Wśród listowia drzew Ameryki
Południowej pełzną i czyhają na przechodzące zwierzęta
pijawki
drzewne. W zachodnim Atlantyku
są odławiane
homary amerykańskie. W
wypełnionych słodką wodą norach ziemnych w Ameryce Północnej
kryją się
raczki kopacze, zaś
na tym samym terenie, lecz w nieco innym środowisku egzystują
raki
pręgowane sprowadzone do
polskich akwenów. W
morzach żyją
krabiki amerykańskie
zawleczone do Bałtyku. Dawniej
wywodzono je z Azji. Jak we wszystkich rejonach świata
najliczniejsze są owady, z chrząszczami na czele. Prymat
największego z nich dzierży
rohatyniec herkules
zamieszkujący lasy tropikalne
nad Amazonką i Orinoko razem z
takimi owadzimi olbrzymami jak
żuk
arlekin czy
latarniowiec.
Jednak największą sławę
zdobyła
stonka ziemniaczana, oczywiście
jako postrach rolników. Pierwotnie był to bliżej nie znany
pasiasty chrząszcz, którego areał ograniczał się do terenu
obecnego stanu Kolorado (USA). Ziemniak natomiast, roślina niemal
automatycznie kojarzona ze stonką, pochodzi z Ameryki
Południowej, gdzie uprawiali ją, a nawet uszlachetniali już
Inkowie, a tymczasem ,,przez tak liczne wieki'' stonka tkwiła w
Kolorado nic nie wiedząc o ziemniakach, a zamiast nich zjadała
inne, miejscowe rośliny z grupy psiankowatych. Może więc Czytelnik
zapytać co tak złączyło owe pierwotnie obce gatunki? Po prostu
tym czynnikiem była ingerencja człowieka. Rozprzestrzeniła się
uprawa ziemniaków, który stały się nowym, kuszącym pożywieniem
dla stonki, którą zawleczono do Europy. Jako szkodnik była głośna
już w swej ,,kolebce'', toteż świadomi powagi sytuacji rolnicy
systematycznie niszczyli pierwsze stanowiska. Jednak nadeszła II
wojna światowa i powtórzyła się analogiczna sytuacja jak na
Bliskim Wschodzie z szarańczą; stonka ziemniaczana opanowała całą
Europę. Polskę również.

Największą sławą wśród
amerykańskich motyli zdobył
monarcha. Zwany
też danaidem wędrownym do dawna budził zainteresowanie swoimi
okazałymi wymiarami i kolorowym ubarwieniem. Jednak jego wędrówki
przez wiele lat były tajemnicą dla nauki. Rozszyfrował ją dopiero
F. A. Urquart z Kanady po II wojnie światowej, zapoznawszy się z
budową samolotów, nauczył się znakować motyle. Obecnie wiemy, że
zimę monarchy spędzają w ciepłych rejonach kontynentu, gromadząc
się całymi chmarami. Niewielkie amerykańskie miasteczko Pacyfic
Grove usytuowane na trasie ich przelotów, ściąga rzesze miłośników
przyrody z całego świata. W stadium larwy motyl ten odżywia się
trojeścią amerykańską, toteż wędrując za przenoszonym przez
człowieka po świecie roślinnym pokarmem, rozszerzył swój areał
również na niektóre rejony poza amerykańskie. Proces rozszerzania
areału w wyniku ingerencji człowieka dotyczy również
brudnicy
mniszki, której pierwszym
bastionem był pewien instytut naukowy, z którego jaja
niebezpiecznego dla leśnictwa motyla zostały wywiane przez okno.
Mimo rozpaczliwej próby pozbierania jaj, część z nich została i
dała początek nowej generacji brudnic w … Nowym Świecie. Klęska
amerykańskich drzewostanów została ostatecznie zażegnana dzięki
sprowadzeniu z Europy naturalnego wroga rzeczonego gatunku;
chrząszcza
tęcznika liszkarza. Natomiast
w Ameryce Południowej żyje okazały, niebieski motyl
Morpho
cyprys. Wśród traw
prerii wydają dźwięki brzmiące jako ,,
katy
– did'' koniki polne
zwane
katydidami, zaś
w lodzie najwyższych pięter górskich Ameryki Północnej leżą
nim skute miniaturowe mumie prehistorycznych
szarańczy,
mogące być cenną wskazówką
dla paleontologów, dotyczącą dawnych wędrówek tych owadów.
Spotykamy również wiele gatunków mrówek. W lasach tropikalnych są
to
mrówki koczujące, które
stanowią postrach nie mniejszy niż w Afryce, oraz
zajmujące się
uprawą symbiotycznych grzybów w swoich mrowiskach,
mrówki
Atta. Wśród
drzew spotykamy maskujące się tam
patyczaki. Ponieważ
ewolucja trwa dalej, na terenach USA żyjących z
eksploatacji ropy
naftowej pojawiła się nie mająca polskiej nazwy muchówka
Psilopa
petrolei zjadająca ginące
w ropie owady. Wytępiono natomiast
muchę śrubową,
której przedstawicieli poddano
masowej sterylizacji. Nie brak również pospolitych na całym
świecie
komarów, których
żywiące się krwią samice, przenosząc żółtą febrę, przez
pewien czas powstrzymały budowę Kanału Panamskiego i proszę tu
zwrócić uwagę, bo jest to przykład tworzenia historii przez
zwierzęta i to tak niepozorne jak komary. Mam bowiem na myśli
oderwanie Panamy od Kolumbii przez USA w celu uzyskania od nowego
państwa strefy Kanału – czego bezpośrednią przyczyną była
właśnie owa epidemia, jedna z wielu ,
,wielkich
wojen małego komara''.
Oprócz tego wyróżniamy jeszcze
karalucha surinamskiego,
którego jaja są składane bez
ooteki. Z pająków mamy
czarną wdowę i
podobnego do niej pająka, zwanego
fałszywą czarną
wdową. Największe wymiary (25
cm) osiągają
ptaszniki z
lasów tropikalnych. Z innych pajęczaków mamy tam
skorpiony,
których inwazja zagroziła
mieszkańcom Sao Paulo, a ludzie kontratakując, potruli je DDT.
Martwe skorpiony były zbierane łopatami (pomyśleć ilu to ludzi w
Polsce może się bać os, żab, czy myszy!). Spotykamy też
kleszcze
również popularne na całym
świecie. Zabawę dwoma przedstawicielami jakiegoś
północnoamerykańskiego gatunku opisał Mark Twain na kartach
,,
Przygód Tomka
Sawyera''. W ciepłych
rejonach obydwu Ameryk żyją
skolopendry, a
także
wenezuelskie krocionogi w
czarne i ciemnoczerwone paski. Do mięczaków należy ślimak
Achatina fulica sprowadzony
na Hawaje z opłakanymi skutkami zarówno dla ekosystemu, jak i dla
gospodarki pokładających nadzieję w zwierzęciu ludzi.
Przejdźmy
teraz do kręgowców, zaczynając oczywiście od ryb. Kolumb płynąc
przez Morze Sargassowe opisał bez upiększeń to co widział, czym w
pozytywny sposób od wielu późniejszych podróżników
przedstawiających ów region jako siedlisko morderczych potworów.
Tymczasem jest to bardzo ciekawy ekosystem, w którym organizmem
dominującym są ogromne glony, nazywane po portugalsku
sargassum,
od którego utworzono nazwę akwenu. W gąszczu ich plech żyją
endemiczne
ryby
sargassowe, o
wyglądzie umożliwiającym im kamuflaż w tym ogromnym zielniku, a
także znane z innych rejonów świata
ryby
– piły, ptaszory czy
samogłowy i
nadymki. Trwale
związane z tym morzem są europejskie i amerykańskie
węgorze
przybywające
tam na tarło. Po zakończeniu prokreacji giną, toteż w drodze na
tarło przestają się odżywiać, a nawet trwale zarasta im odbyt.
Wyżej wymieniony odkrywca będąc świadkiem połowów ryb
dokonywanych przez Indian Arawaków, wspominał o przymocowanych do
liny
remorach,
które
wyrzucane w powietrze mocno zaczepiały się skorup żółwia
morskiego, który był już tylko holowany do łodzi. Relacjom tym
nie dowierzano, a były prawdziwe. Co więcej odłowy z remorami
przeprowadzane są też w innych rejonach świata, a legalnie łowić
żółwie morskie można tylko w taki sposób. Z ryb wędrownych
spotykamy również
łososie.
Innym
okazałym drapieżcą wód słodkich jest
szczupak
czarny, który
jako mieszkaniec kanadyjskich jezior został opisany przez Arkadego
Fiedlera na kartach ,,
Kanady
pachnącej żywicą''.
Znacznie mniejszymi drapieżnikami są
okonie
żółte. Kierując
się na południe Nowego Świata zobaczymy wiele ryb z Amazonki i
Orinoko. Pływają tam osławione
piranie,
canero, największe
amazońskie ryby to
arapaimy,
oraz
węgorze
elektryczne. Przejdźmy
teraz do
płazów. W Ameryce Północnej ich przedstawicielem jest
żaba – byk, jak
wiele tych zwierząt żyjąca w wodzie i na lądzie. Od tego
oklepanego wzorca odbiegają południowe
drzewołazy,
żyjące
wśród koron drzew.
Żaby
marmurkowe zostały
odkryte przez J. Y. Cousteau w wodach jeziora Tititaca w Andach,
gdzie szukał hipotetycznych zatopionych skarbów Inków, a dokonał
czegoś cenniejszego – odkrył nowy gatunek. Wiele
południowoamerykańskich płazów bezogonowych, egzystujących na
terenach lasów tropikalnych składa skrzek wprost na liściu, skąd
potomstwo jest spłukiwane do najbliższego akwenu, aby (jeśli nie
trafi do żołądka innego zwierzęcia) stworzyć nową generację.
Tak rozmnażają się min. godne uwagi ze względu na niezwykły
wygląd
żaby
szkliste. Całkiem
inaczej
rozwiązują kwestię potomków
żaby
Darwina. Ich
skrzek i kijanki zyskują bezpieczny azyl w wydłużonym pysku
rodzica, stąd inna nazwa gatunku – gardłoród. O ile wymienione
już drzewołazy o trującej skórze, której jad jest wykorzystywany
przez Indian do zatruwania strzał są nieszkodliwe dopóki się ich
nie dotyka,
żaba
rogata, mylona
z ropuchami próbuje gryźć nawet konia. Bardzo
zabójcza jest
aga
– największa
ropucha świata, mogąca ,,strzelać'' na odległość trującym
jadem zawartym również w skórze. Nawet woda, w której przebywały
jej skrzek, lub kijanki jest przesiąknięta jadem. W latach 30 –
tych XX wieku agi zostały sprowadzone do Australii w celu opanowania
plagi chrząszczy na plantacjach trzciny cukrowej. Lecz jakże złudne
okazało się życzenie, aby takie giganty zadowalały się małymi
owadami! Agi zaczęły wyrządzać szkody wśród miejscowych
drobnych kręgowców, a jako pryskające jadem zagroziły też
ludziom. Nigdy nie przybrało to takiego wymiaru w ich naturalnym
środowisku. Z ropuch spotykamy też niesamowicie
wyglądające, lecz
całkowicie niegroźne
grzbietorody,
których
skrzek jest przechowywany w rozpulchnionej skórze pokrywającej
grzbiet matki. W Ameryce Środkowej i Południowej wśród listowia
spotykamy rzekotki jak
chwytnica
kolorowa, czy
znacznie mniej malownicza
torbówka,
zgodnie
z nazwą inkubująca skrzek w fałdzie skóry grzbietu. Takie są
amerykańskie płazy bezogonowe, a jakich znamy przedstawicieli tych
płazów, które mają ogon? W jaskiniach Teksasu żyje endemiczna
tzw.
salamandra
jaskiniowa zajmująca
na tym terenie niszę ekologiczną
europejskiego odmieńca
jaskiniowego. Również niewielki areał zasiedla
aksalotl
pływający
w meksykańskich górskich jeziorach Xochimilco i Chalco. W 1919 r. w
miejscowości Seymour w USA odkryto
sejmurię – zaawansowanego
permskiego płaza w wielu miejscach podobnego gadom. Najbardziej
znanego pelykozaura,
dimetrodonta
odkryto
właśnie w Teksasie. Wiele też odkopano na
tym terenie szczątków
najrozmaitszych dinozaurów. Pierwszy ich reprezentant,
celofyz
został
odkryty na terenie Ghost Rancho (,,ranczo duchów'') w USA. Równowagę
w ekosystemie kredy utrzymywał
tyranozaur,
jak
i wiele pomniejszych drapieżników np.
despletozaur
w
Ameryce Północnej czy
piatnitzkizaur
na
terenie Argentyny. Dużo było też gatunków biegających jak
troodon, czy
archeotomin. Pełno
było hadrozaurów jak np.
edmontozaur
czy
kritozaur, oraz
ceratopsów, wśród których prymat największego dzierżył
triceratops. Żył
również
stegozaur,
największy
przedstawiciel
Stegosauria
(8 m długości) reprezentujący je w Nowym Świecie. W jurze żyły
zauropody jak:
diplodok,
brontozaur czy
brachiozaur, zaś
w Argentynie pasły się
saltozaur
i
argentynozaur
należące
do tej samej grupy. Cały ten barwny i frapujący wycinek historii
naturalnej dobiegł kresu z niewyjaśnionych przyczyn 65 mln lat temu
w kredzie, a miejsce impaktu (zderzenia z Ziemią) hipotetycznego
meteorytu znajduje się w Meksyku na półwyspie Jukatan. Przejdźmy
do gadów współczesnych. Z jaszczurek gatunkiem autochtonicznym
jest
gekon z
Trynidadu zasiedlający
lasy tropikalne Ameryki Południowej, zaś
gekon
turecki został
zawleczony na Florydę gdzie jednak nie wyrządza szkód w pierwotnym
ekosystemie. Spotykamy oczywiście wiele innych jaszczurek będących
przecież najliczniejszymi gadami świata jak chociażby
jaszczurka
złocista żyjąca
w Ameryce Południowej. Grupą tych gadów skupiającą najwięcej
gatunków są legwany.
Tereny wysunięte najdalej na północ
obejmuje areał
legwana
pustynnego zasiedlającego
obszar dawnego Dzikiego Zachodu. Są też gatunki leśne z południa.
Najbardziej znanym ich przykładem jest
legwan
zielony. Do
celów konsumpcyjnych ludzie rozszerzyli jego zasięg o Karaiby. Żyje
tam też
legwan
czerwonogardzielowy, zaś
po lustrze wody rzek Amazonki i Orinoko biega dzięki szeroko
rozstawionym palcom,
bazyliszek
hełmiasty. Legwany
okazały się w toku historii naturalnej dobrymi kolonizatorami
świeżo ostygłych wysp Galapagos. U ich wybrzeży egzystują
legwany morskie,
zaś
w głębi wysp –
legwany
lądowe. Bardzo
różnorodna jest żyjąca tam grupa legwanów –
jaszczurki
lawowe – swymi
wymiarami i wyglądem odbiegające od innych legwanów. Są
endemitami Galapagos. Często każdą z wysp archipelagu zamieszkuje
inny gatunek jaszczurki lawowej. Są mało znane, a jednocześnie
interesujące dla nauki jako podlegające procesowi autonomizacji. Są
zagrożone przez zawleczone myszy wyrządzające spustoszenie w ich
populacjach. Co do waranów, ich krewnymi są
tegu
w
lasach Ameryki Południowej i występujące na preriach i pustyniach
heloderma arizońska
i
heloderma
meksykańska. Bardzo
charakterystyczną dla Nowego Świata grupą węży są grzechotniki,
wśród których największą sławę zdobyły wyposażone w
dźwięczący rogowy twór na końcu ogona –
grzechotnik
preriowy, grzechotnik teksaski i
grzechotnik
diamentowy zasiedlające
prerie i pustynie Ameryki Północnej. Upodobnił się do nich
pozbawiony jadu
wąż
sosnowy, co
nazywamy mimikrą. Nie są to jednak jedyne grzechotniki na świecie.
W lasach tropikalnych Ameryki Południowej i na Karaibach spotykamy
spokrewnione z
nimi żararaki, których ogon jest organem chwytnym, a
reprezentantami –
żararaka
zielona i
żararaka
Schlegela. Na
tym samym terenie rozpościera się areał
groźnicy
niemej, której
grzechotka przekształciła się w ostry kolec. Wspomniany już wąż
sosnowy jest tylko jednym z przykładów mimikry w świecie węży.
Innym jest niejadowity
wąż
mleczny, który
upodobnił się do bardzo niebezpiecznego
węża
królewskiego. Wśród
bagien Florydy spotykamy groźnego
mokasyna
błotnego jak
i ciemno ubarwione, nieszkodliwe
węże
wodne. Trzeba
mocno wytężyć wzrok, aby wśród listowia dostrzec cienkiego jak
ołówek
węża
zielonego. Największe
amerykańskie węże żyją
w lasach tropikalnych, a są nimi
boa
dusiciel i
anakonda. Z
żółwi na amerykańskich preriach spotykamy
żółwia
norowego. Największymi
lądowymi przedstawicielami owej grupy są
żółwie
olbrzymie z Galapagos. To
od nich wywodzi się nazwa archipelagu. Różnice w kształcie ich
skorup zainspirowały Darwina do stworzenia teorii ewolucji. W wodach
słodkich Ameryki Północnej spotykamy
żółwie
czerwonolice i
żółwie
jaszczurowate, zaś
w Ameryce Południowej –
mata
-mata i
arrau. Te
ostatnie mogą przywodzić na myśl nazwisko słynnego chilijskiego
muzyka, aczkolwiek z muzyką nie mają nic wspólnego. U tropikalnych
wybrzeży Nowego Świata pływają
żółwie
jadalne.
Na
omawianych terenach żyje należący do krokodyli właściwych
krokodyl z Orinoko,
oraz
liczne aligatory. Najdalej na północ rozpościera się areał
aligatora
missipijskiego, który
przetrzebiony przez człowieka, ostał się jedynie na Florydzie,
zwłaszcza w Evergaldes National Park. Pomyśleć, że dawniej jego
zasięg sięgał aż po granicę z Kanadą i Luizjanę!
W tym miejscu Czytelnik mógłby zaoponować; jak taki wielki
jaszczur żył zimą? Po prostu szukał sobie kryjówki w dennym mule
tak jak to czyni aligator chiński w Azji i tam hibernując
egzystował również w chłodnych rejonach swego areału. Populacja
z Florydy nie musi tego praktykować, podobnie jak grupa małych,
południowoamerykańskich aligatorów zwanych
kajmanami.
A
jakie znamy ptaki żyjące w Nowym Świcie, w którego skład
wchodząca Ameryka Południowa dzierży prymat najbogatszego w ptaki
kontynentu świata? Należą do nich wszechobecne na całym świecie
wróble, które
na teren Kanady zostały umyślnie sprowadzone, podczas gdy do
Brazylii dostały się w wagonach transportujących zboże. Spotykamy
też rodzime gatunki wróblowatych jak:
kardynały,
tanagry, poświerki lapońskie oraz
kruki. Nie
można też zapomnieć o ziębach z Galapagos jak:
zięba
dzięciołowa, zięba gajówkowa, zięba ziemna, zięba nadrzewna
duża, zięba wampir itd.
Obok nich archipelag zasiedla
tyran
rubinowy, oraz
pospolite w całej Ameryce Północnej
przedrzeźniacze.
Kunsztowne
gniazda budują
fibik
i
jaskółki
rdzawoszyjne na
północny, oraz
garncarze
rdzawe na
południu Nowego Świata. Niszę ekologiczną wikłaczy zajmują
kacyki jak:
kacyk
żółtokupry i
kacyk wielki. Z
brodzących mamy:
ślepowrona
modrolicego na
Galapagos,
ibisa
czerwonego w
głębi ptasiego kontynentu, oraz wszędobylskie flamingi sięgające
aż do jezior Kanady, u podnóża gór Ameryki Południowej
reprezentowane przez
flaminga
andyjskiego. Wiele
jest również ptaków drapieżnych. Ich jedynym reprezentantem na
żółwim archipelagu jest
myszołów
galapagoski. Bardzo
znany jest
bielik,
który
zawędrował aż na godło USA. W Górach Skalistych gnieździ się
złocista odmiana
orła
przedniego. Padlinę
usuwają kondory. W Andach ich reprezentantem jest
kondor
andyjski. Na
preriach taką funkcję pełnił kopalny
teratornis
i
współczesny
kondor
kalifornijski, który
podlega reintrodukcji w ogrodach zoologicznych. W lasach tropikalnych
żyje najpiękniejszy z padlinożerców –
kondor
królewski. Obydwie
Ameryki są siedliskiem pospolitych kondorów urubu takich jak:
urubu
czarny, urubu różowogłowy i
urubu żółtogłowy.
W
Ameryce Południowej gnieżdżą się
również ptaki drapieżne –
karakary. Wśród
licznych sokołów nad północnoamerykańską prerią lata
sokół
meksykański, zaś
w lasach tropikalnych grupę tę reprezentuje
harpia,
przez
niektórych klasyfikowana jako orzeł. Na bagnach Florydy gnieździ
się
dzięcioł
czerwonogłowy, w
lasach zaś –
dzięcioł
żołędziowy. Żyją
tam też liczne sowy. Prymat największej z nich dzierży
puchacz
wirgiński, którego
areał sięga aż po Andy. Na drugim miejscu znajduje się
sowa
śnieżna z
północy kontynentu. Na preriach i pustyniach żyją
sowa
ziemna i
sowa kaktusowa. W
jaskiniach Ameryki Południowej lęgną się endemiczne
tłuszczaki
klasyfikowane
do kozodojów. Po północnoamerykańskich jeziorach pływają
kaczki
krzyżówki i
karolinki.
Corocznie
z Kanady do
Meksyku przelatują
gęsi
kanadyjskie, zaś
w Ameryce Południowej widzimy
łabędzie
czarnoszyje. Bagna
Florydy przemierzają
długoszpony
należące
do chruścieli. Wytępione przez ludzi na trasie przelotów zostały
kuliki eskimoskie.
Z
Meksyku pochodzą
indyki,
które
Benjamin Franklin proponował umieścić w godle USA. W lasach
Ameryki Południowej żyją
tukany,
zaś
w wodach
akwenów Ameryki Północnej łowią ryby
zimorodki
obrożne. Wśród
kwiatów uwijają się
kolibry,
po
argentyńskiej pampie biegają
nandu
zajmujące
tam niszę ekologiczną strusi, a na drzewach lasów tropikalnych
siedzą barwne
kwezale
uwiecznione
na gwatemalskich monetach. W Ameryce Południowej spotykamy nawet
pingwiny. Serio. Są to ptaki zawleczone ku jej wybrzeżom przez Prąd
Peruwiański. Należą do nich min.
pingwiny
patagońskie sięgające
nawet wybrzeży pustyni Atacama (oczywiście tylko wybrzeży,
aczkolwiek pewnie Czytelnikowi trudno sobie wyobrazić pingwina na
pustyni). Najdalej na północ żyją
pingwiny
galapagoskie. Na
Galapagos żyją również
kormorany
nielotne. Są
też pelikany jak produkujący guano
pelikan
brunatny czy
endemiczny
pelikan
rogodzioby. U
wybrzeży morskich latają liczne
fregaty
i
głuptaki. Wymownym
i smutnym
przykładem destrukcyjnej potęgi człowieka jest los
gołębia
wędrownego. Był
masowo odławiany czemu towarzyszyło niszczenie jego siedlisk. Do
1914 r. ostatni przedstawiciel tego gatunku, samica Marta, zginęła
w ogrodzie zoologicznym w Cincinati. Ostatnim bastionem gołębia
wędrownego była prywatna hodowla Lorda Derby, której zlikwidowanie
po śmierci właściciela wbiło ostatni gwóźdź do trumny tegoż
gatunku. Wytępiono również
papużkę
karolińską, jedyną
papugę w Ameryce Północnej. Z żyjących papug mamy
ary,
których
to lot wskazał Kolumbowi drogę do Nowego Świata. Tzw.
papuga
skalna w
rzeczywistości jest wróblowatym i nosi też inną nazwę –
skalikurek. Aktualnie będziemy się zajmować ssakami. Na dźwięk
słowa ,,torbacz'' zapewne Czytelnikowi nasuwa się skądinąd
słuszne skojarzenie z Australią jako miejscem występowania tych
ssaków. Ta prawda; Australia stała się dla nich azylem gdy w
wyniku konkurencji z łożyskowcami, torbacze wyginęły w innych
rejonach świata jako grupa gorzej przystosowana. Poza sięgającymi
po Celebes kuskusami, grono tych wyjątków tworzą nieliczne
amerykańskie oposy jak:
opos
wirgiński (proszę
się nie sugerować jego nazwą, bo jego areał jest najszerszy z
torbaczy) i południowoamerykański,
pływający
japok,
oraz
zbójniki. Wyginął
natomiast w Ameryce Południowej
tylakosmilus
zajmujący
niszę ekologiczną wielkich drapieżców. Nie brak też ssaków
owadożernych. Mamy wśród
nich endemiczną
ryjówkę
krótkoogonową, której
uwidoczniony w nazwie ogonek czyni łatwą do rozpoznania wśród
zastępów innych gatunków ryjówek, nawet przez osoby słabo
zaznajomione z arkanami zoologii. Endemiczne są również dwa
gatunki największych owadożernych, bo osiągających wymiary
tchórza –
almik
kubański i
almik haitański,
co
do których areału nazwy
mówią same za siebie. Na terenach
podmokłych żyją krety
gwiazdonosy,
zarówno
środowiskiem życia jak i budową anatomiczną znacznie różniące
się od europejskich kretów. Wśród amerykańskich nietoperzy mamy
osławione
wampiry
pijące
krew, jak i inne gatunki pobierające białko zwierzęce, które
jednak nie uległy tak wąskiej specjalizacji pokarmowej. Mam na
myśli gatunki okazałe, mogące polować na większą zdobycz niż
nasi mali, nocni, owadożerni lotnicy....Jakie gatunki wydały tych
niezwykłych łowców i co pada ich łupem?
Gacek
biały oprócz
owadów zjada też małe kręgowce, w tym nawet inne nietoperze!
Noctilio leporinus
łapie
ryby, a
lironos Lavia
jaszczurki,
oraz małe ptaki. Oczywiście nie wszystkie amerykańskie nietoperze
porywają się na takie ,,góry mięsa''. Owadami żywią się min.
tubak meksykański
i
namiotniki.
Najliczniejsze
są gryzonie. Obok pospolitych na całym świecie
myszy
i
szczurów, wśród
traw amerykańskiej prerii spotykamy endemiczne, mięsożerne
,,myszy
śpiewające'' (tak
naprawdę należące do nornikowatych) i
szczuroskoczki
budujące
najeżone kolcami, kopulaste ,,domki''. Wiewiórki spotykamy tam nie
tylko wśród drzew (
wiewiórka
ruda i
wiewiórka szara),
ale i w ziemnych norach (
pręgowce).
Ich najbliższych krewnych prowadzących naziemny tryb życia
spotykamy w górach (
świstaki)
jak i na preriach (
pieski
preriowe).
Piżmak, okazały,
wodno lądowy przedstawiciel nornikowatych z Ameryki Północnej,
został w 1905 r. sprowadzony do Europy jako zwierzę futerkowe.
Wpuszczone do Wełtawy gryzonie rozprzestrzeniły się po całym
kontynencie i przeważa opinia, że wyrządzają szkody w nowym
ekosystemie. Po wytępieniu przez ludzi pierwotnych kolonizujących
Amerykę
Północną
bobra
olbrzymiego, jedynym
przedstawicielem tych zwierząt na tym terenie został
bóbr
amerykański, odróżniający
się od swego europejskiego krewniaka węższym ogonem. Niszę
ekologiczną jeżozwierzy z Nowym Świecie zajmują
ursony
w
Ameryce Północnej i znacznie od nich
mniejsze
koendu
w
lasach tropikalnych Ameryki Południowej. Tylko na tym ostatnim
kontynencie spotykamy gryzonie z rodziny marowatych:
marę,
aguti, pakę, pakaranę, kapibarę, wiskacza, szynszyle, nutrię oraz
świnkę morską.
Co
się tyczy zajęczaków żyją tam:
zając
wielkouchy z
prerii
, królik
błotny z
bagien Florydy
,
endemiczny,
egzystujący u podnóży dwóch meksykańskich wulkanów
królik
wulkanowy, zaś
w Górach Skalistych żyją
szczekuszki.
Tylko
w Nowym Świecie spotykamy szczerbaki, do których grona zaliczamy:
mrówkojada
wielkiego, tamanduę, mrówkojadka, leniwca i
pancerniki. Flota
Kolumba napotkała syreny, ,
,którym
daleko było do urody opisywanej przez starego Horacjusza''.
Jeden z członków załogi widział
manata,
bo
on jest właśnie ową syreną , chowanego przez pewnego Indianina w
stawie i uznał za stosowne zgorszyć się tym. Areał manatów jest
dobitnym potwierdzeniem teorii Wegenera, ponieważ żyją one zarówno
u amerykańskich jak i afrykańskich wybrzeży Atlantyku, zatem te
unikające otwartego oceanu zwierzaki musiały zostać przeniesione
na tak wielkie odległości wyłącznie poprzez rozszerzanie się
oceanu. W Nowym Świecie manaty zasiedlają wybrzeża Florydy, oraz
rzeki Amazonkę i Orinoko. Z płetwonogich spotykamy u polarnych
wybrzeży
fokę
grenlandzką, która
w plejstocenie pływała
również w wodach Bałtyku, zaś w
tropikach żyła wytępiona przez człowieka
mniszka
karaibska, która
wylegując się u wybrzeży Karaibów jaskrawa przeczyła
stereotypowi foczej zimnolubności. U południowych, sięgających
Bieguna rubieży Ameryki Południowej pływają nawet
słonie
morskie. Wybrzeża
Kalifornii i Galapagos zasiedlają
uchatki
kalifornijskie, zaś
na północy spotykamy
morsy. W wodach Amazonki żyją endemiczne
delfiny amazońskie.
Na
omawianym obszarze jak i na każdym innym, dla zachowania równowagi
musi polować wiele drapieżników. Wśród kotowatych Nowego Świata
prymat najmniejszych dzierżą
margaj
i
ocelot. W
lasach i na preriach Ameryki Północnej polują
rysie
rude, a
w Ameryce Południowej
jaguarundi.
Największymi
kotami obydwu
Ameryk są
puma
i
jaguar. Poza
tymi zwierzętami, których realność nie budzi kontrowersji,
powszechnie traktuje się jako legendę istnienie tzw.
onzy.
O
straszliwym dzikim kocie wspominał już Kolumb (o tym też milczą
podręczniki historii). Podobne jakieś cętkowane zwierzęta były
hodowane przez Azteków i karmione ludzkim mięsem. Niektórzy
zoolodzy skłaniają się do wniosku, że onza
jest potomkiem
kopalnych, plejstoceńskich
gepardów
amerykańskich, które
były większe od współczesnych gepardów. Największym
przedstawicielem amerykańskich psowatych jest
wilk.
W
Ameryce Północnej spotykamy też dobrze nam znanego
lisa
rudego, zaś
tereny wokół Bieguna Północnego zasiedlają
pieśce.
Ponadto
w Nowym Świecie żyje wiele endemicznych psowatych jak chociażby
lis wirgiński
czasem
nawet oswajany jak mały pies, preriowy, nie mający polskiej nazwy
Vulpes velox,
zaś
na południu –
lisoszakal
i
lis patagoński.
Rozległy
jest areał
kojota
żyjącego
w najrozmaitszych ekosystemach od prerii po wsie i miasta,
rozciągający się od Alaski po Kostarykę.
Na argentyńskiej pampie
polował
wilk
grzywiasty, aktualnie
ginący, żyje w ogrodach zoologicznych
i parkach narodowych.
Nadmierna ufność zgubiła
wilka
falklandzkiego, który
bez trudu został wybity dla futer. Wbrew swojej nazwie
południowoamerykański
lis
krabożerny nie
żyje wyłącznie u wybrzeży. Przedstawiciele tego gatunku żyją
też w lasach, lub na stepach i nawet nie oglądają krabów. Spory
wśród ekologów budzą sprowadzone do Europy
norki
amerykańskie, zaś
na preriach w niebyt otchłani dziejów odchodzą tchórze
czarnostope. W Nowym Świecie spotykamy okazałe wydry takie jak
wydra morska, czy
największa z nich – amazońska
arirania.
Żyją
tam też odmienne od swych krewnych ze Starego Świata
borsuki
amerykańskie, oraz
spokrewnione z nimi skunksy w Ameryce Północnej reprezentowane
przez:
skunksa
zwyczajnego i
skunksa plamistego,
zaś
w
Ameryce Południowej żyje
skunks
patagoński. W
Kanadzie i na Alasce spotykamy
rosomaki.
Amerykańską
faunę ssaków
Carnivora
wyróżnia rodzimych łaszowatych. Jedynymi ich przedstawicielami są
mangusty mungo
sprowadzone
na Karaiby gdzie wyrządzają szkody w ekosystemie. Brakuje natomiast
hien. To właśnie w Ameryce Północnej żyje grizzly, słynna rasa
niedźwiedzia
brunatnego, którego
potędze nie oprze się nawet czarny niedźwiedź
baribal
(może
i trudno sobie wyobrazić jak niedźwiedź zjada niedźwiedzia, ale
to prawda). Na północy żyją
niedźwiedzie
polarne, masowo
i dorocznie odwiedzające kanadyjskie miasteczko Churchill. Raz
nocowały razem z psami. W Ameryce Południowej jedynym
przedstawicielem tych zwierząt jest
niedźwiedź
andyjski. Nowy
Świat jest także siedliskiem większości szopowatych takich jak:
szop pracz i
kotofretka (Ameryka
Północna) oraz
ostronos
rudy i
kinkażu (Ameryka
Południowa). A jakich znamy amerykańskich ,,zjadaczy trawy''?
Zacznijmy od parzystokopytnych. Uznając za
wyjątek kopalnego dzika
platygona z
okresu plejstocenu, w Nowym Świecie brak świniowatych. Niszą
ekologiczną po nich zajmują
pekari.
W
plejstocenie na terenach Ameryki Południowej
dogorywały ostatnie
litopterny, które reprezentowała
makrauchenia,
odległa
krewna współczesnych wielbłądowatych, tak powszechnie kojarzonych
w wyobraźni z piaskami Sahary. Tymczasem ich
kolebką był właśnie
Nowy Świat. Na plejstoceńskich preriach pasł
się olbrzymi
kamelops,
zbliżony
wyglądem do aktualnie żyjących w Andach
lam,
alpak, wikunii i
gwanako. Natomiast
w Górach Skalistych pasą się
kozły
śnieżne. Na
Hawaje sprowadzono
muflony,
zaś
z fauny rodzimej spotykamy w Kanadzie i USA
owce
gruborogie. Na
preriach żyje endemiczna grupa archaicznych
antylop
widłorogich, z
jednym współcześnie żyjącym gatunkiem. W Górach Skalistych
egzystują
jelenie
wapiti spotykane
również na Syberii. Znaczną połać ziemi obejmuje areał
jelenia
wirgińskiego sięgający
aż po Boliwię. Jeleniem czysto południowoamerykańskim jest
maleńki
pudu. W
Ameryce Północnej żyją także
łosie
i
karibu. Z
bydła wyróżniamy polarne
piżmowoły,
zaś
na preriach pasą się odratowane z barbarzyńskich rzezi
bizony.
Jedynymi
rodzimymi reprezentantami nieparzystokopytnych są środkowo – i
południowoamerykańskie tapiry takie jak:
tapir
anta, tapir panamski (żyjący
od Meksyku po Panamę) i
tapir
górski. Brak
żyjących współcześnie trąbowców, chyba, że w ogrodach
zoologicznych, za to znane są kopalne szczątki
mamutów
i
mastodontów
(wizerunki
tych ostatnich ponoć odkryto w miejscowości Cop
án
ongiś zamieszkanej przez Majów, co pozwala sądzić, że te
trąbowce żyły jeszcze wówczas).