,,Ziemia
zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią
bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami’’ - Rdz 1,2
Pierwszy
kontakt z twórczością Zofii Drapelli miałem w klasie piątej
kiedy przeglądając podręcznik do języka polskiego natrafiłem na
legendę o Latającym Holendrze. Była to historia bezbożnego
kapitana, który bluźniąc Bogu uparł się by płynąć w czasie
sztormu pod pełnymi żaglami. Został ukarany za pychę zamianą w
morskiego diabła, który aż do końca świata miał żeglować na
widmowym okręcie ,,Woltyżerze’’
razem z majtkiem – potworem i sprowadzać nieszczęścia na innych
ludzi morza. Załoga Latającego Holendra składała się z
potępionych marynarzy z całego świata; było to swoiste pływające
piekło…

Legendę
tę autorzy podręcznika wzięli z książki Zofii Drapelli ,,Mity
i legendy morskie’’
wydanej w 1972 r., którą przeczytałem po raz pierwszy na studiach.
Jest to obszerny zbiór mitów i legend z: Mezopotamii, Egiptu,
Grecji, Rzymu, Islandii, Szwecji, Finlandii, Chin, Japonii, Nowej
Gwinei, Fidżi, Nowej Zelandii, Tahiti (Polinezja Francuska),
Irlandii, Francji, Portugalii, Wybrzeża Kości Słoniowej, USA
(Aleuty, Kalifornia), Belgii, Holandii, Hiszpanii, Indii, Polski,
Litwy, Maroka i Rosji.

W
licznych mitologiach morze jest przedstawiane jako pierwotny żywioł,
z którego wynurzył się świat. W mitologii egipskiej taki
kosmiczny praocean nosił nazwę Nun. W morzu narodził się fiński
heros Vainamoinen – syn dziewiczej, niebiańskiej bogini Ilmatar,
która stworzyła Wszechświat z kaczych jaj. Synem dobrotliwego
morskiego boga Ea był babiloński bóg Marduk, który stworzył
świat z ciała zabitej przez siebie w epickiej walce potwornej
bogini Tiamat. W Indiach do dziś istnieje podobny mit, w którym bóg
burzy Indra zabił demonicznego smoka Wrytrę, który pochłonął
wszystkie wody na świecie (Wadżra – miotająca pioruny broń
Indry została sporządzona z kości mędrca risziego, który
dobrowolnie oddał życie w tym celu). Wreszcie w micie pelazgijskim
bogini Eurynome stworzyła świat tańcząc na powierzchni
kosmicznego oceanu razem z wężem Ofionem.

Wyobraźnia
twórców mitów powierzyła władzę nad morzami i oceanami licznym
bogom i boginiom jak: sumeryjski Enki (akadyjski Ea), Izyda, Amon,
Mut i Min (egipskie bóstwa min. żeglugi), grecki Posejdon (rzymski
Neptun) wraz z żoną Amfitrytą – Salacją (początkowo bała się
zostać żoną groźnego boga morza, lecz mądry delfin przekonał ją
łagodną perswazją), zmiennokształtny Proteusz i jego córka
Ejdotea, boginka Leukotea (nim utopiła się morzu była śmiertelną
kobietą o imieniu Ino; jako bogini pomogła Odyseuszowi dostać się
na wyspę Feaków), skandynawscy bogowie Njord, Aegir i jego
zatapiająca statki żona Ran, fiński bóg Ahti i jego żona
Vellamo, chińska bogini Lin wskazująca drogę zabłakanym żeglarzom
i chroniąca ich przed morskimi smokami, pięciu smoczych władców
morza, japoński porywczy i nieobliczalny bóg burzy i oceanu
Susanoo, Tangaroa (polinezyjski bóg oceanu), ruski Władca Morza,
który najpierw pomógł Sadce wzbogacić się, później zaś nie
chciał wypuścić go ze swego władztwa (jego odległym pierwowzorem
mógł być słowiański bóg Weles), żmudzka bogini Jurata ukarana
śmiercią przez ojca za miłość do śmiertelnego rybaka i wielu
innych. Również w religiach monoteistycznych, Jedyny Bóg (np.
Allah) posiada władzę nad morzem. W hiszpańskiej legendzie z
Ceuty, Bóg ukarał nieposłuszne morze każąc moskitom je wypić;
od tego czasu jest ono słone.

Morza
zapełniano też licznymi demonami i potworami jak: greckie nimfy -
nereidy (córki boga Nereusza i bogini Doris) i okeanidy (córki
Okeanosa – boga słonej rzeki opływającej płaską Ziemię), wąż
morski Jormungandr – syn Lokiego, Ahtoiset – fiński lud wodny,
smoki, ośmiornica kwita, której Melanezyjczycy składali ofiary z
ludzi, żywe kamienie atakujące łodzie Melanezyjczyków,
melanezyjskie koboldy morskie (ich wodzem był Ngorieru),
polinezyjskie potwory morskie będące synami wodza Puny: miecznik
Atu, rekin Manoa, małż Pahuiti i ośmiornica Be, sługa Puny –
potworny ptak Matutu, afrykańska syrena Tawaloro, necki
(holenderskie zielonowłose nimfy morskie, które przepowiedziały
późniejszą przewagę Amsterdamu nad portem Muiden), trolle
władające wiatrami, okrutny lapoński olbrzym ukrywający swoje
serce na wyspie otoczonej płonącym morzem, wabiąca ludzi w
zasadzkę rusałka z Nidy, ryba o złotych płetwach z jeziora Ilmen
(złowiona przez Sadkę), wąż morski hydrarchos
z legend marynistycznych całego świata i całe mrowie innych.
Zainteresowanych tym morskim bestiariuszem polecam inną książkę
Zofii Drapelli ,,Od
Lewiatana do Jormungandra’’.

Z
morskim żywiołem związane są również przygody herosów takich
jak: ratujący siebie lub innych przed potopem sumeryjski Ziusudra,
akadyjski Utnapisztim czy chiński Jü,
Tezeusz (został ugoszczony przez boginię Amfitrytę gdy przybył na
dno morza po pierścień wrzucony przez Minosa), Arion – grecki
śpiewak wrzucony do morza przez piratów i ocalony przez delfiny,
Eneasz, Frithiof, cieszący się powodzeniem u kobiet przystojny
Tokosikuna z Melanezji, Kahukuna – polinezyjski wynalazca sieci
rybackiej, św. Brendan Żeglarz (chrześcijańska odpowiedź na
celtyckiego boga Brana), Czerwona Maska – budzący trwogę, lecz
sprawiedliwy kapitan z bretońskiej legendy, łebianie zajmujący się
łupieniem rozbitych okrętów, którzy przez pomyłkę dostali się
do Nieba, marokański kapitan Mohamed ould Aich, Protis (razem ze swą
ukochaną Giptis założył Marsylię), czy ruski kupiec Sadko –
bohater byliny z cyklu nowogrodzkiego.

Nadprzyrodzone
właściwości posiadały również okręty jak: słoneczna barka
egipskiego boga Re, ,,Argo’’,
którym Jazon wraz z drużyną wyruszył do Kolchidy po złote runo,
okręty Eneasza zamienione w … nimfy, ,,Ellida’’
- okręt Frithiofa, ,,Naglfar’’
- koszmarny drakkar zbudowany z trupich paznokci, ,,Skidbladnir’’
- sporządzony przez karły okręt boga Freya, który można było
złożyć i schować do kieszeni, mówiące statki pirackie wikingów,
miedziana łódź Vainamoinena, latająca piroga z Kudayuri
(Melanezja), piroga – widmo z Fidżi, czy ,,Mannigfual’’
- fryzyjski statek tak wielki, że utknął w kanale La Manche.
Książkę
oceniam jako bardzo dobrą; zarazem jako kopalnię wiedzy i ucztę
dla wyobraźni. Jedynym minusem są dla mnie odwołania do
marksistowskiego materializmu we wstępie.