wtorek, 4 lutego 2020

Nhang i potworne karpie





,, [...] wywodzący się z mitologii ormiańskiej Nhang to potworny wąż, który posiada zdolność zmieniania  kształtu - gdy chce zwabić człowieka, może przybrać formę pięknej kobiety albo zamienić się w fokę i wciągnąć go na dno, by tam wyssać z niego krew. Po inwazji na Irak w 2003 roku rzeczne karpie rozrastały się  w opowieściach do rozmiaru człowieka, utuczone trupami wyrzucanymi do Tygrysu i Eufratu'' - Caspar Henderson ,,Księga zwierząt niemalże niemożliwych. Bestiariusz XXI wieku''


Ludzie - lancetniki






,,Jednak jeszcze bardziej szaloną koncepcję sformułował François de Sarre. Głosił on teorię pierwotnej dwunożności, wedle której formy człekokształtne rozwinęły się nie tylko wcześniej niż inne małpy, ale i wszystkie czworonogi (zwierzęta lądowe posiadające kręgosłup: płazy, gady, ssaki i ptaki), a nawet ryby. Jego zdaniem homunkulus wyewoluował bezpośrednio z wodnego 'prekręgowca', który wyglądem przypominał nieco lancetnika, znanego również pod nazwą Amphioxus (...). Z tego właśnie powodu człowiek zachował najbardziej prymitywny kształt ciała spośród wszystkich kręgowców lądowych, jednocześnie dając początek pozostałym gatunkom: stegozaurom, wężom, salamandrom, krowom, kapibarom czy koati. Innymi słowy stanowił archetyp dla wszystkich istniejących kręgowców'' - Caspar Henderson ,,Księga zwierząt niemalże niemożliwych. Bestiariusz XXI wieku''


Ludzie - wyraki






,, [...] W 1919 roku wybitny angielski antropolog fizyczny F. Wood Jones dowodził, iż praludzie z rozwiniętym mózgiem w rzeczywistości pojawili się na Ziemi miliony lat temu i 'w niczym nie przypominali przygarbionych małpoludów, których wyobrażali sobie niektórzy badacze'. Były to raczej 'małe energiczne zwierzęta' podobne do wyraków, obdarzone przez naturę nogami dłuższymi od ramion, niewielką szczęką i znacznie powiększoną mózgoczaszką'' - Caspar Henderson ,,Księga zwierząt niemalże niemożliwych. Bestiariusz XXI wieku''


poniedziałek, 3 lutego 2020

Słowiańskie wpływy w ,,Gwiezdnych Wojnach''?






,,Te żywiące się padliną ptaki o mocnych dziobach wyczuwają sygnaturę magnetyczną metalu. Aby lepiej trawić metalowe posiłki, stalodzioby gromadzą w żołądkach wanad, osmiryd, a także korund'' - Pablo Hidalgo, John Goodson ,,Star Wars Przebudzenie Mocy. Słownik ilustrowany''




Dla porównania: w rosyjskiej baśni na szczycie Złotej Góry mieszkały kruki o żelaznych dziobach (odsyłam do: Aleksander Barszczewski (red.) ,,Mocarni czarodzieje''). Zastanawiam się czy mogły być pierwowzorem opisanych powyżej stalodziobów.

,,Przyjaciel człowieka''


,,Wykorzystywano też niejednokrotnie psy w służbie sanitarnej na wojnie, dla odszukiwania rannych, potrzebujących pomocy żołnierzy. Niekiedy posługiwano się nimi również dla przesyłania wiadomości na szczególnie niebezpiecznych odcinkach frontu. Zdarzało się nawet, że psy wojskowe odznaczano – a w połowie XIX wieku pies Prohaska dosłużył się stopnia kaprala w austriackiej piechocie. Obecnie psy pełnią nadal służbę w wojskach ochrony pogranicza’’ - Bolesław Orłowski ,,Zwierzęta w służbie człowieka’’






Na przełomie stycznia i lutego 2020 r. przeczytałem ,,Przyjaciela człowieka’’ Andrzeja Pilipiuka – zbiór czterech opowiadań fantastycznych (horror, postapokalipsa, fantasy, weird war).





Ich akcja rozgrywa się w wiekach XX (1938 i 1942), XXI i XXII we Włoszech (Wenecja, wyspa Poveglia), Polsce (Warszawa), Grecji (mała wysepka niedaleko Krety), Szwecji (Sztokholm) i Finlandii.
Jest to kolejne spotkanie z dr. Pawłem Skórzewskim (dowiadujemy się, że ślubował zostać lekarzem po śmierci przyjaciółki) i Robertem Stormem, do czego dochodzą też nowi bohaterowie.





Siostry Halucynacja i Hydropatia były dzielnymi harcerkami żyjącymi w futurystycznym świecie zniszczonym przez globalną epidemię (słysząc doniesienia o koronawirusach z Chin czytelnika przechodzi dreszcz, że sytuacja opisana w książce może się wydarzyć naprawdę…).





Antonio Knot był synem Polaka i Włoszki, którego nachodziły dręczące wizje. Posłużyły one jego wujowi jako pretekst do zamknięcia chłopaka w szpitalu psychiatrycznym na Poveglii w celu odebrania mu domu. Dyrektorem szpitala był młody dr. Carlo Zeno – fanatyczny zwolennik nowej, bardzo ryzykownej metody chirurgicznego leczenia mózgu – leukotomii. Pacjent słusznie obawiając się operacji, uciekł przepływając wpław lagunę i spotkał dr. Skórzewskiego…






Z postaci historycznych w antologii pojawia się (epizodycznie) młoda szwedzka pisarka Astrid Lindgren (1907 – 2002), którą w 1942 r. dr. Skórzewski spotkał w sztokholmskiej bibliotece (Pilipiuk jest wielkim fanem jej twórczości, której poświęcił sporo miejsca w książce ,,Raport z Północy’’ ;). Lekarz mylił się wywodząc skandynawskie imię Astrid od ,,astra’’ - gwiazda, co skorygował sam Autor w przypisie.
Ciekawie prezentują się również istoty fantastyczne.





W Wenecji opowiadano legendę o Przewoźniku – pokutującym mnichu, który ubrany w czarne szaty i maskę przypominającą ptasi dziób przewoził zmarłych czarną gondolą (jest to trochę taki katolicki odpowiednik greckiego Charona).





Pies Azor był bojowym robotem sprzed zarazy, którego po wielu latach odnalazły siostry Halucynacja i Hydropatia. Przed epidemią należał do pięknej Anny, córki senatora Palimąki, której był nauczycielem. Brał także udział w wojnie w Arabii Saudyjskiej. Dobrze mówił po polsku, oraz był wyposażony w broń laserową i ultradźwiękową. Jako tytułowy ,,przyjaciel człowieka’’ pomagał poddanym księcia Oskara bronić klasztoru Braci Dobrzańskich przed oblężeniem Turków.






Minotaur – potwór z mitologii greckiej pojawia się w utworze nawiązującym do kryminału Joe’ego Alexa (Macieja Słomczyńskiego). Według hipotezy Roberta Storma na początku XX wieku ekscentryczny polski hrabia próbował za pomocą magicznego obrzędu przywołać Minotaura, aby zastrzelić go z flinty na słonie, bądź uczynić strażnikiem kolekcji greckich waz.






Wreszcie sadystyczny esesman zmuszający doktorów Skórzewskiego i Weisbauma do pracy nad bronią biologiczną z użyciem wirusa angielskich potów jest jak najbardziej postacią prawdopodobną. Jednak motyw fantastyczny pojawia się gdy dr. Skórzewski po otruciu go ,,tornadem’’ (bardzo trującym alkoholem uzyskanym niegdyś od carskiego kuriera Ałmaza Paczenki) na wszelki wypadek urządził Niemcowi pochówek antywampiryczny, aby ten po śmierci nie zamienił się w wampira, strzygę lub wilkołaka. Obawy były zresztą uzasadnione był to bowiem bardzo zły człowiek.
W antologii spodobała mi się krytyka systemów totalitarnych (włoskiego faszyzmu i niemieckiego nazizmu). Dr. Skórzewski sumiennie przestrzegał etyki lekarskiej i nie chciał produkować broni biologicznej nawet dla AK. Ponadto w czasie II wojny światowej pomagał Żydom z getta za co został aresztowany przez kripo i osadzony na Pawiaku. Pełni patriotyzmu i broniący słabszych bohaterowie Pilipiuka są odpowiedzią na kłamstwa antypolskiej propagandy jakiej nie brakuje w naszych czasach.

sobota, 1 lutego 2020

Oniricon cz. 559

Śniło mi się, że:






- Wolter założył własną kawiarnię w Paryżu i skompromitował królową Francji, która została skazana przez króla na wygnanie,
- w Parku Kasprowicza w Szczecinie chciałem skorzystać z toalety, lecz wszystkie były zamknięte i nie miałem pieniędzy, aby je otworzyć, pomyślałem o oddaniu moczu do jeziora,





- Płanetnicy lecieli kosmicznym statkiem z ładunkiem kamieni,





- oglądałem ekranizację ,,Zbieracza burz'' Mai Lidii Kossakowskiej, zobaczyłem Asmodeusza i zdziwiłem się, że jego włosy nie były zielone, Blanka Krammer w czasie powodzi schroniła się w centrum handlowym, w wodzie pływał robot - krab, który stłukł szybę i doprowadził do zalania centrum handlowego, potem w Empiku udzielałem wywiadu na temat twórczości Mai Lidii Kossakowskiej, w którym powiedziałem, że prowadzę bloga,





- w najnowszej ekranizacji ,,Wiedźmina'' rolę Geralta zagrał ormiański chłopiec,
- zobaczyłem zdjęcie Sławomiry, której głowa wynurzała się z paczki prezentu pod choinkę,






- poleciałem na pielgrzymkę do Meksyku i USA, w tym pierwszym kraju oglądaliśmy kreskówkę w kinie, przejeżdżaliśmy przez Nowy Jork i robiliśmy zakupy, towarzyszył nam olbrzymi czarny pies podobny do wymarłego megalictisa lub mitycznego gulona, którego początkowo panicznie się bałem, później zaś zaprzyjaźniłem się z nim.





piątek, 31 stycznia 2020

,,Bożęta i my''


,,A to ciche Uboże
mieszka u nas w komorze,
za bierwionem w szczelinie,
za świerszczykiem w kominie […]
A Uboże nie straszy…
Trochę miodu i kaszy,
trochę mleka i prosa,
i piosenka wpół głosu’’
- Kazimiera Iłłakowiczówna ,,Piosenka dla Ubożęcia’’






Ewa Nowacka (1934 – 2011) była polską pisarką, krytykiem literackim i eseistką. Napisała min. ,,Małgosia contra Małgosia’’ (1975), ,,Legendy rycerskie’’ (2004), ,,Szubad żąda ofiary’’ (1969), ,,Śliczna Tamit’’ (1971), ,,Ursa z krainy Urartu’’ (1970) i wiele innych.





W 2006 r. przeczytałem po raz pierwszy ,,Bożęta i my’’ - pracę popularnonaukową z 1996 r. o demonologii słowiańskiej. Książka opisuje demony przyrody, domowe (w tym tytułowe ubożęta), leśne, pochodzące z zaświatów, gadokształtne żmije i smoki, oraz półdemony. Wskazuje na ewolucję poszczególnych wierzeń np. nadanie cech piekielnych demonom leśnym takim jak czarty, Boruta i Rokita, różnice między pogańską i często dobroczynną wiedźmą, a schrystianizowaną i zawsze służącą diabłu czarownicą, czy okcydentalizację wampirów i smoków.
Z tej niewielkiej objętościowo, przystępnie napisanej książeczki dowiedziałem się wielu nowych rzeczy o wierzeniach naszych przodków, których nie omieszkałem wykorzystać przy tworzeniu własnej mitologii slawianistycznej. Przykładowo:





- Strela była męskim demonem wiru powietrznego widzianego w upalny dzień. Rzucając w taki wir nożem można było zranić demona. W mojej mitologii strele miały postać ludzi o złotych piętach.






- Paskuda Zalotnik był ludowym diabłem namawiającym ludzi do rozpusty. W mojej mitologii miał postać szympansa z rogami byka, skrzydłami nietoperza i ogonem żmii.





- Jędza w przeciwieństwie do wiedźmy i czarownicy nie była istotą ludzką, ale złośliwym leśnym demonem. Miała postać ubranej na czarno staruchy o kosych oczach, żywiącej się trującymi grzybami. W przeciwieństwie do wampirów i strzyg, lękała się krwi i samego koloru czerwonego.





- Opisany przez Henryka Sienkiewicza w ,,Panu Wołodyjowskim’’ ukraiński demon w postaci ludzkiej głowy chodzącej na pajęczych nogach nazywał się dytko i powstawał z duszy nieochrzczonego dziecka. Czasem ukazywał się w lustrze, aby straszyć próżne niewiasty.
Książka jest bardzo ciekawym i pięknie napisanym, przystępnym wprowadzeniem w świat demonologii słowiańskiej. Jedno zastrzeżenie dotyczy natomiast informacji o paleniu czarownic w Anglii (Anglicy nie palili czarownic, tylko je wieszali, czym odróżniali się od innych narodów Europy, w tym Szkotów).