,, [...] Maria Eva Duarte - przez Argentyńczyków zwana Evitą - małżonka dyktatora Juana Domingo Perona [...] Dla jednych była dziwką, dla innych świętą. W wielu domach jej portrety wieszano jak ikony, układano o niej wiersze, śpiewano pieśni i modlono się do niej. Rzadko kto wzbudzał tak skrajne emocje. Po odsunięciu Perona od władzy wierzono, że któregoś dnia powstanie z martwych i poprowadzi swój naród w przyszłość. [...] Kiedy w 1996 roku na ulicach Buenos Aires reżyser Alan Parker kręcił musical z Madonną w głównej roli o życiu argentyńskiej pierwszej damy, mieszkańcy miasta protestowali, że ich Evitę gra 'ktoś taki jak ona', a ekipa otrzymywała pogróżki. W obawie przed zamachem postawiono na nogi policję, a Parker skończył film w Budapeszcie'' - Bogusław Kwiatkowski ,,Mumie. Władcy, święci, tyrani''
poniedziałek, 29 czerwca 2020
Św. Evita
,,Jabberwocky''
W czerwcu
2020 r. obejrzałem brytyjski film comic fantasy ,,Jabberwocky’’
(ang. ,,Monty Python
Jabberwocky’’) z
1977 r. w reżyserii Terry’ego Gilliama (ur. 1940) na motywach
poematu Lewisa Carrolla (1832 – 1898).
Akcja
rozgrywa się w umownie traktowanej średniowiecznej Europie; w kraju
pod panowaniem fikcyjnego króla Bruna Wątpliwego. Jednym z
pojawiających się w filmie ahistoryzmów są ziemniaki, które jak
wiemy, w prawdziwej średniowiecznej Europie nie były znane.
Tytułowy
Jabberwocky był wiwerną (rodzajem smoka) mającego jeden róg na
głowie i przednie kończyny przekształcone w błoniaste skrzydła.
Potwór mieszkał w lesie gdzie pożerał ludzi. Z jego powodu
mieszkańcy miasta nie mogli wychodzić poza jego rogatki, w wyniku
czego cierpieli głód i nędzę. Pociechy szukali w praktykach
religijnych (,,Jak trwoga
to do Boga’’). Król
Bruno zorganizował turniej rycerski mający wyłonić pogromcę
poczwary. Z Jabberwockym walczyło wielu rycerzy (w tym groźny
Czarny Rycerz noszący ogromne rogi na hełmie), lecz ostatecznie
zabił go prosty człowiek – bednarz Dennis.
Dennis
był synem bednarza. Ojciec wyrzekł się go na łożu śmierci za
to, że jak stwierdził ,,nie
był prawdziwym rzemieślnikiem’’.
Dennis kochał otyłą córkę rybaka Gryzeldę Rybi Cyc, która
jednak nie odwzajemniała jego uczuć (przynajmniej do czasu, aż
został uznany za bohatera). Dennis za zabicie Jabberwocka, otrzymał
połowę królestwa i rękę zakochanej w niej pięknej księżniczki.
Film
jest pełen absurdalnego, a czasem też dosadnego humoru Monty
Pythona, bazującego na potocznych wyobrażeniach o średniowieczu
jako Mrocznych Wiekach.
niedziela, 28 czerwca 2020
Futurystyczna zoologia
,,No, to koniec. Czarna przyszłość nas czeka. Naukowcy są zgodni: w ciągu kilku najbliższych lat ludzkość wyginie. Eksperci od ewolucji przygotowali prognozę, z której wynika, że obszary Morza Śródziemnego i Puszczy Amazońskiej z czasem zamienią się w pustynię, Europa pogrąży się w epoce lodowcowej, zaś wszystkie Boże stworzenia na Ziemi będą musiały się jakoś do tych zmian przystosować. Tak więc na naszej planecie pojawią się olbrzymie, ważące 120 ton Toratony (...). Oprócz Toratonów ujrzymy półmetrowe ślimaki, pomykające rączo przez pustynię (...). Na morskich klifach będą żyły tzw. ryby oceaniczne, które posiądą umiejętność pływania i latania. W pogrążonej w epoce lodowcowej Europie królować będą stworzenia podobne do niedźwiedzi.
To nie jest wybryk mojej wyobraźni, ta informacja pochodzi z oficjalnych serwisów. (...)'' - Ksawery ,,Czarny koniec ludzkości''; artykuł z ,,Naszego Dziennika'' z 2002 roku.
Yeti w XXI wieku
,,Kilku śmiałków z japońskiej ekspedycji postanowiło wyposażyć się w nowoczesny sprzęt i udać się do Nepalu, by tam odszukać ślady legendarnego człowieka śniegu - yeti...W zwartej grupie alpinistów znalazł się też zoolog. Naukowcy jeszcze nie wiedzą, kogo bardziej mają się spodziewać: człowieka - olbrzyma czy też niedźwiedzia i tak na wszelki wypadek zabrali ze sobą też specjalistę od zwierzątek.
Wyprawę w okolice jednego z najwyższych szczytów świata - Dhaulagiri (8167 m n. p. m.) w Himalajach będzie pilotować 60 - letni Yoshiteru Takahashi, pracownik firmy budowlanej, który rzekomo miał widzieć w 1994 r. ślady stóp yeti w jaskini położonej na wysokości 4600 metrów n. p. m.
Poszukiwacze przygód mają już obmyślony plan działania: przy pomocy wszędobylskich kamer osaczą w jaskini yeti. A reszta to już naprawdę przysłowiowa pestka. Wystarczy wyciągnąć zza pazuchy siatkę na motyle... i sprawa załatwiona.
Rozumiem, że emocje mogą czasem sięgać zenitu, ale żeby tak mylić wirtualny świat science fiction z rzeczywistością...
Bo kiedy się patrzy na tak dużych bobasów, wydawać by się mogło, że mają już za sobą czas nadmiernej fascynacji poszukiwaczami przygód w stylu Indiany Jonesa czy 'Parku Jurajskiego' Spilberga. Stąd też odnoszę wrażenie, że w całej tej eskapadzie osaczenia najbardziej potrzebują sami podróżnicy. I może pomocna byłaby tu nie tylko zoologia czy yetologia, ale zwyczajna psychologia...'' - Obserwator ,,Polują na Yeti...'' - artykuł z ,,Naszego Dziennika'' opublikowany w 2002 r.
Yoshiteru Takahashi nie udowodnił istnienia yeti :(.
Yeti
,,Na taśmie filmowej widać majaczącego w oddali wielkiego zarośniętego stwora. Kamera była trzymana przez operatora, nie stała na statywie, więc obraz jest zamazany, skacze w ręku podnieconego mężczyzny. Tajemnicza postać oddala się szybko, ginie wśród drzew. Tak wygląda jeden z nielicznych materialnych dowodów, że yeti może naprawdę istnieć. Jednak dla wątpiących nie jest to żaden dowód.
Nikomu jeszcze nie udało się sfotografować yeti z bliska. Zdjęcia są zawsze takie same: rozmazane, niewyraźne. Więcej jest śladów wielkich stóp, które natchnęły naukowców do przypuszczeń, że chodzi o jakieś nietypowe stworzenie, być może ukrywający się w niedostępnych górach przypadkiem zachowany 'egzemplarz' człowieka pierwotnego. Na razie jednak yeti pozostaje tak samo realny, jak potwór z Loch Ness.
[...] Dzisiaj jest już praktycznie niemożliwe stwierdzenie, czy narodzin yeti nie spowodowała łatwowierność angielskiego rezydenta przebywającego w Katmandu w osiemnastym stuleciu. Sir Hugsona o 'człowieku śniegu', widywanym jakoby na stokach gór, poinformowały miejscowe plemiona Szerpów. Zaintrygowany powtarzającymi się opowieściami przekazał niecodzienne wieści do Europy.
Z opowieści tubylców wyłaniał się obraz potężnego stwora, który poruszał się na dwóch stopach o ogromnych rozmiarach. Sir Hugson mógł uznać je za bajdurzenia przesądnych wieśniaków, gdyby nie fakt, że opowieści o człekokształtnym potworze wrosły na trwałe w lokalną tradycję. Rysowano go na świątynnych malowidłach i opisywano w uczonych księgach już kilkaset lat przed przybyciem angielskiego rezydenta. Szczęśliwym (?) zbiegiem okoliczności oręż z rąk wątpiących wyrwał w 1877 inny rodak Hugsona, który poświadczył, że istotnie widział w Himalajach nietypowe wielkie odciski stóp.
Ta wiadomość poruszyła lawinę. Ekspedycja brytyjskiego uczonego Howarda Bury'ego w 1921 r. natrafiła na ślady ogromnych stóp. Ponieważ tragarze na ich widok zakrzyknęli z przerażeniem 'człowiek śniegu!', stwór został ochrzczony z angielska 'snow man'. Kolejne ekspedycje nie mogły potwierdzić prawdziwości znaleziska, bo nie mogły wejść w Himalaje, 'zamknięte' dla turystów przez panującą w tych okolicach dynastię Ranów. Dlatego kolejne odkrycie związane z potworem zostało dokonane w chińskiej aptece. Holenderski doktor Koenigswald w 1934 roku odkrył wśród zakurzonych medykamentów kilka ogromnych zębów, które były niezwykle podobne do ludzkich, tylko... trzy razy większe! Po bliższych oględzinach odrzucono najbardziej prawdopodobne przypuszczenie, że chodzi o fragment szczęki człekokształtnej małpy. Niestety, badania nad zębami przerwała II wojna światowa.
[...] Po wojnie szaleństwo na punkcie yeti zaczęło rosnąć. Najpierw, w 1951 r., brytyjscy himalaiści: Eric Shipton i Michael Wand odkrywają kolejne wielkie ślady stóp: 33 na 46 cm. Jako pierwsi robią zdjęcia niezwykłemu znalezisku. Do Europy trafiają pierwsze udokumentowane dowody, że coś lub ktoś rzeczywiście porusza się na gigantycznych stopach. Sceptycy podejrzewają mistyfikację.
'Publiczny' żywot 'człowieka śniegu' był przez pewien czas poważnie zagrożony. Niesnaski wśród himalaistów sprawiły, że przeciw jego istnieniu wypowiedział się sam zdobywca Mount Everestu, Edmund Hillary. 'To, co widzicie na zdjęciach, to ślady stóp wilka lub kozicy, które zaczęły topnieć pod wpływem słońca i dlatego wydają się większe.' - oświadczył zdecydowanie. Nie mógł się pogodzić z myślą, że w czasie jego ekspedycji nie natrafiono na odciski stóp yeti. Ale jego wątpliwości zyskały uznanie, kiedy odkryto mistyfikację związaną ze 'snow manem'. Wyszło na jaw, że skalp przechowywany w tybetańskim klasztorze, uważany za pochodzący z ciała yeti, jest w rzeczywistości spreparowanym futrem dzikiej antylopy. 'Człowiekowi śniegu' mogło pomóc już tylko zaprezentowanie się malkontentom w całej okazałości.
[...] I tak też się stało. W 1967 roku w Yakima Roger Patterson nagrał na szesnastomilimetrowym filmie yeti: wysoką, człekokształtną i mocno owłosioną istotę. Laboratoria dwóch zwalczających się mocarstw - Stanów Zjednoczonych i Związku Radzieckiego - dokonały skrupulatnych oględzin taśmy i orzekły, że o mistyfikacji nie może być mowy. Yeti został uratowany.
Resztki wątpliwości rozwiała rozdmuchana przez gazety przygoda młodej Szerpanki, która 11 lipca 1974 r. spotkała wielkiego owłosionego stwora podczas wypasania bydła u podnóży Himalajów. Nie tylko zobaczyła, ale poczuła jego siłę, kiedy człekokształtna istota podbiegła do niej, porwała w ramiona, poniosła nad pobliski strumień... W tym momencie zainteresowanie yeti przyciągnęły pasące się zwierzęta. Dziewczynie nic się nie stało, ale trzy jaki dosłownie straciły głowy na jego widok. Stwór ukręcił je z wielką siłą i zbiegł do lasu. Pozostawił po sobie ślady stóp - po raz pierwszy nie w śniegu, lecz w piasku. Wielkość: 10 cm szerokości, 36 długości.
Kto wie, czy najprawdziwszym dowodem na istnienie yeti nie jest jednak Reinhold Messner. Wybitny himalaista, pierwszy zdobywca wszystkich ośmiotysięczników, też spotkał yeti. W 1986 roku dwukrotnie obserwował człekomałpę z odległości kilkudziesięciu metrów.
Kim jest yeti, jeśli istnieje? Wysuwano teorie, że chodzi o 'giganthopusa'; odgałęzienie rodzaju ludzkiego; neandertalczyka sprzed 120 tys. lat, który jakimś cudem przeżył w naturalnych warunkach Himalajów i przypadkiem trafił na ekspedycję naukową.
Istnieje czy nie - dla jego miłośników i biznesmenów okazał się doskonałym interesem. Od ponad dwóch lat w rezerwacie Shennongija w Chinach istnieje pierwsze na świecie muzeum yeti. Można w nim zobaczyć kępki włosów i gipsowe odlewy odcisków stóp'' - Krzysztof Krawczak ,,Yeti. Nieogolony człowiek śniegu''; artykuł zamieszczony w ,,Kurierze Szczecińskim'' w latach 90 - tych XX wieku.
sobota, 27 czerwca 2020
Oniricon cz. 603
Śniło mi się, że:
- narysowałem herb Jagiellonów przedstawiający złoty krzyż patriarchy w polu czerwonym depczący czarny krzyż krzyżacki w polu srebrnym, trzymaczami były biały orzeł w zamkniętej koronie i żubr,
- zamierzałem napisać posta o Piastach, zilustrowałem go rysunkiem ukrzyżowanego Władysława Łokietka , który zlał mi się w jedno ze św. Stanisławem,
- Julian Tuwim polemizował z Janem Długoszem w sprawie św. Stanisława,
- razem z Arturem Wójcikiem uczestniczyłem w dyskusji ze zwolennikiem teorii spiskowych, w czasie której sprowadzaliśmy jego twierdzenia do absurdu, mówiłem, że w czasie bitwy pod Grunwaldem po stronie polsko - litewskiej walczyli Hindusi, którymi dowodził król Kartikeja z dynastii Skanda dosiadający olbrzymiego pawia, razem z Arturem Wójcikiem udawałem, że za oknem biega nagi młodzieniec, aż w końcu nasz oponent się poddał,
- nazwałem wojnę polsko - krzyżacką z lat 1409 - 1411 ,,wojną dwóch krzyży'',
- zamierzałem napisać obszernego posta o neopogaństwie i wspomnieć w nim o Stanisławie Szukalskim, który wyrzeźbił Bolesława Śmiałego depczącego mitrę biskupią św. Stanisława, chciałem w bibliografii zamieścić ,,Rodzimą wiarę ukraińską'' Haliny Łozko, oraz wyjaśnić, że choć lubię twórczość Czesława Białczyńskiego, Konrada T. Lewandowskiego, Sławomiry i Igora Górewicza, to jako katolik nie chcę naśladować ich praktyk religijnych,
- Mama mówiła w wywiadzie, że nie może pójść na studia i urodzić kolejnego dziecka,
- chcąc wejść do tramwaju przewróciłem starszą kobietę, którą potem przepraszałem i pomagałem jej wstać, w tramwaju ludzie przepychali się i walczyli o miejsca siedzące, co wywołało niesmak mojej Mamy,
- Telewizja Trwam wyemitowała kreskówkę amerykańskich Świadków Jehowy o dzieciństwie Semiramidy,
- wydałem książkę ,,Tatra. Kalendarz'',
- w dyskotece Alexandrus ov Cocelaise tańczył z otyłą kobietą, której gigantyczne piersi zdawały się emitować światło,
- w USA pewien cierpiący na nerwicę młodzieniec poszedł do psychoterapeuty, który w ramach terapii odbywającej się w metalowym tunelu, kazał mu rozebranemu do samych majtek deptać boso po płonących książkach, które doprowadziły go do nerwicy, np. ,,O powstaniu gatunków'' Karola Darwina, pacjent miał wybaczyć ich autorom, a potem przyszły do niego piękne białe i czarne dziewczyny ubrane w czerwone bikini.
piątek, 26 czerwca 2020
,,Bestiariusz. Zwierzęta''
,,Pij tam, gdzie pije koń.
Koń zepsutej wody nie będzie pił nigdy.
Pościel
zaścielaj tam, gdzie kładzie się kotka.
Jedz
owoc, który je robak.
Spokojnie
bierz grzyby, na które siada meszka.
Sadź
drzewo tam, gdzie ryje się kret.
Dom
stawiaj na tym miejscu, gdzie wygrzewa się żmija.
Studnie
kop tam, gdzie w upał gnieżdżą się ptaki.
Kładź
się i wstawaj z kurami, a złote ziarno dnia będzie Twoje.
Jedz
więcej zielonego, a będziesz miał mocne nogi i serce wytrwałe,
jak u zwierza.
Częściej
pływaj, a będziesz czuł się na ziemi jak ryba w wodzie. [...]’’
-
św. Serafin Sarowski (1754 – 1833)
,,W mitach i baśniach zwierzęta przemawiały ludzkim głosem i pomagały bohaterom znajdującym się w niebezpieczeństwie’’ - Bolesław Orłowski ,,Zwierzęta w służbie człowieka’’
W
czerwcu
2020 r. przeczytałem długo wyczekiwaną przeze mnie książkę
Witolda Vargasa ,,Bestiariusz.
Zwierzęta’’.
Jest to uzupełnienie obu dotychczasowych części ,,Bestiariusza
słowiańskiego’’1
zrealizowane przy konsultacji naukowej Natalii Zacharek.
Kluczową
rolę źródłową w napisaniu tej książki odegrał niepublikowany
rękopis polskiego etnografa Adama Fischera (1889 – 1943) tzw.
,,Katalog
Fischera’’,
który badacz ten zamierzał wykorzystać przy pisaniu encyklopedii
zwierząt.
Tematyka
pracy Vargasa oscyluje wokół roli zwierząt w polskiej kulturze
ludowej, która znacznie odbiegała od współczesnej wiedzy
naukowej. Na książce zawiodą się czytelnicy poszukujący
rzetelnej wiedzy przyrodniczej, za to w pełni usatysfakcjonowani nią
będą miłośnicy szeroko pojętej ludowej fantastyki polskiej i
słowiańskiej ;).
Już
sam sposób klasyfikowania zwierząt przez naszych przodków mocno
różnił się od systematyki Linneusza. Zwierzęta dzieliły się
na: domowe (w tym … węże), dzikie (ssaki mieszkające w lasach,
ale także ryby, raki i żółwie), ptaki (komentarz zbyteczny) i
gadziny (budzące wstręt płazy, gady, liczne bezkręgowce, ale też
myszy i nietoperze).
Wśród
bohaterów książki przeważają zwierzęta żyjące współcześnie
w Polsce. Z gatunków wymarłych pojawia się jedynie tur (ostatni
osobnik na świecie padł zabity w 1627 r. w Puszczy Jaktorowskiej),
z egzotycznych zaś – paw pochodzący z Indii. Fantastyczną faunę
reprezentują natomiast: rojnica (gad rodzący pszczoły), Król
Węży, jednorożec, wilkołak, ornitomorficzne demony takie jak
aitwary, poterczuki czy latawce, czerwona żmija sprowadzająca
opętanie na kobiety oraz bazyliszek.
Wiele
z opisanych wierzeń ludowych może być reliktami wierzeń
pogańskich. Przykładowo o ogromnym dziku mieszkającym wśród
bagna i tarzaniem się ostrzegającym ludzi przed zbliżającą się
wojną pisał już niemiecki kronikarz Thietmar. Postać łabędzi
chętnie przybierały wiły – rodzaj nimf, zaś poświęcone bogom
(później św. Eliaszowi) łabędzie i białe jelenie same stawiały
się na miejsce, w którym miano je złożyć w ofierze. Stado turów
wraz ze swą matką popłynęło aż na wyspę Bujan (odgrywającą
ważną rolę w rosyjskim folklorze). Wilk – zwierzę podlegające
władzy św. Mikołaja, lub św. Jerzego (którzy zastąpili
słowiańskie bóstwo, być może Welesa) pożerał napotkane demony
w tym diabły (olcha zawdzięczała swój czerwony kolor drewna
właśnie diabelskiej krwi wytoczonej przez wilka lub psa).
Charakterystyczne dla religii Słowian (a także spokrewnionych z
nimi Bałtów) były dobroczynne węże domowe (zaskrońce) żywiące
się mlekiem i dbające o krowy (warto zauważyć, że prawdziwe węże
nie piją mleka tylko wodę). Pierwszy kot zrodził się z rękawiczki
należącej do litewskiej bogini Łajmy. W lasach żył majestatyczny
jeleń noszący między tykami poroża tron dla córki króla lasu
(jego chrześcijańskim odpowiednikiem był jeleń św. Huberta
noszący krzyż między porożem). Kania (na ilustracji kania ruda)
była uważana za szkodliwego demona i rytualnie zabijana w czasie
wiosennego święta. Z kolei piękny i nieszkodliwy ptak jakim jest
wilga to w wierzeniach ludowych ornitomorficzna postać demona
wywielgi porywającego dzieci).
Co
ciekawe również wyobrażenia o religiach wyznawanych przez różne
narody również znacznie odbiegały od rzeczywistości. Monoteiści
jakimi są Żydzi mieli jakoby czcić jako bożka dudka, zaś w
starożytnym Egipcie rzekomo odbierał cześć bazyliszek mający
swój złoty posąg z ruchomymi oczami. Tak naprawdę bazyliszek
pochodzi z wierzeń greckich, a nie egipskich, za to z kraju nad
Nilem wywodzą się inne mityczne istoty – gryfy pierwotnie
poświęcone Horusowi (odsyłam do posta: ,,Gryf w kulturze
egipskiej’’).
Sporo
zwierząt miało konotacje piekielne jak: zając (upodobał go sobie
diabeł Metk), wiewiórka (przynosiła nieszczęście tym, którym
przebiegła drogę), jastrząb (wierzono, że był to diabeł
prześladujący ptaki), kaczka (zwodziła myśliwych, aby się
topili, albo w bardziej znanej wersji kusiła obietnicą bogactw,
którymi nie można się było dzielić), koń (nie było go w
stajence betlejemskiej, w przeciwieństwie do pokornego osła nie
chciał pomóc Świętej Rodzinie w ucieczce przed siepaczami Heroda,
poczęstowany w Wigilię opłatkiem byłby go wypluł), lelek kozodój
(nie tylko wypijał kozom mleko w co wierzyli już starożytni Grecy,
ale miał też moc sprowadzania szaleństwa), kruk (wierny towarzysz
diabła i czarownicy), sroka (ptaki te dokuczały samemu św.
Wojciechowi), paw (pierwsza para pawi powstała z wystrojonych w
pióra diabła i jego żony; nasuwa to ciekawe analogie z czczonym
przez jazydów demonem Malikiem Tausem mającym pawie pióra), koza i
świnia.
Ze
sferą sacrum wiązały się natomiast: gołębie (ptaki obdarzone
ludzką krwią i ludzką duszą, które broniły ukrzyżowanego
Jezusa przed krukami), koguty (ich złotopióry władca mieszkał w
Raju), przepiórki (dbały o urodzaj, a zimę przesypiały w
wypróchniałych pniach drzew), biedronki (miały pochodzić od
księżniczki ukaranej za naruszenie czystości przedmałżeńskiej),
skowronki (ich postać przybierały anioły) czy motyle (ludowe,
pozabiblijne wcielenie Ducha Świętego).
Wiele
zwierząt pełniło ambiwalentne funkcje raz opowiadając się po
stronie dobra, a raz zła. Kotom ludzie zawdzięczali mleko (pierwsza
krowa zstąpiła na ziemię, aby kot mógł jej mlekiem popijać
zjedzone myszy oraz zboże (tzw. kocia dola – kłos na czubku
źdźbła ocalony przez kota lub psa przed Bożym gniewem; pierwotnie
całe źdźbło było jednym wielkim kłosem pełnym ziarna). Ten sam
kot miał w ognie żmiję i mruczeniem modlitwy musiał powstrzymywać
się przed zjedzeniem śpiących ludzi. Pies z kolei miał za sobą
niechlubny epizod służby u diabła, od którego otrzymał futro
(analogia z mitem o Erliku ludów tureckich z Syberii). Koń
początkowo służył grzbietem słowiańskim herosom (widać to
zwłaszcza w ruskich bylinach i epice Słowian Południowych) oraz
bogom jak Świętowit i Trygław. Dawni Słowianie używali tych
zwierząt przechodzących przez rozłożone na ziemi włócznie do
wróżenia. Nawet zdesakralizowany w trakcie chrystianizacji koń
nadal pozostawał wiernym towarzyszem potrafiącym wzruszająco
żegnać się ze swoim przeczuwającym śmierć jeźdźcem (motyw ten
pojawia się min. w wierszu ,,Śmierć Pułkownika’’ Adama
Mickiewicza). Postaci owiec czy bydła przybierały czasem wodne
demony wabiące ludzi na manowce. Demony mogły upodabniać się
także do kur (kurze płucko) i królików.
Niektóre
zwierzęta zupełnie niezasłużenie budziły lęk jako jadowite.
Dotyczyło to jaszczurek, w tym beznogich padalców, a także łasic
i popielic. Wierzono, że łasica jest blisko spokrewniona z wężem
i też ma rozdwojony język. Należy tu dodać, że w przyrodzie
jedynymi jadowitymi jaszczurkami są helodermy arizońska i
meksykańska, oraz waran z Komodo. Niestety wiele padalców
przypłaciło życie przesąd głoszący posiadanie przez nie jadu. Z
kolei jadowitymi ssakami są: rzęsorki rzeczek i mniejszy (żyjące
w Polsce), almiki kubański i haitański, oraz dziobak. Trzeba tu
dodać, że wszystkie polskie gady, a także łasice i popielice są
pod całkowitą ochroną prawną.
Zwierzęta
podlegały czasem zdumiewającym metamorfozom. Zgodnie z wiedzą
antyczną z kukułki powstawał krogulec, później zaś jastrząb i
orzeł. Zimą skowronki zamieniały się w myszy. Motyl mógł
powstać min. z muchy i co ciekawe nie miał nic wspólnego z
gąsienicą.
Niektóre
zwierzęta wywodziły się od ludzi. Znana wśród Słowian i Bałtów
jest legenda o człowieku zamienionym w bociana za karę za
rozwiązanie worka z gadzinami. W niektórych wersjach za to
przewinienie została zamieniona pramatka Ewa lub nawet sama Maryja.
Kukułka była początkowo oszalałą z rozpaczy dziewczyną,
zamienioną w ptaka za karę za dokuczanie Jezusowi i Maryi.
Niedźwiedź wywodził się min. od chciwego drwala stawiającego
zaczarowanej lipie wciąż nowe żądania. Bóbr początkowo był
rybakiem, który poproszony przez Jezusa o rybę, wskazał swój
pośladek i powiedział: ,,Tu mi ryba wyrośnie’’!
(wierzono, że ogon bobra jest rybą i jadano go w czasie postu). Z
kolei judaistyczny zakaz spożywania wieprzowiny wyobraźnia ludowa
tłumaczyła tym, że Jezus zamienił w świnie Żydów chowających
się przed Nim w chlewie (mądry czytelnik będzie wiedział i bez
tłumaczenia Autora, że książka NIE jest antysemicka).
Czasem
miewały miejsce przypadki odwrotne, kiedy to ludzie pochodzili od
zwierząt. Ewa została stworzona z ogona psa, który porwał suszące
się na płocie żebro Adama. Istniało również wspólne potomstwo
ludzi i ryb.
Zwierzęta
odgrywały ważną rolę w ludowej medycynie i magii, co wiązało
się z nieraz z wielkim okrucieństwem wobec nieszczęsnych stworzeń.
Ofiarami takich praktyk padały zwłaszcza koty. Zastosowanie
lecznicze miały sproszkowane poroża jeleni (podobnie jak w
medycynie chińskiej), zaś znachorzy wyciskali krew z żywych
kretów.
Na
zakończenie chciałbym dodać, że opisane w książce wierzenia
wywarły znaczny wpływ na literaturę i to nie tylko słowiańską.
Juliusz Słowacki w ,,Balladynie’’ pisał o jaskółkach
zimujących na dnie Gopła 2.
Szwedzka pisarka Selma Lagerlöf
w powieści ,,Cudowna
podróż’’ pisała
o przygodach chłopca Nilsa Holgerssona podróżującego razem ze
stadem dzikich gęsi 3
(podobne motywy istnieją również w baśniach słowiańskich).
Michaił Bułhakow w ,,Mistrzu i Małgorzacie’’
opisał nocny lot Nataszy na grzbiecie zamienionego w wieprza
Nikołaja Iwanowicza (czasem czarownice udawały się na sabat
dosiadając wieprzy) oraz psoty demonicznego wróbla (w polskim i
rosyjskim folklorze wróbel jest ptakiem szatana, który przyniósł
gwoździe do ukrzyżowania Jezusa)4.
Jan Brzechwa piszący o sójce bezskutecznie wybierającej się za
morze nawiązywał właśnie do wierzeń ludowych. W jugosłowiańskim
horrorze ,,Leptirica’’ wykorzystany został słowiański
motyw dusz zmarłych przybierających postać ćmy5.
W ,,Księdze tura’’ Czesława Białczyńskiego bogini
rozkoszy seksualnej Krasatina polowała na tura o złotych rogach 6.
Jest to nawiązanie do XIX – wiecznej zanotowanej przez Zoriana
Dołęgę Czarnockiego polskiej kolędy o ,,krasnej pani’’
polującej na złotorogiego tura. Wreszcie do motywu wilka
zagryzającego demony nawiązali zarówno Stephenie Meyer w ,,Sadze
Zmierzchu’’ (indiańskie wilkołaki walczące ze złymi
wampirami)7
i Neil Gaiman w ,,Księdze cmentarnej’’ (zamieniająca się
w wilka Rumunka, panna Lupescu)8.
Wracając
do książki Pana Vargasa, jestem pod ogromnym wrażeniem erudycji
Autora i nieprzebranego bogactwa wyobraźni naszych przodków ;).
1
Odsyłam do postów: ,,Bestiariusz słowiański. Rzecz o
skrzatach, wodnikach i rusałkach’’ oraz ,,Bestiariusz
słowiański część druga. Rzecz o biziach, kadukach i
samojadkach’’.
2
Odsyłam do posta: ,,Balladyna’’.
3
Odsyłam do posta: ,,Cudowna podróż tom I’’.
4
Odsyłam do posta: ,,Michaił Bułhakow’’.
5
Odsyłam do posta: ,,Leptirica’’.
6
Odsyłam do posta: ,,Czesław Białczyński’’.
7
Odsyłam do posta: ,,Wokół ‘Zmierzchu’’’.
8
Odsyłam do posta: ,,Księga cmentarna’’.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
































