piątek, 28 września 2018

,,Dar totemów. Baśnie indiańskie''


,,Z Indianami jest tak, że bardziej cenią przyjaźń, męstwo, odwagę, dobrą Opowieść, zabawę i wspólny śpiew niż góry złota. O ile nasz świat byłby lepszy, gdyby więcej jego mieszkańców myślało tak jak Indianie’’ - Wojciech Cejrowski ,,Gringo wśród dzikich plemion’’









O Indianach dowiedziałem się po raz pierwszy w wieku przedszkolnym i od razu ich polubiłem za ich życie w zgodzie z przyrodą, prawość i odwagę, jak też współczułem im liczne krzywdy jakie wyrządzili im Amerykanie. Latem w programie ,,Domowe przedszkole’’ był cykl odcinków o tematyce indiańskiej, które mi się bardzo podobały. We wczesnych latach szkoły podstawowej oglądając serial ,,Doktor Quinn’’ o przygodach bohaterskiej lekarki na Dzikim Zachodzie dowiedziałem się o indiańskim plemieniu Czejenów, z którymi główna bohaterka przyjaźniła się, broniła ich, a nawet stosowała ich medykamenty w swojej praktyce lekarskiej. W telewizji puszczano wówczas dobranockę o indiańskim chłopcu imieniem Pow – Wow, która również mi się podobała. Oglądałem również piękną kreskówkę Disneya ,,Pocahontas’’ i bynajmniej nie zgadzam się z Mirosławem Salwowskim, który miesza ją z błotem jako rzekomo antychrześcijańską (poglądy Salwowskiego – człowieka świeckiego; prawnika, a nie teologa, który notabene nawet nie chce uznać wyniszczenia Indian za ludobójstwo, nie stanowią oficjalnego stanowiska Kościoła, ale jego własne opinie). W klasie szóstej na lekcji języka polskiego omawiałem nowelę ,,Sachem’’ Henryka Sienkiewicza opowiadającą o tym jak niemieccy koloniści wymordowali indiańskie plemię, a jedyny jego członek, który przeżył, występował w cyrku u uciesze gawiedzi (rzuca się tu w oczy podobieństwo losów Indian i znajdujących się pod zaborami Polaków). Później sięgnąłem po ,,Tomka na wojennej ścieżce’’ Alfreda Szklarskiego, którego akcja toczyła się na pograniczu Teksasu i Meksyku (w klasach piątej i szóstej namiętnie czytałem cykl o Tomku Wilmowskim, a nawet wymyślałem własną opowieść o nim, w której Tomek odwiedził Gondwanę – krainę dinozaurów ;). Czytałem też indiańską trylogię ,,Złoto Gór Czarnych’’ Alfreda i Krystyny Szklarskich o walce Dakotów z najazdem bladych twarzy. W gimnazjum czytałem książkę popularnonaukową ,,Północnoamerykańscy Indianie’’ Davida Murdocha z serii ,,Patrzę – Podziwiam – Poznaję’’, ,,Małego Bizona’’ Arkadego Fiedlera i ,,Sejdżio i jej bobry’’ kanadyjskiego pisarza o indiańskim imieniu Szara Sowa (Gray Owl). Studiując historię na Uniwersytecie Szczecińskim słuchałem wykładu o Indianach wygłaszanego przez etnografa prof. Jazyka ov Laptusa.







We wrześniu 2018 r. przeczytałem ,,Dar totemów. Baśnie indiańskie’’ Vladimíra Hulpacha z ilustracjami Josefa Kremláčka (tytuł oryginału czeskiego: ,,Indiánské pohádky – Severní America’’). Jest to antologia baśni (wiele z zamieszczonych utworów słuszniej należałoby nazwać mitami) Indian z USA i Kanady: Nawahów, Zuni, Czirokezów, Seneków, Szoszonów, Assinboinów, Kathlametów, Wintu, Kaddów, Dakotów, Huronów, Paunisów, Algonkinów, Tsimszian, Koasati, Krików, Marikopów, Foksów, Kutenajów, Tlingitów, Piegan, Irokezów, Czejenów, Czoktanów, Mikmaków, Arapahów, Odżibwejów oraz Koczitów.

Na czele indiańskiego panteonu stał Wielki Duch w różnych plemionach noszący różne imiona jak: Manitu, Tirawa i Sipa.








W postaci boga Manitu mającego swój wigwam na niebie, uwidaczniają się wpływy chrześcijańskie. Wcześniej słowo ,,manitu’’ oznaczało po prostu istotę nadprzyrodzoną. W jednej z opowieści – bluźnierczej z chrześcijańskiego punktu widzenia, który podzielam, Manitu spotkał chrześcijańskiego Boga, który chciał zająć jego miejsce. O tym, który z nich miał władać Ziemią Indian miało rozstrzygnąć to kto przesunie ciężką skałę. Podczas gdy chrześcijański Bóg zaczął czytać słowa z czarnej księgi i nie przesunął skały, Manitu dokonał tego siłą swych mięśni.








Tirawa obdarował Indian cennym zwierzęciem – koniem, którego polecił ulepić z gliny zabiedzonemu chłopcu.








Sipa dał zęby jadowe wężowi do obrony przed prześladującym go królikiem. Gdy królik zginął od ukąszenia, bóg Sipa schronił się pod ziemią przed gniewem zwierząt.









Cechy boskie posiada również Słońce, które stworzyło poziomki, aby doprowadzić do pojednania zwaśnionych żony i męża. Dla porównania: w mitologii litewskiej borówki powstały z łez solarnej bogini Saule.







W gwiazdy zamienili się przymierający głodem, półnadzy osieroceni chłopcy, którzy wychodzili ze swych namiotów jedynie nocą.









Totemy były rzeźbionymi, drewnianymi słupami, w których mieszkały i przez które działały czczone przez Indian duchy. Ich tytułowym darem była miedź, którą próbował wykraść Kruk.







Kaczyni byli złymi duchami przypominającymi ludzi o ciałach pomalowanych na różne kolory. Tańczyli wokół skrzynki, z której co jakiś czas wydobywał się silny blask. Kojot i Orzeł wykradli im ową skrzynię. Okazało się, że były w niej zamknięte Słońce i Księżyc.








Kabibonoka był niszczycielskim duchem Północnego Wiatru (indiańskim odpowiednikiem greckiego Boreasza) zsyłającym mróz i śnieg. Pokonał go heros Szingebis za pomocą ognia, którym ogrzewał swój wigwam.







Chmurożerca – potężny, zły duch połykający chmury uosabiał suszę. Pokonał go heros Ahajut.








Manido, zwany Długim Pazurem, miał postać potwornego niedźwiedzia o długich, fioletowych pazurach, którymi mordował wszystko wokół. Został pokonany przez Skunksa za pomocą jego ,,broni chemicznej’’.

Rolę tricksterów pełnią zwierzęta takie jak: Kojot, Królik i Kruk.








Kojot sprowadził śmierć do świata łamiąc most ze strzał łączący niebo z ziemią.








Królik związał ogon chcącego go upolować dzikiego kota z ogonem mustanga.








Kruk był aż tak sprytny, że upolował … wieloryba. Został przezeń połknięty (jest to więc indiański odpowiednik biblijnego Jonasza) i zabił wielkiego ssaka atakując dziobem jego serce. Gdy fale wyrzuciły wieloryba na brzeg, Indianie chcieli go zjeść. Jednak kruk przebierając się za szamana i kłamiąc o grożącym im niebezpieczeństwie, odciągnął całe plemię od wieloryba i miał go tylko dla siebie.








Z kolei Pająk był herosem kulturowym, który przyniósł ogień owinięty w pajęczynę (indiański odpowiednik Prometeusza).








Niedźwiedź Wakini miał futro czarne (baribal) zaś niedźwiedź Wakimu – szare (grizzly). Oba zwierzęta walczyły o pokarm. Szary Wakimu został pokonany i udał się na wygnanie na Daleką Północ. Tam zostawił na niebie swój ślad jako Drogę Mleczną.








Tęczę wyobrażano sobie jako tęczowego węża, którego czarownik rzucił na nieboskłon, aby zawieszony tam powodował opady atmosferyczne. Tęczowe węże występują również w wierzeniach australijskich i słowiańskich.









Pewien chłopiec został zaklęty przez macochę – czarownicę w jelenia ponieważ wbrew radom siostry pił wodę z jeleniego śladu. Podobny motyw występuje w jednej z baśni braci Grimm.









Złote żurawie – przodkowie współczesnych żurawi, utraciły swą złotą barwę łamiąc zakaz Wielkiego Ducha i lecąc do zakazanej krainy (niejako odpowiednik owocu zakazanego).







Wędrowny trickster Wihio, który dzięki swemu sprytowi pokonał niegościnnego niedźwiedzia, aligatora i kojota, zmierzył się również z olbrzymią sową z lasu, która polowała na małe dzieci. Wihio pokonał ptaszysko sklejając mu dziób żywicą.








W purpurowego łabędzia była zaklęta piękna córka szamana, którego wrogowie z obcego plemienia oskalpowali żywcem. Heros Odżibwa; eponim plemienia Odżibwejów, korzystając ze swej magicznej zdolności zmiany postaci, zwrócił czarownikowi jego skalp i poślubił jego córkę.








Z herosów pojawiają się także Szagodioweg – pierwszy wódz Indian, który wyprowadził swój lud z nieba chwytając Słońce (stąd czerwone zabarwienie skóry) i sam Hajawata – postać historyczna z XV wieku, rozsławiona przez epos Henry’ego Wadswortha Longfellowa (1807 – 1882). Hajawata – heros kulturowy poruszający się latającym, białym konoe, nauczył używać wamlunów – sznurów muszli używanych jako pieniądze i utworzył związek plemienny Irokezów.
Książka bardzo dobrze pokazuje piękno i bogactwo kultury rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej. Baśnie te zawierają pochwałę miłości (Indianin Wiele Blizn nie odwrócił się od śmiertelnie chorej Szawenis, mimo że ta wcześniej nim wzgardziła), wierności, przyjaźni, pokoju (ostatnia baśń o zakopaniu topora wojennego), potępiają zaś pychę. Howgh!

środa, 26 września 2018

,,Aisha i wąż. Baśnie arabskie''


,,Znów dziś przeszła obok mnie
Nie istnieję dla niej chociaż wiem
Na spojrzenie czekam lub gest
Proszę Aisza żądaj czego chcesz
Rzucę Ci klejnoty do stóp
złoto i pereł jasny sznur
Owoce znajdę słodsze niż miód
Za miłość Twoją życie me
Bo źródło miłości to Ty
Daj mi z niego krople abym mógł żyć
Na kres świata po śladach Twych biec
Choćby głupcem nazywano mnie’’
- Andrzej ,,Piasek’’ Piasecki ,,Aisza’’








We wrześniu 2018 r. przeczytałem antologię ,,Aisha i wąż. Baśnie arabskie’’ pióra Iwony Taidy Drózd, Polki zamieszkałej w Zjednoczonych Emiratach Arabskich z urokliwymi ilustracjami tureckiej artystki Ufuk Kobaş Smink. Prezentowane w niej baśnie zostały zebrane na terenie Zjednoczonych Emiratów Arabskich; w dwóch z nich zawarte są elementy indyjskie i perskie. Niektóre z baśni arabskich są łudząco podobne do klasycznych baśni europejskich jak np. o Kopciuszku (rolę dobrej wróżki pełni mówiąca rybka), czy Roszpunce (główna bohaterka nazywa się w niej Phoolan, a jej matce groziła śmierć, jeśli nie zje kalafiora z ogrodu czarownicy). Ich akcja rozgrywa się w czasie nieokreślonym na arabskich wybrzeżu Zatoki Perskiej, w Indiach, w Zanzibarze i na dnie morza.

W baśniach tych spotykamy wiele istot fantastycznych.







Córka rybaka o imieniu Salama po śmierci ojca była dręczona przez złą macochę. Znalazła sprzymierzeńca w postaci mówiącej rybki, której darowała życie. Rybka ta spełniała życzenia dziewczyny i dała jej strój odpowiedni aby pójść na bal u szejka. Salama tak jak Kopciuszek zgubiła pantofelek, który był następnie przymierzany przez wiele dziewcząt. Macocha ukryła Salamę w spiżarni, lecz miejsce jej ukrycia wskazał mówiący ludzkim głosem kogut.








Królowa mórz uwięziła pod falami ojca Shammy i jego towarzyszy za to, że złowili jej ulubioną rybę dostarczającą klejnotów. Shamma chcąc odzyskać ojca musiała dostarczać królowej swych łez zamienionych w klejnoty. Przy tym zajęciu podpatrzył dziewczynę rybak Mohammed i został zabrany w jasyr królowej morza. Istota ta radowała się łzami bólu i rozpaczy, zaś zabójcze dla niej były łzy szczęścia.







Nieszczęśliwa, prześladowana przez macochę, dziewczyna imieniem Fatima spotkała mówiącą rybę, potrafiącą też przybierać ludzkie kształty. Była ona wysłanniczką jej zmarłego ojca mieszkającego na dnie morza. Fatima poszła za rybą i zamieszkała razem z ojcem w morzu gdzie odnalazła szczęście.








Czarownice pojawiają się w dwóch baśniach z antologii. Jedna z nich mieszkająca w Indiach rzuciła urok na swe kalafiory co przyciągnęło do nich matkę złotowłosej Phoolan (arabskiej Roszpunki). Czarownica zabrała dziewczynkę od rodziców i uwięziła w wieży, a wspinała się po jej warkoczach. Inna wiedźma zwana Umm al – Mashakel (Matka Kłopotów) zamieniła twarze pięknej choć leniwej Afry i brzydkiej, ale za to pracowitej Maithy po czym umarła, przez co dziewcząt nie miał kto odczarować.








Stary dżin Abbas został podrzucony rodzicom przez inne dżiny w miejsce ich porwanego dziecka. Ojciec odzyskał syna bijąc Abbasa i żądając zwrotu prawowitego potomka. Motyw ten występuje również w baśniach europejskich min. słowiańskich.








Pewna kobieta, której córka zaginęła, zaopiekowała się suką charta saluki. Okazało się, że była to jej zaginiona córka zaklęta w zwierze, która gdy nikt nie widział, przybierała ludzką postać i zajmowała się domem. Odczarował ją i poślubił szejk, który spalił jej zrzuconą psią skórę.








Tytułowa Aisha (nie mylić z małoletnią żoną Mahometa o tym samym imieniu) wysłana przez macochę po chrust na pustynię spotkała tam mówiącego węża i użyła go jako sznurka do wiązania chrustu. Zamknięta przez macochę w jednym pokoju z wężem, została przez niego obsypana klejnotami, a gdy zgodziła się poślubić gada, ten zamienił się w przystojnego szejka. Jest to arabski odpowiednik zachodnioeuropejskiej baśni o Żabim Królu.








Czarodziejki ptak składał czerwone jaja, zaś kobieta, która je zjadła rodziła pisklęta. Spotkała to dobrą i łagodną Azzę, którą czarodziejką jajecznicą poczęstowała niegodziwa szwagierka. Azza zaszła w ciążę i została wygnana na pustynię. Urodziła tam małe ptaszki, którymi się troskliwie zaopiekowała, one zaś pomogły jej zdemaskować szwagierkę.







Mówiący kogut pomagał sierotce Hind dostarczając jej biżuterii. Jednak macocha dziewczyny sprzedawała ją. Gdy Hind powiedziała macosze o cudownym kogucie, ta skuszona chciwością sama przyszła doń po prezent. Kogut dał jej drewnianą skrzynkę z zamkniętym w niej kijem – samobijem (rekwizyt ten występuje również w baśniach europejskich w tym polskich).








Dobra wróżka (peri z mitologii perskiej, albo dżinnija z wierzeń arabskich) spotkała trzech leniwych rzemieślników, którzy chcieli aby ich praca nie wymagała wysiłku; aby ich dłonie miały moc samoistnego wydłużania, łamania i klejenia materiałów. Peri spełniła ich życzenia, w wyniku czego doszło do wydłużenia nosa, złamania nóg i sklejenia dłoni. Rzemieślnicy odwołali swe życzenie, wróżka cofnęła swój czar i jego skutki, oni zaś byli już odtąd pracowici.








Mówiący sokół Shaheen (w krajach arabskich sokolnictwo cieszy się wielką popularnością) pomagał Abdullahowi, słudze księcia Mansoora w zdobyciu radżastańskiego pawia, jego samicy, oraz żony dla księcia.







Ważną rolę odgrywają w tych baśniach zwierzęta. Najszlachetniejszym z nich był koń arabski, którego Allah stworzył z wiatru i podarował Arabom. Jazda na nim równała się wręcz mistycznemu przeżyciu.







Pozytywnie oceniane są również flamingi. Początkowo ich pióra były białe, lecz przybrały piękną różową barwę od różowego pyłu z roślin. Była to dla tych ptaków nagroda od Allaha za to, że całe stado solidarnie szukało zagubionego pisklęcia (tak naprawdę różowy kolor piór flamingów bierze się ze zjadanych przez nie drobnych skorupiaków). 









Dziki kozioł o imieniu Tahr został wygnany ze stada po tym jak z lenistwa zaniedbywał swe obowiązki wartownika. Zrehabilitował się po tym jak stoczył zwycięską walkę z lampartem w obronie swoich pobratymców.
Z kolei kura traciła zdolność lotu za to, że zwątpiła w opiekę Allaha nad ptakami, zaś kozy zostały przez chmurę zamienione w owce za karę za to, że chciały zająć położone na szczycie góry terytorium ptaków.








Podobnie jak w baśniach europejskich, pustynny lis jest tricksterem, używającym sprytu do wykorzystywania współczucia innych (oduczył go tego wielbłąd każąc sobie przynieść nową porcję mleka w miejsce wypitego, co nauczyło lisa szacunku do pracy).
W baśniach tych zwracają uwagę takie wartości jak: opieka Allaha nad skrzywdzonymi i ufającymi mu sierotami (chrześcijanie nazywają to Opatrznością Bożą) i solidarność wewnątrz plemienia, z surową krytyką spotyka się natomiast lenistwo. Baśnie te pokazują, że prawy charakter jest ważniejszy niż uroda (przykład pracowitego brzydala Sabera, który zyskał szacunek ludzi strasząc ich niegrzeczne dzieci), oraz to, że postać negatywna może się zmienić na lepsze.

wtorek, 25 września 2018

Oniricon cz. 431

Śniło mi się, że:







- zobaczyłem mewę, która niosła w dziobie rybę ukradzioną z czeskiej restauracji ,,U rybiček'',







- pewien rosyjski Tatar powiedział: ,,Bo po szlachecku trzeba się urodzić, bo po szlachecku należy jeść'',
- w jednym z odcinków ,,Xeny'' wdowiec obwiesił się bombkami i namalował ikonę przedstawiającą jego zmarłą żonę w czasie Ostatniej Wieczerzy,







- pokazałem wujkowi Andreusowi ov Küjvisowi swój rysunek przedstawiający kobietę o długich, rudych warkoczach, trzymającą przy piersi trzy białe orły, wujkowi rysunek skojarzył się z Pomnikiem Czynu Polaków w Szczecinie, a ja dodałem, że inspirowałem się również postacią Helli z ,,Mistrza i Małgorzaty'' i obrazem przedstawiającym alegorię Polski na krzyżu, wówczas wujek z szacunkiem schował moje rysunki do koperty, potem razem z wujkiem i ciocią Ursulą ov Sieniticą poszedłem na zakupy w samej piżamie, a Mama kazała mi wracać do domu,








- Murzyni Chuc z Atlantydy mieli skórę smoliście czarną, uważali się za lepszych od innych Murzynów, bo nie pochodzili od Adama i Ewy, ale od Rmoahali z Lemurii, gdy Atlantyda zatonęła, popłynęli do Ameryki Środkowej,








- w katolickiej księgarni znalazłem powieść ,,Kiedy Bóg zasypia'' Rafała Dębskiego,







- w książce dla dzieci widziałem welocyraptory o jednym, dwóch i trzech oczach, oraz skolopendrę i pająka,







- w czasie wojny w Donbasie po stronie rosyjskiej walczyła murzyńska wojowniczka z Kenii, pomyślałem, że Rosja nic się nie nauczyła z historii i dalej krzywdzi innych ludzi i Słowian,







- gdy przedszkolanka kazała mi szukać książek antropologicznych, wybrałem książkę o pająkach,






- ,,Hobbit'' został napisany w XVII wieku przez Arthura Rackhama, a jego autor został w lesie napadnięty przez mafię z Ameryki Łacińskiej, która była jeszcze gorsza od mafii polskiej,
- w Australii żyją ssaki podobne do niebieskich, lądowych krabów,








- Ewa Braun jako jedyna doceniała prace malarskie Heinza Schickelgrubera (Adolfa Hitlera) i zorganizowała ich wystawę, na którą przyszli biskupi; w czasie imprezy puściła muzykę z zakazanego przez Kościół filmu o Cydzie,
- byłem amerykańskim policjantem, który walczył z bułgarską mafią,







- w Brazylii domagano się usunięcia pomnika Antonia Villas Boasa, który uprawiał seks z kosmitką,
- czytałem książki poplamione ludzką krwią,







- polskie dzieci same pojechały do Zjednoczonych Emiratów Arabskich, pewien polski chłopiec miał magiczny złoty pierścień, mocą którego zamieniał się w marlina przez co popadł w konflikt z wezyrem, który chciał go zabić,






- jedną z prowincji Atlantydy była Karmelia, gdzie wynaleziono karmel,







- polski rasista krytykował maturę z religii świata, oraz wyjazdy do Brunei i azjatyckiego kraju YRBA,







- po maturze wróciłem do szkoły w ciemnych okularach i miałem za zadanie pchać przed sobą walec po plaży, nauczycielka fizyki, pani Jolena ov Symatayak  śmiała się z moich okularów i pytała czy ukradłem je Krecikowi,







- murzyńscy niewolnicy białych ludzi obierali ziemniaki i nie potrafili myśleć o niczym innym, część z nich przyjęła hinduizm i wyobrażała sobie, że razem z bogiem Indrą galopują konno po burzowym niebie,






- Jeźdźców Ognistego Pioruna spotykano w Sudetach, a ich pierwowzorem byli indyjscy Marutowie. 

,,Beren i Luthien''


,,Któż to ci powiedział, że nie ma już na świecie prawdziwej, wiernej, wiecznej miłości? A niechże wyrwą temu kłamcy jego plugawy język!’’ - Michaił Bułhakow ,,Mistrz i Małgorzata’’







We wrześniu 2018 r. przeczytałem zbiór utworów fantasy ,,Beren i Luthien’’ J. R. R. Tolkiena pod redakcją jego syna Chriistophera, zawierający różne wersje opowieści pozwalające prześledzić jej ewolucję: fragment z ,,Księgi zaginionych opowieści’’ (na wyspie Tol Eressei elfka opowiadała tę historię anglosaksońskiemu żeglarzowi AElfwine’owi – Eriolowi), ,,Balladę o Leithian’’ (wersję pierwotną i wtórną), ,,Quenta Noldorinwa’’ i ,,Quenta Silmarillion’’. Pierwowzorem księżniczki elfów Luthien, ukochanej Berena była żona Tolkiena, Edith z domu Bratt (1889 – 1971). Jej taniec w lesie zainspirował Tolkiena do opisania sceny pierwszego spotkania Berena i Luthien. Tolkien tak mocno utożsamiał się ze stworzoną przez siebie opowieścią, że na wspólnym grobie swoim i żony polecił umieścić napisy imiona pary kochanków z ,,Silmarillionu’’.











Akcja rozgrywa się w pierwszej erze w zamieszkanym przez elfy rejonie Śródziemia zwanym Beleriandem. W najstarszych wersjach nazwa tej krainy brzmiała Broseliand, co stanowi nawiązanie do zaczarowanego Lasu Broceliand z legend arturiańskich (w polskiej fantasy Las Broceliand posłużył jako pierwowzór zamieszkanego przez driady lasu Brokilon z ,,Sagi o wiedźminie’’ Andrzeja Sapkowskiego).











Beren w początkowej wersji był Noldorem (gnomem), później zaś człowiekiem. Jego ojcem początkowo był gnom – myśliwy Egnor; później zaś człowiek – Barahir wojownik walczący z najazdem Morgotha. Barahir został schwytany przez orków i zamęczony w wyniku zdrady Gorlima Nieszczęśliwego (Morgoth pozyskał go do współpracy oszustwem, łudząc nadzieją ponownego spotkania ukochanej żony). Jako Polakowi Barahir i jego towarzysze nasuwają mi nieodparte skojarzenie z Żołnierzami Wyklętymi… Beren, w czasie pojmania jego ojca zajęty polowaniem, uniknął śmierci ostrzeżony przez ducha Gorlima Nieszczęśliwego, którego wykorzystał i zabił zdradziecki Morgoth (Gorlim ukazał się Berenowi wśród drzew, na których siedziały kruki o zakrwawionych dziobach). Odtąd Beren począł mścić śmierć ojca na orkach, wilkach i innych bestiach służących Morgothowi (z jego ręki zginął min. Gorgol Rzeźnik). Pomagały mu leśne zwierzęta. Punktem zwrotnym w życiu Berena było spotkanie w lesie tańczącej Luthien i początek ich wielkiej miłości.











Luthien, zwana również Tinuviel (Słowikiem) była elfką – córką Thingola (w pierwotnej wersji: Tinwelintha) – elfiego króla Doriathu i potężnej czarodziejki Meliany (w pierwotnej wersji: Gwendelinthy) należącej do rasy Majarów (odpowiednik aniołów). Luthien jak przystało na księżniczkę elfów była nadludzko piękna, o długich, czarnych włosach i niebieskich oczach, o sercu dobrym, wrażliwym i odważnym. Miała (w początkowej wersji) brata Dairona, który przygrywał jej na flecie gdy tańczyła i śpiewała wśród kniei. Jej życie zmieniła miłość do Berena. Thingol, ojciec księżniczki, był przeciwny jej związkowi ze śmiertelnikiem i szydząc zeń, kazał mu, jako warunek otrzymania ręki córki, przynieść magiczny klejnot Silmaril zdobiący żelazną koronę Morgotha, władcy ciemności. Odważny i honorowy Beren podjął się tego wyzwania, które zdawało się niemożliwe do wykonania. Ojciec uwięził Luthien w domku na drzewie, aby nie mogła pójść za ukochanym i postawił straże, lecz zmyślna dziewczyna czarami utkała ze swych włosów pelerynę niewidkę i tak udała się w ślad za Berenem. Kochankowie wspólnie dokonali niemożliwego wykradając klejnot z korony Morgotha (widać tu analogię do Świętego Graala, który w jednej z legend był drogim kamieniem, który wypadł z korony Lucyfera). Gdy zmarli (Beren w wyniku ran zadanych przez potwornego wilka, zaś Luthien z żalu po nim; w jej przypadku była to pozorna śmierć) sam Mandos (jego pierwotne imię brzmiało: Ve, co nasuwa skojarzenia ze słowiańskim Welesem) wzruszył się potęgą ich miłości i pozwolił im wrócić do świata żywych, aby później mieli już umrzeć na trwałe. Luthien, aby być na zawsze z Berenem zrezygnowała z nieśmiertelności stając się zwykłą kobietą (w trzeciej erze jej czyn powtórzyła elfka Arwena z miłości do człowieka Aragorna). Synem Berena i Luthien był Dior Eliuhil.










Wiernym przyjacielem Berena i Luthien był mówiący pies Huan – władca psów, przedstawiany jako wilczarz irlandzki. Huan należał do rasy boskich psów polujących w Valinorze. Orome; Valar - myśliwy podarował go Curufinowi, jednemu z synów Feonora. Pies ten pokochał z całego Luthien i był jej wierny. Gdy musiał wybrać między wiernością Luthien, a swemu panu, wybrał wierność dziewczynie. Nie pozwolił Curufinowi i jego bratu Celegormowi zabić Berena. Zginął w walce z wilkiem Carcharotem.

Elfy Celegorm i Curufin były synami Feanora; twórcy magicznych klejnotów Silmarilii, w których zaklęty był blask dwóch drzew Valinoru: złotego zastępującego Słońce i srebrnego zastępującego Księżyc. Związali się przysięgą, że będą walczyć z każdym kto wejdzie w posiadanie owych klejnotów, co uczyniło z nich wrogów Berena, któremu król Thingol zlecił zdobyć Silmaril. Beren zdobył w pojedynku zaczarowany nóż Curufina, który wykorzystał do wydłubania drogocennego kamienia z żelaznej korony Morgotha. Zdołał wyłuskać tylko jeden klejnot, ponieważ nóż pękł.










Tevildo (ang. devil, niem. Teufel – diabeł) – demoniczny władca kotów, sługa Morgotha. Był ogromny, pokryty czarną sierścią i nosił złotą obrożę. Mieszkał w zamku, gdzie polował na myszy większe od szczurów, a jego dwór stanowiły inne olbrzymie koty. Beren był zmuszony pracować w jego kuchni, skąd uwolniła go Luthien z pomocą psa Huana – zaprzysięgłego wroga Tevilda. Zapędzony na drzewo kocur został zmuszony do zdradzenia zaklęcia, którego użycie spowodowało ruinę kociego zamku i utratę magicznych mocy przez koty. Jego pierwowzorem mógł być legendarny kot Chapalu:

,,Pierwotnie Paluc, Balug, Balwg, czyli Kot Palug, tajemniczy stwór ubity przez walijskiego herosa Cai. W jakiś czas potem zamieszkał w Lesie Broceliandy, a w efekcie jako zlatynizowany capalus trafił do paru romansów arturiańskich, w których na sabaudzkiej Kociej Górze zwycięża go sam król. [...]’’ - Jan Gondowicz ,,Zoologia fantastyczna uzupełniona (uzupełniona)’’







Nekromanta Thu – władca wilków, zamieszkujący wieżę na Dol Gauroth – Wyspie Wilkołaków, dawniej zwanej Sirionem. Sługa Morgotha; w późniejszej wersji nazywany Sauronem. Pokonany przez Berena i Luthien, którzy zaklęciem zburzyli jego fortecę.











Draugluin – straszliwy wilkołak, prawa ręka Nekromanty Thu. Zabity przez psa Huana, który dał jego skórę Berenowi, aby ten mógł dostać się do siedziby Morgotha.












Thuringwethil – olbrzymia nietoperzyca żywiąca się krwią i rzucająca cień na Księżyc. Huan dostarczył jej skórę, aby Luthien okrywając się nią mogła się dostać fortelem do siedziby Morgotha. Jej pierwowzorem mogła być Musz Pairika z mitologii perskiej:

,,Starożytnym Irańczykom także znany był wielki nietoperz. Zwano go Musz Pairika, a przekazy o nim zawarte są między innymi w świętej księdze ‘Awesta’. Musz Pairika opisywano jako ogromną, latającą mysz – a więc nietoperza. Stworzenie to było wrogie wszystkiemu, co żyje, atakowało nawet Słońce i Księżyc, by zapadła noc – żywioł Musz Pairirka’’ - Tadeusz Oszubski ,,Tajemnicze istoty’’







Morgoth – zwany początkowo Melkorem, zbuntowany Valar, który wypowiedział posłuszeństwo bogu Eru i stał się przyczyną zła we wszechświecie; odpowiednik Lucyfera. Jego siedzibą był Angband (Piekło Żelaza) na dalekiej północy. Służyli mu orkowie, Balrogi uzbrojone w ogniste bicze, wilki, żmije i sowy. Był czarny i olbrzymi, jego broń stanowiła żelazna maczuga Grond. Okulał po zwycięskiej walce z królem elfów Fingolfinem, który rzucił mu wyzwanie u bram Angbandu (w ludowych wierzeniach diabły też były chrome). Luthien uśpiła go pieśnią i tańcem, a Beren wydobył Silmaril z jego żelaznej korony. Z klęski Morgotha śmiali się nawet orkowie.












Olbrzymi i groźny wilk Carcharoth (wczesne wersje imienia: Carcaras, Kakaras) – sługa Morgotha łączący w sobie cechy Fenrira i Bestii z Gevauden. W czasie walki odgryzł zaciśniętą dłoń Berena z trzymanym w niej Silmarilem, co upodabnia go do Fenrira odgryzającego dłoń bogu Tyrowi. Ponieważ święty klejnot palił jego demoniczne trzewia (mimo woli nasuwa się analogia ze smokiem wawelskim ;) oszalały zaczął pustoszyć Doriath co upodabnia go do Bestii z Gevauden szalejącej w XVII – wiecznej Francji. Został zabity na polowaniu dzięki czemu odzyskano Silamril. Beren zginął w czasie obławy na Carcasa, a Luthien niedługo potem umarła z żalu :(.











Naugladur – stary król krasnoludów z Nogrodu, który zginął w walce z Berenem o naszyjnik Nauglamir z wprawionym weń Silmarilem wydobytym z korony Morgotha. Naszyjnik ten przyniósł wiele nieszczęść podobnie jak naszyjnik Harmonii z mitologii greckiej.












Oceniając książkę długo można by mówić o bogactwie wyobraźni Autora i pięknym literackim języku, jednak najbardziej spodobała mi się wizja miłości potężniejszej od śmierci, miłości, która ,,wszystko przetrzyma’’. Przygody Berena i Luthien stawiam o niebo wyżej niż ,,Sagę Zmierzch’’, bowiem Luthien (podobnie jak później Arwena) tak naprawdę stanęła przed trudniejszym i wymagającym znacznie bardziej dojrzałej decyzji wyborem niż Bella Swan zakochana w wampirze Edwardzie. Tworząc własną mitologię slawianistyczną inspirowałem się historią Berena i Luthien z ,,Silmarillionu’’ pisząc opowiadanie ,,Jovan i Dilvica’’ ze zbioru ,,Legenda’’ ;).

poniedziałek, 24 września 2018

Modlitwa za kapłanów







,,Panie Jezu, daj swoim sługom, kapłanom, serce czyste, zdolne kochać tylko Ciebie. Daj im serca otwarte na Twoje zamysły i zamknięte na ciasne ambicje i międzyludzkie współzawodnictwo. Daj im serca gotowe stawić czoła wszelkim trudnościom, pokusom, słabościom, znudzeniu i zmęczeniu. Obdarz ich męstwem w walce ze złem. Naucz ich pasterskiej troski o zaginione owce i uczyń światłymi przewodnikami na drogach zwątpień i załamań. Zanurz ich w swojej świętości, aby ich życie było znakiem, w którym ludzie rozpoznają Ciebie, Panie. Amen'' - ,,Gość Niedzielny''







Nie wstydzę się Jezusa. Nie wstydzę się Kościoła.