wtorek, 21 listopada 2017

U znachora







,,Wojewoda patrzył znieruchomiały. Zdawało mu się, że leci gdzieś w otchłań. Doznany wstrząs był tak silny, że przywrócił mu świadomość samego siebie, otoczenia i oglądanego widoku. To nie sen. To nie widziadło. To on, Mikołaj Sapieha, wojewoda i senator, fundator kościołów, opiekun klasztorów, patrzył swoimi oczami, jak o parę mil od jego rodowego zamku w pogańskim obrzędzie karmiono węża! Karmiono węża! Jak gdyby ta połać boru nie leżała w biskupim władaniu, jak gdyby nie było kolegiat i dzwonów, jak gdyby Chrystus Pan nie królował w tym kraju od dwustu lat z górą!
    Ogarnięty przerażeniem bał się poruszyć, aby nie ściągnąć na siebie uroku. Bał się oddychać, by zdradziecko wonnego dymu w płuca nie wciągać. Bał się okrutnie, ale nie mógł przestać patrzeć. Patrząc rozróżniał coraz to nowe szczegóły. Izba podziemna, której wycinek oglądał, była widocznie starożytną kąciną pogańską, głaz, na którym płonęły zioła - ołtarzem. Kloc stojący poza nim, którego tylko podstawę oglądał, był zapewne posągiem Światowida albo Swarożyca, syna słonecznego Dadżboga. Wzrok patrzącego dokładnie rozróżniał na klocu zarys niezdarnie wyrzeźbionych stóp. Z dawna, zda się, obalony, zapomniany i wygnany pogański bożyc żył tutaj w puszczy i cześć odbierał jak niegdyś.
   Palący wstyd zagórował nad uczuciem lęku. Któż winien, któż odpowiada za podobny stan rzeczy? Czyż nie on, z dziada pradziada dziedzic i pan tej ziemi, obowiązany dbać o dusze i ciała poddanych? Jakżeż znał tę własną dziedzinę, skoro podobne odkrycie było możliwe?! I jakże straszna jest rzeczywistość, gdy w nią głębiej wzrok zapuścić!'' -
Zofia Kossak ,,Błogosławiona wina''





Oniricon 349

Śniło mi się, że:






- brałem udział w wojnie domowej w Hiszpanii po stronie frankistów, zaś w jakimś podziemiu miała mnie torturować komunistka w niebieskim mundurze z czerwoną gwiazdą, poszedłem do toalety i sen się skończył,






- brałem udział w procesji wokół ośrodka dla autystów, a potem zmuszono mnie do jedzenia obrzydliwego, beżowego twarogu, gdy go spróbowałem na mojej dłoni pojawiła się ranka, z której wynurzyła się pestka dyni,
- 1 listopada po powrocie z Cmentarza Centralnego byłem z Mamą w jakiejś poczekalni, tam spotkaliśmy nauczycielkę matematyki z gimnazjum, panią Elzę ov Bladkę, z którą Mama się pokłóciła, była też ciocia Marjolena ov Küjvis, pisałem wówczas powieść fantasy o św. Matce Teresie z Kalkuty gdy podeszła do mnie starsza zakonnica z jej zgromadzenia i opowiadała jakąś historię; potem w rozmowie ze Sławomirą i Alexandrusem ov Cocelaise mówiłem, że choć nie jestem teologiem, to gdyby katolicy bardziej interesowali się Maryją niż szatanem, to ten sam by od nich uciekał,








- narysowałem Virkenę - ducha opiekuńczego Imperium Hwang w postaci pięknej dziewicy,
- robotnik w kombinezonie zobaczył na lodówce obraz Józefa Piłsudskiego, który wydawał mu rozkazy, a wówczas robotnik obrócił lodówkę do ściany,







- szukałem zdjęć kowali (owadów); każdy z nich miał inną ilość kropek, a były też osobniki całkiem czerwone; potem nocą szedłem do pracy w archiwum IPN - u w Szczecinie; rozmyślałem o tym, że nawet bandyci z Państwa Islamskiego, Putin i Soros byli kiedyś dziećmi, uznałem też, że kobiety nie są wcale lepsze od mężczyzn (np. Ilsa Koch); że stereotyp ten wziął się stąd, że dawniej rzadko walczyły na polach bitew (do wyjątków należały św. Joanna d'Arc i św. Olga), gdy doszedłem do pracy w archiwum, światła były już zgaszone; zapaliłem je, a wtedy wszedł pan Martinus ov Latax i zapytałem go czy mam pisać,







- w średniowiecznej, chrześcijańskiej Etiopii nikogo nie gorszyła nagość co mi się spodobało, jednak zastrzegłem, że dzieciobójstwo w już ochrzczonej Islandii było złe, nawet jeśli władze kościelne przymykały na to oko,







- fionia (prehistoryczny trąbowiec) żyła już w czasach dinozaurów (tak naprawdę najstarsze trąbowce pojawiły się dopiero w oligocenie),
- na Alei Fontann w Szczecinie natknąłem się na manifestację KOD - u; jakaś kobieta krzyczała ,,Lech Wałęsa!', a ja dodałem: ,,Góra mięsa!'', co się jej bardzo spodobało i zaczęła skandować: ,,Lech Wałęsa - góra mięsa!''






- widziałem jak na przystanku tramwajowym policjant powiedział do przechodnia: ,,Ty, kulsonie!''i zaczął go bić. 

niedziela, 19 listopada 2017

Budowa komórki zwierzęcej








Najmniejszą cząstką materii jest kwark. Atom wbrew swoje utworzonej z języka greckiego nazwie nie jest więc niepodzielny. Z atomów jest zbudowany Wszechświat, czyli całość materialnego świata, w tym pierwiastki np. siarka, wodór, tlen, czy węgiel. Z pierwiastków są utworzone związki chemiczne np. kwas nukleinowy, glukoza, aminokwasy, lub tłuszcze, które budują organella takie jak mitochondrium, jądro, czy chloroplast. Te z kolei są budulcem komórek, a duża liczba wyspecjalizowanych komórek tworzy tkankę. Z tkanek utworzone są narządy, które specjalizują się w tzw. ,,układach narządów'', które składają się na ciała organizmów. Jeden organizm jest reprezentantem pojedynczego danego gatunku, inaczej jest to osobnik. Ogół osobników danego gatunku zamieszkujący dany teren to populacja. Ogół wszystkich populacji z danego terenu w połączeniu z biotopem (otoczeniem abiotycznym) tworzy biocenozę. Suma wszystkich biocenoz Ziemi tworzy globalną biosferę, której biomasa, równomiernie rozłożona na powierzchni globu, utworzyłaby warstwę grubą na zaledwie 0,5 cm (sic!).








Po zapoznaniu się z tymi wzajemnymi korelacjami przejdźmy do tematu właściwego jakim jest budowa komórki zwierzęcej. Większość pojedynczych komórek jest widoczna dopiero po mikroskopem, ale zdarzają się wyjątki. Komórki nerwowe niektórych dużych zwierząt mogą mieć nawet 1 m długości, a włókna indyjskiej rośliny ranui osiągają 25 – 55 cm długości. W morzach i oceanach doby trzeciorzędu pływały otwornice numulity, których komórki osiągały 6 cm, co jak na pierwotniaka było bardzo dużo. Były to największe pierwotniaki jakie kiedykolwiek istniały. Z kolei niektóre zwierzęta o ciałach zbudowanych z tkanek (roztocze, niesporczaki) mogą być mikroskopijne. Komórka jest elementem budulcowym, a u jednokomórkowców (bakterie, niektóre glony i grzyby, pierwotniaki) stanowi autonomiczny organizm. Kształt komórki roślinnej reguluje ściana komórkowa, ale komórki zwierząt są jej pozbawione. Obydwa rodzaje komórek mają błonę komórkową, która jest półprzepuszczalną powłoką mającą za zadanie chronić komórkę przed szkodliwymi substancjami z zewnątrz. Wnętrze komórki wypełnia cytoplazma (nauka o komórkach to cytologia). Wodniczka (nie mylić z żyjącym się nad wodą ptakiem wróblowatym, którego największa populacja gnieździ się w Polsce) jest ,,śmietnikiem'' na substancje szkodliwe dla komórki, jak i ,,lamusem'' na substancje zapasowe. Najważniejszą częścią komórki jest jądro (u bakterii zastępowane przez substancję jądrową). Jądro jest elementem ,,nadzorującym'' pracę pozostałych elementów budowy komórki, zawieszonych w galaretowatej cytoplazmie, w której przeprowadzane są funkcje życiowe. Czynnikiem umożliwiającym fotosyntezę komórce roślinnej są chloroplasty (ciałka zieleni). U zwierząt nie ma tego narządu, w konsekwencji czego rośliny są samożywne (autotroficzne), ponieważ potrafią wytwarzać pokarm na drodze fotosyntezy, zaś zwierzęta są cudzożywne (heterotroficzne), ponieważ pokarm muszą czerpać z otoczenia.








Czytelnik jeśli uważnie przeczytał powyższy tekst, to patrząc na schemat budowy eugleny zielonej zwanej klejnotką, może mieć wątpliwości co do faktów w nim zawartych. ,,Przecież nie może istnieć organizm, pozbawiony ściany komórkowej, a mający ciałka zieleni!'' - może powiedzieć. Gratuluję spostrzegawczości, ale taki organizm naprawdę istnieje. Euglena zielona korzysta z chloroplastów ,,jak na roślinę przystało'', lecz kiedy może, spożywa bakterię. Szczególnie frapującym elementem jej budowy jest rejestrująca bodźce zewnętrzne plamka światłoczuła, narząd zmysłów, który w toku ewolucji coraz bardziej się doskonalił, aż u różnych organizmów stawał się mózgiem, aż do wyjątkowego w świecie przyrody mózgu człowieka. 

sobota, 18 listopada 2017

Płazy ogoniaste








Płazy ogoniaste wśród pozostałych rzędów w obrębie Amphibia są najbardziej zbliżone do form kopalnych, w tym do ichtiostegi. Rybim reliktem anatomii tej ostatniej były łuski chroniące brzuch przed uszkodzeniami mechanicznymi w czasie poruszania się po lądzie. Współczesne, prawdziwe płazy ogoniaste są pozbawione tego ,,puklerza'' w związku z wymiarami ciała, którego wystarczającą ochroną jest śluz. Brak łusek nawet u salamandry olbrzymiej, większej przecież od ichtiostegi, która osiągała 90 cm długości.
Płazy ogoniaste dzielimy na traszki i salamandry.







Największym ich przedstawicielem jest salamandra olbrzymia (1,50 m długości) będąca jednocześnie będąca największym płazem świata. Czy istnieją inne ,,giganty''? ,,Przekraczająca często ćwierć metra długości salamandra plamista jest największym europejskim płazem ogoniastym, a spośród form lądowych tej grupy drugim na świecie po północnoamerykańskiej ambystomie tygrysiej (Ambystoma tigrinum) osiągającej 33 cm długości'' – pisał Andrzej Trepka na kartach ,,Co kaszalot je na obiad?''
Jak sama nazwa wskazuje zachowały one ogon co upodabnia je do gadów – jaszczurek. Salamandra plamista jest nawet przez polskich górali nazywana ,,jaszczurką deszczową''.







Ubarwienie salamandry olbrzymiej nie jest zbyt efektowne. Olbrzymi, brunatny płaz potrafi maskować się na dnie chińskich i japońskich rzek, czatując na ryby, żaby i bezkręgowce. Skóra traszki helweckiej jest ciemnoturkusowa, a jej powierzchnia jest bardziej chropowata niż u innych płazów ogoniastych. Salamandra czarna jest oczywiście czarna, zaś skóra aksalotów i odmieńców jaskiniowych zwraca uwagę olśniewającą bielą; tylko wyrastające po bokach głowy krzaczaste skrzela mają barwę czerwoną. Estetyczną ucztą dla oczu jest widok salamandry plamistej, u której na czarnym, ,,jakby lakierowanym'' tle widnieją jaskrawe żółte plamy. Sporadycznie trafiają się mutanty albinotyczne (białe) i melanistyczne (czarne), a nawet czarno – czerwone.







Salamandra plamista jest płazem trującym, a jej efektowne ubarwienie jest ostrzeżeniem przed jadem, tak jak zresztą waniliowy zapach wydzielany w razie zagrożenia. Włodzimierz Juszczak w tomie ,,Małych słowników zoologicznych'' po hasłem ,,parotydy'' pisze: ,,Istnieją jednak zwierzęta (np. zaskroniec zwyczajny), które nie reagują na jad ropuch i salamander i pożerają je''. Niemiecki zoolog Bertran Münker w miesięczniku ,,Sielmans Tierwelt'' z listopada 1980 r. zamieścił fotoreportaż o salamandrze plamistej gdzie ,,Salamandra plamista beztrosko defiluje przed zaskrońcem, który wysuwaniem języka bada otoczenie''.






Wytwory skórne u płazów ogoniastych to zarówno godowe grzebienie samców traszek (np. grzebieniastych), błony pławne traszek helweckich, delikatne ,,welony'' aksalotów.







Salamandrze bezpłucnej z lasów tropikalnych Ameryki Południowej wymiana gazowa poprzez skórę całkowicie wyeliminowała potrzebę korzystania z narządu płuc, co pokreślono w nazwie.
Niezwykły jest wzrok wśród płazów ogoniastych. Świat postrzegają one niby oszczędną kreskówkę, gdzie na mlecznobiałym ekranie raz po raz ukazują się takie czy inne obrazy. Nie istnieje dla nich to co się rusza, lecz nie zwodzą też żadne fortele mimetyzmu. Jeśli salamandrze plamistej rzuci się kamyk to złapie go jakby był owadem, bowiem dla płazów ogoniastych obiekty mniejsze od nich są łupem, tej samej wielkości co one same lub większe – pobratymcem lub wrogiem. Niektóre salamandry w przedniej części pyska mają długie lepkie języki używane do chwytania zdobyczy.
Cechą typową dla płazów ogoniastych jest regeneracja. Salamandrze olbrzymiej eksperymentalnie wszczepiono do brzucha fragment tkanki z oka, z którego wykształciła się normalna gałka oczna. Owe ,,brzuszne oko'' co prawda nie mogło odbierać bodźców wizualnych (w odróżnieniu od zregenerowanych oczu langust), ale to i tak jest dużo jak na kręgowca.
Wszystkie płazy ogoniaste są mięsożerne. Odżywiają się drobnymi bezkręgowcami; salamandry olbrzymie również rybami i żabami. Gdy dwie salamandry plamiste czasem schwytają jedną dżdżownicę – dosłownie wydzierają ją sobie z gardła. Nie brak również przejawów kanibalizmu. Kiedy w 1829 r. F. von Siebold na południu Japonii schwytał parę salamander olbrzymich i załadował wiozący je do Europy statek w zapas ryb słodkowodnych. Po wyczerpaniu się całego zapasu , samiec skonsumował partnerkę, co i tak nie uchroniło go przed ,,postem''. Natomiast w warunkach wiwaryjnych obserwuje się aksaloty podgryzające sobie nawzajem skórne ,,welony'', które później się regenerują.








Co można powiedzieć o rozmnażaniu wśród płazów ogoniastych? Wiosną odbywają się gody traszek i salamander. Zapłodnienie odbywa się w wodzie. Samiec wpycha swej partnerce plemniki do kloaki. Elementem wabiącym samców traszek jest wyrastający im podczas godów skórny ,,grzebień'' (stąd pochodzi nazwa jednego z gatunków – traszki grzebieniastej). Traszki i ,,bardziej wodne'' salamandry (olbrzymia, jaskiniowa, odmieniec jaskiniowy, aksalot) składają skrzek. Ich kijanki w niewielkim tylko stopniu są podobne do kijanek płazów bezogonowych. Mają już cztery łapy, a z boków głowy ,,wyrastają'' krzaczaste skrzela. Żywią się planktonem zwierzęcym. Natomiast u salamander ,,bardziej lądowych'' (plamista, czarna) występuje jajożyworodność (ciąża salamandry czarnej trwa aż dwa lata!). W łonach samic tych gatunków zdarzają się przypadki adelofagii, czyli kanibalizmu wśród embrionów. Salamandra plamista pozwala wyrośniętym już larwom opuścić swój organizm, stojąc do połowy w wodzie, zaś salamandra czarna rodzi już ukształtowane kopie osobników swego gatunku. U aksalotów, odmieńców jaskiniowych i salamander jaskiniowych stwierdza się zjawisko neotenii.








Jaką rolę odgrywają płazy ogoniaste w kulturze człowieka? Bałkański odmieniec jaskiniowy zawdzięcza swą łacińską nazwę Proteuszowi – zmiennokształtnemu bogu z mitologii greckiej. W irlandzkich wierzeniach ludowych ten kto polizał brzuch traszki miał jakoby zyskiwać dar leczenia oparzeń, ale nie jest to prawda. William Szekspir we ,,Śnie nocy letniej'' zamieścił tekst następującej kołysanki:

,,Jeże, padalce, trytony
I wy zielone jaszczury
Precz od królowej uśpionej...''


Wymienione tu trytony to inaczej traszki. Jednym z najbardziej żywotnych mitów w historii interakcji ludzko – zwierzęcych jest mit o wytrzymałości salamandry plamistej na ogień. Jej niemiecka nazwa to ,,der Feuersalamander'' – salamandra ogniowa. Do powstania mitu zapewne skłoniły żywe, ,,ogniste'' barwy salamandry plamistej, jak i jej zwyczaj chronienia się wśród drewna opałowego. Poza tym wiara w ognioodporność salamandry jest ze wszech miar absurdalna.







Płazy ogoniaste odgrywają pozytywną rolę w walce biologicznej rolników i ogrodników. Aksaloty mogą być wdzięcznymi mieszkańcami domowych akwariów. Ich mięso było spożywane przez Azteków. Salamandra olbrzymia w Chinach stała się pierwszym i jedynym płazem poddanym domestykacji. Hodowana jest z uwagi na produkty z niej uzyskiwane na potrzeby kuchni i medycyny chińskiej.







W Polsce wszystkie płazy ogoniaste są objęte całkowitą ochroną prawną. Zagrażają im: zanieczyszczenia wód, rugowanie siedlisk i niewłaściwa gospodarka motoryzacyjna. ,,Zastanówcie się, czy piękną salamandrę plamistą, rzekotkę drzewną, barwne brzuszki kumaków, wspaniałą traszkę, kolorowe ropuchy: szarą, zieloną i paskówkę, zielone żaby wodne, oraz lądowe żaby brunatne, naprawdę chcecie oglądać tylko na obrazkach?'' - Barbara Klimuszko ,,Biologia V/ VI''. W Polskiej Czerwonej Księdze znajduje się traszka karpacka. 1




1 W Szczecinie traszki można spotkać min. w oczku wodnym na działce mojego przyjaciela Voytakusa ov Višnica ;). 

piątek, 17 listopada 2017

Oniricon cz. 348

Śniło mi się, że:

- młody kolega Pavlasa ov Vidłara chciał mnie zabrać na mecz, lecz nie mogłem biec i samochód odjechał beze mnie, wybąkałem przeprosiny i poszedłem do domu; weszła dwuletnia, długowłosa dziewczynka, która nie chciała wracać do swej matki - karlicy, potem przyszła owa matka - karlica i mnóstwo ludzi w tym Babcia, ciocia Ursula ov Sienitica i Marjolena ov Küjvis, byłem zły, że wszyscy gapią się na mnie nie do końca ubranego i rozbijałem naczynia, a potem poszedłem na spacer z Mamą i przepraszałem Mamę i Babcię,
- podziwiałem inteligencję Sławomiry polemizującej z Januszem Korwinem - Mikke,






- w berlińskim mini zoo, gdzie uchodźca z Syrii na oczach dzieci zgwałcił kucyka, były również dwie anakondy i pyton siatkowy,






- znalazłem w bibliotece książkę ,,Diabelski toast'' C. S. Lewisa z brązowym, zielonookim diabłem na okładce,






- jakaś blondynka mnie budziła mówiąc, że koń o tej porze już wstaje, a ja odparłem, że muł, będący potomkiem konia o tej porze jeszcze śpi,







- Żweruna była bezkręgowcem; psem nie mającym szkieletu,
- do IPN - u przyszli dziennikarze, a ja uciekałem przed kamerami,






- w Nowej Hucie Gabriel Augustyn Tarasiuk gonił Myszkę Miki chcąc zabronić jej prorokowania,







- po obudzeniu się zobaczyłem szmaragdową tęczę,
- czytałem książkę o amerykańskich ideologach rasizmu i jako konserwatysta wstydziłem się za nich,







- na balkon przyleciał orłosęp brodaty, z którym się zaprzyjaźniłem; chciałem go pokazać Pavlasowi ov Vidłarowi, lecz bałem się. że wydziobie mu oczy,
- w kościele namalowałem wałkiem na ścianie okręt Wikingów, potem ustawiłem się w kolejce do pocałowania relikwii św. Ignacego, lecz gdy przyszła moja kolej, ksiądz zaczął fotografować młodych ludzi; rozpaczałem nad stanem polskiego Kościoła i myślałem, by zostać księdzem. 

czwartek, 16 listopada 2017

My Kiepscy







 1. My, Kiepscy wiemy jak transformacja na nas działa,
Wiemy jak świrować pawiana
To jest ta menda Paździoch
To jest ten Arnolda Boczka wzdęty bańdzioch.

My, Kiepscy wiemy jak świrować pawiana
Wiemy też jak zrobić z siebie patafiana
To jest ta pełna promili krew
To jest ten siedzący w Ferdku leń!

2. Klepiemy biedę jak nikt inny
Ponad wszystko kochamy browar
Nasze dzieci na bezrobociu chowane,
Sam Walduś jest głupi jak but
Nie ma gorszej jędzy od jego żony Jolasi
Chyba, że Helena urwie Marianowi łeb!

3. Do pracy jest Ferdek leniwy jak nikt inny,
Za to żłopać alkohol za wielu by chciał
A u Mariana Paździocha z byle powody
Jędza Helena wciąż wpada w dziki szał!

Płazy bezogonowe








Płazy bezogonowe wyewoluowały w triasie. Dzielimy je na: żaby, ropuchy, kumaki, rzekotki i grzebiuszki.






Największym ich przedstawicielem jest żaba goliat (34 cm długości i 3 kg wagi – największa żaba). Drugie miejsce zajmuje aga (24 cm długości i 1300 g wagi – największa ropucha).







Najmniejszym płazem bezogonowym, a jednocześnie najmniejszym płazem świata jest żabka kubańska (1 cm długości).
Płazy bezogonowe są najliczniejszym rzędem w obrębie Amphibia. Żyją na wszystkich kontynentach z wyjątkiem Antarktydy. Niektóre z nich (żaby) zasiedlają ekstremalne dla płazów ekosystemy.







W Azji Południowo – Wschodniej żyje żaba krabojad, jako jedyny płaz odporna na działanie soli.







Buczek południowoafrykański zamieszkuje pustynie. Broni się przed niebezpiecznym wysuszeniem poprzez zapadanie w letarg. Opuszcza swą kryjówkę jedynie w porze deszczu.






Australijska rzekotka biała może składać skrzek nawet w muszli klozetowej!
Afrykańska platana i żaba marmurkowa z jeziora Tititaca mają płuca umożliwiające przebywanie pod wodą bez konieczności wynurzania się na powierzchnię.
Podsumowanie brzmi: z wszystkich płazów, płazy bezogonowe odniosły największy sukces ewolucyjny. Jak sama nazwa wskazuje ich formy dorosłe pozbawione są ogonów.







Skóra ropuch i kumaków jest pokryta przypominającymi krosty gruczołami jadowymi i śluzowymi. Skóra tworzy także błony pławne ułatwiające poruszanie się w wodzie. U żaby latającej są one monstrualnej wielkości i pełnią funkcję ,,spadochronu'' w czasie lotu ślizgowego między drzewami.






 Funkcje godowe pełnia kłujące wyrostki znajdujące się po bokach ciała samca żaby włochatej – nadrzewnego płaza odkrytego w Kongu w 1900 r.







Grzebiuszka Megophrys montana nasuta z Azji Południowo – Wschodniej i ropucha surinamska z Ameryki Środkowej mają na głowach wyrostki podobne do rogów.







Wśród płazów bezogonowych wiele jest kolorystycznych piękności. Europejska rzekotka o zielonej skórze zmienia barwy w zależności od stanów emocjonalnych.







Egzystujące na tych samych terenach kumaki (górski i nizinny) mają kolorowe brzuchy (górski – żółto – niebieski, nizinny – czarno – pomarańczowy), których piękne barwy stanowią ostrzeżenie przed trucizną zawartą w ciele ich właścicieli.
A niektóre żaby latające? Wierzchnia część ciała jasnozielona, wyłupiaste oczy barwy jasnoniebieskiej z czarnymi podłużnymi źrenicami. Spodnia część ciała jest kremowa w czarne plamki i czarno – turkusowa.







W lasach tropikalnych Ameryki Południowej żyją drzewołazy, których ubarwienie zależy od gatunki, a których jad (u żaby straszliwej silniejszy od kurary) był przez Indian wykorzystywany do zatruwania strzał.







Spotykamy tam również rzekotki – chwytnice kolorowe o czerwonych oczach z czarnymi źrenicami, jasnozielonej skórze na bokach żółto – niebieskiej i czerwonych palcach.







W wodach andyjskiego jeziora Tititaca żyją żaby marmurkowe o barwie biało – szarej.






Południowoamerykańskie żaby szkliste mają przezroczystą skórę na brzuchu i łapach toteż widać przez nią kości i narządy wewnętrzne.








Wszystkie płazy bezogonowe są mięsożerne. Wybór zdobyczy ograniczają wymiary łowcy. Większość z nich nie ma zębów, do wyjątków należy żaba goliat. Wiele z nich chwyta drobne bezkręgowce za pomocą długiego, lepkiego języka usytuowanego w przedniej części pyska. W przełykaniu rosłych okazów pomaga popychanie ich w głąb gardła ruchami gałek ocznych.







Platana nie ma języka. Od innych żab odróżnia ją też dysproporcja między krótkimi, pozbawionymi błony pławnej kończynami przednimi, służącymi do chwytania zdobyczy, a potężnymi, błoniastymi kończynami tylnymi służącymi do odbijania się od dna. Platana całymi godzinami może czatować na dnie afrykańskich rzek, aby pochwycić każde zwierze mniejsze od niej samej.
Łupem żaby goliat padają nie tylko owady, ale także: ryby, inne żaby, małe krokodyle (dorosłe to samej żabie mogą zaszkodzić), oraz ptaki.
Ropucha surinamska atakuje nawet konia. Co prawda nie może go zjeść, bo ten jest na to za duży, ale podrażniona może go zranić ostrymi zębami. Potrafi też boleśnie pokaleczyć człowieka, ale odżywia się tylko tymi zwierzętami, które są od niej mniejsze.
Co możemy powiedzieć o rozmnażaniu płazów bezogonowych? W Europie, kiedy jeszcze śnieg zalega na polach, budzą się z hibernacji i nie bacząc na wszelkie niebezpieczeństwa, wyruszają do zbiorników wodnych, w których spędziły ,,dzieciństwo''. Nieraz giną przemierzając ruchliwe szosy i autostrady.
Po zapłodnieniu samica składa skrzek, z którego wylęgają się larwy. Określa się je mianem kijanek. Narządem ich wymiany gazowej są skrzela, głowa jest masywna, ogonek krótki, okryty skórnym ,,welonem'. Odżywiają się glonami, lecz w razie ich deficytu – uprawiają kanibalizm. Oczywiście pierwotnie kijanki a dorosłe płazy uważano za całkiem odrębne gatunki. Najsłynniejszy jest tu przykład afrykańskiej platany, której kijanki zaopatrzone w ampułki uważano za sumy! Proszę sobie wyobrazić zdumienie zoologów, gdy po pewnym czasie z domniemanych ,,sumów'' zaczęły powstawać żaby! Gatunki nadrzewne składają skrzek na liściach, skąd ten ześlizguje się, lub jest spłukiwany opadem deszczu do wody.
Wiele płazów bezogonowych nie przejawia instynktu macierzyńskiego. Kijanki żaby goliat odżywiają się liśćmi pewnej wodnej rośliny z rodziny różowatych, toteż samica składa skrzek w pobliżu owej ,,zielonej stołówki'', na tym jednak jej opieka się kończy.







Są jednak wyjątki. W Europie żyje 3 – centymetrowa ropuszka – pętówka babienica, u której samiec przechowuje owinięty wokół kończyn tylnych skrzek w wilgotnych miejscach. Kijanki są już wypuszczane do wody, aby mogły kontynuować rozwój.







Południowoamerykański gardłoród, zwany żabą Darwina przechowuje skrzek i kijanki w jamie gębowej.






Analogicznie było u nie mających polskiej nazwy żab z rodziny Rheobatrochus z Australii. U nich jednak ,,kolebką'' kijanek był żołądek matki, skąd w odpowiednim czasie były wypluwane nawet w liczbie 20 młodych żabek. Używam czasu przeszłego, ponieważ Rheobatrochus uważa się za wymarłe.







,,Inkubatorem'' południowoamerykańskiej ropuchy – grzbietoroda jest rozpulchniona skóra grzbietu samicy.







Nieco podobnie jest u rzekotek torbówek z lasów tropikalnych Ameryki Południowej, które chronią skrzek i kijanki w skórnej ,,torbie'' na grzbiecie skąd nazwa.
Mimo, że nasze płazy bezogonowe czasem wyrządzają okresowe szkody w narybku, to jednak rekompensują to zjadaniem ślimaków, gąsienic i innych szkodliwych dla rolnictwa i ogrodnictwa bezkręgowców (w XIX wieku eksportowano nawet ropuchy do Francji). Poza tym płazy bezogonowe stanowią źródło pokarmu dla innych zwierząt i dla ludzi (obecnie są konsumowane we Francji, ale dawniej także we Włoszech i w Polsce).






Zagrażają im: nieodpowiednia gospodarka motoryzacyjna, odłowy konsumpcyjne i wiwisekcyjne, wandalizm, osuszanie bagien, zanieczyszczenia wód itd. W Polsce wszystkie płazy bezogonowe są pod ochroną prawną, ale żaba jeziorkowa, wodna i śmieszka tylko od 1 marca do 31 maja są to bowiem gatunki przeznaczone na eksport. W Polskiej Czerwonej Księdze znajduje się żaba dalmatyńska.