czwartek, 11 kwietnia 2013

Żbiczanie





Żbiczanie – rasa ludzi z głowami żbików, spłodzona przez Borutę i Dziewannę Šumina Mati pod koniec ery czwartej. Pierwsza para nosiła imiona Żbik i Lestia. Zwiedzeni przez Čorta Mieczywłada, wyniszczyli Zajęczan, aż dopiero pierwszy król, Mrukva I, porzucił jego krwawy kult i zaczął czcić Enków. Znaczny wpływ na łagodzenie postępowania tego władcy miała jego żona, królowa Lisyvka. Żbiczanie byli dominującą rasą w erach piątej i szóstej. Wznosili okazałe, kamienne miasta, z których największym były stołeczne Karpaty (Carpathopolis). Inne miasta to: Sudety i Beskidy. Toczyli wojny z olbrzymami, które zabijali za pomocą wypełnionych prochem strzelniczym rakiet. Rakiem toczącym ich cywilizację, był podsunięty przez Licho narkotyk, o nazwie čorcie ziele. Żbiczanin Pienin, który stracił przyjaciela z powodu śmierci z przedawkowania, poświęcił życie pomaganiu innym uzależnionym, bronił również tępionych Lynxów (jego pierwowzorem był zmarły w 2005 r. Marek Kotański, który  widząc co teraz wyczynia partia Palikota, musi się przewracać w grobie). Ostatnim królem Żbiczan był Lataviec – wyznawca piekielnego smoka Rykara, który swym wyuzdanym okrucieństwem, doprowadził do dwóch powstań Lynxów i do zniszczenia przez nich cywilizacji żbiczańskiej. Ostatni Żbiczanie schronili się na wyspie Man, gdzie porzuciwszy swe niegodziwości, uzyskali pomoc od białego rysia Deneba. Na pamiątkę ich pomordowanych kociąt, na wierzbach ukazały się bazie, czyli ,,kotki’’ (nawiązuje to do pięknej książki ,,Boży roczek’’ Ewy Szelburg – Zarębiny). Czytelnika może zapewne razić wielkie okrucieństwo ukazane w tych historiach. Nawiązuje to do tego, że rysie zabijają żbiki, gdy tylko je zobaczą (Alfred Brehm miał oswojoną rysicę, która zabijała wszystkie koty, które ujrzała). 

Zajęczanie




Zajęczanie – w ,,Mitoslavi’’ nazywałem ich Lagantropami, co z greckiego oznacza ,,ludzi – zające’’.  Była to rasa ludzi z głowami zajęcy, spłodzona przez Borutę i Dziewannę Šumina Mati w erze czwartej. Pierwsza para nosiła imiona Łagus i Łagia. Zajęczanie nie mieli nad sobą królów, ale ojców (patriarchów) i matki. Żyli z rolnictwa i hodowli zwierząt. Wynaleźli zegar. W czasie katastrofalnej Pierwszej Zimy Śnieżnej, wyodrębnili się od nich Zajęczanie z głowami zajęcy bielaków, którzy za swą odmienność byli zabijani przez Zajęczan z głowami zajęcy szaraków. Owa waśń, choć burzliwa, szybko wygasła. Cywilizacja Zajęczan została zniszczona przez półdzikich i okrutnych Żbiczan. W czasie trwania wojny ze Żbiczanami, Zajęczanin Sporysz Harcerz ustanowił Varkyderat, czyli to co teraz nazywamy harcerstwem. Ostatni Zajęczanie przetrwali na paru wysepkach u wybrzeży Grecji.



Warańcy


,,[...] Na Wyspie Szczurów, leżącej między Sumbawą a Flores, żyją ogromne gady – jaszczurki władne pożerać jelenie, dziki i ludzi. [...]. Opiekuje się nimi dziwne plemię Warańców – ludzi z głowami tych istot. Warańcy mają jednego wodza plemiennego. Jeżdżą na grzbietach swych smoków i potrafią przybierać ich postać. Często żenią się z ludźmi, rusałkami i syrenami. Jedzą wszystkie zwierzęta na wyspie i w morzu, zdarza im się być kanibalami, jedzą też owoce i ryż. Budują łodzie, którymi docierają aż na Seylan i na Wschodni Kraniec Świata, aby handlować. Na chąsy nie wypływają. Są raczej przyjaźni – swoich zjadają tylko po śmierci, nie znają bowiem pogrzebów’’ – opowieść geparda Akkona Jubastina.



Virkeny




Virkeny – (starokrasne: ,,virkena’’ – dziewica) wymyśliłem je w 2004 r. Były to boskie istoty, sprawujące pieczę nad poszczególnymi krajami. Miały postać niewyobrażalnie pięknych, wiecznie młodych kobiet. Virkena odpowiedzialna za Polskę była wysoka i smukła, o klasycznych rysach twarzy i jasnej cerze. Jej złociste włosy sięgały do pasa, oczy zaś błyszczały jak szafiry. W jej wyglądzie, głosie i duszy nie było najmniejszej skazy. Ukazywała się ludziom odziana w sięgającą kostek, białą suknię i płaszcz szkarłatny. Niekiedy widziano ją w płaszczu z pawich piór, lub z narzuconą na plecy skórą rysia – ulubionym strojem Sawy, żony Warsa. Na głowie nosiła wieniec z lilii, maków i chabrów, na szyi – ozdoby ze srebra i bursztynu, z wilczych, lub smoczych  kłów, w talii zaś była przepasana szerokim pasem ze smoczej skóry, pokrytej złotą łuską. Na uroczyste okazje wkładała złotą koronę, nad którą unosił się płomyk – znak geniuszu narodu polskiego. Towarzyszył jej mówiący zaskroniec Mikica Jadamović z Zaosia, który w jej świecie był odpowiednikiem Adama Mickiewicza (nawiązuję w ten sposób do mało znanego faktu, że Mickiewicz w swoim mieszkaniu w Wilnie miał psa, kota i węża). Miała moc udzielać męstwa polskim bohaterom, natchnienia wieszczom, rozjaśniać myśl uczonych i reformatorów. W Świecie Dziesięciu Kontynentów, Virkeny co jakiś czas gromadziły się w zamku na Seszelach.



Tygrowie




,,Tygrowie są dziećmi Boruty i Dziewanny, której okazują wielkie poważanie jako Mirze Ceti – złotowłosej krasawicy w szafirowej sukni, ze złotym półksiężycem na gładkim czole. Mają głowy lwów pręgowanych [tygrysów] – rudych, białych, a nawet czarnych [...]. Utrzymują, że poza badaną przez nas puszczą nie zamieszkują innych krain, a ich Las Morwowy zdaje się być dwukrotnie większy od Hibernii [Irlandii] [...]. Ubierają się w skóry i wyróżniają ogromną siłą, niby niedźwiedzie. Potrafią skręcać głowy turom, bawołom i nosorożcom, dusić lwy i lewarty, rozrywać niedźwiedzie. Biegnąc potrafią dogonić antylopę, sprawnie łażą nawet po cienkich gałęziach, pływają jak ryby... Ich muskuły są twarde jak alatyr – sami Tygrowie mogliby bez najmniejszego uszczerbku spać nago na śniegu. Wśród nich spotkaliśmy paru okaleczonych z wypadku i z urodzenia; ci są równoprawnymi członkami plemienia, a nawet dokonują wielkich czynów [...]. Istoty te, tak mężowie, jak samki noszą ozdoby ze złota i kamieni, oraz malują i nacinają skórę. Ich władcami są królowie z rodu Urakidów, którzy dobierają sobie radę przyboczną z drużyny. Królowie Tygrów mają władzę nieporównywalnie większą niż słabi władcy Leniferów, chociaż słuchają wiecu. Walczą mieczami, dzirytami, maczugami, toporami, łukami i sieciami, oraz trójzębami [...]. Nie napadają na sąsiednie krainy, nigdy nie zabijają rozbrojonych przeciwników, samek, cządów, starców ni kalek, na zwierzęta polują tylko dla mięsa i skór, przestrzegając różnych ograniczeń w łowach. Żyją z polowań, łowienia ryb, zbierania kory, korzonków, miodu, grzybów i orzechów. Początkowo zjadali swoich zmarłych, lecz ich pierwszy król Urak I Zakonodawca, pouczony przez leśnych Enków, nauczył ich palić zmarłych i sypać im kurhany [...]. O królu Uraku III Vukowładzie zachowała się następująca opowieść. Pewnego razu jego serce zadurzyło się w żonie jego wojownika Razydesa, Šamiramie. Dniem i nocą rozmyślał o niej, a ta była mu przychylna. Wreszcie postanowili doprowadzić do zguby Razydesa i usunąwszy tę przeszkodę, pobrać się. Jak uradzili tak zrobili. Król zorganizował obławę na swego wiernego sługę, a ten uciekał, nie chcąc w walce zabić suzerena. Już był u bram dworca i kołatał o pomoc, gdy perfidna żona zatrzasnęła bramy. Razydes zginął w walce przebity włóczniami. Jednak występni kochankowie nie pobrali się, bo król stwierdził, że nie chce dzielić życia z tak przewrotną samką jak Šamirama’’ – Rysie Uszko i Tar – Alatyr Lorenzkrafft ,,Dziennik podróży’’.




Oxiowie




Oxiowie – wymyśliłem ich w klasie drugiej, czy trzeciej gimnazjum, pod wpływem lektury ,,Odkrywania Europy’’ Jerzego Strzelczyka. W owej książce można przeczytać, że starożytni Rzymianie wierzyli, że w Bałtyku żyją tajemnicze ryby z ludzkimi głowami, zwane ,,Aesthiami’’, lub ,,Oxiami’’, co było śladem wieści o fokach. W mojej twórczości, Oxiowie byli rasą ludzi z głowami fok. Po raz pierwszy, jeden z nich pojawia się w zbiorze opowiadań ,,Dom’’, gdzie występuje jako sługa Juraty, królowej Bałtyku, przybyły, aby ostrzec pewną szczecińską rodzinę, przed zatopieniem ich domu. Ów Ox mówił po estońsku (Telewizor pełniący funkcję Wyroczni Domowej odgrywał wówczas rolę tłumacza) i chodził w samych majtkach (mieszkańcy Szczecina, widząc jego foczą głowę myśleli, że nosi maskę). W mitologii slawianistycznej, Oxiowie zostali zrodzeni przez Juratę w erze czwartej, a ich pierwsza para nosiła imiona Estynisław i Czuda. Mieszkali w północnym Oxlandzie (późniejsze Czudź i Estonia), podzieleni na liczne plemiona, z czego jedno z nich, zasiedlające wyspę Saremę, miało króla. Czcili Juratę, tak żarliwie jak Polacy Matkę Boską, a może nawet jeszcze bardziej, bo żaden Ox, nawet nie pomyślałby, by przedstawiać Juratę w masce gazowej na twarzy! (zresztą w owych czasach nie znano masek gazowych ;-). Ponadto wykazywali niezdrowe zainteresowanie astrologią. Żywili się rybami, w żołądkach mieli gastrolity, ułatwiające trawienie. Utrzymywali się z rybołóstwa i handlu. W ,,Tatrze cz. II Wieku Żelaznym’’  pojawia się dwóch Oxiów – Kellu Symur i jego ciekawy świata syn, Kellu Simi – Abö. Im to Jurata zleciła odnalezienie rannego Przerośla i zaprowadzenie go do Nistu, aby tam opowiedział o zdradzie niedźwiedzi polarnych Igora Lorenzkraffta i Wilsona Eaneawatta. W ,,Tatrze. Suplement’’, Kellu Simi – Abö udał się razem z Lechem III, królem Aplanu i Rutym, następcą tronu Orlandu na wielką wyprawę dyplomatyczną do Azji, na dwór króla tygrysów Bengalii i królowej Anej Arztein, by zażegnać widmo wojny z tygrysami. Wędrowcy byli w Białopolsce, Ułan – Raptor, Sinea, Ibetein, Imalain i w Bharacji, gdzie misja zakończyła się pełnym sukcesem. W drodze powrotnej, na wyspie Seylan, Kellu walczył z morskim satyrem w obronie czci rusałki z rzeki Gangos, aż obu zapaśników pochłonęła ogromna fala. Kellu został od tej chwili przyjęty na służbę królowej Juraty (w tym miejscu utożsamiłem go z owym Oxiem z ,,Domu’’). W erze trzynastej, na dworze króla Oxiów z Saremy, spędzały lato zaprzyjaźnione królewny Wanda i Libusza.

Obojnaki




,, [...] Na początku miesiąca surad – aszir [w kalendarzu Amazonek: styczeń], [...] na niewielkiej wyspie Kiné spotkaliśmy lud Obojnaków (Germoafroditen, Ałgisomokoszinowie). Z uwagi na to plemię, towarzyszący nam Słowianie nazwali ich wyspę imieniem Obojna. Ujrzeliśmy, mieszkające w chatkach krytych palmowymi liśćmi, niewiasty, bardzo ładne; wysokie, o cerze śniadej i włosach czarnych, a ich jedynym strojem były sznury pereł na szyi. Jedynym, za to poważnym defektem ich urody są męskie części sromne. Obojnaki to rasa łagodna, ciekawa świata, ufna, całe dnie pędząca na zabawach w morzu i w lesie. Istoty te, pytane przez nas, jak się rozmnażają, w odpowiedzi pokazały nam leśne źródełko, którego kryształowe wody, przed wiekami zmieszane z nasieniem perskiego boga Mitry, który zażywał w nim kąpieli, mają moc budzić życie w żywocie niewieścim. Jedna z nas [Amazonek], waleczna Kirbas – kubera – ašmi zabrała dzban owej wody do Amazonii, by wypróbować jej magiczne działanie na sobie. Obojnaki, wśród których nawiasem mówiąc, nie ma kasty kapłańskiej, z bogów czczą jedynie boga Hermesa i boginię Afrodytę, których towarzyszący nam Słowianie określali imionami: Algis (zapożyczonym od Bałtów) i Mokosza.  Z racji ich pochodzenia, docierający tu przed nami żeglarze greccy (jak choćby Arisanos, Dioran, Kalimenes, Stratobonos i Mastiranos z Delos – miletu) określają Obojnaki imieniem ‘Hermoafrodytów’. Życie pędzą rozpustnie niczym kozły, albo małpy. Wszystkich perwersji jakim się oddają od najmłodszych lat, na wołowej skórze byś nie zapisała. W odróżnieniu od ludzi z Mu i Bharacji nie znają pisma, ani żadnej nauki, czy sztuki, opowiadać zas umieją tylko sprośne plotki. Ponieważ nic nie wiedzą o własnych dziejach, ochotnie upamiętniają tych, co ich niegdyś krzywdzili. Mam tu na myśli wbity w ziemię miecz Osorkona Obojnakobójcy – trzeciego króla Mu, co zwyciężył Bharację i Seylan. [...]’’ – Klea Dziejopisarka ,,Diariusz’’.