niedziela, 28 września 2025

Oniricon cz. 1064

     Śniło mi się, że:



- Anna Maria Żukowska chodziła po Szczecinie w czarnej sukni do ziemi i kapeluszu z czerwonymi piórami i podawała się za Małgorzatę Nikołajewną,



- legendy mówią o żyjącym Dominikanie lub Madagaskarze stadzie złożonym z 1000 białych słoni,



- ulicami Szczecina szły dwie młode i piękne Włoszki,



- jechałem autobusem z Pavlasem ov Vidłarem, który palił papierosy, głośno wyrażałem swoją dezaprobatę, zaś współpasażer śmiał się ze mnie,



- czytałem dzieciom napisane przez siebie opowiadanie o księżniczkach i stworach przypominających twarde, różowe lub ciemnozielone grudki, lecz nie mogłem się rozczytać z powodu licznych błędów ortograficznych,



- zapytałem nagiego, rosyjskiego boksera, Nikołaja Wałujewa o to czy jest neandertalczykiem,



- we wrześniu pojechałem na autokarową pielgrzymkę z ks. Danielem Wachowiakiem, który przypomniał o przypadającym tego dnia święcie Maryjnym,



- latem zamieniłem się w czarnowłosą dziewczynkę w czarnej sukience i brodziłem w rzece, zaś Tomasus ov Simkievicius cieszył się, że przekonałem się do łowienia ryb,



- w 1948 r. w Chinach poznałem miejscową wersję baśni o Śpiącej Królewnie,



- jako dorosły człowiek wraz ze swoją klasą z liceum uczestniczyłem w lekcji religii prowadzonej przez o. Markusa ov Cosiara, katecheta zarzucał mi, że grzeszę, zbyt wolno idąc i pomyślałem, że mnie nie lubi, w podziemiach hiszpańskiej katedry wyświetlił nam horror Władysława Pasikowskiego o ojcu, który zabrał swojego syna z podziemnej krainy zmarłych,



- odnalazłem swoje książki czytane w dzieciństwie, takie jak ,,Bliskie i najbliższe'' Wiery Badalskiej oraz artykuł z kolorowej gazety o demonach nawiedzających Wenecję,



- Siergiej Łukjanienko napisał, że w 1930 r. Benedykt Dybowski został czarodziejem i żyje do dziś,



- w rosyjskich wierzeniach ludowych towarzyszem Wija jest Woroneżnik, olbrzymi kruk, zionący ogniem,

- po latach spotkałem na ulicy dawno zmarłą Babcię, która powiedziała mi, że została pochowana w okolicach Torunia, zaprzeczyłem temu, mówiąc, że spoczywa na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie,



- Jerzy Urban napisał obraźliwy list do prymasa Józefa Glempa, nazywając go ,,p. Jurkiem Glempem'',

- zastanawiałem się jak to jest mieć dwa pępki obok siebie. 

czwartek, 25 września 2025

,,W krainie bogów i syren. Legendy Łęgów Odrzańskich''

 

,,Odro graniczna!

Odro prześliczna!

Siostro! co bieżysz młodszych Piastów krajem,

My tobie wdzięcznie wszystką Wartę dajem:

A ty, by gniewna, jedno nas pominiesz,

I niekochana na kraj morza płyniesz’’

- Wincenty Pol ,,Do Odry’’



We wrześniu 2025 r. przeczytałem książkę Konrada Hamkały ,,W krainie bogów i syren. Legendy Łęgów Odrzańskich’’, która ukazała się nakładem wydawnictwa ,,Replika’’.



,,Konrad Hamkało (ur. 1996 r. w Dębnie) – absolwent Uniwersytetu Szczecińskiego. Od ponad siedmiu lat bada tereny nadodrzańskie pod względem folklorystycznym, geograficznym i historycznym. Pasjonat wszelkich legend, mitów i opowieści ludowych’’ - z blurbu.

 


Łęgi Odrzańskie (niem. Oderbrüch) są bogatym przyrodniczo rejonem po polskiej i niemieckiej stronie Odry, rozciągającym się od Wrocławia po Szczecin. Autor wykorzystał w swej pracy legendy zapisane w źródłach zarówno polskich jak i niemieckich.


Bóstwa



Viadrus był alegorycznym bogiem Odry (łac. Viadrina), przedstawianym jako potężny, brodaty mężczyzna w koronie z trzciny, oblepiony rzecznym mułem, nagi lub odziany w chiton. Najstarszym dotyczącym go źródłem historycznym była pochodząca z 1625 r. ilustracja wrocławianina, Jana Harasimowicza na okładce książki Martina Opitza. Viadrus był z reguły dobroczynny, lecz w gniewie karał powodziami i masowym śnięciem ryb. Zamiast żony miał liczne kochanki spośród syren, rusałek i zwykłych kobiet. Do tych ostatnich należała zachłanna szlachcianka, Katarzyna, której zależało tylko na jego bogactwach. Wywarł wpływ na wojnę trzydziestoletnią (1618 – 1648). Pod wpływem jego dwuznacznej rady książę Bogusław XIV (1580 – 1637) poparł protestancką Szwecję. Zaowocowało to spustoszeniem i zniewoleniem Pomorza Zachodniego. Podobizna Viadrusa została wyrzeźbiona na Bramie Portowej w Szczecinie.




                                Ryc. za: Freepik 


Odrina była córką Viadrusa, piękną i przyjazną syreną, która łagodziła gniew swojego ojca. Miała dwie siostry; Sawę, Syrenkę z Warszawy i Małą Syrenkę z baśni Andersena. Uratowała wielkiego raka z Morynia, pomagając mu wydostać się spod gruzów. W XIV wieku umarła zaplątana w sieci zastawione przez chciwych braci von Güstebieserów. Jej śmierć powszechnie opłakiwały istoty mityczne i ludzie.



Warta, bogini rzeki o tej nazwie, była ulubioną kochanką Viadrusa. Ludzie próbowali ich rozdzielić, budując tamę. Spotkała ich za to kara w postaci powodzi.



Wotan był bogiem germańskim, czczonym w Skandynawii jako Odyn. Podczas 12 świętych nocy galopował po niebie na czele armii upiorów i widm. Czas ten był niebezpieczny dla ludzi. Stąd właśnie wywodzi się legenda o Dzikim Gonie, spopularyzowana przez Andrzeja Sapkowskiego w ,,Sadze o wiedźminie’’.


Demony



Rusałki żyły w wodzie i miały postać pięknych, nagich lub skąpo odzianych kobiet. Przeważnie były wrogo nastawione do ludzi. Uwodziły i topiły mężczyzn. Szczególnie złą sławą cieszyła się Gula, chwytająca swe ofiary tysiącem ramion.



Syreny (właściwie: ondyny), kobiety z rybimi ogonami dzieliły się na przyjazne i wrogie ludziom. Te ostatnie, będące upadłymi anielicami, wabiły rybaków pięknym śpiewem lub oślepiały ich za pomocą lusterek, a następnie pożerały.



Wodniki i utopce były męskimi demonami wodnymi o szkaradnym wyglądzie, zielonkawej skórze i splątanych włosach, czasem uzbrojonymi w pazury. Topiły ludzi i więziły ich na dnie. Istniała możliwość zawarcia paktu z wodnikiem jak z diabłem, równie opłakana w skutkach. Strzegły olbrzymich skarbów ukrytych w kryształowym pałacu na dnie Odry. Lokalną odmianą tego typu demona był porywacz z dna Odry, mający postać czarnego jak smoła mężczyzny z kozim ogonem.


Diabeł, zły duch z demonologii chrześcijańskiej posiadał w legendach pewne cechy słowiańskiego biesa. Był zdolny do zmiany postaci. Grał z przechodzącymi przez las w warcaby o ich dusze. Opętana przez niego Gertruda zamieniała swym dotykiem w złoto, co upodabnia ją do Midasa z mitologii greckiej. Przybrawszy postać włoskiego kucharza przyrządzał ryby z południa Europy dla króla Szwecji, Gustawa II Adolfa (1594 – 1632), nie mogącego jeść mięsa. W zamian za przysmaki król oddał diabłu duszę swej córki. Niekiedy diabeł bywał narzędziem ludowej sprawiedliwości, jak wtedy gdy bronił w sądzie ubogiego żołnierza z czasów wojny trzydziestoletniej, okradzionego przez karczmarza i jego żonę.



Czarownice postrzegano jako kobiety obdarzone przez diabła magiczną mocą, wykorzystywaną do szkodzenia ludziom. W przytoczonych legendach z Gorzowa Wielkopolskiego i Freienwalde były to jednak niewinne ofiary oszczerstw zawistnych sąsiadów.



Wilkołakiem okazał się pasterz z Morynia. Wbrew swej woli zamieniał się okresowo w wilka i pożerał powierzone swej opiece bydło.



Olbrzymy były przedludzką rasą, odpowiedzialną za ukształtowanie krajobrazu polodowcowego. Przykładowo góry Piesberg zostały usypane przez olbrzymkę z Porzecza. Łagodny olbrzym z Nowego Czarnowa zbudował most i groblę. Obecnie śpi w Krzywym Lesie, zasadzonym specjalnie dla niego.



Krasnoludki nagrodziły ubogiego chłopa, który ocieplił mchem ich kopiec. Dały mu śmieci, które zamieniły się z złoto.



Kobold był karłem z wierzeń germańskich, który podrzucał górnikom metale uchodzące niegdyś za bezwartościowe jak nikiel czy kobalt. Jako skrzat domowy przysparzał bogactw. Potrafił przybierać postaci min. kota, koguta i kozy.



Przykładami opisanych w książce duchów zmarłych była strasząca Biała lub Szara Dama lub surowy pastor Knoblach z Czelina. Ten ostatni zasłynął jako obrońca koni przed złym traktowanie. Strzegł tych zwierząt również po swojej śmierci.


Fantastyczne zwierzęta



Autor przytacza dwie wersje legendy o olbrzymim raku z Morynia. W pierwszej z nich w ciele stawonoga przebywa dusza człowieka imieniem Rak, który zasłynął jako obrońca miasta. W drugiej rak był potworem domagającym się ludzkich ofiar. Został przykuty łańcuchem na dnie jeziora.




Łabędź z Widuchowej został uwolniony z rybackiej sieci przez królewnę. W podzięce dał jej swoje pióro. Podczas oblężenia Widuchowej, zaczarowane łabędzie pióro posłużyło do sprowadzenia na odsiecz stada łabędzi.


W Chojnie straszył przeklęty koń przybyły z piekła. Był smoliście czarny i miał czerwone oczy. W 1390 r. wywołał w mieście pożar. Opowieść o nim stanowi relikt wierzeń słowiańskich, w których bóg Trygław dosiadał czarnego konia, używanego przez kapłanów do wróżenia.



Potwór z Bańskiej Bramy był mówiącym smokiem lub olbrzymią jaszczurką. W niecnych zamiarach próbował wedrzeć się do miasta. Został jednak pokonany przez odważnego strażnika, który uciął mu głowę po otwarciu bramy.



Z książki można się dowiedzieć również o postaciach historycznych, o rzeźbiarce Annie von Kahle (1843 - 1920) z Bielina i romansie niemieckiego cesarza, Wilhelma I Hohenzollerna (1797 – 1888) z polską arystokratką, Elizą Fryderyką Luizą Martą Radziwiłłówną (1803 – 1834). Choć nigdy nie pobrali się, cesarz kazał sobie włożyć jej fotografię do trumny. 

środa, 24 września 2025

Sebastian Sokołowski o mitologii słowiańskiej

 



,,nasz pierwszy władca który istnieje jedynie w bajkach

lub co najwyżej w przekazywanych ustnie legendach

zmarł na nieuleczalny od zawsze syfilis


w dzień w którym niechlubnie odszedł z tego świata

jego żona wyrwała sobie wszystkie włosy z głowy

i do końca życia była łysa



niemniej jednak dzięki jej staraniom udało się

sprowadzić z zagranicy armię fachowców

którzy zbudowali piękne miasta w nowo powstałej krainie


aż trudno uwierzyć, że niektóre z tych miast istnieją do dziś’’

- Sebastian Sokołowski ,,Słowiańska mitologia’’ [w]: ,,Odra 4/ 2025’’



 

wtorek, 23 września 2025

Oniricon cz. 1063

         Śniło mi się, że:



- w starożytnych Atenach rozmawiałem z Eurypidesem i wyraziłem zdziwienie, że nazywał się podobnie jak eurypterus, wymarły, morski stawonóg,



- biały piesek nosił imię Kamizard,



- spotkałem na schodach Sławomirę, dałem jej jakąś małą paczuszkę w prezencie i odczułem pożądanie dotykając jej dłoni,



- zakochałem się w Annie Csillag i chciałem popełnić samobójstwo, aby być jej godnym,



- latem na polskim wybrzeżu Bałtyku mała dziewczynka bawiła się w wodzie z czarnym wężem morskim, mającym kostny hełm uformowany w dwa krótkie rogi, gad nie zrobił dziecku krzywdy,



- narzekałem na deszczowe lata i chciałem powrotu słonecznej, letniej pogody z lat 90 - tych XX wieku, Mama zaś pocieszała mnie mówiąc, że teraz jest Internet,



- Stanisław Szur powiedział, że Longin jest imieniem chińskim, które oznacza smoka (chiń. long), zaś Papuasi pochodzą od Polaków, zjadających psy, ponieważ ich nazwa pochodzi od słów papu (jedzenie) i As (imienia psa) - wymyślone na jawie,



- myślałem o Amerykance, która została przyjęta do indiańskiego plemienia i innych dzielnych kobietach z Dzikiego Zachodu, zastanawiałem się jak sobie radziły bez toalet i papieru toaletowego,



- Maryja była Meksykanką, dziś jest czczona w Meksyku jako bogini przedstawiana nago,



- kiedy kopiowałem jakiś tekst, komputer nie chciał zapisać słowa: sic!

- Pieter ov Petrux miał czarne włosy i bladą cerę, rozpłakał się na spotkaniu z kolegami, ponieważ rano przestraszył się śniegu, zaś jego matka nazwała go w gniewie starym dziadem,



- na przystanku autobusowym spotkałem dawne koleżanki z gimnazjum, Alax ov Iriaxołovą i Dorę ov Praag, pomyślałem o poślubieniu Iriaxołovej, skoro nie wyszło mi z Jeną ov Blackeyovą,

- zdenerwowałem się gdy przy wyrzucaniu makulatury kazano mi nieść trzy torby z trzema rodzajami papieru,



- ulicami Szczecina szły samopas dwa słonie indyjskie, które obejmowały się trąbami. 

poniedziałek, 22 września 2025

Czy Tuwim był satanistą?

 


,,Wielce Szanowny Panie Redaktorze! Z racji autorstwa książek ‘Czary i Czarty Polskie’, ‘Czarna Msza’ oraz ‘Tajemnice amuletów i talizmanów’’ redakcja pisma A. B. C. zaliczyła mnie do krzewiciela (sic!) satanizmu w Polsce, zapowiadając rewelacje, dotyczące działalności mojej jako maga, przyczem na liście moich demonicznych kolegów znalazłem się obok pp. Chobota, Czyńskiego i innych. Pragnąc redakcji dziennika A. B. C. ułatwić zadanie, pozwalam sobie zwrócić łaskawą jej uwagę na bliższe, nieznane dotychczas szerszym warstwom społeczeństwa, a wielce sensacyjne szczegóły mojej działalności djabelicznej. Jako krzewiciel satanizmu w Polsce działałem i działam z ramienia Mędrców Syonu i żywiołów wywrotowych za pieniądze, regularnie otrzymywane z Moskwy i Berlina. Biorąc udział w wyuzdanych orgiach, przywoływałem zazwyczaj Belfegora i Bafometa, otrzymując od nich ścisłe instrukcje, mające na celu systematyczne zatruwanie ducha narodowego miazmatami ze wschodu. Wielkim powodzeniem cieszą się odprawiane przezemnie sabaty oraz lucyferyczne sardanapalja, do których wciągam nieletnich bez różnicy płci, w charakterze skarbnika Sekcji Zboczeń. Ponadto słynę jako prestidigator, obrazoburca, metaskop, hugonota, sodomita, geomanta, marjawita, mozaebista, nekrofil, koprofag, alchemik, magik arabski, sennik egipski oraz czytelnik dziennika A. B. C.

Z poważaniem JULJAN TUWIM. Warszawa, 10. 9. 1930 r.’’

- cyt. za: fanpejdżem ,,Michał Stonawski – ten od duchów’’



Polecam wpisy ,,Czary i czarty polskie oraz wypisy czarnoksięskie’’ i ,,Czarna msza’’. Gdyby Czytelnik miał wątpliwości, spieszę uspokoić, że zrecenzowane w nich książki NIE propagują satanizmu.