piątek, 23 stycznia 2015

Oniricon cz. 92

Śniło mi się, że:


- Anton Szandor La Vey w dzieciństwie dużo czytał na tematy religijne,



- w czasie letnich wakacji pojechałem z Mamą nad Morze Złote blisko Szczecina gdzie rozmawiałem z jakąś dziewczynką,
- w Szczecinie zorganizowano komunę dla pisarzy, do której też trafiłem, byli tam Jarosław Grzędowicz i Maja Lidia Kossakowska, ta ostatnia mówiła mężowi, że jestem źle wychowany, potem pani Maja razem z dwiema innymi kobietami mówiła mi o śmierci jakiegoś mężczyzny i płakała, a ja nie potrafiłem rzewnie zapłakać i wstydziłem się tego, potem jechałem razem z Kossakowską samochodem,
- w szczecińskiej komunie dla pisarzy było w planie wyjście do teatru, zdejmowałem spodnie na oczach innych pisarzy i wstydziłem się ich spojrzeń,
- oglądałem film fantasy łączący elementy ,,Hobbita'', ,,Opowieści z Narnii'' i ,,Eerie Indiana'', w którym młody książę chciał zaprowadzić autorytaryzm,
- jako dziecko byłem na jakiejś wycieczce, na której rodzice dzieci, w tym moja Mama ciężko zachorowali i mieli czerwone krosty,



- powiedziałem coś złego o Voytakusie ov Viernitisie, a jakiś chłopak chciał mnie za to pobić i skopać, potem się z nim pogodziłem i nawet pomagał mi wpełznąć po ruchomych schodach w centrum handlowym, w czasie bójki zgubiłem książkę ,,Świat przyrody'', potem dostałem jej drugie wydanie, chciałem wrócić do domu, lecz na klatce schodowej był remont i nie można było wejść po schodach, długo szukałem swojego mieszkania, aż robotnicy szydząc, wskazali mi właściwe drzwi,



- poszedłem na niewielkie targowisko w Szczecinie, gdzie zobaczyłem wypchanego borzoja i olbrzymiego, również wypchanego tchórza, rozmawiałem o nich ze sprzedawcą,



- w czasie Nocy Kupały młodzieńcy i dziewczyny bawili się w wodzie razem z ogromnymi gadami,



- we ,,Frondzie'' był artykuł o snach, w którym twierdzono, że sny są wyrazem marzeń o lepszej rzeczywistości, w której dobro zwycięża, w której np. Żołnierze Wyklęci zabijają hitlerowskich i komunistycznych oprawców, redaktorem ,,Gazety Wyborczej'' nie jest Michnik, ale jakiś konserwatysta, że czasopismo ,,Do Rzeczy'' kosztuje 5 groszy i 3 franki, a homoseksualiści  są zamykani w ogrodach zoologicznych i pilnowani przez zwierzęta,



- Robert Biedroń w trakcie gejowskiej parady w Pacynowie został zamieniony w biedronkę przez czarodzieja z Atlantydy, przyleciała do niego Biedronka Anulka i prosiła, aby ją zapłodnił, lecz zaczarowany Biedroń jako homoseksualista odmówił, potem przyszła ubrana aktywistka ,,Femenu'' i wypominała Biedronce Anulce, że zamiast atakować Biedronia, powinna atakować Ewę Kopacz, jednak Biedronka Anulka powiedziała, że Biedroń jest większym złem,



- nagle zawisłem w powietrzu i zacząłem wysoko latać; byłem szczęśliwy z tego powodu i wołałem na cały głos, że jestem Aleksandrem Grinem, jednak gdy zszedłem na ziemię, Mama nie była zadowolona, z tego, że latałem. 

czwartek, 22 stycznia 2015

Życzenia na Dzień Dziadka - Vinsuyen alden Diedoken





Z okazji dzisiejszego święta, w imieniu Pana Tadeusza Klarowskiego, innych tworów jego wyobraźni i swoim, chciałbym złożyć najserdeczniejsze życzenia wszystkim Dziadkom. Życzę Wam zdrowia, pociechy z wnuków i wyższych rent i emerytur. 

Pozdrawiam ciepło - Znachor - Władca Chorób; mąż Złotej Baby. 

środa, 21 stycznia 2015

Życzenia na Dzień Babci - Vinsuyen alden Vavićken




Z okazji dzisiejszego święta, w imieniu Pana Tadeusza Klarowskiego, wszystkich tworów jego wyobraźni i swoim, chciałabym złożyć jak najserdeczniejsze życzenia wszystkim Babciom. Życzę Wam zdrowia, pociechy z dzieci, wnuków i prawnuków, oraz wyższych rent i emerytur. 

Pozdrawiam ciepło - Złota Baba (Avra Vava). 

,,Królestwo cieni i inne opowiadania z mitologii Cthulhu''

,,Domy starczo ospałe leniwie mrugają
Przy obsiadłych szczurami, zbłąkanych ulicach,
Lecz jakie to maszkary pełzną całą zgrają
Przez senne aleje o zachodzie księżyca... ?'' 
- R. E. Howard ,,Arkham1''




W styczniu 2015 r. przeczytałem książkę Roberta Ervina Howarda ,,Królestwo cieni i inne opowiadania z mitologii Cthulhu'' wydaną przez wydawnictwo ,,Agartha''. Jest to zbiór złożony z 10 opowiadań, 1 krótkiego wiersza, oraz 4 niedokończonych fragmentów opowiadań. Prezentowane utwory należą do gatunków: horror, fantasy a nawet science fiction. Jedno z omawianych opowiadań Howard pisał wspólnie z: Catherine L. Moore, Abrahamem Merritem, H. P. Lovecraftem i Frankiem Belknapem Longiem – chodzi tu o ,,Wyzwanie spoza światów'' (w antologii zamieszczono jedynie fragment pisany przez samego Howarda).
Twórca postaci Conana przyjaźnił się z H. P. Lovecraftem. Ich znajomość zaczęła się od listu Howarda – wielkiego miłośnika dawnych Celtów do Lovecrafta, w sprawie dotyczącej nieścisłych informacji o Celtach w opowiadaniu ,,Szczury w ścianach''. Obaj pisarze korespondowali między sobą i wymieniali się pomysłami, trochę jak Tolkien i Lewis2 (wymieniali się nie tylko między sobą, ale też z innym autorem – Clarkiem Ashtonem Smithem, od którego zapożyczyli żabiokształtnego bożka Tsathogguę z Hiperborei i czarnoksiężnika Eibona). Kiedy Howard zmarł śmiercią samobójczą, żałujący go Lovecraft napisał o nim pełen ciepła nekrolog. Omawiane utwory Howard tworzył zainspirowany mitologią Lovecrafta.




Ważną częścią mitologii Cthulhu są fikcyjne ,,teksty źródłowe'', często opisane w sposób tak przekonywający, że niektórzy czytelnicy biorą je za rzeczywistość. W omawianym zbiorze są to: greckie tłumaczenie ,,Necronomiconu'', ,,Skorupy z Eltdown'', mroczne poezje szalonego, młodo zmarłego poety Justina Geoffreya i przede wszystkim – wymyślona przez samego Howarda okultystyczna księga ,,Nienazwane kulty'' (,,Unauspechlichen Kulten'') pióra szalonego Niemca, von Junzta. Ta rzekomo napisana w pierwszej połowie XIX wieku pozycja, doczekała się nazwy ,,Czarnej księgi'', nie z powodu koloru okładki, ale mrocznej, przerażającej zawartości. Był to owoc wieloletniej, mrówczej pracy von Junzta i jego licznych podróży min. do Mongolii. Von Juntz uznawany przez wielu za szaleńca, opisał tylko część rzeczy, które odkrył – reszta była zbyt przerażająca. Pełne wydanie opublikowano w 1839 r. w Düsseldorfie. Były też dwa, niepełne przekłady na język angielski; pierwszy – nielegalny – w Londynie w 1845, drugi zaś w Nowym Jorku w 1909 r. staraniem wydawnictwa ,,Golden Goblin Press''.




Akcja omawianych opowiadań toczy się raz w zamierzchłych czasach poprzedzających erę hyboryjską, innym razem zaś w starożytności, lub I połowie XX wieku. Jeszcze bardziej zróżnicowane są miejsca akcji: Węgry (fikcyjna miejscowość Stregoicavar), Wielka Brytania, Honduras lub Gwatemala, Zapomniane Miasto na Pustyni Arabskiej ongiś zbudowane przez Asyryjczyków uciekających przed Medami3 (po arabsku zwane Beled – el – Djinn, zaś po turecku: Kara Shehr; znajdował się w nim strzeżony przez demona klejnot zwany Płomieniem Aszurbanipala), fantastyczna kraina Waluzja, której władcą był Kull, okupowana przez Rzymian Brytania, Chiny (miasto Hankou), planeta Yekub i Egipt.




Bohaterami pozytywnymi są: waluzyjski król Kull pochodzący z Atlantydy (więcej może o nim Czytelnik przeczytać w książce Howarda ,,Kull. Banita z Atlantydy''), piktyjski wódz Bran Mak Morn walczący z Rzymianami4 ( więcej może o nim Czytelnik znaleźć w książce Howarda ,,Tygrysy morza''), prehistoryczny wojownik Aryara, Conan Łupieżca z Irlandii (jeden z pierwowzorów Conana z Cymmerii), oraz liczni mężczyźni współcześni Howardowi.
Magię praktykują postaci negatywne, takie jak: Xutlan – nadworny czarownik asyryjskiego króla Assurbanipala (czyżby pierwowzór Xaltotuna z powieści ,,Conan. Godzina smoka''?) i piktyjska czarownica Atli, mająca domieszkę krwi ras starszych niż ludzie.




Na kartach książki spotykamy całą plejadę monstrualnych istot, takich jak: podobne do ropuch, potworne bożki z Węgier i Gwatemali (jest to nawiązanie do Tsathoggui C. A. Smitha, a pośrednio do ,,Apokalipsy św. Jana'', gdzie z ust Smoka, Bestii i Fałszywego Proroka wychodziły trzy duchy nieczyste podobne do ropuch), demon strzegący Płomienia Assurbanipala, Wężoludzie z Waluzji (rasa demonicznych, wrogich człowiekowi inteligentnych gadów potrafiących zmieniać swą postać; wywodząca się zarówno z mitologii teozoficznej, jak i z indyjskiego mitu o Nagach), Dagon (był to filistyński bóg morza, wyobrażany jako człowiek z rybim ogonem, który odegrał ważną rolę w jednym z utworów Lovecrafta), Robaki Ziemi (zdegenerowani ludzie zamienieni w olbrzymie robaki, które pomogły Branowi w wywarciu zemsty na rzymskim wodzu Tytusie Sulli), Dzieci Nocy (prymitywna rasa podobna do ludzi, pokryta żółtą, łuskowatą i cętkowaną skórą, mająca sianowate włosy i wydająca odgłosy przypominające syczenie), czczony przez sektę jazydów demon Malik Taus, Kopytne Monstrum, inteligentne krocionogi z planety Yekub, rogaty potwór Begog oraz dobry, aryjski bóg kowali Il – marinen (jest to postać zaczerpnięta z ,,Kalevalii'', gdzie kowal Ilmarinen wykuł Słońce i cudowny młynek Sampo; tak na marginesie – Finowie nie są ludem indoeuropejskim, czyli jak mówiono w czasach Howarda: aryjskim, ale ugro – fińskim, tak jak Węgrzy i Estończycy).




W omawianej książce można też odnaleźć odniesienia do ery hyboryjskiej, takie jak wzmianka o krainie Koth, o Stygii leżącej na terenach dzisiejszego Egiptu (to właśnie Stygijczycy zbudowali piramidy i Sfinksa), czy postać Conana Łupieżcy. Sam termin ,,era hyboryjska'' miał zostać ukuty przez von Junzta.




W owym zbiorze opowiadań najbardziej spodobał mi się wątek polski (fikcyjna postać Borysa Vladinoffa, XVI – wiecznego, polsko – węgierskiego bohatera walk z Turkami), motyw przebaczenia przez jednego z bohaterów rywalowi do ręki kobiety, ukryta i być może niezamierzona – krytyka ateizmu (Malik Taus kłamał w cyrografie, że jakoby Bóg nie istnieje, a tylko zło jest realne), a także nawiązanie do postaci …. św. Michała Archanioła (Michael Strang zabijający mieczem Kopytne Monstrum – podobieństwo mogło być niezamierzone). Jako katolikowi spodobały mi się również liczne wątki antymagiczne. Von Junzt i Justin Geoffrey swe okultystyczne zainteresowania przypłacili śmiercią lub szaleństwem. Bran Mak Morn , Grimmlan i John Stark na paktowaniu z siłami zła wyszli ,,jak Zabłocki na mydle''. Wszyscy ci bohaterowie, mówiąc językiem ,,Biblii'': ,,dotknęli smoły i się pobrudzili'', nawet jeśli – jak Bran mieli dobre intencje).
Zastrzeżenia budzą natomiast motyw reinkarnacji (jako katolik stanowczo odrzucam wiarę w wędrówkę dusz), oraz rasizm w opowiadaniu o Aryarze – niektóre sformułowania budzą skojarzenia z propagandą hitlerowską. Trzeba jednak wiedzieć, że Howard – wg Lovecrafta – liberał i przeciwnik wszelkiej niesprawiedliwości, potępiał agresję Włoch na Abisynię, jeden z jego bohaterów – Solomon Kane bronił skrzywdzonych ludzi bez względu na kolor skóry, w omawianym zbiorze opowiadań do bohaterów pozytywnych należą Pasztun Yar – Ali i chiński policjant, oraz, że powieść ,,Conan. Godzina smoka'' zdaje się ostrzegać przed Hitlerem (przypomina go wskrzeszony czarnoksiężnik Xaltotun z Acherontu).




1 Arkham to fikcyjne miasto w USA, wymyślone przez Lovecrafta; siedziba równie fikcyjnego Uniwersytetu Miscatonic. Pierwowzorem Arkham było Salem; miasto znane z procesu czarownic.
2 W powieści C. S. Lewisa ,,Ta straszna siła'' występuje wzmianka o zatopionym lądzie Numinorze, zaczerpniętym z mitologii Tolkiena.
3 Motyw innego zaginionego miasta Asyryjczyków występuje również w jednym z opowiadań Howarda o Solomonie Kane
4 Howard w przeciwieństwie do Lovecrafta nie lubił starożytnego Rzymu, sympatyzował za to z barbarzyńcami.   

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Dziadek Mróz (opowiadanie ze zbioru ,,Wymrocze'')

,,Wilku, wilczoszku, przyjdź do nas wieczorem, ale jak nie przyjdziesz dzisiaj, nie przychodź nigdy''! - wigilijne zamawianie wilka z Polski
,, […] ;Św. Mikołaj' przychodzi w przebraniu biskupa lub (w dawnym ZSRR) Dziadka Mroza do domów, przyjeżdża na saniach, albo nawet jak w USA samolotem, lub helikopterem'' – ks. Wincenty Zaleski ,,Święci na każdy dzień''.


Jytnas Milkan Mróz (Milcanus ov Vrostius) cieszył się szczególną opieką Welesa i Juraty, od których jeszcze w kołysce otrzymał złoty klucz do morza, którym mógł wyciszać sztormy, by ratować żeglarzy i rybaków. Malarze miniatur przedstawiali go jako wołwcha w krasne szaty odzianego, z tiarą na głowie, długą, siwą brodą, włosami i wąsami (ponoć jako jytnas nosił brodę ze śniegu, z której odpadały białe, zimne płatki). Pochodził z bogatej rodziny z Mierzeńska na ziemiach późniejszego Orlandu; był samotny i tak nieśmiały, że z trudem odważał się wyjść na ulicę. Jednak bolał go los biedniejszych od siebie, przeto potajemnie podrzucał potrzebującym swe złoto i inne dobra, aż rozdał cały majątek. Swoimi darami zdołał uratować dwie dziewczyny, które ojciec z biedy chciał oddać do zamtuza, a Agej i Enkowie widząc jego gorącą wiarę i miłość, dali mu moc cudotwórczą. Nie tylko trzymał wilki i Neurów z dala od zagród i wyciszał sztormy, ale nawet ożywił chłopców zabitych przez karczmarza, który chciał podać ich gościom do zjedzenia. Pewnego razu został przyłapany na potajemnym wręczaniu darów, zaś mieszkańcy Mierzeńska, zwanego też Myrskiem, uradowani wybrali go naczelnym kapłanem grodu. Milkan wstydził się i nie chciał przyjąć wyboru, lecz ze świętego grodu Rum, przyleciał rydwanem ciągniętym przez smoki, arcykapłan Linek Hipocentaurus, następca Petrysława, ucznia Teosta i zatwierdziwszy wybór ludu myrskiego, wylał z rogu tura na czoło Milkana wodę z rzek Visany i Volchova, uroczyście ogłaszając go wołwchem Ageja i Enków. Jako kapłan zniósł wiele dzikich obyczajów jak ofiary z ludzi i zwierząt, wielożeństwo, niewolnictwo i čortolubstwo. Opowiadano o nim, że w noc upamiętniającą pierwsze rozpalenie Słońca przez Swaroga, jechał po niebie zaprzęgiem wilków (miał bowiem szczególną moc nad wilkami i wilkołakami). Na czele sfory biegł Stary Pindel – basior o trzech oczach. Dziadek Mróz prezenty trzymał w barwnym Tęczyn Worze – worku uszytym ze zrzuconej skóry smoka Tęczyna. Mówiono, że mieszkał w Czuhonii – ziemi we wschodniej części Nürtu.


*

Czuhonia (Cugoniya) przylegająca do Morza Joldów, obfitowała w nieprzebyte lasy pełne dzikiego zwierza, na północnych swych rubieżach – w tundry, ale ludzi mieszkało w niej niewiele. Czuhońcy nie mieli wielkich grodów, jeno małe osady – rybackie, łowieckie i rolnicze, a od kiedy założyciel Królestwa Nürtu, Nurtus I, syn Wiła Sławicza, podbił Pohjolę i złożoną z Pojezierza i Lodowych Pól, Czuhonię, ich mieszkańcy podlegali władzy wszystkich jego następców. Pohjola i Czuhonia jako prowincje Nürtu, należały również do imperium Kościeja ze stolicą w Presnau. Była to kraina syren, pokrytych łuską lwów morskich, morskich węży, lęgnących się na lądzie, by po osiągnięciu olbrzymich rozmiarów wrócić do morza, mogących pożerać ludzi, ogromnych ryb z wielkich, czystych jezior, reniferów, turów o złotych rogach, żubrów, białych jeleni, łosi, rysiów, tygrysów szablozębnych, rosomaków, gronostajów, soboli, wydr, bobrów, mamutów, północnych nosorożców, hien i lwów, niedźwiedzi, smoków powstających ze żmij, ogromnych węży przez Słowian zwanych trusiami, wyvernów morskich, wiewiórek, łabędzi, tarand, wilków, Neurów, Lynxów żyjących z łowów, zbieractwa i wypasu reniferów, owcowołów, czy żyjących w jeziorach mmn. Istoty te przypominały białe hipopotamy o lwich ogonach; w swoim zwierzyńcu miała takowe królowa Tatra. Czuhonia to także ziemia srogiego Čorta, Pindela Trójokiego, który niczym Jancykryst jeździł na piecu i łapał do przepastnego wora, szalejących w powietrzu cugów, którym kraina zawdzięczała swą nazwę, a które potrafiły porywać ludzi przez okno, leśnych ludzi, plemienia Naradów, północnych rusałek takich jak najady, driady, oready i okeanidy, leśnych, górskich i nadmorskich krasnoludków, elfów, trolli, uldr – karłów żyjących w tundrze, krasnoludów, czarownic i wróżek.
Milkan nie chciał zaszczytów i bogactw; za pozwoleniem Centaura Linka (Linec, Lincus) ; arcykapłana z grodu Rum leżącego między Jawą a Snem, który zezwolił mu zostać pustelnikiem, Dziadek Mróz osiadł w czuhońskiej puszczy, w chacie z bali. Zaprzyjaźnione ptaki, których mowę rozumiał dzięki fujarce od Dziewanny Šumina Mati, mówiły mu o potrzebujących, a wtedy on zaprzęgał swe wilki i leciał na najdalsze Kresy Świata, by ich wspierać. Rod uczynił jego sanie wyjętymi spod władzy czasu, a Tęczyn Wór sam się napełniał złotem, zabawkami, ubraniami, piernikami. Czasem dawał rózgę, lecz i do niej dołączał drobny upominek pocieszenia. Był już stary i sam mieszkał ze swymi wilkami. Zwierzęta nie bały się go, a ludzie z okolicznych wiosek przychodzili doń, by dzielić się z nim swymi troskami i radościami. Pewnego zimowego ranka, kiedy śniegu było co niemiara, do drzwi jego chaty ktoś zapukał. Gdy Dziadek Mróz otworzył, ujrzał na progu cztery panny niezwykłej piękności o złotych kosach i modrych oczach, błyszczących jak gwiazdy. Nosiły białe suknie, zdawałoby się, że utkane z mgły lub pajęczyny, podczas gdy mróz kąsał jak pies. Jedna z nich trzymała na ramionach niemowlę zawinięte w baranią skórę. Dziadek Mróz od razu poznał w przybyłych zimowe rusałki, których pani, córa Roda i Mar – Zanny zasiadała na tronie w lodowym zamku Winterfort (Vracasievo) wznoszącym się na lodach jeziora Lykayuk w Burus. Raz udzieliła w nim schronienia Tatrze, Lechowi III, Rucie, Arvotowi Baldasowi i trzem niedźwiedziom polarnym, gdy szukali schronienia przed wojskami Kościeja.




- Z czym przybywacie, Utopione Jesienią? - zapytał gospodarz chaty. Nazwał je tak, bo wiele zimowych rusałek powstało z dziewcząt wciągniętych jesienią pod wodę z rozkazu Zimy.
- Witaj Pustelniku, Władco Morza i Wilków i Rozdawco Prezentów! - przywitała Milkana z Mierzeńska jedna z topielic. Te dziecię, które widzisz, znalazłyśmy na śniegu, porzucone przez macierz. Chętnie byśmy je wychowały, lecz Zima nam nie pozwala.
- Nasza pani mówiła, abyśmy dały je tobie, na pewno nie odmówisz – zabrała głos inna rusałka, która urodziła się w lodowym zamku i od dzieciństwa służyła siostrze pozostałych Rodzenic.
Dziadek Mróz kochał dzieci, lecz nigdy nie założył rodziny i nie widział siebie w roli ojca. Żal mu jednak było dziewczynki, którą litościwe służebnice Zimy uratowały od śmierci na śniegu. Wezwał przeto Juraty i Welesa – Enków orędujących za nim przed ołtarzem Ageja i wyraził zgodę na przygarnięcie dziecka.
- Znaleziono cię na śniegu [niektóre teksty mają tez: ,,padającym z mojej brody''] zwij się przeto Śnieżynka! - zawołał to biorąc niemowlę w obie ręce, a zimowe rusałki w zwiewnych szatach, rozwiały się jak mgła na lodowatym wietrze.




Mijały lata a Śnieżynka dorastała pod opieką Dziadka Mroza. Biegnąca w jego zaprzęgu wilczyca Kudriavka wykarmiła ją swym mlekiem, co dało dziewczynce moc rozumienia mowy zwierząt. Patrząc na stare miniatury, widzimy Śnieżynkę wiecznie młodą i smukłą, o wijących się, złotych włosach i oczach barwy turkusu – podobną do owych zimowych rusałek co ją uratowały. Jej cienkie, jedwabne szaty naszywane perłami lśniły bielą śniegu, bądź blaskiem Księżyca, a na czole dziewicy zawisł srebrny płatek śniegu. Śnieżynka wędrowała odtąd z Dziadkiem Mrozem i wspólnie rozdawali prezenty. Aż do potopu mieszkali w Czuhonii, ale teraz? Może przebywają teraz na szczycie niebosiężnej góry, albo na jakiejś odległej gwieździe? W Nawi Jasnej, czy może w ludzkim sercu?

*
,,Mar – Zanna, dzierżąca lodowy oścień śmierci, zaślubiona Rodowi, panu czasu, porodziła cztery Rodzenice; Pory Roku, a wśród nich Zimę – Panią Lodowego Młota spuszczającą śniegi […], Dzionki […], Zarazę – Panią Czerwonej Chustki, której służą: Czarny Pies dzierżący kosę, Morowa Suka, Homen – orszak widm, który wywiódł w pole król Sorabii Południowej Tomisław II, Tyfus, Cicha, hiszpanki, oraz stworzyła srogiego Mieczywłada – co pcha do wojen zaborczych, a miast głowy ma płomień'' – Morosław Zaraz ,,Morowa księga''.



Morowa Suka; čortowskie przeciwieństwo leśnej Żweruny, córy Dziewanny, była większa od wilka, miała białe kły jak u smoka, a pokrywały ją niedźwiedzie kudły. Gdzie się pojawiła, tam ludzi i zwierzęta zabijały trujące wyziewy z jej paszczy i piekielny blask bijący ze ślepi. Raz zawędrowała do Mierzeńska skąd pochodził Dziadek Mróz. Byłaby wytraciła jego ludność, od dzieci do starców, lecz Agej wysłuchał ich prośby o ratunek i nie dał wyniszczyć. We śnie dał znać, mieszkającemu na czuhońskim pustkowiu Milkanowi o przybyciu Morowej Suki, a ów wezwawszy na pomoc Złotej Baby – Wspierającej w Boju ze Sługami Zarazy, zatrąbił w róg i pod jego chatę przybyły stada wilków, pod przewodem starego Pindela, którego trzecie oko mieszczące się na czole świeciło jak lampa. Dziadek Mróz zaprzągł wilki do sań, po czym wzbił się w niebo i udał do rodzinnego grodu. Ujrzał Morową Sukę i strach przeszył go jak lodowy oścień Mar – Zanny. Wyszedł z sań, a bestia służąca Zarazie poczęła na jego widok warczeć i bluźnić Agejowi i tym co mu służą. Wielka trwoga biła od potwora, lecz Złota Baba stanęła niewidzialna przy Milkanie z Mierzeńska i szeptała mu na ucho jak ma pokonać przerażającą sukę. Dziadek Mróz posłuchał jej rady, choć nogi się pod nim uginały ze strachu. Podbiegł w stronę Morowej Suki, wskoczył na jej grzbiet i obiema dłońmi zatkał oczy. Bestia służąca Zarazie ryknęła jak lew i usiłowała zrzucić z siebie jeźdźca, aż ziemia dudniła od jej podskoków. Potwór wył i rzucał się na grzbiet, by zadusić śmiałka, co trzymał samą Morową Sukę za oczy i trwało to cały dzień, aż bestia nie mogąc zrzucić z siebie Dziadka Mroza, zamieniła się w przesiąknięty piwnicznym zaduchem powiew wiatru i uciekła z Myrska. Dziadek Mróz leżał na ziemi cały obolały – Morowa Suka omal nie połamała mu kości, lecz Złota Baba opatrzyła jego rany i uleczyła zwichnięcia. Odtąd Morowa Suka lękała się Dziadka Mroza, bo gdy ten został jytnas, Agej dał mu moc zatykania jej śmiercionośnych oczu, już nie tylko rękami, ale i słowem, czy uniesieniem powieki. W jednym z rozdziałów ,,Morowej Księgi'' używał do tego piasku znad wód opływających Nawię Jasną, a ,,Codex vimrothensis'' wspomina tu o śniegu.



,,Dziwne materii pomieszanie – oto co można powiedzieć o tej historii. Jest tu trochę żywotu pana św. Mikołaja, wierzeń ludu polskiego i ruskiego, czy moskiewskiego. Przytoczona tu nieco śmieszna historia jest mitem, a w mitach są zawarte pragnienia ludów. Doktor Anielski [przydomek św. Tomasza z Akwinu] uczył, że w każdym pragnieniu jest zawarte pragnienie Boga. Możliwe, że pogańscy twórcy tego krotochwilnego opowiadania, wymyślając Dziadka Mroza, nie wiedząc tego, marzyli o kimś takim jak prawdziwy św. Mikołaj'' – ks. Aleksander Solewicz ,,Glosariusz''.


niedziela, 18 stycznia 2015

Oniricon cz. 91

Śniło mi się, że:



- Jena ov Blackeyova i Avrilius ov Janusaitis leżeli w moim pokoju w łóżku na oczach całej klasy,



- moja koleżanka z gimnazjum Marta ov Jasenova była czarownicą i latała na miotle; w tym śnie Baba Jaga nazywała się Ewa Kopacz; porównywałem Ewę Kopacz do Ilzy Koch,



- w rozmowie z Jeną ov Blackeyovą powiedziałem, że było wiele pięknych czarownic np. Małgorzata Nikołajewna i Yennefer,



- w jakimś budynku spotkałem Jenę ov Blackeyovą; była zajęta rozmową, miała blond włosy i białą suknię,



- w stołówce, opierając się na psychoanalizie Junga wysnułem teorię, że Sauron był mroczną stroną osobowości Tolkiena, a Frodo - stroną jasną,



- Aleister Crowley napisał powieść science fiction o inwazji kosmitów na Ziemię,
- Rzymianie spotkali Cyganów i dowiedzieli się od nich o istnieniu rzeki Tanais,



- byłem Cyganem lub Scytą i jechałem autobusem razem z grupką dzieci,



- przed zaśnięciem zobaczyłem dwugłowego, skrzydlatego lwa (jeden z jego pysków był niebieski),



- pracując w IPN - ie miałem napisać dwie powieści o wilkołakach (w jednej z nich bohaterami były rysiołaki),



- Kleopatra żyła w naszych czasach, wyczerpana pełzła w stronę tramwaju, jakiś pasażer zlitował się nad nią, otworzył jej drzwi i uczynił swą kochanką,



- chciałem pomalować obraz czarnego kota, domalowując mu szablaste kły, ale wyszła z tego kolorowa plama,



- Conan walczył pod ziemią z zielonymi goblinami.

,,Era hobbitów''

W 2003 r. w Indonezji odkryto prehistorycznego, karłowatego człowieka, któremu nadano naukową nazwę Homo florensis, od małej wyspy Flores, potocznie zaś ochrzczono tę istotę mianem ,,hobbita'' z racji niewielkiego wzrostu. W styczniu 2015 r. obejrzałem zainspirowany tym odkryciem, amerykański film fantasy ,,Era hobbitów'' w reżyserii Josepha J. Lawsona z 2012 r. Sugerując się tytułem można by go uznać, za kolejną produkcję zainspirowaną uniwersum J. R. R. Tolkiena, ale w rzeczywistości hobbity z omawianego filmu bardzo się różnią od tych ze Śródziemia.




Akcja rozgrywa się 12 000 lat p. n. e. na wyspie Flores. Głównym bohaterem jest młody hobbit Goben o śniadej cerze i długich, czarnych włosach (w pierwszej chwili wziąłem go za … kobietę! ;). Goben wynalazł miotacz do włóczni, nazywany przez niego ,,pomagierem'' i instrument muzyczny. Miał ojca Tateka (noszącego sumiaste wąsy, czego nie spotyka się u hobbitów z Shire), matkę Sutę, oraz zajmującą się uzdrawianiem młodszą siostrę Omi.




W czym reżyser nawiązał do Tolkiena? Hobbity z Flores były nazywane Ludźmi Drzew. W przeciwieństwie do hobbitów z Shire nosiły obuwie i nie paliły fajkowego ziela. Pomijając wzrost przypominały kolorem skóry i włosów współczesnych Indonezyjczyków. Istoty te czciły boginię Matkę Ziemie i nie jadły mięsa (Tolkienowskie hobbity nie miały kultu religijnego i nie można ich było uznać za wegetarian).
Ludzie z gatunku Homo sapiens sapiens z perspektywy hobbitów byli Gigantami. Polowali na zwierzęta i czcili Ojca Niebieskiego. Było to plemię wojowników i wojowniczek. Ich wódz, zrazu unikający walki z reprezentantami zła, może nasuwać skojarzenia z Teodenem – królem Rohanu z ,,Władcy Pierścieni''.
Odpowiednikiem orków byli Skalni Ludzie – kanibale z Jawy, czczący lunarnego boga (Saurona?). Mieli spiłowane na spiczasto zęby i słynęli z okrucieństwa tak wobec hobbitów, jak i wobec Gigantów. Porwali Sutę, matkę Gobena i paru innych Ludzi Drzew, aby ich rytualnie pożreć o pełni Księżyca. Hobbity z pomocą Gigantów przeszkodziły w tym kanibalom, którzy zostali pokonani w wielkiej bitwie.





Mocną stroną filmu są barwne wizje plejstoceńskiej, prehistorycznej przyrody: smoków, czyli skrzydlatych waranów, wielkich, jadowitych waranów o czerwonych grzbietach (w XXI wieku odkryto, że waran z Komodo jest jadowity; dotychczas za jedyne jadowite jaszczurki uważano helodermy arizońską i meksykańską), nosorożec włochaty (współcześnie żyjący nosorożec sumatrzański przypomina kudłate nosorożce doby plejstocenu swym dosyć gęstym owłosieniem), a także trujące drzewa. Film uznaję za udany; być może tak wyglądałby ,,Hobbit'', gdyby napisał go nie Tolkien, ale R. E. Howard ;-)..