czwartek, 22 października 2020

,,Ronja, córka zbójnika''

 

,,Dzisiaj nadchodzę, patrzę między chrusty:

Modlą się dziatki do Boga;

Słucham, z początku porwał mnie śmiech pusty,

A potem litość i trwoga.


Słucham, ojczyste przyszły na myśl strony,

Buława upadła z ręki:

Ach! ja mam żonę, i u mojej żony

Jest synek taki maleńki.


Kupcze, jedź w miasto, ja do lasu muszę,

Wy, dziatki, na ten pagórek

Biegnijcie sobie, i za moją duszę

Zmówcie też czasem paciórek’’

- Adam Mickiewicz ,,Powrót taty’’ (fragment)







W październiku 2020 r. przeczytałem ,,Ronję, córkę zbójnika’’ (szwedzkie: ,,Ronja Rövardotter’’); powieść fantasy pióra Astrid Lindgren (1907 - 2002) z 1981 r.

Miejscem akcji jest Las Mattisa znajdujący się w quasi – średniowiecznej krainie.






Tytułową bohaterką jest Ronja – córka herszta Mattisa i jego żony Lovis. W dniu jej narodzin piorun uderzył w zamek jej ojca i podzielił go na dwie połowy. Ronja miała czarne włosy i oczy. Była silna i wytrzymała. Chodziła boso aż do pierwszego śniegu. Była odważna, śmiała, a tego wrażliwa i kochająca przyrodę. Mattis i Lovis bardzo kochali swoją córkę, ona zaś kochała ich. Każdego wieczoru przed zaśnięciem matka śpiewała Ronji i mężowi Pieśń Wilków. Przyjaciółmi dziewczynki było dwunastu zbójców z bandy Mattisa: Łysy Per, Tjegge, Pelje, Fjosek, Jutis, Joen, Labbas, Knotas, Turre, Tjorm, Sturkas i Mały Kilppen. Największym wrogiem Mattisa i jego bandy był inny herszt – Borka wraz ze swymi zbójami, którzy – o zgrozo – zamieszkali w niezamieszkałym dotąd skrzydle zamku ojca Ronji.






Przełom nastąpił, kiedy Ronja spotkała rudowłosego Birka – syna herszta Borki i jego żony Undis. Choć dzieci początkowo okazywały sobie nieufność i wrogość, z wolna rodziło się między nimi uczucie. Zimą Birk uratował Ronji życie, gdy jej noga utknęła w ziemiance Pupiszonków. Odtąd uznali się za brata i siostrę. Kiedy zbójcy Mattisa pochwycili Birka i zamknęli go w lochu, Ronja zbuntowała się przeciw ojcu. Dzieci uciekły od swoich rodziców i zamieszkały w Niedźwiedziej Grocie. Żywiły się mlekiem dzikiej klaczy imieniem Lia, której źrebię zabił niedźwiedź, oraz okiełznały dwa dzikie ogiery, którym nadały imiona Łobuz i Dzikus. Wreszcie Mattis odwiedził córkę w Niedźwiedziej Grocie, przeprosił ją i zabrał ze sobą na zamek. Ronja pogodziła swego ojca z Birkiem. Później dzięki fortelowi Łysego Pera obaj hersztowie stanęli do pojedynku. Po stoczeniu ze sobą walki pogodzili się i postanowili połączyć obie bandy do wspólnej obrony przed wojskami namiestnika. Ronja i Birk odmówili kontynuowania w przyszłości procederu swych ojców, aby nie krzywdzić ludzi. Łysy Per na łożu śmierci szepnął Ronji do ucha tajemnicę dotyczącą złóż srebra, , którą sam poznał od uratowanego przez siebie Szarucha. Ronja i Birk znaleźli złoża srebra, dzięki czemu mogli w przyszłości zacząć uczciwą pracę jako górnicy.


W Lesie Mattisa żyło kilka ras istot fantastycznych, nazywanych Mrocznym Ludkiem, w którym pobrzmiewa echo skandynawskich trolli:






Szaruchy – złośliwe stworki o szarej skórze. Ronja i Birk walczyli z nimi o Niedźwiedzią Grotę.







Pupiszonki – małe istoty o pomarszczonych twarzach, rozczochranych włosach i wydatnych pupach. Były łagodne, przyjazne i … mało inteligentne. Porozumiewały się sepleniąc.






Mroczniaki – ciemno ubarwione stwory, które Ronja zobaczyła jak tańczyły na płaskim kamieniu.






Mgławce – tajemnicze istoty kryjące się za jesiennymi mgłami. Wabiły swe ofiary śpiewem (jak greckie syreny), aby więzić je potem pod ziemią.






Wietrzydła – przypominały czarne, drapieżne ptaki o jakby ludzkich twarzach. Miały swe siedziby w górach. Były okrutne i agresywne wobec ludzi. Zaatakowały Ronję i Birka w czasie kąpieli w rzece. Ich pierwowzorem były najpewniej harpie z mitologii greckiej.


,,Ronja...’’ to przepiękna opowieść o sile miłości, przyjaźni i przebaczenia, oraz o pokonywaniu uprzedzeń. Nie pochwala rozbojów, które zostały w niej w dyskretny sposób ukazane jako coś złego; wyrządzanie krzywdy ludziom.

środa, 21 października 2020

Oniricon cz. 647

 Śniło mi się, że:



 



- kiedy miałem wymienić przykłady litewskiej kultury, przyszłymi do głowy jedynie dajny - pieśni ludowe i powieść ,,Juza'',






- byłem kilka dni chory, a ostatniego dnia poszedłem na przyjęcie do rodziny, w jego trakcie pomagałem fałszować bursztyny zalewając woskiem żywe pszczoły i osy, które mnie żądliły, razem z Casiyą ov Sieniticą poszedłem do szkoły na lekcję informatyki w samym szlafroku, czułem się jak Małgorzata Nikołajewna, a Casiya ov Drayadova gapiła się na moje obnażone pośladki, zawstydzony uciekłem z lekcji,






- uczyłem się na pamięć haseł z ,,Encyklopedii Powszechnej Wydawnictwa Gutenberga'', powiedziałem, że drabik to polskie określenie XVI - wiecznego niemieckiego żołnierza lancknechta, przypomniałem też sobie rymowankę z ,,Domowego przedszkola'': ,,Pod grabem leży drab. Osy żądlą draba w nos'',






- gdzieś w Polsce rzeźbiłem petroglify podobne do tych w Nazca,






- Ned Malone z serialu ,,Zaginiony świat'' nosił frak i bródkę i walczył szpadą z zielonym duchem,






- jako dziecko zwróciłem uwagę starszej kasjerce w sklepie spożywczym, która romansowała z młodszym współpracownikiem, że nie pokroiła maszynowo kupionego przeze mnie mięsa; Jan Karol Modzelewski nazwał to ,,mitem udanych zakupów'',






- św. Emiliusz Paulus był Włochem, który pracował w Meksyku, gdzie krytykował nadużycia biskupów, całe życie nie chciał być karmelitą i kiedy po śmierci założono mu habit karmelitański, ziemia na znak protestu trzęsła się, powiedziałem Andrzejowi Sapkowskiemu o swojej fascynacji świętymi,






- byłem neopoganinem i poszedłem do Dalajlamy, który zlał się w jedno z Laozim prosić o indyjskich bogów, Laozi początkowo odmówił, później zaś założył koreański kapelusz i zaczął ze mną rozmawiać. 

,,Królowie cudotwórcy''

 

,, […] ‘ręce króla mają moc uzdrawiania’. Po tym właśnie rozpoznawano zawsze prawowitych królów’’ - J. R. R. Tolkien ,,Władca Pierścieni cz. III Powrót króla’’






W gimnazjum sięgnąłem po książkę ,,Królowie cudotwórcy: studium na temat nadprzyrodzonego charakteru przypisywanego władzy królewskiej zwłaszcza we Francji i Anglii’’ (tytuł oryginału: ,,Rois thaumaturges’’) pióra francuskiego mediewisty Marca Blocha (1886 – 1944); twórcy szkoły Analles w historiografii. Przy okazji czytając jego pracę dowiedziałem się również o żyjącym w XVII – wieku śląskim chłopcu, który rzekomo miał się urodzić ze złotym zębem (tę ostatnią legendę szeroko omawia Norman Davies w książce ,,Mikrokosmos’’). W moim poemacie dygresyjnym ,,Milenium, czyli Nowe Triumfy’’ Jena ov Blackeyova spotkała Marca Blocha w Armagedonie. 1






Tematem książki są średniowieczne i nowożytne rytuały uzdrowień dokonywane przez królów. Władca jako Boży pomazaniec, reprezentował samego Chrystusa, czego zewnętrznym przejawem miało być właśnie dokonywanie uzdrowień. Królowie Francji i Anglii w czasie zbiorowych audiencji dotykali dłońmi skrofułów na szyi chorego (prawdopodobnie powiększonych przez chorobę węzłów chłonnych) ze słowami: ,,Król cię dotyka, Bóg uzdrawia’’. Po zakończeniu ,,kuracji’’ ,,pacjent’’ otrzymywał pamiątkową monetę. W tym samym czasie królowie Węgier mieli jakoby leczyć żółtaczkę.






Mit narodził się w XI wieku, kiedy we Francji panowała dynastia Kapetyngów, w Anglii zaś Plantagenetów. Pierwszymi uzdrowicielami na tronie byli: Robert Pobożny (972 – 1031) we Francji i Henryk I Beauclerc (1068 – 1135) w Anglii. Legendy przypisywały podobne umiejętności: św. Edwardowi Wyznawcy (1003 – 1066), Lucjuszowi Tyberiuszowi (Lucjuszowi Hiberiuszowi) – fikcyjnemu cesarzowi rzymskiemu pokonanemu przez króla Artura i Chlodwigowi (ok. 466 – 511). Zachował się XI – wieczny przekaz o rzekomej wyprawie Karola Wielkiego (742/ 747 – 814) do Konstantynopola i Jerozolimy, gdzie cesarz Franków miał jakoby walczyć z Saracenami. Pokłosiem owej pierwszej, całkowicie legendarnej krucjaty były liczne, przywiezione relikwie i uzdrowienia dokonane w drodze powrotnej, a nawet wskrzeszenie młodzieńca. Królowa Anglii Elżbieta I (1533 – 1603) skwapliwie podkreślała swoje prawa do tronu dotykając licznych chorych na skrofuły.






Mit o królach – cudotwórcach jako pierwszy krytykował papież św. Grzegorz VII (1015 – 1085) widząc w nim nieuprawnione roszczenia władzy świeckiej do sfery sacrum. Przekonanie o cudownych mocach królów zaczęło się chwiać w XVI wieku. Wilhelm III Orański (1650 – 1702) i jego następcy na tronie Wielkiej Brytanii ostatecznie zrezygnowali z przypisywania sobie mocy uzdrowicielskich. Frontalny atak na to wierzenie został przepuszczony w XVIII wieku. Dodać należy, że publicyści doby oświecenia z przyczyn cenzuralnych mogli sobie pozwolić jedynie na atakowanie wierzeń w innych krajach niż własny. Mimo sukcesów oświeceniowego sceptycyzmu, francuscy rojaliści wierzyli w uzdrowicielską moc królewskiego dotyku jeszcze w XIX wieku.






Omawiane wierzenie wywarło wpływ na cytowanego już ,,Władcę Pierścieni’’ J. R. R. Tolkiena (scena, w której Aragorn uzdrowił rannego Faramira zielem athelas) i na powieść ,,Sire’’ francuskiego monarchisty Jeana Raspaila, której bohater, Filip Faramund u progu XXI wieku namaścił się na króla Francji, aby móc uzdrowić chorego chłopca.



1 Odsyłam do posta: ,,Triumf Nauki’’.

Oniricon cz. 646

 Śniło mi się, że:



 



- miałem w domu czerwonego mastyfa tybetańskiego,






- polonistka, pani Anna ov Scareyova kazała mi napisać wypracowanie o pterozaurach i prehistorycznych gadach wodnych,






- w czasach starożytnych Rzymian stada pterozaurów leciały nad Morze Czarne i masowo ginęły u kresu wędrówki, rozmyślając o tym chroniłem się pod wiatą przed deszczem,






- w USA pterodaktyl wystartował w wyborach prezydenckich i wygrał mimo nacisków złośliwej dziewczyny, która chciała go zniechęcić,

- potomkami myszy były kilkucentymetrowe, prehistoryczne ssaki morskie podobne do ryb i węży, które określano jako ,,ślepy zaułek ewolucji'',






- w rozmowie z dwoma mormonami mówiłem, że to dobrze, iż w USA podczas kampanii prezydenckiej podaje się informacje o ludziach z otoczenia przyszłego prezydenta i że tak samo powinno być w Polsce, gdy zostało to wprowadzone dowiedziałem się, że Agata Kornhauser Duda należała do UB; gdy sam wystartowałem w wyborach prezydenckich, media zaczęły podawać informacje o woźnej ze szkoły, do której chodziłem,






- byłem muzułmanką i chciałem zarabiać na życie udziałem w wyścigach samochodowych,






- poszedłem do Empiku gdzie J. K. Rowling czytała mi pierwszy tom napisanych przez nią ,,Mrocznych materii'', w książce występowały anioły Razjel i św. Gabriel Archanioł co uznałem za plagiat ,,Bram Światłości'' Mai Lidii Kossakowskiej,

- kiedy poszedłem do kościoła, ksiądz zamiast odprawić Mszę Świętą, kazał wiernym obu płci malować ławki smołą i okręcać je biczami, martwiłem się, że ,,mam dwie lewe ręce do pracy'',






- chciałem się wyspowiadać z tego, że spojrzałem na logo TVN - u, które ukazało się na niebie, aby dowiedzieć się o żołnierzach Wojsk Obrony Terytorialnej,






- mówiłem Mai Lidii Kossakowskiej, że czytałem książkę św. Ludwika Marii Grignon de Montfort,






- jakiś heretyk powiedział, że Jezus był Maryją, a Maryja była zła, odparłem, że to Wielka Bogini była zła,

- ucieszyłem się gdy znalazłem cytaty ze zbioru opowiadań ,,Wymrocze'' (min. opowiadanie ,,Wyprawa Drabara'') w książce o Łodzi,






- Rustam był jasnowłosym Chińczykiem, który w służbie u króla perskiego walczył ze smokami, dewami i czarnym potworem o imieniu Nienasycenie,

- byłem starożytnym Grekiem i wyskoczyłem z tramwaju, który mnie potem gonił po chodniku, usłyszałem komentarz Rafała Dębskiego, że tramwaje są groźne dla klonów zdążających do pracy,






- uważałem, że Słowiańszczyzna jest centrum Wszechświata i w czasie wakacji w Zieleniewie złożyłem ofiarę ptaku pajurowi z wierzeń rumuńskich, który przypominał pelikana,






- kagoty były strasznymi potworami, które chciały mnie zjeść,






- św. Tomasz Apostoł wynalazł deparchator i przed podróżą do Indii dał jeden egzemplarz św. Bartłomiejowi zdążającemu do Persji,






- byłem Litwinem i powiedziałem, że cenię św. Jana Pawła II i Czesława Miłosza, dodałem, że Litwini nie lubią Józefa Piłsudskiego, ale gdyby nie on, zostaliby podbici przez Sowietów, co byłoby gorszą rzeczą niż należeć do Polski. 





wtorek, 20 października 2020

,,Coś z Alicji''

 

,,Nie pragnąłem mieć snów ani przygód takich jak Alicja: opowieść o nich była dla mnie tylko zabawna’’ - J. R. R. Tolkien ,,O baśniach’’




 

W październiku 2020 r. obejrzałem czechosłowacki poklatkowy film fantasy ,,Coś z Alicji’’ (czeskie: ,,Něco z Alenky’’) w reżyserii Jana Švankmajera (ur. 1934) z 1988 r. Jest to luźna, surrealistyczna adaptacja klasycznej powieści ,,Alicja w Krainie Czarów’’ Lewisa Carrolla.






Główną bohaterką jest mała dziewczynka Alicja (czeskie: Alenka) grana przez Kristynę Kohoutovą. Była to jedyna żywa aktorka w filmie. Resztę ról zagrały animowane kukiełki. Film opowiada o onirycznych przygodach Alicji, która wybiegła z domu za Białym Królikiem. Dziewczynka malała pijąc atrament i rosła jedząc ciasteczka. Omal nie utonęła we własnych łzach, zaś szczur – rozbitek chciał na jej głowie rozpalić ognisko by ugotować sobie obiad. Ścigały ją szkielety zwierząt. Pan Gąsienica (przedstawiony jako skarpeta ze sztuczną szczęką) dał jej dwa kawałki magicznego grzyba, których zjedzenie powodowało miniaturyzację lub powiększenia własnego wzrostu. Skarpety uciekały z nóg Alicji i drążyły dziury w drewnianej podłodze, zaś prosię płakało jak ludzkie niemowlę. W czasie herbatki u Szalonego Kapelusznika i Marcowego Zająca dziewczynka była świadkiem smarowania zegarka masłem. Zagrała w krykieta z okrutną Królową Kier, lecz jej flaming zamienił się w kurę, zaś igielnik – w żywego jeża. Król i Królowa Kier skazali ją na obcięcie głowy. Wyrok miał wykonać Biały Królik za pomocą nożyczek, lecz… na szczęście Alicja w porę się obudziła.






Film jest bardzo oryginalny; momentami śmieszny, a momentami straszny i mocno psychodeliczny ;). Możliwe, że sceny okrucieństwa władców Krainy Czarów stanowią jakąś alegorię totalitarnej władzy komunistycznej Czechosłowacji.





poniedziałek, 19 października 2020

,,Mara''

 

,, […] Demony duszą i gniotą, straszą jękiem, płaczem i gwizdem, śmiechem, klaskaniem, jeżdżą na ludziach, wysysają krew i mleko, wyżerają wnętrzności, męczą kobiety ciężarne, odmieniają niemowlęta, porywają dziewczyny i kobiety, wchodzą w stosunki płciowe z ludźmi’’ - Aleksander Gieysztor ,,Mitologia Słowian’’





 

W październiku 2020 r. obejrzałem brytyjski horror ,,Mara’’ (tytuł oryginału: ,,Mara’’) w reżyserii Clive Tonge’a z 2018 r. Akcja rozgrywa się w San Francisco w XXI wieku (już po agresji USA na Irak w 2003 r.).






Główną bohaterką jest psycholog kryminalny Kate Fuller (grana przez Olgę Kurylenko). Postanowiła zostać psychologiem po samobójczej śmierci swej chorej psychicznie matki (kobiecie zdawało się, że telewizor do niej mówi, a rząd ją śledzi). Jako pamiątka po matce został Kate japoński, machający łapką kotek maneki – neko (egzorcyści ostrzegają przed posiadaniem takich w domu ze względu na ich pierwotne przeznaczenie magiczne). Kate współpracowała z detektywem Mikiem Mc Carthym. Pomagając mu w prowadzeniu sprawy rzekomego zabójstwa, stopniowo doszła do przekonania, że za zbrodnię odpowiada nie oskarżona kobieta, ale słowiański demon Mara...







Mara była demonem koszmarów sennych. Miała postać starej i chudej kobiety wydającej przerażające dźwięki. Znana od tysiącleci we wszystkich kulturach świata, określana była różnymi nazwami jak: popobawa w Tanzanii 1 czy stara wiedźma (old hag) w Kanadzie. Mówiły o niej źródła japońskie, chińskie i tajskie. Mara atakowała ludzi zsyłając na nich przerażające halucynacje w czasie paraliżu sennego (nękanie przez nią miało cztery fazy). Swoje ofiary naznaczała czerwoną plamką w oku. W fazie końcowej skręcała ofierze kark. Zwabiało ją poczucie winy. Dla ciekawostki: w rolę Mary wcielił się mężczyzna.






Kate tropiąc Marę spotykała się ze sceptycyzmem otoczenia (w tym lekarza prowadzącego terapię dla cierpiących na bezdech senny). W finale uratowała małą dziewczynkę Sophie przed atakiem demona uwalniając ją od poczucia winy, za to sama padła jego ofiarą.






1 Odsyłam do posta: ,,Dziwy XX – wiecznej Afryki’’.

niedziela, 18 października 2020

Oniricon cz. 645

 Śniło mi się, że:






- Ariadna uwiodła Zeusa, za co kapłani Dionizosa nadali jej imię Semele i ukarali paląc na stosie,





- byłem dimetrodonem, którego Okiena ov Hrosanta nie potrafiła okiełznać, dopiero niemiecki czarodziej narzucił mi swoją wolę,






- Karolina Fedyk oglądała razem ze swoim chłopakiem nagranie z ostatniego pogromu Żydów, tymczasem do ich mieszkania wszedł Kriszna razem z Radhą i członkami sekty Hare Kriszna, prawie wszyscy domownicy masowali stopy boga szczotką i całowali je,






- wieczorem na Wałach Chrobrego w Szczecinie przeciwnicy PiS - u pływali łódkami po Odrze i palili świece, tymczasem na statku tańczył mężczyzna, którego dziewczynka nazwała makrelą na cześć Angeli Merkel,






- na szkolnym korytarzu walczyłem z Reptilianami: Stalinem, Czyngis - chanem i Kim Dzong Unem, którzy chcieli mnie pożreć,






- zamieniłem się w Reptilianina i wyrósł mi ogon.