,,Krwi
upust, jest
to sztuczne zmniejszenie ilości krwi stosowane w celach leczniczych.
Może być wykonywane miejscowo (n. p. przy stanach zapalnych),
zapomocą t. zw. baniek (suche, cięte bańki, […]), lub pijawek,
albo jeśli chodzi o działanie ogólne, upuszcza się większą
ilość k. (nawet do 500 cm ³),
przez nacięcie lub nakłucie żyły. Osobom zdrowym upuszcza się
krew, celem przetoczenia jej osobnikom chorym’’- ,,Encyklopedia
Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 8 Kolejowe sądy rozjemcze do
Laud William’’

Puszczanie
krwi (krwioupusty) były wynikającą z teorii humoralnej
metodą leczenia niemal wszystkich chorób przez usunięcie z
organizmu rzekomego nadmiaru krwi. Dawni medycy nieświadomi, że w
człowieku mieści się zaledwie 4 - 6 litrów krwi próbowali leczyć
tą metodą stany zapalne, gorączkę, osłabienie, ból głowy,
hemoroidy, kontuzje, bóle brzucha, kamicę moczową i bóle serca.
Krwioupusty stosowano również profilaktycznie. Używano w tym celu
lancetu i podstawionej misy. Pacjent miał na sobie koszulę ochronną
(czasem ze srebrnymi guzikami), a po zabiegu otrzymywał drobne
upominki (działo się tak w XVII – wiecznej Polsce). Miejsce
nacięcia uzależnione było od narządu, który zamierzano leczyć
np. w przypadku serca upuszczano krew z żyły środkowej ramiennej.
Terminy krwioupustów były skorelowane z układem ciał niebieskich
i Znakami Zodiaku. Dziś wiemy, że praktyki te były niebezpieczne i
szkodliwe. Groziły anemią, wykrwawieniem, spadkiem ciśnienia lub
zatrzymaniem krążenia. Współczesna medycyna ucieka się do nich
jedynie w leczeniu nadkrwistości i hemochromatozy.
Krwioupusty
stosowali już starożytni Egipcjanie.
Ich
zwolennikiem był rzymski lekarz Galen, który błędnie uważał, że
wątroba wytwarza nadmiar krwi.
Stosował
je także Celsus. Trzeba oddać sprawiedliwość temu ostatniemu, że
puszczał krew z daleko większym umiarem niż późniejsi medycy
doby średniowiecza i nowożytności. Ponadto zalecał lekarzom
odstąpić od kontynuacji zabiegu gdy krew pacjenta wyglądała
zdrowo.
Średniowieczni
cyrulicy oprócz puszczania krwi zajmowali się również wyrywaniem
zębów i goleniem. Informowały o tym biało – czerwone lub biało
– czerwono – niebieskie słupki stojące przed ich zakładami.
Na
początku XVII wieku król Francji Ludwik XIII w ciągu roku kazał
sobie upuścić krew aż 50 razy.
XVIII
– wieczny amerykański lekarz Benjamin Rush zasłynął jako
fanatyk krwioupustów (potrafił pozbawić pacjentów aż 80 % krwi).
W 1793 r. kiedy Filadelfię nawiedziła epidemia żółtej febry,
Rush uśmiercił w ten sposób bardzo wielu ludzi. Sam prezydent
Jerzy Waszyngton umarł z powodu zbyt obfitego upustu krwi. Choć już
w XVIII wieku lekarze zaczęli odchodzić od tej metody, ostatnia
wzmianka o niej pojawia się w książce medycznej z 1942 r.
Obecnie
krwioupusty są nadal popularne min. w Indiach i Chinach, jako relikt
medycyny ludowej rzekomo mający leczyć nowotwory.
Wzmianki
o tym przerażającym zabiegu znalazły odbicie w literaturze min. w
średniowiecznej legendzie o Robin Hoodzie ,
powieści Denisa Diderota ,,Kubuś
Fatalista i jego pan’’
(żart o komarach jako lekarzach upuszczających krew dla naszego
zdrowia) i powieści fantasy ,,Księżyc
i Słońce’’
Vondy McIntyre (opis krwioupustu na dworze Ludwika XIV).