sobota, 22 września 2018

Oniricon cz. 430

Śniło mi się, że:






- zastanawiałem się czemu bracia Kaczyńscy wstydzili się ról Jacka i Placka, uznałem, że na filmach grane postaci są często sympatyczniejsze niż w rzeczywistości lub na odwrót,








- w przyszłości powstanie wielkie mauzoleum Lecha Kaczyńskiego,






- byłem Joxerem i pojechałem do Babiej Góry, gdzie spotkałem dwie słowiańskie kapłanki - starą matkę i młodą córkę, byłem ciekawy czy ta starsza jest Babą Jagą, która porwała piękną rusałkę, potem zaszedłem do nawiedzonego hotelu gdzie spotkałem portiera o kredowobiałej skórze,







- porównywałem peruwiańską czarownicę Achikee do Baby Jagi,







- Xena pojechała do Chin, gdzie zamieniła się w królewnę Śnieżkę i zasnęła na szczycie góry, zaś celtycka czarownica zamieniła  sprzymierzonych z Xeną chińskich książąt w dzieci o czerwonej, łuskowatej skórze,
- Xena czciła Maryję,






- byłem ubranym na czarno sikhiem i obraziłem się gdy uznano mnie za muzułmańskiego terrorystę,







- w świecie wiedźmina czczono św. Kossakę i św. Nabuchodonozora,
- Jacek Piekara napisał artykuł, w którym prezesem firmy został były milicjant Klarowski,







- Szczecin był niszczony przez dinozaury - ankylozaury i barionyksa, a policjanci uciekli,







- byłem Indianinem i razem z innymi Indianami dopłynąłem łodzią w zaświaty pełne lasów, rzek, łabędzi i Wikingów; w tym śnie Manitu miał liczne córki,








- w XIX wieku na Dzikim Zachodzie spadł meteoryt, który sprawił, że heloderma arizońska uczłowieczyła się i została szeryfem,
- w Azji żyje tylko 9 kryptozoologów otoczonych czcią boską,








- rozmyślałem o Jomo Kenyatcie - pierwszym prezydencie Kenii i uznałem, że to tak jakby prezydent Polski miał na nazwisko Polak,







- spierałem się z kimś czy ważniejsza była Galadriela czy Celeborn,
- w ,,Niedzieli'' zobaczyłem zdjęcie Ferdynanda Kiepskiego z dwoma podbitymi oczami i artykuł o tym, że nie jest on dobrym wzorem do naśladowania,







- Sławomira napisała opowiadanie fantasy, w którym oszczędziła życie wojownikowi, a ten z wdzięczności pocałował ją w rękę,







- renesansowy poeta napisał, że nastały ,,ostatki'' (czasy ostateczne) kiedy nie karze się zboczeńców,
- napotkałem na ulicy Jakopasa ov Sonitusa i chciałem go spytać czy czytał mojego bloga,
- egipski starzec wszedł do toalety i zjadł lody,
- do toalety weszła starucha i podglądała dziewczynę, aż ta kazała jej wyjść,
- cytowałem fragment ,,Atlasu odkryć'' Dinah Starkey o średniowieczu, w którym było o ,,Nowych Atenach'' ks. Benedykta Chmielowskiego,
- po latach uczestniczyłem w lekcji WF - u; trener krzyczał na dziewczęta w żółtych strojach, zaś młodzieńcy nosili białe  stroje; nie chciałem się przebrać, bo się wstydziłem,
- przywódca austriackich socjaldemokratów był gruby, rudy i miał bokobrody; cesarz bił go pięścią po głowie a ta stawała się płaska. 

O pracy







,,Powoli i systematycznie można jeża oskubać'' - zasłyszane na pierwszym roku studiów historycznych od nauczycielki łaciny ;).



piątek, 21 września 2018

UFO w Szczecinie








,,Także w Szczecinie, gdzie latające spodki pojawiły się w lipcową noc 1957 roku. I to dwa naraz, co dość dokładnie zrelacjonowały szczecińskie gazety. Potem widziano je w 1970 i 1974 roku nad Bramą Portową, czyli w samym centrum tego nadodrzańskiego miasta. [...] w środę 23 kwietnia 1986 roku w samym centrum Szczecina przy ul. Gdyńskiej. Małżonkowie Czesława i Marian G. ucięli sobie popołudniową drzemkę. Leżeli w jednym pokoju swego parterowego mieszkania na osobnych tapczanach. W pewnym momencie p. Czesława przebudziła się. Obraz na włączonym telewizorze zaczął dziwnie skakać, aż z kolorowego zrobił się całkiem czarny.
- I wtedy zobaczyłam dwie jednakowe istoty w ciemnostalowych ubraniach. Wpatrywały się we mnie... W pierwszej chwili się wystraszyłam i krzyknęłam panicznie do męża: kogoś ty wpuścił? Mąż też widział te istoty, ale odpowiedział, że nikogo nie wpuszczał. Z ich postępowania wywnioskowałam, że chcieli mnie zabrać, bo potrzebna im była ziemska kobieta. Ale mąż nie chciał mnie puścić, więc gdy oni zniknęli wyszliśmy razem przed dom...
   Zobaczywszy kulisty pojazd promieniujący jasnym światłem p. Marian - marynarz wypływający w dalekie rejsy, nie mający ochoty rozstawać się z żoną ani teraz, ani później, pogroził załodze kuli i krzyknął: zabierajcie nas razem, żony samej nie puszczę!!!W tym momencie uderzony został w pierś snopem światła. Nogi się pod nim ugięły, upadł na ziemię. Gdy po chwili wrócili do mieszkania, odsłonił firankę, dalej wymyślając ufoludkom. [...].
   I wtedy znów poczuł silne uderzenie światła. Osunął się na podłogę. Coś jednak najwyraźniej nakazało mu wyjść ponownie na ulicę. Poszedł w kierunku pojazdu, który pulsował jakieś 40 metrów od ich domu. Ale latający obiekt zniknął im z oczu. Po kwadransie poszukiwań w najbliższej okolicy powrócił do mieszkania. Jego żona leżała na tapczanie pod oknem... rozebrana, a jej garderoba rozrzucona obok.
- Długo potem analizowaliśmy nasze przeżycia - twierdzi p. Marian. - Sen? Mara? Rzeczywistość?  Zastanawiałem się czy nie pójść z tym do lekarza, nawet do psychiatry. Ale tak naprawdę bałem się z kimkolwiek o tym rozmawiać. A do lekarza też nie poszedłem. Bo kto by chciał na statku zatrudnić marynarza z opinią 'czubka'? Kto by zresztą uwierzył w nasze przeżycia?'' -
Henryk Mąka ,,Bermudzki trójkąt i inne tajemnice. Zatopiona Atlantyda. Potwór z Loch Ness. Ufo nad Bałtykiem''.




Magia marynarska






,,Na dużych żaglowcach XIX stulecia, zwłaszcza na znanych z ogromnej szybkości herbacianych kliprach, wyłącznie przecież uzależnionych od siły wiatru, pozyskiwano przychylność Neptuna na wiele innych sposobów. Na katolickich statkach marynarze ordynarnie i z użyciem najobrzydliwszych słów ... przeklinali, co miało obudzić św. Antoniego i sprowokować go do ruszenia wiatru i ukarania łamiących boże prawo wilków morskich uciążliwą burzą. A im o to właśnie chodziło! Z kolei marynarze żaglowców muzułmańskich dla uzyskania tego samego celu przybijali do bukszprytu płetwę złapanego rekina lub przynajmniej płetwę ryby. Dla odmiany majtkowie żaglowców protestanckich, zwłaszcza anglikańskiej wersji protestantyzmu, wierzyli, że dla ruszenia wiatru przebywająca na pokładzie niewiasta powinna podrapać paznokciami ... podstawy masztów'' - Henryk Mąka ,,Bermudzki trójkąt i inne tajemnice. Zatopiona Atlantyda. Potwór z Loch Ness. Ufo nad Bałtykiem''



Syrena z Szybenika







,,Niedawno np. w nadadriatyckim Szibeniku odkryto kompletne szczątki rusałki, drastycznie różniące się jednak od kobiecych piękności, tak ochoczo opiewanych w mitologii i ... opowieściach starych żeglarzy w tawernach.
- Była to istota płci żeńskiej, żyjąca w tutejszych wodach 12 000 lat temu - powiedział dziennikarzom kalifornijski archeolog prof. Patrick O'Connor, prowadzący od 1987 roku wykopaliska na terenie Chorwacji. - Zginęła w wyniku podwodnego trzęsienia ziemi, wessana przez złoża wapienne i zmumifikowana.
   Okazuje się, że owe adriatyckie syreny były drapieżnikami, nadzwyczaj zresztą krwiożerczymi. Miały półtora metra wysokości, kobiecy tułów, dwie równoległe piersi, ramiona z dłońmi o pięciu szponach i dużą, dobrze rozwiniętą głowę o ludzkich rysach z bezrzęsymi oczami. Potężne szczęki z ostrymi jak brzytwa zębami świadczyły wymownie o jej drapieżności. Syrena zagryzała bowiem swoją ofiarę i rozszarpywała na strzępy'' -
Henryk Mąka ,,Bermudzki trójkąt i inne tajemnice. Zatopiona Atlantyda. Potwór z Loch Ness. Ufo nad Bałtykiem''



Polskie Loch Ness








,,Znakomitej sławy potwora z Loch Ness pozazdrościli mieszkańcy Warszawy. [...] Polski odpowiednik szkockiej Nessie pojawił się na wodach wąskiego przecież Kanału Żerańskiego, łączącego Wisłę z Żeraniem, a właściwie z tamtejszą fabryką samochodów osobowych.
- Najpierw wychylił się z wody wielki biały łeb - twierdzili zdumieni wędkarze. - W dwie, może trzy sekundy później woda rozstąpiła się i 'to' wystrzeliło wysoko w górę, po czym szybko zanurzyło się z powrotem... [...].
   Za drugim razem, gdy potwór z Kanału Żerańskiego się pojawił został sfotografowany. [...]. fachowcy - wędkarze skłonni byli twierdzić, że jest to boleń - gigant, ryba drapieżna z rodziny karpiowatych, normalnie dochodząca do 80 cm długości. Ten osobnik mógł [...] osiągnąć wymiary znacznie większe. [...] następnego dnia wieczorem potwór ponownie pokazał się w Kanale Żerańskim, znów wyskoczył wysoko w górę, ale w tym czasie - jak podają naoczni świadkowie - zanim się zanurzył ... zeżarł kaczkę.
   W roku 1982 i w następnych, również w sezonie ogórkowym, warszawskie gazety, a zwłaszcza 'Kurier Polski', żywiły czytelników opisami potwora z Zalewu Zegrzyńskiego. Tym razem potwór, którego widywali tak plażowicze, jak i wędkarze oraz żeglarze, miał duży łeb i długie jak u zająca uszy, włosisty tułów z owłosionymi odnóżami o łącznej długości sześciu metrów. Rychło też uzyskał jakże właściwe i prawdziwie polskie imię - Paskuda! Jej sezonowe harce w różnych zakątkach tego podwarszawskiego zbiornika wodnego przez parę lat pasjonowały nie tylko warszawiaków.
   Ale stolicy też pozazdrościły inne ośrodki polskie. Bo oto dziwny stwór pojawił się w jeziorze Trzesiecko na Pomorzu Zachodnim. Jako pierwsza zauważyła go spacerująca po parku mieszkanka Szczecinka. Stworzenie to pożerało akurat rybę na kamiennej wysepce [...]. Wyglądem przypominało dużego i owłosionego ssaka, ale fragment tułowia pokrywały łuski. Kształt głowy sugerował, że może to być gad. [...] potwór zorientowawszy się, że nie jest sam - czmychnął w nurty rzeczki Niezdobnej.
   Wiosną, a były to lata dziewięćdziesiąte, znów napływać zaczęły bulwersujące informacje. Jednemu z wędkarzy potwór przegryzł żyłkę, drugi złowił do połowy zjedzoną przez niego rybę, trzeciego wystraszył znikający w toni jeziora wielki ogon. Na podstawie opowieści nurków i wędkarzy naukowcy wyrazili ostrożne przypuszczenie, że i trzeciecki stwór może być reliktem epoki przedlodowcowej. Nadano mu nawet gatunkową: Ericus Aqua Frogmanus. [...]'' -
Henryk Mąka ,,Bermudzki trójkąt i inne tajemnice. Zatopiona Atlantyda. Potwór z Loch Ness. Ufo nad Bałtykiem''

Potwór z jeziora Van







,,Swojego potwora mają również Turcy. Parlament tego kraju powołał nawet pod przewodnictwem posła Nadana Kartala z prowincji Van specjalną komisję, która zbadać miała doniesienia na temat czarnego stwora ukazującego się od pewnego czasu w największym jeziorze Anatolii. Rok wcześniej, zaintrygowany przez naocznych świadków przybył nad jezioro gubernator prowincji. I zobaczył go osobiście, w sposób nie ulegający żadnej wątpliwości.
- Potwór ma rogi - stwierdził potem publicznie - jest czarny i włochaty. Trochę przypomina dinozaura, ale nie jest groźny dla otoczenia...'' -
Henryk Mąka ,,Bermudzki trójkąt i inne tajemnice. Zatopiona Atlantyda. Potwór z Loch Ness. Ufo nad Bałtykiem''