czwartek, 2 września 2021

,,Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów''

 

,,Baron Roman von Ungern – Sternberg, przywódca jednej z grup wojujących w czasie wojny domowej w Rosji, po obaleniu caratu wyparty został do Mongolii. Przepędził stamtąd Chińczyków i rządził terrorem. Uważał, że jest żywym wcieleniem Dżyngis – Chana. Miał zwyczaj pijać świeżą krew komunistów, dla zdrowia. Że też się tym nie zatruł. Podawany jest jako przykład tzw. wampiryzmu’’ - Roman Antoszewski ,,Przyroda inaczej czyli ciekawostki część 1’’





Czytając na studiach ,,Encyklopedię ‘Białych Plam’’’ dowiedziałem się po raz pierwszy o Antonim Ferdynandzie Ossendowskim (1876 – 1945) – polskim pisarzu (autorze ponad 130 wydanych pozycji), doktorze chemii, globtroterze, poliglocie znającym osiem języków w tym chiński i mongolski, myśliwym, przyjacielu Kornela Makuszyńskiego 1, luteraninie (w 1942 r. nawrócił się na katolicyzm) i antykomuniście. Z powodu książki ,,Lenin’’ piętnującej bolszewicką rewolucję i jej prowodyra, w czasach PRL – u został skazany na zapomnienie, zaś NKWD ekshumowało jego zwłoki, aby przekonać się czy naprawdę umarł!






Na przełomie sierpnia i września 2021 r. przeczytałem książkę Ossendowskiego ,,Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów’’ (ang. ,,Beasts, Men and Gods’’); relację z podróży przez Syberię, Mongolię, Chiny i Tybet odbytej w 1921 r. Książka została po raz pierwszy wydana w USA w 1921/ 1922 r, zaś wydania brytyjskie i polskie ukazały się w 1923 r.






Bolszewicy byli całkowicie amoralni i zdolni do każdego okrucieństwa. W 1918 r. Autor uciekał przed nimi z ogarniętego pożogą rewolucji Petersburga na Syberię, znajdującą się pod rządami białego admirała Aleksandra Kołczaka (1874 – 1920). Po jego upadku udał się na konną tułaczkę przez Azję Środkową.





Szamanizm został ukazany jako ciemnota i zabobon oraz czynnik spowalniający postęp w Mongolii. Z drugiej strony Autor opisuje jak sprawdziły się wróżby z przypalanej łopatki barana.






Również obraz buddyzmu mocno różni się od sielanki New Age do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni obecnie. Buddyści zostali ukazani jako ludzie waleczni, a nawet okrutni. Ich duchowni silną ręką trzymali ster władzy w Mongolii. Zdaniem Ossendowskiego w przyszłości mieli podbić zlaicyzowaną Europę, co zresztą częściowo się spełniło, choć nie na drodze militarnej. Duchowym i politycznym przywódcą Mongołów był Żywy Budda; Bogdo – Dżeptsung – Domba – Hutuhtu – Gegeni – Chan; w skrócie Bogda – Chan (1869 – 1924); człowiek pełen sprzeczności. Doznawał licznych mistycznych wizji, a jednocześnie oślepł z pijaństwa, któremu oddawał się razem z żoną. Posiadał prywatny zwierzyniec i mnóstwo kosztowności oraz rzadkich dokumentów z asyryjskimi tabliczkami włącznie (skąd te ostatnie wzięły się aż w Mongolii?). Lubił nowinki techniczne z Europy takie jak samochód czy gramofon. Jego wrogów uśmiercali lekarze – truciciele.






Ossendowski nawiązał bliską współpracę i zaprzyjaźnił się z jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci XX wieku; z baronem Romanem von Ungern – Sternbergiem (1886 – 1921), przez wrogów nazywanym Krwawym Baronem. Ungern piastował godność generała i chana Mongolii. Miał korzenie niemiecko – węgierskie, oraz niezwykle wojowniczych przodków takich jak: Attyla – władca Hunów, krzyżowcy, Krzyżacy walczący pod Grunwaldem, piraci, oraz XVII – wieczny okultysta, zwany Bratem Szatana. Wyznawał buddyzm tak jak jego ojciec i dziad. Łączył ogromną erudycję z zakresu europejskiej filozofii i literatury ze wschodnim mistycyzmem. Był też przesądny i wierzył we wróżby. Mongołowie widzieli w nim boga wojny. Pokonał Chińczyków i przekazał władzę w stołecznej Urdze (dziś: Ułan – Bator) Żywemu Buddzie. Wierzył, że posiada misję powstrzymania bolszewików i budowy Mongolii rozciągającej się od Wołgi po Ocean Indyjski i Pacyfik. Walcząc z okrutnym wrogiem, stosował surowe kary np. skazał pojmanych komisarzy sowieckich na zatłuczenie kijami. Ossendowski pisał, że udało mu się wyprosić u bezwzględnego barona darowanie kary chłosty dla jego niesubordynowanych oficerów. Zdaniem Ossendowskiego zła sława Ungera została wyolbrzymiona. Prawdziwym sprawcą całego tego okrucieństwa był rosyjski pułkownik Leonid Sipajłow; chory psychicznie sadysta mający głowę w kształcie siodła. Jako jedynego człowieka, Ungern bał się właśnie Sipajłowa, który manipulował baronem za pomocą przepowiedni przekupionego buriackiego szamana. Po zdobyciu Urgi, zmodernizował ją i bronił chińskich kupców przed samosądami motłochu. Według przepowiedni zostało mu tylko 130 dni życia. Wykorzystał je atakując Zabajkale. Dostał się do sowieckiej niewoli, gdzie zmarł w wyniku tortur. Ossendowski zgodnie z jego wolą napisał o nim książkę, dopiero po jego śmierci.






Jako fantastę najbardziej zainteresował mnie wątek Agarthy (Aharty) – podziemnego mocarstwa z mitologii teozoficznej, a konkretnie z prac markiza Alexandra Saint – Yvesa d’Alveydre (1842 – 1909). Sądzi się, że wątek ten został wprowadzony z myślą o czytelnikach amerykańskich gustujących w takiej tematyce. Pod powierzchnią Ziemi w Agarcie kwitła wysoko rozwinięta cywilizacja założona przez uchodźców z Atlantydy. Na wysokim poziomie stały w niej magia i technika. Mieszkańcy Agarthy posyłali służące im duchy w odległe miejsca takie jak gwiazdy i światy równoległe, oraz poruszali się za pomocą bardzo szybkich pojazdów. Posiadali też pismo zwane wotan, w którym napisany został list do Bogdy Chana przechowywany w jego archiwum. Na czele mocarstwa stał tajemniczy Władca Świata, noszący imię Brahytma (Brahmatina) któremu podlegało wielu pomniejszych królów, a który sam czcił Boga. Czasem składał wizyty na powierzchni, zawsze ukazując się z zakrytą twarzą. Odwiedził Indie i Syjam (obecnie: Tajlandia), gdzie jeździł na białym słoniu i uzdrawiał. Jego zwierzchności podlegali magowie zwani panditami i goro. Pierwszym goro, żyjącym w zamierzchłych czasach był Om, którego do dziś upamiętnia buddyjska modlitwa: ,,Om mani padme hum’’. Wśród mieszkańców Agarthy byli ludzie o dwóch językach znający wszystkie języki świata, żółwie poruszające się na szesnastu łapach, wielkie, jadalne węże i ptaki z rybimi zębami. W ciągu wieków w Agarcie bywali min. Budda, Panpsa – założyciel lamaizmu, Cyganie, którzy pod ziemią nauczyli się wróżenia z kart i zielarstwa, oraz waleczny Kałmuk, Taszegun – Lama, który dzięki czarom iluzji potrafił sprowadzić na swoich żołnierzy wizję raju. Raz w roku mieszkańcy Agarthy przysyłali do chińskich mędrców żółwie morskie z tajemnymi naukami wyrytymi na skorupach.






Książka Ossendowskiego stała się międzywojennym bestsellerem przetłumaczonym na 19 języków. Równocześnie toczyły się burzliwe spory o jej wiarygodność, którą kwestionował min. szwedzki podróżnik Sven Hedin (1865 – 1952). Osobiście uważam ją za niezmiernie ciekawą :).



1 Odsyłam do posta: ,,Przyjaciel wesołego diabła’’.

Eleer - Bałasyr

 




,, [...] Stoimy na górze zwanej 'Miłość Chana'. Pod tym kamieniem leżą szczątki jedynej żony surowego chana Gundżura, który przez całe swe życie nie znał kobiety, pędząc żywot mnicha - rycerza. Pod jego stopami występowała krew na ziemi, od jego pałającego wzroku wybuchały pożogi w wielkich miastach, od jego groźnego głosu z rąk wrogów wypadała broń, jak od 'strzały bogów'. Gundżur, będąc jedynym spadkobiercą spuścizny dżyngisowej, brał udział w bojach z Polakami i Węgrami i stamtąd przysłał tu do Erdeni - Dzu wraz z tłumem jeńców młodą i piękną brankę z ziemi polskiej. Powróciwszy z wyprawy, pojął ją za żonę i miłość ich była jak step bezgraniczna i jak wicher potężna. Na imię jej było 'Eleer - Bałasyr', co znaczy 'żona - obrączka'. Miłość i łaska spływały z pałacu chana, zamienionego w świątynię szczęścia, lecz Eleer - Bałasyr umarła po kilku latach, a zrozpaczony chan na rękach zaniósł ją aż tu i, spełniając jej wolę, pochował ją, postawiwszy biały kamień z dalekiej ziemi Bytów, gdzie istnieje wejście do królestwa Wielkiego Nieznanego. Po śmierci chana Gundżura syn jego pochował ojca obok grobu Eleer - Bałasyr, lecz w kilka lat później chińscy powstańcy wykopali kości groźnego władcy i rozproszyli je po stepie... [...] Czy nie jej pomocy zawdzięczają ocalenie i powrót do ziemi ojczystej ci polscy jeńcy, którzy przybywali czasami aż z 'ziemi pesińskiej' (Chin) i ze spadków Pamiru? [...]'' - Antoni Ferdynand Ossendowski ,,Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów''

środa, 1 września 2021

Oniricon cz. 741

         Śniło mi się, że:





- mówiłem Witoldowi Vargasowi, że odpowiednikiem jarchuków; ukraińskich psów broniących przed demonami, są czarne tybetańskie psy z dwiema białymi plamkami nad oczami,






- w Szwajcarii znajduje się pomnik Mefistofelesa zjadającego dzieci, hiszpańska lub portugalska telewizja nakręciła o nim serial, zaś w ,,Gościu Niedzielnym'' oskarżano Immanuela Kanta o satanizm za napisanie ,,Fausta'',




- św. Małgorzata Maria Alacoque, która zlała się w jedno ze św. Agnieszką, udała się na wielki bal u Chrystusa gdzie anioły były kelnerami,






- wieczorem spacerując z kobietą i mężczyzną zobaczyłem rozłożone na murku książki ulicznego sprzedawcy, wśród nich była książka Denisa Diderota lub Monteskiusza ,,O duchu praw'' , wyjaśniałem, że to z niej pochodzi idea trójpodziały władzy, dodałem też, że Monteskiusz był zwolennikiem niewolnictwa,




- pozdrowiłem na ulicy Jenę ov Blackeyovą idącą razem z dziadkiem, a ona mi odpowiedziała,





- rozmawiałem z młodą, rosyjską modelką Małgorzatą, która wzorowała się na Małgorzacie Nikołajewnej i miała na nogach wytatuowane małe pieski,






- rozmawiałem z Mają Lidią Kossakowską o napisanym przez nią tekście przypisywanym francuskiemu teozofowi, markizowi Alexandrowi Saint - Yvesowi d'Alveydre, położyłem stopę na bosej stopie pisarki i martwiłem się czy jej mąż, Jarosław Grzędowicz nie będzie o to zazdrosny,





- na na ulicy spotkałem Pavlasa ov Vidłara, który powiedział, że jest .wk...wiony'' , lecz nie chciałem go słuchać. 

Legenda o carze Aleksandrze I





 ,, [...] w Rosji uporczywie trzyma się mniemanie, że Aleksander I pod imieniem starca Fiodora Kuźmicza, skrył się na Syberii, gdzie błąkał się z uciekinierami z kryminalnych więzień i katorżnikami. Z powodu braku dowodów osobistych bywał często więziony i karany batami; umarł zaś w Tomsku, w którym do tej pory odbywa się specjalna pielgrzymka do domku, gdzie według podania żył i umarł cesarz. Mogiła zaś Fiodora Kuźmicza jest miejscem licznych uzdrowień i innych cudów. Zainteresowanie się tą legendą niektórych członków rodziny Romanowów jeszcze bardziej podtrzymywało wiarę w jej autentyczność. Bolszewicy, którzy, jak wiadomo, powyrzucali z grobów wszystkich carów, w grobowcu Aleksandra I ciała nie znaleźli, co potwierdza jeszcze prawdopodobieństwo legendy i wzmoże pielgrzymkę do mogiły 'starca Fiodora', którym w rzeczywistości miał być Aleksander I, car Rosji, 'z dobrej woli pokutujący za zbrodnie i gwałty swoich poprzedników''' - Antoni Ferdynand Ossendowski ,,Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów''

Oniricon cz. 740

                     Śniło mi się, że:






- kiedy spałem, obudziły mnie krzykiem dwa pterodaktyle,






- Jacek Piekara wystąpił w filmie promującym grę komputerową ,,I, Inquisitor'' i powiedział, że zawsze lubił grać w gry komputerowe, na filmie zobaczyłem też okładkę nieznanej mi książki Tolkiena,

- w czasie pielgrzymki Mama krzyczała: ,,Ksiądz jest głupi!'', UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,

- Józef Piłsudski miał wadę wymowy i mówił ,,wziąść'' zamiast ,,wziąć'',






- na początku XX wieku amerykański generał Dwight Eisenhower prowadził wojnę z Jamajkę i dopuszczał się tam ludobójstwa,





- Aleksander Krawczuk pisał, że mitologia grecka jest pomocna w rozumieniu mitologii słowiańskiej,





- czytałem i pisałem o Piotrze Liroyu - Marcu,





- wpisałem do kanonu fantasy opowiadanie Achiki Szady oraz inne opowiadanie o miłości do harpii,





- po powrocie z pielgrzymki usiadłem w domu przed akwarium, w którym pływała czerwona ryba o wyłupiastych oczach, tak duża jak ja sam,





- do dziś mam w domu zabawkę z dzieciństwa; dużego, gumowego smoka pokrytego wyrostkami,





- w czasie pielgrzymki Mama znalazła na ciemnej klatce schodowej podkowę i zabrała ją jako talizman, uznałem to za grzech bałwochwalstwa i wyrzuciłem ją do śmieci, UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,




- Stanisław Szur powiedział, że nazwa Genewa pochodzi od gniewu,





- bogaci Amerykanie mieli brata - tygrysa, który zamienił się w człowieka i uciekł z domu, okradając swoją rodzinę,




- choć Stefan Wyszyński nie lubił Żydów, w czasie II wojny światowej ratował ich z narażeniem życia,





- w czasie podróży dookoła świata Bolek i Lolek, choć byli jeszcze dziećmi, spłodzili dwóch synów, którzy natychmiast urodzili się i byli takiego wzrostu jak ich ojcowie, Bolek i Lolek zaprzyjaźnili się z Jerrym; lokajem spadkobiercy Fileasa Fogga,




- ks. Tadeusz Isakowicz - Zaleski (we śnie nazywał się o. Jacek Bartosik) założył własne radio, zaś pewien młody mężczyzna obawiał się, że będzie on potępiał literaturę fantasy, powiedział też, że nazwisko Bartosik pochodzi od sikania,




- w toalecie spotkałem wielką, zieloną jaszczurkę, która kazała mi załatwić potrzebę fizjologiczną,




- Stanisław Szur powiedział, że nazwisko Radziwiłł znaczy ,,radzący się wiły'', zaś słowo samuraj znaczy ,,idący sam do raju'' (wymyślone na jawie). 

,,Lilie''

 

,,Z postacią Marii wiązano na wsi wiele różnych ziół i kwiatów:

- białe lilie – symbol dziewictwa [...]’’ 

- Witold Vargas, Paweł Zych ,,Święci i biesy’’





W trzeciej klasie gimnazjum przeczytałem balladę Adama Mickiewicza ,,Lilie’’, której treść, jak podawał sam poeta, została zaczerpnięta z folkloru.






Akcja rozgrywa się w XI wieku po wyprawie króla Bolesława Śmiałego (ok. 1042 – 1081/ 1082) na Ruś Kijowską (1069 r.). Zawarta została aluzja do przekazu bł. Wincentego Kadłubka (ok. 1150 – 1223) o karaniu przez władcę niewiernych żon. Obecne są również ahistoryzmy w postaci szabel (broni polskiej szlachty, a nie rycerstwa) i cerkwi.






Ballada opowiada o niewiernej żonie i matce, która zamordowała męża wracającego z wojny, po czym pogrzebała go i zasadziła lilie na jego grobie. Duch męża straszył ją odtąd nocami. Zbrodniarka odrzuciła propozycję pustelnika, który chciał wskrzesić jej męża. Tymczasem o jej rękę konkurowali dwaj bracia zabitego rycerza. Pustelnik poradził, aby kandydaci upletli wieńce z lilii i położyli je na ołtarzu. Wdowa miała poślubić tego czyj wieniec wybierze. Gdy dokonała wyboru, obaj bracia zaczęli między sobą walczyć w cerkwi. Wówczas przyszedł duch zamordowanego i zganił całą trójkę, a zwłaszcza niewierną żonę. Następnie cerkiew pogrążyła się w ziemi.






W powieści fantasy ,,Królikarnia’’ Macieja Guzka, czarownice żyjące w Polsce, będącej magiczną potęgą, uznawały omawianą balladę za manifest neopogaństwa (odsyłam do posta: ,,Wielki powrót Mistrza Twardowskiego, czyli ‘Królikarnia’’).

wtorek, 31 sierpnia 2021

,,To lubię''

 






W trzeciej klasie gimnazjum przeczytałem najwcześniejszą balladę Adama Mickiewicza ,,To lubię’’.






Akcja rozgrywa się na kresowym bezdrożu gdzieś w okolicach Ruty, gdzie straszyły ludzi nadprzyrodzone zjawiska. Widziano tak skrzydlatego i śmiejącego się wilka, ożywające trupy, tułowie bez głów i głowy bez tułowi, a towarzyszyły temu przerażające zjawiska akustyczne.






Sprawczynią tych fenomenów była pokutująca ,,martwica’’ Maryla; blada kobieta w białym gieźle, nosząca na głowie ognisty wieniec. Pokutowała strasząc za oziębłość wobec zakochanego w niej Józia. Odczarował ją dopiero podmiot liryczny, który powiedział ,,To lubię!’’ w chwili gdy zepsuł mu się wóz. Utwór łączy ludowe wierzenia słowiańskie z katolicką wiarą w czyściec. Sam podmiot liryczny prosi czytelników o modlitwę do Maryi za dusze czyśćcowe.






,,To lubię!’’ to także tytuł kontrowersyjnego podręcznika Marii Jędrychowskiej i Zofii Agnieszki Kłakówny z 1999 r. do języka polskiego.