,,We wczesnym okresie stosowania elektryczności przyszło komuś do głowy, żeby pozbyć się za jej pomocą POTWORA z Loch Ness. Chciał podłączyć przewody do wody i zabić biedaka, lecz na szczęście okrutny pomysł pozostał w fazie projektu. Dzięki temu Nessie przeżył'' - Nick Arnold ,,Monstrrrualna erudycja. Wielka księga quizów''
czwartek, 10 maja 2018
Prądem w Nessie
Tapiry
,,Wprowadzony
do jego gabinetu, ujrzałem przy biurku za olbrzymim stosem papierów
małego człowieka, nieprawdopodobnego krótkowidza, mrużącego oczy
za szkłami w złotej oprawie. Żeby wynagrodzić wadę oczu, nos
jego wydłużony, obdarzony zmysłem dotyku badał świat zewnętrzny.
Organem tym Fulgencjusz Tapir utrzymywał łączność ze sztuką i
pięknem’’ - Anatol
France ,,Wyspa
Pingwinów’’ 1
Literacki
Fulgencjusz Tapir był człowiekiem, ale posiadał wiele cech
wspólnych z tapirami. Są to nieparzystokopytne spokrewnione z
koniowatymi i nosorożcami.
Już
w eocenie żyły podobne do nich lofiodonty, prawdopodobnie bytujące
w małych stadkach złożonych z samca, kilku samic i młodych.
Lofiodonty żyły w wilgotnych lasach pokrywających Europę, znane
są ze złóż Geiselstall w Niemczech. Tapiry zasiedliły Amerykę
Południową w plejstocenie, 2 mln lat temu. Wyewoluowały w
oligocenie (lofiodont nie był prawdziwym tapirem), zaś ich
skamieliny znaleziono również w Europie i Ameryce Północnej.
Obecnie
dzielą się na cztery gatunki, żyjące w Azji Południowo –
Wschodniej (tapir malajski) oraz
w Ameryce Środkowej
i Południowej
(tapir anta, górski i panamski). Rozmiary poszczególnych gatunków:
tapir anta (ok. 2 m długości, 1 m wysokości w kłębie), górski
(ok. 1,8 m długości, wysokość w kłębie: 70 – 80 cm), malajski
(ok. 2,5 m długości, 1,2 m wysokości w kłębie) i tapir panamski
(ok. 2,5 m długości i 1,2 m wysokości w kłębie). W porównaniu z
innymi nieparzystokopytnymi są to stosunkowo … małe zwierzęta.
Mają masywne kadłuby i wydłużone głowy. Pysk tapira kończy
mięsista, ruchliwa ,,trąbka’’ - narząd dotyku (podobnie jak u
Fulgencjusza Tapira). Podobnie jak ta postać, wzrok również mają
słaby, rekompensowany przez węch i dotyk. Tapir malajski otrzymał
nazwę ,,tapira
czaprakowego’’
z racji wielkiej białej plamy kontrastującej z czarną głową,
szyją, kończynami i fragmentami tułowia. Tapir anta jest brązowy
z niewielką, ciemniejszą grzywą wzdłuż grzbietu. Najbardziej
owłosiony jest tapir górski żyjący w Peru i Kolumbii. Tapira
panamskiego wyróżnia
sierść ciemnobrązowa sprawiająca wrażenie aksamitnej. Chociaż
Arkady Fiedler w ,,Zwierzętach
z lasu dziewiczego’’
chwalił miękkie futerko małego oswojonego tapira, są one bardzo
odporne na zranienia. Nawet bardzo głębokie rozdarcia skóry goją
się dużo łatwiej niż w przypadku człowieka. Tapiry doskonale
pływają, oraz niestraszne są im nawet gęste zarośla. W lasach
tropikalnych na terenie ich areału spotyka się jakby tunele
zdawałoby się - zrobione przez człowieka. Zdarza się, że
podróżnicy idą tymi ,,korytarzami’’, które prowadzą ku …
jeziorom, rzekom czy bagnom.
Jak
wszystkie nieparzystokopytne tapiry są roślinożerne – konsumują
trawę, liście i owoce. W zrywaniu tych ostatnich, położonych parę
centymetrów za wysoko, pomaga ,,trąbka’’ - oczywiście jej
możliwości niewiele znaczą przy ogromnych ,,trąbach’’
słoniowych.
W
miocie samica ma jedno lub dwa młode. Samiec nie bierze udziału w
opiece nad nimi. Młode tapirki mają ubarwienie maskujące złożone
z płowych i jasnobrązowych pasów, czym przypominają nasze
warchlaki. Podobnie jak locha, również samica tapira może być
niebezpieczna w obronie swojego potomstwa. Wrogowie naturalni tapirów
to: jaguary, piranie i kajmany, zaś w przypadku tapirów malajskich
– tygrysy. U tych ostatnich (tapirów malajskich) występuje
dymorfizm płciowy – samica jest czarna w odróżnienia od
,,czaprakowatego’’ samca.
Dopiero
od 130 lat wiemy o istnieniu tapirów panamskich, których areał
sięga aż po Meksyk. Tapiry panamskie są zagrożone wyginięciem,
podobnie jak konie Przewalskiego i wszystkie gatunki nosorożców.
1
Pod wpływem tego fragmentu miałem sen, w którym tapir noszący na
głowie rogi ulepione z masła, rzucał masłem w ludzi i krzyczał
na nich: ,,Bestie!’’ Scenę tę umieściłem w swojej
powieści fantasy o królowej Tatrze ;).
środa, 9 maja 2018
Morell i Byers
,,Linia zmiany daty biegnie zygzakami, aby nie przecinać żadnego lądu. Jeden z zygzaków miał ominąć wyspy Morell i Byers w pobliżu Hawajów - aż ktoś odkrył, że wyspy te w ogóle nie istnieją!'' - Nick Arnold ,,Monstrrrualna erudycja. Straszliwa prawda o czasie''
Proszek empatii - magiczny czasomierz
,, [...] WYNALAZCA: Sir Kenelm Digby
ROK: 1687
a) Ranię psa w ten sposób...
b) Zostaję w domu, a psa wysyłam w długą podróż morską.
c) Codziennie w południe posypuję moim proszkiem zakrwawione bandaże po psie
d) Pies czuje ból i wyje - a wtedy załoga statku wie, że u mnie jest południe!
[...] Ważne ostrzeżenie od autora. Tylko nie próbuj tego robić ze swoim pupilkiem! Byłoby to okrutne wobec zwierzęcia i groziłoby karą więzienia oraz dotkliwym pogryzieniem tylnej części ciała!'' - Nick Arnold ,,Monstrrrualna erudycja. Straszliwa prawda o czasie''
,,Legenda o Janie z Kolna''
,,Jan z Kolna, domniemamy polski odkrywca Ameryki w służbie duńskiej. Miał on z polecenia Chrystjana I. wylądować w 1476 na wybrzeżach Labradoru, prawdopodobnie jednak dotarł tylko do Grenlandji. Zarówno ten fakt, jak i narodowość żeglarza nie zostały dotychczas w nauce wyświetlone. W źródłach występuje pod mianem: Scolnus, Scolvus, lub Scolus’’ - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 7 Izaszar do Kolejowe rozkłady jazdy’’
W
moim
rodzinnym Szczecinie znajduje
się ulica Jana z Kolna, zaś na Wałach Chrobrego można zobaczyć
jego posąg. O tym legendarnym odkrywcy rozmawiali Tomek Wilmowski i
bosman Nowicki w książce ,,Tomek
na wojennej ścieżce’’
Alfreda Szklarskiego. Pamiętam, że na drugim roku historii, w
czasie ćwiczeń, pewien student nie był do końca pewny czy była
to postać historyczna czy legendarna, lecz prowadzący zajęcia
szybko wyprowadził go z błędu. Istotnie; legenda o Janie z Kolna
ukształtowała się na długo po jego rzekomej wyprawie do Ameryki
przed Kolumbem. Za Polaka uznał go dopiero Joachim Lelewel (1786 –
1861) na podstawie błędnego odczytu łacińskiego słowa
,,pilotus’’
jako ,,Polonus’’.
Postać ta wywarła wpływ na moje fantazje. W pisanej w trzeciej
klasie gimnazjum, niedokończonej powieści fantasy ,,Palana
kraina turów’’
występował jako żeglarz Jan Koleń – człowiek z głową małego,
bałtyckiego rekina kolenia. Z kolei w mojej mitologii
slawianistycznej, podróżujący w czasie i przestrzeni słowiański
heros Żmij Ognisty Wilk spotkał Jana z Kolna i wspólnie z nim
popłynął do Ameryki.
W
maju 2018 r. przeczytałem po raz drugi powieść ,,Legenda
o Janie z Kolna’’
z 1936 r., pióra Wandy Wasilewskiej
(1905 – 1964). Pisała książki dla dzieci i młodzieży, lecz
niestety w
historii zapisała się jako zdrajczyni, w czasie II wojny światowej
i po jej zakończeniu kolaborująca z Sowietami min. w PKWN – ie
(jego dzisiejszym odpowiednikiem jest KOD). Jednak choć zabrzmi to
jak banał, sądzę, że w tym wypadku warto oddzielić dzieło od
jego autorki. Gdyby Czytelnik miał wątpliwości, uspokajam,
że jestem zoologicznym antykomunistą.
Akcja
rozgrywa się w XV wieku (po 1444 r. - bitwie pod Warną, a przed
1492 r. - odkryciem Ameryki przez Kolumba), w takich miejscach jak:
Bułgaria (Warna), Wołoszczyzna, Polska (Kraków, Kolno, wybrzeże
Bałtyku), Niemcy, Dania, Norwegia, Islandia i Grenlandia.
Tytułowy
bohater był wywodzącym się z chłopstwa, rycerzem i przyjacielem
króla Władysława Warneńczyka (1424 – 1444; uspokajam, że w
książce nie ma żadnych wątków homoseksualnych). Wraz
ze śmiercią młodego króla w bitwie pod Warną, Jan stracił
jedynego przyjaciela i obrońcę. Załamany wrócił do Polski. Jego
rodzice umarli, a gospodarstwo przywłaszczył sobie miejscowy
wielmoża. Jan osiadł nad brzegiem Bałtyku, gdzie mieszkał i
pracował wraz ze starym rybakiem, który stał się dlań jak
przybrany ojciec. Po jego śmierci zaczął pływać na statkach
handlowych do Niemiec, lecz nie zaspokajało to jego marzeń o
zmaganiach z potężnym, morskim żywiołem. Spotkawszy w porcie
duńskich marynarzy, zaciągnął się na służbę do króla Danii,
Christiana I Oldenburga (1426 – 1481) dbającego o rozwój floty.
Polak został wielorybnikiem (dziś zostałby za to napiętnowany
przez ekologów ;) i pływał razem z Duńczykami aż na Grenlandię.
Goszczony w chacie Eskimosów, usłyszał od nich opowieść o
tajemniczym lądzie rozciągającym się na zachód od Grenlandii.
Opowieść ta rozbudziła w nim pragnienie odnalezienia tego lądu,
zdobycia sławy i wykazania się męstwem bez rozlewu krwi. Nawiązał
przyjacielskie stosunki z królem Danii (w którym widział wiele
podobieństw do Warneńczyka) i za jego specjalnym pozwoleniem
rozpoczął w Norwegii budowę zdatnego do dalekich rejsów okrętu.
Nazwał go ,,Orzeł’’
na pamiątkę Orła Białego z godła Polski (choć służył
duńskiemu królowi nigdy nie przestał czuć się Polakiem), a na
jego dziobie umieścił rzeźbę Władysława Warneńczyka. W budowie
pomagał mu uważany za szaleńca, Norweg Gunnar. Niestety okręt
został spalony przez tłum podburzony przez oszczerstwa majstrów
Anglika i Holendra, którzy oskarżyli Jana z Kolna o czary. Wówczas
Polak i Norweg zaczęli budować od nowa. Wreszcie ,,Orzeł’’
wyruszył w swój dziewiczy rejs. Na Islandii odkrywca spotkał dawna
nie widzianego znajomego spod Warny – polskiego mnicha Mateusza,
który spisywał dzieje lodowatej wyspy i zapragnął spisać też
dzieje wyprawy swego rodaka (zwraca uwagę pozytywna rola
duchowieństwa katolickiego w książce przyszłej komunistki).
Niestety
w czasie rejsu na Grenlandię, ,,Orzeł’’
rozbił się w zderzeniu z górą lodową.
Niczym
rodzynki w cieście, w powieści usiane są wątki baśniowe takie
jak: opowieści o trollach strzegących norweskiego lasu, o lodowym
drakkarze Torolfa, czy porównanie zorzy polarnej do żar – ptaka.
Abstrahując
od tego czym ,,wsławiła
się’’
autorka, napisaną przez nią książkę oceniam bardzo pozytywnie,
choć jej zakończenie jest smutne :(.
wtorek, 8 maja 2018
Lwowska pieśń Maryjna
,,Śliczna gwiazdo miasta Lwowa, Maryja.
Matko nasza i Królowa, Maryja.
Maryja! Maryja! O Maryja Królowa!
Matko nasza i Królowa, Maryja.
Opiekunka miasta Lwowa Maryja!
Maryja! Maryja!
O Maryja Królowa!
Uciekamy się do Ciebie, Maryja.
Bądź nam Matką tu i w niebie, Maryja!
Maryja! Maryja!
O Maryja Królowa!''
Tę modlitwę również dostałem od Voytakusa ov Višnica, który przed laty był na pielgrzymce we Lwowie ;)/
Modlitwa we wszystkich potrzebach
,,Najukochańsza Matko Kalwaryjskiego Sanktuarium, Pani Ty nasza, największa po Bogu pociecho! Z głęboką pokorą i dziecięcą ufnością zbliżamy się do Ciebie i błagamy, żebyś nam wyjednała u Swego Syna miłosierdzie za nasze grzechy i skuteczną pomoc w naszych potrzebach. W tym miejscu przez Ciebie wybranym, tak wiele razy pomagałaś ludziom cierpiącym, smutnym i nieszczęśliwym. Dlatego i my ufamy, że nas nie opuścisz w naszych zmartwieniach, ale jako Matka najlepsza, weźmiesz nas w swoją opiekę teraz i przy śmierci. Amen''.
Tę modlitwę dał mi mój przyjaciel Voytakus ov Višnic, który niedawno wrócił z Kalwarii Zebrzydowskiej ;).
Subskrybuj:
Posty (Atom)














