czwartek, 25 lipca 2019

Miorsz


,, […] herb Korab miał z Anglii przynieść rycerz Miorsz (...)’’ - Marek Derwich, Marek Cetwiński ,,Herby, legendy, dawne mity’’







Zaślubiny Bogdala, króla Analapii z Gewissą; córką Artura – władcy Błogosławionego Królestwa Logres odbyły się w grodzie Canum nad rodzącym bursztyny Morzem Srebrnym. Orszak udał się z romańskiej katedry pod wezwaniem św. Mikołaja do Dworca Artusa, gdzie całą noc zaproszeni goście pili miód, wino i sławną wódkę z Canum, zajadając kołacze i złociste pierniki, pieczone prosięta, jelenie i barany, bigos, pierogi i wszelkie inne przysmaki.
Podchmielony rycerz Powała z Ptaszyna miał wygłosić mowę, przeto wszedł na krzesło i machając rękami, czerwony na twarzy zakrzyknął:
- Panno młoda, zajaśniałaś jak świeca! - nic więcej nie potrafił dodać za to zamachał rękami niczym ptak usiłujący odlecieć, aż w końcu spadł z krzesła na plecy. Leżąc na podłodze wśród psów i obgryzionych kości przebierał rękami i nogami jak nieszczęsny żuk przewrócony przez dziecka na grzbiet, co pobudziło bawiących się łącznie z państwem młodymi do ogólnej wesołości. W końcu służba pomogła mu wstać, zaś Powała wybełkotał pod nosem jakieś nieprzystojne słowo i skonfundowany opuścił salę weselną. Bogdal roześmiał się na to okrutnie i zaklaskał w dłonie każąc przyjść tresowanemu niedźwiedziowi z Wymrocza grającemu na skrzypcach i zespołowi tańczących rusałek z Roxu.
W orszaku królowej Gewissy przybył z Logres do Analapii młody Miorsz, którego niedawno król Artur pasował na rycerza. Miorsz wiele się nasłuchał o cudach i dziwach Analapii od starszych Rycerzy Okrągłego Stołu, którzy potykali się z panem Bożywojem Błyszczyńskim i innymi wojami króla Bogdala, a ich opowieści rozbudziły w jego młodzieńczym sercu pragnienie przygód i bohaterskich czynów. Teraz Miorsz siedział za dębowym stołem w Dworcu Artusa biesiadując razem z panem Gościwitem z Pasłęży. Rozmowa rychło zeszła na temat zamieszkujących Analapię potworów.
- Młoda jest jeszcze wiara chrześcijańska w naszym królestwie – mówił pan Gościwit z rękami tłustymi od pieczonego kapłona – a i multum bestii pogańskich wciąż kryje się w lasach, górach, na bagnach i w toni rzek i jezior. Długo jeszcze witezie walczący ze smokami będą mieli u nas ręce pełne roboty.
- Opowiedzcie co o poniektórych – poprosił Miorsz, którego serce zabiło żywiej na myśl o czekających go rycerskich przygodach.
- Ano, wyobraźcie sobie, junaku, że wystarczy oddalić się nieco od ludzkich domostw, aby w lesie czy też nad wodą, mąż napastowany był przez nimfy nagie a lubieżne, rade utopić go, bądź załaskotać na śmierć – pan Gościwit jakby uśmiechał się do swoich wspomnień. - Również młode niewiasty nie są w takowych miejscach bezpieczne. Ostatnio poczęły rozchodzić się pogłoski, że z pogańskiego Królestwa Roxu, drogą przez Litenę przybył do nas niejaki Sołotar.
- To jakiś zbójca? - chciał upewnić się Miorsz.
- Taki zeń zbójca jak i z Sołowieja Chąsiebnika – odrzekł Gościwit – nie zwyczajny to opryszek, jeno krew biesów płynie w jego żyłach. Na ciało i krew dziewcząt wielce jest łakomy, a poznać można go łatwo, bo skórę ma żółtą jak łuska Złotego Smoka, na którym miał jeździć bożek Swarożyc.
- Skąd wiesz, panie bracie, że to Sołotar jest winny? - spytał Miorsz.
- Jedna dziewka godna zaufania, Anula z Krasibrzegu widziała na własne oczy jak Sołotar zadał jej przyjaciółce Kachnie jątrzącą się ranę swym ołowianym członkiem, a następnie rozszarpał ją kłami i pazurami, po czym strzępy z jej ciała wpakował sobie do gęby. Biedaczka ujrzała to wszystko chroniąc się na wierzbie, a gdy Sołorar zajęty był żarciem, zsunęła się cicho i uciekła jak łania do swej wioski – pan Gościwit aż splunął z obrzydzenia, twarz Miorsza przybrała zaś odcień zielonkawy.
- Nie darowałbym sobie gdyby ta kreatura skrzywdziłaby moją panią, Gewissę! - mówiąc to Miorsz uderzył kułakiem w stół. - Nie pozwolę aby zrobił cokolwiek królowej, ani żadne innej niewieście!
- I to są słowa godne Rycerza Okrągłego Stołu – pochwalił pan Gościwit. - Oby twoje czyny nie okazały się gorsze! - tymczasem wesele wciąż trwało, a młoda i piękna Gewissa, córka Artura i Ginewry spoczywała już w ramionach swego męża, króla Bogdala, syna Olszana.


                                                                   *







Nikt nie wiedział, że Sołotar przybył do Analapii na zaproszenie chcącego wykorzenić chrześcijaństwo żercy Wizduna, który pożarty przez żółtego potwora, zabrał tę tajemnicę do mogiły mieszczącej się w jego trzewiach. Na niebie ukazał się właśnie złocisty Księżyc otoczony rojem gwiazd, kiedy Sołotar w mroku swej nory siedział na stołku z pnia i dumał jaką jeszcze szkodę by wyrządzić. U jego stóp walały się czaszki dziewcząt i młodych niewiast, rozbite kamieniem w poszukiwaniu mózgu. Sołotar wielce był łasy na piersi, uda, pośladki, serca i wątroby, a jego norę wypełniał zaduch gnijącego mięsa. Zabawę kosteczkami palców przerwał mu nagły błysk pochodni i donośny głos wołający:
- Sołotarze! Jestem Miorsz z Logres i przyszedłem ukarać cię za twoje zbrodnie! - w dłoni rycerza z Brytanii połyskiwał miecz Srebroń.
,,Odłóż miecz – odezwał się głos Sołotara w głowie rycerza. - Wskażę ci miejsce, gdzie ukryte są skarby, które uczynią cię potężniejszym niż Artur i Bogdal razem wzięci, jeno poniechaj tej bezsensownej walki. Czyż twój rzymski Bóg byłby zadowolony, że chcesz przelać mą krew?’’
- Nie będzie mnie pomiot Lucyfera uczył Pisma Świętego! - warknął Miorsz i natarł na potwora.
Sołotar jął machać pokaźnymi uszami jak słoń, tworząc tym porywisty wiatr ciskający w stronę rycerza odłamkami kości, a gdy to nie pomogło, wsadził żółtą łapę do czerwonych gaci i wydobył z nich ciężki, stalowy drąg pokryty magicznym pismem z Lemurii. Miorsz parę razy otrzymał ciosy w hełm, aż w końcu odciął Srebroniem dłoń dzierżącą drąg, podniósł go i z rozmachem wbił w błyszczące czoło potwora. Rycerz nie zdołał spełnić swego zamiaru przywiezienia szczątków Sołotara do stołecznej Nesty na dowód dla króla Bogdala, zamieniły się one bowiem w garść ziaren maku. Jednak drąg wystarczył królowi za dowód zwycięstwa.






- Na pamiątkę tego, że przybyłeś do nas zza morza, tak jak patriarcha Noe będziesz się pieczętował herbem Korab – powiedział król Bogdal w czasie uroczystości w stołecznej Neście, a królowa Gewissa w imieniu wszystkich niewiast Analapii ofiarowała Miorszowi złoty wieniec.

środa, 24 lipca 2019

,,Żółty bocian''


,,Mandaryn (ze sanskr. mantrin, ‘doradca’, chińsk. ‘kwan’), malajska nazwa chińskich urzędników państwowych, wprowadzona przez Portugalczyków do literatury europejskiej’’ - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 10 Małże do Morny’’





W lipcu 2019 r. obejrzałem sowiecką kreskówkę ,,Żółty bocian’’ (ros. ,,Żołtyj aist’’) z 1950 roku w reżyserii Lwa Atamanowa (1905 – 1981). Opowiada ona o żyjącym w cesarskich Chinach wędrownym fleciście Mi, który odmówił pokłonu mandarynowi, przed którym wszyscy inni się płaszczyli. Mi szanował prostych ludzi – rolników, rybaków, rzemieślników i im zamierzał sprawiać radość swoją muzyką. Namalował dla nich na ścianie tytułowego żółtego bociana. Ptak ten ożywał i tańczył, ale tylko dla prostych ludzi. Mandaryn przywłaszczył sobie cudownego ptaka, lecz ten nie chciał dlań tańczyć, ani za żaby, ani pod groźbą chłosty, a ponadto nie dawało się go zamalować. Żółty bocian uciekł od mandaryna i pozostała z ludem. Owa zaczerpnięta z chińskiego folkloru baśń mówi o wyższości pracy wytwarzającej konkretne dobra nad biurokracją, choć jej wadą jest czarno – biały podział na dobrych biedaków i złych bogaczy.





wtorek, 23 lipca 2019

Rudyard Kipling


,,Dźwigaj białych ludzi brzemię,
wyślij swych synów daleko,
niechaj podbite plemiona
otoczą troskliwą opieką;
niech służą w ciężkim trudzie
nowo zdobytym szczepom,
strwożonym dzikim ludziom,
Wpół diabłom, a wpół dzieciom. […]
dźwigaj białych ludzi brzemię,
prowadź te wojny pokoju,
ujarzmiaj głód i choroby
w surowym zaciętym boju. […]
nie wolno ci się uchylić...’’
- Rudyard Kipling ,,Brzemię białego człowieka’’; 1899








Rudyard Kipling (1865 – 1936) był angielskim pisarzem noblistą; autorem takich książek jak min. ,,Kim’’, ,,O człowieku, który chciał być królem’’ czy ,,Puk z Pukowej Górki’’. Urodził się w Bombaju, a jego twórczość przenika fascynacja przyrodą i kulturą Indii. Jej przejawem było choćby to, że początkowo umieszczał na egzemplarzach swych książek swastykę jako popularny w Europie XIX i początku XX wieku hinduski symbol szczęścia. Zrezygnował z tego gdy symbolu tego zaczęli używać naziści w Niemczech. Jednocześnie pochwalał brytyjski kolonializm (odsyłam do wiersza na początku posta), przez co nie lubił jego twórczości G. K. Chesterton.






W dzieciństwie miałem książkę napisaną na podstawie filmu Disneya ,,Księga dżungli’’ z 1967 r. (polska premiera odbyła się w 1994 r.) nakręconego na motywach najsłynniejszej powieści Kiplinga. Była to jedna z moich ulubionych baśni; marzyłem aby tak jak Mowgli i Tarzan mieszkać w lesie razem ze zwierzętami ;). Oglądałem też japońsko – włoskie anime ,,Księga dżungli’’ z lat 1989 – 1990, w którym Mowgli sporządził sobie bumerang zwany Kłem i przyjaźnił się min. z pandą małą. Na podstawie tej kreskówki rysowałem niedokończony komiks, w którym Mowgli żył na prehistorycznej planecie Pterotyjandii. W 1995 r. Mama czytała mi fragmenty właściwej ,,Księgi dżungli’’ (ang. ,,The Book of Jungle’’), całą książkę zaś przeczytałem w gimnazjum.






Dużą część działa zajmują opowieści o przygodach hinduskiego chłopca Mowgliego (imię to znaczy: żaba) wychowującego się w lesie. Na kartach książki przewija się ogromna ilość zwierząt jak: wychowujące chłopca wilki (na czele ich stada stał stary Akela), czarna pantera Baghera (w oryginale była … samcem), niedźwiedź Baloo, zły tygrys Shere Khan chcący pożreć głównego bohatera, chory na wściekliznę szakal Tabaqui, pyton skalny Kaa (gardził wężami jadowitymi), słoń Hathi (Zdenek Veselovsky w ,,Głosach dżungli’’ podaje, że jego imię jest popularnym indyjskim nazwiskiem znaczącym właśnie ,,słoń’’), złośliwe i całkowicie amoralne małpie plemię Bander – Logów żyjące w ruinach miasta, cyjony (to właśnie z wymienionego wyżej anime dowiedziałem się o owych groźnych psowatych), mangusta Riki – Tiki – Tavi walcząca z groźnymi kobrami, biała foka z Kamczatki pomagająca swym pobratymcom uciec przed myśliwymi, ścierwnik Chil i wiele innych.






W gimnazjum przeczytałem ponadto ,,Takie sobie bajeczki’’ - nieco mniej znane dzieło Kiplinga, zawierające historyjki min. o nosorożcu ukaranym przez Persa wsypaniem okruszków za skórę za zniszczenie piecyka (baśń tę poznałem po raz pierwszy z odcinka programu ,,Domowe Przedszkole’, w którym opowiadano o nosorożcach), wielbłądzie ukaranym garbem za lenistwo, kocie udomowionym przez żonę jaskiniowca, jednej z żon biblijnego króla Salomona i wiele innych.






Wracając od ,,Księgi dżungli’’ tacy jej bohaterowie jak Mowgli, Shere Khan, Bagheera i Baloo występują w świetnym amerykańskim komiksie fantasy ,,Baśnie’’.
Śniło mi się, że Mowgli pływał w rzece i cieszył się, że ryba złożyła mu ikrę do pępka.

poniedziałek, 22 lipca 2019

Oniricon cz. 506

Śniło mi się, że:

- jakiś profesor potępił blog ,,Mitoslavia'' jako pseudonaukowy,






- na strychu spotkałem stadko owiec Płanetników, które na mój widok zamieniły się w chmury,







- mówiłem kucharce, że Polacy zapożyczyli kotlet schabowy od Austriaków,
- w jakiejś starej księgarni widziałem książki fantasy i dekoracje do jakiegoś filmu klasy B, które zostały na moich oczach spalone, a ja nie mogłem nic z tym zrobić,
- starożytni Ukraińcy wynaleźli radło, pług i jako pierwsi zaczęli wypiekać chleb,
- spotkałem na mieście nauczycielkę historii, panią Annę ov Scayapakovą, której powiedziałem, że niedługo wydam ,,Tatrę. Suplement'',







- król Artur przyjechał do Szczecina gdzie w Parku Kasprowicza  rusałka o obnażonych piersiach zachęcała go do wejścia do wody,







- Minotaur miał początkowo ludzką głowę księcia Asteriona,
- Kajko i Kokosz żyli w Japonii,






- zobaczyłem dużą gąsienicę noszącą kontusz i buty,






- ks. Marian Pirożyński opublikował cykl artykułów o hawajskiej hunie i Wyspie Wielkanocnej,
- jeden z moich czytelników prowadził czasopismo, w którym zamieszczał posty z mojego bloga, została w nim zamieszczona relacja z mojej podróży do rosyjskiej części Mierzei Helskiej/ Fińskiej; były tam jeziora i dużo zieleni, a myśliwym wstęp był wzbroniony, powiedziałem o Rosji, że to piękny kraj, ale ma szalonych przywódców,






- pojechałem na pielgrzymkę razem z Janesem ov Calcium, który został utożsamiony z Thotem - egipskim bogiem papieru i miał obowiązek podnosić papier toaletowy z podłogi, gdy go w tym wyręczyłem, redaktor czasopisma ,,Mitoslavia'' miał mi to za złe, potem ksiądz ponaglał mnie, abym się nie spóźnił na autokar, próbowałem ubrać buty co mi nie wychodziło i śmiano się ze mnie,







- królowa Tatra zamieniła się w Babę Jagę i sprzedawała pączki muzułmańskim imigrantom,






- Władysław Warneńczyk ułożył pieśń religijną,






- król Artur zamiast w Avalonie przebywa teraz na Wenus,







- doszedłem do wniosku, że nie można jednocześnie mieć Ziemi w kształcie torusa i zamieszkanego świata podziemnego,






- napisałem na blogu posta, w którym popierałem strefy wolne od LGBT zastrzegając jednocześnie, że nie chcę nikogo mordować (na jawie też tak uważam),






- byłem słowiańskim herosem Trojanem i uratowałem księżniczkę,






- czytałem alternatywną wersję ,,Nietoty'' Tadeusza Micińskiego, w której zamieszczony był słownik, w którym przeczytałem, że imię Justyna znaczy w powieści coś bardzo złego,






- królowa szerszeni poparła ruch LGBT, zaś królowa pszczół była mu przeciwna,







- jednym z władców Venethii był chan Roman von Ungern - Sternberg, który wyznawał buddyzm, chodził w samej przepasce biodrowej, pił krew bolszewików, jadł ich mięso i kolekcjonował czaszki, Śiwa i inni bogowie zlecili mu misję powstrzymanie Lenina przed podbojem świata, posiadał harem, a każda Słowianka chciała mieć z nim dziecko,
- umarł Janusz Korwin - Mikke, a ja modliłem się za wdowę po nim,






- Lesotho zostało założone przez rasistów z RPA,






- rozmyślałem jak Jan Brzechwa kolaborował z komunistami,






- Adam Stanimirski uczył się matematyki od kobiety z głową kuny leśnej, nie poczynił postępów za to cisnął białą lokomotywę na Księżyc (wymyślone na jawie). 

niedziela, 21 lipca 2019

Crossover zoologiczny









1. Paź ludojad
2. Anioł tasmański
3. Karp - młot
4. Śledź tygrysi
5. Kangur polarny






6. Lew zielony
7. Panda rudnica
8. Nornica mniszka
9. Żyrafa grzywacz
10. Kameleon sargassowy
11. Koala europejski
12. Moloch z Komodo
13. Bóbr domowy
14. Tapir nilowy
15. Tygrys koralowy
16. Pantofelek olbrzymi
17. Stułbia hiancyntowa
18. Słoń karłowaty z Galapagos
19. Latający lis polarny
20. Dziobak różańcowy
21. Gąbka wędrowna
22. Kot kolczasty z Komodo
23. Wombat madagaskarski
24. Albatros nielotny
25. Pingwin Przewalskiego
26. Pławikonik polski
27. Pławikonik polny
28. Wyjec afrykański
29. Człowiek Filaretowa
30. Marian Buczek Południowoafrykański
31. Bocian workowaty





sobota, 20 lipca 2019

Crossover geograficzny








1. Korea Środkowa
2. Związek Socjalistycznych Emiratów Arabskich
3. Timor Zakarpacki
4. Sudan Równikowy
5. Republika Środkowoeuropejska
6. Austro - Dania
7. Białosławia
8. Gujana Saudyjska
9. Nowa Finlandia
10. Czechosłowenia
11. Austro - Chiny
12. Bułgaria Faso
13. Indonezja Francuska
14. Wielka Burundi







15. Kanada Krymska
16, Wielka Rafa Zjednoczona
17. Papua - Nowa Szkocja
18. Antigua i Czarnogóra
19. Wyspy Kanadyjskie
20. Łotwa Środkowa
21. Hospodarstwo Islamskie
22. Wyspy Zielonego Zakonu Krzyżackiego
23. Australo - Węgry
24. Wybrzeże Smocze
25. Imperium Rumuńskie
26. Indoczeczenia
27. Była Republika Jugosławii Polska
28. Wielka Rafa Europejska
29. Wielka Bretania 
30. Wyspy Świętego Tomasza i Tobago





Limeryk foliarski








Pewien gladiator raczył sobie kupić
deparchator.
Pytali go: Po co ci takowy?
Nadął się i odrzekł:
- To jest poziom subatomowy, nie na wasze 
parchate głowy!







A tak poważnie: youtuber Marek Podlecki - twórca określenia deparchator jest biednym i zagubionym człowiekiem. Współczuję jemu i jego matce :(.