Pozdrawiam czytających mojego bloga Pracowników Oświaty i wszystkie osoby opiekujące się dziećmi w tym trudnym czasie i dziękuję za Waszą pracę ;).
piątek, 17 kwietnia 2020
Feminazistki
,,Wtedy rzekł do nich: ‘Widziałem szatana spadającego z nieba jak błyskawica’’ - Łk 10, 18.
W
ostatnich
dniach polskojęzyczne feministki ze Strajku Kobiet znów chcą
mordować nienarodzone dzieci, a na symbol swych zbrodniczych działań
wybrały błyskawicę. Słusznie zauważono jej podobieństwo do
pojedynczej, germańskiej runy ,,sig’’
używanej przez Hitlerjugend. Lewacy wszystkich maści i odcieni
zawsze (również i w tym przypadku) oburzają się gdy wypomina się
ich ideowe pokrewieństwo z nazistami, jednak czynione przez nich zło
mówi samo za siebie. One zhańbiły ród niewieści. Sława Kai
Godek!
czwartek, 16 kwietnia 2020
Dinshah P. Ghadiali i leczenie kolorami
,,Do
przodu żyj,
żyj
kolorowo,
marzenia
najbarwniejsze miej’’
-
Ewa Bem ,,Żyj kolorowo’’ (fragment)
Dinshah
P. Ghadiali (1873 – 1966) był indyjskim pseudonaukowcem od 1911 r.
działającym w USA. Twierdził o sobie, że jako 11 – latek uczył
matematyki na uniwersytecie (legenda ta nawiązuje do ewangelicznego
przekazu o 12 – letnim Jezusie nauczającym rabinów w świątyni).
Jak widać nie grzeszył skromnością, ani uczciwością. Wręcz
przeciwnie: chełpił się licznymi przypisywanymi samemu sobie
tytułami naukowymi. Popadał też w zatargi z prawem. W 1925 r.
został aresztowany za przemycenie przez granicę 19 – letniej
sekretarki z zamiarem jej wykorzystywania seksualnego.
Opracowana
przezeń terapia opierała się na fałszywym założeniu, że
siedmiu kolorom tęczy odpowiada siedem pierwiastków (błękit –
tlen, czerwień – wodór, zieleń – azot i żółć – węgiel).
Ghadiali naświetlał nagich pacjentów przed tzw. spektrochromem –
skrzynią wyposażoną w 1000 – watową żarówkę. Działania te
wiązały się z magicznym myśleniem. Wpływ na działanie
spektrochromu miały jakoby wywierać fazy Księżyca (astrologia),
zaś określony kolor światła działał na inną część organizmu
np. światło czerwone pomagało w produkcji hemoglobiny (magia
sympatyczna). Ghadiali stanowczo negował medycynę akademicką –
kolorowe światło miało zastąpić przyjmowanie leków. Pod wpływem
nacisków służb federalnych przestał mówić, że kolory leczą,
ograniczając się do twierdzeń o ,,przywracaniu
równowagi radioaktywnej i radioemanacyjnej’’.
W Maladze w stanie New Jersey (USA) do dziś działa pseudomedyczne
Stowarzyszenie Zdrowotne Dinshah.
środa, 15 kwietnia 2020
Ferejdun Batmangelidż i woda dobra na wszystko
,,Wodo, nie masz ani smaku, ani koloru, ani zapachu, nie można ciebie opisać, pije się ciebie, nie znając ciebie. Nie jesteś niezbędną do życia: jesteś samym życiem. […] Jesteś największym bogactwem, jakie istnieje na świecie. A któż z nas nie chciałby bogactwa zachowywać?...’’ - Antoine Saint – Exupery ,,Ziemia planeta ludzi’’
Dr.
Ferejdun Batmangelidż (1931 – 2004) był irańskim
pseudonaukowcem, z zawodu lekarzem. Napisał książkę ,,Twoje
ciało domaga się wody’’
(1992) przetłumaczoną na język polski w 2016 r. Jako opozycjonista
siedział w irańskim więzieniu, gdzie strażnicy kazali mu leczyć
współwięźniów. Nie dysponował lekami, a jedynie wodą, aż
doszedł do wniosku, że zwykła woda jest panaceum, które w dużych
ilościach leczy astmę, alergię, nadciśnienie, nadwagę, depresję
i niektóre inne problemy psychiczne. Twierdził, że w wodzie
znajduje się rzekoma ,,energia
hydroelektryczna’’
zasilająca mózg i inne narządy, czego nauka nie potwierdza. Wbrew
szumnym deklaracjom żadnej ze swych tez nie udowodnił naukowo.
Owszem;
woda jest niezbędna do życia. Szkodliwe jest jednak zarówno
odwodnienie jak i jej nadmiar. Kiedyś odchudzając się, opróżniłem
jednego dnia tyle szklanek wody, że zwymiotowałem; niech Czytelnik
nie bierze ze mnie przykładu!
wtorek, 14 kwietnia 2020
Oniricon cz. 579
Śniło mi się, że:
- na Śmigus - Dyngus oblałem Mamę wodę ze szklanki,
- powiedziałem, że Bawer Aondo Aaka jest bardziej wartościowy ode mnie,
- w pierwszej klasie szkoły podstawowej spotkałem dziewczynę żyjąca nieprzerwanie od ery hyboryjskiej,
- Leia została żoną Jabby,
- po zakończeniu kwarantanny poszedłem do Empiku,
- eskimoski bóg niedźwiedzi polarnych nazywa się Angaruk,
- zobaczyłem w TV nagranie z nastoletnim Lechem Wałęsą,
- cesarz Wilhelm II w ,,mowie huńskiej'' zapowiedział wynalezienie broni atomowej,
- car Mikołaj II przeżył ponad 200 zamachów na swoje życie, nosił specjalne okulary o ogromnych szkłach chroniące przed odpryskami artyleryjskimi, zamordowany przez bolszewików został ogłoszony świętym przez Cerkiew, powiedziałem, że żałuję go, chociaż był zaborcą,
- stałem przed kioskiem i na jego szybie jak na monitorze komputera porządkowałem napisane przez siebie posty min. o Jonathanie Swifcie, a nauczycielka historii, pani Anna ov Scayapakova uśmiechała się i przykładała palec do głowy na znak, że jestem głupi,
- miałem opiekunkę, z którą jechałem do tureckiej restauracji gdzie zamierzałem prowadzić bloga,
- pisząc posta o zielonych kobietach zilustrowałem go zdjęciami zielonych hobbitów, bo tylko takie były dostępne, a reszty miała dokonać wyobraźnia czytelników,
- Babcia w czasie ostatniej wspólnej Wigilii mówiła, że jest już zmęczona życiem,
- katolicka publicystka chwaliła powieści fantasy Michaela Moorcocka,
- pomyślałem, że powodem do wstydu w II RP było ,,getto ławkowe'' i zasada ,,numerus clausus'',
- w Parku Kasprowicza w Szczecinie widziałem żywego kolibra trzmielika,
- chwaliłem się, że przeczytałem ,,O powstaniu gatunków'' Karola Darwina,
- w XIX wieku został nakręcony film o królu Anglii Robercie Wspaniałym,
- nazywałem się Barclay Owen O'Donnell i poszedłem do sklepu spożywczego, gdzie na półce leżały maseczki importowane z Chin,
- w fantastycznym świecie przeciwko wolnym państwom Ekumeny knuł terrorysta Crni Arapin (miał czarną skórę i trzy głowy) - syn Iblisa, oraz demon Mahdi mający ludzkie ciało i dwie głowy - krokodyla i hieny cętkowanej (z fantazji poprzedzających zaśnięcie),
- H. P. Lovecraft żyje do dziś i nie lubi Baracka Obamy,
- dyktator Polski kazał muzułmańskim imigrantom, aby swoje dzieci zgromadzili w Częstochowie,
- Andrzej Sapkowski napisał nieudane opowiadanie, w którym wiedźmin odczarował człowieka zaklętego w niedźwiedzia brunatnego,
- Helena Paździoch była łużyckim demonem złą żeną, dlatego jej mąż Marian mówił na nią ,,zła kobieto!'' (wymyślone na jawie),
- św. Eligiusz (Egeusz) walczył z poganami nad rzeką Halys (Galis, Kizył - irmak) w Turcji, wszyscy jego żołnierze byli łysi, więc dał im peruki, w jednej z wersji włosy z owych peruk urosły tak bardzo, że zadusiły pogan,
- goniły mnie gejsze - roboty,
- Conan i Herkules schronili się w chacie na zasypanym śniegiem odludziu gdzie doczekali się upadku władzy komunistów,
- po schodach ciemnej wieży wspinały się trójkolorowe konie: czerwono - biało - pomarańczowe,
- Sylurię - jedną z krain Cudomirii zamieszkiwali ludzie o złotych oczach i odwłokach skorpionów wywodzący się od pięknej bogini Siluany, która wyszła z morza i wielkiego skorpiona Pulmona, żyli wśród łąk tworzonych przez rynofity zamieszkanych przez olbrzymie skorpiony, pająki, wije, krocionogi, stonogi, karaluchy i dżdżownice (wymyślone na jawie).
niedziela, 12 kwietnia 2020
,,Zbrodnia wielkiego człowieka''
,,Lipka miał teraz w ręku swą karierę, swoje szczęście. Mógł skazać człowieka na śmierć lub pozaziemską egzystencję, bo dla osób zamkniętych w kabinach jest tylko wieczność lub nagłe zejście ze świata. Podjudzał się: ‘Masz prawo to zrobić, masz pełno prawo usunąć faceta, który tak samo przysłużył się innym. Jeśli tego nie dokonasz dla swojej kariery, to zrób to przynajmniej z zemsty dla tamtych’’’- A. Hollanek ,,Zbrodnia wielkiego człowieka’’
Na
studiach przeczytałem powieść Adama Hollanka (1922 – 1998)
,,Zbrodnia
wielkiego człowieka’’
z 1988 r. łączącą cechy science fiction, kryminału i sensacji.
Jej
akcja rozgrywa się w drugiej połowie XX wieku w rejonie Trójkąta
Bermudzkiego i w kurorcie Niebieskie Miasto (USA). Wielu polskich
fantastów piszących w latach 80 – tych i 90 – tych XX wieku
umieszczało akcję swych utworów w tym kraju, a czasem nawet
używało obco brzmiących pseudonimów (przykładowo Jacek Piekara
opublikował powieść o Conanie ,,Pani
Śmierć’’
jako Jack de Craft, zaś Eugeniusz Dębski podpisywał się min. jako
Owen Yeates). Powodem owej mody był boom na fantastykę zagraniczną
spowodowany nadrabianiem wieloletnich zaległości w przekładach, a
czasem też chęć zmylenia komunistycznej cenzury (jak w przypadku
,,Zbrodni
wielkiego człowieka’’,
której akcja celowo została umieszczona po politycznie poprawnej
stronie Żelaznej Kurtyny).
Głównym
bohaterem jest John Lipka – amerykański detektyw pochodzenia
polskiego; hipochondryk z problemem alkoholowym. Wciąż lękając
się o swoje zdrowie kolekcjonował literaturę medyczną. Był
brzydki z wyglądu i ubogi. Przełożeni pomijali go w awansie.
Jednocześnie był dociekliwy i uczciwy. Miał narzeczoną Ritę,
którą w końcu poślubił.
Tytułowym
wielkim człowiekiem był profesor James Green – z pochodzenia
Murzyn, który zanim zrobił karierę naukową pracował jako tragarz
w porcie. Całe
życie zmagał się z rasizmem (z tego powodu za pomocą kosmetyków
maskował swój kolor skóry). Dokonał wielu ważnych wynalazków:
-
wyhodował mikroby zjadające bakterie tyfusu, duru brzusznego i
czerwonki (wbrew jego woli zostały wykorzystane przez wojsko jako
broń biologiczna),
-
miniaturowe, sztuczne słońca z wodoru i helu niweczące działanie
grawitacji,
-
,,wieczni
ludzie’’
(chcąc zapewnić ludzkości nieśmiertelność i wielką mądrość
błyskawicznie postarzał ludzi, po czym wprawiał cząsteczki
tworzące ich ciała w bardzo szybkie drgania, przez co zamknięci w
specjalnym akwarium dłużej żyli i przyswajali wiedzę znacznie
szybciej niż normalnie. W swoim przedsięwzięciu Green opierał się
na teorii względności Einsteina – chodziło o przypadek czasu
inaczej upływającego na Ziemi, a inaczej w Kosmosie. Niestety
obiekty jego eksperymentu zbuntowały się i zniszczyły aparaturę
podtrzymującą ich wieczne życie).
Okrzyczany
jako zbrodniarz Green był postacią tragiczną. Współpracownicy
(zwłaszcza Malone) manipulowali nim i popchnęli do morderstwa w
imię dobra nauki. Nieszczęśliwie kochał piękną aktorkę Zuzannę
Hay, która była agentką służb specjalnych i też manipulowała
nim.
Powieść
jest bardzo smutna, nie ma dobrego zakończenia. Wynikający z niej
morał jest następujący:
,, […] Od jednostkowych zbrodni jest tylko krok do masowych. Zaczynasz tak szybko tonąć w błotku codziennych świństw, że wielka idea nagle przestaje być ważna. To wcale nie znaczy, że sam temu nie jesteś winien. O nie! Przeciwnie – człowiek zawsze jest wolny. Ma zawsze prawo wyboru. [...]’’ - op. cit.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


































