czwartek, 7 października 2021

Różaniec

 




Od 2002 r. należę do kółka różańcowego. Różaniec odgrywa ważną rolę w mojej dostępnej na tym blogu powieści ,,Pawlaczyca’’. Był także pierwowzorem takich artefaktów z mojej mitologii slawianistycznej jak diament o dziesięciu kolcach i złoty łańcuch Mokoszy. Dziś, w święto Matki Boskiej Różańcowej, ktoś mógłby mnie spytać co daje mi odmawianie tej modlitwy. Po namyśle doszedłem do wniosku, że zawdzięczam jej to, iż nie straciłem wiary, choć miałem ku temu wiele okazji. Polecam :).





Śniło mi się, że Casiya ov Šmokołova wyrywała mi różaniec z ręki.

Sławomir Mrożek

 



O Sławomirze Mrożku (1930 - 2013) dowiedziałem się po raz pierwszy w 1996 r. z telewizji kiedy mówiono o jego powrocie z Meksyku. W gimnazjum czytałem jego opowiadania i dramaty. Niektóre z nich były omawiane na lekcjach języka polskiego. Do tych ostatnich należało groteskowe opowiadanie ,,Baba’’ o starej kobiecie z dziecięcej rymowanki, mieszkającej na cmentarzu i trzymającej nogi w kałamarzu. Obecnie zastanawiam się czy jej odległym pierwowzorem nie był czasem słowiański demon, zwany cmentarną babą ;). W trzeciej klasie liceum omawiałem jako lekturę dramat ,,Tango’’. Jako licealista dowiedziałem się również, że w 1953 r. Mrożek zhańbił się złożywszy podpis pod listem intelektualistów domagających się śmierci dla niesłusznie oskarżonych o zdradę pracowników kurii krakowskiej. W późniejszych latach już na emigracji sprzeciwiał się komunistom, protestując przeciw agresji na Czechosłowację w 1968 r. i wprowadzeniu stanu wojennego w 1981 r. Sama postać lokaja Edka z ,,Tanga’’; ostatniego chama, ma pewne cechy Gomułki. W moim poemacie dygresyjnym ,,Milenium, czyli Nowe Triumfy’’ Jena ov Blackeyova spotkała w Armagedonie Sławomira Mrożka i babę z cmentarza jadących na tygrysie, który przyczynił się do męczeństwa Piotra Oheya. (Odsyłam do posta: ,,Triumf Literatury’’).

środa, 6 października 2021

,,Legendy i opowieści o Krakowie''

 

,,Nie przenoście nam stolicy do Krakowa

Choć tak lubicie wracać do symboli

Bo się zaraz tutaj zjawią

Butne miny święte słowa

I głupota, która aż naprawdę boli’’

- Andrzej Sławomir Sikorowski ,,Nie przenoście nam stolicy do Krakowa’’





W październiku 2021 r. przeczytałem kupioną u ulicznego sprzedawcy książkę Bronisława Heyduka ,,Legendy i opowieści o Krakowie’’. Jej Autor żyjący w latach 1909 – 1984 był to:




,,Historyk, artysta malarz i literat krakowski, autor powieści historycznych: ‘Ogród nieplewiony’ 1957, ‘Negacja i wiktoria’ 1959, 1967, ‘Janina znak Sobieskich’ 1964, 1969, 1977, ‘Kwiat paproci’ 1969, 1983, 1984, ‘Trójkrólewie’ 1969, 1972, ‘Od Warszawy do Połtawy’ 1974, ‘W północnej burzy’ 1976, ‘W saskim menuecie’ 1979, ‘Z Płazówki w świat’ 1984 [...]’’ - z blurbu.




Jak przyznał sam Autor, jego książka zawiera opowieści zasłyszane przez niego w dzieciństwie od babci. Czasem są to warianty legend różniące się od powszechnie znanych wersji. Ich akcja rozgrywa się w Krakowie i okolicach od czasów pogańskich do XIX wieku.

Ważną rolę odgrywają bardziej lub mniej fantastyczne przygody postaci historycznych.



Duchy polskich władców, na których czele stał Bolesław Chrobry (967 - 1025), obradowały w podziemiach Wawelu nad losami Polski.


,, […] w podziemiach dawnej siedziby władców […] w noc wigilijną odbywa się zebranie wszystkich królów polskich. W komnacie obszernej jak cały Wawel duchy królów pod przewodem Bolesława Chrobrego, radzą przy dębowym stole, wielkim jak cała katedra wawelska. Nad czym? Spośród żywych nikt się nie dowie. Często zapada cisza, słychać tylko szelest gładzonych, siwych bród. Od czasu do czasu rozlega się tubalne chrząknięcie. Wreszcie pukanie. Królewskie głowy odwracają się ku drzwiom, ‘proszę!’ woła Chrobry. Do komnaty zagląda rycerz olbrzym, jeden z tych co śpią pod Tatrami, i pyta: ‘Czy już czas, królu?’ A król nad królami na to: ‘Nie, jeszcze nie czas’. Szkoda, że przegapili drugą wojnę światową. Ale by się Niemiec zdziwił!’’ - Witold Vargas, Paweł Zych ,,Duchy polskich miast i zamków’’




Władysław Łokietek (1260/ 1261 – 1333) został przedstawiony jako miłośnik gołębi, a zarazem władca troszczący się o los chłopów, podobnie jak jego syn, Kazimierz Wielki. To właśnie Łokietek zarządził granie hejnału co godzinę.



Kazimierz Wielki (1310 – 1370) wędrował kiedyś razem z Cyganami. Przyjaźnił się z mieszczaninem, królem kurkowym Janem Strzelczykiem, niesłusznie oskarżonym o użycie magii przez zazdrosnych rywali. Ostatni Piast na polskim tronie, wespół z mieszczaninem, Mikołajem Wierzynkiem (? - 1368), był także gospodarzem zjazdu monarchów w Krakowie, podczas którego doszło do zawarcia pokoju między świętym cesarzem rzymskim narodu niemieckiego, a królem Węgier. Towarzyszyła temu wystawna uczta.



Św. Jadwiga Andegaweńska (1373/ 1374 – 1399) ofiarowała ubogiemu kamieniarzowi złotą klamerkę od swego obuwia. Wdzięczny rzemieślnik wykuł w kamieniu odcisk jej stopy, który później uznano za powstały w sposób cudowny.



Św. Kazimierz Królewicz (1458 – 1484) litując się nad cierpieniem ptaków sprzedawanych na krakowskim rynku, wykupywał je i zwracał im wolność. Raz spotkał nieznany wcześniej okaz; zamorską czajkę mówiącą ludzkim głosem.



Młody astronom Mikołaj Kopernik (1473 - 1543) po raz pierwszy przedstawił teorię heliocentryczną Faustowi z Niemiec i polskiemu czarownikowi Twardowskiemu, zaś obaj okultyści jako pierwsi mu uwierzyli.



Młody alchemik Michał Sędziwój (1566 – 1636) pomógł swemu mistrzowi, Aleksandrowi Setonowi (? - 1606) z Anglii w ucieczce z lochu chciwego elektora saskiego w Dreźnie. Seton miast nieuchwytnej tajemnicy kamienia filozoficznego, przekazał swemu uczniowi zachęta do prowadzenia własnych badań i poszukiwania prawdy będącej wartością samą w sobie.



Stara i niekochana Anna Jagiellonka (1523 - 1596) uciekała się do pomocy wiekowej czarownicy Marcychy, aby zostać żoną Stefana Batorego (1533 - 1586). Jednak zabiegi te nie przyniosły im szczęścia.



Zygmunt III Waza (1566 - 1632), z zamiłowania złotnik i alchemik wolał odlewać złote cegły niż oprawić w złoto relikwię świętego. Swemu hobby oddawał się w baszcie, zwanej Kurzą Stopką. Kiedy ujrzał w niej diabła, przestraszony, przeniósł stolicę do Warszawy.



Młody Jan Sobieski (1629 - 1696), późniejszy król Polski, ucząc się w Krakowie, podniósł upadły biret swego nauczyciela, ks. Dąbrowskiego, który zadowolony ze swego ucznia, przepowiedział mu zdobycie korony. Później ks. Dąbrowski przepowiedział królowi Janowi III Sobieskiemu zwycięstwo pod Wiedniem, a następnie umarł.



Malarz Michał Stachowicz (1768 – 1825) miał złą, nieznośną żonę, którą na jego prośbę biskup Jan Paweł Woronicz (1757 - 1829) uwięził na resztę życia w klasztorze żeńskim.



Podczas gdy prezentowana w zbiorze legenda o Walgierzu Wdałym nie odbiega od powszechnie znanych wersji, przekazy o Kraku i Wandzie zostały potraktowane w bardzo oryginalny sposób.



Imię Krak było zarazem tytułem władcy, utworzonym od kruka, świętego ptaka Słowian (szczególną czcią cieszył się biały kruk). Krak IV zabił mieczem smoka wawelskiego, czym zakończył zwyczaj składania ofiar z ludzi.



Wanda, boginka z dworu Goplany, była nie córka, ale żoną Kraka. Po jego śmierci odmówiła wstąpienia na stos pogrzebowy męża, czym zniosła tę niechlubną tradycję. Dała się poznać jako dobra i mądra władczyni. W czasie najazdu germańskiego księcia Rytygiera, dobrowolnie utopiła się w Wiśle, aby odebrać mu pretekst do prowadzenia wojny.



Diabeł Boruta przebywał w piwnicy w Krzysztoforach, gdzie dniami i nocami liczył złote monety. Stanowiły one skuteczną przynętę dla amatorów łatwego zysku. Ci, którzy skuszeni chciwością chcieli zagarnąć diabelski skarb dla siebie, ginęli bez wieści.



Oprócz smoka wawelskiego można w krakowskich legendach spotkać też inne zwierzęta fantastyczne. Należą do nich rycerze Władysława Łokietka (w innej wersji: Henryka Probusa) zaklęci przez czarownicę Marcychę w gołębie.


,, […] Książę Henryk Probus miał wielu zaufanych wojów, ale nie stać go było na królewską koronację. Wiązało się to z podróżą do Rzymu, zakupem korony i wieloma innymi kosztownymi przedsięwzięciami. Z pomocą przyszła czarownica. Zamieniła rycerzy w gołębie i kazała im wydziobać dużo kamyczków z wieży Mariackiej. Z tego ‘udziobu’ powstała spora kupka złotych monet, z którą wyprawiono Probusa do Rzymu. Sakiewka jednak zbytnio księciu ciążyła, bo postanowił wszystko przepić po drodze i … tyle go widziano. Zaklęci rycerze do dziś wzlatują nad wieżą Mariacką i wypatrują jego powrotu. [...]’’ - Witold Vargas, Paweł Zych ,,Duchy polskich miast i zamków’’




W XVI wieku Faust przywiózł do Krakowa sorellusa podobnego trochę do szczura, a trochę do łasicy. Jedna połowa zwierzęcia była młoda, a druga stara. Niemiecki czarnoksiężnik proponował Twardowskiemu, aby zjeść młodą połowę, a starą rzucić psom. Twardowski odmówił jednak, tłumacząc, że w Polsce nie je się szczurów.

Książkę oceniam jako bardzo ciekawą i oryginalną ;).

wtorek, 5 października 2021

,,Kyś''

 

,,Nie wiem jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na maczugi’’ - Albert Einstein (1879 – 1955)




Na przełomie września i października 2021 r. przeczytałem postapokaliptyczną powieść fantasy Tatiany Tołstoj ,,Kyś’’ (ros. ,,Kys’ ‘’) pisaną w latach 1986 – 2000. Po raz pierwszy usłyszałem o niej w 2004 r. oglądając w telewizji program o książkach. Wówczas to ukazał się jej polski przekład dokonany przez Jerzego Czecha. ,,Kyś’’ dzieli się na 33 rozdziały noszące nazwy liter przedrewolucyjnego rosyjskiego alfabetu.




,,Tatiana Nikityczna Tołstoj (ur. 1951), wnuczka znanego pisarza Aleksego Tołstoja, jest jedną z najwybitniejszych i najbardziej kontrowersyjnych współczesnych pisarek rosyjskich. Dzięki swojemu zaangażowaniu w problematykę społeczną bywa nazywana ‘rosyjską Orianą Fallaci’. Jej nowe książki trafiają automatycznie na listy rosyjskich bestsellerów’’ - z blurbu.




Akcja rozgrywa się w dalekiej przyszłości po wojnie atomowej (Wybuchu) na miejscu zniszczonej Moskwy zajmowanym teraz przez Fiodoro – Kuźmiczów i inne drewniane osady.




Odmieniony Wybuchem świat zasiedlały zmutowane rośliny i zwierzęta: klosny (hybrydy klonu i brzozy), myszy, koty (posiadające łyse ogony i chwytne łapy), czarne nadrzewne zające, zdolne do lotu, latające i śpiewające kury (znosiły jaja o czarnych skorupach, z których zawartości wywarzano kwas jajeczny), wróble, słowiki i drzewianice.






Niedobitki Rosjan nazywały siebie ludkami (ros. gołubcziki). Byli oni dotknięci Effektami, czyli mutacjami popromiennymi, które deformowały ich ciała. Przykładowo Warwara Łukiniszna miała na łysej głowie wiele kogucich grzebieni (jeden z nich wyrastał jej nawet z … oka), zaś donosiciel Wasia Uszaty na całym ciele był pokryty uszami różnych kształtów i rozmiarów. Ludki żyły w bardzo prymitywnych warunkach, porównywanych z epoką kamienną. Nie potrafiły rozpalać ognia, więc musiały przechowywać żar. Szczytowym osiągnięciem było dla nich wynalezienie koła bądź koromysła. Również ich kultura stała na bardzo niskim poziomie. Choć znali pojęcie Boga, nie było u nich kapłanów. Swoim zmarłym wyjmowali wnętrzności, na ich oczy kładli kamyki i zaopatrywali w ostatnią drogą w zabite myszy.





Wygeneraci, przypominający czworonożnych, kosmatych ludzi, służyli ludkom jako zwierzęta pociągowe, zastępując im konie. Był to istoty niezwykle brzydkie i chamskie, noszące walonki na wszystkich kończynach. W powieści wyróżnia się wygenerat Teresio (Terentiej Piotrowicz). Przed Wybuchem był moskiewskim taksówkarzem, wielbicielem Stalina (,,bałwana z wąsiskami’’). Z czasem ordynarny i pozbawiony zasad moralnych Teresio został ministrem transportu.




Na południe od Fiodoro – Kuźmiczowa żyli budzący zabobonny strach Czeczeńcy (niektórzy z nich mieli na głowach rogi), zaś na wschód mieszkali Pekińczycy (potomkowie Chińczyków). Ci ostatni mieli bardzo długie nosy i wydawali niezrozumiałe odgłosy: ,,mał, mał’’.




Wraz z upadkiem XX – wiecznej cywilizacji technicznej odżyła wiara w słowiańskie demony: wodnika – pęcherzyka i rusałki – piszczące nimfy wodne.




Postrachem ludków były także harpije; czerwone ptaki zemsty wzorowane na harpiach z mitologii greckiej.




Tytułowy kyś, żyjący w lesie na północ od Fiodoro – Kuźmiczowa był nadrzewnym stworem. Swą nazwę zawdzięczał przerażającemu krzykowi ,,kyyyś!’’ jaki wydawał (Rosjanie wabią koty słowem ,,kis’’, a odpędzają mówiąc ,,kysz’’). Kyś spadał swym ofiarom na kark i przegryzał im żyłę. Tym sposobem sprowadza na nich otumanienie. Pierwowzorem kysia mógł być Dziw z mitologii słowiańskiej:


,,Dziw się wzbił, na wierzchołku drzewa krzyczy [...]’’ - ,,Słowo o wyprawie Igora’’ (przekład Andrzeja Sarwy).





 

Ucieleśnieniem piękna i dobra w tym postapokaliptycznym świecie była Królewska Ptaszyca Pawica. Pokrywały ją białe pióra tworzące okazały tren. Zamiast ptasiego dzioba posiadała piękne, czerwone usta. Jej pierwowzorem były takie znane w rosyjskich wierzeniach ptaki z kobiecymi głowami jak Sirin i Ałkonost.




Nazwą Dawnych określano niezwykle długowiecznych ludzi pamiętających czasy sprzed Wybuchu (nasuwają mi trochę skojarzenia z chińskimi Nieśmiertelnymi). Różnili się od ludków rozległą wiedzą, wysokim poziomem etyki i kultury osobistej. Należała do nich Polina Michałowna – matka głównego bohatera, a także potrafiący zionąć ogniem Nikita Iwanycz, który stawiał słupy z napisami objaśniającymi co znajdowało się przed Wybuchem i były dysydent, Lew Lwowicz. Swoich zmarłych, Dawni chowali z asystą honorową, bez żadnego patroszenia i innych zabiegów magicznych. Powieść kończy zagadkowa scena, w której Nikita Iwanycz, skazany przez Madejowa na spalenie wraz z puszkinem (drewnianą rzeźbą Aleksandra Puszkina), ocalał z pożaru grodu wzbijając się w powietrze razem z Lwem Lwowiczem. Scena ta może nawiązywać do pożaru Moskwy we wczesnej wersji ,,Mistrza i Małgorzaty’’ Michaiła Bułhakowa.





Głową państwa był Najwyższy Basza, Fiodor Kuźmicz Kabłukow; bojaźliwy karzeł mieszkający w Czerwonym Domu (odpowiedniku Kremla). Regulował życie ludków własnoręcznie pisanymi ukazami. Ustanowił nimi min. święto ósmego marca (jedyny dzień, kiedy mężczyźni nie bili kobiet…) i wolny dzień w listopadzie (odpowiednik święta rewolucji październikowej). Przypisywano mu autorstwa wszystkich możliwych książek, oraz wynalazek koła, koromysła i ognia. W rzeczywistości nie wiedział nawet czym był koń i myślał, że jest to … inne określenie myszy. Zginął zamordowany przez sanitarza Madeja Madejowa i jego zięcia Benedikta. Zdaniem tłumacza, pierwowzorem Fiodora Kuźmicza był rosyjski pisarz Fiodor Sołogub (1863 – 1927). Mnie jednak imię tej postaci nasuwa skojarzenia z XIX – wieczną rosyjską legendą o tułaczych losach cara Aleksandra I Romanowa (1777 – 1825).




,, […] w Rosji uporczywie trzyma się mniemanie, że Aleksander I pod imieniem starca Fiodora Kuźmicza skrył się na Syberii, gdzie błąkał się z uciekinierami z kryminalnych więzień i katorżnikami. Z powodu braku dowodów osobistych bywał często więziony i karany batami; umarł zaś w Tomsku, w którym do tej pory odbywa się specjalna pielgrzymka do domku, gdzie według podania żył i umarł cesarz. Mogiła zaś Fiodora Kuźmicza jest miejscem licznych uzdrowień i innych cudów. [...]’’ - Antoni Ferdynand Ossendowski ,,Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów’’





Budzącym trwogę odpowiednikiem KGB byli sanitarze jeżdżący Czerwonymi Saniami. Zakładali czerwone opończe z kapturami, zaś za broń służyły im osęki o dwóch ostrzach. Tołstoj opisała sanitarską rodzinę Madejowów, której wszyscy członkowie mieli na palcach stóp olbrzymie pazury wystające z łapci. Ojciec rodziny, Madej Madejowicz (w oryginale zwany Kudiejarem od rozbójnika z rosyjskiej baśni) posiadał ponadto cuchnący oddech, a z jego oczu wydobywały się palące promienie. Jego otyła żona, Fewronia, szczycąca się pochodzeniem od Francuzów, myślała tylko o jedzeniu, a trzeba wiedzieć, że rodzina Madejowów miała dostęp do luksusowych produktów spożywczych, niedostępnych innym ludkom. Mieli jedyną córkę, Oleńkę, która początkowo była piękna, lecz po wyjściu za mąż straszliwie się roztyła.






Głównym bohaterem jest ludek, Benedikt Karpow, zdaniem tłumacza wzorowany na rosyjskim poecie Benedikcie Liwszycu (1887 – 1938). Jedyną posiadaną przez niego mutacją (Effektem) był krótki ogonek, który zresztą na jego własną prośbę odrąbał mu Nikita Iwanycz z Dawnych. Benedikt uczęszczał do Chaty Pracy, gdzie przepisywał na brzozowej korze książki rzekomo napisane przez Fiodora Kuźmicza (w tym miejscu bohater ten nasunął mi skojarzenia ze św. Benedyktem z Nursji i tytaniczną pracą licznych benedyktyńskich kopistów średniowiecza). W Chacie Pracy zakochał się w pięknej rysowniczce, Oleńce Madejowej, którą później poślubił i miał z nią trójkę uzbrojonych w pazury dzieci. Benedikt był uczniem starego Nikity Iwanycza, który opowiadał mu o świecie przed Wybuchem. Wspólnie rzeźbili z drewna pomnik Puszkina. Później pogrążone w ciemnocie ludki, używały tej rzeźby do wieszania na niej sznurów z praniem. Choć początkowo lękał się Czerwonych Sań, nieświadomie wszedł do przerażającej, sanitarskiej rodziny. Jego teść manipulował nim pozwalając na czytanie zakazanych książek sprzed Wybuchu, wśród których było również wiele pozycji polskich autorów. Pod jego wpływem Benedikt został sanitarzem bijącym i mordującym innych ludków, ponieważ teść wmówił mu, że w ten sposób ratuje cenne książki przed nieodpowiednim traktowaniem. Teść i zięć wspólnie zamordowali łagodnego Fiodora Kuźmicza, po czym objęli władzę. Benedikt został ministrem i jako jedyny ludek przeżył pożar Madejo – Madejowa (wcześniejszego Fiodoro – Kuźmiczowa).





,,Kyś’’ to gorzka, a zarazem skrząca się dowcipem satyra na zarówno na ZSRR jak i współczesną Rosję, z ich nędzą, cenzurą, donosicielstwem (postać Wasi Uszatego), terrorem tajnej policji i powszechnym schamieniem społeczeństwa, dające nadzieję, że dobrych ludzi nie da się do końca wyniszczyć (scena, w której Nikita Iwanycz i Lew Lwowicz ulecieli w powietrze). Pokazuje też ważną prawdę, że samo wykształcenie nie czyni nikogo automatycznie lepszym.


,, … choćby i tysiąc, to bez znaczenia, bo czytać w istocie rzeczy nie umiesz. Książka ci nie daje pożytku, to pusty szelest tylko, zbiór liter. Życiowego, życiowego abecadła nie znasz! […] są też pojęcia dla ciebie niedostępne: delikatność, współczucie, wielkoduszność…

- Prawa jednostki – wserniczył się Lew Lwowicz, z dysydentów.

- Uczciwość, sprawiedliwość, czujność duchowa…

- Wolność słowa, wolność druku, wolność zgromadzeń – to Lew Lwowicz.

- Pomoc wzajemna, szacunek dla drugiego człowieka. Ofiarność...’’

- T. Tołstoj ,,Kyś’’


Słowa te, wypowiedziane przez Nikitę Iwanycza do Benedikta, można z powodzeniem odnieść do (anty)polskiej ,,inteligencji’’ krzyczącej ,,wyp...’’ na lewackich spędach :(.






Z kolei sanitarz Madej Madejowicz Madejow; teść Benedikta, obejmujący władzę i rządzący terrorem to jakże dziś aktualne ostrzeżenie przed Putinem, byłym agentem KGB.

poniedziałek, 4 października 2021

Oniricon cz. 755

       Śniło mi się, że:





- w czasie najazdu Turków na Szczecin, niektóre kościoły zostały zamienione w twierdze,




- pan Lucasus ov Santos ma syna z Tajlandką,




- obejrzałem na yoy tube ostatni filmik nagrany przez Sławomirę i po raz pierwszy usłyszałem jej głos, film zawierał wstawki o księżach - pedofilach ze Szczecina i Koszalina, których nie chciałem oglądać, aby nie stracić wiary, uparcie powtarzałem sobie, że w Szczecinie żaden ksiądz nie dopuszcza się pedofilii,




- miałem w domu zbiór XIX - wiecznych utworów poetyckich o mitologii słowiańskiej, min. autorstwa Adama Mickiewicza, książka ta rozlatywała się,

- słuchałem wulgarnej piosenki,

- natknąłem się na protest lewaków domagających się aborcji, pełen gniewu miałem ochotę przypalać ich pochodniami, a biorącego w nim udział Żyda o długiej, siwej brodzie uderzyć pięścią w twarz, potem upomniałem sam siebie, że wówczas nie byłbym od niego lepszy, katolicy urządzili kontrmanifestację, lecz policja była po stronie lewaków i biła prolajferów oraz zamykała ich w więzieniu,



- lewacy odwiedzili kurhan zamieszkany przez skrzaty zwane julkami, które namawiały ich do wzięcia udziału w proaborcyjnym proteście,




- w czasie rekolekcji wstałem bardzo wcześnie, pomyślałem o św. Tomaszu z Akwinu, po czym wyszedłem boso na łąkę, gdzie chodziłem po świeżo zaoranej ziemi,




- automat wydał mi kilka książek fantasy min. ,,Conana Wojownika'' i powieść o szkole dla czarodziejów i demonów, żałowałem gdy musiałem oddać książkę o Conanie jakiemuś mężczyźnie, który go wcześniej sobie upatrzył, a potem zwróciłem się z prośbą do Janesa ov Calcium, aby dał mi na własność kilka książek,

- Stanisław Szur powiedział, że nazwa Kabul pochodzi od kibla, zaś Sarajewo od oddawania stolca (wymyślone na jawie). 

niedziela, 3 października 2021

Turbo Albańczycy

 

,, […] Położenie kraju, zwanego w starożytności Ilirją, spowodowało, że Rzymianie potrzebowali aż 250 lat na zupełne podbicie kraju, które ukończono dopiero za panowania cesarza Augusta. [...]’’ - ,,Encyklopedia Powszechna Wydawnictwa Gutenberga tom 1 A do Assuan’’




20 marca 2021 r. ze strony ,,Imperium Lechickie to bzdura’’ na Facebooku dowiedziałem się, że również współcześni Albańczycy leczą swoje kompleksy narodowe uciekając w krainę fantazji. Zdaniem Turbo Albańczyków, ich starożytni przodkowie założyli Egipt i zbudowali piramidy. Nazwa Egipt jest rzekomo pochodzenia albańskiego. W rzeczywistości pochodzi ona z greki, od imienia mitycznego Aegyptosa; sami Egipcjanie nazywali swój kraj Kemet, czyli Czarna Ziemia. Słynna na całym świecie królowa Kleopatra VII Filopater miała być jakoby Albanką. Mało tego! Foliarze ci twierdzą, że Albańczykami byli również starożytni Pelazgowie (autochtoniczny lud zamieszkujący Grecję przed przybyciem Hellenów). Wszystkie osiągnięcia Pelazgów, włącznie z założeniem Aten i Sparty mieli przywłaszczyć sobie Grecy.