środa, 10 lipca 2013

,,Wąż bajeczny, smokiem przezwany od ssania''. Smok latający



,, [...] Ponad 200 milionów lat temu, na początku triasu, na Ziemi żyły gady bardzo podobne do dzisiejszych latających jaszczurek, tak zwanych latających smoków (Draco volans). Knehneosaurus (znaleziony na terenach Anglii) i Icarosaurus (znaleziony na terenach Ameryki Północnej) były przystosowane do lotu ślizgowego. Miały bardzo wydłużone żebra stanowiące szkielet, na którym rozpięty był fałd skórny  tworzący coś w rodzaju skrzydeł. Taka budowa ciała wskazuje na zaawansowaną specjalizację. Jest więc bardzo prawdopodobne, że wcześniejsze formy tych jaszczurek wystąpiły już w permie'' - ,,Życie świata. Życie na Ziemi 53 Perm - ekspansja prymitywnych gadów str 211''.


Co wiemy o wspomnianych w cytowanym tekście smokach latających? Nie są to jakieś mityczne potwory, ale jaszczurki z grupy agam. Nie mieszkają też ,,za górami, za lasami'', ale w lasach tropikalnych Azji Południowo - Wschodniej. Smok latający osiąga tylko 20 cm długości. Ma ciemnobrązową skórę, długi ogon, oraz rozpięte na wystających żebrach płaty skórne. Na przekór nazwie opisywana agama nie potrafi poruszać się lotem aktywnym, jak np. ptaki. Korzysta natomiast z lotu ślizgowego. Zwierzę to prowadzi nadrzewny tryb życia - chcąc dostać się na sąsiednie drzewo, smok latający rozpościera swoje płaty skórne, które pełnią wówczas obowiązki lotni. Smok latający nie jest więc ani smokiem, ani nie potrafi prawdziwie latać. Również jego jadłospis nie jest godny mitycznych i baśniowych bestii, bowiem w jego skład wchodzą wyłącznie owady. Mimo groźnej nazwy smoka, jest to zwierzę zupełnie niegroźne dla człowieka. Lasy, w których żyją smoki latające są bardzo mało zwarte, toteż żyje w nich bardzo wiele innych zwierząt poruszających się lotem ślizgowym, jak chociażby ,,latające'' wiewiórki, żaby, a nawet ... węże.



wtorek, 9 lipca 2013

,,Wąż bajeczny, smokiem przezwany od ssania''. Waran z Komodo




Na początku XX wieku zoologowie uznali, że wszystkie ogromne zwierzęta, jakie pozostały do odkrycia, zostały już odkryte. Tymczasem w 1912 r. na indonezyjskiej wyspie Komodo (usytuowanej między wyspami Sumbawą i Flores), której nazwa znaczy ,,Wyspa Szczurów'', odkryto gada - olbrzyma dochodzącego do 3 m długości, ważącego 150 kg i żyjącego 50 lat. Jest nim waran z Komodo, zwany ,,waranem komodyjskim''. Należy do grupy jaszczurek zwanych waranami, spotykanych w Azji, Afryce i Australii. W obydwu Amerykach żyją spokrewnione z waranami helodermy (arizońska i meksykańska), oraz  tegu w Ameryce Południowej. Sam waran z Komodo żyje także na kilku innych wysepkach w Azji Południowo - Wschodniej. Czyż nie jest ogromny? Czyż takie zwierzę w relacjach dawnych, orientalnych podróżników nie miało prawa stać się chińskim smokiem?!
Nasz bohater dlatego jest taki wielki, ponieważ na terenie jego areału nie występują duże ssaki drapieżne (np. tygrysy) toteż waran z Komodo zajmuje ich niszę ekologiczną. W dawnych epokach geologicznych żyły jeszcze większe warany jak np. 8 - metrowy, podobny do krokodyla mozazaur, z późnokredowych mórz i oceanów, czy plejstoceńska megalania z Australii, również osiągająca 8 m długości. O tym się nie mówi, ale na Nowej Gwinei, pewien Polak odkrył ponoć jeszcze większego niż waran z Komodo jaszczura o 5 m długości żyjącego w ... naszych czasach! 
Waran z Komodo jest pokryty grubą, łuskowatą, szaro - brunatną  skórą, która w miarę wzrostu jest zrzucana tak jak u wszystkich jaszczurek. Posiada on owalny, zaokrąglony pysk, wypełniony ostrymi zębami. Wszystkie warany posiadają długi, rozdwojony na końcu język, taki jak u węży, który służy im do badania otoczenia. Poruszają się na czterech pięciopalczastych łapach, zbrojnych w ostre pazury. Orężem warana z Komoda jest także jego ogon, którym potrafi złamać kręgosłup nawet dużemu zwierzęciu kopytnemu. Olbrzymi jaszczur dobrze wspina się na drzewa i pływa - także między blisko siebie położonymi wyspami. jest mięsożerny pożera gryzonie, ptaki, oraz zwierzęta kopytne. Nie gardzi też padliną. Małe zwierzęta połyka w całości, większe ćwiartuje ostrymi zębami, wyrywając ogromne kawały mięsiwa, które usiłuje połknąć. Jeśli jednak porcja mięsa okaże się zbyt duża, waran energicznie macha głową, chcąc opróżnić gardziel. Gdy mięsa jest dużo, waran z Komodo konsumuje pokarm ,,na raty''. Częste są też sytuacje zgromadzenia się kilku jaszczurek przy ,,posiłku''. Wówczas sytuacja staje się napięta. Mniejsze osobniki starają się uniknąć zębów i szponów większych waranów broniących swego ,,miejsca przy stole''. Mogą nawet z pozycji konkurentów spaść do pozycji ofiary, bowiem u waranów z Komodo ma miejsce kanibalizm.
Są rozdzielnopłciowe i jajorodne, nie przejawiają instynktu macierzyńskiego.
W indonezyjskich legendach istnieją wzmianki o waranach z Komodo rodzonych przez kobiety. Jest to szokujący (jak na europejskie wyobrażenia) motyw wędrowny, obecny również w mitologii polinezyjskiej, gdzie jednak warany są zastąpione przez rekiny. Co prawda na niektórych wyspach zanotowano napaści waranów na ludzi, jednak to człowiek jest katem warana z Komodo, odławiając te ogromne jaszczurki dla skór i niszcząc ich środowisko naturalne. Warany z Komodo są gatunkiem ginącym i chronionym.



,,Wąż bajecznym smokiem przezwany od ssania''. Aligator chiński




[...] Rozważmy jakie zwierzęta mogły się przyczynić do powstania żywotnego mitu o smokach,
[...].



Aligator chiński. Chociaż dinozaury znikły z powierzchni globu, do dziś istnieją inne stworzenia, które mogły być prototypami smoków. Smoki zostały wymyślone w Chinach, tam zaś żyją aligatory chińskie - gady z rzędu krokodylowatych, których najbliższymi krewnymi są aligatory missisipijskie oraz południowoamerykańskie kajmany. Krewni aligatorów to: krokodyle właściwe i gawiale. Nazwa aligator pochodzi od portugalskiego ,,los lagortos'' - jaszczurki. Określenie to wyewoluowało później w angielską nazwę ,,alligator'', niemiecką ,,Alligator (Krokodill)'' i polską - aligator. Od krokodyli właściwych różnią się wyglądem zamkniętej paszczy, w której nie widać czwartego zęba dolnej szczęki. Dodam jeszcze, że spotykane tylko w Azji gawiale (gawial gangesowy i krokodyl gawialowy) mają długie, wąskie pyski, wypełnione podobnymi do szpilek zębami, służącymi do chwytania śliskich ryb. Owa niespotykana u krokodyli właściwych i aligatorów budowa pyska, że gawiale mogą się odżywiać wyłącznie drobną zwierzyną. Krokodyle właściwe żyją w Azji (krokodyl syjamski), w Afryce (krokodyl nilowy i krótkopyski), w Ameryce Południowej (krokodyl z Orinoko) i w Australii (krokodyl różańcowy). Aligatory żyją w Azji (aligator chiński), Ameryce Północnej (aligator missisipijski) i Południowej (kajmany). Wszystkie te zwierzęta należą do starej, spokrewnionej z dinozaurami i pterozaurami grupy krokodylowatych, wywodzącej się z triasowej formacji słodkowodnych tekodontów (,,gadów o zębach w zębodołach'', od łac. ,,theca'' - pochwa, tzw. ,,tekodontalny'' typ uzębienia posiadają wszystkie uzębione ssaki, także człowiek). Co prawda, już permskie mezozaury były z wyglądu podobne do gawiali, ale jest to podobieństwo wyłącznie zewnętrzne i nie określa prawdziwego pokrewieństwa. W triasie żył tekodont proterozuch (Proterosuchus), podobny do krokodylowatych, lecz posiadający ciało krótkie i przysadziste. Prawdziwym krokodylowatym był dopiero triasowy protozuch (nie mylić z proterozuchem!), o proporcjach ciała ,,jak na krokodyla przystało'', z wyjątkiem wydłużonych łap przystosowanych do kroczenia po lądzie. Jednak kolejne gatunki krokodylowatych z wolna ewoluowały do życia w wodach słodkich, później zaś w ... morzach i oceanach. Tą ostatnią drogę wybrały nystriozaury z okresu jury, odkryte w Niemczech. Nystriozaur wyglądem przypominał współczesnego gawiala, osiągał zaś ok. 5 m długości. Swoim długim pyskiem łapał ryby, głowonogi i małe gady wodne. Największym mezozoicznym przedstawicielem krokodylowatych był dinozuch (grec. ,,deinos'' - straszny, ,,suchus'' - krokodyl) o 15 m długości (dla porównania: największy współczesny przedstawiciel krokodylowatych, krokodyl różańcowy mierzy 7 m długości). Kiedy 65 mln lat temu w kredzie wyginęły dinozaury, krokodylowate przetrwały  ... do naszych czasów. W niemieckich złożach z wczesnego trzeciorzędu, w Geiselstall znaleziono szkielet azjatozucha (Asiatosuchus), zaś w bardziej znanym rejonie - w okolicach jeziora Messel na wschodzie Niemiec odkopano pristochampusa, żyjącego już w kredzie, co skłoniło ówczesnych paleontologów do wysunięcia mylnego wniosku, że jakoby dinozaury miały przetrwać aż do eocenu. Początkowo pristochampusa uważano bowiem za dinozaura z racji podobieństwa jego zębów do ,,łowieckiego oręża'' terapodów Carnosauria (np. tyranozaur). Pristochampus wyróżniał się ... niewielkimi kopytkami kończącymi każdą z jego kończyn. Najmłodszą grupą krokodylowatych są gawiale, które powstały w Azji 2 mln lat temu. 
Co wiemy o aligatorze chińskim, który był jednym ze zwierząt inspirujących do stworzenia chińskich smoków?



Żyje na wschodzie Chin (prowincje Anhui, Zheijang i Jangsu) w środowisku wodnym. Aligatory to jedyni reprezentanci krokodylowatych mogący żyć na terenach, gdzie temperatura wody zimą spada poniżej 0 stopni Celsjusza i co najdziwniejsze obywają się bez hibernacji.  Aligator chiński ma wydłużony pysk, opływowy kształt ciała, krótkie łapy i olbrzymi ogon. Pokryty jest gruba, szarą skórą zawierającą kostne płytki na grzbiecie. Kiedy znajduje się zanurzony w wodzie, potrafi nurkować, woli jednak mieć zachowany kontakt ze środowiskiem lądowym dzięki wystającym z wody narządom zmysłów - nozdrzom, oczom i otworom słuchowym. W ten sposób czatuje na lądowe zwierzęta, przychodzące do wodopoju. nawet jeśli aligator (lub inny przedstawiciel krokodylowatych) wystaje z wody, łatwo go pomylić z dryfującym po powierzchni pniem. Aligator chiński odżywia się: rybami, ptakami i rozmaitymi ssakami; ofiarą krokodyli właściwych i aligatorów mogą padać zarówno kopytne jak i ludzie. Chcąc konsumować zwierzęta większe od krokodylich głów, krokodylowate obdzierają je z mięsa, obracając się z jego kawałkiem w pysku wokół własnej osi. Omawiana grupa gadów ma wpływ nie tylko na zwierzęta, ale także na rośliny. Brzmi to paradoksalnie i wymaga wyjaśnienia. Prawdą jest, że żaden krokodyl, aligator, kajman, czy gawial nigdy by nie tknął roślinnego wiktu, ale ... Gdy wysychają zamieszkane przez nie zbiorniki wodne, krokodylowate



zakopują się w mule, czego efektem ubocznym jest wyrywanie wodnej roślinności. Dzięki temu zamieszkiwane przez krokodylowate zbiorniki wodne pozostają żeglowne. W trawieniu pomagają im kamienie żołądkowe - gastrolity (grec. ,,gastros'' - brzuch, ,,lithos'' - kamień), które występowały także w żołądkach dinozaurów. Są to zwierzęta rozdzielnopłciowe i jajorodne. Wiele z nich toczy zacięte walki godowe - powiem jeszcze, że drażni je hałas. Toteż, kiedy w czasie drugiej wojny światowej, Japończycy zaatakowali brytyjskich aliantów z zaskoczenia (przeliczyli się z siłami ...) otrzymali alianci nieoczekiwaną pomoc ze strony ... krokodyli różańcowych, rozwścieczonych hałasem. Po kopulacji, samica składa w wykopanym na brzegu akwenu gnieździe ogromne ilości jaj, których strzeże przed mogącymi je zjeść zwierzętami. Opiekuje się również młodymi - pomaga im wydostać się z jajka, po czym bierze do pyska i przenosi do wody. Nie ma w tym nic dziwnego - inaczej aligatory nie potrafią transportować swoich młodych, ale dawniej uznano, że je zjadają. Nie może to być prawdą, wówczas bowiem krokodylowate dawno by wymarły. Oczywiście występuje u nich kanibalizm, ale jego ofiarami nigdy nie padają ,,rodzone'' młode. Rodzaj pobieranego pokarmu mięsnego zmienia się wraz ze zmianami w osiąganych wymiarach ciała. 
Chociaż egzystują od triasu w niemal niezmienionej formie, to jednak obecnie wiele gatunków krokodylowatych z winy człowieka znalazło się na krawędzi zagłady. Zmalał areał krokodyla nilowego i aligatora missisipijskiego. Wytępiono krokodyle na Madagaskarze (te, którymi zachwycał się Arkady Fiedler, który chciał poświęcić im osobną książkę). Do gatunków ginących należą min. krokodyl syjamski i krokodyl z Orinoko. Głównie zagraża im handel wyrobami z ich skóry - jego zakaz uratował przed wyginięciem aligatory missisipijskie. Zwracam uwagę, że krokodyl, czy aligator zabija człowieka wyłącznie z głodu, poza tym jako zwierzę nie potrafi wartościować i człowieka traktuje jak każdą inną zdobycz. Tymczasem człowiek zabija krokodylowate kierując się próżnością, choć potrafi się przed tym uchronić.
I który z tych gatunków jest potworem?



poniedziałek, 8 lipca 2013

Likorna




Słowo ,,likorna'' wywodzące się z języka francuskiego jest bardzo rzadko używane przez Polaków, którzy chętniej mitycznego konia z racicami gazeli i długim, spiralnie skręconym rogiem na czole, nazywają jednorożcem. Wierzono w jego istnienie od starożytności aż do przełomu XVIII i XIX wieku, kiedy to wspomniany już Georges Cuvier (i paru innych uczonych) dowiodło, że zwierzę zawierające w sobie tyle sprzecznych cech anatomicznych nie może istnieć w realnym świecie. Wcześniej nikt nie kwestionował możliwości istnienia takiej istoty - nawet dla wybitnego Leonarda da Vinci jednorożce nie były stworzeniami bardziej fantastycznymi niż zwykłe konie. Przedstawiane były w różny sposób, przypisywano zarówno samym jednorożcom jak też ich rogom niezwykłe cechy. Jednorożce miały przejawiać zamiłowanie do dziewic, być agresywne i trudne do upolowania, były symbolem czystości, Jezusa, Maryi, świętych, ale także ... diabła. Wszystko zależało od bujnej wyobraźni ludzi średniowiecza. Razem z lwem, jednorożec występuje nawet w godłach Wielkiej Brytanii i Kanady. Z kolei jego róg miał mieć właściwości magiczne i lecznicze co ludzie o krytycznym umyśle usiłowali kwestionować już przed Cuvierem, nie kwestionując jednak istnienia samych jednorożców. Z ich rogów wyrabiano książęce berła, zaś XVI wieku cesarz Karol V dwoma takimi rogami spłacił ogromny dług. Teraz już nikt nie wierzy w jednorożce.



Jednak jakie zwierzę mogło być pierwowzorem tych mitycznych istot? Pływa ono u polarnych wybrzeży Ameryki Północnej i jest nazywane ,,morskim jednorożcem'', lub ,,morską likorną''. Jego rogi pochodzące z martwych osobników były niesione morskim prądem ku wybrzeżom Europy. Są spiralnie skręcone i mogą osiągać nawet 1 m długości (ich posiadacze mają 3,8 - 6 m długości). Nie mają jednak znaczenia ani leczniczego, ani tym bardziej magicznego, w które mogą wierzyć tylko ludzie zabobonni. Co więcej, owe ,,rogi'' nie są rogami, tylko zębami (sic!), a ich morscy właściciele nie są żadnymi jednorożcami, tylko waleniami. Naukowo nazywają się nie ,,morskie jednorożce'', ale narwale - bynajmniej nie są podobne do konia! Narwal jest przedstawicielem waleni uzębionych, najmniej licznej grupy narwalowatych, do której oprócz naszego bohatera należy też białucha, sporadycznie, powtarzam: sporadycznie widywano min. w Bałtyku, gdzie wszystkie walenie są pod całkowitą ochroną prawną.



Pisałem, że narwale żyją u polarnych wybrzeży Ameryki Północnej (ich areał sięga aż po Nową Fundlandię w Kanadzie), ale czasem widuje się go u brzegów Wielkiej Brytanii i Japonii.
U narwali występuje dymorfizm płciowy. Mają tylko po dwa zęby (sic!), przy czym lewy ząb samca nieprzerwanie rośnie, aż przybierze wygląd rogu. Zdarza się, że oba zęby samca rosną, ale to tylko wyjątek. Samice są natomiast pozbawione tej ozdoby. Nie możemy jednoznacznie powiedzieć jaka jest funkcja tego monstrualnego zęba. Uczeni po to jednak mają rozum, by z jego pomocą tworzyć rozmaite hipotezy. W tym przypadku mamy ich trzy:
a.) narwale są płucodyszne tak jak wszystkie ssaki, toteż aby móc pobierać tlen atmosferyczny wybijają swoimi zębami przeręble w lodzie,
b.) używają ich do samoobrony np. przed orkami (zaobserwowano atak 30 orek na stado złożone ze 100 narwali!),
c.) widziano jak narwale używały swoich zębów do walk między sobą, podobnie jak ludzie używający ,,białej broni''.
Narwale żywią się drobnymi, morskimi zwierzętami. Ich zęby rosną wraz z upływem wielu lat, u nowonarodzonych samców jeszcze nie występują. Jeśli mówimy już o rozmnażaniu, chciałbym dodać, że tak jak wszystkie walenie, narwale rodzą się płetwą ogonową do przodu - głowa opuszcza ciało matki dopiero na samym końcu. Ma to duże znaczenie, bowiem gdyby młode opuszczało łono matki w innym porządku, to w czasie ewentualnych komplikacji porodu, po prostu  mogłoby się utopić. Pyski narwali są zaokrąglone, zaś ich ciała masywne. Reliktem wszystkich waleni po ich egzystujących na lądzie przodkach jest obecność pasa barkowego. Ogony waleni tym różnią się od ogonów rybich, że płaty płetwy ogonowej są ustawione nie pionowo, ale poziomo. Wspomniane orki nie są jedynymi wrogami narwali. Padają one łupem także człowieka, odławiającego narwale dla mięsa, tłuszczu i ... zębów, służących obecnie do wyrobu broni myśliwskiej. Jak to skomentował kiedyś Rudyard Kipling:

,,Są plemiona co poza białych żyją wiedzą

Mają w grocie włóczni róg narwala
I na szczycie świata siedzą''.


Istnieją także ryby z mórz tropikalnych porównywane z mitycznymi jednorożcami. Należy do nich min. tzw. ,,ryba - jednorożec'' (dosłowne tłumaczenie angielskiego określenia ,,unicorn - fish'') o niebieskiej skórze i przypominającej róg narośli nad zaokrąglonym pyskiem, w którym giną min. jeżowce.



Skojarzenie takie mogą budzić ryby jednorożkowate spokrewnione z nadymkami. Osiągają one wymiary od kilku centymetrów aż do 1 m długości. U wybrzeży azjatyckich bywają poławiane do celów konsumpcyjnych, jednak mogą powodować zatrucia. Niektóre z nich mogą być mieszkańcami morskich akwariów. Mają wydłużone pyski, skórę wzmocnioną kostnymi płytkami, zaś ich przednia płetwa grzbietowa przekształciła się w ostry kolec, którym omawiana grupa ryb może ruszać. Szczególne zatrzęsienie ryb jednorożkowych jest na rafach koralowych, ale mogą one żyć także wśród wodnej roślinności, w miejscach o dnie piaszczystym, lub mulistym. Jeden z  gatunków ryb jednorożkowych cechuje się zielonym kolcem (,,rożkiem'' uwidocznionym w nazwie) i niebieską skórą w żółte i (mniej liczne) białe plamy, zaś na brzuchu mają czarno - pomarańczową plamę z białym nakrapianiem. Płetwy ogonowe są zaokrąglone. Duże oczy ryb jednorożkowych mają czarne źrenice, z których odchodzą białe promienie z czarnym konturem na żółtym tle.
Ryby jednak nie przyczyniły się do powstania mitu o jednorożcu. Czy oprócz narwala możemy wymienić tu jeszcze jakieś zwierzęta?



Tak, ale żyją na lądzie. [...]. Jest to azjatycko - afrykańska antylopa oryks, którą (oprócz elanda i adaksa) starożytni Egipcjanie usiłowali demestykować. Z profilu 2 długie, czarne i ostre rogi (mogące być groźną bronią) zlewają się ze sobą i tym samym można odnieść wrażenie, że to piękne zwierzę jest jednorogie. Dodatkowo mamy prawo uważać oryksa za jednego z ,,ojców'' jednorożca ponieważ jak wspomniałem na samym początku, przypisywano im racice gazeli, a przecież konie są nieparzystokopytne. Dla niewtajemniczonych: zwierzęta kopytne mają 2 - 1 palca okrytych kopytem. Parzystokopytne to te, które mają racice, czyli dwa palce na każdej kończynie chronione keratynowym ,,futerałem'', podczas gdy nieparzystokopytne mają po jednym palcu przypadającym na każdą z czterech kończyn. Do tych ostatnich należą: koniowate (konie, osły, muły, zebry, zebroidy), nosorożce i tapiry, podczas gdy parzystokopytne skupiają wszystkie pozostałe grupy kopytnych, w tym antylopy, do których należy nasz bohater. Podobnie jak na rogu jednorożca, również na wszystkich częściach ciała oryksa arabskiego zaciążyła fama panaceum, czyli leku na wszystkie choroby. Owe absurdalne wierzenia popchnęły Arabów do polowań na omawiane zwierzęta, które początkowo nie mogły zaszkodzić wszystkim antylopom. W okresie przed przyjęciem islamu, jedno z plemion arabskich oddawało im cześć boską. Sytuacja diametralnie się zmieniła w XX wieku na niekorzyść oryksów, kiedy zabobon nie ustąpił, zaś odłowy przeprowadzane z użyciem najnowocześniejszego sprzętu, siały spustoszenie w stadach tych antylop. Kilka sztuk uratował przed odstrzałem major Ian Grimwood i osadził je w ogrodzie zoologicznym w Phoenix, stolicy stanu Arizona (USA). Tam oryksy rozmnożyły się na tyle, że niebezpieczeństwo wyginięcia zostało zażegnane. 
Tak więc ogrody zoologiczne  - przez niektórych uważane niesłusznie za instytucję wrogą zwierzynie pomogły uratować oryksa arabskiego. Oprócz niego także: jelenia milu, kułana i ... naszego żubra.



Jest jeszcze trzecie zwierzę, które przyczyniło się do wykreowania mitu o jednorożcach. Jest to właściwie nie tyle zwierzę, ale grupa zwierząt skupiająca 5 gatunków, z których dwa (nosorożec czarny i biały) żyją w Afryce, a pozostałe trzy (indyjski, jawajski i sumatrzański) - w Azji. Jest to archaiczna, sięgająca korzeniami eocenu grupa ssaków nieparzystokopytnych, których dalsza egzystencja stoi pod znakiem zapytania z winy człowieka. Jednorogie są wyłącznie gatunki azjatyckie, podczas gdy nosorożce afrykańskie maja dwa rogi. O tym, że nosorożec nadaje się na protoplastę jednorożca świadczy przysadzista sylwetka i obecność pancerza na niektórych wyobrażeniach. Podczas gdy w leczniczą moc ich rogu, jak i same jednorożce już nikt nie wierzy, rogom nosorożców wciąż przypisuje się lecznicze właściwości, wbrew powszechnym wyobrażeniom, częściej niż w charakterze ,,Viagry'' używa się ich do spędzania gorączki. Dawniej wierzono, że kielich z nosorożcowego rogu pod wpływem trucizny ostrzegawczo szumi, lub pęka. W Azji każdej części ciała nosorożca przypisuje się jakieś lecznicze właściwości. W Jemenie z nosorożcowych rogów produkuje się rękojeści noży. Badania naukowe przeprowadzone przez szwajcarskich specjalistów dowiodły, że róg nosorożca nie ma żadnych medycznych właściwości. Niestety niewiele to dało - hekatomba trwa, mimo najrozmaitszych wysiłków zmierzających ku ochronie opisywanych zwierząt. W afrykańskich parkach narodowych powołano patrole ochrony nosorożców. Niektóre organizacje ochrony przyrody ucinają rogi żywym zwierzętom (u których istnieje możliwość zregenerowania tego organu) i sprzedają taniej niż kłusownicy. Ale i to daje mizerne efekty. Tym bardziej, że nawet pracownicy azjatyckich parków narodowych absurdalnie wierzą w rzekomo lecznicze właściwości ciał nosorożców. Mało tego! Zdenek Vesolovsky w książce ,,Głosy dżungli'' wspomina jak podczas ulicznych zamieszek w Indiach tłum, który wdarł się do ogrodu zoologicznego zabił nosorożca, zostawiając go bez rogu. 
Jeśli nosorożce wyginą będzie to jeszcze jeden dowód na to, że największym błędem Karola Linneusza , było nazwanie człowieka - Homo sapiens - człowiekiem rozumnym.
Nie tylko rogom jednorożców przypisywano niezwykłą moc. Wierzono też, że inne mityczne stworzenia, a mianowicie smoki pod czaszką miały tzw. ,,drakolit'' (łac. ,,draco'' - smok, grec. ,,lithos'' - kamień) o podobnych co róg jednorożca właściwościach. 
Ale o smokach będę pisał w następnym tomie ,,Wśród zwierząt i mitów''.

Szczecin 2002 r, 24 czerwca

sobota, 6 lipca 2013

Krzywdząca nazwa

Niektóre mity próbują wytłumaczyć fakt istnienia niektórych zwierząt, wywodząc ich rodowód ... od ludzi.



Dawni Polacy stwierdzili, że niedźwiedzie dlatego są stopochodne (większość ssaków drapieżnych porusza się na palcach), że pochodzą od człowieka, który chcąc porwać Jezusa został przez Niego zmieniony w niedźwiedzia.



Na Litwie wierzono, że karą dla człowieka, który wbrew zakazom rozwiązał worek, z którego niczym z puszki Pandory rozlazły się gady i płazy - było zamienienie go w bociana, aby naprawił wyrządzone zło, konsumując zwierzęta, które lekkomyślnie wypuścił.



Arabowie wierzyli, że ludźmi były kiedyś także pawiany.



Z kolei Malgasze uważali, że w ciałach lemurów  żyją dusze zmarłych ludzi, którzy uciekli z rodzinnych wiosek przed ciężką pracą.



W mitologii greckiej Lycaon był królem, który chcąc zakpić sobie z bogów podał im ... ludzkie mięso, za co został zamieniony w wilka. Kara nie uśmierzyła jednak boskiego gniewu, toteż rozgniewani mieszkańcy Olimpu zdecydowali się zesłać ... potop (wielka powódź jak widzimy, występuje nie tylko w ,,Biblii'', ale jest bardzo popularnym motywem wędrownym). Chociaż niemal każda mityczna postać ma swoje wady i zalety, ten [Lycaon] zaliczał się do person zdecydowanie negatywnych.



W XIX wieku, kiedy rozpoczęto masową eksplorację Afryki, również jej centrum mieszczącego sawanny, owe mitologiczne skojarzenia odżyły na widok pewnych dzikich psowatych nazwanych likaonami - trzeba przyznać, że było to dla nich bardzo krzywdzące, o czym później. Łacińska nazwa omawianego gatunku; Lycaon pictus w swoim drugim członie może budzić skojarzenia z celtyckim plemieniem Piktów - całkiem słusznie, ponieważ ich nazwa utworzona przez Rzymian znaczy ,,Ludzie Malowani'', a omawiany gatunek sam wygląda jakby wyszedł z pracowni malarza abstrakcjonisty. Bywa też nazywany ,,wilkiem malowanym''. Tymi niezwykłymi psowatymi interesowali się już starożytni Egipcjanie, którzy próbowali je hodować. Jak rozpoznać naszego bohatera? Wzrostem i sylwetką przypomina on dużego psa. Głowa z charakterystycznymi, odstającymi uszami. Jego charakterystyczne ubarwienie jest mieszaniną barw: brązowej, białej i rudej, młode są koloru ciemnobrązowego z niewielkimi, białymi przydatkami. Likaony żyją w stadach o ściśle zarysowanej hierarchii, za którymi często włóczą się hieny uzupełniające zapas witamin poprzez zjadanie likaonich odchodów. Polują grupowo, starając się zmęczyć ofiarę. Gdy już się dorwą, zabijają wyrywając narządy wewnętrzne. Zaobserwowano jak w przeciągu 8 minut stado likaonów z upolowanej gazeli pozostawiło sam szkielet! Na tej podstawie likaony ( a w Europie - wilki) często oskarża się o okrucieństwo, ale przecież świata przyrody nie można oceniać w kategoriach moralnych! Po zakończeniu polowania, pierwsze mogą się nasycić osobniki najsłabsze, a potem dopiero przywódca i elita stada. Część zdobyczy jest rozdzielana dla osobników, które opiekowały się potomstwem i nie mogły z tego powodu uczestniczyć w łowach.
Jak więc widzimy tak potępiane za rzekome okrucieństwo likaony często są lepsze od ,,rozumnych'' ludzi. Są one gatunkiem ginącym.

piątek, 5 lipca 2013

Meduza




Była jedyną śmiertelną Gorgoną - potworem z mitologii greckiej z wężami zamiast włosów na głowie i złotymi skrzydłami. Miała kły jak goryl i potrafiła dusić lamparty, lecz jej najstraszliwszym orężem był wzrok zamieniający w kamień. Została zabita przez Perseusza, a z jej krwi narodził się Pegaz - skrzydlaty koń symbolizujący poetyckie natchnienie (mit ten jest świetna ilustracją poglądu o narodzinach sztuki z lęku).



W XVIII wieku Karol Lineusz nazwał meduzami jamochłony - parzydełkowce, zwane krążkopławami, które kształtem przypominają przezroczyste parasole. Oprócz opisywanej już stułbi, należąca do krążkopławów chełbia modra (żyjąca także w Bałtyku) również jest naszym ,,znajomym'' ze szkolnych podręczników. Na ,,dobry początek'' poszukajmy odpowiedzi na pytanie: co ma wspólnego mityczna Meduza z zupełnie niegroźną dla człowieka, bałtycką chełbią? Jak pamiętamy, Meduza miała węże wyrastające z głowy, podczas gdy prawdziwe meduzy mają macki usytuowane pod spodem okrągłego ,,dzwonu''. Trzeba było ogromnej wyobraźni, aby tak przekształcić krążkopławy, ale starożytnych Greków tworzących Hydrę ze stułbi, było stać na to. Co ciekawe, niektóre krążkopławy (bąbelnica, porpita) wyglądające jak pojedyncze organizmy, w rzeczywistości są koloniami ściśle wyspecjalizowanych zwierząt tego samego gatunku, wśród których istnieje zróżnicowanie zależne od pełnionej funkcji. Bąbelnice i porpity są więc organizmami kolonijnymi - niektórzy uczeni przypisują tę cechę tasiemcom. Krążkopławy spotykamy w morzach i oceanach całego świata. Żyć mogą wyłącznie w wodzie, toteż giną jeśli zostaną wyrzucone morską falą na brzeg. Osiągają różne wymiary. Spiralnie poskręcane macki bąbelnicy mogą mieć nawet 20 cm długości (sic!), spokrewniona z naszą chełbią, bełtwa z Atlantyku może osiągać 2 - 4 m rozpiętości, zaś największa z nich - Cyanea arctica posiada macki o 38 m długości (żaden płetwal błękitny nie jest tak długi!). Dla porównania, chełbia modra osiąga do 5 cm rozpiętości. Nie wszystkie meduzy unoszą się biernie w morskiej toni, ryzykując śmierć na brzegu. Niektóre potrafią wykonywać skurcze całym ciałem, inne zaś miliony lat przed skonstruowaniem żagli, płynąc korzystają z wiatru.



Wspomniana już bąbelnica bywa nazywana ,,żeglarzem portugalskim'', ponieważ gdy unosi się na powierzchni wody, może przywołać skojarzenia w miniaturą portugalskiej karaweli z XV i XVI wieku. Ów ,,statek'' ma nawet ,,żagle''. Oczywiście nie są one identyczne z tymi, których używano do podróży morskich. Bąbelnica dlatego unosi się na powierzchni wody, ponieważ posiada tzw. ,,pneumatofory'' (grec. ,,pneuma'' - duch, wiatr, powietrze, ,,phoros'' - droga), którymi są przezroczyste, skórne bąble (stąd nazwa jamochłona) wypełnione powietrzem. Walela jest podobna do ciemnoniebieskiego dysku z krótkimi mackami pod spodem i najbardziej charakterystyczną częścią - skórnym ,,żagielkiem'', który pozwala walelii unosić się z wiatrem po powierzchni wody. W ramach ciekawostki chciałbym zaznaczyć, że wśród licznych mas doświadczalnych zwierząt, wysyłanych w przestrzeń pozaziemską znalazły się także meduzy. Uczeni chcieli sprawdzić jak owe jamochłony będą pływały w stanie nieważkości - okazało się, że krążkopławy zupełnie nie potrafiły skoordynować swoich ruchów. Meduzy są obojnakami, ich larwy początkowo swobodnie pływają wchodząc w skład planktonu, później prowadzą osiadły tryb życia jako polipy, zaś w pełni dojrzałe są jako meduzy.



Omawiane zwierzęta żywią się drobnymi skorupiakami i rybami. Żadne z nich nie może zmieniać niczego w kamień jak Meduza, ale przecież rzeczywiste środki obrony i ataku mogą być równie groźne... Tak jak już opisywana stułbia, są one parzydełkowcami, [....].Ich [parzydełek] posiadanie jest w świecie krążkopławów regułą. A ponieważ jest to reguła, jest też wyjątek. W tym wypadku ów wyjątek nazywa się meduzy z Palau. Owe endemiczne, polinezyjskie bezkręgowce wyewoluowały z populacji odciętej  od świata w miejscu gdzie brakowało potrzebnego białka zwierzęcego. Aby przeżyć, owe meduzy żyją w symbiozie z pewnym gatunkiem glonów, dostarczającym im pokarmu. Komórki parzydełkowe stały się niepotrzebne, toteż się zredukowały i całkowicie zanikły.



Jad rozmaitych krążkopławów wywiera rozmaity wpływ na człowieka. Podczas gdy jad chełbi modrej jest dla nas nieszkodliwy, groźne mogą być bąbelnica, bełtwa, czy tzw. ,,osa morska''. Jedynym zwierzęciem, któremu nie straszne są komórki parzydełkowe bąbelnicy jest czarno - biała, pasiasta ryba nomeusz, która w gąszczu poskręcanych macek znajduje zarówno azyl przed atakami drapieżników, jak i dostatek resztek pokarmu konsumowanego przez bąbelnicę. Osa morska pływa u wybrzeży Australii, a jej szczególnie masowe pojawy mają miejsce w sezonie od listopada do kwietnia. Niektórzy z kapiących się, zakładają specjalne kombinezony w celu uniknięcia poparzenia, które jest bardzo bolesne, a jeśli poszkodowanej osobie uda się przeżyć, nosi na ciele czarne blizny imitujące zarys macek groźnej meduzy. Dramatyczne spotkania z krążkopławami opisywał Thor Hayerdahl w dziele ,,Wyprawa Kon - Tiki''.



Naturalnymi wrogami meduz są morskie ślimaki: Glaucus atlanticus i tratewnik, oraz żółwie morskie. Może się Czytelnik zdziwić, ale w Azji Południowo - Wschodniej również ludzie polują na meduzy dla ich mięsa. Złowionego jamochłona patroszy się z warstw zewnętrznej i wewnętrznej, oraz z macek, po czym serwuje się przezroczysty, bezkształtny ochłap, podobno w smaku przypominający flaczki. Ma to jednak miejsce tylko w Azji Południowo - Wschodniej. W 1998 r. polscy rybacy, których przygodę opisuje poniższy artykuł z ,,Kuriera Szczecińskiego'' na pewno nie byli zadowolenie ze swego połowu:



,,Wszystko wskazuje na to, że w tym roku - drugi raz z rzędu - polscy rybacy nie wyłowią przyznanego limitu dorszy. Przyczyną są meduzy zapychające sieci. Plaga nęka rybaków z Wybrzeża Środkowego. Galaretowata masa zapycha sieci w takiej ilości, że kutry ledwo mogą ją wyciągnąć - mało jest natomiast dorszy. [...]'' - ,,Galaretka w sieci''.


Chciałbym jeszcze dodać, że meduzy są bardzo starą grupą zwierząt. Pozostałości po ich przodkach odkryto w miejscowości Ediacara Hills w złożach z okresu prekambru. Odkryto wówczas takie gatunki jak: podobna bardzo do współczesnej chełbi Ediacara i Kimbrella, która kształtem przypominała papierową torebkę z doczepionymi mackami. Krążkopławy żyły więc już w prekambrze, kiedy mitu o zabitej przez Perseusza Meduzie nie miał jeszcze kto wymyślić.



czwartek, 4 lipca 2013

Węże morskie




Kiedy Trojanie (na własną zgubę!) wciągali do miasta podarowanego im przez Greków konia, który okazał się pułapką, tylko nieliczne osoby zdołały wśród powszechnego entuzjazmu dostrzec zagrożenie.
Oprócz wieszczki Kassandry, którą Apollo ukarał brakiem wiary ze strony otoczenia, ,,nonkonformizm'' prezentował też kapłan Laokoon, który nawet posunął się do profanacji poświęconego Atenie konia - pułapki. Wówczas pojawiły się ogromne, morskie węże i zadusiły Laokoona razem z jego synami. Trojan nic już nie powstrzymało przed wciągnięciem konia do miasta...



Węże morskie pojawiają się w marynarskich legendach całego świata, jako straszliwe potwory zatapiające statki. Nieustannie pojawiający się motyw tajemniczego, morskiego stworzenia przewija się przez cały czas w powieści ,,Wąż morski'' Julesa Verne'a. Kto jeszcze wierzy w egzystencję takich istot?



W niektórych opracowaniach można znaleźć fałszywe informacje, że jakoby płynące ,,gęsiego'' wydry morskie (matka z kilkoma młodymi) przyczyniły się do powstania tego mitu. Jest to oczywiście kompletna bzdura, co najmniej z trzech powodów:
a.) wydra morska w przeciwieństwie do słodkowodnych gatunków tych zwierząt (wydra Lutra lutra, wydra plamistoszyja, przylądkowa, avirania) ma zawsze tylko jedno młode,
b.) wydry morskie nigdy nie pływają ,,w ogonku'' - ,,gdyż na pełnym morzu niczemu by to nie służyło'' (A. Trepka ,,Co kaszalot je na obiad''?),
c.) a nawet gdyby tak robiły, nie przekraczałyby ok. 50 cm, czyli tyle ile mierzą autentyczne węże morskie.



A więc jednak niektóre węże żyją w morzach? Pierwsze gady - wywodzące się od płazów - wyewoluowały na lądzie w okresie karbonu. W permie, na skutek zaniku terenów bagiennych, nastąpiło zmniejszenie się liczby płazów, zaś gady, wobec kryzysu swoich rywali, po raz pierwszy w historii naturalnej stały się przodującą grupą kręgowców lądowych, zaś płazy (choć żyją do dziś) już nigdy nie odzyskały dawnej świetności. Wówczas to niektóre gady (mezozaury) podjęły szturm na morza i oceany. Próby te (już bardziej  udane) gady ponowiły w triasie (np. plakodont, notozaur, tenystropeus), zaś jura i kreda były świadkami ich ewolucyjnego triumfu. [....].



Obecnie większość gadów żyje na lądzie, czasem w wodach słodkich. Do wyjątków, które egzystują w morzach należą: legwany morskie z Galapagos, żółwie morskie (np. karetta, żółw skórzasty, zielony, szylkret olbrzymi) i ... węże morskie. Ich areał obejmuje: Morze Czerwone, Ocean Indyjski i południowy Pacyfik. Zazwyczaj żyją na otwartym morzu, ale nie mające polskich nazw: Hydrophis semperi, Laticauda crockeri i L. colubrina żyją w słabo zasolonych jeziorach. Pierwszy z nich - Hydrophis semperi zasiedla zamknięte jezioro Taal na Filipinach, podczas gdy Laticauda crockeri i Laticauda colubrina można spotkać w jeziorze Te - Nggano na wyspie Rennel (Wyspy Salomona). Oddychają tlenem atmosferycznym, przy czym zostają 2 godziny pod wodą, mogąc się jednocześnie zanurzyć do 100 m głębokości. Różnią się wieloma szczegółami, min. ubarwieniem. U wybrzeży Filipin spotykamy węże morskie w czarne i białe pasy, są też gatunki czarne, z żółtym brzuchem i spłaszczonym końcem ogona, pełniącym funkcję wiosła. Są zbyt małe, aby ich łupem mogli padać ludzie - węże morskie odżywiają się rybami, niekiedy specjalizując się w odłowach jednego gatunku, a czasem konsumują tylko samą ikrę (dotyczy to Emydocephalus annulatus, który jest jedynym wężem morskim pozbawionym jadu). Ponieważ są to zwierzęta żyjące w słonej wodzie, wykształciły gruczoł solny, usuwający nadmiar soli z organizmu. Gruczoł solny węży morskich znajduje się pod językiem.



Jak wszystkie węże są rozdzielnopłciowe, między sobą różnią się jednak sposobami rozmnażania. Np. węże morskie z rodzaju Laticauda w celu złożenia jaj wypełzają na brzeg (jest to cecha wspólna z żółwiami morskimi, legwany morskie też rozmnażają się na lądzie). Taki sposób rozmnażania, uzależnia morskie gady od środowiska lądowego; same zaś jaja mogą być zniszczone przez różne zwierzęta, a nawet człowieka (ludzie najchętniej plądrują gniazda żółwi morskich, niebezpieczeństwo stwarzają też, zacieniając miejsca złożenia jaj leżakami). Bardziej zaawansowane węże morskie, w zależności od gatunku są żyworodne, bądź jajożyworodne (z węży żyjących na lądzie, jajożyworodne są min. nasze żmije, co pozwala im sięgać swoim areałem od Portugalii po Rosję i od Norwegii po Włochy. We wspominanym na początku rozdziału fragmencie ,,Iliady'' morskie węże zabiły Lakoona dusząc go. Tymczasem prawdziwe węże morskie (z wyjątkiem ikrożernego Emydocephalus annulatus) posługują się jadem (przeciwko ludziom używanym tylko w samoobronie) i są najbardziej jadowite z wszystkich węży (1 kropla jadu węża morskiego może zabić 5 ludzi). Kąsając nie sprawiają bólu swym ofiarom. Jad wprowadzany do organizmu powoduje mioglobinurię, opadanie powiek, blokadę oddechu i ból przy wykonywaniu ruchów, a jeśli dawka wynosiła 1,5 miligrama - następuje śmierć człowieka. Surowicę przeciwko jadowi węży morskich z rodzaju Aipysurus, Astrotia, Hydrophis, Lapemis, Laticauda, Pelamis, oraz Thalassaphina wytwarza się z jadu Enhidrina schistosa, ale ma to miejsce wyłącznie w Australii.



Takie są węże morskie po obdarciu ich z mitów. A jeśli Czytelnik chciałby poznać opinie kryptozoologów (dział zajmujący się zwierzętami, których istnienie nie zostało udowodnione) odsyłam do książki: ,,Poczet potworów letnich''.