poniedziałek, 10 lipca 2017

Teorie spiskowe na wesoło ;)








,,Wierzę w straszliwą sektę Iluminatów,
co chce nam zgotować Nowy Porządek Świata.
Niedawno Żydzi wraz z jezuitami, chcieli mnie zabić
czerwoną rtęcią, szczepionkami i chemicznymi smugami.
Boję się HAARP jakby to była czarna pantera;
wierzę też, że w Argentynie spotkam Adolfa Hitlera,
Loty z Płaskiej Ziemi w Kosmos, którego nie ma, to masoński spisek,
a z poprzednich wcieleń pamiętam jak Wielką Lechią władał król Cypisek.
Na słowo Jareckiego, brama podziemnej siedziby wilkołaków się otwiera,
a na naszych oczach spełnia się wielki Plan Himmlera!
Brudna Armia przybyła do Europy wyprać sobie gacie,
które ukradł jej reptilianin Rotszyld Maciej.
Złotym pociągiem król Agarty po Bursztynową Komnatę jedzie,
a razem z nim podróżują hybrydy człowieka ze śledziem.
Aryjczycy i Chazarowie przy wspólnym stole, upili się zdrowo,
a potem strzelali z procy w umieszczone na piramidzie lucyferiańskie oko.
W Nowej Szwabii yetinsyny trzymają nazistów za mordy,
a ja wciąż pamiętam jak na Atlantydzie piłem miód z cesarzem Bolesławem Chrobrym.
Z kolei boskopy planują
depopulację Europy.
Chupacabra na kozy napadła, opiła się ich krwi
i teraz ma dużo sadła.
Anunnaki szykują dla nas nową drakę,
zaś na planecie Nibiru mają wielki obóz dla takich jak ja świrów!''









Śniło mi się, że zimą w jednym z polskich miast grupka mężczyzn i kobiet z zakonu Iluminatów knuła jak wymordować ludzkość, a jej niedobitki stłoczyć w jednym ze stanów USA, kaczka Daisy przyjaźniła się z Małgorzatą Nikołajewną, jakaś kobieta chcąc obserwować Małgorzatę przebrała się za klauna i zabawiała dzieci przed budynkiem przedszkola, zaś Małgorzata obraziła się na nią z tego powodu, potem owa kobieta już bez stroju klauna wtargnęła na obrady Iluminatów, aby o coś zapytać swoją szefową.

Dwie refleksje o współczesnym świecie







1. Działalność Jana Szyszki uznaję za łyżkę dziegciu w pisowskiej beczce miodu.
2. Lepszy Pomarańczowy niż Ryży! (mam rzecz jasna na myśli Donalda Trumpa i Donalda Tuska).

sobota, 8 lipca 2017

,,Wycie w ciemności. Wilki i wilkołaki Europy''

,,Wilk morduje dla strawy, człowiek dla zabawy'' – przysłowie polskie






Już w wieku przedszkolnym wiedziałem, że prawdziwe wilki różnią się bardzo od tych jakie znamy z baśni typu ,,Czerwony Kapturek'' nie tylko tym, że nie umieją mówić :). Czytając ósmy numer nieodżałowanego czasopisma przyrodniczego ,,Zwierzaki'' (1992 – 1999) z białym wilkiem na okładce, dowiedziałem się, że nie są to zwierzęta złe, ale bardzo potrzebne w przyrodzie, bo utrzymujące równowagę poprzez eliminację ze stad swych ofiar osobników starych i chorych. Kiedy w 2008 r. byłem po raz pierwszy na Festiwalu Słowian i Wikingów na Wolinie za pozwoleniem ich właścicielki głaskałem dwa mieszańce psów z wilkami noszące kagańce. Dotyk ich miękkiego, szarego i bardzo gęstego futra był niezapomnianym przeżyciem ;).








W lipcu 2017 r. przeczytałem książkę ,,Wycie w ciemności. Wilki i wilkołaki Europy'' pióra historyka, etnologa i krajoznawcę Bartłomieja Grzegorza Salę wydaną przez wydawnictwo ,,Bosz'' w nowej serii ,,Czarna trylogia'' (nie mylić z podobną serią ,,Legendarz''). Książka zawiera makabryczne ilustracje Justyny Sokołowskiej. Opowiada o roli wilków i wilkołaków w mitach, legendach i popkulturze (literatura i film) od starożytności do XX wieku. Śledząc naszych zwierzęcych i półzwierzęcych bohaterów przemieszczamy się oczami wyobraźni przez: starożytne Grecję i Rzym, Irlandię, Islandię, Wielką Brytanię, Francję, Włochy, Hiszpanię, Niemcy, Norwegię (pochodził z niej dwunożny wilkołak Lasse), Polskę (pochodziła z niej min. dobra wilkołaczyca z Karsiboru na wyspie Uznam, która chciała uchronić swego męża przed samą sobą), oraz Litwę. Zabrakło za to wilkołaków z Rusi (Wsiesław Czarodziej, Wołch Wsiesławicz, Wolga Busłajewicz), Serbii (Żmij Ognisty Wilk), oraz Bułgarii (Bajan, przez ks. Benedykta Chmielowskiego w ,,Nowych Atenach'' zwany Barannusem).
Autor pokazuje jak na przestrzeni tysiącleci zmieniało się postrzeganie wilków i wilkołaków; okazuje się, że nie zawsze były one jednoznacznie symbolami zła jak niektórym mogłoby się wydawać.








Początkowo były atrybutami bogów takich jak grecki Apollo (w jednym z mitów jego matka Latona dostała się na wyspę Delos pod postacią wilczycy) czy skandynawski Odyn, któremu towarzyszyły dwa wilki – Geri i Freki. Pogański wilk mógł być również demonicznym potworem zagrażającym porządkowi kosmicznemu jak skandynawski Fenrir czy jego potomkowie Sköll i Hatti ścigające Księżyc i Słońce, aby je pożreć. Zamiana w wilka mogła być karą za popełnione zbrodnie jak w przypadku króla Arkadii, Likaona, który podał Zeusowi mięso ze swego syna (dla ciekawostki: od imienia mitycznego Likaona pochodzi nazwa dzikiego, łaciatego psa żyjącego w Afryce). Również Posejdon zamienił w wilki ludzi, którzy obrazili go, zjadając poświęcone mu zwierzęta. Nawet w chrześcijańskiej, celtyckiej legendzie św. Patryk zamieniał w wilki swoich przeciwników. W ,,Dziejach'' Herodota pojawia się relacja o całym plemieniu wilkołaków – Neurach żyjących w dalekim Barbaricum, gdzieś na terenach dzisiejszej Ukrainy (dawni badacze myśleli, że Neurowie żyli na ziemiach polskich nad rzeką Ner, a nawet uważano ich za przodków Słowian!). Wilkołaki zwane Neurami i Budynami zajmują ważną rolę w mojej mitologii slawianistycznej i władały światem w erze ósmej ;). Pozytywnym symbolem był wilk w starożytnym Rzymie, żeby wspomnieć choćby wilczycę kapitolińską, która zaopiekowała się porzuconymi Romulusem i Remusem. Podobny motyw występuje w irlandzkiej legendzie o królu Cormacu Mac Arcie, oraz o św. Ailbhe – biskupie, wielkim przyjacielu zwierząt i przeciwniku polowań, który kochał wilczycę, która go wykarmiła niczym rodzoną matkę (w obecnej Polsce przydałby się taki święty ;).








Chrześcijaństwo często jest oskarżane o demonizowanie przyrody, gdy tymczasem w średniowiecznych legendach o świętych występuje wiele dobrych wilków. Zwierzęta te, zrazu groźne dla ludzi, zostają obłaskawione przez świętych i stają się ich przyjaciółmi. Najlepiej znany przykład to św. Franciszek z Asyżu i wilk z Gubbio, ale należy też wymienić św. Beracha, św. Herweusza, św. Austrobertę oraz św. Brygidę z Kildare, która dała władcy pięknego, białego w wilka w zamian za darowanie życia chłopu, który zabił jego poprzedniego pupila. Kościół katolicki, na którym całe pokolenia antyklerykałów lubią wieszać psy, odegrał pozytywną, choć o ograniczonym zasięgu, rolę w ocieplaniu wizerunku wilków, tym samym przyczyniając się do ich ochrony. Średniowiecznym wilkołakiem bywał szlachetny rycerz skrzywdzony przez zły czar i niewierną małżonkę. Przykładu dostarcza tu słynny bretoński Bisclavret, o którym pisała Maria de France, a także znani z legend arturiańskich Gorlagon i Melion. W XV- wiecznej Lotaryngii wilk z Mallzéville uratował księżniczkę Joannę przed zbójcą. W rozbitej na dzielnice Polsce, Bóg posłużył się mówiącym wilkiem, aby upomnieć niegodziwego biskupa Pawła z Przemankowa, zaś Giedymin, pogański władca Litwy założył Wilno pod wpływem snu o Żelaznym Wilku objaśnionego przez kapłana Lizdejkę.








Największy strach przed wilkołakami (a także czarownicami) rozpoczął się w czasach renesansu i baroku. Wówczas to wilkołak nabrał cech wyłącznie negatywnych. Zaczęto je postrzegać jako zwyrodniałych morderców (np. Peter Stube z Niemiec). Zdarzały się też przypadki likantropii – choroby psychicznej polegającej na naśladowaniu wilków rozszarpujących ludzi i zwierzęta. Z powodu wiary w wilkołaki, popieranej przez takie ówczesne ,,autorytety'' prawnicze jak Pierre Boguet, wielu ludzi straciło życie, zamęczonych w okrutny sposób, kiedy to szukano w nich sierści skrytej pod skóra (stąd ukraińskie wierzenia w oborotnie, o których pisał Andrzej Pilipiuk). W zapadłych rejonach Hiszpanii, wiara w istnienie wilkołaków utrzymało się aż do XIX wieku (żył wówczas psychopatyczny morderca Manuel Romanesa, który wmawiał, że jest wilkołakiem, w co wielu chłopów uwierzyło i tak przeszedł do legendy). Przypadek Romanesy budzi niepokojące pytanie czy współcześni psychopaci tacy jak: Mariusz Trynkiewicz, James Holmes, Anders Breivik czy Josef Fritzl też za jakiś czas staną się bohaterami fantastycznych opowieści? :(. W XVII wieku we Francji bano się wilków – potworów takich jak Bestia z Gevauden czy wilk z Main atakujący dziewczynkę w czasie procesji. We francuskim folklorze ważną rolę odgrywają władcy wilków – czarownicy przewodzący stadom tych zwierząt i odpowiedzialni za ich ataki (motyw Wilczego Pasterza, w Serbii zwanego Vujči Pastir pojawia się również u Słowian).









Największą rzeź wilków, właściwie wojnę totalną prowadzoną przeciw tym zwierzętom rozpętała totalitarna, rewolucyjna Francja. Również komuniści prześladowali wilki. Podczas gdy rzeczywiste wilki zostały wytępione w wielu miejscach, w popkulturze święci sukcesy motyw wilkołaka; notabene najsłynniejszy wampir świata – Drakula opisany piórem Brama Stokera posiadał władzę nad wilkami.
Wielką zaletą książki jest ogrom podanych w ciekawy sposób informacji z zakresu historii i mitologii, a nawet zoologii, oraz zwrócenie uwagi na potrzebę ochrony wilków. 

piątek, 7 lipca 2017

Oniricon cz. 316

Śniło mi się, że:






- Babcia kazała mi czekać na Wigilię w norweskim lesie, a także w Danii, wieczerza wigilijna była rano razem z Jadwigą Staniszkis i nie mogłem się doczekać dzielenia się opłatkiem,







- Sławomira pisała na swoim blogu o ,,Panu Lodowego Ogrodu'' Jarosława Grzędowicza,







- doszedłem do wniosku, że kultura rycerska przypominała romantyzm, lecz była bardziej brutalna, uznałem, że lewacy są hipokrytami, bo przeszkadza im rycerstwo, a nie przeszkadza rozrywanie nienarodzonych dzieci na strzępy, powiedziałem o tym w liceum, a moja koleżanka wyszła z klasy, potem zajęcia prowadziła feministka podobna do Oriany Fallaci, która kazała mi przygotować referat uzasadniający moją postawę pro life,
- wydłubałem oczy syryjskiej matce z dzieckiem, UWAGA: To tylko sen, na jawie nie namawiam do mordowania kogokolwiek; jeszcze niedawno mówiono i pisano o uchodźcach tak dużo i z tak wielkim zaangażowaniem emocjonalnym, że aż znalazło to odbicie w moim śnie,







- Sławomira uważała prace Borisa Vallejo za pornografię,







- przeraziłem się gdy moja Mama poparła czarny protest, UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,






- wieczorem uklęknąłem przed TV widząc na ekranie okultystyczne znaki, a Mama martwiła się, że oddałem cześć szatanowi, UWAGA: To tylko sen, nic takiego się nie wydarzyło,
- mam już 18 obserwatorów (mój nowy obserwator jest kobietą),
- wieczorem szedłem po ulicy w samych majtkach i kurtce, a tymczasem z budynków rządowych w Polsce usunięto flagę UE,







- wężałki - nimfy z ogonami węży zamiast nóg były córkami Króla Węży i rusałki Manasy (wymyślone na jawie),
- wieczorem szedłem z Mamą koło szpitala na ul. św. Wojciecha w Szczecinie, spotkaliśmy młodych pijaków, którzy dręczyli kota i bałem się stanąć w jego obronie, gdy weszliśmy do szpitala, owi pijacy hałasowali pod oknem i chcieli się dostać do środka, bardzo się ich bałem, a cały personel szpitala zniknął (obudziłem się z krzykiem),
- w Wigilię robiłem szopkę używając do tego resoraków i innych zabawek, zrezygnowałem z użycia zardzewiałych modeli czołgów, lecz Jakopas ov Sonitus przekonywał mnie, że byłby to symbol Miłosierdzia Bożego, które nikogo nie wyklucza,
- latem poszedłem do Parku Kasprowicza w Szczecinie, aby się kąpać w jeziorze Rusałka razem z panem Martinusem ov Simcassem, który leżał na brzegu, lecz zaczęło kropić,







- Wojciech Cejrowski z pomocą wojska podbił Górny Śląsk,








- w pokoju spotkałem jelenia i lisa polarnego i podobało mi się jego białe futro,






- w autokarze spotkałem japońskiego boga o wielkim brzuchu i żółtej skórze, odzianego w samą przepaskę na biodrach; powiedziałem mu, że Słowianie nie znają takich bogów, a on uśmiechał się do mnie. 

środa, 5 lipca 2017

Latający dziadek Wiedźmina?

,,HAPUN to latający stwór o wyglądzie pomarszczonego dziadka z bardzo długą, siwą brodą. Demon w dziurawym palcie unosił się nad ziemią z wielkim worem w łapie, obserwując uważnie dokazujące dzieci. Skupiał się na tych niegrzecznych, czekając, aż oddalą się od domu. Podlatywał wtedy do nich bezszelestnie, chwytał i wrzucał do saka. Następnie zanosił ofiary do swej ponurej siedziby mieszczącej się na bagnach, w najmroczniejszym zakątku lasu. Tam nieszczęsne łobuzy były codziennie męczone, chłostanie pokrzywami i karmione obrzydliwą papką. Dorastając wśród niechęci i w poczuciu krzywdy, dzieci z czasem same zmieniały się w hapuny, zasilając nowe pokolenia dręczycieli'' - Paweł Zych, Witold Vargas ,,Bestiariusz słowiański część druga. Rzecz o biziach, kadukach i samojadkach''.






Wysunąłem hipotezę, że hapun mógł być jednym z bardzo wielu pierwowzorów wiedźmina Geralta - bohatera prozy Andrzeja Sapkowskiego. Przemawiają za tym takie argumenty jak: słowiańskie pochodzenie obu istot (w polskim folklorze określenie ,,wiedźmin'' oznaczało czarownika, zanim Sapkowski użył go do nazywania zmutowanego zabójcy potworów), siwe włosy (u wiedźminów były one nie oznaką starości, ale wynikiem przebytych przemian magicznych), oraz gromadzenie dzieci w ponurej siedzibie na odludziu, gdzie poddawano je morderczemu treningowi (wiedźminami zostawały podrzutki jak Geralt, lub dzieci uzyskane na mocy Prawa Niespodzianki jak Cirilla; sam motyw Prawa Niespodzianki został zapożyczony z rosyjskich baśni). Zarówno folklorystyczne hapuny jak i literackie wiedźminy otaczał strach. W sumie jednak między obiema tymi istotami jest więcej różnic niż podobieństw, chociażby w tym, że wiedźmin walczył ze złem, podczas gdy hapun był jego częścią ;). 





Nasz Car - Ptak

,,KUK to wielki, władający potężną magią ptak będący królem wszystkich przedstawicieli tej gromady. Przed wiekami chronił on swoich poddanych przed atakami dzikich zwierząt - wężów, lisów i wilków. Żaden z drapieżników nie śmiał zbliżyć się do ptactwa, bojąc się zemsty kuka. Niestety pewnego dnia władca zniknął i jego królestwo upadło. Zrozpaczone ptaki wysłały kukułki na poszukiwanie zaginionego opiekuna. Od tego czasu nawołują one 'Ku - ku!' w każdym zakątku ziemi. Aby ulżyć kukułkom w zadaniu, inne gatunki wychowują ich pisklęta jak własne'' - Paweł Zych, Witold Vargas ,,Bestiariusz słowiański część druga. Rzecz o biziach, kadukach i samojadkach''






Podobna istota występuje w folklorze rosyjskim. Jest nim olbrzymi Car - Ptak. W baśni ,,O młodzieńcu Koli i pięknej Nastazji'' (ze zbioru ,,Mocarni czarodzieje'') myśliwy - ojciec głównego bohatera spotkał w lesie Cara - Ptaka i chciał doń strzelić. Car - Ptak prosił o darowanie życia w zamian za skóry zwierząt, na których myśliwy się wzbogacił. Potem władca ptaków kazał sobie przyrządzić ich mięso i zabrał myśliwego do swojej krainy. W czasie lotu nad lasem, pustynią i oceanem straszył człowieka, że go zrzuci z grzbietu, aby ten zrozumiał jak to jest gdy ktoś grozi mu śmiercią. Ugościł w swoim zamku i na pożegnanie dał czarodziejską szkatułkę.... Car - Ptak występuje również w powieści fantasy ,,Nieśmiertelny'' Catherynne M. Valente, w której choć był samcem składał jaja. 

wtorek, 4 lipca 2017

,,Wilcze leże''

,,Raz w roku, szóstego grudnia, w środku lasu wszystkie wilki miały podobno tajemne zebranie, na którym św. Mikołaj przydzielał im zadania na cały rok. Biada, jeśli jakiś śmiertelnik próbował poznać wilcze sekrety. Pewien wścibski chłop w mikołajki udał się do lasu, wlazł na starą sosnę i czekał. Przed północą zaczęły schodzić się wilki, z każdej strony świata […]. Nagle pośród kłębiących się drapieżników pojawiła się brodata postać w biskupiej szacie. Podglądacz rozpoznał św. Mikołaja. Wilki pojedynczo podchodziły do starca, a on każdemu z nich szeptał do ucha rozkazy i puszczał w świat. W końcu […] został tylko jeden kulawy basior. Mikołaj przemówił do niego na głos: 'Zjedz tego chłopa co na sośnie siedzi' – po czym zniknął. […] Kulawy wilk wyskoczył zza węgła, uchwycił chłopa za gardło i porwał do lasu. Po ofierze zostały tylko buty, które pokazywano potem jak przestrogę dla innych ciekawskich'' – Witold Vargas, Paweł Zych ,,Święci i biesy''






Na przełomie czerwca i lipca 2017 roku przeczytałem ,,Wilcze leże'' – najnowszy zbiór opowiadań Andrzeja Pilipiuka łączący w harmonijną całość weird fiction z elementami sensacji i kryminału, oraz humoreski. Akcja tych opowiadań toczy się w: XXI wieku, w dwudziestoleciu międzywojennym, podczas II wojny światowej, w okresie XVI – XVIII wieku, oraz w 1906 r. w takich miejscach jak: Polska (Warszawa, Lubelszczyzna), Egipt, Włochy (Dolomity), Szwecja, oraz oraz wymyślona przez Autora kraina w zaświatach zwana Cmentarzyskiem Marzeń. To ostatnie było rodzajem prowadzonego przez anioły muzeum gdzie przechowywano niespełnione marzenia wszystkich ludzi, w tym Roberta Storma.








W książce pojawiają się dwaj bohaterowie znani z poprzednich tomów opowiadań bezjakubowych – lekarz dr. Paweł Skórzewski i antykwariusz – marzyciel Robert Storm. O tym ostatnim dowiadujemy się, że wbrew temu co niegdyś przypuszczał, nie wywodził się od Niemców, ale od pruskiego plemienia Natangów (Prusowie byli Bałtami tak jak Jaćwingowie, Litwini i Łotysze) i był spokrewniony z samym Herkusem Monte (1225 – 1273); wodzem powstania przeciwko Krzyżakom. Sprawiło mu to ulgę, ponieważ podobnie jak jego Autor nie lubił Niemców za to co robili za Hitlera, przed Hitlerem, a nawet teraz – dawno po Hitlerze. W czasie swoich poszukiwań natrafił na dowód przechowywania przez Sowietów broni chemicznej w Polsce podczas Zimnej Wojny. Jego życie zawisło na włosku za sprawą rosyjskich służb specjalnych, toteż na rok opuścił Polskę podróżując po Sudanie i Etiopii (sam Pilipiuk bardzo interesuje się tym krajem). Dodać należy, że w końcu pogodził się z tym, że Marta go rzuciła, ponieważ go nie kochała. Jego nową wielką miłością została studentka historii Magda, siostra jego przyjaciela, policjanta Piotrka. Pojawia się też nowy bohater – były policjant Paweł Nowak rozwiązujący zagadki kryminalne z wątkami fantastycznymi.
W książce pojawiają się różne ciekawe nawiązania literackie.








Z mitologii słowiańskiej zostały zaczerpnięte wilkołaki, które dokarmiał ochłapami stary Mikołaj. Jest to nawiązanie do polskich, ludowych wierzeń w św. Mikołaja jako władcę wilków i wilkołaków (patrz: powyższy cytat). Był to prawdopodobnie relikt pogańskiego kultu Welesa. W jednym z opowiadań, rzekomym wilkołakiem miał być psotny chłopiec, który ustawiając się do prześwietlenia promieniami rentgena potajemnie trzymał w rękach szczeniaka, aby zobaczyć jego szkielet na zdjęciu. Występuje też prawdziwy wilkołak – były harcerz Fryderyk, który zamieniał się w wilka na wskutek klątwy ciążącej na jego rodzinie. Fryderyk udzielił schronienia żydowskiej dziewczynie ukrywającej się w lesie przed Niemcami, a zamieniony w wilka zagryzł jej oprawców (może to nawiązywać zarówno do słowiańskich wierzeń w wilki jako zwierzęta władne pokonać diabła, jak też do wilka jako symbolu Żołnierzy Wyklętych).







Z kręgu kultury egipskiej pochodzi mumia. Pewien nieszczęśliwy, skrzywdzony przez życie student, nie radzący sobie w kontaktach z kobietami, popełnił samobójstwo zamieniając się w mumię, aby móc w egipskich zaświatach spotkać rzymską poetkę Lukrecję, która po śmierci poddała się mumifikacji. Wbrew informacji podanej w blurbie w książce nie pojawia się Anubis :(.







Jednym z ulubionych autorów Roberta Storma był Kornel Makuszyński (1884 – 1953). Storm na zlecenie muzeum poszukiwał zaginionej powieści pisarza ,,Drugich wakacji Szatana''; kontynuacji ,,Szatana z siódmej klasy'', która miała zostać wydana w grudniu 1939 roku. Podejrzewam, że inspiracji do napisania tego opowiadania mogła dostarczyć najnowsza książka Konrada T. Lewandowskiego ,,Szatan i spółka'', opowiadająca o żyjącym współcześnie potomku Adama Cisowskiego.







Z chrześcijaństwa zostały zapożyczone anioły. Jednym z nich był włoski chirurg Leonardo, który uczył polskich lekarzy jak operować kikuty rąk, aby ulżyć cierpieniu ich właścicieli. Z kolei w jednym z polskich kościołów przechowywano w relikwiarzu pióro ze skrzydła samego św. Gabriela Archanioła. Przypominało ono pióro gęsi ozdobione pawim oczkiem (nawiązanie do sztuki chrześcijańskiej Nubii, gdzie anioły miały oczy na skrzydłach).
W książce spodobał mi się humor przejawiający się choćby w tym, że kiedy Robert Storm otrzymał rzekomo od Marty lalkę z sex – shopu, to zamiast się obrazić, czy użyć jej do masturbacji, ubrał ją w staroświecki strój, nadał imię Izaura i posadził przy stole i jeszcze mówił do niej jak do żywej osoby. Poczucie humoru widać również w historyjce o gdańskiej szafie, która chciała zostać polskim szlachcicem. Mebel twierdził, że ma do tego prawo, ponieważ mieści w sobie więcej butli wina niż polski szlachcic (jest to satyra zarówno na ideologię gender jak i na alkoholizm od wieków trapiący Polaków).
Na uznanie zasługuje również to, że pozytywni bohaterowie są bardzo honorowi. Oto Robert Storm, który znalazł w Dolomitach trupa austriackiego żołnierza z okresu I wojny światowej, udał się w podróż do Szwecji, aby oddać napisany przez niego list jego zmarłej narzeczonej.
Ponadto Autor zwrócił uwagę na tak rzadko poruszany w kulturze i mediach temat jak cierpienie osób niepełnosprawnych; na osamotnienie młodzieńca na wózku inwalidzkim, który podążając za marzeniami, poprzez magiczny portal dostał się do żydowskiej osady Puerto Franco w Ameryce Południowej, oraz na to, że wbrew przysłowiu cierpienie nie uszlachetnia, ale wręcz przeciwnie – może bardzo demoralizować (przypadek wybitnego, poruszającego się na wózku alchemika – Wojtka Hiroszimy, który zdesperowany pomógł w samobójstwie za duże pieniądze, by móc podjąć kosztowną terapię w Izraelu, na którą nigdy nie będzie pieniędzy w Polsce :(. Bohaterowie Pilipiuka współczują niepełnosprawnym i chcą im pomagać. Nawet mający jakiś honor żule z warszawskiej Pragi są gotowi pomóc osobie jeżdżącej na wózku i nie krzywdzą jej, podczas gdy w realnym świecie, uchodzący dla niektórych za autorytet, Janusz Korwin – Mikke obraził paraolimpijczyków...1







1 Parę lat temu porównał paraolimpiadę do ,,szachów dla debili'' i uznał, że zdrowi ludzie nie powinni tego oglądać, czym bardzo mnie zgorszył. Przez tę wypowiedź ostatecznie zraziłem się do niego...