,,Łemkowie
to grupa górali ruskich, niezwykle barwna pod względem obrzędów,
stroju, wierzeń, ale też kultury materialnej, której śladem są
wspaniałe drewniane cerkwie, jak choćby w Powroźniku, Kwiatoniu,
Skwirtnem i Komańczy. Górale ci, których podstawowym zajęciem
była uprawa roli i hodowla zwierząt, słynęli także z rzemiosła,
jak wytwarzanie łyżek w Nowicy, mazi i dziegciu w Łosiu, czy
kamiennych krzyży i żaren w Bartnem. W latach międzywojennych na
terenie Polski mieszkało ponad 100 tysięcy Łemków. Dzisiaj, część
z nich, mimo tragicznej historii przesiedleń i akcji ‘Wisła’,
wróciła na tereny Beskidu Niskiego’’ - Andrzej Karczmarzewski
,,Świat Łemków. Etnograficzna podróż po Łemkowszczyźnie’’
(z blurbu).

O
Łemkach dowiedziałem się po
raz pierwszy w gimnazjum, kiedy w telewizji mówiono o Akcji
,,Wisła’’
z 1947 r. W moim poemacie dygresyjnym ,,Milenium,
czyli Nowe Triumfy’’
Jena ov Blackeyova spotkała w Armagedonie min. wysiedlanych wówczas
Łemków (odsyłam do posta: ,,Triumf
Ludobójstwa’’).
Łemkowie
mogą się poszczycić bardzo bogatym zasobem wierzeń ludowych ;).
Domawik
był opiekuńczym duchem domostwa pomagającym w pracy. Podobną rolę
pełnił chowaniec.
Wiatr
– w bardzo archaiczny sposób - wyobrażano sobie jako mężczyznę
siedzącego na drzewie i dmuchającego na cztery strony świata.
Powiertucha
była wirem powietrznym, który porywał ludzi i mógł kryć pod
swoją postacią diabła.
Roślinom
przypisywano znaczenie sakralne i magiczne. Dzikie drzewa owocowe
miały jakoby przyciągać choroby. Leszczyna chroniła przed
uderzeniami pioruna, ponieważ niegdyś udzieliła Maryi schronienia
przed burzą. Maryjną symbolikę posiadały stare grusze i lipy,
których ścinanie miało sprowadzać nieszczęście. Do ścinania
tych drzew kierowano wyłącznie niepełnosprawnych.
Głucha
była żeńskim demonem tyfusu, mającym postać starej, łysej i
gadatliwej baby z długimi palcami. Była zdolna do miniaturyzacji
umożliwiającej szybkie przemieszczanie się z wsi do wsi.
Łemkowie
wierzyli też w cudowne źródła np. w Bielowce, gdzie woda jakoby
znikała na noc, by nie skaziły jej demony.
Bohyny
(boginki) były to stare, nagie i brzydkie demony wodne. Stawały się
nimi duchy praczek, które po śmierci prały szmaty długimi
piersiami.
Miawki
były polnymi nimfami o błękitnych oczach i blond włosach. Nosiły
wieńce z kłosów i chabrów i przebywały w zbożu.
Hurbóż
przypominał kota i dusił śpiących ludzi (przykład wpływu
ailurofobii na wierzenia ludowe).
Mamuny
żyły nad wodami, zabierały ludziom dzieci i podrzucały własne,
zwane odmieńcami. Te ostatnie charakteryzowały się brzydkim
wyglądem, wielką głową i wielką żarłocznością.
Toplce
– topielcy wciągający pod wodę ludzi, przybierali postać
starców lub chłopców w czerwonych czapkach i spodenkach.
Zmora
(gnieciuch) przybierała postać małego dziecka lub kobiety. Obrona
przed nią polegała na wyrysowaniu kręgu święconą kredą.
Toma
to tajemniczy leśny demon zabijający ludzi w Boże Narodzenie,
czwarty dzień po Nowym Roku, oraz w poniedziałek i wtorek przed
zapustami.
Upiorami
stawali się min. ludzie poczęci w czasie menstruacji, oraz kobiety
zmarłe w połogu i po śmierci opiekujące się swoimi dziećmi.
Posiadały dwa serca i czerwone twarze. Unieszkodliwiano je ucinając
im głowy i wkładając je między nogi, przebijając ciało zębami
brony lub długimi gwoździami. W walce z nimi pomocna była też
tarnina. Potrafiły sprowadzać burzę i grad. Porywały ludzi i
ssały ich krew. Znały się na czarach i zielarstwie, oraz brały
udział w sabatach.
Bacza
był dobrym czarodziejem broniącym przed upiorami, który ponadto
leczył, przepowiadał przyszłość i odnajdywał zgubione lub
skradzione dobra. Pewien pochodzący ze Słowacji łemkowski bacza,
który wyemigrował do USA, dysponował tak wielką mocą, że
teleportował do siebie swoją żonę przez ocean (sic!). Moc owym
czarodziejom zapewniało poszczenie w środy i piątki.
Smok
był gadokształtnym demonem atmosferycznym niosącym chmury burzowe
i gradowe.
Płanetnikiem
był duch lub człowiek obdarzony mocą Boską, lub diabelską, który
kierował chmurami. Niekiedy można było usłyszeć okrzyki
pracujących płanetników w chmurach. Sposobem na odegnanie
burzowych chmur było bicie w cerkiewne dzwony.
Bosorka
to czarownica rzucająca uroki i szkodząca zwierzętom.
Specjalizowała się w odbieraniu mleka krowom. Aktywność
wykazywała zwłaszcza trzy razy w roku: na św. Jerzego, w
Zwiastowanie i w Wielki Czwartek. Wówczas to bosorki przed świtem
zbierały zioła odbierające mleczność, biegały nago wokół
obory i okadzały krowy dymem ze spalonego kawałka ogona krowy z
innej zagrody. W Noc Kupały trzykrotnie obchodziły cerkiew i
wchodziły do niej po północy. Po śmierci bosorka była zabierana
przez diabły do piekła.
Bajczycha
była znachorką zamawiającą choroby.
Według
legendy w Krásnym
Brodzie na Słowacji istniał tajny diabelski monastyr, gdzie
sprzedawano duszę diabłu. Pilnowały go cztery węże. Od
delikwenta wymagano całowania namalowanego diabła w rogi i bicia
obrazu Jezusa.
Inkluz
był zaklętą monetą, którą można było kupić na targu od
chłopa lub Żyda. Inkluzy same namawiały nabywców, aby je kupili.
Jeśli demon zaklęty w monecie kosztowała centa lub grajcara,
wówczas nie można się było go pozbyć. Jeśli jednak został
kupiony za pół centa lub pół grajcara, wtedy można go było
stracić, zostawiając na drodze zawinięty w chustkę.