,, [...] Wierzenia ludowe nie tworzą również jednolitej całości. Chrystjanizm, walcząc z kulturą pogańską, tępił dawne wierzenia i szerzył nowe, nie zdołał jednak wytępić zupełnie rzeczy dawnych i nowe musiał podawać często w uproszczonej, popularniejszej formie. W rezultacie wytworzył się osobliwy stan kompromisu między dawnemi i nowemi wierzeniami: pozostało sporo dawnych treści w schrystjanizowanej formie, tak np. dawne demony pogańskie przekazały swe dziedzictwo djabłom i innym złym duchom. Duchowni ze swej strony szerzyli rozmaite wierzenia, najczęściej klasycznego pochodzenia, które były popularne w średniowieczu. W demonologji ludowej wyróżniamy duchy pozostające w związku z przyrodą, a więc leśne, wodne, atmosferyczne (płanetniki, południce), dalej demony lokalne (domowe, strachy, błędne ogniki), demony towarzyszące człowiekowi (śmierć, choroba, zmora, inkuby), dusze zmarłych (latawce, upiory, strzygi), wreszcie demony wchodzące w człowieka i zmieniające go w czarownika czy wilkołaka. Obok wierzeń odwiecznych (np. demony przyrody) mamy tu i na chrześcijańskim gruncie powstałe wierzenia już w nowożytnych czasach, jak np. czarownice i upiory. [...]'' - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 13 Polska''.
czwartek, 27 sierpnia 2015
Demonologia polska
środa, 26 sierpnia 2015
Oniricon cz. 142
Śniło mi się, że:
- po latach spotkałem Jenę ov Blackeyovą, która była bardzo opalona i miała nieślubne dziecko, powiedziałem, że będę się modlił za nią i za jej dziecko,
- byłem w jakiejś szkole, gdzie kazano uczniom skopiować rysunek, na którym były syreny i ruiny Atlantydy, nauczyciel nie był zadowolony z prac uczniów,
- jechałem pociągiem razem z jakimś chłopcem i rozmawialiśmy o mijanych wagonach, na których byli namalowani komuniści jako potwory,
- w jakiejś szkole kazano Harry'emu Potterowi wykonać pracę plastyczną na temat świadomości płciowej kobiet, budynku poczty, statku i Jezusa Chrystusa, gdy wszedłem do toalety zobaczyłem tańczące, półnagie dziewczyny - feministki i małe wróżki, które chciały mnie rozebrać,
- szedłem przez dżungle Selvanii i dotarłem do miasta, nad którym świeciły trzy Słońca i gdzie rządziła zła królowa; mój brat A'Tomek chciał mnie wyprowadzić z niebezpiecznego miasta,
- rusałka Ruta przybyła z piekła, a towarzyszył jej ożywiony akwedukt,
- na łamach ,,Miłujcie się''! jakiś młodzieniec pisał, że pod wpływem Sapkowskiego wchodził na wzgórze i pokazywał znaki wiedźmińskie, zaś pod wpływem Tarzana chciał zostać szympansem,
- kiedy padał deszcz zobaczyłem na ulicy mężczyznę z małą małpką na ramieniu, którą chciałem pogłaskać, a potem miałem w rękach maleńkiego kangura drzewnego, który zamienił się w jadowitą jaszczurkę, którą wypuściłem do parku,
- pan Tomasus ov S. wmawiał mojej Mamie, że przed laty porzuciła dwoje dzieci, a jego żona dała mojej Mamie zielonego raka, który zamienił się w medalik,
- wracałem do domu autobusem, złamał mi się klucz i poszedłem boso do domu, bo zgubiłem buty; na schodach spotkałem moją koleżankę z gimnazjum Casiyę ov Drayadovą,
- pan Filipus ov Falconius zabrał podopiecznych do parku linowego ,,Tarzania'',
- w jednym ze szczecińskich antykwariatów szukałem książek R. E. Howarda z serii ,,Niepublikowane opowieści'',
- św. Maksymilian Maria Kolbe w dzieciństwie bawił się w strzelanie do niemieckich zaborców.
Samorządy w polskich konstytucjach
Przeglądając
swoje papiery z okresu studiów (2005 – 2010) natrafiłem na
jedną z wielu prac zaliczeniowych, którą zamierzam tu
opublikować.
UNIWERSYTET SZCZECIŃSKI
WYDZIAŁ HUMANISTYCZNY
KIERUNEK HISTORIA
Rola samorządów w
konstytucjach polskich: od Konstytucji 3 Maja do Konstytucji
Kwietniowej
Tadeusz Klarowski
Nr albumu 142671
SPIS
TREŚCI:
1.
Wprowadzenie
2.
Konstytucja 3 maja
3.
Konstytucja Księstwa Warszawskiego
4.
Konstytucja Królestwa Polskiego
5.
Konstytucja Rzeczpospolitej Krakowskiej
6.
Konstytucja marcowa
7.
Konstytucja kwietniowa
8.
Wnioski
9.
Bibliografia
Wprowadzenie
Celem
niniejszej pracy jest sporządzenie krótkiego zarysu kształtowania
się kwestii samorządowych w konstytucjach polskich w latach 1791 –
1935. Poza jej obrębem zostają konstytucje spisane po drugiej
wojnie światowej. Pytaniem, na które ma odpowiedzieć owa synteza,
jest zakres uprawnień samorządowych w poszczególnych
konstytucjach.
Konstytucja
3 maja
W
owej pierwszej polskiej konstytucji, na trwałe zapisanej w polskiej
świadomości narodowej, zagadnienia samorządowe miały być
regulowane według osobnej ustawy o miastach, również uchwalonej
przez Sejm Czteroletni. Do uchwalenia go przyczynił się prezydent
Starej Warszawy, Jan Dekert, który zmarł na rok przed jej
uchwaleniem.
Cały samorząd był nadzorowany przez władze centralne, w tym
przez Komisję Policji. (Miasta chociaż miały możność
,,rozporządzania co do wewnętrznych porządków'', musiały słać
raporty do Komisji Policji). Wedle nowych zasad, wszystkie miasta
królewskie były wolne. Każdy mieszczanin zapisany w księdze
miejskiej i mający dziedziczną posesję miał czynne i bierne prawo
wyborcze do wszystkich urzędów, mocą większości głosów.
Wprowadzono zakaz łączenia ,,urzędu egzekucyjnego i funkcyi
ziemiańskiej z urzędem i funkcyją plenipotenta miejskiego […]
pod nieważnością obydwóch''. Podobnie zabroniono łączenia
urzędów miejskich z wojskowymi. Od 1789 roku zniesiony przez Sejm
Czteroletni urząd starosty zastąpiły komisje porządkowe cywilno –
wojskowe, które działając w województwach i ziemiach, miały
wykonywać zarządzenia władz centralnych. W skład owych komisji
wchodziło piętnastu komisarzy z miast leżących w obrębie
komisji, których sejmiki wyłaniały z dziedzicznych posesjonatów
(szlachty i mieszczan), na okres dwóch lat. Reforma miejska z 17
kwietnia 1791 roku powiększyła skład każdej komisji o trzech
mieszczan, co dawało w sumie osiemnastu członków. Do ich
kompetencji należały rekrutacja, aprowizacja i kwaterunek wojska,
zbieranie informacji statystycznych i kontrola ruchów ludności,
opieka społeczna, szkolnictwo, handel i rzemiosło. Inną instytucją
były komisje dobrego porządku, których członków Sejm wybierał
spośród szlachty. Pełniły funkcje nadzorcze i uchwałodawcze.
Ustawa miejska wprowadziła jednolity ustrój miast królewskich i
jednolite sądy miejskie; oznaczało to koniec praktyki wydawania
przez miasta statutów i wilkierzy, równe prawa wszystkich
mieszczan, oraz rozdział władzy uchwalającej i wykonawczej
(reprezentowanej przez pochodzące z wyborów magistraty). Na czele
małych miast stał wójt, zaś w większych: prezydent z radnymi. W
dużych miastach obradowało jedno zgromadzenie posesjonatów. Duże
ośrodki miejskie były też podzielone na cyrkuły, na których
czele stali osobni wójtowie; odbywały się w nich zgromadzenia
cyrkułowe obok zgromadzeń ogólnych. Państwo zostało podzielone
na 24 wydziały, skupiające po kilka miast. (Według definicji,
zamieszczonej u Izdebskiego, wydział to: ,,obszar działania
zgromadzeń wydziałowych'', reprezentowany w Sejmie przez
plenipotenta). Zbierały się w nich zgromadzenia wydziałowe,
wybierające plenipotentów miejskich. Nowe prawo miejskie
zaprowadziło też sądy miejskie złożone z burmistrza i czterech
sędziów, oraz sądy apelacyjne wydziałowe liczące pięciu
sędziów. Obowiązywało w nich wykształcenie prawnicze. Punkt 12
wprowadził możliwość wybierania magistratu: ,,burmistrzów,
wójtów i wszelkich urzędników''. Chłopi zostali wzięci pod
opiekę prawa. Samorząd wiejski tworzyły gromady złożone z wójta
i przysiężnych, ściśle zależne od właściciela wsi. Rząd miał
roztoczyć opiekę nad umowami szlachty z chłopami (dobrowolnie
przyjęte miały wiązać ich potomków i nabywców, nie dano prawa
samowolnej zmiany).
Konstytucja
Księstwa Warszawskiego
Owa
oktrojowana konstytucja wprowadziła instytucje samorządowe
wzorowane na francuskich, takie jak departamenty, powiaty, gminy
miejskie i wiejskie. Działało również czterdzieści zgromadzeń
gminnych; nie były zastrzeżone dla szlachty, ale obowiązywały w
nich cenzusy, np. majątku. Wchodzili w ich skład zasłużeni
oficerowie i podoficerowie. Były złożone z 1 – 3 powiatów. Na
czele departamentu stał mianowany przez króla prefekt – podwładny
ministrowi spraw wewnętrznych i innych ministrów. Sprawował pełnię
władzy administracyjnej i częściowo policyjnej. Nie miał władzy
nad sądami cywilno – karnymi i regularnym wojskiem. Pod przewodem
prefekta działała rada prefektuaralna (3 – 5 ludzi, pochodzących
z nominacji króla), która rozsądzała w pierwszej instancji spory.
Był to organ doradczy prefekta w sprawach miejscowych. W czasie
wojny zadaniem prefektów była obrona kraju. Podprefekt pochodził z
nominacji króla – urzędował w powiecie i podlegając władzy
prefekta wykonywał jego zarządzenia. Na czele municypialności stał
prezydent, a na czele gminy miejskiej – burmistrz, podległy
podprefektowi (w stolicach departamentów: prefektowi). Jego zadaniem
było administrowanie miastem i nadzór nad policją. Naczelnikiem
gminy wiejskiej był wójt (najczęściej dziedzic), wyłoniony przez
prefekta, nie pobierający
pensji i sprawujący funkcje administracyjne i policyjne. Ówczesne
organa samorządowe to rady municypialne, wiejskie i miejskie. Do
zadań pierwszych należało układanie budżetu i rozkład ciężarów
publicznych. Miejskie miały mniej kompetencji, zaś wiejskie ściśle
podlegały władzom administracyjnym.
Konstytucja
Królestwa Polskiego
Owa
nadana przez cara konstytucja wprowadziła rady wojewódzkie. Ich
członkowie byli wybierani przez sejmiki i zgromadzenia gminne –
ich zadaniem było pilnowanie porządku prawnego w województwie i
funkcje wyborcze. W skład komisji wojewódzkich wchodził prezes,
pięciu komisarzy zasiadających i 4 – 7 komisarzy delegowanych.
Wprowadzono podział na wydziały odpowiadające komisjom rządowym.
Działające jedynie w okresie konstytucyjnym Królestwa Polskiego,
rady wojewódzkie pochodziły z wyboru sejmików i zgromadzeń
gminnych. Aleksander Wielopolski zrealizował ukaz carski z 1861 roku
o radach gubernialnych, powiatowych i miejskich (w większych
miastach). Nie udało się powołać tych pierwszych, mających się
zajmować sprawami gospodarczymi. Rady powiatowe miały przeprowadzać
inwestycje w powiatach, zaś w kompetencjach rad miejskich leżały
sprawy gospodarcze miast. Istniały gminy zbiorowe (w pozostałych
zaborach jednowioskowe). Wybuch powstania styczniowego przerwał
działalność samorządową w Królestwie Polskim. Ukaz z 1864 roku
wprowadził gminy wiejskie złożone z wsi (lub gromady), dworu i
osady. Funkcje uchwałodawcze miało pełnić zebranie gminne i
zebrania gromadzkie, zaś władza wykonawcza została w rękach wójta
i ławników (wybranych przez zebranie gminne). Wójt, mający do
pomocy pisarza gminnego, zajmujący się sprawami gminy, podlegał
naczelnikowi powiatu, nadzorującemu samorząd gminy. Pomocnikiem
wójta był sołtys. Zebrania gminne miały za zadanie podejmować
uchwały i wybierać urzędników – w tym sądowych. Na czele
gromady stał sołtys wybrany na zgromadzeniu gromadzkim. Królestwo
Polskie zostało wyłączone spod reformy ziemskiej 1864 roku,
polegającej na wprowadzeniu ziemstw gubernialnych i powiatowych.
Wyłączone były również spod reformy z 1870 o samorządzie
miejskim. Zdaniem Izdebskiego prawo zaborcze było krokiem milowym w
rozwoju polskiego samorządu, ale najwięcej zależało tu od samych
Polaków.
,, […] samorząd gminy był po powstaniu styczniowym jedyną instytucją ustrojową dopuszczającą wpływ społeczności lokalnych na sprawy publiczne'' – A. Korabowicz, W. Witkowski ,,Historia ustroju i prawa polskiego (1772 – 1918)'', Zakamycze 1998, s 140.
Konstytucje
Rzeczypospolitej Krakowskiej (1815, 1818, 1833)
W
konstytucjach owych brak rozróżnienia między gminami miejskimi i
wiejskimi. Na czele gminy stał wybieralny wójt. Jego kadencja
trwała najpierw dwa lata, później – sześć lat. Senat sprawdzał
kwalifikacje kandydatów – wymagano od nich umiejętności mówienia
i pisania po polsku. Gminy miały duże uprawnienia administracyjne i
częściowo sądowe. W 1839 roku Konferencja Rezydentów, za
pośrednictwem Senatu, zastąpiła wójtów komisarzami dystryktowymi
(w samym Krakowie działali komisarze cyrkułowi). Komisarze owi,
podporządkowani Dyrekcji Policji, mieli uprawnienia administracyjne,
policyjne i sądowe. Rosnący zanik swobód demokratycznych w
Rzeczpospolitej Krakowskiej, doprowadził do zaniku samorządu
terytorialnego.
Konstytucja
marcowa (17 III 1921)
,,Rzeczpospolita Polska, opierając swój ustrój na zasadzie szerokiego samorządu terytorialnego, przekaże przedstawicielom samorządu właściwy zakres ustawodawstwa, zwłaszcza z dziedziny administracji, kultury i gospodarstwa'' – cyt. za: Izdebski.
Pierwsza
konstytucja II Rzeczpospolitej zapowiadała autonomię województw
(pierwsze z nich tworzono już w 1919 roku, na mocy statutu z 1920
roku częściowa autonomia przysługiwała Śląsku). Podział na
województwa miał być tymczasowy – do lat 1938 – 1939. W 1922
roku wyszła ,,ustawa eksportowa'' o zasadach powszechnego samorządu
wojewódzkiego; (zwłaszcza dla województw: lwowskiego,
tarnopolskiego i stanisławowskiego), miała ona wyłącznie uzyskać
dla Polski przychylne stanowisko Ententy w sprawie granic. W
rzeczywistości samorząd terytorialny istniał tylko tam, gdzie był
już przed I wojną światową (poznańskie, pomorskie i śląskie).
Kompetencje samorządów były stopniowo ograniczane, zwłaszcza po
1926 roku. W roku 1928 ogłoszono zasadę domniemania kompetencji
administracji rządowej, co było krokiem w stronę centralizacji.
Ponadto wzmocniono samorządowe władze wykonawcze kosztem
uchwałodawczych. Istniał podział na 17 województw dzielących się
na powiaty, gminy miejskie i wiejskie o prawach samorządu
terytorialnego. Mogły łączyć się w związki dla przeprowadzenia
zadań samorządowych (np. związki miast).
Konstytucja
kwietniowa (25 IV 1935)
W
myśl owej autorytarnej konstytucji, samorząd stał się częścią
administracji państwowej, obok administracji rządowej i samorządu
gospodarczego. Zachowano podział na województwa, powiaty, gminy
miejskie i wiejskie. (Samorząd dzielił się na wojewódzki,
powiatowy i gminny). Już 23 marca 1933 roku weszła w życie ustawa
scaleniowa o częściowej zmianie ustroju samorządu terytorialnego.
Miała ona na celu unifikację ustrojową wszystkich samorządów w
Polsce, poza obszarem Śląska. Nie objęła samorządu
wojewódzkiego, który funkcjonował na starych zasadach w byłym
zaborze pruskim. Nowa konstytucja wprowadziła jednolite nazwy i
ustrój, oparty na podziale organów na stanowiące (stanowiące i
kontrolujące), oraz wykonawcze (zarządzające i wykonawcze). Do
organów stanowiących zaliczano: rady gminne, miejskie i powiatowe
(wcześniej w byłych zaborach pruskim i rosyjskim działały sejmiki
powiatowe). Organami wykonawczymi były: zarządy gminne (na czele z
wójtem) i miejskim (na czele z burmistrzem lub prezydentem,
wybieranymi przez radę, ale musieli być zatwierdzeni przez władze
państwowe), oraz wydziały powiatowe (na czele ze starostą). Ten
ostatni urząd (według Izdebskiego: ,,Organ rządowej administracji
ogólnej'') działał również w większych miastach liczących
powyżej 25 000 ludzi.
,,Gminy
miejskie mogą tworzyć w warunkach oznaczonych ustawą powiat lub
województwo grodzkie'' - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa
Gutenberga tom 21 (uzupełniający) A- M''.
Wnioski
Podsumowując:
poszczególne konstytucje różniły się stopniem rozwoju swobód
samorządowych. Największa była rola samorządów w okresie
popowstaniowym i na początku II RP. Później była ograniczana na
rzecz centralizacji.
Bibliografia
Kallas M. ,,Historia ustroju Polski'', Warszawa 2006 r.
,,Konstytucja 17 marca 1921'' [w]: ,,Encyklopedia Powszechna
Wydawnictwa Gutenberga tom 8 Kolejowe sądy rozjemcze do Laud'',
Kraków
,,Konstytucja z 23 kwietnia 1935'' [w]: ,,Encyklopedia Powszechna
Wydawnictwa Gutenberga tom 21 (uzupełniający) A – M'', Kraków
Korabowicz A., Witkowski W. ,,Historia ustroju i prawa polskiego
(1772 – 1918)'', Zakamycze 1998 r.
Łojek J. (oprac.) ,,Konstytucja 3 Maja'', Lublin 1981 r.
wtorek, 25 sierpnia 2015
,,Polska bajka ludowa w układzie systematycznym tomy I - II''
O prof.
Julianie Krzyżanowskim (1892 – 1976) dowiedziałem się w
pierwszej klasie liceum na zajęciach prowadzonych przez polonistkę
Evę ov Vinex, która mówiła mojej klasie o tzw. sinusoidzie
Krzyżanowskiego. Jest to wykres ilustrujący, w której epoce
przykładano większą wagę do wartości duchowych, a w której do
materialnych. I tak najbardziej materialistyczne, zdaniem
Krzyżanowskiego epoki to: starożytność, renesans, oświecenie,
pozytywizm i okres międzywojenny (wykres kończy się na roku 1939),
zaś najbardziej uduchowione były: średniowiecze, barok, romantyzm
i Młoda Polska. W 2005 r. studiując historię na Uniwersytecie
Szczecińskim czytałem jak prof. Jerzy Robert Nowak w haśle
,,'Autorytety' w Polsce''
w ,,Encyklopedii Białych
Plam'' krytykował min.
Krzyżanowskiego, twierdząc, że ten aby przypodobać się
komunistom kłamał, że Henryk Sienkiewicz w swojej twórczości
inspirował się literaturą rosyjską, lecz nie umiał tego
udowodnić.
Dwa
tomy pracy naukowej Krzyżanowskiego ,,Polska
bajka ludowa w układzie systematycznym''
przeczytałem w sierpniu
2015 roku, jednak już znacznie wcześniej poznawałem poszczególne
utwory uwzględnione w tym zbiorze.
W
trzeciej klasie szkoły podstawowej omawiałem baśń o zakładzie
Wiatru ze Słońcem o to, kto skłoni człowieka do zdjęcia kurtki.
Wiatr na próżno usiłował zerwać z człowieka odzienie, zaś
dopiero Słońce swymi promieniami nakłoniło człowieka do
rozebrania się. W gimnazjum, czytając książkę ,,Herby,
legendy, dawne mity''
Marka Derwicha i Marka Cetwińskiego znalazłem w niej liczne
odniesienia do omawianej pracy Krzyżanowskiego, w których Autorzy
dopatrywali się reliktów zaginionej mitologii słowiańskiej. W
2005 r. czytając ,,Sagę
o wiedźminie'' Andrzeja
Sapkowskiego, natknąłem się na potwora zwanego zjadarką, oraz na
ludożercę – Leśnego Dziadka, który chciał zgwałcić i pożreć
wiedźminkę Cirillę. Czytając pracę Krzyżanowskiego dowiedziałem
się, że zjadarka to inne określenie jędzy zjadającej dzieci,
oraz, że w polskich baśniach ludowych wcale nie brakuje kanibali
(!), tylko w szkole o tym się nie mówi. Wreszcie na studiach ksiądz
na kazaniu opowiadał anegdotę o góralu, który mimo ostrzeżeń
przechodnia piłował gałąź, na której siedział. Gdy spadł,
uznał, tego kto go ostrzegał za proroka – również tę historię,
w wersji bardziej rozbudowanej, można znaleźć u Krzyżanowskiego.
Książka
porusza niezwykle ciekawą tematykę, jest to jednak dzieło naukowe,
napisane specjalistycznym językiem, przy zastosowaniu
minimalistycznych opisów – niektórych Czytelników mogłoby to
odstraszyć od lektury. Mimo to, moim zdaniem warto ją przeczytać,
jest to bowiem prawdziwa kopalnia pomysłów przydatnych w pisaniu
fantasy. Jako Polak jestem dumny z genialnej wyobraźni swoich
rodaków.
poniedziałek, 24 sierpnia 2015
Masoneria
,, [...] – O tym się nie mówi, ale masoni w Meksyku i Portugalii poczynali sobie nie lepiej, niż naziści w Niemczech, a bolszewicy w Związku Radzieckim – powiedział Dziadek. – Dodatkowo ogłupiają ludzi różnymi ‘bzdetami’, z których New Age jest najnowszą, zbijając na tym dużo pieniędzy i są chorzy z nienawiści do Kościoła niczym czterystu J. Urbanów i sześciuset R. Kotlińskich’’ - ,,Dom’’.
O
masonerii (wolnomularstwie)
dowiedziałem się po raz pierwszy w latach 90 – tych XX wieku
czytając katolickie czasopismo ,,Miłujcie
się!'' Dowiedziałem
się wówczas, że jest to organizacja wroga Kościołowi, której
dziełem jest pseudoreligijny ruch New Age, i że przynależność do
niej powoduje ekskomunikę. Również mój katecheta, pan Andreus ov
Leovishiner ostrzegał przed tą organizacją. Twierdził, że
masonem – członkiem Klubu Bilderbergu jest polityk Andrzej
Olechowski; jeden z ojców założycieli Platformy Obywatelskiej, że
,,co czwarty Amerykanin
to mason'', zaś w 2005
r. dał mi artykuł o słynnych masonach z ,,Nowej
myśli polskiej''.
Dowiedziałem się z niego, że masonami byli min. Garibaldi, markiz
Pombal, Churchill, Franklin Delano Roosevelt, Obregon, Calles,
Wieniawa – Długoszewski, Somoza, Fredro, Goethe, Ford i Mozart.
Pan Leovishiner mówił mi
również o bawarskich Iluminatach, czcicielach Lucyfera, którzy
chcieli w XVIII wieku zjednoczyć Niemcy mordując udzielnych
władców. W liceum
dyskutowałem o masonach z nauczycielami – historii (panem
Ravialusem ov Simajdisem, któremu pokazałem artykuł z ,,Miłujcie
się''!) i języka
polskiego – panią Evą ov Tomas i panem Jaroslavusem ov Einkupisem
– zagorzałym antyklerykałem i zwolennikiem masonerii, oraz
ze znajomymi – panem Voytakusem ov Viernitisem i Filipusem ov
Falconiusem. W sporach z obrońcami masonerii, kiedy podawałem
argument o zbrodniczej przeszłości tej organizacji, często
mówiono, że ludzie Kościoła też mordowali. Jednak Kościół
katolicki za pontyfikatu św. Jana Pawła II i jego następców,
odważnie i rzetelnie rozliczył się z własnymi grzechami i
błędami. Nic mi nie wiadomo, aby masoni uczynili podobnie,
przepraszając np. za zbrodnie prezydenta Meksyku Eliasa Plutarco
Callesa.
Jeśli
będą wam mówić, że jestem masonem i propaguję New Age – nie
wierzcie. Z masonerią nie mam i nie chcę mieć nic wspólnego. W
Polsce jest ona tematem tabu, niefrasobliwie wrzucanym do bardzo
pojemnego worka z napisem ,,Teorie spiskowe''. Ci, którzy
mówią o masonach z katolickiego punktu widzenia są ośmieszani i
marginalizowani (sam tego doświadczyłem, gdy mój zbiór opowiadań
,,Dom'' był atakowany z powodu krytyki masonów przez ich
pewnego apologetę). Czasem w nagrodę za ostrzeganie przed masonerią
można zostać w Polsce oskarżonym o antysemityzm (fałszywy
stereotyp, że każdy Żyd to mason). Niektóre twierdzenia na jej
temat faktycznie bywają przesadzone np. twierdzenie o tym, że
masoneria zniszczyła husarię (odsyłam do fanpage'a ,,Historyczne
bzdury'' na Facebooku), czy współczesne legendy o współpracy
Iluminatów z Reptilianami, jednak Kościół ma słuszne powody, by
również w naszych czasach ostrzegać wiernych przed masonerią jako
,,Antykościołem''; narzędziem szatana. Należy więc
zapytać, jakie są to dowody, pomijając, że jest to organizacja
tajna.
Wolnomularstwo
nie uznaje Boga osobowego, odrzuca Jezusa Chrystusa jako Jedynego
Zbawcę Człowieka. Tytuł ,,Wielki Architekt Świata'' w
rzeczywistości rezerwuje dla Lucyfera, a nie Boga, choć wiedzą o
tym tylko masoni najwyżsi stopniem. Pod pozorami szerzenia
tolerancji (współcześnie rozumianej jako akceptacja dla wszelkich
dewiacji) zajadle zwalczają Kościół katolicki; w historii XVIII –
XX wieku posuwając się nawet do ludobójstwa (terror Pombala w
Portugalii, rewolucja francuska etc). Masoni praktykują okultyzm
(ich rytuały inicjacyjne czerpiące z religii pogańskich są
sprzeczne z pierwszym przykazaniem Dekalogu), popierają synkretyzm i
indyferentyzm religijny, który w dobie wojen religijnych dobrze się
sprzedaje pod płaszczykiem tolerancji. ,,Nasz ostateczny cel jest
ten sam, co Woltera i Rewolucji Francuskiej: unicestwienie raz na
zawsze katolicyzmu, a nawet samej idei chrześcijańskiej […]'' -
głosiła instrukcja
włoskich masonów z 1819 r. ,,Naszym celem jest zatknięcie
sztandaru na wszystkich kościołach i na Watykanie. Przyjdzie czas,
gdy Chrystus, Pan Niebios, kłaniać się będzie Panu naszemu, Panu
ziemi'' – mówił
z kolei wielki mistrz loży
genueńskiej w 1880 r.
Masoneria
optuje również za aborcją; jest światowym lobby aborcyjnym
(obserwatorzy z Rotary Club byli na konferencji w Kairze w 1993 r.),
eutanazją, homoseksualizmem (karaniem tych co uznają go za grzech),
sektami, teozofią, antropozofią, niebezpieczną dla życia
duchowego dzieci i młodzieży pedagogiką waldorfską, filozofiami
Wschodu, manicheizmem, liberalizmem, laicyzmem, ślubami cywilnymi i
rozwodami, zniesieniem celibatu, kapłaństwem kobiet, feminizmem,
reklamami używek, subkulturami a ponadto zwalcza media katolickie i
zmierza do utworzenia Rządu Światowego. Wszystko to można znaleźć
w mediach głównego nurtu jak: TVN czy ,,Gazeta Wyborcza''.
Dodać należy, że nie każdy kto podziela takie poglądy,
automatycznie jest masonem, składają się one jednak na ,,postawę
masońską''.
Negatywne
stanowisko Kościoła wobec masonerii pozostaje niezmienne od XVIII
wieku, czynią oni bowiem zło pod pozorami dobra. Przeciw masonom
wypowiadali się papieże: Benedykt XIV, Klemens XIII, Pius VI, Pius
VII, Leon XII, Pius VIII, Grzegorz XVI, bł. Pius IX, Leon XIII, św.
Pius X, Pius XI, Pius XII i św. Jan Paweł II. Obrońcy masonerii
podają argument o przynależności do niej wybitnych twórców
kultury czy działaczy niepodległościowych. Nawet oni, choć
zasłużeni, nie zmieniają faktu, że postawa masońska jest
niebezpieczna duchowo. Być może, diabeł poprzez masonerię wybiera
ludzi dobrych, aby uczynić ich złymi? Wśród nawróconych masonów
znalazł się bł. Bartolo Longo, który z kapłana szatana, stał
się gorliwym czcicielem Maryi i propagatorem Różańca.
Śniło
mi się, że:
- uciekałem
z Mamą przez pół miasta, bo masoni chcieli mnie zabić,
- na dnie
morza żyli masoni podobni do ryb głębinowych, jeden z nich, mimo
nienawiści do Boga, uratował świat przed mającym go zniszczyć
kataklizmem,
- Lajos
Kossuth był masonem.
P.
S. Posta opracowałem korzystając z materiałów zamieszczonych na
katolickiej stronie ,,Encyklopedia zjawisk XXI wieku OKIEM''.
niedziela, 23 sierpnia 2015
sobota, 22 sierpnia 2015
,,Czerwona Sonja''
,, […] Czerwona Sonja […] pojawia się w opowiadaniu 'Cień sępa' […]. W opowiadaniu Howarda, osadzonym w szesnastym wieku, Sonja jest mistrzynią rewolweru o polsko – ukraińskich korzeniach, której celem jest krwawa zemsta na sułtanie Sulejmanie. Do czasów hyboriańskich przenieśli ją Roy Thomas i Barry Windsor – Smith […]'' - Adam Siennica ,,Dziedzictwo Conana'' na stronie: ,,naekranie.pl''
W
sierpniu
2015 r. obejrzałem po raz drugi amerykańsko – holenderski film
fantasy ,,Czerwona
Sonja''
z 1985 r. Akcja rozgrywa się w erze hyboryjskiej 12 000 lat p. n. e.
w takich wschodnich krainach jak: Hyrkania, miasta Hablac, Toctol,
oraz w pogrążonym w wiecznym mroku królestwie czarownicy Gedren
(niejako jest to odpowiednik Mordoru). Tytułową bohaterką jest
piękna,
rudowłosa,
niezwyciężona wojowniczka (w
tej roli: duńska aktorka Brigitte Nielsen),
która odrzuciła zaloty królowej – czarownicy
Gedren
(granej
przez Sandahl Bergman) i
zraniła ją w twarz, ta zaś w zemście kazała wymordować jej całą
rodzinę. Gedren wydała Czerwoną Sonję swym żołnierzom, aby ją
zgwałcili – od tego czasu Sonja znienawidziła mężczyzn. Dopiero
później przekonała się, że nie wszyscy są źli. Od
tajemniczej białej zjawy (bogini?) otrzymała siłę do stania się
wojowniczką. W
Hyrkanii pod okiem starego mistrza osiągnęła mistrzostwo we
władaniu mieczem. Kiedy Gedren zdobyła magiczny, zielony kamień
czerpiący siłę ze światła i dający boską potęgę, wojowniczka
wyruszyła na wyprawę przeciwko złej królowej. W
jej drużynie znalazł się barbarzyńca Kalidor – przyjaciel jej
siostry Varny, która była kapłanką strzegącą talizmanu
wykradzionego przez wojska Gedren (w jego rolę wcielił się Arnold
Schwarzenegger), małoletni, żółtoskóry i rozkapryszony Tarn –
książę Hablac – miasta zniszczonego czarami Gedren i jego
troskliwy i pobłażliwy opiekun Falkon. Z istot fantastycznych
pojawia się olbrzymi czarny pająk królowej Gedren (to nie jest
film dla arachnofobów ;-) oraz maszyna w kształcie smoka wodnego
(Sonja i Kalidor unieszkodliwiają ją wyrywając jej oczy). Rolę
mostu do królestwa Gedren pełnił szkielet gigantycznego nosorożca.
Na filmie pojawił się też służący Gedren alchemik, który
czarami ranił główną bohaterkę na odległość, aż w końcu z
jej ręki dosłownie stracił głowę.
W
filmie bardzo spodobała mi się postać głównej bohaterki –
kobiety bardzo pięknej i odważnej, humor w przedstawieniu
rozpieszczonego księcia Tarna, który potem zmienia się na lepsze,
to, że ciężko skrzywdzona przez mężczyzn Sonja
za sprawą Kalidora przekonuje się, że nie wszyscy są źli, oraz
krytyka magii (człowiek nie może posługiwać się boskim
talizmanem, bo ów artefakt jest zbyt potężny, jego moc grozi
zniszczeniem świata; Sonja walcząc z czarownicą samemu nie
posługuje się magią, co moim zdaniem dowodzi jej wyższości nad
Harrym Potterem). Jako, że jestem moherowym ,,homofobem''
i nie wstydzę się tego, spodobało mi się to, że wbrew
politycznej poprawności Gedren – postać negatywna została
ukazana jako lesbijka. Dziś, kiedy przeklęty gender niszczy
cywilizację Zachodu, a lewackie środowiska w Polsce promują Roberta Biedronia na prezydenta, takie coś wymagałoby dużej odwagi. Trzeba
jednak pamiętać, że Bóg nie chce śmierci homoseksualistów, ale
ich nawrócenia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































