czwartek, 17 grudnia 2020

Oniricon cz. 666

 Śniło mi się, że:





 


- w indyjskim kościele przeglądałem świętą księgę ,,Ramajanę'', która była napisana pismem łacińskim w języku przypominającym polszczyznę,






- pani Casiya ov Płutova powiedziała, że Steve Jobs jest obleśnym artystą, a mnie przypomniał się sposób w jaki został przedstawiony na filmie ,,Iron Sky 2: Inwazja'',






- pewien mężczyzna powrócił z wycieczki do Hiperborei zamieniony w rusałkę,






- św. Bartłomiej Apostoł ewangelizował Kubę i pokazał jej władcy hipopotama wielkości królika,







- na rysunku w książce ,,Tajemnice przyrody'' francuski myśliwy upolował karakala, zaś pani Casiya ov Płutova mówiła, że to był kłusownik,






- moi znajomi dziwili się, że piękna i młoda japońska czarownica nazywała się Xolofrona,






- w wieku przedszkolnym lub wczesnoszkolnym bojkotowałem zabawki i budzik wytwarzane w Chinach, aby nie wspierać państwa totalitarnego,






- Małgorzata Nikołajewna napiła się wrzącej smoły przez co miała zachrypnięty głos i spierzchnięte usta (na filmach przerabianych za pomocą programu Iwona zaznaczonych na czerwono),






- Cezary z Heisterbachu razem z myśliwym Monserem rozsypywali w starożytnym Rzymie proch i podpalając go wysadzali w powietrze różne obiekty,






- odmówiłem gdy w archiwum IPN - u pani Luxia ov Vaturo poczęstowała mnie sajgonką, a słysząc odmowe powiedziała: ,,Cim - ciang - ciong; pieniądz - ciąg!'',






- napisałem posta o kotach nazistów,






- mówiłem Rosjaninowi o podobieństwie między słowiańskim domowikiem, a rzymskimi larami i penatami,






- pierwotnymi mieszkańcami Tracji byli orkowie,






- moja Mama była Eskimoską i kiedy wołała mnie na Grenlandii, usłyszałem ją w Szczecinie,






- Ozyrys miał kochankę, śmiertelniczkę Minakszi, która pomogła mu zmartwychwstać,






- protestowałem gdy Pavlas ov Vidłar zmuszał mnie do oglądania meczu,






- powiedziałem pani Casiyi ov Płutovej, że wolę nie mieć żony niż martwić się o szary gwałt,






- po tym jak znudziłem się Japonią, wziąłem udział w żydowskim weselu, za zgodą rabina piłem sok wiśniowy zamiast wina, potem Żydzi tłukli naczynia aby zapewnić szczęście młodej parze; był to zwyczaj wprowadzony przez Heroda I Wielkiego, ja zaś szedłem boso ścieżką wysypaną odłamkami szkła,






- jakaś kobieta rozważała czym różni się szlachetna marudność dziecka od złej marudności Nerona,






- w średniowiecznej Anglii słowem ,,albert'' określano wójta, Alexandrus ov Cocelaise chciał nazwać swego syna Albertem, aby zaprotestować przeciw złemu wójtowi ze średniowiecznej Anglii, a potem wyświetlił mi czarno - biały film o II wojnie światowej,






- przed wejściem na schody w moim domu pochwaliłem Sławomirę za udział w akcji ,,Jedzenie zamiast bomb'' , objąłem ją i pocałowałem w usta,






- z rozmowy z Michaliną Olszańską dowiedziałem się, że czerpała inspiracje  z ,,Eragona'' Christophera Paoliniego, zaproponowałem jej wówczas, aby zapoznała się z tym co pisali o Atlantydzie J. R. R. Tolkien i R. E. Howard,






- jakiś wariat przysięgał ,,na nunczako i złoty pociąg''; nunczako było urządzeniem elektrycznym ze złota, które instalowało się w odbycie,






- zobaczyłem dużego, szarego psa z czterema głowami kobr, 






- Merlin był ostatnim druidem, który przyjął chrześcijaństwo, pozostali druidzi zostali wymordowani,






- Indie napadają inne kraje i zanieczyszczają środowisko chemikaliami przy wydobyciu złota do wyrobu biżuterii i krucyfiksów w kościołach. 

środa, 16 grudnia 2020

,,Sen nocy letniej''

 

,,Ponadto teraz głęboko żałuję użycia słowa ‘elf’, choć jest to słowo odpowiednie ze względu na pochodzenie i pierwotne znaczenie. Jednak straszliwa dewaluacja tego słowa, w której niewybaczalną rolę odegrał Szekspir, obciążyła je godnymi pożałowania skojarzeniami, których nie da się już przezwyciężyć’’ - J. R. R. Tolkien ,,Z listu do Hugh Brogana, 18 września 1954’’ [w]: J. R. R. Tolkien ,,Listy’’




 



Pamiętam jak niegdyś na lekcji religii, katecheta, pan Andreus ov Leovishiner jako przykład politycznej poprawności przytoczył pogląd, że ,,Szekspir był szowinistyczną, męską świnią wypasioną na krzywdzie kobiet i nie należy go czytać’’. Smutne, ale ludzi o podobnych poglądach nie brakuje zwłaszcza w USA, co widzieliśmy chociażby w czasie tegorocznych zamieszek BLM.

W gimnazjum przeczytałem ,,Sen nocy letniej’’ (ang. ,,A Midsummer Night’s Dream’’); komedię Williama Szekspira z 1600 r., którą Tolkien obwiniał o trwałą infantylizację wizerunku elfów.

Akcja sztuki rozgrywa się w Noc Świętojańską w umownie potraktowanych starożytnych Atenach. W istocie ma tu miejsce przemieszanie elementów antycznych z realiami życia we współczesnej Szekspirowi Anglii.

Komedia opowiada o ślubie Tezeusza; króla Aten z Hipolitą; królową Amazonek, o miłosnych perypetiach Hermii i Lisandra oraz Heleny i Demetriusza. Najbardziej zabawny (i ciekawy) był dla mnie wątek przedstawienia o nieszczęśliwej miłości Pyrama i Tysbe, które w sposób nieudolny; niezamierzenie komiczny, wystawiali ateńscy rzemieślnicy kierowani przez tkacza Spodka (w czytanym przeze mnie przekładzie Spodek nazywał się … Dupek – sic!).







Pyram i Tysbe to postaci zapożyczone z mitologii greckiej, których losy opisał Owidiusz w ,,Metamorfozach’’. Byli parą kochanków z Babilonii należących do dwóch zwaśnionych rodów (tak jak późniejsi Romeo i Julia). Początkowo widywali się przez szparę w murze, później zaś przy grobowcu króla Ninosa (Ninusa) – męża królowej Semiramidy i założyciela Niniwy. W czasie randki Tysbe uciekła przed lwem, zaś zrozpaczony Pyram popełnił samobójstwo widząc zakrwawiony pysk zwierzęcia. Sądził bowiem, że lew pożarł jego ukochaną. Tymczasem Tysbe zabiła się widząc śmierć kochanka.


Ważną rolę odgrywają postaci fantastyczne.







Oberon – król elfów, którego pierwowzorem był karzeł Alberik z germańskich mitów (Oberon to zromanizowana forma jego imienia występująca w średniowiecznych legendach francuskich). Pokłócił się z żoną o pazia – chłopca z Indii i postanowił dać jej nauczkę. Wątek ten został zaczerpnięty z greckiego mitu o kłótni Zeusa i Hery o Ganimedesa.







Tytania – królowa, której imię było przydomkiem rzymskiej bogini Diany (greckiej Artemidy) biorącej udział w wojnie z Tytanami. Z woli Oberona, duszek Puk skropił jej oczy sokiem z magicznego kwiatu w wyniku czego królowa zakochała się w pierwszej istocie jaką zobaczyła po przebudzeniu. Tak się złożyło, że ową istotą był tkacz Spodek, któremu psotny Puk nałożył oślą głowę (motyw, tu: częściowej przemiany w osła został zapożyczony z dzieła ,,Metamorfozy albo Złoty osioł’’ Apulejusza z Madaury). Tytania przymilała się do Spodka, czemu on był bardzo rad, zaś służące jej elfy – Groszek, Pajęczynka i Ciemka zaspokajały kaprysy nosiciela oślej głowy. Działo się tak aż do czasu gdy Oberon zlitował się nad żoną i zdjął z niej czar.







Puk – sługa Oberona, zwany też Robinem Goodfellowem lub Hobgoblinem, zapożyczony z angielskich wierzeń ludowych. Bywał złośliwym tricksterem, ale potrafił też być pomocny.







Postaci takie jak Oberon, Puk i Tytania pojawiają się w jednym z komiksów Neila Gaimana ,,Sandman’’, zaś w powieści ,,Herbata z kwiatem paproci’’ Michała Studniarka, elf Oberon był mężem… Goplany. Obecne są również epizodycznie w dostępnym na tym blogu opowiadaniu fantasy ,,Manaman (opowieść króla Orfeja)’’. Gwoli ciekawostki: na studiach grałem w inscenizacji ,,Snu nocy letniej’’ ;).





wtorek, 15 grudnia 2020

,,Dzieje Tristana i Izoldy''

 

,,Tristan i Izolda, dwie główne postacie średniowiecznej legendy, pierwotnie celtyckiej, opracowanej w XII. w. przez poetów płn. - francuskich, następnie wprowadzonej do literatury nordyjskiej, ang., niem., hiszp., czeskiej i greckiej. Nowe opracowanie literackie franc. J. Bédiera, przekład pol. Boya – Żeleńskiego’’ - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 17 Szkocka literatura do Victor’’





 


W gimnazjum przeczytałem dobrowolnie romans rycerski (,,piękną historię o miłości i śmierci’’) ,,Dzieje Tristana i Izoldy’’.






Jego akcja rozgrywa się w zmitologizowanym wczesnym średniowieczu (czasach króla Artura) w Lyonesse (,,Lonii’’), Kornwalii, Brytanii i w Galii. Gwoli wyjaśnienia: Lyonesse (Lonia) było zatopioną krainą z legend celtyckich leżącą na zachód od Kornwalii.






Rycerz Tristan był synem króla Lonii Riwalena i królowej Blancheflour. W dzieciństwie został porwany przez norweskich kupców. Rozbił się u wybrzeży Kornwalii, gdzie przygarnął go jego wuj, król Marek. Tristan został jego wasalem. Był mężny i dworny. Wzbudził podziw wśród Kornwalijczyków eleganckim sposobem oprawiania upolowanego jelenia, którego nauczył się w swoim rodzinnym królestwie. Wśród pokonanych przez niego wrogów byli: buntownik Marchołt z Irlandii, smok (zdradziecki dworzanin próbował przywłaszczyć sobie to zwycięstwo, lecz został zdemaskowany, gdy Tristan pokazał wycięty potworowi język; motyw ten obecny jest również w jednej z baśni braci Grimm), w późniejszym zaś czasie galijski olbrzym Urgan Włochaty, który wymuszał haracze.






Izolda Złotowłosa była irlandzką królewną o nieskazitelnej urodzie. Król Marek zakochał się w niej ujrzawszy jej włos niesiony w dziobie przez jaskółkę (motyw ten wykorzystałem w opowiadaniu fantasy ,,Jak Słowianie z Amazonkami wojowali’’ dostępnym na tym blogu ;) i wyprawił Tristana jako swata do Irlandii. Izolda zaopiekowała się rannym Tristanem. Początkowo chciała go zabić za śmierć Marchołta, lecz Tristan wytłumaczył Izoldzie, że jej wuj zginął z jego ręki w uczciwej walce. Oboje wyruszyli w podróż morską do Kornwalii. Przez pomyłkę wypili napój miłosny przygotowany przez Brangien; służącą i powierniczkę Izoldy i zostali kochankami. Ich miłość była zakazana. Wiązała się ze złamaniem praw Boskich (cudzołóstwo) i ludzkich (zdrada suzerena). Wierna Brangien pomagała zakochanej parze, a nawet zastąpiła swą panią w czasie nocy poślubnej z królem Markiem. Do przyjaciół należał też wierny pies myśliwski Łapaj i należący do Izoldy zaczarowany piesek pokojowy Miluś (miał na szyi łańcuszek ze złotym dzwoneczkiem, którego dźwięk budził radość). Swoją drogą psy były bardzo ważnymi zwierzętami dla dawnych Celtów. Wrogiem okazał się podstępny karzeł Frocyn (zdemaskował kochanków rozsypując mąkę w sypialni) i Iwo – wódz trędowatych, którzy chcieli zgwałcić skazaną na śmierć za cudzołóstwo Izoldę. Tristan i Izolda jako kochankowie byli wobec siebie wierni i czyści. Spali rozdzieleni mieczem, co wzruszyło samego króla Marka. Wierzyli, że Bóg ich nie potępi, choć pustelnik Ogryn wzywał ich do zerwania grzesznego związku. W czasie długiej rozłąki z ukochaną, Tristan poślubił jej imienniczkę – Izoldę o Białych Dłoniach, jednak ten nieskonsumowany związek nie był szczęśliwy. Izolda o Białych Dłoniach mszcząc się z zazdrości, okłamała Tristana, że przypłynął do niego statek o czarnych żaglach bez kochanki na pokładzie. Wówczas Tristan umarł z rozpaczy, a niebawem dołączyła do niego Izolda Złotowłosa. Z rozkazu króla Marka zostali pochowani w osobnych grobach, lecz połączył je głóg; znak miłości silniejszej od śmierci.






Omawiany romans wywarł wpływ na literaturę fantasy. W ,,Mgłach Avalonu’’ Marion Zimmer Bradley Tristan i Izolda są wzmiankowani pod celtyckimi imionami Drustan i Isotta. Główny bohater ,,Gwiezdnego pyłu’’ Neila Gaimana nazywa się Tristan Thorne, zaś Andrzej Sapkowski w opowiadaniu ,,Maladie’’ opowiedział tą historię z punktu widzenia Marchołta.

poniedziałek, 14 grudnia 2020

,,Argumenty'' za nieistnieniem Australii





 

 ,,Australia to wyspa widmo - pojawiają się opinie ze jej nie [ma], pojawiają się opinie że jest Problem z Australią polega na braku możliwości weryfikacji jej, dlatego jest to niejednolita opinia [...] Ludzie podający się że byli w Australii, to przekupieni agenci. A wszystkie zdjęcia i filmy pochodzą z innych części świata [...] Australia nie istnieje Dowód był wałkowany tysiące razy: Jeśli Australia, Prusy i Rosja brały udział w rozbiorach Polski, to ta wyspa musiałaby mieć ogromny zasięg, zdobyty w raptem kilka lat'' - Józef Hofman na stronie ,,Śmieszni foliarze'' na Facebooku (interpunkcja oryginalna).





 

    Nie mogę wyjść ze zdziwienia jak można być takim nieukiem, aby nie odróżniać Austrii od Australii. 

,,Pieśń o Rolandzie''

 

Z postacią rycerza Rolanda zetknąłem się po raz pierwszy w klasie czwartej za pośrednictwem wielokrotnie już cytowanej na blogu książki ,,Kim oni byli?’’






W gimnazjum dobrowolnie przeczytałem ,,Pieśń o Rolandzie’’ (tytuł oryginału: ,,Le Chanson de Roland’’). Jest to starofrancuski epos (tzw. chanson de geste) autorstwa bliżej nieznanego Turolda z XI wieku, którego przekładu na język polski dokonał Tadeusz Boy – Żeleński w 1932 r.






Chansons de geste (franc. ,,pieśni o czynach’’) były utworami epickimi pierwotnie śpiewanymi przez trubadurów, opowiadającymi o przygodach paladynów – elitarnych rycerzy Karola Wielkiego. Zainteresowanych tą tematyką odsyłam do książek Andrzeja Sapkowskiego ,,Rękopis znaleziony w smoczej jaskini’’ (hasło: ,,Paladyni’’), Claude – Catherine Ragache i Francisa Phillipsa ,,Rycerze’’ i Bogusława Bednarka ,,Epos europejski’’.

,,Pieśń o Rolandzie’’ opowiada o rycerskim honorze i walce chrześcijan z muzułmanami. Francuski historyk Georges Minois w pracy ,,Kościół i wojna’’ wskazuje na ten epos jako na przykład ,,chrześcijaństwa walczącego’’ doby krucjat.






Jako wódz chrześcijan został ukazany ,,siwobrody’’ Karol Wielki (742/ 747 – 814) zmęczony ciągłymi wojnami toczonymi w obronie chrześcijaństwa. Nawiedzały go wieszcze sny; o Ganelonie wyrywającym mu włócznię i o walce wiernego charta z niedźwiedziem i lampartem. Po zakończeniu działań w Hiszpanii ukazał mu się Archanioł Gabriel z wezwaniem na kolejną krucjatę.






Wodzem Saracenów (muzułmanów) był hiszpański król Marsyl; czciciel Mahometa i … Apollina. Saraceni, jak łatwo zauważyć, zostali ukazani w eposie w sposób mocno zmitologizowany, odbiegający od rzeczywistości. Przykładowym ahistoryzmem jest czczony przez nich wizerunek Mahometa; rzecz, której sporządzenia islam surowo zabrania. Wśród wasali Marsyla znajdowali się min. czarownik i barbarzyńca o włosach sięgających ziemi, który przybył z krainy bez Słońca i zboża gdzie leżały czarne kamienie. Saraceni zostali ukazani jako ludzie bez wyjątku źli (,,Bóg ich nie kocha’’), a ich zabijanie jawiło się jako czyn chwalebny.







Tytułowym bohaterem jest paladyn Roland; siostrzeniec Karola Wielkiego i hrabia Marchii Bretońskiej. Walczył mieczem Durandelem, w którego gałce zamknięte były liczne relikwie. ,,Dumny jak leopard’’ rad byłby podbić wszystkie kraje świata dla ,,słodkiej Francji’’. Niezgodnie z prawdą historyczną brał udział w podboju min. Anglii i Islandii, zaś w wojsku Karola Wielkiego były również oddziały polskie (sic!). Tak przynajmniej twierdził Gerard Labuda (1916 – 2010) tłumaczący tajemnicze słowa ,,Pulanie’’ jako Polacy, podczas gdy Anna Ludwika Czerny (1891 – 1968) obstawała za tym, że chodziło o mieszkańców włoskiej Apulii. Wyruszając na wojnę, Roland zostawił w ojczyźnie swą narzeczoną Odę, z którą nie dane mu było zawrzeć małżeństwa. Tymczasem ojczym Rolanda, Ganelon z Moguncji zdradził swego suzerena na rzecz pogańskiego króla Marsyla. Uknuł spisek w celu uśmiercenia Rolanda, jako doradca wywierając wpływ na Karola Wielkiego, aby skierował siostrzeńca do straży tylnej. Wówczas w hiszpańskim wąwozie Roncevaux nastąpił atak Saracenów. W rzeczywistości sprawcami ataku byli chrześcijańscy Baskowie (swoją drogą Roland występuje w baskijskich legendach jako Errolan). Wywiązała się krwawa bitwa, w której aktywny udział wziął arcybiskup Turpin. Dumny Roland wbrew radom swego przyjaciela Oliviera zwlekał z zadęciem w róg, aby wezwać na pomoc suzerena. Gdy wreszcie zdecydował się wezwać pomoc, przy życiu zostali już tylko oni trzej: Roland, Olivier i Turpin. Roland poległ na polu bitwy. Ukazał mu się Archanioł Michał i odebrał rękawicę od rycerza jako wasala Boga. Anioły zaniosły duszę hrabiego do Raju.

Po śmierci Rolanda, Ganelon został z rozkazu Karola Wielkiego przykładnie ukarany śmiercią za zdradę. Hiszpania została podbita, zaś panujący w niej islam – wykorzeniony. Królowa Hiszpanii została ochrzczona i otrzymała imię Julianna.

W polskiej legendzie Roland zniszczył posąg słowiańskiej bogini Jawary (odsyłam do posta: ,,Jawara’’). Rycerz ten występuje jako jeden z bohaterów w moim opublikowanym na tym blogu opowiadaniu fantasy ,,Abraham Prochownik’’, zaś w opowiadaniu ,,Kolado i Samowiła’’ można przeczytać o biskupie Turpinie.

niedziela, 13 grudnia 2020

,,Wśród polskich syren, rusałek, meluzyn, świtezianek i innych wodnych panien''

 

,,Przejrzyste rusałki przerwały swój taniec nad rzeką i machały do Małgorzaty wodorostami, nad zielonkawym brzegiem popłynęły ich donośne, jękliwe pozdrowienia’’ - Michaił Bułhakow ,,Mistrz i Małgorzata’’



 



,, […] Niziołki, gnomy, my, nawet elfy, bo nie mówię o rusałkach, nimfach czy sylfidach, to zawsze były dzikuski, nawet wówczas gdy was w ogóle nie było’’ - Andrzej Sapkowski ,,Krew elfów’’






 

Czytelnicy bloga ,,Mitoslavia’’ z pewnością zauważyli jak ważną rolę w mojej twórczości odgrywają rusałki. W istocie należą one do moich ulubionych postaci fantastycznych. Po raz pierwszy dowiedziałem się o nich w wieku przedszkolnym z recenzowanej już książki ,,Diogenes w beczce’’. Ponadto w moim rodzinnym Szczecinie w Parku Kasprowicza znajduje się Jezioro Rusałka gdzie często bywałem na spacerach ;).







W grudniu 2020 r. przeczytałem pracę historyka, etnologa i krajoznawcy Bartłomieja Grzegorza Sali ,,Wśród polskich syren, rusałek, meluzyn, świtezianek i innych wodnych panien’’ z kolorowymi ilustracjami Mikity Rasolki. Książka ukazała się nakładem wydawnictwa ,,Bosz’’.







Jej bohaterkami jest ponad 60 fantastycznych postaci z ziem dawnej Rzeczpospolitej: Polski, Litwy, Białorusi, Ukrainy, a nawet niemieckich Łużyc (Żytawa).







Autor omawia min. niebagatelną rolę jaką wodne panny odegrały w romantycznej i postromantycznej literaturze. Obecne są w dziełach: Adama Mickiewicza (ballady ,,Świteź’’, ,,Świtezianka’’ i ,,Rybka’’), Juliusza Słowackiego (,,Balladyna’’1 , ,,Beniowski’’, ,,Żmija’’, ,,Wallenrod’’), Ryszarda Berwińskiego (,,Bogunka na Gople’’), Lucjana Siemieńskiego (,,Podania i legendy polskie, ruskie i litewskie’’, ,,Świtezianka. Fantazya dramatyczna’’), Romana Zmorskiego (,,Dziwy’’), Stanisława Wyspiańskiego (,,Legenda’’, ,,Legenda II’’, ,,Legion’’), Wandy Miłaszewskiej (,,Święty wiąz. Legenda Starych Kątów’’), Artura Oppmana (,,Legendy warszawskie’’), Władysława Zahorskiego (,,Podania i legendy wileńskie’’), współczesnego pisarza fantasty Tadeusza Oszubskiego (,,Łzy Goplany. Opowiadania na motywach polskich legend o wodnikach, pannach wodnych i syrenach’’), a także rosyjskiego poety doby romantyzmu Aleksandra Puszkina (,,Rusałka’’).







Śledząc ewolucję tych stworzeń należy zaznaczyć, że w wierzeniach ludowych granice między poszczególnymi bytami (np. rusałkami i wiłami) były tak naprawdę płynne. W najstarszej, jeszcze przedchrześcijańskiej warstwie wierzeń, słowiańskie żeńskie demony wodne najprawdopodobniej miały postać brzydkich i złośliwych staruch topiących swe ofiary w wodzie (wyobrażenie to przetrwało w postaci bab wodnych). Dopiero pod wpływem kultury antycznej przyjętej wraz z chrześcijaństwem, rusałki nabrały wdzięku i urody greckich najad.







Z mitologii rzymskiej pochodzi bogini słonej wody Salacja, żona Neptuna, która w polskiej legendzie mieszkała w Bałtyku. Niesforny młodzieniec Mikołaj za oglądanie bogini nagiej został ukarany zamianą w roślinę – niebieski kwiat zwany mikołajkiem nadmorskim.

Pochodzenia bałtyjskiego (litewskiego) są takie postaci jak:






- Jurata – córka boga Pramżimasa/ Perkuna/ Peruna/ Goska/ Neptuna; królowa Bałtyku ukarana przez ojca za miłość do rybaka Kastitisa,







- Usparime – wajdelotka (pogańska kapłanka) ukarana za złamanie ślubu czystości utopieniem w worku razem z psem, kotem i żmiją,






- Biruta – bałtycka syrena, której pierwowzorem była półlegendarna żona wielkiego księcia Kiejsuta,






- rusałki z Jeziora Trockiego, uzdrowiska w Druskiennikach (o tej ostatniej nie ma żadnych opowieści) i z Niemna.






Wpływ na nowsze utwory o wodnych pannach wywarła też baśń Andersena o Małej Syrence 2, a nawet niemiecka legenda o nimfie Lorelei z Renu.

Istoty te różniły się wyglądem.






W mitologii greckiej syreny miały postać pięknych pół – kobiet, pół – ptaków. Dopiero u schyłku antyku zaczęto przedstawiać je jako panny z rybimi ogonami; swego rodzaju żeński odpowiednik trytonów. Wizerunek taki upowszechnił się w XVI wieku dzięki hiszpańskiemu dramaturgowi Tirso de Molinie (1579 – 1648). Pół – kobietą, pół – rybą była zarówno świtezianka Krysia z ballady ,,Rybka’’ A. Mickiewicza, jak też Syrena z herbu Warszawy. Notabene wizerunek tej ostatniej ewoluował. Początkowo miała smocze skrzydła, nogi i ogon.






Rusałki zamiast rybich ogonów miały kobiece nogi. Wyobrażano je sobie z włosami złotymi, czarnymi lub zielonymi.






Kaszubi dzielili wodne panny na: jeziornice (zamieszkujące jeziora), morzeczki (morskie syreny z rybimi ogonami) i redunice (mieszkanki rzek o palcach spiętych błoną, mający płetwy na udach i mogące przybierać postać łabędzi).






Meluzyny – panny ze smoczymi ogonami są charakterystyczne dla folkloru śląskiego. Pochodzą z legend zachodnioeuropejskich, z kręgu wierzeń celtyckich, a być może także orientalnych. Jako pierwszy pisał o tych istotach Walter Map (1140 – 1240), zaś rozsławił Jean d’Arras (? - 1392/ 1394). W poemacie tego ostatniego Meluzyna była przodkiem rodu Lusignanów. Na ziemiach polskich zadawała się ze śląskimi Piastami. Potrafiła poruszać się na lądzie, w wodzie i w powietrzu, a w jednej z wersji legendy zabijała wzrokiem jak bazyliszek!






Omawiane istoty były przeważnie nagie, choć czasem nosiły delikatne, białe szaty. Nieprzyjazna ludziom Królowa Śniardw miała suknię z płatków lilii wodnych i zasiadała na tronie z olbrzymiego liścia.







Wodne panny często były łagodne, czułe, naiwne, kochliwe, zmysłowe i wierne. Czasem opiekowały się ludźmi. Pokryta złotą łuską ustecka syrena Bryzga Rosowa codziennie przynosiła czekającej na powrót syna niewidomej wdowie łososia, w końcu za pomocą leku uzyskanego z ryby uleczyła jej ślepotę (wątek zaczerpnięty z XX wieku z biblijnej Księgi Tobiasza). Z kolei uzbrojona w miecz i tarczę Syrena z Warszawy razem z ukochanym gryfem broniła swego miasta w czasie potopu szwedzkiego (niestety gryf poległ w obronie stolicy).







Istniały jednak wśród nich również wcale liczne zdradliwe kochanki czyhające na zgubę mężczyzn (jedna z nich zasztyletowała męża w noc poślubną i uciekła do wody). Potrafiły być zazdrosne i mściwe jak Świetlana z Zalewu Szczecińskiego (wyobrażana z wężami na głowie jak grecka Meduza), a nawet istniały wśród nich istoty szpetne z wyglądu, które wabiły swe ofiary iluzją piękna. W XX wieku powstało nawet opowiadanie, w którym zazdrosna Jurata usiłowała zabić młodego nurka zrywając mu maskę z twarzy!






Wodne panny były wiecznie młode i do tego obdarzone prawdziwie anielskim głosem, który dawał ludziom radość i wabił ryby. Wolińska Diwa, pani rzeki Dziwny, dysponująca potęgą godną bogini, ukarała występnych mieszkańców Winety zatapiając ich gród. Wiele z nich mieszkało w podwodnych pałacach z drogich kamieni; największą sławę zdobył bursztynowy pałac Juraty zburzony przez jej zagniewanego ojca. Czasem potrafiły nawet wskrzeszać zmarłych.







Legendy poświęcają niewiele uwagi pożywieniu wodnych panien. Wiadomo jednak, że przysmakiem Juraty były flądry (bałtycka bogini zawsze zjadała tylko jedną połowę ryby), zaś łużycka rusałka z Żytawy najzwyczajniej w świecie kupowała mięso u rzeźnika (utopiła za karę niezdarnego praktykanta, który uciął jej palec).







Część przytoczonych w książce legend sygnalizuje konflikty między starą, pogańską wiarą a chrześcijaństwem. W czerkieskiej baśni rusałka kusiła prawosławnego mnicha. Z kolei złowienie przez rybaków bałtyckiej syreny Zielenicy, która została ochrzczona, a po rychłej śmierci pochowana na cmentarzu, wywołało gniew jej ojca; deifikowanego Bałtyku, który za pomocą fal zniszczył kościół w Trzęsaczu.






W opowieściach o nimfach i syrenach przewija się uniwersalne marzenie o idealnej kochance. Niestety większość tych historii miłosnych źle się kończy nawet w przypadku dobrej nimfy i dobrego człowieka (do wyjątków może należeć przekaz o miłości kasztelana i syreny z Oksywia).






Tak jak poprzednie książki Pana Sali, również i tą czytałem (i przeglądałem ilustracje) z prawdziwą przyjemnością. Pozostaje mi wyrazić uznanie dla erudycji i ogromu włożonej pracy Autora jak również bogactwa wyobraźni naszych przodków.







1 Odsyłam do posta: ,,Balladyna’’.

2 Odsyłam do postów: ,,Mistrz Andersen i jego uczniowie’’ oraz ,,Mała Syrenka’’.