czwartek, 18 kwietnia 2019

,,Jasnowidz w salonie czyli spirytyzm i paranormalność w Polsce międzywojennej''


,,Nie znajdzie się pośród ciebie nikt, kto by przeprowadzał przez ogień swego syna lub córkę, uprawiał wróżby, gusła, przepowiednie i czary; nikt kto by uprawiał zaklęcia, pytał duchów i widma, zwracał się do umarłych. Obrzydliwy jest bowiem dla Pana każdy, kto to czyni. Z powodu tych obrzydliwości wypędza ich Pan, Bóg twój, sprzed twego oblicza’’ - Pwt 10, 10 – 12.

,,Ach, te cudne, te ułudne, te prześliczne
seanse spirytystyczne!
Ta z duchami przedwojenna bliska więź;
zapodziało się to wszystko gdzieś…
[…]
Spirytyści przedwojenni, dawni owi!
Ossowiecki, Kluski, Guzik, Ochorowicz!
Dać ich duchom dziś radości tych choć ćwierć,
a nie zanudziliby się tam na śmierć!
Małą dziurkę zrobić by w materializmie
i pozwolić niech się przez nią znowu wśliźnie
przedwojenna spirytyzmu zwiewna nić -
tożby miło znowu było duchem być!
[...]’’
- Jeremi Przybora – piosenka z Kabaretu Starszych Panów.







W kwietniu 2019 r. przeczytałem książkę Pauliny Sołowianiuk ,,Jasnowidz w salonie czyli spirytyzm i paranormalność w Polsce międzywojennej’’. Z informacji zamieszczone w wewnątrz okładki można się dowiedzieć o Autorce co następuje:






,,Paulina Sołowianiuk, ur. w 1985 r. Wychowała się na Podlasiu, studia ukończyła w Warszawie. Mieszka, pracuje i pisze w Norwegii. Jest autorką książki ‘Ta piękna mitomanka. O Izabeli Czajce – Stachowicz’ (2011)’’.

Paradoksalnie, wraz z coraz intensywniejszą od XVIII wieku laicyzacją, narastał w Europie irracjonalizm. Ludzie odwracając się od wiary w Boga, a zarazem nie mogąc znaleźć odpowiedzi na egzystencjalne pytania w dynamicznym rozwoju nauki, szukając namiastki duchowości coraz częściej zwracali się w stronę okultyzmu. Wbrew potocznym mniemaniom, najbardziej ,,ciemną’’ epoką było nie osławione średniowiecze, ale właśnie wieki XX i XXI.







W XIX wieku wielką popularnością cieszył się spirytyzm, czyli poszukiwanie kontaktu z duchami zmarłych ludzi (łac. spiritus – duch). Ruch ten zapoczątkowały młode Amerykanki, siostry Fox. Choć później okazały się oszustkami, nie powstrzymało to masowej fali ,,wirujących stolików’’. Przyciągał uwagę nawet wybitnych ludzi jak: brytyjski przyrodnik Alfred Russel Wallace (1823 – 1913) – współautor teorii ewolucji drogą doboru naturalnego, pisarz Arthur Conan Doyle (1859 – 1930) – twórca postaci detektywa Sherlocka Holmesa, w Polsce zaś – pisarz Bolesław Prus (1847 – 1912). Na przełomie XIX i XX wieku międzynarodową sławą cieszyli się polscy spirytyści jak: Julian Ochorowicz (1850 – 1917), Franek Kluski (1873 – 1943) i Jan Guzik (1875 – 1928). Ten ostatni został przyłapany na oszustwie gdy w ciemnym pokoju, gdzie odbywał się seans, dotykał twarzy kobiety swą bosą stopą, chcąc aby myślała, że to duch.







Najsłynniejszym jasnowidzem II RP był cieszący się wielką popularnością Stefan Ossowiecki (1877 – 1944). Za swoje usługi nie pobierał zapłaty i sądził, że swoją działalnością pomaga ludziom. Z jego wizji korzystali min. archeolodzy (po zapoznaniu się z nimi starali się je później zweryfikować).

,,Takiej archeologii dotąd nie uprawiano. W serii eksperymentów usiłowano zajrzeć w historię oczami jasnowidza. Ossowieckiemu wręczono dziesiątki przedmiotów, jak kamień z Biskupina, prehistoryczne ostrza strzał, kość mamuta, albo stopę egipskiej mumii, a on przenosił się w czasie, relacjonował i rysował. Co zobaczył?

‘Widzę osadę… okrągłe domy, bardzo niskie… z drewnianych belek, pokrytych zielonkawą gliną zmieszaną z liśćmi. Wzgórza, lasy dookoła. Widzę ludzi; barwa ich twarzy i ciał raczej ciemna, drobna budowa, ogromne stopy, duże dłonie. Oczy głęboko osadzone, szerokie nosy, zaraz narysuję… […]. Wchodzę do chaty. Pod ścianami kamienie. Na jednym siedzi młody człowiek okryty skórą; trzyma w dłoni strzałę, którą mi dziś wręczyliście. Kobiety są po jednej stronie, mężczyźni po drugiej. Policzki kobiet zdobią jaskrawoczerwone trójkąty. Mężczyźni mają długie kły i nosy pomazane białą farbą. Dużo dzieci, ruch, wesoło… [...]’

Tak (podobno) wyglądało życie przed 15 tysiącami lat na terenach dzisiejszej Francji i Belgii’’ - Małgorzata Fabianowska, Małgorzata Nesteruk ,,Strrraszna historia. Nieznośna niepodległość’’

Stefan Ossowiecki pojawia się z opowiadaniu Andrzeja Pilipiuka ,,Serce kamienia’’ ze z zbioru ,,Rzeźnik drzew’’ ;).






W II RP działali również astrolodzy tacy jak Jan Starża Dzierżbicki (1883 – 1939), który każdego dnia tygodnia nosił krawat w innym kolorze odpowiadający panującej w owym dniu planecie. Znany ówczesny ekscentryk Franciszek ,,Franc’’ Fiszer (1860 – 1937) miał do astrologa pretensję, że mu się przyśnił ;).






Zainteresowania okultystyczne nie było obce również ówczesnym politykom i wojskowym, w tym samemu Józefowi Piłsudskiemu (1867 – 1935). Marszałek znany skądinąd z nabożeństwa do Matki Boskiej Ostrobramskiej, zadawał się z masonami i teozofami, zasięgał porad jasnowidza Ossowieckiego, brał udział w seansach spirytystycznych, a jak mówi miejska legenda – potrafił nawet materializować przedmioty np. zapałki. Choć uważam się za piłsudczyka, tego aspektu działalności Marszałka nie pochwalam :(.






Paranormalne klimaty nie było obce również ówczesnym literatom i artystą jak chociażby Marii Pawlikowskiej – Jasnorzewskiej (1891 – 1945); kobiecie o bujnej wyobraźni. Raz przeżyła w czasie jazdy samochodem wizję zwierzęcia z żółtymi oczami zapowiadającego II wojnę światową (dla porównania: w czasach okupacji żyła stara wróżbitka, która twierdziła, że mieszkają u niej krasnoludki naprawiające piec). Wątki okultystyczne i paranormalne pojawią się też w licznych ówczesnych dziełach literackich, które dziś należy uznać za pierwociny polskiej fantastyki jak: ,,Wampir’’ Władysława Stanisława Reymonta (1867 – 1925), ,,Miranda’’ Antoniego Lange (1862 – 1929), ,,Opętani’’ Witolda Gombrowicza (1904 – 1969) i horrory Stefana Grabińskiego (1887 – 1936).






Oprócz entuzjastów okultyzmu, istnieli też sceptycy. Zjawiska te z katolickiego punktu widzenia zwalczał ks. Mieczysław Krygier (1888? - 1944) publikujący w ,,Małym Dzienniku’’. Niestety był to głos wołający na puszczy…
Jako katolik odrzucam opisane w książce praktyki jako sprzeczne z pierwszym przykazaniem Dekalogu.

środa, 17 kwietnia 2019

Mulukwausi - czarownice z Melanezji






,, [...] Mulukwausi to wiedźmy, kobiety, które zostawiają swoje ciało gdzieś na ziemi i atakują na morzu żeglarzy, wywracają statki, pożerają załogę i pasażerów. Dawniej latały nago albo w ciasno zawiązanych krótkich spódniczkach z trawy. Teraz co do tego, czy są ubrane czy nie, zdania są podzielone. [...]
  Czarownica może wytworzyć swoje fale, sprowadzić ciemne chmury, deszcz, żeby żeglujący nie widzieli drogi. Może usunąć wyspę. Przenieść ją gdzie indziej. Zgubisz się, wpadniesz do wody, pożrą cię rekiny. Tych czterech właśnie rozszarpały rekiny, ale nie prawdziwe żarłacze, tylko wiedźmy, które przyjęły ich kształt. Żyją w świecie duchów. Mogą się zmienić w co chcą. Skąd wiadomo o rekinach? Duchy trzech chłopców wróciły i opowiedziały o tym wizjonerowi z ich rodzinnej wsi. [...].
 Malinowski pisał, że na Dobu [...] latające wiedźmy mają jedną ze swych baz. [...] Zaatakowana osoba o ataku może nie wiedzieć, a wiedźma już wyjęła jej płuca, serce, mózg albo język. Ofiara pożyje góra dwa dni. Może poznać, że zostało jej wyżarte wnętrze, po tym gdy nagle słabnie, traci mowę, wzrok, a czasem nie może się poruszać. Albo nic nie zdąży zauważyć, bo zginie na miejscu.
  Mulukwausi mogą krążyć po morzu w poszukiwaniu łodzi, przysiadając na rafach, pogryzając suchy i twardy koralowiec, który zaostrza tylko apetyt na ludzkie mięso. [...].
  Mulukwausi zlatują się również, kiedy słyszą, że łódź tonie, a słuch mają dobry na kilkanaście, a może i na kilkadziesiąt kilometrów. Żerują na mięsie topielców. Mogą też latać na zlecenie, zabijać na zamówienie kogoś, kto zazdrości płynącym obfitych plonów, pięknej łodzi, dobrej pracy w mieście. Konkurentów na Trobriandach nadal usuwa się z pomocą sił nieczystych'' -
Aleksandra Gumowska ,,Seks, betel i czary''



Strachy na Trobriandczyków






,,Choć krajobraz tu niewątpliwie urokliwy, Malinowski pisał o wielu niebezpieczeństwach czających się na żeglarzy. O załogach czółen, które porwane wiatrem czy prądem morskim do północnych wybrzeży wyspy Fergusson (dokąd zmierzamy), zostały pożarte przez kanibali. O ogromnej ośmiornicy, która na otwartym morzu jest w stanie połknąć całą łódź. O wielkich żywych kamieniach, które tylko czyhają na żeglujące czółna, po czym pędzą za nimi, wskakują na pokład i roztrzaskują go na kawałki. Kamienie można przebłagać, rzucając do morza namaszczonego olejem kokosowym przystrojonego chłopca. ('Dlaczego nie dorosłego mężczyznę?' - pyta Malinowski. - 'Bo dorosły by się nie zgodził' - padła racjonalna odpowiedź)'' - Aleksandra Gumowska ,,Seks, betel i czary''



Oniricon cz. 484

Śniło mi się, że:







- mój promotor, prof. Stefanus ov Floriakov był zły na mnie gdy napisałem w zeszycie o objawieniu Maryi z Dzieciątkiem, zawstydzony zakleiłem tę stronę i przyznałem, że mój tekst mógłby się spodobać katechecie, a nie profesorowi historii,






- odwiedziłem grób Vlada Palownika, widziałem spacerującą po nim ćmę i myślałem, że jest to dusza wampira,






- w oryginalnym tekście ,,Opowieści z Narnii'' Eustachy skrzywił się gdy usłyszał o Warszawie, ponieważ była to stolica katolickiego państwa, lecz na filmie nie pokazano tego,
- pojechałem do szpitala psychiatrycznego, gdzie czytałem książkę o Michaile Bułhakowie napisaną przez fizyka, w końcu sam zamieniłem się w Bułhakowa, którego odwiedził Woland mający czarne, kręcone włosy,






- w 1989 r. po śmierci amerykańskiej polityk Czesław Miłosz napisał do ,,Gazety Wyborczej'' artykuł krytykujący wegetarian,







- ,,Mistrz i Małgorzata'' nosi podtytuł: ,,Igrając z ogniem'',






- ,,Tatra'' spodobała się dzieciom, choć uznałem, że jest dla nich za drastyczna i za trudna,







- zobaczyłem dzika z mieczami świetlnymi wystającymi z ryja; w naszych czasach Kościół sprzeciwia się germańskiemu kultowi dzików, których symbolem jest młot Thora,








- Mariusz Trynkiewicz stanął na czele jakiegoś programu badawczego realizowanego w więzieniu,







- pojechałem po raz drugi do Chorwacji, idąc ulicą Zagrzebia myślałem, że jestem w Szczecinie, potem trafiłem do doliny Oczatki, gdzie w pensjonacie podłoga była wyłożona niebieskimi oczami o symbolice okultystycznej,






- w Wenezueli rośnie ziele koprzyń,






- pani Anna ov Stipulova radziła Alexandrusowi ov Cocelaise, aby rzucił prace w Mc Donaldzie, bo zarabia tam tylko 300 zł miesięcznie,
- zostałem wyrzucony z Empiku w CH ,,Kaskada'' w Szczecinie po tym jak na zapleczu niechcący spaliłem duży foliowy kosz w palenisku do spalania pokarmów nieczystych, gdy pracownica Famopaxa  krzyczała na mnie, zamknąłem oczy, a potem uciekłem, miałem nadzieję, że jeszcze będę mógł tam wrócić,
- kiedy wraz ze znajomymi wyszedłem z tramwaju na niewłaściwym przystanku, pani Anna ov Stipulova pokazała jak cofać czas poprzez wsiadanie do innego tramwaju jadącego z przeciwnej strony, potem zasłaniając swoją nagość spotkałem pana Martinusa ov Simcassa , który brał prysznic razem z czarnowłosą kobietą w okularach, potem przyszedł kaszubski niedźwiedź i coś mówił,







- Janes ov Calcium zwrócił uwagę, że Sigmund Freud odgrywa ważną rolę w niemieckiej popkulturze, gdzie nigdy nie jest przedstawiany humorystycznie, Janes przepowiedział, że coś się wydarzy,






- przeglądałem poprzedniego bloga Sławomiry, na którym ujrzałem wiele kolorowych liter oraz rysunek różowego smoka,






- w Chinach zaprzyjaźniłem się z dużą świnią imieniem Mao,






- w Belgii Ordan z Brustaborga zaprzyjaźnił się z otyłym smerfem,
- pan Filipus ov Falconius powiedział mi, że Ravialus ov Rikłocic czyta właśnie książkę o chrześcijaństwie  i że będzie miał temat do rozmowy ze mną,






- pewna kobieta urodziła zamiast dziecka jego złoty posążek naturalnej wielkości,






- wyjaśniałem, że słowo Gehenna (piekło) pochodzi od jerozolimskiej, kamienistej doliny Ge Hinnon  gdzie Żydzi palili śmieci,






- odwiedził mnie GISZ Edward Rydz Śmigły,
- odwiedził mnie Józef Piłsudski, którego moja Mama nazywała Bronaszkiem i uważała, że uczciwie nie pracuje, obnażyłem przed nim genitalia i na znak sympatii dałem pieniądze,






- w średniowieczu joannici walczyli z Tatarami; według jednego historyka przegrali, a według innego odnieśli zwycięstwo i uwolnili wzięte w jasyr branki. 

wtorek, 16 kwietnia 2019

,,Opowieści z Lasu Obojga Ekosystemów''


,,Puszczo! twojego serca głębia tajemnicza
pełna jest cudów, jako wiersze Mickiewicza…
Kolumnami drzew nieba sięgająca pował,
Puszczo, świątynio, którą sam Bóg wybudował!’’
- Julian Ejsmond ,,Pochwała Puszczy’’ (fragment)







W latach 1995 – 1999 pod wpływem ,,Króla Lwa’’ fantazjowałem o antropomorfizowanych zwierzętach z Białowieskiego Parku Narodowego żyjących w latach 90 – tych XX wieku. Tytułowe oba ekosystemy to środowiska leśne i wodne.

Bohaterowie:

Leśniczy – człowiek opiekujący się Puszczą. Nosił brązową brodę i zielony mundur. Kochany i szanowany przez wszystkie leśne zwierzęta, bronił je przed kłusownikami. Kiedy został postrzelony przez kłusownika, wdzięczne zwierzęta zaopiekowały się nim. Krzyżodziób wyłuskał mu kulę z piersi, dzięki czemu Leśniczy przeżył.








Lis Przechera – znany ze sprytu lis mieszkający wraz z rodziną w norze. Częściowo wzorowany na hienach z ,,Króla Lwa’’.







Kruk Cornelius Mc Crow (w ,,Pawlaczycy’’ nazywa się Mc Raven) wzorowany na dzioborożcu Zazu z ,,Króla Lwa’’ przyjaciel rodziny lisa Przechery. Należał do Białowieskiego Związku Padlinożerców.








Dzik Albrecht van Cholester – wzorowany na guźcu Pumbie z ,,Króla Lwa’’, odyniec z Holandii będący wodzem białowieskiej populacji dzików. Lubił wyjadać rolnikom ziemniaki z kopca. Zakochał się w domowej świni Fuńce z Hajnówki. Występuje w ,,Pawlaczycy’’.







Mysz leśna Szarek – wzorowany na surykatce Timonie z ,,Króla Lwa’’, nieodłączny przyjaciel dzika Albrechta van Cholestera. Wspólnie odwiedzali pola uprawne gdzie wyjadali ziemniaki z kopca, co rzecz jasna, nie podobało się rolnikom. Szarek zakochał się w domowej myszce Marysieńce z Hajnówki (nazwałem ją tak na cześć królowej Marii Kazimiery Sobieskiej).








Kuna Bonnie i tchórz Clyde – nosili swe imiona na cześć pary amerykańskich gangsterów żyjących w okresie międzywojennym, choć zapożyczyłem te zwierzęta z książki ,,Wróbel czarodziej’’ Marii Niklewiczowej. Para ta pełniła w Puszczy rolę tricksterów. Raz chciały wytruć rodzinę lisa Przechery gazem z kuchenki Leśniczego. Za karę miały być sądzone w Hadze, dokąd miał ich eskortować dzik Albrecht van Cholester. Inny razem kuna Bonnie pod wpływem książki czytanej przez krasnala Hałabałę, porwała ludziom niemowlę, aby je wychowywać. W ,,Pawlaczycy’’ kuna i tchórz noszą imiona Avardob i Suidualc.







Krasnal Hałabała – pochodzi z książki dla dzieci Lucyny Krzemienieckiej i programu telewizyjnego ,,Domowe przedszkole’’. Stary, mądry skrzat, wokół którego gromadziły się białowieskie zwierzęta. Czytał im książki i nauczał o różnych rzeczach. Pojawia się również w ,,Pawlaczycy’’.








Borsuk Mateusz Andrzej Jaźwicki – ojciec rodziny białowieskich borsuków. Żył w nieprzyjaźni z lisem Przecherą, który przywłaszczył sobie jego poprzednią norę.







Puchacz Mariusz – stary, mądry ptak. Po jego śmierci zwierzęta znalazły w dziupli, którą zamieszkiwał bursztynowe tabliczki z wyrytą na nich XVII – wieczną opowieścią o chłopcu, który w czasach potopu szwedzkiego mieszkał w Puszczy Białowieskiej wychowywany przez wilki i walczył ze złym rysem Svenem Kireyenem i lisem Nikitą Tałaszniakowem. Kuna Bonnie pod wpływem tej historii próbowała sama wychować ludzkie dziecko.







Sarni kozioł Schidler – był tzw. szydlarzem, to jest miał parostki w kształcie szydła, przez co stanowił zagrożenie dla innych kozłów. Nienawidził ludzi i zmierzał do ich wymordowania za to, że niszczyli przyrodę.







Rysica Anna – nieprzyjaciółka dzika Albrechta van Cholestera. Ostatecznie zabił ją bóbr przebijając na wylot zaostrzonym pniem drzewa. ,,No, Anulka, długo nie pożyjesz!’’ - powiedział jej dzik.






Rosomak Romsen – pochodził ze Szwecji gdzie był domowym zwierzątkiem pewnej dziewczynki. Gdy razem ze swą panią płynął promem po Bałtyku, rozpętał się sztorm, który zatopił statek. Rosomak przeżył i zabłąkał się aż do Puszczy Białowieskiej. Tam budził strach wśród innych zwierząt. W końcu został złapany przez ludzi i ponownie spotkał się ze swą panią.








Bocian czarny Heister – jeden z pomniejszych bohaterów. Jego imię pochodzi od hajstry – innej nazwy bociana czarnego.








Sroka bez Ogona – prezes Białowieskiego Związku Padlinożerców, do którego należał kruk Mc Crow. Powiedziała mu raz: ,,Jak się panu nie podoba Polska Ludowa, to niech pan leci do Egiptu!’’








Żmije Telimena i Anna von Gigantea – dwie przyjaciółki, z których jedna nosiła imię na cześć bohaterki ,,Pana Tadeusza’’ Adama Mickiewicza, druga zaś była nadzwyczaj wyrośnięta.








Żubr Włodzimierz Żubrow – powszechnie szanowany przywódca białowieskich żubrów. Jego pierwowzorem był słoń Hati z ,,Księgi dżungli’’ Rudyarda Kiplinga.







Zmutowany kret z Czarnobyla – osiągał rozmiary samochodu osobowego i kierował się na zachód zagrażając zamienieniem w kretowisko całej Polski. Urządzono polowanie na niego, w którym wziął udział Leśniczy jak też ówczesny prezydent Aleksander Kwaśniewski. Za kretem – potworem podążały białowieskie gryzonie i owadożerne: Szarek, ryjówka białowieska Włodzimiera Ryjek, nornica Norcia i kret Krtek.








Koń Kasztan – wierny wierzchowiec Leśniczego, na którego grzbiecie ów patrolował las. Szanowany przez leśne zwierzęta; przynosił im wieści z pobliskiej wioski Hajnówki. Pojawia się w mojej późniejszej powieści ,,Pawlaczyca cz. II Dziadostwo kontratakuje’’.







Wilk Krwawy Burek, syn Renteriera, stał na czele białowieskich wilków. Kiedy objął władzę w stadzie, aby umocnić swą pozycję, zorganizował wielkie polowanie na dziki, na które zaprosił wilki z całej Europy. Przybył min. biały Olaf Tęczookinson z Norwegii (pierwowzór Ovova Tęczookinsona z ,,Tatry’’) i zmutowany Morderczyił Akoj z Czarnobyla. Jednak dziki, na których czele stał Albrecht van Cholester odparły atak wilków. Sam Cholester w walce odgryzał wilkom głowy. Postać Krwawego Burka pojawia się w ,,Tatrze’’.








Szarańcza – chmara niszczycielskich owadów zaatakowała Puszczę Białowieską i omal nie zamieniła jej w pustynię. Na szczęście szarańczę pożarły leśne zwierzęta. Wśród nich wyróżnił się apetytem dzik Albrecht van Cholester, który pochłonął tyle szarańczy, że aż rozbolał go brzuch.







Wąż Bazylianus Magnus – przerośnięty zaskroniec z wielką, różową kokardą na szyi. Mieszkał w piwnicy w Hajnówce i chciał pożreć Szarka, gdy ten udawał się w odwiedziny do Marysieńki.








Krokodyl nilowy Diabeł – uciekinier z białoruskiego cyrku, który zamieszkał w Puszczy Białowieskiej. Groźny dla ludzi, których pożerał; jedną z jego ofiar był miejscowy ksiądz. Ostatecznie został schwytany i zabity.

Jerzy Keryrski – wzorowany na Jerzym Urbanie szalony przedsiębiorca zmierzający do wycięcia Puszczy Białowieskiej i budowy na jej miejscu nowego miasta, niestety mający poparcie polskiego rządu. Zwierzęta bohatersko broniły lasu przed wycięciem. Tymczasem Keryrski dostał się samochodem do jądra Ziemi. Doprowadził tym do wybuchu, który całkowicie zniszczył Puszczę. Na jej miejscu wzniesiono miasto Precelkowice City. Z dawnych mieszkańców Puszczy przeżyli Albrecht van Cholester i Szarek, którzy przestawili się na synantropijny tryb życia.

poniedziałek, 15 kwietnia 2019

,,O panu, który miał dużo zwierząt''


,,Zwierzę Każda żywa istota, która nie jest ani rośliną, ani grzybem i która nie produkuje dla siebie pokarmów, jak to czynią rośliny. Większość zwierząt ma zdolność poruszania się’’ - Mark Carwardine ,,Atlas zwierząt świata’’





Ulubionymi zabawkami mojego dzieciństwa były figurki zwierząt ;). W drugiej klasie szkoły podstawowej fantazjowałem o pewnym Polaku, który otaczał się gromadą zwierząt; zarówno dzikich jak i domowych. Pierwowzorami owych zwierząt były właśnie moje zabawki ;). Do jego menażerii należały: lew, wilk, para szakali, para koziorożców, bizon, słoń, żyrafa, nosorożec, krokodyl, żaba, biały wąż, pelikan, lwiątko, para łuskowców, włochaty pies, goryl, krowa, koń i świnia. Zwierzęta te żyły w zgodzie i przeżywały liczne przygody. Przykładowo odwiedziły Świętą Rodzinę w Betlejem (jako dziecko wierzyłem, że nowo narodzonego Jezusa przyszły odwiedzić wszystkie gatunki zwierząt na świecie, w tym nawet płetwale błękitne niesione w dziobach przez pelikany – sic!). Innym razem dzieci sąsiadów spuściły żywe zwierzęta w klozecie. Odbyły one podróż przez kanały ściekowe i powróciły do domu przez kran. Za znęcanie się nad zwierzętami dzieci dostały paskiem po gołych pupach :(.