niedziela, 13 września 2020

Oniricon cz. 629

 Śniło mi się, że:





- w XXI wieku Francuzi i Szwajcarzy wkroczyli na Ukrainię, aby bronić Rosji przed najazdem Chin,







- zimą owczarek podhalański ciągnął sanie,







- dinozaury żyły 8 mln lat temu,







- szedłem po mapie  Beskidów znajdującej się w ,,Atlasie legend tomie I'' Pawła Zycha  i kłóciłem się z przewodnikiem o Żołnierzy Wyklętych,

- pokutnik Duka za krytykę zachowań homoseksualnych został obdarzony zdolnością lotu i unosił się na tle nocnego nieba trzymając w ręku buławę,







- byłem starożytnym Rzymianinem ponieważ posiadałem świadczący o tym dowód osobisty wykonany z brązu, porównywałem się do Pliniusza Starszego z powodu zamiłowania do czytania książek przyrodniczych, również Konrad T. Lewandowski był Rzymianinem, na co dowodem miała być jego potężna postura i skłonność do tolerancji,







- razem z Mamą poszedłem do centrum handlowego gdzie różni ludzie głosili teorie spiskowe, spotkaliśmy tam kosmitów o niebieskiej skórze,







- przed Bożym Narodzeniem dostałem w prezencie wydzielinę zapachową skunksa zmieszaną z mlekiem, Ravialus ov Rikłocic dla żartu pokropił mnie tą wydzieliną, a ja nazwałem go ,,świnią'', potem Babcia chciała mnie oblać tą cuchnąca cieczą,







- pewien meksykański święty wspominał jak w młodości snuł z przyjaciółmi opowieści o Toltosach; rasie olbrzymów z Atlantydy, które zbudowały Aztekom piramidy,







- napisałem, że Jena ov Blackeyova została rekluzą,







- mój ojciec był nieśmiertelnym Chińczykiem (Ba Xian),






- dwóch mężczyzn wlokło ze sobą trzeciego, który był półprzytomny i kazali mu na kamienistej plaży jeść żwir, później na sali sądowej pojawił się chłopiec Junior z filmu ,,Kochany urwis'' i zapowiedział, że będzie jeszcze bardziej niegrzeczny,

- szedłem przez park z Amerykaninem i pokazałem mu charcika pokrytego długim, szarym futrem, zwróciłem jego uwagę na piękne zwierzę, lecz nie był zainteresowany,

- zdziwiłem się gdy Pavlas ov Vidłar pogodził się z ojcem i w rozmowie telefonicznej nazwał go ,,tatą'',

- prawosławni czczą św. Babę - starszą kobietę ubraną na czarno, która cały czas uśmiechała się,







- mamut lub stegomastodont wdarł się do zbudowanego z białego marmuru Urzędu Miejskiego w Szczecinie,

- w toalecie wyśmiewały się ze mnie stworki o ciałach z papieru toaletowego,






- razem z Mamą i przewodniczką pojechałem samochodem do Gruzji przez Bułgarię i Turcję, aby spróbować miejscowej potrawy zwanej ,,cipuszka'', w czasie kontroli celnej chciałem wrócić do Polski, aby skorzystać z toalety. 

Włosień







 

,,WŁOSIEŃ to mały, kudłaty demon domowy z wielkimi łapami o siedmiu palcach, z których każdy kończył się brudnym, zakrzywionym pazurem. Nocami natręt straszył, szturchał, popychał i drapał do krwi śpiących mężczyzn. Rany takie ropiały potem i długo się goiły. Włosień niepokoił też dzieci, łaskocząc je w podeszwy stóp i sycząc do ucha. Białogłowy także nie czuły się przy nim bezpieczne - obleśny stwór obmacywał je w czasie snu. Co gorsza, dotknięte przez niego części ciała, zwłaszcza piersi, z czasem pokrywały się gęstą szczeciną, której nie można było zgolić'' - Paweł Zych, Witold Vargas ,,Bestiariusz słowiański część druga''






 

,,włosień kręty (Trichinella spiralis) - kosmopolityczny, pasożytniczy nicień, występujący u wielu zwierząt: szczurów, lisów, borsuków, łasic, niedźwiedzi, a nawet ssaków morskich. Spośród zwierząt udomowionych bytuje u kotów, psów i świń. Te ostatnie są głównym źródłem zarażenia dla człowieka, u którego pasożyt często występuje. Człowiek jest dla w. k. zarówno żywicielem pośrednim, jak i żywicielem ostatecznym. Cykl rozwojowy przebiega w pełnej izolacji od środowiska zewnętrznego. Człowiek zaraża się, zjadając niedogotowane mięso wieprzowe, zawierające encystowane larwy pasożyta (trychiny). W jelicie, pod wpływem soków trawiennych żywiciela, larwy I stadium zostają uwolnione z osłony. W jelicie cienkim wzrastają i dojrzewają. Samica osiąga dł. 1,1 - 5,8 mm, a samiec 3 - 5 mm. Wnikają do przestrzeni limfatycznej śluzówki, gdzie kopulują. Po kopulacji samice rodzą larwy - ok. 1 500 w ciągu kilkunastu tygodni. Larwy z limfy dostają się do układu krwionośnego. Z krwią wędrują do serca i różnych narządów. W mięśniach poprzecznie prążkowanych (z wyjątkiem mięśnia sercowego) larwy encystują się i jako pasożyty wewnątrzkomórkowe mogą przetrwać wiele lat. Głównym źródłem inwazji dla człowieka są świnie, które najczęściej zarażają się, zjadając dotknięte włośnica szczury. W rozwoju w. k. włączeni są żywiciele parateniczni: owady i ptaki odżywiające się padliną. Przyczyniają się do rozpowszechniania pasożyta, wydalając jego larwy wraz z kałem. [M. K. - K.]'' - ,,Encyklopedia biologiczna tom XI Tk - Wr'' 

Motylica







 

 ,,MOTYLICA był stworem, który wywoływał groźną chorobę owiec mocno przetrzebiającą podhalańskie stada. Ten przypominający szczura lub łasice szkodnik zalęgał się w budynkach inwentarskich i tam roznosił zwierzęcą zarazę. Jedynym sposobem na pozbycie się intruza pozostawało okadzenie owczarni dymem ze specjalnej mieszanki ziół przy wtórze odpowiednich zaklęć. Całe szczęście większość owczarzy słynęła ze znajomości magii i nie miała większych problemów z doborem właściwych formuł'' - Paweł Zych, Witold Vargas ,,Bestiariusz słowiański część druga''





 


,,motylica wątrobowa (Fasciola hepatica) - kosmopolityczna przywra pasożytująca w przewodach żółciowych i wątrobie przeżuwaczy (głównie bydła i owiec), które są jej żywicielem ostatecznym. M. w. ma liściowaty kształt, osiąga dł. do 50 mm i szer. do 12 mm. W cyklu rozwojowym m. w. występuje jeden żywiciel pośredni, którym jest ślimak z rodzaju Galba. Z jaj wydalonych z kałem żywiciela ostatecznego przy odpowiedniej wilgotności wylęga się miracidium i wnika do organizmu ślimaka, gdzie przekształca się w macierzystą sporocystę, w której rozwijają się macierzyste redie. Przedostają się one do trzustkowątroby ślimaka, tam wytwarzają redie potomne, w których rozwijają się cerkarie. Larwy te opuszczają organizm ślimaka, encystują się na roślinach wodnych i przekształcają się w adoleskarie, które po zjedzeniu przez żywiciela ostatecznego, opuszczają cysty i jako niedojrzałe m. w. przedostają się do wątroby, gdzie wzrastają, dojrzewają i rozmnażają się. W organizmie żywiciela ostatecznego, którym sporadycznie może być także człowiek, m. w. powoduje fascjolozę. [M. K. - K.]'' - ,,Encyklopedia biologiczna VII Mo - Oś''

sobota, 12 września 2020

,,Atlas legend tom I''

 








Na przełomie sierpnia i września 2020 r. przeczytałem najnowszą książkę Pawła Zycha ,,Atlas legend tom I’’. Jest to pierwsza część nowego, rozplanowanego na trzy tomy cyklu w obrębie serii ,,Legendarz’’ wydawanej przez wydawnictwo ,,Bosz’’.

Tematykę stanowią legendy pieczołowicie zebrane z pięciu województw Polski zachodniej i południowej:






a) wielkopolskiego (Chocz, Chodzież, Chojno, Czarnków, Drachowo, Gniezno, Gołańcz, Gołaszyn, Gołuchów, Gostyń, Góra Anny, Grodzisk Wielkopolski, Iwno, Jarocin, Kalisz, Kazimierz Biskupi, Kępno, Kobylin – Jutrosin – Dubin, Koło, Konin, Kościan, Kotlin, Kotłów, Koźmin Wielkopolski, Kórnik, Krajenka, Krobia, Krotoszyn, Leszno, Łękno, Łobżenica, Margonin, Międzychód, Mikstat, Mosina, Nowy Tomyśl, Oborniki, Obrzycko, Osieczna, Ostrów Wielkopolski, Ostrzeszów, Owińska, Piła, Pleszew, Pniewy, Pobiedziska, Połajewo, Poznań, Przemęt, Rawicz, Rogalin, Rogoźno, Rychwał, Ryczywół, Rydzyna, Sieraków, Skoki, Słupca, Stęszew, Sulmierzyce, Swarzędź, Szamotuły, Ślesin, Śrem, Środa Wielkopolska, Turek, Turew, Wągrowiec, Wolsztyn, Wronki, Września, Zakrzewo, Zbąszyń, Złotów i Żerków),







b) lubuskie (Babimost, Bytom Odrzański, Danków, Dobiegniew, Gorzów Wielkopolski, Górzyca, Gubin, Jasień, Kostrzyn nad Odrą, Kożuchów, Krosno Odrzańskie, Lubniewice, Łagów, Międzyrzecz, Nowa Sól, Nowogród Bobrzański, Przewóz, Pszczew, Skwierzyna, Smogóry, Strzelce Krajeńskie, Sulechów, Sulęcin, Szlichtyngowa, Szprotawa, Świebodzin, Torzym, Wschowa, Zielona Góra, Żagań, Żarki Wielkie i Żary),







c) dolnośląskie (Bardo, Bierutów, Bolesławiec, Bolków, Bystrzyca Kłodzka, Dzierżoniów, Głogów, Góra, Grodziec, Gryfów Śląski, Janowice Wielkie, Jawor, Jelenia Góra, Kamieniec Ząbkowicki, Kamienna Góra, Karpacz, Karpniki, Kliczków, Kłodzko, Kowary, Lądek – Zdrój, Legnica, Lubań, Lubawka, Lubiąż, Lubin, Lwówek Śląski, Międzybórz, Międzylesie, Milicz, Nowa Ruda, Oława, Prusice, Przemków, Sobótka, Strzegom, Strzelin, Sucha, Szczytna, Szklarska Poręba, Środa Śląska, Świdnica, Świebodzice, Świerzawa, Trzebnica, Wałbrzych, Wambierzyce, Wleń, Wojcieszów, Wołów, Wrocław, Zagórze Śląskie, Ząbkowice Śląskie, Zgorzelec, Złotoryja i Żmigród),







d) opolskie (Bobrów, Biedrzychowice, Branice, Brzeg, Byczyna, Dobrodzień, Głogówek, Głubczyce, Głuchołazy, Gogolin, Góra Świętej Anny, Kędzierzyn – Koźle, Kietrz, Kluczbork, Korfantów, Krapkowice, Moszna, Namysłów, Niemodlin, Nysa, Olesno, Opole, Otmuchów, Raczków, Prószków, Prudnik, Racławice Śląskie, Strzelce Opolskie i Wołczyn),







e) śląskie (Będzin, Bielsko – Biała, Bieruń, Bobolice, Bytom, Chorzów, Cieszyn, Czechowice – Dziedzice, Czeladź, Częstochowa, Danków, Dąbrowa Górnicza, Gliwice, Jastrzębie – Zdrój, Jaworzno, Katowice, Kłobuck, Koszęcin, Koziegłowy, Krzepice, Lubliniec, Lubsza, Mikołów, Morsko, Mysłowice, Ogrodzieniec, Piekary Śląskie, Pilica, Pszczyna, Pyskowice, Racibórz, Radzionków, Ruda Śląska, Rudy, Rybnik, Siemianowice Śląskie, Siewierz, Skoczów, Sławków, Sosnowiec, Szczekociny, Szczyrk, Świętochłowice, Tarnowskie Góry, Toszek, Tychy, Woźniki, Zabrze, Żarki, Żarnowiec, Żory i Żywiec.

Książkę zdobią liczne, kolorowe ilustracje, mapy i plany miast. Zawiera też obszerną bibliografię.







Akcja zamieszczonych w zbiorze legend rozgrywa się od pogańskich pradziejów, przez wojny Piastów z Niemcami (słynna bitwa na Psim Polu), Tatarami (bitwa pod Legnicą w 1241 r.), niszczące najazdy husytów, wojnę trzydziestoletnią, potop szwedzki, rozbiory Polski (legendy o królu pruskim Fryderyku II), wojny napoleońskie, aż do XX wieku (przekaz o ukazującym się w wychodku familoka katowickim duchu o nieokreślonej płci).








Omówione zostały legendy dotyczące lechickich początków Polski, o jakich nie śniło się Bieszkowi ;). Znajdziemy tu opowieść o Lechu, bracie Czecha i Rusa, który założył Gniezno w miejscu gdzie ujrzał gniazdo białego orła. Nazwa Poznania upamiętnia poznanie się Lecha, Czecha i Rusa po długiej rozłące. Podobnie nazwa Cieszyn wskazuje, że bracia owi cieszyli się, gdy znów się zobaczyli. Kalisz powstał w miejscu gdzie drużyny trzech słowiańskich wodzów walczyły o upolowanego tura. W miejscu dzisiejszego Rogalina trzech braci – eponimów polowało na łosie. Tam gdzie teraz leży Konin, wymarłe dzikie konie – tarpany uratowały życie Lecha przed półdzikimi smolarzami. Dowiadujemy się, że najstarsza, legendarna stolicą Polski nazywał się Stobnica, zaś Wanda skoczyła do Wisły w Skoczowie. Żagań założyła Żaganna – wojownicza księżniczka z plemienia Wiślan, wódz Nowiko był eponimem Nowogrodu Bobrzańskiego, nazwa Żywiec wywodzi się jakoby od leśnego króla Żywa (w rzeczywistości: od żywca wieprzowego), Tych – od chłopa Tichego, czyli Cichego, zaś Kłobuck – od znalezionego zbójnickiego, wysokiego nakrycia głowy zwanego kłobukiem. Zabrakło Kruszwicy i związanej z nią legendy o Popielu zjedzonym przez myszy, która jednak i tak jest bardzo dobrze znana.







Wpływ na polskie imaginarium wywarły legendy czeskie (duch księżnej Libuszy, junak Biwoj – przodek rodu Świnków walczący z dzikiem, rzeźba lwa o dwóch ogonach z Kłodzka), łużyckie (XVIII – wieczny czarodziej Krobat, którego świnie tańczyły oberka) i niemieckie (dobroczynna wodnica z Warty nosiła niemieckie imię Herta, czyli Nerthus, nazwa Kostrzyn miała się wywodzić od ,,küss Trin’’, czyli ,,pocałuj Kasię’’, bohaterem jednej z opowieści był Vincent Prissnitz – twórca wodolecznictwa).







Na kartach atlasu ożywają pogańscy bogowie (Świętowit, apokryficzna bogini Jowara i bóg His), święci (Maryja, św. Wojciech i jego brat bł. Radzim Gaudenty, św. Anna, św. Jan Ewangelista, św. Mikołaj, św. Jerzy, św. Marceli, św. Jadwiga Śląska i św. Barbara; ta ostatnia miała pochodzić z Zabrza, a jej wyrodny ojciec zamienił się w Ducha Zabrzeskiego), duchy, wampiry, diabły, czarownice, krasnoludki, olbrzymy, strzygi, rusałki, wodniki, utopce, smoki, bazyliszki i gryfy.

Jest to wspaniała książka. Czekam na kolejne ;).

piątek, 11 września 2020

Oniricon cz. 628

 Śniło mi się, że:



 



- Jan Długosz napisał dzieło historyczne zatytułowane ,,Fenix'', w którym negatywnie ocenił Władysława Jagiełłę, mimo to król mianował go wychowawcą swoich synów; Władysława Warneńczyka i Kazimierza Jagiellończyka,







- czarownica Bosorka idąc boso szarą, pylistą drogą, zaczarowała ją, a potem miała pretensje do księdza, który ową drogę poświęcił i tym samym pozbawił magicznej mocy,







- w czasie pielgrzymki w Beskidy przewodnik Tomasus ov Urbanix powiedział, że w Koninie znajduje się najstarszy znak drogowy w Polsce,






- bibliotekarce nie spodobało się, że przyszedłem do biblioteki przed terminem i bez książek,







- w serialu o Herkulesie czarownica Tyfona Le Grey zdobyła zaufanie rodziców niemowląt, aby potem oddawać na nie kał,







- kiedy chodziłem do przedszkola dorośli cały czas opowiadali mi o powstaniu warszawskim, a potem dostałem strzelbę lub karabin i musiałem iść do lasu,







- Gaja Sakti przybyła z Wenus gdzie do dziś żyją dinozaury na Ziemię, aby uczyć dzieci w szkole,







- młodzieniec z naszego świata trafił do świata opisywanego przez Clarka Ashtona Smitha, światem tym władał potężny czarnoksiężnik, któremu służyły potwory podobne do archeopteryksów i żółwi, młodzieniec uciekł z krainy iluzji władanej przez czarownika, tymczasem Herkules, Jolaos i Chuck Norris szli ulicą zamieni w potworne żółwie,







- Aleksander Wielki opisał w liście do Arystotelesa jak przekroczył Równik i został przez Posejdona inicjowany na żeglarza, Arystoteles zapewnił w liście swojego ucznia, że mu wierzy,

- Kościej był humanoidalnym płazem pokrytym szarą, opalizującą skórą, miał krótki ogon, żółte oczy i jeździł czarnym samochodem,

- wilki stosują środki poronne,







- jadłem ogromne ilości szynki,







- miałem przyjaciela, który był czarnym, mówiącym nosaczem, przeniosłem się z nim w czasie do starożytności i jako dorosły człowiek zacząłem chodzić do przedszkola; czarny nosacz okazał się autorem Księgi Rodzaju, chcąc aby mój przyjaciel zamienił się w człowieka, uciąłem mu nożyczkami ogon, a on nie poczuł bólu,







- czepiak belzebub ma czarne futro, ludzką czaszkę i jest królem wszystkich małp żyjących w Ameryce Południowej,






- pewna kobieta szyjąc, ukłuła się w palec, pomodliła się i w miejscu rany wyrósł jej kaktus,







- kiedy dwóch Cyganów siedziało w bagnie i kłóciło się do kogo ono należy, biegłem za prawosławnym świętym; Dziadkiem Mrozem idącym szczytem wzgórza, Dziadek Mróz zjawił się w cerkwi i nim rozdał prezenty zjadł ofiarowany mu chleb. 

czwartek, 10 września 2020

Pielgrzymka w Beskidy i na Słowację

 

,,BESKIDY, pasma i masywy górskie w pn., zewnętrznej części Karpat, na obszarze Polski, Czech, Słowacji i Ukrainy. Dzielą się na Beskidy Zachodnie, Beskidy Środkowe i Beskidy Wschodnie. Najwyższy szczyt Howerla (2061 m), na terenie Polski – Babia Góra (1725 m).’’ - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga Geografia A – K’’





 


W dniach 1 – 6 września 2020 r. pojechałem na autokarową pielgrzymkę na południe Polski i na Słowację zorganizowaną przez Biuro Podróży ,,Santiago’’ działające przy katedrze pod wezwaniem św. Jakuba w Szczecinie. Początkowo pielgrzymka miała się odbyć w kwietniu, lecz została przełożona z powodu pandemii koronawirusa. W czasie wrześniowego wyjazdu wymagane było noszenie masek.







Pierwszego dnia (we wtorek) z samego rano jechaliśmy na południe. Wśród mijanych przez nas miejscowości był Gogolin, gdzie widzieliśmy pomnik Karolinki i Karliczka – postaci z ludowej piosenki.







Opiekujący się naszą grupą ksiądz opowiadał o polskiej mistyczce, Alicji Lenczewskiej (1934 – 2012) ze Szczecina, z zawodu nauczycielce. Napisała dwa dzieła: ,,Świadectwo. Dziennik duchowy’’ i ,,Słowo pouczenia’’ zawierające jej objawienia prywatne. Należała do Odnowy w Duchu Świętym i zmarła w opinii świętości.

Ksiądz wyświetlił nam również amerykański film religijny ,,Ślady stóp’’ (ang. ,,The Footprints’’) opowiadający o pielgrzymce do Santiago de Compostela w Hiszpanii.







W czasie postoju w województwie opolskim uczestniczyliśmy we Mszy Świętej na Górze Świętej Anny (niem. Annaberg). Św. Anna, żona św. Joachima, była matką Maryi i babcią Jezusa Chrystusa. Imiona rodziców Maryi są znane z tradycji apokryficznej, lecz uznanej przez Kościół. Usłyszałem wówczas legendę o hiszpańskim krzyżowcu, który zdobył figurkę św. Anny w Ziemi Świętej i założył jej sanktuarium w miejscu, gdzie zaprzężone do wozu z cennym artefaktem woły nie chciały iść dalej. Nie jest to jedyny ludowy przekaz o św. Annie.


,,Największy ośrodek kultu świętej w Polsce stanowi Góra Świętej Anny. Według legendy mieszkał tam kiedyś smok, ale z pomocą św. Jerzego został pokonany. Wystawiono więc świętemu dziękczynną kapliczkę. Po pewnym czasie na górze polował właściciel pobliskiej Poręby. Nagle w gąszczu drzew, wśród konarów starej sosny, ujrzał on jaśniejący blaskiem wizerunek św. Anny z Matką Boską na ręku. Szlachcic uznał to za znak, że czas zmienić patrona swych włości, wystawił Annie kapliczkę, a imieniem świętej nazwał całą górę’’ - Paweł Zych, Witold Vargas ,,Święci i biesy’’





 


Opiekę nad sanktuarium sprawują ojcowie franciszkanie. W ich kościele znajdują się podobizny min. króla Francji; św. Ludwika IX (1214 – 1270) – protektora zakonu franciszkanów i scholastycznego teologa i filozofa bł. Jana Dunsa Szkota (1266 – 1308), który w pracy ,,Opus Oxoniense’’ bronił prawdy o Niepokalanym Poczęciu Maryi.

Ostatni etap pierwszego dnia podróży, a zarazem bazę wypadową do kolejnych wycieczek stanowił Ośrodek Wypoczynkowy Hanka w Zawoi. Jest to najdłuższa wieś w Polsce, do tego utrzymująca się z samej turystyki.






Środa przebiegła pod znakiem zwiedzania polskiej strony Orawy – niewielkiego regionu na pograniczu Polski i Słowacji. W XVIII wieku na Orawie wybuchło powstanie katolickich chłopów przeciw protestanckim możnym, zmuszającym ich do zmiany wyznania. Nad regionem wznosi się szczyt Babiej Góry. Przewodnik mówił, że szczyt nazywa się tak, bo pogoda na nim jest zmienna jak kobieta ;).






W Jabłonce odwiedziliśmy tradycyjny góralski jarmark; prezentujący się jednakże bardzo skromnie z uwagi na pandemię. Wśród jego uczestników było wielu Słowaków, a także Węgrów. Przewodnik ostrzegał nas przed produkowanymi masowo góralskimi serami, których brak autentyczności przejawia się min. w użyciu do produkcji samego mleka krowiego zamiast owczego, czy zanurzania w herbacie zamiast uczciwego wędzenia. W zamian obiecał nam oryginalne oscypki sporządzone przez prawdziwego bacę, którymi uraczyliśmy się w sobotę i niedzielę. Sery te, wyborne w smaku ;), w przeciwieństwie do podróbek, zawierały nikłe ilości soli.







W Zubrzycy Dolnej zwiedzaliśmy skansen obrazujący życie na orawskiej wsi. W 1999 r. nakręcono w nim scenę z ekranizacji ,,Ogniem i mieczem’’ Jerzego Hoffmana, w której wiedźma Horpyna wróżyła z wody. Dowiedziałem się również, że w 1938 r. w tej wiosce Karol Wojtyła (ten sam, który w 1978 r. został papieżem) pracował przy budowie drogi jako junak Ochotniczych Hufców Pracy. Miejscowi górale do dziś kłócą się o to w czyjej chacie wówczas nocował. W sumie to smutne, że ludzie kłócą się o kogoś kto głosił pokój :(.







Przed kościołem w Orawce widzieliśmy groby proboszczów, oraz polskich lotników z wojskowego samolotu ,,Karaś’’ poległych 3 września 1939 r. - podporucznika Tadeusza Prędeckiego i kaprala Rudolfa Widucha (z katastrofy ocalał tylko plutonowy Aleksander Rudkowski). Kościół w Orawce jest bogato zdobiony i przypomina trochę cerkiew. Choć bardzo szanuję i podziwiam u naszych braci prawosławnych, ich głęboką wrażliwość na piękno, to muszę przyznać, że kościół w Orawce jest jeszcze piękniejszy niż podlaskie cerkwie, które zwiedzałem w czasie pielgrzymki w 2019 r. W istocie jest to najpiękniejszy, lub jeden z najpiękniejszych kościołów jakie widziałem w całym życiu ;). Stanowi wzorcowy przykład inkulturacji. Jego ściany są malowane w ludowe wzory (nie ma tam ani kawałka białej ściany!). Można tam również ujrzeć cykl obrazów osadzających przykazania Dekalogu w lokalnej scenerii. Przykładowo pierwsze przykazanie (,,Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną’’) ilustruje wiedźma ,,odcinająca’’ chorobę nożem. Tym samym kościół ten ma wartość nie tylko religijną i artystyczną, ale też etnograficzną.






W Ludźmierzu uczestniczyliśmy we Mszy Świętej w Sanktuarium Matki Bożej Gaździny Podhala (przedstawiająca Ją rzeźba jest uśmiechnięta, co nie jest typowe dla sztuki Maryjnej). Sanktuarium jest bogato zdobione w ludowym stylu. Szczecińskie kościoły (poza bazyliką św. Jana Chrzciciela) na tle świątyń z południa i wschodu Polski pod względem estetycznym wypadają ubogo i smutno.







W czwartek pojechaliśmy do Żywca. Miasto to dawniej należało do szlacheckiego rodu Habsburgów; bocznej linii słynnej austriackiej dynastii, która od XVI wieku do 1918 r. władała znacznymi obszarami Europy Środkowej. Mimo pokrewieństwa z zaborcami, żywieccy Habsburgowie byli polskimi patriotami. W XX wieku odmówili kolaboracji z Hitlerem i byli prześladowani zarówno przez nazistów jak i komunistów. Zwiedzaliśmy przylegający do ich pałacu okazały park, w którym znajduje się rzeźba siedzącej na ławce arcyksiężnej Marii Krystyny Habsburg (1923 – 2012). Przewodnik wspominał, że kiedyś spotkał ją osobiście.






Na żywieckim rynku widzieliśmy synagogę. Żydom udało się postawić mimo dyskryminującego ich prawa wydanego przez pochodzącą z Austrii królową, Konstancję Habsburżankę (1588 – 1631), żony Zygmunta III Wazy i matki Władysława IV i Jana Kazimierza, która zabroniła im osiedlać się w obrębie murów miejskich Żywca.






Jednak zamiast synagogi zwiedzaliśmy słynny browar. Dowiedziałem się wówczas, że piwo ,,Żywiec’’ jest znane na całym świecie. Jego charakterystyczna etykietka przedstawiająca parę tańczących krakowiaków została zaprojektowana po II wojnie światowej z myślą o Polonii amerykańskiej. Gdyby Czytelnik miał wątpliwości przypominam, że byłem, jestem i będę abstynentem, zaś uzasadnienie tej decyzji zostało zawarte w poście ,,Endless August’’.






Na Górę Żar wjechaliśmy kolejką i widzieliśmy lotniarzy skaczących z jej szczytu. Góra ta stanowi obiekt zainteresowania ufologów z uwagi na anomalie fizyczne, wyjaśniane czasem obecnością złóż magnetytów. W rzeczywistości owe anomalie okazały się zwykłymi złudzeniami optycznymi. Sam żadnych tego typu zjawisk nie zaobserwowałem.

Zwieńczeniem dnia była Msza Święta w kościele pod wezwaniem Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Lachowicach.







W piątek przyjechaliśmy do Wadowic; rodzinnego miasta największego Polaka w dziejach; św. Jana Pawła II (1920 – 2005). Zainteresowanych nim odsyłam do posta ,,Słowiański Papież’’. Poza miejscami związanymi z Papieżem, Wadowice, dawniej prowincjonalne, galicyjskie miasteczko, nie jest zbytnio atrakcyjne dla turystów. Rodzinny dom Karola Wojtyły stanowi obecnie muzeum, o którym tak można przeczytać w ulotce promocyjnej:







,,Muzeum Dom Rodzinny Ojca Św. Jana Pawła II


Budynek pochodzi z XIX w. W 1919 r. wprowadziła się tu rodzina Wojtyłów. Wynajęła ona na pierwszym piętrze dwupokojowe mieszkanie z kuchnią. To właśnie tutaj, 18 maja 1920 r. urodził się Karol Józef Wojtyła – św. Jan Paweł II. W 1984 r. powstała wystawa papieska udostępniona do zwiedzania.

W 2010 r. rozpoczął się gruntowny remont budynku, w wyniku którego na potrzeby muzeum zaadaptowano nie tylko mieszkanie Wojtyłów, ale całą kamienicę. Po otwarciu w 2014 r. turyści mogą, dzięki multimedialnej ekspozycji, zapoznać się z całą drogą życiową św. Jana Pawła II.

Zwiedzanie rozpoczyna się od okresu wadowickiego. Turyście – pielgrzymowi towarzyszą liczne fotografie z albumu państwa Wojtyłów, znani ludzie mieszkający w Wadowicach, fotografie starego miasta, jego atmosfery. Przechodzi się przez sklep Chiela Bałamutha – który znajdował się w tym miejscu w okresie międzywojennym. Wraz z pielgrzymami kalwaryjskimi udaje się do Sanktuarium Kalwaryjskiego. Wędruje po górach z osobą św. Jana Pawła II.

Sercem muzeum jest mieszkanie, w którym urodził się i wychował Karol Wojtyła. Wewnątrz znajdują się oryginalne eksponaty związane z rodziną Wojtyłów. Całość uzupełnia wystrój, umeblowanie z epoki i osobiste pamiątki św. Jana Pawła II.

Trasa prowadzi przez życie św. Jana Pawła II. Poprzez okres krakowski, liczne pielgrzymki, do Watykanu. Wędrując po Muzeum wraz ze św. Janem Pawłem II doznaje się niezwykłych uczuć. Radości w miejscach, gdzie Ojciec Święty je odczuwał. Przyjemności i trosk płynących z codziennego życia. Smutku i cierpienia, gdy On cierpiał, wreszcie obecności Jego ducha w tym jakże niezwykłym miejscu.


www.domjp2.pl’’


Dom, w którym późniejszy Papież mieszkał ze swoim ojcem, stoi w bliskim sąsiedztwie obecnej bazyliki. Zwraca uwagę zegar słoneczny z łacińskim napisem: ,,Czas ucieka, wieczność czeka’’ (Tempus fugit, aeternitas manet).







,,Bazylika Mniejsza pw. Ofiarowania NMP


Najstarszym elementem Bazyliki jest gotyckie prezbiterium wybudowane po 1440 r., korpus pochodzi z końca XVIII w., natomiast fasada i wieża z końca XIX w. Po 2000 r. wykonano nowe polichromie nawiązujące do nauczania św. Jana Pawła II. Ołtarz Główny z wymienionymi obrazami Matki Bożej i Wszystkich Świętych.

Wewnątrz znajdują się liczne ołtarze oraz cztery kaplice:

* Świętokrzyska z łaskami słynącym obrazem Matki Boskiej Nieustającej Pomocy koronowanym przez św. Jana Pawła II w 1999 r.

* Św. Rodziny z chrzcielnicą, przy której Karol Wojtyła otrzymał sakrament chrztu św. 20. 06. 1920 r.

* Ukrzyżowania: w ołtarzu znajdują się relikwie świętych; o. Pio, Szymona z Lipnicy, o. Maksymiliana Kolbe i o. Stanisława Kazimierczyka.

* św. Jana Pawła II z relikwią krwi Papieża,


www.wadowicejp2.pl’’



 



Nie omieszkałem również spróbować słynnych kremówek i lodów w wadowickiej cukierni ;).






W 1617 r. magnat Mikołaj Zebrzydowski (1553 – 1620) w późnym, pobożnym okresie swojego życia ufundował Kalwarię Zebrzydowską. Wcześniej był warchołem, który w latach 1606 – 1607 wsławił się zorganizowaniem rokoszu przeciwko królowi Zygmuntowi III Wazie (1566 – 1632). W Kalwarii Zebrzydowskiej znajduje się rekonstrukcja Drogi Krzyżowej w Jerozolimie wykonana na podstawie pracy ówczesnego teologa.







Dziady kalwaryjskie, których nazwa dziś jest negatywnym epitetem, niegdyś stanowili swoistą elitę żebraków. Modlili się za tych, którzy dawali im jałmużnę. Zainteresowanych dawną polską ,,subkulturą dziadów’’ i jej związkami z mitologią słowiańską odsyłam do pracy Piotra Grochowskiego ,,Dziady. Rzecz o wędrownych żebrakach i ich pieśniach’’, która recenzowałem na tym blogu.







Oprócz dziadów, Kalwaria Zebrzydowska posiadała również swoich pustelników; rekrutujących się zarówno spośród zakonników, jak i ludzi świeckich. Jeden z ostatnich, chcąc zadać sobie umartwienie, rozpalił ognisko z gazet, aby opalić sobie włosy (NIE namawiam nikogo, aby go w tym naśladował).

W czasie pobytu w sanktuarium uczestniczyliśmy we Mszy Świętej i odprawiliśmy Drogę Krzyżową dostosowaną do wieku i stanu zdrowia pielgrzymów.







W czasie powrotu do Zawoi mijaliśmy renesansowy zamek w Suchej Beskidzkiej należący niegdyś do spolonizowanego Włocha, Kaspra Suskiego vel Gaspara Castiglione (XVI wiek).

O godzinie 20. 00 odbyło się ognisko z kiełbaskami i kapelą. Uspokajam, że ksiądz udzielił na to dyspensy (przykazania kościelne np. zachowanie postu podlegają dyspensie, jednak przykazania Boże np. nie zabijaj, już nie). Byłem już jednak zbyt zmęczony, aby w tym uczestniczyć.







W sobotę po porannej Mszy Świętej w świetlicy obok stołówki miał miejsce wyjazd na Słowację (Slovensko) z paszportem. Ostatnio byłem w tym pięknym kraju w 2018 r. zdążając do Medjugorie (odsyłam do posta: ,,Medjugorie, czyli tam i z powrotem’’). Dowiedziałem się, że na (demokratycznej i wolnorynkowej) Słowacji po dziś dzień funkcjonują PGR – y i nikomu to nie wadzi. Skutkiem przyjęcia jako waluty euro w miejsce korony stała się potworna drożyzna, z której powodu wielu Słowaków przyjeżdża kupować tańszą żywność w Polsce. Jest to kraj bardzo malowniczy (w 2006 r. Rosjanie nakręcili w jego plenerach superprodukcję fantasy ,,Volkodav’’ na podstawie powieści ,,Wilczarz’’ Marii Siemionowej). Z okna autokaru widziałem pasące się owce i krowy, oraz rolników kopiących ziemniaki.

Odbyliśmy rejs statkiem po sztucznym jeziorze, na którym znajduje się wyspa. Mieści się na niej lapidarium pięciu wsi zatopionych przy budowie zapory. Spotkaliśmy nowożeńców robiących sobie zdjęcia w plenerze, a jedna z uczestniczek powiedziała im, że ,,jesteśmy ze Szczecina’’.







Następnie udaliśmy się do zamku w Orawie; zbudowanym na wysokiej górze w XIII wieku. W zamku straszy ponoć Biała Dama z uciętą ręką (została okaleczona przez okrutnego męża) i nawet widziałem wyobrażającą ją kukłę. Inna legenda opowiada o wyrzucaniu domniemanych czarownic przez okno. Był to rodzaj sądu Bożego. Te z nieszczęsnych kobiet, które zginęły przy upadku były uważane za niewinne, zaś te, które przeżyły, palono jako czarownice. Orawski zamek posiada bogatą kolekcję przyrodniczą min. wypchanego sępa kasztanowatego, orła przedniego, dwugłowe cielę – mutanta, kozicę, świstaki, niedźwiedzia brunatnego, wydrę, bociana białego i czarnego, czaplę siwą, kruka, cietrzewia, głuszca, wilka, rysia, borsuki, jelenia, dzika etc., a ponadto zbiory etnograficzne (stroje ludowe), archeologiczne z wczesnego średniowiecza i kolekcję portretów miejscowych możnowładców węgierskich (Słowacy nie mieli własnej szlachty tylko węgierską, zresztą oba narody do dzisiaj się nie lubią). Niektóre z namalowanych postaci miały zdeformowane dłonie, co - według przewodnika - było zemstą malarza za ich skąpstwo. Widziałem wśród eksponatów min. pańskie łoże z baldachimem z XVII wieku (baldachim chronił przed spadającymi z sufitu insektami i odchodami gryzoni) oraz kolekcję ozdobnych krzeseł w bibliotece (na jednym z nich było wyobrażone godło Czechosłowacji).







W niedzielę po porannej Mszy Świętej w świetlicy, śniadaniu i oddaniu klucza, wyruszyliśmy w kierunku Szczecina. Czuwający nad nami ksiądz, który niegdyś posługiwał w Australii, ciekawie opowiadał nam o tym najmniejszym kontynencie, oraz wyświetlił film o australijskiej Polonii. Oglądaliśmy również czarno – biały film o św. Bernadecie Soubirous (1844 – 1879) z serii ,,Ludzie Boga’’ (zainteresowanych bardziej współczesnym filmem na jej temat odsyłam do posta: ,,Św. Bernadetta na srebrnym ekranie’’). Wróciłem późnym wieczorem, zmęczony, ale szczęśliwy ;).