,, [...] Baltimore miało dość znaczny procent czarnoskórej ludności. Po drodze z domu studenckiego do laboratorium musiał Wood przechodzić przez dzielnicę murzyńską [...]. Podczas wielkiej odwilży, gdy ulice były zalane głębokimi kałużami [...] wziął z laboratorium mały kawałek metalicznego sodu, zamknięty w szczelnym, metalowym pudełku. Sód wrzucony do wody pali się gwałtownie żółtym płomieniem, sypiąc iskry i wznosząc kłęby białego dymu. Mijając wielką kałużę, Wood zakaszlał i splunął do wody, wrzucając do niej niepostrzeżenie wyjęty z kieszeni sód. Rozległ się głośny huk i cała ulica zapłonęła żółtym ogniem. Wśród Murzynów wybuchła panika; zaczęli uciekać, krzycząc: - To wysłannik szatana, on pluje ogniem! [...]'' - Andrzej K. Wróblewski ,,Uczeni w anegdocie''
Na miejscu tamtych Murzynów też byłbym przerażony.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz