Śniło mi się, że:
- znalazłem w wypożyczalni starą księgę z Bizancjum, która zamieniła się w dwie książki: gruzińską i turecką,
- Leszek Miller siedział za stołem ubrany w czarny garnitur, na szyi miał czerwony fular w czarne grochy, były premier lżył Ukraińców i pokolenie Z, aż z gniewu zamienił się w olbrzymią ropuchę,
- w szkole byłem całkowicie zwolniony z lekcji matematyki,
- znalazłem w lodówce karton mleka z twarzą wąsatego Meksykanina, zamiast sombrera miał wystający z głowy żółty pręt (z myśli poprzedzających zaśnięcie),
- Monice Strzępce objawiła się indyjska bogini Yoni, czczona przez nią pod imieniem Wilgotnej Pani, Yoni poprosiła dyrektorkę teatru, aby lepiej traktowała swoich podwładnych,
- zbuntowany ks. Piotr Natanek bardzo się ostatnio zmienił, zapuścił czarną brodę i wąsy oraz odprawiał msze obnażony do pasa, pokazując przy tym imponujące mięśnie,
- jadłem czekoladki, podczas gdy Babcia martwiła się, że nikt nie pamięta o jej urodzinach, usłyszałem tę skargę i podzieliłem się z Babcią praliną,
- w Empiku spotkałem Pavlasa ov Vidłara z całkowicie ogoloną głową, który zapytał mnie czy lubię skinheadów, w odpowiedzi zadałem mu pytanie czy nabiłby murzyńskie dziecko na widły, a wtedy Pavlas zrobił dziwną minę,
- w Szczecinie mieszkała para Murzynów, którzy ostrzegali swojego synka, aby wracał do domu przed zmierzchem, bo w przeciwnym razie złapią go skinheadzi, upieką i zjedzą.







