanie, u stóp wzgórza Vovel, razem z żoną Drzewicą i nader licznymi dziećmi: Dębem i Brzozą, Bukiem i Lipą, Świerkiem i Sosną, Jesionem i Gruszą, Jaworem i Kosodrzewiną, oraz Grabem i Jodłą. Schyłek ery jedenastej był czasem niespotykanego w dziejach zepsucia, rozpusty i okrucieństwa.

,,Odwróciliście się od Ageja i Enków, by czcić bożka Spora, który jakoby przysparza wam kruszców, kamieni, jadła i napojów! W Niście, przed pomnikiem Spora – Złotego Tura palicie kadzidła, odprawiacie libacje, palicie sprzęty, zwierzęta i ludzi. Wy, dla których złoto stało się bóstwem, a lichwa nabożeństwem! Którzy za posłańców Spora uznajecie Mamona i Srebrzynkę, Diament, Rubin, Szafir, Szmaragd, Jantar, Perłę, Jedwab i Bisior! Wy, którzy poważacie bogatych, a gardzicie biednymi. Biada wam możni, żyjący z pracy chłopów i niewolników. […]. teraz kupuje się pięciu ludzi za krowę, beczkę śledzi, zbroję, czy jedwab, a ci co ich nabywają, mogą im dowolnie zabierać, lub oszczędzać ich życie! Dłużnicy, dzieci niewolników, ofiary chąsiebników idą w niewolę, a rataje mrą głodem, bo tylko jednego dnia mogą pracować na własnych zagonach, a resztę dni na polach panów. Ojciec może zabić lub sprzedać w niewolę syna lub córkę, a nie ponosi kary. Biada tym, co przerywają życie płodów, lub wyrzucają niemowlęta w góry czy lasy. Biada gwałcicielom dzieci i żyjącym w związkach kazirodczych! Rozpustę nazywacie oddawaniem czci Sporowi, Srebrzynce i Perle, bierzecie zastępy żon i mężów, żyjecie niczym w czasach przed objęciem tronu przez Teosta. Mężowie współżyją z mężami, niewiasty z niewiastami, ba! Ludzie oddają się zwierzętom i zmarłym! Pijecie napoje mające powstrzymać poczęcie, a nawet zjadacie poterczuki !!! Wymieniacie kobiety na krowy i świnie, a nawet słodko śpiewające zięby, a gdy mąż umrze, jego żonę pali się na stosie pogrzebowym. Nie ratujecie tonących, mówiąc, że osłabia to wodę, a składacie krwawe ofiary Čortom. Biada wam prawodawcy – złodzieje, przyjmujący i dający podarki. Choć wynalazek przeklętego Kościeja – viridis vesponiust odszedł w niebyt, jego miejsce zajęły srebro i złoto. Nie karze się złoczyńców, morderów i złodziei. Zbójnicy i chąsiebnicy robią co chcą, a nie spotyka ich kara! Biada wam, mordercy zwierząt, zabijający dla samego zabijania; biada wam szczujących niedźwiedzia lub byka psami, topiący kocięta, ucinający na wiosnę głowę kani lub kogutowi, organizujący walki psów, lub kogutów! Biada wam sprawcy głodu zabierający całą żywność dla siebie''!

- wołał we wsi Patrit pustelnik Bronisz, lecz jego słowa padały na glebę jałową. Jedynie zadruga Dobromira trwała w cnocie i do niej to przybyła Mokosza, aby ostrzec przed mającym nastąpić potopem, bowiem Jurata pełna żalu po zabiciu jej przyjaciela, rybaka Gâca przez wyrodnego brata, zrzekła się władzy nad Oceanem ziemskim i monstrualnej powodzi nic już nie mogło zatrzymać. Mokosza zdmuchnęła bielmo z oczu Drzewicy i objawiwszy zadrudze swą chwałę – odblask chwały Ageja, poleciła jej udać się w góry Montanii, gdzie z Wielkiego Dębu spadł żołądź, wielki jak ogromny korab. Synowie Dobromira opróżnili żołądź z miąższu, po czym pomalowali jego łupinę smołą. Następnie zewsząd przybyły pary zwierząt i stworów, prowadzone przez Enków, jednak ludzie wciąż byli zbyt zaślepieni, by szukać schronienia w korabiu, mimo że synowie Dobromira namawiali ich do tego. Wreszcie wszystkie morza wylały zatapiając świat, zaś żołędziowa arka unosiła się nad szczytami najwyższych gór. Wielu z tych co zginęło w potopie, przejrzało wreszcie na oczy, pożałowało swych win i uzyskało przebaczenie. W końcu Jurata odzyskała pełnię władzy nad Oceanem ziemskim. Potop się skończył, a żołędziowy okręt osiadł na szczycie Trzy Korony w Tatrach – Montanii. Dobromir za swe posłuszeństwo i upór w wypełnianiu rozkazu, otrzymał od Mokoszy herb Korab. Od jego synów i synowych pochodzą współczesne ludy; od Dębu i Brzozy – Słowianie, Bałtowie i Celtowie, od Buka i Lipy – Germanie, od Świerku i Sosny – Ugrofinowie, od Jesionu i Gruszy – Trojanie, od Jaworu i Kosodrzewiny – Grecy, od Grabu i Jodły – Ilirowie, Baskowie, Etruskowie, Semici, Persowie, Scytowie, Sarmaci, Trakowie, Atlanci i pokrewne ludy.
W pierwszych wiekach ery dwunastej żyła jytnas Dziecilela, wcielona Mokosza. Była iliryjską księżniczką. Gdy jej rodziców zabił król Turan z Żelazną Maczugą, poszła na poniewierkę do Sklawinii, gdzie zaznała nędzy i głodu. Pełne miłości serce Dziecileli kazało jej zamieszkać w leśnym domu i nieść pomoc trędowatym, porzuconym dzieciom i wszystkim cierpiącym. Pomagała jej krowa Zemun i ludzka niewiasta – Cisa Karmicielka, która karmiła porzucone niemowlęta swym mlekiem. Cisę również czci się jako jytnas.
Tak oto skończyliśmy opowieść o największych i najlepszych bohaterach wszystkich er. Ci co się modlą, czynią więcej niż ci co wojują, a dobroć, pokora i posłuszeństwo Agejowi znaczą więcej niż siła czy spryt. Prawdziwi bohaterowie wprowadzają pokój, a pokój wprowadzić może tylko ten, kto ma go w sercu. Żeby mieć pokój w sercu, trzeba mieć w nim Ageja, a te warunki spełniają jytnas. Nie każdy może być witeziem, ale każdy może być jytnas. KONIEC


Zmiejoborstwo cz. 13

Oprócz wojowników i odkrywców, inną nie mniej ważną grupą bohaterów są dawcy nieznanych wcześniej dóbr cywilizacyjnych, bądź uczeni przybliżający prawdę o świecie.




Vyssa był Płanetnikiem żyjącym w erze drugiej na Księżycu. Kosztem wielu lat wytężonej pracy i szyderstw innych Płanetników zbudował pierwszy pojazd latający, podobny do jaja okrytego płaszczem z płomieni. Pojazd taki nazywa się ,,jajem płomienistym'' i do dziś jest używany przez Płanetników. Vyssa dokonawszy wynalazku zabrał w wielką podróż po Ziemi i Zaziemiu ojca Góra, matkę i wielu chętnych, a ogniste duchy latawce nie mogły im nic zrobić. Doczekał się licznych dzieci, a jego odległymi potomkami byli królowie Ixovodrav i Ixlavok. [Jakaś cząstka krwi Vyssy płynęła również w żyłach Pana Twardowskiego – przyp. T.K.].




Rigel jest Enkiem, którego Agej stworzył z głosu boga Niepodzielnego, dawcą i opiekunem dobrej i prawdziwej muzyki. W erze trzeciej zmartwiony tym, że Ziemia jest niema, udał się razem z drużyną złożoną z Płanetników i białego orła Tineza Dwugłowego na wody Zaziemskiego Oceanu, by przynieść Perły Głosu, których pilnował Ognisty Ksykun. Potwór strzegący cudownych pereł został rozszarpany przez Tineza Dwugłowego, a drużyna sprowadziła Perły Głosu na Ziemię, która odtąd nie jest już niema. Niestety Rigel w starciu z Ognistym Ksykunem dosłownie stracił głowę, jednak Agej wskrzesił go i dał mu głowę słowika, którą Enk nosi po dziś dzień. Jego dziełem są wszelakie instrumenty muzyczne, hymny i ballady.
Trzeszcz, zwany też Oczanem, był Zajęczaninem, żyjącym w erze czwartej. Jako pierwszy z rozumnych istot ziemskich zaczął badać ciała niebieskie. Odkrytym przez siebie kurkom (gwiazdom) nadał na cześć Enków imiona Altaira, Betel – Gausse, Arktur, Sirrah i Rigel. Jego żona Trzeszcza nazywana Oczaną, kontynuowała dzieło męża, godząc to z obowiązkami macierzy licznych dzieci i władczyni Zajęczan.





W erze siódmej żył król Lynxów Ostrowidz I. Jako gwiazdoznawca o niezwykle wyostrzonym wzroku, odkrytą przez siebie gwiazdę nazwał Denebem, na cześć białego rysia, syna Boruty i Dziewanny. [W czasach Kosy Oppmana i wcześniejszych, astronomowie i astrolodzy nie dysponowali jeszcze teleskopami – przyp. T. K.].
W erze ósmej, Nyria III, król Neurów widząc Borutę zmagającego się w bezkrwawych zapasach z niedźwiedziami, postanowił urządzić igrzyska – zawody sportowe, chciał bowiem dać swym poddanym jakieś zajęcie, by nie walczyli między sobą. Zawody owe, do końca ery ósmej, odbywały się na wiosnę, na poświęconej Jarowitowi łące, a sygnałem do rozpoczęcia igrzysk był pierwszy wiosenny grzmot, który przecinał płaszczyznę polany i docierał do piekieł wzmacniając łańcuch krępujący smoka Rykara. Król Neurów wprowadził takie konkurencje jak rzut dyskiem i oszczepem, bieg, zapasy, skoki w dal i wzwyż, grę w piłkę przez Greków zwaną ,,sferomachią'', wiosłowanie, wyścigi rydwanów i pływanie. W zapasach zabronione było gryzienie, przybieranie zwierzęcej postaci, oraz wydrapywanie oczu, za to wszystkie inne chwyty były dozwolone. Udział w igrzyskach brali zarówno Neurowie jak i wszystkie inne rasy rozumne, zaś każdy król wilkołaków był sędzią. Nagrodę stanowił wieniec z liści pewnej rośliny.
Nyria IV w stołecznej Białej Wieży założył Uczelnię, czyli Szkołę Szkół. Mieściła się w kilku pałacach zdobionych złotem i drogimi kamieniami, a pobierali w niej nauki jak też i nauczali zarówno Neurowie jak i inne rasy rozumne. W Uczelni zgłębiano teogonię, kosmogonię, ,,enikistykę'', czyli wiedzę o atrybutach i zadaniach poszczególnych Enków, rozdział dobra od zła, naukę o drzewach, trawach, kwiatach i ziołach, o Zaziemiu, o zwierzętach i stworach, liczbach, o budowie i działaniu pojazdów Płanetników, kamieniach, metalach, krajach i ludach. Nie zabrakło też gier i zabaw ruchowych, śpiewu i poezji. Absolwenci Uczelni zbudowali statek latający i wykuli Miecz Samosieczny, zaś im bardziej od czasów Nyri VII królowie Neurów skłaniali się w stronę zła, tym gorliwiej zmuszali uczonych mężów do wynajdywania coraz to straszniejszej broni.





Iwan Kupała był największym wynalazcą ery ósmej. Zbudował statek latający – neuryjski odpowiednik płanetnickiego ,,jaja płomienistego''. Latające okręty Neurów wyglądały jak zbudowane z drewna żaglowce płynące po morzu, lecz unosiły się w przestworzach, a nawet można nimi było dolecieć na Księżyc. Ich wynalazca zrazu wyśmiewany, zyskał sławę i uznanie. Niestety pierwszy latający statek, ukradł ogromny wąż Ogniożer, którego ulubioną strawą były płomienie i poleciał wysoko i wypił Słońce, niczym surowe jajo. Świat ogarnęły wówczas ciemności, lecz na szczęście sam wynalazca, razem z mężną Dziwicą, odnalazł śpiącego węża Ogniożera, którego rozbolał brzuch po wypiciu Słońca. Iwan Kupała rozciął nożem brzuch potwornego gada (który potem Dziwica uleczyła pocałunkiem), a Słońce powróciło na niebo.
Ren Puszczyn, ostatni król Neurów użył statków latających w czasie wojny zaborczej z Płanetnikami, co zakończyło się inwazją olbrzymich, zaziemskich węży na Ziemię. Inwazja ta zakończyła panowanie Neurów.





Aradvi, królowa rusałek z ery dziewiątej wytrwale prowadziła badania nad metalami, eliksirami, kamieniami oraz budową anatomiczną ryb, ptaków i owadów w celu stworzenia pojazdu umożliwiającego podróże w czasie. Przeprowadziła 777 prób, w czasie których nieszczęśliwie zmieniała się w żurawia, dropia, strepteta, kurkę wodną, łyskę i derkacza, by potem znów odzyskać właściwą sobie postać. Ostatnia próba została uwieńczona powodzeniem. Wehikuł czasu – bo tak nazywał się wynalazek królowej Aradvi, nazwany imieniem jej ojca, króla Trojdena i pomalowany na biało, przypominał trochę rybę, a trochę świnię i konika polnego. Królowa po raz pierwszy udała się w odległą przeszłość do ery trzeciej razem z leśnym człowiekiem Muką. Oczom czasokrążców, przez Greków zwanych chrononautami, ukazały się skubiące roślinność, bądź polujące stada najdziwniejszych smoków, wszelkich rozmiarów, kształtów, maści i odcieni. Królowa opisała wszystkie ujrzane zwierzęta i rośliny w ,,Dzienniku podróży w czasie'' , z którego to dzieła korzystał przy pisaniu ,,Animalistyki'' mój przyjaciel, pan Kosa Owinniczew, będący nadwornym przyrodnikiem króla krasnoludków Błystka. Po powrocie do ery dziewiątej, Aradvi zyskała uznanie za swój wynalazek, a niedługo potem udała się na kolejną wyprawę, tym razem w niezwykle daleką przyszłość. Z ekspedycji tej nie powróciła i po dziś dzień nikt nie wie co się z nią stało.
Po zaginięciu Aradvi koronowano na królową, afrykańską rusałkę Afarakę, o skórze tej barwy co u Murzynów. Afaraka wynalazła grę w szachy i osiągnęła w niej prawdziwe mistrzostwo. Ogłosiła, że zostanie żoną tylko tego, kto okaże się lepszym szachistą od niej samej, a to zdawało się niemożliwe. Pokonała i odesłała z kwitkiem już stu zalotników, gdy przybył do niej wodnik Dzik znad Tinerpy. Wygrał z królową w szachy i rozbił jej szachownicę o głowę. Następnie przybrał swą właściwą postać potwora, był bowiem Čortem Zbreźnią Dzikofiejewem, który przybył po królową, aby zabrać ją do smoka Rykara na wieczne męki. Na szczęście w jej obronie stanął czarnoskóry wodnik Meus, pasterz dzikich zwierząt. Zbreźnia Dzikofiejew spalił mu rękę ogniem z dziczego ryja, lecz wobec jego odwagi i pomocy gwardii pani rusałek, musiał wrócić do Čortieńska bez Afaraki. Meus otrzymał w nagrodę srebrną rękę i został królem wodników, mężem królowej Afaraki.





Inna królowa rusałek, Bharatiena z pasją zgłębiała wiedzę animalistyczną. Owocem jej wieloletnich studiów była opasła księga zatytułowana ,,Zwierzęta'', z której również korzystał Kosa Owinniczew.





Püsterich z ery dziesiątej, syn leśnego człowieka Drozda był brzuchatym, lecz bystrym młodzieńcem. Używał herbu Czajnik, a jego zawołanie brzmiało ,,Gwizzzd''! Z rozkazu Jarowita przyniósł dla stworzonych przez niego ze strzałek pioruna, pierwszych ludzi Novalsa i Aivalsy, ogień z Wiecznych Błot Pinos i nauczył ich obchodzić się z tym żywiołem. Ponadto nauczył ludzi w obronie przed wieżtycami smarować przed snem pierś czosnkiem, który wyrósł spod stopy Boruty, podobnie jak cebula.

,,Po osiągnięciu dojrzałości, Teost sprawił, że z nieba spadły ogromne, żelazne kleszcze. Wylądowały miękko na brzegu rzeki nikogo nie krzywdząc.
- To dar Enków! - rzekł Teost i nauczył ludzi przekuwać owe kleszcze na potrzebne narzędzia. W erze dziesiątej nie znano bowiem żelaza, lecz narzędzia i broń robiono z krzemienia, kości lub z czarnego, wulkanicznego szkła, zwanego obsydianem. Więc dziękując mu za dokonany cud, obrał go królem. […] Wynalazł koło, kalendarz, zegar słoneczny, koło garncarskie, oswajał bawoły, antylopy i gazele, oraz konie, wprowadził wiele nowych upraw zbóż i jarzyn, pierwszy podzielił dobę na 24 godziny, tydzień na 7 dni, odnalazł wiele książek z er ósmej i dziewiątej, oraz wymyślił własne pismo. Rozkazał spisywać dzieje. […] Badał lecznicze zioła i je opisywał, posiadał też dużą wiedzę o zwierzynie. […] Teost przywrócił naturalne prawo małżeństwa między jednym mężczyzną i jedną kobietą, trwającego aż do śmierci jednego z małżonków. Potomni wierzyli, że karał cudzołożników śmiercią, a w szczególności kobiety, które miał palić w piecu. W rzeczywistości było to oszczerstwo czarownika Amosowa […]''.

Kunetej mający postać człowieka z głową leśnej kuny, jest synem Boruty i Dziewanny Šumina Mati. W erze jedenastej wynalazł piwo.



,,Kunetej podpadł swemu ojcu Borucie. Leśna Matka wzięła go w obronę, ale karę poniósł. Nie wiadomo co było przyczyną tej draki. Może syn obraził swą siostrę Żwerunę, a może w Rokitnicy miało miejsce jakieś święto (np. początek wiosny, lub lata) i Kunetej bolejąc nad nieobecnością Dzikofiejewa i Kłobucha, krórzy wybrali Rykara, kłócił się o nich z ojcem, aż go obraził. Jakkolwiek by było, Boruta wygnał Kuneteja z lasu, by poszedł między ludzi i pracował. […] Raz przyjmowano go dobrze, a raz źle. Pewnego razu zaszedł tam, gdzie rósł dziki chmiel i legł do snu. Obudziwszy się ujrzał dziwne rośliny z szyszeczkami – co to takiego? 'Te rośliny są dzikie' – pomyślał. Nagle coś wpadło mu do głowy. Nazrywał chmielu i jako pierwszy w dziejach, poddając go rozmaitym zabiegom, uzyskał napój. 'Nazwę go piwo, bo służy do picia' – zdecydował. Napił się po czym z pełnym dzbanem pobiegł do lasu.
- Wybacz, ojcze – mówił do Boruty – abyś się nie gniewał, uwarzyłem pyszny napój z chmielu, który nazwałem piwem.- Nawet bez tego 'piwa' jak ty to mówisz, przebaczyłbym ci – Boruta pogłaskał syna po zwierzęcym łebku i napił się. Zasmakowało mu więc pił, aż opróżnił cały dzban, następny, jeszcze następny... Nos mu poczerwieniał, a on sam legł na podłodze i chrapał, a Kunetej przerażony złapał się za kunią głowę. Powtórzyła się historia z poprzedniej ery z Sinea, w której brał udział król, kucharz i wino ryżowe. Leśna Matka machnęła ręką i przegoniła kaca. Boruta wstał i rzekł:- Nigdy więcej nie skosztuję tego piwska! Idź, wylej je, niech nikt nie pije tych jadów! - nieszczęsny Kunetej wziął piwo i już miał je wylać do opuszczonej borsuczej nory, gdy jakaś myśl zagościła mu w głowie. 'Może ludzie zrobią zeń dobry użytek' – poszedł do najbliższej wioski i zostawił tam cały zapas. 'O, ja głupi – biadolił potem – powinienem był wiedzieć, że skoro piwo tak działa na Enków, to cóż dopiero na ludzi'! - ludzie upijali się nim, uzależniali jak niegdyś Żbiczanie od čorciego ziela, urządzali burdy, bili żony i dzieci. Piwem zaczęto napełniać rogi będące własnością Świętowita (w tym celu używano też miodu) i wróżono z niego''.

Balaj był wraczem, który poświęcił długie lata swego żywota, na zbudowanie mechanicznego serca. Dokonał 777 prób, wśród wielkiego mozołu i wyszydzany przez sąsiadów z rodzinnej Mošavy. Wielokrotnie nachodziło go zniechęcenie, inni wracze wyśmiewali jego plany, a on próbował i próbował. Zasięgał rady u czarownicy Szeptuchy, za jej radą zabił potwora varcolaka, by przetopić jego serce jak złoto, lecz nic z tego nie wyszło, na dnie Morza Joldów zerwał serce z morskiego drzewa, które umarło na lądzie, w leśnej dziupli znalazł serce swej przyszłej żony – rusałki Jai, które musiał oddać... Po poślubieniu Jai, Balaj nie zrezygnował z dalszych prób. W końcu Mokosza przemawiając doń we śnie, naprowadziła go na właściwy trop. Idąc za jej wskazówkami, Balaj umieścił wewnątrz zajęczańskiego mechanizmu zegarowego tajemniczą energię o nazwie Wszystko i Nic, której strzegł potwór, zwany lesiejem. Balaj uśpił lesieja konwalią, po czym zabrał ingrediencję i skonstruował mechaniczne serce. Niestety został okradziony w karczmie, zaś złodziej rzucił Balajowy wynalazek do bajora. Wracz nie zdążył skonstruować następnego, bo umarł, zabierając jego tajemnicę do mogiły.
Synem Balaja był Zbigniew, nazywany w pieśniach Lodowym Znachorem. Otrzymał od Złotej Baby jaskinię pełną leczniczego lodu, który przeganiał każdą chorobę, leczył nawet najcięższe rany, a co więcej miał moc przywracania zmarłych do życia. Mar – Zanna, wściekła, że Lodowy Znachor pozbawia ją łupu, przybyła doń w postaci rannego człowieka i przebiła mu serce swym lodowym ościeniem. Następnie cudowną, lodową jaskinię, znajdującą się w Biesogórach, jednym złym zaklęciem pogrążyła w otchłaniach Ziemi, tak, że daremno trudzą się ci, co jej jeszcze szukają.
Królowa Tatra nie tylko zgłębiała wiedzę o zwierzętach wzorem rusałczych królowych Afaraki i Bharatieny, ale też rozważała zamysł przywrócenia ludziom sztuki kowalskiej (z czego zrezygnowała), jak i ponownego nauczenia ludzi pisma, co się nie udało z powodu potępieńczych swarów uczonych mężów, zaproszonych do realizacji tegoż jakże potrzebnego ludziom zamysłu.





W pierwszych wiekach ery dwunastej, na jednej z południowych ziemic słowiańskich żyła Przemysława Sudička z rządzonego przez sędziów plemienia Sudičów, córka bana Swetozara. Pewnej Nocy Kupały udała się do Puszczy Dziewańskiej i zerwała niebieski kwiat paproci, który zasuszyła i do końca życia nosiła w srebrnej kaptordze. Mocą kwiatu nabyła wielką mądrość i wiedzę, mniejszą jednak niż mądrość i wiedza Ageja i Enków, a także długie życie i bezczasową młodość. Została kapłanką Świętowita, jego prorokinią i nauczycielką mądrości. Znając wszystkie dziedziny wiedzy, dzieliła się nią pisząc liczne uczone księgi, z których do naszych czasów zachowała się jedynie ,,Księga świata'', pierwsza słowiańska encyklopedia. Przyjaciółką Przemysławy była narecznicka królewna Mesetnica Gwoździkówna, która jej pierwszej zwierzyła się ze swej miłości do Żmija Ognistego Wilka.

Wielu uczonych mężów żyje za czasów króla Błystka, wspomnę jednak tylko o jednym z nich, którego mam szczęście znać osobiście. Mowa tu o panu Kosie Owinniczewie, krasnoludku z ludu owinników, zwanych też gumiennikami. Choć urodził się kaleką, swą ciężką i wytrwałą pracą zgłębił setki i tysiące tajemnic zwierząt, roślin i minerałów, oraz poświęcił im uczone księgi, takie jak monumentalna ,,Animalistyka'' licząca 19 tomów. Król Błystek polubił go nie za pochlebstwa i podarki, jak wielu innych władców, lecz za jego mądrość i sumienną pracę, w związku z czym, sam chciwy wiedzy, uczynił go swym nadwornym przyrodnikiem. Przykład Owinniczewa pokazuje, że wielkość nie zależy od urodzenia.  CDN

Zmiejoborstwo cz. 12

Bohaterowie przemierzają dzikie lądy i morza przeżywając na nich mnóstwo niezwykłych przygód. Niektórzy z nich zdając, mam nadzieję – wierne – relacje ze swych podróży, pomagają uczonym mężom powiększyć nasz zasób wiedzy o świecie i jego dziwach. Tacy bohaterowie – podróżnicy, kupcy i pielgrzymi, noszą chwalebny tytuł odkrywców.





Długouchy z ery czwartej był Zajęczaninem, czyli człowiekiem o głowie zająca, potrafiącym przybierać postać zająca. W młodości odbył podróż dookoła świata z zaprzyjaźnionymi marabutem, psem i satyrem. Później osiadł w jednym miejscu, wśród innych Zajęczan, by strzec ich i rozsądzać ich spory, jako ich ,,ojciec''. Zajęczanie bowiem nie nazywali swych władców królami i królowymi, lecz ojcami i matkami.
Żyjący w I wieku ery VII Cietrzew z Boru był Lynxem, niezwykle ciekawym świata i w przeciwieństwie do swych pobratymców odbywającym dalekie podróże. Za pomocą ,,jaja płomienistego'' – machiny latającej podarowanej przez Płanetnika, wielokrotnie odwiedzał Księżyc, aż raz wzbiwszy się w pychę, poleciał swym ognistym pojazdem aż na Słońce, by rozmawiać jak równy z równym ze Swarogiem i Swarożycem. Oczywiście nie przeżył tego, bo spalił go żar bijący od Słońca, jeszcze nim do niego doleciał.





Afaraka z ery dziewiątej była ciemnoskórą królową rusałek, pochodzącą z Afryki. Lubiła podróże i ciekawa świata, przed swą koronacją badała Morze Suche, tak gorące, że została z niego sama sól, Górę Magnetyczną i Wyspy Bergamuty.
W erze dziesiątej, w Bharacji narodził się wielki wojownik i obieżyświat Ruman Daku.



,,Był wysoki, jasnowłosy i niezwykle silny, tak że potrafił bawoła arni zatrzymać w biegu, wyrwać dąb, czy przerzucić rydwan nad dachem dworca. W szesnastej wiośnie życia zdobył po uwolnieniu grodu Madary od bazyliszka. Wędrował po Bharacji, wyspie Seylan, Sinea, górach Imalain, gdzie odbył lot na Garudzie, był w Afryce, którą całą opłynął na korabiu zdobytym na piratach – Kynokefalach, wreszcie przemierzał drogi i bezdroża Międzyraju, wysp Cypr i Dilmun. […] Ukoronowaniem jego życia było założenie królestwa nad rzeką Nilus. Pod jego to panowaniem przyszedł na świat wielki Teost, którego narodziny uznano za początek jedenastego eonu''.

Teost nie przemierzał osobiście dalekich ziem i mórz, mimo to jednak, przysłużył się znacznie wiedzy o nich.

,, […] wysyłał ekspedycje w odległe strony świata; nad Kongo, Visanę, Gangos, by można było rysować dokładne mapy. Jego żeglarze zbadali Ultima Thule, Bergamuty, Górę Magnetyczną, Morze Suche, a nawet byli na Najdalszym Zachodnim Końcu Świata – w Sonor''.

Po powrocie Teosta między Enków, jego uczeń Jurek pożeglował aż do Sonoru, gdzie miejscowa królowa Umina z radością przyjęła Zakon Cara – Słońce.
Merkuriusz, syn Romana z Livikstadt należał do krwawej i plugawej sekty czczącej Čorta Farela i dobrowolnie służył pod rozkazami Kościeja, mimo to wszedł między odkrywców. Z rozkazu Kościeja wypłynął nocą z portu Kadiz w Altamirze szlakiem żeglarza Leffe z Nürtu, odkrywcy ziemi zwanej Vinland. Merkuriusz dopłynął do Sonoru, na którego tronie zasiadał król Piasa II. Sługa Kościeja przywiózł swemu panu kryształową czaszkę o wielkiej mocy magicznej, z którą król Altamiry, a później całego Zachodu nigdy się nie rozstawał. Jednak samego Merkuriusza spotkało wtrącenie do lochu, gdzie na chwałę przeklętego Farela zabił się czternastoma sztyletami.
Tytuł największego podróżnika jedenastego eonu należy się Lechowi III Peregrynatorowi; królowi Aplanu. Już po śmierci Kościeja, Rutysław, nowy król Orlandu, wysłał za Roxyzor, do tajemniczej Krainy Białych Pól kolonistów, którzy wybudowali osadę o nazwie Oska Navłaya. Niestety jeden z nich, niejaki Ucław, skuszony chciwością, zabił tygrysa, by mieć jego skórę, a wtedy tygrysy dokonały wróżdy na Orach, doszczętnie niszcząc ich osadę. Ucław przeżył i powrócił do Orlandu, a jego opowieść napełniła serce króla Rutysława lękiem przed najazdem państwa Tygrys na całą Europę. Zwołał więc w Velehradzie nad brzegiem Jeziora Rusałek posiedzenie Rady Królów Europy, by radzić jak bronić się przed nową wojną. W radzie wziął udział król Lech III, który wylosował udział w wyprawie dyplomatycznej aż do Bharacji przed oblicze tygrysiego króla Bengalii, w celu zapobieżenia najazdowi Azji na Europę. Razem z królem Aplanu wyruszył Ox, Kellu Simi – Abö i królewicz Ruty, syn Rutysława. O wszystkich ich przygodach w Azji, zakończonych zapewnieniem pokoju ze strony Bengalii i w Afryce, można by pisać opasłe księgi. Wędrowcy w Orlandzie spotkali olbrzymiego dusiołka, który wydusił im konie i Śniezynkę – dziewczynę ulepioną ze śniegu. W Białopolsce – tygrysy Igaja – namiestnika i przewodnika Uzę, bogatego chłopa Mikułę częstującego ich przepysznym piwem, niedźwiedzia Michała, chęchołaje, Amura – podobnego do olbrzymiej, czarnej traszki władcę rzeki Amur, samotną staruszkę, którą opiekował się jenot, cara – wodnika Ayałakaya – władcę jeziora Nordlin, jego żonę – Panią Krowiarkę, ich stale zmieniające postać córki Szyłkę i Nerkę, oraz lisołaki. W Sinea ich drogi zetknęły się z waleczną rusałką Rutą i jej wiernym, wodnym niedźwiedziem Arvotem Baldasem, baranem o niebieskim runie i tylko jednym rogu, który był rozjemcą i bódł winnych powstania każdego sporu. W owej krainie Lech III wspiął się na Trójdzielną Morwę, aby jej owoce, za pośrednictwem Enka – nietoperza Sirraha dostarczyć Tatrze i dzieciom z jej łona, oraz z pomocą skrzydlatej syreny z rodu Jen – ti walczył z olbrzymimi nietoperzami – potworami, zwanymi Hsigo. W Ibetain zabił pustoszącego ową górzystą krainę żelaznego słonia, tak jak później poił swój miecz krwią wielkich nietoperzy orang – bati z Bharacji, porywających szponami ludzi i zwierzęta w góry, czy słonia – mięsożercę z Wieżowych Bagien w Tassilii, w którego zabiciu pomógł mu jytnas Mngvi. W Imalainie drużyna Lecha III powiększyła się o nowego członka – panterę śnieżną Yrbos, która była kobietą zaklętą w zwierzę za pewną straszną zbrodnię. W Bharacji wędrowcy spotkali Tygrysa Uszatka, króla Bengalę, tygrysią królową Anej Arztein, która w ludzkiej postaci nosiła imię Mira Ceti, geparda Akkona Jubastina, egzotycznych gości króla tygrysów z ziem od Tassilii po Wielowyspie, Ucława i namiestnika Białopolski – tygrysa Igaja, którzy pozabijali się nawzajem, a nawet jytnas - królową Bharatienę, króla Gangosa, ich synów i córki. Na wyspie Seylan szalony król Lanka strzelił z łuku do Lecha III i trafił go w głowę, ale nie zabił, za to kamienny grot utkwił w czaszce i dopiero pocałunek Tatry usunął władcy krzemień z głowy. Na Sokotrze, Lech III pozwolił się uwieść potwornym, zielonym wężom o odwłokach skorpionów i odnóżach chwytnych modliszki, które przybrały postać pięknych niewiast i omal nie pożarły króla Aplanu, gdyby nie książę Ruty i zaprzyjaźnione Kynokefale z Andamanów. W czasie sztormu drużyna walczyła na pełnym morzu z wężem morskim, chcącym zatopić korab, którym płynęła, zaś w Tassilii Lech III i inni wędrowcy napotkali się na ptaka Roka z wyspy Malgalesio, małpy morskie, Murzynów, czui – mfisi i mngvę – dzikie koty obłaskawione przez Rutę, mówiącą małpkę muhalu, pokrytego brązowym futrem chłopca Tanganika z rasy Agogve, podobnego do niedźwiedzia czarnego potwora chimiseta, który omal nie zabił króla i cudownego, białego Żar – Ptaka, który ocalił mu życie. Za sprawą owego Żar – Ptaka, czyli Feniksa, drużyna Lecha III spotkała się w mieście Teostovie z drużyną Tatry i jej dzieci. Wielkiej radości i wdzięczności nie było końca, zaś po powrocie do stołecznego Nistu, Lech III już nigdy nie opuszczał swego królestwa.
Żadna królowa ery jedenastej nie podróżowała tyle co Tatra. Owa Montanka przeżyła mnóstwo przygód w Aplanie, Burus, na Bliskim Zachodzie, w Teutmanii, Presnaulandzie, Apapie, Międzyraju, Kolchidzie, Puanie, a nawet w kopalni gwiezdników, na Księżycu, czy w afrykańskiej Tassilii.

,,Król [Ixovodrav] rozkazał, aby oprócz niego i innych uwolnionych [przez Tatrę z kopalni] Płanetników, zabrano też pozostałych uciekinierów. Oto pięcioletnia tułaczka Tatry dobiegła końca. Tak myślano. Na Księżycu było bezpiecznie.
- Chciałbym w tym miejscu – zabrał głos królewicz Ixlavok – wyrazić głęboką wdzięczność tej, która ocaliła mojego ojca i kilku jego poddanych – mówił stojąc. Eichen lyva Tatra ezen Toreń1! - rozległy się oklaski, a następca tronu, podszedł do Tatry i ucałował jej dłoń niebieskimi wargami, po czym ukląkł i patrzył jak ojciec nakłada jej kolię ze srebra i platyny, a głowę koronuje wieńcem z błękitnych płomyków.- Chciałabym tylko wrócić do domu i ostrzec Lecha III przed planowanym najazdem – odpowiedziała rumieniąc się. Znaleziony przez nią [w kopalni gwiezdników] ząb Rykara został wmurowany w ścianę chramu Srebronia. Tatra i Ruta otrzymały apartamenty w pałacu króla, podobnie jak towarzyszące im zwierzęta, natomiast pozostałym wyzwoleńcom królewicz postawił domy w najlepszej dzielnicy miasta stołecznego Kinperokabadu. Księżycowi znachorzy i wracze usunęli z ciał numery wypalone niegdyś przez Uszaka węglem. Król ofiarował niewiastom własne 'jaja płomieniste' wraz z pilotami i traktował je jak córki. Jednak Tatrę niepokoił los środkowej Europy.
- Zanim wyruszyłam do Kościeja – mówiła Ixovodravowi – przyleciał do Torenia król Opplan, któremu raczyłeś dać schronienie. Chciałabym go spotkać i poznać kolejne zadanie, które mi wyznaczy. […]- Wiem, że chcesz nas opuścić – po chwili milczenia powiedział władca. - Zasmucasz mnie tym – dodał, ale Tatra wiedziała, że musi ocalić resztę Europy przed Kościejem. Ixlavok, ty i Ruta, jesteście mi jednakowo drodzy, ale zapewne Agej też chciałby cię widzieć przy kontynuowaniu misji […]''.



Król Ixovodrav naprawdę kochał Tatrę, toteż nie chciał jej więzić. Dziewczyna z Montanii spotkała się nad brzegiem mlecznego morza z królem Opplanem, a ten polecił jej udać się do Aplanu, by ostrzec jego syna, Lecha III przed najazdem Kościeja. Tatra pożegnała króla Ixovodrava, jego syna Ixlavoka, Rutę i Arvota Baldasa, razem z białym wilkiem Ovovem Tęczookinsonem wsiadła do ,,jaja płomienistego'' i na zawsze opuściła Księżyc.
Król Margus był jednym z nielicznych bohaterów, którzy za życia odwiedzili Nawię. Za radą Mokoszy udał się tam razem z banami Makarką i Waligórą, aby odnaleźć Samowilskie Ziele potrzebne do odczarowania żupana Iwicy zamienionego w wąpierza. Margus zostawił królestwa Valkanicy i Puany pod opieką swej żony, królowej Dekli, po czym wyruszył na północ, aż do północnych ziem Aplanu, obmywanych przez Morze Joldów. Idąc za radą Mokoszy, zamierzał bowiem dostać się do Nawi Jasnej przez Dębowe Wrota w pniu potężnego dębu Rombota rosnącego w Aplanie. Mimo sypanych do oczu przez leśne Čorty, opiłków piekielnego żelaza i zwodniczych zagadek starca Mikołaja – króla zaborowych, bohaterowie przeszli przez Dębowe Wrota na Rusalny Ostrów w Nawi Jasnej, gdzie zerwali cudowną roślinę stworzoną z ciała Wiły Samowiły, po czym powrócili do Valkanicy. Żupan Iwica Sprawicki został odczarowany po wypiciu naparu z Samowilskiego Ziela, podanego z krwią kozy, inaczej bowiem jako wąpierz nie chciałby go wypić.
W erze dwunastej żył Mato, król Krobacji. On również zasłynął swą wyprawą do Nawi. Odbył ją na korabiu ,,Albireo'', by zabić czerwonego smoka Czerwia (mogącego przybierać też postać olbrzymiego, czerwonego wija), który podgryzał korzenie Wielkiego Dębu, grożąc tym samym zniszczeniem świata. W wyprawie tej wzięli udział herosi: chłop Plonek mogący zamieniać się w koguta, Żmij Ognisty Wilk, biorący udział w misji z rozkazu księcia Gwoździka, będącego wasalem Maty, Bent, oraz Andaj, syn kowala Kalewala. Do drużyny króla Krobacji przyłączyła się ponadto Wiła Lutica, oraz Enkowie: Meness, zwany Manulisem – brat Dziwicy, zionący ogniem kowal Podaga, a także patronujący zgodzie Ligicz i Derfint. Korab otrzymał wsparcie od okrętowego ducha Klabaternika – syna Juraty dowodzącego kapitanami, oraz urodziwej Glady uciszającej burze. Na wyspie Melicie, Mato i jego drużyna spotkali białego, zionącego ogniem kota Fitka, który w erze jedenastej przyjaźnił się z samym Teostem i zabrali go na pokład ,,Albireo''. W Libii bohaterowie zostali ugoszczeni przez Minotaura, cara Kudrewana, władającego ludem Hathorów. Byli to ludzie o krowich rogach i ogonach, władni zamieniać się w krowy. Na południowych krańcach carstwa Kudrewana, Mato obłaskawił Sadra, zionącego ogniem słonia. Razem z nim zwyciężył hordę gorgońców – istot podobnych do gorgon, ale płci męskiej. Mato doprowadził również do pojednania Sadra ze starym wrogiem – trójrogim nosorożcem Trzyrożcem. Oba zwierzęta dołączyły do drużyny króla Krobacji, która dotarła w okolice Wielkiego Dębu. Czerw został zabity, a korzenie kosmicznego drzewa – uleczone. Mato powrócił do Krobacji i zdążył w samą porę z odsieczą przeciw Wołrowowi, królowi plemienia Hlumiaków. W czasie nieobecności Maty, jego królestwem zarządzała jego żona, królowa Albirea, niewiasta o wężowych nogach z rzeki Tinerpy.
Żmij Ognisty Wilk w służbie króla Gwoździka, odbył tyle podróży i przeżył tyle niezwykłych przygód, że opisaniu ich wszystkich trzeba by poświęcić osobną książkę. Gdy bohater poskromił wielkiego Szarego Smoka, ów zabrał go na swym grzbiecie wysoko i daleko, poza okrąg Ziemi, aż usłyszał pieszczące ucho pieśni gwiazd i planet, zwane ,,musica mundana''. Żmij Ognisty Wilk wraz z giermkiem Tórzem na grzbiecie Szarego Smoka leciał obok gwiazdy Trupiej Głowy, zwanej też Gwiazdą Piekieł, w której wnętrzu lęgły się Čorty i potwory. Na gwieździe błądzącej Dziewie mistrz i jego uczeń bronili boginek – urokliwych nimf zaziemskich przed najazdem gorgon z Trupiej Głowy, potem zaś Szary Smok wylądował na swej rodzimej gwieździe, a była to gwiazda pełna smoków. Żmij Ognisty Wilk i Tórz poznali panią owej planety – Enkę Vodę, piękniejszą od najpiękniejszych ziemskich niewiast, która mieszkała na dnie morza. To właśnie mocą jej łona, Agej stworzył ową smoczą gwiazdę, z której pochodził Szary Smok pokonany przez słowiańskiego witezia. Żmij Ognisty Wilk wraz z Tórzem wzięli udział w turnieju wydanym na cześć Vody – w jego trakcie przyszły król Sogdiany pokazał swą nadludzką siłę zatrzymując w biegu smoka o trzech rogach. Tórz oddał pokłon Vodzie, ta zaś wysławiając Korę Pokrowę – macierz Teosta, przesłała dary dla króla Gwoździka – niebieskie róże, balsam, wory pereł, oraz list do swej umiłowanej siostry Mokoszy. W końcu Szary Smok zabrał obu wojowników z powrotem na Ziemię. W swoich wyprawach Żmij Ognisty Wilk był w tak dalekich krainach jak: Pirena, gdzie pomógł baskijskiej królowej Mari w walce ze smokami i Tartalami, Sołówki, gdzie spotkał olbrzyma Wesa, Atlantyda i Golkonda, gdzie zabił potwory Hajcyna i Kukuł – chana, Ynańsk nad jeziorem Ynańska Lykanus, gdzie zdobył dla króla Gwoździka wykute przez Lynxów srebrne krzesło, Huristan – ziemia hurys, kraina Sumerów, gdzie zabił potwornego orła Anzu, przez Słowian zwanego Piłą – pticą, tajemne miasto Niekrasov nad rzeką Ufarat, Daristan nad rzeką Darią, Hyrkania – ziemia Wilkogłowców, gdzie poskromił Sinego Byka, Bharacja, gdzie zabił węża Kaliję, przez Słowian zwanego Zmiejem – obrzynem i zniósł wiele dzikich obyczajów, Imalain, gdzie wszedł na szczyt Góry Aredvijskiej – najwyższej góry świata, Cipangu, gdzie zabił olbrzymiego kraba polującego na ludzi, dolina rzeki Emby – miejsce jego rozprawy z rozbójnikami Bradiagą i Triszką, zasypany za grzechy ziemią gród Czud, gdzie szukał skarbów i walczył z ludożerczym żmijem Meteorem, Dzikie Pola, gdzie pomagał atamanowi Wasiutce bronić Słowian przed Różaną Ordą, Ziemia Ulro przez filozofów zwana Biegunem Północnym i podmorski zamek Ursa Maior, gdzie heros przybył po rogi srogiego Čorta, Purtka Białego. Jakby tego było mało, Żmij Ognisty Wilk podróżował nie tylko w przestrzeni, ale i czasie. Dzieciństwo spędził w Puszczy Dziewańskiej, wychowując się wśród dzikich zwierząt i takich istot jak Centaury czy krasnoludki. W czasie wizyty w puszczy księżniczki Maik, córy Mokoszy, należącej do orszaku Wiosny, chłopiec odnalazł w mateczniku prastarą, kamienną bibliotekę, a gdy do niej wszedł, ujrzał najróżniejsze wizje, a jedną z nich była tocząca się dysputa greckich mędrców z dalekiej przyszłości. Żmij Ognisty Wilk służąc królowi Gwoździkowi często korzystał z owego tajemnego przejścia między eonami. Podróżując w czasie przybył do Sinea z V wieku ery XI i bronił owej krainy przed potopem, a ponadto pokonał rozbójników Yanga Wielkookiego i Liu Barbarzyńcę, którzy w zamian za darowanie życia mieli pomagać w pracach przeciwdziałających powodzi. Obaj rozbójnicy zostali zabici przez szukającą pomsty wojowniczkę Radkę z Oylandu, która po zabiciu ich, musiała pracować za nich obu. W przyszłości Żmij Ognisty Wilk w pewnym królestwie nad rzeką Nilus zabił olbrzymiego krokodyla Szes – Szes, przez Słowian zwanego Vodną Jeszczericą, bronił cara Salomona Mądrego przed chcącą go poślubić i unieszczęśliwić wiedźmą Betsabą o psich nogach, wziął udział w greckich igrzyskach tylko dla Greków w nagrodę za zabicie hydry z Venteopolis, razem z żeglarzem imieniem Hanno opłynął Afrykę, bronił Persów przed najazdem Greków i Macedończyków, bronił carstwa zwanego Bizancjum przed Derbalem; królem Trako – Bolgarii i czcicielem boga Baala, bronił państwa Romanów przed mającym w armii słonie, białym carem z Afryki, walczył na arenie cyrku, niczym za króla Latavca, brał udział w wielkim powstaniu niewolników, razem ze słowiańskim witeziem Grzymałą odpierał atak cara Romanów na Viermę – Vidnobonę, walczył z Hunami pod stanicą króla Madunów, bronił słowiańskiego ludu Gebalimów z Rozdrogi przed księciem Hangrynem i jego potworami, oraz wielokrotnie pomagał Słowianom w walkach z Romanami i Germanami. O owych przygodach wiemy z raportu, który czarnoksiężnik Kuźma złożył królowi Gwoździkowi. Częste korzystanie z tego przejścia między eonami miało też złe strony. Otóż z ery ósmej, eonu wilkołaków, przybyli do ery dwunastej źli królowie Neurów, Jiwón i Stary Frëc, którzy poczęli siać spustoszenie, aż w nagłym przypływie mocy, zabił ich Tórz i zburzył czarodziejską bibliotekę. Wówczas to król Gwoździk, widząc męstwo Żmija Ognistego Wilka, wyzbył się wrogości względem niego i dał mu za żonę swą córkę Mesetnicę.
Biorący udział w wyprawie króla Maty do Afryki, syn kowala Kalewala, Andaj z ludu Bałtów, również miał odbyć podróż w czasie. Jak mówią pieśni udał się w przyszłość i razem z kupcem Wyszakiem z grodu Szczecina (obecnie: Sedinum) opłynął Afrykę. Jedną z jego przygód był pobyt w podmorskim Domu Syren, gdzie przyjął gościnę u królowej tych urokliwych morskich dziewic o rybich ogonach. Po powrocie do ery dwunastej poślubił wojowniczkę Ornę, córkę kniazia Livika, ona zaś urodziła mu syna Wszesława i córkę Nastavissę.




Manaman Mc Lear był Celtem z wyspy Man. W dzieciństwie Manaman ku zmartwieniu rodziców nic nie chciał robić, jeno całymi dniami grzebał w popiele. Pewnego razu wysłany do miasteczka, by sprzedać owoce pracy rodziców, ujrzał na rynku prześliczną niewiastę śpiewającą piękną pieśń o dalekich krainach. Była nią sama Wiosna, zaś jej śpiew rozbudził w sercu Manamana marzenia o podróżach. Za zgodą matki i ojca wsiadł razem z Rodzenicą na grzbiet uwolnionego przez nią od kary za połknięcie korabi wieloryba Jaskoniusza i popłynął na Najdalszy Zachód. Towarzyszyło im jedenastu Morganów – morskich ludzi z Północnego Morza. Manaman wystąpił jako rozjemca w grożącym krwawą waśnią sporze Morganów z Fomorami – morskimi ludźmi o byczej głowie i tylko jednej nodze (o stopie normalnych rozmiarów). Ponadto pokonując strach, ulżył cierpieniom morskiego smoka; olbrzymiego krokodyla z grzebieniem traszki i płetwami foki, żyjącego w wodach opływających Irlandię, wyciągając morgański miecz z jego ogona. Jaskoniusz minął linię Ultima Thule i Góry Magnetycznej, po czym dopłynął do podbitej przez Atlantydę wyspy Hy Brasil, na której Manaman rozmawiał ze swym zmarłym dziadkiem. Hy Brasil jest bowiem wyspą umarłych. Po jej opuszczeniu podróżnicy dotarli do również zajętej przez Atlantydę wyspy, zwanej Avalonem. Na wyspie tej Manaman zabił czerwonego smoka Vavera i uwolnił ze szklanej wieży królewnę Biały Ślad, którą uwięził ojciec, zły król Atlantydy, Ardanazy II. Była tak piękna, że gdzie stanęła, tam wyrastały białe koniczynki. Manaman zabrał Biały Ślad na swą rodzinną wyspę. Tymczasem król Ardanazy II pragnąc odnaleźć zagubioną w potopie kryształową czaszkę Kościeja, najechał zachodnie rubieże Europy od Ultima Thule po Galię, w tym również wyspę Man. Manaman stanął do walki przeciw najezdnikom, a król Atlantydy szalejąc z żądzy posiadania magicznego przedmiotu odprawił straszliwy rytuał przyzywający złego ducha zaklętego w kryształowej czaszce, a ów słysząc zew, porzucił dotychczasowego pana czaszki – myśliwego Kudelinasa z ludu Bałtów i wrzucając artefakt w Morze Srebrne, kierował nim ku władcy Atlantów. Gdy zły król odnalazł upragnioną czaszkę, ta wyślizgnęła mu się z rąk i wpadła w czeluść pieca do palenia ludzi, a opętany nią władca skoczył w ślad za klejnotem i spłonął wraz z nim. Manama jako mąż córki nie mającego synów króla Atlantydy, został przez Atlantów wybrany na jego następcę. Nowy król zwrócił wolność ujarzmionym przez Ardanazego II ludom, co wielu Atlantów miało mu za złe, jednak kochano go za jego łagodność, sprawiedliwość, odwagę, mądrość i skromność. Jako władca Atlantydy, Manamam I przewodził wielkiej ekspedycji badawczej, w czasie której odkrył szereg wysp na południe od swej nowej ojczyzny, takich jak Parias – wyspa Lotofagów, Wyspa Papug, afrykański Przylądek Nie, Terra Florida, gdzie spotkał nagrodzoną za swe poświęcenie dla ratowania obcych ludzi płynących korabiem wieczną młodością królową Florę, Quira – wyspa pełna skarbów, na której król ubił z łuku Złotego Potwora o Srebrnych Skrzydłach, a jeden z pasażerów – sierota Subides został zamieniony w Biesę – olbrzymią skolopendrę (odzyskał ludzką postać spijając krew ściekającą z dębu, na którym zginął Teost), wynurzająca się co roku z głębin Wyspa Zgromadzeń, na której król Manaman w podzięce za obronę królowej Flory przed potworem – ludożercą Kalibanem został ogłoszony cesarzem Wysp Króla Manamana, wyspa Kiboli, na której założył stolicę nowej prowincji, a wreszcie wyspa Anian. W końcu ekspedycja dotarła do celu jakim był tajemniczy ląd Terra Australis Incognita, skąd pochodził prześladujący Tatrę morski potwór Mirungow. Odkrywców czekało rozczarowanie – myśleli, że dopłyną do ziemi żyznej, o łagodnym klimacie i pełną wszelkich bogactw, a znaleźli jeno lodowe pustkowie. W Terra Australis Incognita młody Subides pożegnał króla Manamana i po kryształowych schodach wszedł do nieba. Król Atlantydy wzbogacony o nowe ziemie i przygody, powrócił do swej stolicy. Kończąc naszą opowieść o nim, wypada wspomnieć, że Celtowie czczą Manamana Mc Leara jako boga morza.  CDN


1 Niech żyje Tatra z Torenia!