wtorek, 4 czerwca 2013

Ordan z Brustaborga - przyjaciele





Afrodyta Sevena – słynna z urody pani na Bożej Łości, siostra Lidii Seveny, żona Edmunda, matka Urartu, Inki i Biruty.




Aifoza (wspak: Zofia) – wenedyjska bogini czystości i mądrości. Wyglądała jak Zosia z filmu ,,Pan Tadeusz’’ Andrzeja Wajdy grana przez Alicję Bachledę – Curuś (owe zewnętrzne podobieństwo jest nieprzypadkowe, bowiem Zosia była pierwowzorem Aifozy). Dała Ordanowi, pobierającemu nauki w Domu Mężów oliwę czyniąca niezwyciężonym, co umożliwiło bohaterowi uduszenie węża Malakija, który ongiś prześladował go w dzieciństwie.

Ajtallah – król gnomów z Kemetu. Pomógł Ordanowi zabić potwory Sachmet i Saranguma.




Al – Bast – nabatejska bogini mająca postać kobiety z głową kotki. Gościnnie przyjęła Ordana na wyspie Al – Hatt – felimat, zamieszkanej przez mówiące koty.




Al – Uzza – żeński anioł władający Nabateą. Za życia była Orianą; królową Amazonek. Jako podnóżka używała czaszki Starca z Gór. Ordan musiał jej oddać skarby zdobyte w walce z czarnym, jednookim ghulem – rogi jednorożców, kadzidło, balsamy, złoto, perły, drogie kamienie, cienkie tkaniny i latający dywan. Al – Uzza wysłała do ojczyzny Ordana latający dywan z listem do Grabal – cara i jego córek, lecz po drodze rozszarpały go w zabawie smoki.

Ałpamysz – młody heros ze Stepów Azajowa, który zginął pożarty w pajęczynie przez cara pająków Karakurta. W pajęczynie zostały tylko kości i zbroja herosa. Duch Ałpamysza prosił Ordana godny pochówek.

Amberus – celetiński wojownik, razem z Ordanem przyjęty do drużyny Loxeusa z wyspy Vurt. Zginął broniąc Vurtu przed smokami z wyspy Scath.

Anat – Maria – Marta – królowa Pelstei, ze stolicą w Hasie. Będąc arcykapłanką morskiego boga Dagona, przewodniczyła obchodom święta Nowoego Roku w jego świątyni. W czasie uczty powiedziała Ordanowi o trapiących jej królestwo alukach.

Aponitu – cesarz Naponu, któremu Ordan pomógł zdobyć zamek zbuntowanego zakonu rycerskiego Nin – ju.

Araszta VII – król – szach królestwa Parsua. Na jego rozkaz Ordan zabił potwora Abraxasa, wywołanego przez Magów z Piekieł, oraz walczył z rozbójnikami z plemienia Markurów (byli to ludzie o głowach kóz śruborogich).




Ardrara – redunica, czyli jeziorna nimfa z Asarmathu, mająca czerwone paznokcie, rude włosy, błonę pławną i płetwy na udach. Poślubiła Korłana z Vlandrii, marynarza służącego na okręcie ,,Mannigfual’’, zaś Ordan był zaproszony na ich ślub i wesele.




Artus – celetiński król wyspy Vrit, pochodzący z cymbarskiego ludu Silurów. Zasiadał na tronie w Camelocie, a jego rycerze gromadzili się przy Okrągłym Stole. Przyjął Ordana do swej drużyny.

Askan – asarmacki książę, który poślubił Sonayę Malarkę, siostrę królowej Tygrysiej Lilii, żony króla Ordana.




Asklepios, Machaon i Higieja – elsynorskie bóstwa medycyny spotkane przez Ordana na planecie Fosforus. Wyleczyły bohatera z trądu zesłanego przez Afrodytę.

Batura – książę plemienia Połtavów, których stolicą była Poltava. Król Dobromir wysłał Ordana z poselstwem do Batury, aby prosić o żonę dla królewicza Dobromysła. Ordan wziął udział w turnieju, podczas którego trzykrotnie pokonał Baturę w zapasach, wyścigach i strzelaniu z łuku, po czym zawarł z nim braterstwo. W nagrodę zawiózł do Asarmathu, najmłodszą córkę księcia – Jekaterinę.




Beowulf – król wyspy Vrit. Udał się do Asarmathu w przebraniu pana w czerwieni, któremu towarzyszyło pięć czarnych psów o ognistych oczach, z których pysków sypały się iskry. Zabrał Ordana do swego królestwa. Tam bohater pomógł mu otworzyć ciężkie, zapieczętowane drzwi, za co w nagrodą otrzymał dukaty. W owym skarbcu mieściło się Trzynaście Skarbów Vritu potrzebnych Beowulfowi do koronacji.

Berengar – król Septimanii, który ogłosił w całej Ziemi Ulro odsiecz arcykapłanowi z grodu Rum, oblężonego przez wojska księżnej Konstancji z Ertus i jej synów. Ordan oczywiście wziął udział w owej wyprawie.




Bieliczka – bogini kopalni soli w Vilicy, mająca postać pięknej, jasnoskórej kobiety o długich, czarnych włosach, ubranej na biało. Bieliczka pochodziła z Morza Amfitrionalnego gdzie przed milionami lat była jedną z nimf z orszaku królowej Juraty. Ordan i Urartu spotkali ją przemierzając podziemia.




Biruta – najstarsza córka Edmunda i Afrodyty Sevenów, dziedziczka Bożej Łości, siostra Urartu i Inki. Była piękną panną o długich, czarnych włosach, niebieskich oczach, dobrą w jeździe konnej, grze na harfie, walce mieczem i łukiem, biegach i pływaniu, znającą osiem języków, dobrze wychowaną. Przez jezioro dostała się do naszego świata – wynurzyła się z jeziora Rusałka w Parku Kasprowicza w Szczecinie. Poznała i przyprowadziła do Cudomirii dwoje staruszków ze Szczecina, których wszyscy bliscy opuścili, a którym ofiarowała opiekę w Bożej Łości. Niestety, wracając do naszego świata po grzebień, Biruta została uwięziona przez szczecińskich bandytów. Ordan przybył do Bożej Łości i zdemaskował Pokola z Oltenu – złego doradcę Edmunda Sevena, a następnie wraz z całą rodziną Sevenów udał się do Szczecina, gdzie uwolnił Birutę z piwnicy. Na prośbę dziewczyny oszczędzona życie przestępcom. Po powrocie do Bożej Łości odbyło się nabożeństwo i wielka uczta z turniejem.

Bogna – ośmioletnia rusałka, blondynka z niebieskimi oczami, nosząca najczęściej jasnozieloną sukienkę. Przyjaciółka Ordana z dzieciństwa. W czasie gdy Ordan, Gronostaj i Libusza walczyli z szarymi panami o odzyskanie ukradzionego przez nich ludziom czasu, Bogna zapalała ich garnitury oczami. Jej pierwowzorem była rusałka Bogna Nowicka z fantazji  ,,Córka węża’’.

Boran – junak i zabójca potworów, który służył bogini nierządu i ofiar z ludzi – Bosie. Kazała mu ona jak najczęściej uprawiać seks z nią i wszystkimi napotkanymi, podobającymi się niewiastami, oraz składać jej ofiary z ludzi. Boran zabił morskiego potwora Ravkę (olbrzymią rawkę modliszkowatą), brontozaura Bexę, kolczastego nosorożca Direra zionącego ogniem, kronozaura Zębojara i pterozaura kongomoto, atakującego Murzynów w ziemi Majumba. Boran chciał zabić Ordana, ponieważ Bosa obiecała mu, że uczyni go za to bogiem. Jednak Ordan pokonał Borana i darował mu życie. Chciał go przekonać, aby porzucił zakazany kult Bosy, jednak Boran odszedł i zabiwszy psa, wyciął mu język i pokazał swej bogini. Bosa w nagrodę, razem ze swymi boginkami – bieśnicami; Hellą, Kleopatrą i Gerodiadą zasztyletowała go i upiekła. Wówczas dusza junaka poszła na zatracenie.

Borejko – junak z asarmackiego plemienia Polasian. Walcząc u boku Ordana rozstrzygnął bitwę pod Sesorą na Niżu zabijając Burdaja – najsilniejszego wojownika z Zielonej Ordy.




Boruta – wenedyjski bóg lasów; ojciec i pasterz stad dzikich zwierząt. Mąż bogini Dziewanny. Potrafił przybierać postać wilka, puchacza i wiatru. Jeździł na łosiu. Walczył czarną szablą. Mieszkał razem ze swą żoną na bagnach w Rokitnicy (Rokitnickim Siole), gdzie gościł Ordana. W ich chacie były czarodziejskie drzwi, prowadzące w egzotyczne krainy. Korzystając z tego portalu, Ordan zwiedził takie krainy jak: Ziemia Van Diemena, bezludna Wyspa Niemnira, Terra Java, Kazuaria (Isla de La Mala Gente), Atlantyda, Copan, Aztlan, Mictlan, Cauecja, Chilam Balam, Jukatecja, Akanth, Tecja, Xibalba, wyspa Hula – Gula, Hy Brasil, Eldorado, Napon, Nui, Pacyfida, podmorskie miasto R’lyeh, wyspy Ficium, Kinsey i Marquisium, Capronę i Avalon.

Bran mac Gona – celetiński heros z Hibernii, pogromca smoków i wielkich węży. Zabił mozazaura z jeziora At – clathala pożerającego ludzi, owce i bydło i złorzył jako wotum dziękczynne w klasztorze św. Eriugeny drogocenny kamień z głowy potwora. Ordan zawarł z Branem braterstwo, po czym wspólnie wyruszyli walczyć przeciw druidom Croma Cruacha.

Burulti – małoletnia następczyni tronu Kizyłkamii, córka chana Marakusza. Na jej prośbę, Ordan wyzwolił jej ojca z Jaskini Snów, gdzie uwięził go czarownik Keza ze Złotej Bani.

Chalbidios – elsynorski kupiec od lat osiadły w Asarmacie. Ordan obronił jego synów – Hisosa, Disa i Sisosa przed atakującymi dom gigantycznymi, czarnymi pająkami. Pierwowzorami synów Chalbidiosa byli Hyzio, Dyzio i Zyzio, siostrzeńcy Kaczora Donalda.

Chaskatiasz – asarmacki Solim wywodzący się od dzielnego Josela Vereka, który parę wieków przed narodzinami Ordana walczył w powstaniu Ossego. Chaskatiasz u boku Ordana wsławił się w bitwie pod Sesorą na Niżu, odpierając najazd Zielonej Ordy.

Chur – omelia – córka św. Hura; królowa Hurys. Były to piękne i wiecznie młode dziewice, mieszkające w rajskim królestwie, zwanym Huristanem, które od reszty świata oddzielały góry Kaf pełne demonów i potworów.




Cisoletto – błędny rycerz z Goidelii, który razem z Ordanem walczył z olbrzymami. Cisoletto opowiadał Ordanowi jak Pireny, górskiego królestwa królowej Mari przed Tartalami i smokami. W armii króla Cida walczył ze zbuntowanym Asanusem – kapłanem potwornej, czerwonej rozgwiazdy Pięciornicy, bladym olbrzymem Rubrusem o wyłupiastych oczach i długich, czerwonych włosach, czarnoskórym, rogatym olbrzymem Nerunusem z jaszczurczym ogonem, demonem Picosem, który wydostał się na świat z obrazu szalonego malarza, demonami Sapateranem i Comem Terrasem i czarownicą Mekkalą. Siły Asanusa oblegały zamek Alcazar. Przyszła odsiecz na czele okrutnego faraona Khar – khana z Kemetu, zaś potwory przywołane przez arcykapłana Pięciornicy zostały pozabijane w walce, on sam zaś pochwycony i spalony na stosie.




Conan IV – król Veretanii, potomek Conana I Meriadoka; króla Vritu, który podbił Veretanię i ustanowił jej stolicą Harmor. Ugościł Ordana razem z innymi rycerzami z pobliskich krain.




Cubalinus – chan Tartarii, wyznawca Erlika. Widząc jak Ordan obronił kapłanów i wiernych boga Isasa Masama przed potworem Szagrinem, zesłanym przez Erlika, zabronił ich prześladować. Sam jednak nie przyjął wiary w Isasa Masama, ponieważ jego nadworni czarownicy zwodzili go sztuczkami, takimi jak naczynia przylatujące do stołu. Jego pierwowzorem był Kubilaj – chan.




Czarnogłów – król wyspy Huzyki na Morzu Sinym. Miał czarne włosy i wielką, czarną plamę na policzku. Jego wyspę zamieszkiwały białe zwierzęta o czarnych głowach. Poczęstował Ordana pieczoną gęsią, rosnącą na Berniklowym Drzewie, oraz przekazał mu list z pozdrowieniami do Grabal – cara. Był ojcem Sediny, bogini czczonej w Brustaborgu.




Czuangdi – sineański admirał, który wypłynął z Sinea na zachód, aby odnaleźć legendarną Wyspę Dziewiczą. O jej przyrodę, taką jak w Afryce, dbało sto pięknych i wiecznie młodych dziewic – czarodziejek, córek Wielkiego Króla. Statek, na którego pokładzie płynął również Ordan, dobił do brzegów Ziemi Brodatych Ludzi (wcześniej badanej przez sineańskiego cesarza Wielkiego Jao). Czuangdi pobrał daninę od Brodatych Ludzi, walczył także z sineańskimi piratami. Jego pierwowzorem był chiński admirał Czeng – Ho z XV wieku.

Czuhajster – człowiek olbrzymiego wzrostu, mający spiczaste zęby, za inność wygnany ze wsi. Mieszkał w lesie i kiedy grał na fujarce, tańczyły górskie i leśne dzieci. 13 grudnia w święto Narodzin Słońca, Mokosza, matka Ordana i żona jego ojca Stracimira, zaprosiła czuchajstera do chaty, a on umilał świąteczną biesiadę grą na fujarce.

Dag – wielki zdziczały pies, rasy dog z Karib, będący postrachem wyspy Varvados. Pies powiedział Ordanowi, że nie poluje na ludzi, tylko ludzie na niego. Bohater zaprowadził psa do wioski i chciał doprowadzić do pojednania między nim a ludźmi. Niestety ktoś rzucił w psa włócznią i zabił go na miejscu. Jego pierwowzorem był dog karaibski Tomka Paczenki.

Damazjusz – stary kapłan noszący długą, siwą brodę, srebrną mitrę, białe rękawiczki i pomarańczowy habit ze złotym Słońcem na piersi , haftowany w złote gwiazdy. Goszcząc na zamku króla Ordana opowiadał jak zabił smoka uderzeniem bata. Opis postaci wzorowany jest na średniowiecznej miniaturze zamieszczonej w książce Marka Derwicha i Marka Cetwińskiego ,,Herby, legendy, dawne mity’’.

Das z Vatavii – nemijski żeglarz, który odkrył Ziemię Van Diemena. Ordan po przybyciu do owej krainy uwolnił odkrywcę z niewoli potwora Tassaia. Jego pierwowzorem był Abel Janszoon Tasman, XVII – wieczny, holenderski odkrywca Tasmanii.



Dennica – wenedyjska bogini świtu. Ukazała się małemu Ordanowi pod postacią bosej dziewczynki siejącej perły srebrnym sitem. Dała mu perłę i znikła.

Dobromir VII Rudy – ostatni król Asarmathu z dynastii Ginetowiców. Rezydował w zamku Chojnosty (Coinaxi) nad Morzem Amfitrionalnym. Ordan złożył mu hołd i na jego rozkaz wyruszył do stepowej prowincji zwanej Niżem, aby bronić jej przed najazdami Purpurowej Ordy i Tęczowej Ordy. Król nieraz prosił bohatera o pomoc w walce z różnymi potworami. W końcu został obalony przez najazd siła zła dowodzonych przez księcia Drakona z Hunlandu i Nogaj – chana na Asarmath. Kiedy pokonany podstępem przez Hellę, Ordan przebywał w lochu, pozbawiony siły, oślepiony i zmuszony do obracania młyńskich kamieni, aż do czasu gdy zapieje blaszany kogut na dachu, król Dobromir wraz z całą rodziną został zamordowany przez najeźdźców. Gdy zapiał blaszany kogucik, Ordan został uwolniony z lochu przez cara Salomona Mądrego i Tygrysią Lilię którzy przywrócili mu wzrok i siłę. Bohater pomścił swego suwerena, a po wygnaniu wrogów, koronował się na króla Asarmathu i założył własną dynastię. Pierwowzorem króla Dobromira był chłopiec z polskiej kreskówki pt. ,,Pomysłowy Dobromir’’.

Dobromysł – syn Dobromira VII Rudego, następca tronu Asarmathu. Ordan zdobył dla niego rękę Jekateriny, najmłodszej córki Batury, księcia Połtavów. Królewicz wraz z żoną i dzieckiem zginął z ręki najeźdźców – Drakona i Nogaj – chana.

Domiwoj – przyjaciel z podwórka, który został czarownikiem. Obiecał Ordanowi, że wyzwoli go ze służby Grabal – cara i zapewni mu rękę Tygrysiej Lilii. W tym celu przeniósł go w wizji do szkoły magii w Hagg, gdzie wykładał profesor Donbas i gdzie czczono demona Hadala. Ordan nie chciał skorzystać z czarów sprowadzających śmierć na suzerena. Wolał dojść do nagrody drogą dłuższą, lecz godziwszą.




Dziewanna – wenedyjska bogini lasów, piękna łuczniczka jeżdżąca na białym jednorożcu, żona Boruty i matka leśnych zwierząt. Pomogła Ordanowi opuścić bezludną Wyspę Niemnira.
Ea

Edmund Seven – pan na Bożej Łości, mąż Afrodyty, ojciec Urartu, Biruty i Inki. Jego pierwowzorem był zarówno mój dziadek ś. p. Edmundus ov Küjvis jak też ojciec rodziny z elementarza ,,Litery’’.

Emrok – królewicz ze Złotej Bani, któremu Ordan pouczony przez św. Gospę pomógł w walce z zielonym Čortem uzbrojonym w maczugę. Pierwowzorem królewicza Emroka był św. Emeryk.

Erik Syn Wiatru – nemijski żeglarz, który razem z Ordanem walczył na Morzu Amfitrionalnym przeciw ,,Czarnemu Lewiatanowi’’. Był to piracki okręt – widmo, którego załogę stanowiły Minotaury, kościotrupy, wąpierze i tygrysołaki. Ordan i Erik zatopili ,,Czarnego Lewiatana’’.

Galfimer – nemijski wojownik z kontynentalnego królestwa Angeln, który zasłynął z zabicia potwornego węża wurma. Uczynił to zakładając kolczastą zbroję, wokół której wąż się owinął. Galfimer zawarł braterstwo z Ordanem i współnie walczyli z innym wurmem, wielkości węża morskiego.



Gelena – piękna, miedzianowłosa córka Ordana i Tygrysiej Lilii. Strzelając z łuku obroniła Słońce przed chcącymi je zjeść smokiem i wilkiem. W nagrodę została królowa Słońca i zamieszkała na jego powierzchni w zamku Chwarsten. Miała siedmioro córek, z których każda nosiła imię Karena.



Gosia – szczecinianka, studentka prof. Schtroisemana. Sprowadzona przez niego do Cudomirii, prowadziła w Asarmacie badania nad Podkowcami – plemieniem ludzi z głowami nietoperzy podkowców. Ordan w tym czasie dbał o jej bezpieczeństwo. Na jej prośbę Ordan przybył do naszego świata gdzie walczył z pokemonami. Podziwiała Ordana i żałowała, że nie jest jego żoną i matką jego dzieci.



Św. Gospa – matka boga Isasa Masama. Na planecie Złydni spuszczając do złapania złoty łańcuch, uratowała Ordana zwiedzionego przez Drymotę z łoża, które zamieniło się w grób. Jej pierwowzorem była Maryja, w Medjugorje nazywana imieniem ,,Gospa’’.





Gwiazdor – rozdawca prezentów i ojciec pięknych boginek zviezdnic. Mieszkał na gwieździe Andares, w pałacu strzeżonym przez wilki i bucentaury. Ordan bronił jego królestwa przed najazdem diabła Farela, mieszkającego na planecie Merkuriusz.

Halina z Czarnobyla – 12 – letnia Ukrainka z naszego świata, sierota, którą Ordan obronił przed zmutowanymi potworami i zabrał do Cudomirii, gdzie została dwórką Tygrysiej Lilii.




Hattus – kotołak o długiej, brązowej sierści. Pomógł Ordanowi w walce z Lichem Jednookim. Swe imię otrzymał na cześć kotki Hatti rasy mainkoon.



Huangdi - cesarz Sinea, który odznaczył Ordana i bojemską wojowniczkę Radkę Orderem Smoka za pomoc w powstrzymaniu wód potopu zalewającego Sinea.



Inka – córka Edmunda i Afrodyty Sevenów, siostra Urartu i Biruty. Była małą, roztrzepaną dziewczynką o złotych włosach. Przyjaźniła się z kotem Pafosem. Nurkując w małym jeziorku w rodzinnej posiadłości spotkała na jego dnie dwóch braci ryjczaków, konia i dzika. Stworzenia te ugościły ją i każdego dnia Inka słuchała opowieści każdego z nich. Gdy po czterech dniach wróciła na powierzchnię, okazało się, że minął rok i wszyscy jej szukali.

Iova – mały chłopiec, który w czasie wesela swego brata, zajrzał do komórki I ujrzał tam ubranych na czarno katów, którzy wieszali ludzi. Owi kaci zamienili Iovę w wilka, lecz Ordan dzięki samowilskiemu zielu z Nieba odczarował go.

Izalina – wdowa po horodniczym, mieszkająca w siole Raduszki. Miała syna Florka, który pożarł całą żywność w wiosce i zapanował głód. Gdy zmarło, stara Lutona z Teutonatu rozbiła młotkiem urnę z prochami chłopca. Ordan pocieszał Izalinę, którą chłopi chcieli zlinczować. Zabrał ją z raduszek do klasztoru czernic w Barze, gdzie zaopiekowano się nią.

Kafra – bogini czczona w emiracie Frigaju ze stolicą w Iconium. Na jej prośbę, Ordan zabił człowieka – potwora Agdestisa. Jego genitalia zamieniły się w owoc granatu, który Kafra położyła sobie na łonie i poczęła syna, któremu nadała imię Ordan.

Kara – mati – piękna dziewczyna o skórze barwy czekolady, córka wodza z wyspy Ficium u wybrzeży Pacyfidy. Ordan ocalił ją przed ludożerczym drzewem. Wspólnie zabili dwugłowego cyklopa Buru – hata, po czym zabrali strzeżone przez niego skarby. Opuścili Ficium i udali się na wyspę Kinsey, gdzie Ordan zabił potwora, wraz ze śmiercią którego, zbudzili się z czarodziejskiego snu mieszkańcy wyspy. Ponieważ nie mieli władcy, Ordan ustanowił Kara – mati królową nad nimi.

Kilia i Sana – dwie siostry – królowe leśnej krainy Maradżan w Virmie. Ich tronów strzegły dasypusy. W czasie suszy, aby sprowadzić deszcz, młodsza z nich udawała się po kamiennych schodach na szczyt Wężowej Góry i trzykrotnie całowała w nos kobrę.

Koczatko – ośmionożny niedźwiedź polarny, władca wyspy Solipedii porośniętej przez żelazną trawę. Ugościł Ordana i polizawszy jego stopy i kopyta Ikony językiem, uczynił je odpornymi na żelazo. Solipedię zamieszkiwały jednonożne zwierzęta: owce, wielkie koguty, bociany i gęsi.

Kolf VII – król Zucerny ze stolicą w Kolfburgu, leżącej na kontynencie sarakeńskim. Zucerze; mieszkańcy Zucerny byli plemieniem nemijskim. Nosili kolorowe majtki i koszulki. Ordan pomógł Kolfowi VII w odparciu najazdu ordy Sowiczów.

Korłan z Vlandrii – marynarz służący na okręcie handlowym ,,Mannigfual’’ pod rozkazami kapitana Manaula Haschpenbena. ,,Mannigfual’’ był największym okrętem w całej Cudomirii; tak dużym jak piętnaście wielorybów. Ordan wszedł na jego pokład w Danicjum. U wybrzeży Czarnego Lądu, wbrew woli kapitana, Ordan i Korłan zeszli na ląd i bronili murzyńskiego królestwa Volty przed najazdem Dagomeju. Po powrocie do Danicjum, Korłan poślubił redunicę Ardrarę.

Krwawy Księżyc – żona Totil – olmeca, króla Jukatecji. Została porwana i uwięziona przez Rabinala, króla kondorów, lecz Ordan strzałą z łuku uwolnił ją z klatki. Jej imię zapożyczyłem z księgi ,,Popol vuh’’.

Kurasz – król Iranwedżu, któremu Ordan i królowa czarownic Małgorzata pomogli w obronie przed najazdem gauszydów i w walce z potworem Musz Pairiką. Pierwowzorem króla Kurasza był Cyrus I Wielki, król Persji.

Lesavica – piękna bogini władająca planetą Sylwią, wokół której krążyły trzy księżyce – Diana, Sylwan i Faun. Sylwię porastały nieprzebyte puszcze, podobne do Puszczy Białowieskiej, góry przypominające Tatry i morze podobne do Mórz Północnego i Czarnego. Planetę zamieszkiwali dzicy ludzie, ubrani w przepaski ze skór zwierzat, umiejący budować kamienne chaty.

Leśniuczenko Bogumir – dziadek trzystu wnuków, mieszkający z nimi w asarmackim Lesie Ciżyńskim, poświęconym wenedyjskiej bogini Cyzie. Jego wnuki, zwane Leśnymi Dziećmi, nosiły przepaski biodrowe, pióropusze, ozdoby z rogu i kości, oraz malowały się różnymi farbami. Dziadek i jego wnuki oszukali chcącego ich zjeść olbrzyma Palcoja, dając mu zamiast piwa własną urynę. Olbrzym zmarł z zatrucia.

Levan Filozof z Lvigradu – berserk, będący nauczycielem młodego Ordana. Dzięki królewskiemu znamieniu na swym ciele miał moc zamieniać się w lwa. Za zgodą Mokoszy i Stracimira, zabrał chłopca do położonej na odludziu szkoły dla junaków zwanej Domem Mężów. Jego pierwowzorem był mój katecheta, pan Andreus ov Leovishiner.

Lirica – małoletnia córka Gnejusza Rufusa, króla Albalonii. Służyły jej dwa wilki – biały i czarny. Uwolniła Ordana, którego ojciec niesłusznie uwięził pod zarzutem włóczęgostwa.

Lot z Orkanii – celetiński król wyspy położonej na północ od Kalidonu. Ordan wraz z rycerzami króla Artusa pomógł mu zwyciężyć morskie olbrzymy, które wygnały Lota z jego królestwa.

Loxeus – celetiński wojownik z wyspy Vurt. Kochał kapłankę i wojowniczkę Birhante. Ta jednak porzuciła go, ponieważ ją czymś uraził. Loxeus przyjął do swej drużyny Ordana i Amberusa. Cała drużyna broniła Vurtu przed atakiem smoków z wyspy Scath, płacąc za to śmiercią. Jednak Ordan i Loxeus przeżyli. Idąc przez mgły zaszli do Leśnego Domu, gdzie spotkali samotną druidkę, która uleczyła ich rany. Okazało się, że była nią Birhante, która przebaczyła Loxeusowi i znów byli razem.

Ludmiła – córka księcia Bożywoja z Błaszczewu, którą Ordan ocalił przed trójgłowym wężem.

Majda z Niżu – zapijaczony chłopski czarownik, z którego pomocą Ordan pokonał ukazujące się nad jeziorem duchy zbójów, które przybierały różne postaci i szkodziły ludziom. Jego pierwowzorem był Jakub Wędrowycz).




Małgorzata – królowa czarownic; córka Nikoły z Miropolis (Mochova). Jej rydwan ciągnęły czarne koty. Dowiedziała się o sławnych czynach Ordana, bawiąc na dworze cara Salomona Mądrego. Ruszyła w ślad za bohaterem, mając nadzieję, że ten zgodzi się ją poślubić. Wspólnie bronili królestwa Iranwedżu przed gauszydami. Te istoty, dotąd przyjazne ludziom, zostały zmuszone do walki przeciwko nim przez potwora Musz Pairikę, którego Magowie niechcący wywołali z Piekieł. W nagrodę za zabicie potwora, Ordan i Małorzata otrzymali od iranwedżyjskiego króla Kurasza winorośle ze złota i drogich kamieni, zaś gauszydy pomogły odbudować to co zniszczyły. W czasie balu wydanego przez Kurasza, Ordan odrzucił zaloty Małgorzaty, ponieważ kochał tylko Tygrysią Lilię. Królowa czarownic znienawidziła go z tego powodu i poprzysięgła zemstę. W Medistanie, Ordan zabił sinego, rogatego wilka; sługę Małgorzaty. Później obronił ją samą przed atakiem Merkuli – człowieka z głową hieny, uzbrojonego w cep i siekierę. Nastąpiło pojednanie; Małgorzata pogodziła się z tym, że serce Ordana należy do innej kobiety. Jej pierwowzorem była Małgorzata Nikołajewna.

Marakusz – chan Kizyłkamii, uwielbiający całymi dniami śnić, marzyć i słuchać cudownych opowieści. Wykorzystał to jego sługa, podstępny mag Keza ze Złotej Bani, który uwięził chana w Jaskini Snów, gdzie władca cały czas przeżywał na jawie swoje sny. W tym czasie czarownik objął władzę w Kizyłkamii. Na szczęście Ordan na prośbę jego córeczki, księżniczki Burulti, przywrócił mu władzę w państwie.




Maria d’Vranse – veretańska poetka grająca na harfie podczas uczt Conana IV. Wśród jej pieśni znalazła się opowieść o dobrym wilkołaku Bisclaverecie. Pierwowzorem poetki była Maria de France.

Maucius – wódz kun leśnych, który wspierał Ordana w czasie obrony grodu Poltoski oblężonej przed Bladina, króla Hunlandu. Po bitwie o Poltoskę, w czasie której część grodu spłonęła, kuny pomogły ludziom naprawić zniszczenia.

Maza – królowa plemienia wenedyjskich wojowniczek Kolic, żyjąca wiele wieków przed narodzinami Ordana. Powróciwszy z krainy boga Isasa Masama, ukazała się Ordanowi, aby pomóc mu w uwolnieniu sióstr Inki i Biruty z Mazowa – grodu ostatnich Kolic. Siostry żyły tam w luksusach, ale w odosobnieniu od wszystkich mężczyzn, których kochały.

Mestrom XII – faraon Kemetu, ojciec królewicza Razydesa i królewny Aidy. W czasie rejsu królewską barką po rzece Apisanie pokazał Ordanowi posągi swoich poprzedników, oraz piramidy – spichlerze. Te ostatnie kazał wybudować były niewolnik sprzedany przez braci; wezyr Jocius z Solimii.




Mikuła Sielaninowicz – wenedyjski heros, z pochodzenia prosty chłop, poległy w bitwie pod Gurczewem wiele wieków przed narodzinami Ordana. Ukazał mu się we śnie i powiedział jak zabić potworną łasicę Pastinacę.



Misena – księżna z Mosochu, której towarzyszył wielki, czarny pies Stróżan. Razem z Ordanem obroniła Cudomirię przed zniszczeneniem przez chana Wyrwibaja i przybyłego z naszego świata, fanatycznego pastora Maynarda Rostafinskiego.



Mitilena – córka kupca Bibosa z Gozdavy, która chciała zostać czarownicą, a zamieniła się w strzygę. Ojciec więził ją w piwnicy i pętał łańcuchami, które zrywała. Ocalili ją Ordan i kapłan Monkis, którzy udali się do piekła, by zniszczyć jej cyrograf.




Mokosza – wenedyjska bogini miłości, ziemi, deszczu, wegetacji i przędzenia wełny, żona Świętowita. Na jakiś czas wygnana przez męża z siedziby bogów, udała się na ziemię, gdzie w myśl zasady ,,quot licet Iovi non licet bovi’’ rozkochała w sobie prostego chłopa Stracimira z Asarmathu. W letni dzień ukazała mu się idąc przez pole, on zaś oddał jej pokłon i wziął za żonę. Była matką Ordana, który jako niemowlę pijąc jej mleko, otrzymał swą nadludzką siłę i wytrzymałość.

Monkis – kapłan, któremu Ordan pomagał wyrwać z piekła duszę Mitileny zamienionej w strzygę. Obaj udali się do piekła prowadzeni przez myszkę Chrobotkę, aby wydrzeć i zniszczyć cyrograf.



Mowiłł – przygarnięty przez żupana Meżeva chłopiec, wychowywany w asarmackiej puszczy przez dzikie zwierzęta. Chłopiec odziewał się w skórę swego wroga – rysia Svena Kireyena. Walczył maczugą i sztyletem z Hindu. Pomagały mu niedźwiedzie i wilki. Zawarł braterstwo krwi z Ordanem. Wspólnie walczyli z najazdem Swenów w bitwie pod Gołębiem. Po zakończeniu wojny ze Swenami, Mowiłł poślubił Misię – najmłodszą córkę żupana Meżeva. Jego pierwowzorem był Mowgli.



Nahid (Nagida) – kapłanka i królowa krainy kwitnącej Idan – Rajec; dziewicza matka herosa Rubina. Ordan dostał się do ich królestwa przez ścianą ognia na pustyni Taqla Mara – dan.




Nanuk – król białych niedźwiedzi, który gościł Ordana w lodowym zamku w polarnej krainie Nuntavat.

Naum – żeglarz z Mosochu. Ordan wyprawił się razem z nim statkiem po Byle Co, aby użyć go do ukręcenia bicza z piasku. Grabal – car wymyślił to zadanie dla Ordana pod wpływem wodnika Kołony.

Nelisław – garbaty chłopiec, przyjaciel Ordana z czasów dzieciństwa. Mały Ordan udał się sam do lasu, gdzie rosły dęby rodzące perły zamiast żołędzi. Gdy na uschłym drzewie o złotej gałęzi zobaczył pawia, poprosił go o proste plecy dla młodszego od siebie Nelisława. Jednak paw odmówił, w zamian przemieniając serca tych dokuczali chłopcu.




Nimfa – królewna z Orezmistanu, jeżdżąca na szarym jednorożcu. Ordan obronił ją przed potworem Leinem.

Nosal – dobry potwór z asarmackich gór Wyżu, olbrzym z głową nosorożca. Choć nie krzywdził ludzi, opowiadano o nim przerażające plotki z powodu jego groźnego wyglądu. Ordan wyruszył go zabić, lecz zasypała go śnieżyca. Nosal uratował Ordana i poczęstował go mięsem lamoterium. Obaj bohaterowie zaprzyjaźnili się. Nosal podzielił się z Ordanem swoim oddechem, ten zaś potroił jego moc. Wspólnie odnaleźli zaginione dzieci. Ordan zdementował plotki i nastąpiło pojednanie między olbrzymem a mieszkańcami wioski. Na pożegnanie obaj herosi wymienili się znakiem kras. Owa historia została zainspirowana jednym z odcinków kreskówki o → He – Manie.

Obłus ze Skifistanu – niegdyś wrogowie walczący przeciwko sobie na Kresach Asarmathu, pojednali się na dalekiej wyspie Hairam, gdzie wspólnie walczyli przeciwko przybyłemu z naszego świata dr. Mengele.

Olena – kronlandzka królewna wychowująca się w hibernijskim klasztorze św. Galmy na wyspie Tulii. Ordan uratował ją przed ognistym olbrzymem Surtem.




Ostara – królowa Wyspy Ostary na Morzu Sinym, która ugościła Ordana. W jej królestwie cały rok trwała Wielkanoc.

Ostrowił – syn króla Ordana i królowej Tygrysiej Lilii, następca tronu Asarmathu. Został królem, gdy jego rodzice udali się w wielką podróż do królestwa boga Isasa Masama.

Pantalejmon – świętobliwy anachoreta z hospodarstwa Czarnej Bogdanii, nękanej atakami jadowitych węży. Pustelnik poradził ustawić słup z miedzianym wężem, który leczył ukąszenia.




Perun – wenedyjski bóg burzy, władca bogów i ludzi, pogromca smoków i demonów. Przez Istów nazywany Perkunem. Jego bronią był piorun, ptakiem – orzeł, a drzewem – dąb. Miał żonę Perperunę Dodolę, synów – Jeźdźców Ognistego Pioruna i córkę – boginię Kurko. Sprawował pieczę nad wszystkimi wojownikami Wenedów, w tym nad Ordanem, któremu pomógł wyrwać się ze zgubnego snu zesłanego przez La Belle Dame Sans Merci.

Petrysław – car wenedyjskiej krainy Kazalaru ze stolicą w Bołgarze. Prosił Wielkiego Ageja o lato trwające cały rok. W konsekwencji rozpleniły się gady i płazy. Sam Żabi Car chciał poślubić carską córkę, Petrysę i oblegał Bołgar z wielką armią. Jednak Żabiego Cara zabił Ordan, zaś wielką armię gadów i płazów przetrzebiły nagły mróz i śnieg.

Posten – kapłan – egzorcysta, który zwyciężył czarownika Haryja, wbijając mu w serce róg jednorożca.




Pretfic – wojewoda kijowiecki, z którym Ordan odpierał ataki Czarnej Ordy na Niż. Byli to Tartarowie (cudomirski odpowiednik Tatarów) ubierający się na czarno i malujący swe żółte twarze sadzą. Pretfic wbrew protestom Ordana pozabijał kobiety i dzieci należące do Czarnej Ordy, czym skłonił ją do opuszczenia Niżu. Ów czyn poróżnił Ordana z Pretficem, bowiem Ordan nigdy nie krzywdził niewinnych, ani bezbronnych, podczas gdy Pretfic tłumaczył swój postępek wyższą koniecznością. Pierwowzorem tej postaci był rzeczywiście żyjący człowiek, o którym traktuje poniższy cytat:

,,W roku 1540, nic się u nas znacznego natenczas nie działo, tak, że i drugiego roku, tylko co Tatarowie wtargnęli do Rusi miesiąca marca, wielkie szkody około Winnice poczynili. Bernat Pretwic starosta barski, pamięci od nas wszech Polaków godny, puścił się po nich trochą Kozaków a Czeremiszów, przyszedł aż pod Oczaków, obaczył, ono ludzie one w okręty przedawać w niewolę posłano do Kafy, płakał patrząc na nie, mówiąc: Bych mógł chętniebych was ratował, wszakoż się tego znacznie pomścił, gdy tatarskie żony i dzieci posiekł, potopił, tak iż jako szczenięta na wodę uciekając tonęły, drugie Czeremiszowie strzelali na wodzie jako kaczki, plon ludzi i dobytki swoje nazad pobrał, i wiele dzieci i żon tatarskich; takoż i na drugi rok uczynił. Tak to Kozacy o nim powiadają, że jako jeno zajechał na Podole, miał z pogany przez siedemdziesiąt bitew zawsze wygranych, umarł starostą trębowelskim, zostawił z Zawadzką syna jednego, i córkę Chodorowską. [...]’’ – Bartosz Paprocki ,,Herby’’.

Psentufis – nomarcha jednego z okręgów w Kemecie. Na jego prośbę Ordan zabił potwory Sachmet i Saranguma.




Rogasz – rogaty skrzat dający skłóconym małżonkom złote pierścienie, mające moc godzenia ich. Ordan na prośbę skrzata pozbawił go rogów – efektu złych czarów, odcinając je mieczem. Postać owego skrzata wziąłem z rysunku Michaiła Bułhakowa, na którym Rogasz niósł w ustach pierścionek dla Lubow Jewgieniewnej.

Rogomir – syn wodza leśnych ludzi, któremu Ordan pomagał w walce z solimską czarownicą Efraimią. Rogomir strzelał do niej z łuku, lecz nie mógł zabić. Został wysłany czarami do naszego świata. Efraimia powiedziała szydząc, że jej życie jest w ogniu, w jajku, w kaczce, pływającej po górskim jeziorku. Ordan odnalazł ogień i zgasił go, a wraz ze śmiercią czarownicy zniweczone zostały jej czary. Rogomir wrócił do Cudomirii.

Rubin – władca rajskiej krainy Idan – Rajec oddzielonej ścianą ognia od pustyni Taqla Mara – dan. W czasie uczty przepowiedział Ordanowi kres tułaczki i ślub z Tygrysią Lilią.

Rysza – następca tronu Rysian, czyli plemienia ludzi z głowami rysiów. Ich stolicą był Ynańsk, gdzie Ordan wyłowił strzeżone przez krokodyla srebrne krzesło z jeziora Ynańska Lykanus. Pierwowzorem Ynańska było Ińsko w Polsce.



Salomon Mądry – car Solimii, mędrzec i czarodziej, ceniony na całym świecie znawca licznych tajemnic przyrody martwej i ożywionej, medycyny, literatury, filozofii, historii, alchemii, architektury, astronomii i techniki. Rozumiał mowę zwierząt. Układał przysłowia i napisał podręcznik magii ,,Klucz Salomona’’. Posiadał latający dywan, na którym podróżował z całym dworem, oraz potężną armię. Znał czterdzieści języków w mowie i piśmie. Słynął z bogactwa, posiadania siedmiuset żon, budowania z wielkim rozmachem pałaców, świątyń, dróg, mostów, twierdz obronnych... Urodził się z prawdziwą gwiazdą na czole, mającą siedem promieni. Jego pierwowzorem był biblijny król Salomon.

Samatri – królowa lądu Terra Java. Wyglądała jak młoda i piękna Aborygenka, nosząca wiele złotych ozdób. Gościła Ordana na swym dworze. Do polowań używała złocistych tygrysów z Ques i tygrysów z wyspy Mauar – roa. Łowczy Upitim z wyspiarskiego plemienia Mauar, opowiedział jak jego rodacy wykorzystywali owe tygrysy do polowań na moa. Sfora tygrysów, ponosząc wielkie straty zabiła ośmiometrowego, zielonego warana mahalat (megalanię). Ordan wbrew woli królowej dobił warana ciosem maczugi. Po raz sprzeciwił się jej, gdy tygrysy miały polować na Yovie – plemię rudych małpoludów o wystających zębach. Na prośbę królowej, Ordan wyzwolił jej królestwo od wielkiego jak słoń pająka Atraxa.

Samson z Samas – stary wojownik z zakonu Zagończyków, pochodzący z wielkiego, asarmackiego portu na Wyspie Eleuteryjskiej na Morzu Ciemnym (Asarmath miał dostęp do dwóch mórz: Amfitrionalnego na północy i Ciemnego na południu). Zgłosił się na ochotnika do przyniesienia głowy chana Banaj – kuczuka, władcy Płowców, najeżdżających Niż, jednak z racji sędziwego wieku, jego kandydatura została odrzucona i wypełnić misję wyruszył Ordan. Jego pierwowzorem był Samson Samosnowicz z ruskich bylin.

Sapava z Łukomorja – wenedyjska księżna. Na jej prośbę Ordan złowił i pozbawił rogu czarnego jednorożca, który napadał ludzi, niszczył uprawy i pożerał białe jednorożce.

Sefora – piękna, czarnowłosa i czarnooka królewna, córka Besaraba, króla Oltenu. Ordan ocalił ją z niewoli Stana, księcia wąpierzy.




Selene – bogini Księżyca, córka lunarnego boga Wielkiego Chorsa. W kosmosie Ordan uwolnił ją z niewoli Eszczurejczyków – przypominających szczury kosmitów z planetoidy Eszczurei, za co otrzymał w nagrodę magiczną tarczę ozdobioną półksiężycem.

Sigrimelda – córka Valemona, króla Urvegii. Uwodził ją zły czarownik Freston, zabity przez Ordana.




Skarbnik – wenedyjski bóg kopalni. Ordan i Urartu w kopalni węgla w Silingii grali ze Skarbnikiem i jego dworem w oczko w czasie zwiedzania podziemi.

Slavkenburgius Joxeus – mistrz wszechnauk z Akademii Karolińskiej w Vatrogradzie, założonej przez Karola Lwa, króla Bojemy. Przebywał w grodzie Horodziwiu na Niżu w czasie oblężenia przez Różaną Ordą i pomagał bronić miasta za pomocą czarów i machin bojowych. Nazwisko ,,Slavkenburgius’’ wymyślił w XX wieku, brytyjski filozof Bertrand Russell.

Sonaya Malarka – córka żmija Grabal – cara, siostra Tygrysiej Lilii. Była piękną dziewicą o długich, jasnobrązowych, lekko kręconych włosach. Zabłądziwszy w lesie otrzymała od bogini Dziewanny dar malowania żywych istot (jej obrazy ożywały). Żarliwie kochała swoją siostrę, Ordan budził w jej sercu niekłamny podziw.

Sonia – ptica – wenedyjska szamanka, która pod postacią dziewczyny – ptaka pomogła Ordanowi dostać się na wschód, po krew i wątrobę cara Ognistej Tarczy.

Stracimir – asarmacki chłop ze stepowego plemienia Ordanów, mieszkający na podgrodziu Brustaborga. Poślubiwszy boginię Mokoszę stał się ojcem Ordana. Gdy umarł, Doktor Gotard uwięził jego duszę w  Sanatorium Pod Klepsydrą, lecz Ordan uwolnił ją.




Su – ko – tien i jego syn Su – ko – taj – para Sinantropów (Dzikich Ludzi z Sinea); byli to ludożercy żyjący w konflikcie z Sineańczykami. Ordan uratował małego Su – ko – taja przed wpadnięciem w przepaść. Jego ojciec jeździł rydwanem zaprzężonym w białe niedźwiedzie z Sinea (nie mylić z niedźwiedziami polarnymi).

Sylwia – leśna rusałka w zielonej sukni, którą Ordan obronił przed potworem Żmą.



Tahan – wódz Białych Plam, jednego z plemion Skraelingów. Skraelingowie mieli miedzianą skórę i długie, czarne włosy. Odziewali się w przepaski biodrowe, zaś na uroczyste okazje zakładali pióropusze i malowali skórę. Żyli z łowów, rybołóstwa i zbieractwa, oraz z upraw kukurydzy. Białe Plamy jako barw wojennych używało białych kropek. Ordan pomógł Tahanowi uwolnić żonę i dzieci z niewoli Vinlandczyków. Do wymyślenia plemienia Białych Plam zainspirowała mnie pani Okiena ov Hrosanta, która gdy powiedziałem jej o ,,Encyklopedii ‘Białych Plam’’’, myślała, że chodzi o ... plemię indiańskie.




Tatra – wenedyjska bogini gór, której ośrodkiem kultu był Toreń w asarmackich górach Wyżu. Z jej pomocą Ordan zwyciężył smoka Gadzika.




Tohevanka – wojownik i myśliwy z plemienia Arvad – Asaki, zamieszkującego wyspę Neber – Asaki. Ową wyspę zamieszkiwały plemiona dzikich, półnagich ludzi, odzianych w przepaski ze skór zwierząt, którzy polowali na mamuty i bizony. Ordan został przyjęty do plemienia Arvad – Asaki. Przebył krwawy rytuał Tańca Słońca i otrzymał imię Ognisty Piorun. Za pomoc w obronie przed najazdem ludożerczych Tainów, plemiona Neber – Asaki chciały obwołać Ordana swym królem, lecz ten przekazał Królewską Włócznię Tohevance i udał się w dalszą drogę. Imię Tohevanka zaczerpnąłem z trylogii ,,Złoto Gór Czarnych’’ Alfreda i Krystyny Szklarskich.




Tomoza – kappa z Naponu służąca wojowniczce Borborze Luszyńskiej z Asarmathu. Ordan pomógł kappie uwolnić jej panią z niewoli Adolfa VII Giselsohna, króla Teutonatu.

Totil – olmec – król Jukatecji, którego żonę, Krwawy Księżyc, uwięził Rabinal, król kondorów. Totil – olmec udawał dentystę, chcącego wyleczyć dziób Rabinala, podczas gdy Ordan strzałą z łuku uwolnił królową z klatki.




Twardosław – asarmacki czarownik, którego Ordan spotkał na Księżycu (dostał się tam na grzbiecie Ikony). Mieszkał tam razem z Płanetnikami, których był królem, zaś gdy chciał się dowiedzieć co się dzieje na Tellusie, spuszczał na nitce pajączka do asarmackiego grodu Caroduny skąd pochodził. Jego pierwowzorem był Pan Twardowski.




Tygrysia Lilia - piękna córka żmija Grabal – cara, namiestnika wyspy Jumme i wybranka serca Ordana. Była polanicą ze Szkoły Dziewic. Dostała się tam wciągnięta przez tęczę. Miała wytatuowane dwa skrzyżowane miecze, zaś na szyi nosiła zatopioną w bursztynie złotą rybkę zmieniającą barwy. Kolor złoty symbolizował szczęście, czerwony – czyjąś śmierć, zaś czerń – zagładę kraju. Przebywała na dworach Wiosny i Lata razem z zaprzyjaźnionymi rusałkami. W pojedynku zabiła rycerza – rozbójnika pieczętującego się herbem Rogate Serce, który nie pozwalał mieszkańcom Gardzicy opuszczać grodu. Ordan poznał ją na balu na zamku Chojnosty, wydanym przez Dobromira VII Rudego, króla Asarmathu. Zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia, lecz ojciec polanicy, Grabal – car był temu więcej niż niechętny i nieraz wystawiał ich miłość na bardzo ciężką próbę.
Kiedy Tygrysia Lilia i jej siostra Sonaya Malarka zaraziły się w czasie zarazy dżumy, opiekując się chorymi, Ordan szukając dla nich lekarstwa zabrał koszulkę księżnej Silimirze, kąpiącej się pod postacią łabędzicy. Ta w zamian za odzyskanie koszulki, powiedziała, że leku dla chorych może udzielić król Kolec, mieszkający na mroźnym końcu świata. Ordan udał się doń, przechodząc przez złote i eburnowe wrota w krainie Samaristan ze stolicą w Sebaste. Król Kolec wyznaczył Ordanowi osiem prób, takich jak uzbieranie na paznokciu wiadra wody, policzenie liści w lesie, w czym pomogły bohaterowi ptaki, walka ze stadem Szkieletohien itd. Po ich spełnieniu, król zgodził się udzielić bohaterowi cudownego leku. Ordan wrócił do Asarmathu przez bramę w królestwie Ti – muthi. Tymczasem Tygrysia Lilia zdążyła umrzeć na zarazę, pogrążając Grabal – cara w smutku. Ordan udał się wówczas przez wrota w dębie Baublis do Nawi, gdzie za pośrednictwem swej matki Mokoszy, wyprosił u Welesa, ożywienie kochanki. W zamian za nią musiał jednak złożyć na ołtarzu Welesa dań ze swojego ciała i krwi. Choć oddał się cały na ofiarę, okazała się niewystarczająca. Zamiast Ordana na ołtarzu został zabity biały jeleń, pod którego postacią ukrywał się bóg Isas Masam, dzięki któremu kochankowie mogli wrócić do świata żywych.
Kiedy umarła Ordan kazał się pochować razem z nią wewnątrz kurhanu. Uzbrojony w kleszcze zwyciężył olbrzymiego węża o wielkich kłach i zmusił go do dostarczenia żywej wody. Wąż kazał Ordanowi uderzyć w porcelanowy dzwon, aby ożywić żonę. Gdy bohater to uczynił, nastąpiło trzęsienie ziemi. Tygrysia Lilia obudziła się do życia, lecz kurhan zapadł się pod ziemią. Ordan zdążył ukarać węża ścięciem głowy za podstęp.

Urartu – syn Edmunda i Afrodyty Sevenów, brat Biruty i Inki, dziedzic majątku Boża Łość. Przyjaźnił się z psem Asem. Uwięziony przez wielkie rogate szczury, pracował dla nich jako flisak, spławiający żywność podziemną rzeką, aż wykupił go Ordan. Bohaterowie spotkali wije – wyznawców bogini Ereszkigal, składających jej w ofierze ludzi, spotkali w kopalni soli w Vilicy boginię Bieliczkę i grali w oczko z bogiem Skarbnikiem w kopalni węgla w Silingii. Urartu ocalił życie Ordana przed potworem Szarlejem. Obaj junacy wyszli na powierzchnię przez taljański wulkan Vasivius, wcześniej zabijając jego władcę Gorzad – cara, który chciał ich zatrzymać w swoim carstwie. Po latach dorosły już Urartu odczarował piękną dziewczynę, zaklętą w żmiję. Przybierała różne postaci, aż Urartu wyrwał jej z pyska pęk kluczy, w ten sposób zdejmując czar. Kiedy zbierała pióra złotych żurawi i pawi z Caroduny, w jej suknię zaplątał się złoty pierścionek. Po tym zdarzeniu poślubiła swego wybawcę. Imię bohatera wywodzi się od starożytnego królestwa na terenach dziesiejszej Armenii.




Valemon – król Urvegii. Ordan został przeniesiony do tego królestwa mocą czarów braci von Ath, lecz król Valemon udzielił mu schronienia. Ordan służył Valemonowi tępiąc smoki, trolle, olbrzymy i rozbójników. Ocalił jego córkę Sigrimeldę od złych czarów czarownika Frestona i przyprowadził ją z powrotem do ojca. Valemon dał Ordanowi statek, aby ten mógł powrócić do Asarmathu.

Vivor i Rani – młodzieniec i dziewczyna z wyspy Kazuarii (Isla de La Mala Gente). Należeli do plemienia Tanarów, płacącego dań cesarstwu Jeźdźców na Kazuarach. Mieli być złożeni w ofierze i zjedzeni; Rani w tym celu została wielokrotnie zgwałcona, lecz na szczęście Ordan obronił ich przed śmiercią i zabrał ze sobą do Asarmathu. Niestety Vivor i Rani zmarli w ojczyźnie Ordana, zaś bogini Dziewanna zamieniła ich w czerwone kwiaty. Gwoli ciekawostki: imię Vivor było imieniem rzeczywiście istniejącego Papuasa, którego spotkał Jared Diammond w czasie pobytu na Nowej Gwinei.

Wasiutko – ataman asarmackich Kozaków z Niżu, dowodzący obroną grodu Horodziwia przed atakiem Różanej Ordy. Jego pierwowzorem był Wojciech Wasiutyński.

Wietr – jeden z wenedyjskich bogów wiatru, sługa Pochwista – Strzyboga. Ruszając wąsami sprawiał, że wiał wiatr. Poprosił Ordana, by odciął mu jedną połówkę wąsa, dzięki czemu wiejący wiatr stał się znośny dla ludzi. Wietr opowiedział Ordanowi o Starym Dmuchaczu z Rosi, który dmuchał przez zęby. Gdyby dmuchał całymi ustami, góry zrównałyby się z dolinami i nastąpiłby koniec świata.

Wirgiliusz – król asarmackiego plemienia Kaszabów i ojciec stu książąt i księżniczek. Razem ze swymi dziećmi mieszkał w zamku z nefrytu i bursztynu w okolicach grodu Lemberk. Jego pierwowzorami był zarówno król kaszubski – postać z kaszubskiego folkloru, jak też ojciec Wirgiliusz z polskiej piosenki dla dzieci.

Wiszek – syn bogatego kupca z Brustaborga. Miał na szyi złoty łańcuch i spotkał wielkiego, czarnego psa, który przedstawił się jako Utros i zagroził, że zabierze kupca i ukochaną przezeń Stazję, dziewczynę z ludu ,,głęboko pod korzenie Wielkiego Dębu’’. Ordan obronił kupca i dostał odeń w podzięce złoty łańcuch, który złożył w darze Tygrysiej Lilii. Pierwowzorem Wiszka był szczeciński kupiec Wyszak z XI wieku, współczesny św. Ottonowi z Bambergu.


Yalana – zielona kobieta z czułkami, którą Ordan znalazł śniącą koszmary na planecie Yoguth, gdzie rosły wielkie, halucynogenne i usypiające grzyby. Pochodziła z planety Kolszan, gdzie tyran Kasiripiel skazał ją na śmierć za pomoc rasie skazanej na wyniszczenie. Po Yalanę przybył jej syn Laidaik, aby wykonać na swej matce wyrok śmierci. Ordan zabił wyrodnego syna i na grzbiecie Ikony zabrał śpiącą kosmitkę na planetę Fosforus, gdzie zaopiekowały się nią bóstwa elsynorskie i taljańskie. Pierwowzorem planety Yoguth było Yuggoth.




Żółwiosmok – błotny gad z Vietmanii, przypominający sineańskiego smoka mającego skorupę żółwia. Przyjazny wobec ludzi. Proponował Ordanowi swoje córki – rusałki za żony, lecz heros odmówił.


poniedziałek, 3 czerwca 2013

Tur Tor

,, [...] Ostrowidz I był astronomem, który imieniem Deneba nazwał odkrytą przez siebie gwiazdę’’ - ,,Gesta hybridorum’’.


Uralisław syn Dona był ojcem Ryszy, pogromcy Czudy – Judy. Rysza spłodził Rysia I, ten zaś Drzewodrapa, Rysia II, ojca królowej Rokitki, macierzy Białego Rysia, ojca królowej Ravy, na której skończyła się dynastia. Po jej śmierci nad Lynxami zaczęli panować królowie wybierani przez poddanych. Byli to Wydrzyc z Oxlandu, Ryś III, Foczyc z Oxlandu, Beldonek, Kietlicz Weteran – rzekomy uczestnik powstania Gerlacha, Viran przez Polaków zwany Wartem, Odiran przez Polaków zwany Odrzanem, królowa Visana, Borowy, Czarnouch z plemienia Czarnych Uszu, Ryś IV, Drzewołaz, Hrybun z Białej Wieży, Boruń, Lesavik I, Laskowik, Lesavik II, Skakun z plemienia Czarnych Uszu, potrafiący złapać dudka w locie, Rysiobiał i Ostrowidz I, bohater niniejszej historii.

*
Król Ostrowidz I udał się na łowy do pewnej krainy na północy, która w erze jedenastej otrzymała nazwę Nürt, na cześć króla Nurtusa I, syna Wiła Sławicza. Potężny łoś spokojnie przechadzał się pod wysokim jesionem, nie przeczuwając nic złego. Wtem coś miękko spadło na jego grzbiet i obaliło. Był to władca Lynxów i odkrywca gwiazdy Deneba. Miał zielony płaszcz a na obnażonych rękach i nogach wymalowane zielone i czarne plamy. Ostrowidz zatopił w ciele zwierza czarne szpony, takie same, w jakie są uzbrojone orły czy sokoły, po czym w mig przegryzł mu gardło. Ozdobiona okazałym porożem głowa została odgryziona, a później po obraniu z mięsa, skóry, oczu, mózgu i uszu, powieszona na gałęzi jako ofiara dla Boruty. Każdy Lynx przed zabiciem jakiegokolwiek zwierzęcia, niczym chłopi z Pawlaczycy, publicznie ogłaszał je swouim wrogiem. Teraz łoś piekł się na ognisku, na żer dla króla i jego drużyny. Opuszczając sioło stołeczne, ludzie – rysie zabrali ze sobą grajka, a był nim serwal z Rajku (Afryki).

,,Serwal to mały kot o cętkowanym, ewentualnie czarnym futrze, średnim ogonie i ogromnych uszach’’ – Kosa Owinniczew ,,Animalistyka’’.

Cętkowany zwierzak siedział przy ognisku trzymając lirę. Jakiś Lynx popijając mięso miodem rzekł:
- A ja jakoś nie wierzę, że król Kietlicz Weteran był tym samym Kietliczem, który w poprzedniej erze pomógł drużynie Gerlacha zejść ze Szklanej Góry. Żaden Rysianin nie żyje tak długo! – panujący nastrój był pogodny. Król Ostrowidz poprosił o coś.
- Drogi mistrzu Otocjano z Dalekiego Południa – serwal zastrzygł uszami – zechciej uradować nasze zakończone pędzelkami uszy i serca jakąś balladą – cętkowany rybałt na chwilę zwrócił swe myśli w stronę Gołębi Dziewańskich; nosicieli natchnienia, a następnie trącając aksamitną łapą struny liry począł wdzięcznie mruczeć:



,,Na rajeckiej ziemi, tam gdzie Nilus płynie, tam gdzie Nandia stoi, tam gdzie żyją słonie; zwierząt hufce zachodziły w głowę, czy ich królem jest lew czy lampart, lubartem zwany. Lew, Pan z Wielką Głową, Zamęt Budzący, toczył spór z lewartem o skórze jak niebo gwiazdami usianej. Zapaśnicy byli siebie godni – w kły i pazury jak smoki uzbrojeni; szybcy, zwinni, postrach zwierząt, a na ich wojnę patrzyło całe Południe. Raz lew wdarł się w pantery ziemne siedziby, myśląc, że z boju ostatniego zwyciężcą wyjdzie. Jakże się omylił! W tunelu utknął, a mniejszy odeń leopard był nad lwem górą...’’


Gdy Lynxowie pożarli łosia, do ostatniej kropli szpiku, znów ruszyli na łów, gdy tymczasem sycery zabrakło...
Ostrowidz I uzbrojony w posrebrzany łuk, skradał się przez knieje wraz z towarzyszami Hałaburdą, Pardelem i Tukulti – sahelem z afrykańskiego plemienia Bastów, czyli ludzi o głowach kotów z Nubii. Ich oczom ukazał się pasący tur, z którego mogliby urządzić ucztę na co najmniej trzy tygodnie. Król napiął łuk, gdy wtem jakiś patyk pękł pod stopą jednego z łowców. Tur zaryczał i podbiegł w ich stronę. Wycelowane były w niego strzały króla, Hałaburdy, Pardela i dziryt Tukulti – sahela. Wtem zdarzyła się rzecz niesłychana.
- Cóż ci zrobiłem, ty, który z zabijania robisz zabawę, że chcesz mnie uśmiercić? – zapytał się tur, a myśliwi odłożyli broń. – Nie jesteście chyba tutejsi?
- Jam Ostrowidz I, syn Gałsztoda, król Lynxów – przedstawił się władca – a wasza godność zwierzu?
- Jestem Tor, syn Bubalosa; tur jak widzisz. Liczę sobie wiele wiosen i mam jakieś doświadczenie. Kiedyś byłem przewodnikiem stada – na te słowa bast wpadł na pewein pomysł.
- Czy możesz turze zapoznać nas z krowami z tego stada? Nie zrobimy krzywdy, ani im ani tobie – Tor się zgodził i przyprowadził mleczne krowy do obozu łowców. Lynxowie pobrali ich mleko, zmieszali z miodem świeżo wydobytym z barci i leśnymi owocami, komponując wspaniały deser. Ostrowidz I zaniechał pomysłu zabijania Tora, a nawet czując doń sympatię zawarł z nim przymierze. ,,Odtąd będziemy sobie pomagać i chronić przed wrogami i jeśli kłamiemy, niech zginiemy od włąsnych rogów i kopyt, od własnych zębów, pazurów i broni; niech nas Weles wyzłoci i będziemy złoci jak złoto’’ – następnie odbyła się uczta, w czasie której Tor zjadł wiele siana, buczyny i buraków. Owa przyjaźń Lynxa i tura miała się stać najsłynniejszą w erze siódmej...
Król spał, gdy Tor trącił go mokrym pyskiem.
- Zbudź się Ostrowidzu! – rzekł.
- Dla jakiej przyczyny? – burknął Lynx, a była jeszcze noc.
- Jak się zbudzisz, zdobędziesz oręż jakiego nie mieli nawet Uralisław i Rysza; dzięki któremu twe imię przetrwa w pieśni z powodu czynów jakich możesz nim dokonać.
- Jak tak, to prowadź turze – rzekł Ostrowidz i ziewając ruszył za przyjacielem. Tur Tor prowadził go przez puszczę, przez rzeki i strumienie, przez góry, którymi władał Arktur – Enk o postaci burego niedźwiedzia... Świtało już gdy zatrzymali się u stóp wierchu z kryształu. Promień Słońca padł na kryształową górę i odsłonił dziwny kształt zatopiony w krysztale.
- Czymś podobnym, za króla Ryszy walczył niedźwiedź Wiaczesław, ale ten młot jest, zdaje się, szczerozłoty.
- Jest twój władco Lynxów – rzekł tur i przyklęknął.
Wielka była radość króla, składającego dzięki Borucie i Dziewannie i ściskającego Tora, ale pozostała jedna niesłychana trudność: jak wydobyć złoty młot z kryształowej skały?
- Tu nie pomoże oręż, rogi, kopyta, ni pazury – rzekł tur. – Spójrz co masz na palcu! – Ostrowidz spojrzał i ujrzał pamiątkę rodzinną: złoty pierścień ozdobiony czerwonym diamentem w kształcie serca. Dobrze Czytelnik przeczytał; nie rubinem. Kamień ten wydobyły mrówki wielkości ludzi, na ziemi, która później na cześć królowej rusałek Bharatieny otrzymała nazwę ,,Bharacja’’. Ostrowidz z nauk krasnoludka, mistrza Piędzimężyka wiedział, że diament jest najtwradaszym z kamieni i może nawet przecinać inne minerały. Zresztą to Piędzimężyk obudził w nim miłość do ,,świateł płonących na niebie’’. Król począł ciąć kryształ diamentem w kształcie serca, aż wreszcie wydobył młot z góry, która zawaliła się. Złoty młot był tak ciężki, że nawet niedźwiedź Wiaczesław miałby kłopot z udźwignięciem go, jednak Lynxowie przewyższali siłą niedźwiedzie (według słowiańskich kmieci niedźwiedź potrafił pokonać Čorta). Ostrowidz zatknął młot za pas, wsiadł na tura i popędził w stronę obozu, a było już rano. W obozie od godziny piątej panował frasunek; bo król i Tor znikli jak kamfora. Trwały poszukiwania z wypytywaniem leśnych istot, snuły się najdziwniejsze domysły, a tu władca i jego przyjaciel zjawili się rozpromienieni i do tego z pięknym, złotym orężem.
- Wybaczcie nie powinienem was tak zostawiać – rzekł król naprawdę żałując.
- Skąd wzięliście panie taki młot? – spytał Pardel.- Czy to prawdziwe złoto?
- prawdziwe, bo ciężkie jak ten łoś, którego ostatnio zagryzłem – następnie opowiedział jak go zdobył, a sława jego i Tora wzrosła znacznie wśród drużyny. Łowcy niedługo po tym wydarzeniu opuścili ziemie późniejszego Nürtu i razem z budzącym podziw złotym młotem i sędziwym turem Torem wrócili do sioła stołecznego Ynańska. Tor z racji swej mądrości i doświadczenia został doradcą króla i zamieszkał w lesie przylegającym do osady. Wielka była ich przyjaźń, a nadchodzące zdarzenia miały poddać ją próbie niby ogień złotnika...



*
Król nie rozstawał się z młotem; nosił go zawsze u pasa, a posłowie z plemion Zajęczan i Żbiczan, Bastów i Czarnych Uszu, Centaurów i satyrów, Płanetników i krasnoludków, okazując mu poważanie, z czcią całowali jego złoty oręż. Zdążył nim nawet ubić smoka i różne latające dziwadła jak wielkie wrony o błoniastych skrzydłach, płonącą miotłę i pochodnię, worełę, czyli hydrę powietrzną, rój czarno ubranych ludzików zionących miazmatami, a młot zawsze powracał do niego. Jednak tego poranka nie znalazł go przy sobie i stropił się bardzo. Rycząc jak ranny żubr wypytywał domowników i bożęta, ale nie znalazł winnych i przeprosił. Bliski płaczu zasiegnął rady tura – doradcy przybranego złotym łańcuchem, ale i ten nałamał swą rogatą głowę. Żałośnie rycząc wśród drzew, błagał o pomoc Ageja i Enków, a także usiłował pocieszyć króla, opowiadając kojące serce opowieści z lasów Północy. Wojownicy z dworskiej drużyny szukali złotego młota w całym Ynańsku i okolicach, wydry i żaby szukały w głębinach Ynańska Lykanus, lecz daremne były ich trudy. Ostrowidz mimo ogromu swego frasunku, nie zaniedbywał rozsądzania sporów, obrony poddanych przed sługami smoka Rykara, przyjmowania posłów z innych szczepów. Razem ze swym turem zaczął już godzić się ze stratą – wszak to kawał złota, a Lynxowie nie byli chciwi jak ludzie. Na grzbiecie Tora objeżdżał sioło stołeczne, gdy wtem z pobliskiego drzewa zleciał doń orzeł, trzymający ozdobną buławę w szponach.
- Nie trapcie się! – zawołał. – Rychło odzyskacie drogocenny młot!
- Muuu! Kimże jesteś, że o tym wiesz? – zdziwił się Tor.
- Jestem Tajaz z północnych gór, gdzie włodarzy Arktur, ale złorzyłem homagium białemu orłu Tinezowi, królowi ptaków. Ten piernacz – wskazał buławę – pochodzi od niego – wtem buława przemówiła: ,,Agej jest najwyższym dobrem, a Rykar zbuntowanym stworzeniem’’. – Od pana Tineza wiem gdzie jest złoty młot – po tych słowach usiadł na pięści.
- Mów! – rozkazał Ostrowidz.
- Twój młot, królu, porwało Licho, u nas na Północy nazywane ,,Loki’’ – Lynxowie odważniejsi od najodważniejszych ludzi zamarli słysząc to, bowiem Licho to groźny Čort o ludzkim tułowiu i kończynach, głowie komarzycy i skrzydłach z kości. – Złoty oręż znajduje się teraz gdzieś w pobliżu Szklanej Góry, na której ongiś Gerlach chronił się przed Latavcem, a droga wiedzie przez bagna, gdzie grasuje Komarnica – królowa komarów. Młota strzegą dwa ogromne węże. Mogę być waszym przewodnikiem – zakończył orzeł.
- Uralisław zwyciężył Latavca, Rysza zabił Czudę – Judę jego własnymi rogami - po chwili namysłu rzekł król. – Jeśli Agej i przeczysta Dziewanna pozwolą, mogę być narzędziem ich triumfu nad straszliwym Lichem. Kto chce do mnie dołączyć? – mężne słowa króla wyzwoliły burzę oklasków.
Stary Zajęczanin Jarmuż przygotował mapę, a na wyprawę pod lazurowym sztandarem z białą głową rysia w koronie stawili się: przewodnik – orzeł Tajaz; sługa Tineza, tur Tor – wierny przyjaciel i doradca króla, Lynxowie: Pardel, Hałaburda, Ostromir, Ryczymir, Kolvica, rzezikrów i wyborny rybałt; serwal Otocjano z Dalekiego Południa, po którym nikt nie spodziewał się takiej odwagi. Opuszczając Ynańsk, król wyznaczył na swego następcę znanego z mądrych rad puchacza Modraka. Zgodnie z mapą Jarmuża drużyna wyruszyła na wschód i południe, a Licho obserwując ich z czeluści Čortieńska piętrzyło przeszkody. Uczestnicy wyprawy rozłożyli się obozem na śródleśnej polanie pod rozłożystym dębem. Wedle mapy byli coraz bliżej celu, a panujący nastrój był pogodny. Tor leżał i przeżuwał trawę, a serwal z Rajku na polecenie władcy zaczął śpiewać o gołębiu, który uratował mrówkę z wody, a później został przez nią ocalony przed bosym łucznikiem. Lynxowie siedzieli pijąc sycerę i pożerając leśne ptaki, takie jak jarząbki, gdy na niebie przesuwały się czarne punkciki. Ot, nic niezwykłego – można by pomyśleć; stada ptaków. Jednak orzeł Tajaz był zaniepokojony i już leciał ostrzec towarzyszy, gdy rzekome ptaki zaczęły pikować prosto na drużynę Ostrowidza. Wówczas Lynxowie porwali za łuki, bo zaatakowałą ich powietrzna hulajpartia Poterczuka. Małe stworki podobne do ludzików; latały na olbrzymich dłoniach, podobnych do łap kretów. Miały zielone, świecące oczy, spiczaste uszy i kończyste zęby jak wąpierze, a także ptasie stopy. W zębach trzymały kindżały. Nim Tajaz zdążył uśmiercić pierwszego z nich, poczęły przekładać noże w łapy i wrzeszczeć; od ich wrzasku pękła głowa Hałaburdy. Poza tym swoimi ogromnymi łapskami robiły wiatr, mogący pomieszać zmysły. Posypały się strzały i wiele potworków padło brocząc zieloną krwią, lecz straszydłą miały za sobą przewagę liczebną. Wrzask Poterczuka rozsadził głowę Pardela, gdy oczom walczących na dole ukazały się cwałujące po niebie konie, pegazy i jednorożce, na których grzbietach zasiadali zakuci w stal Lynxowie i istoty z innych gatunków. Poterczuka trafiła kopia pancernego Lynxa i padł martwy na polanę, a spadając rozbił sobie łysą głowę. Jego banda darła się ile sił w płucach i szaleńczo machała krecimi łapami, lecz latających wojowników chroniła przed wibrującym wrzaskiem i zawianiem dobroczynna moc Mokoszy i panny Glady o miękkim sercu, córy Pochwista i Meluzyny. Postrachem hulajpartii był lampart Buzyrys (Busiris, Vusiris) o skrzydłach niczym czarny orzeł Ridan i spiżowych pazurach godnych smoka. Po śmierci Poterczuka, straszydła rażone strzałami z ziemi i powietrza, cięte mieczami i szablami, zdobytymi na ażdachach, błagając o litość rozpierzchły się, a zwycięzcy zaniechali pogoni. Trzeba wiedzieć, że tymi wojownikami byli rycerze z zakonu stuha; zakonu bardzo starego, założonego już w erze drugiej przez samego Pochwista – Enka wiatru. Pierwsze istoty, które weszły do tego zakonu rycerskiego to Płanetnicy; z biegiem eonów wstępowały tam wszystkie rasy czczące Ageja, łącznie z ludźmi. Zduchacze, bo tak też ich nazywano, z gracją wylądowali na zasłanej trupami polanie, a w Ostrowidzu I rozpoznając króla Lynxów, oddali mu pokłon, a niektórzy całowali jego brzuch, lub obejmowali za nogi.
- Niech wam Agej wynagrodzi, waleczni stuha – zaryczał Tor.
- Żałuję, że nie mam przy sobie srebrnych kłów i pazurów, by was odznaczyć – wyznał król. – Cieszę się, że nie odwróciliście się ode mnie, choć Licho ukradło mój złoty młot.
- Wiemy o tym – rzekł Lynx w kolczudze, wódz stuha, zdejmując szłom z rysiej głowy. – Zechciej jednak pamiętać, Wnuku Boruty, że nasza Pani, nieskalana Aredvi nie sądzi za to co mamy, ale miłym jej sercu jest ten, kto z darów Ageja czyni właściwy użytek i unika jak ognia mamienia Pokuśników. Niech mój pan, raczy mi wybaczyć uchybienie; zapomniałem się przedstawić. Jestem Rębajło, syn Urwiwymienia znad rzeki Nemany.
- Ciekaw jestem, co to za słudzy Licha nas napadli? – pomyślał głośno Ostrowidz.
- To była banda niejakiego Poterczuka, którego Rębajło ubił kopią – zabrał głos skrzydlaty lubart Busiris. – Stwory te same siebie nazwały sprośnie Świńskim Łajnem – mówię to całkiem serio. Cóż; trudno szanować kogoś, kto gardzi honorem i nawet samego siebie obraża.
- Raczcie zważyć, Odkrywco Gwiazdy Deneba, że nawet chrobry Uralisław z niewielką garstką i bez błogosławieństwa Enków nie pokonałby Licha, lutego Čorta. Spuść się na nas, panie, oddajemy się pod twoje rozkazy! – zaoferował swą pomoc Rębajło w stalowej zbroi, a pozostali stuha potwierdzili swą gotowość. Tor w odpowiedzi polizał jego dłonie okryte grubymi rękamicami, a serwal; zdolny grajek, zaintonował: ,,Kto ma przyjaciół, jest jak step szeroki, kto ich nie ma, jako dłoń jest mały...’’
Stuha pomogli drużynie spalić i pochować zwłoki Hałaburdy i Pardela, których głowy pekły od wrzasku, a ciała Poterczuka i innych członków Świńskiego Łajna, spopielili na osobnym stosie. Następnie obie drużyny posżły przed siebie, zgodnie z mapą uczonego Zajęczanina.
- Wybaczcie zacni towarzysze – ozwał się Rębajło – ale nim wejdziecie spocząć w naszej siedzibie, musimy zgodnie ze statutem naszego zakonu, zawiązać wam oczy, byście, niech Aredvi broni, nie wskazali drogi sługom Rykara. Myślę, czy dla króla nie zrobić wyjątku...
- Król Lynxów z łaski Boruty i Dziewanny Šumina Mati stoi na straży prawa – ozwał się Ostrowidz I. – Jako taki musi dawać dobry przykład poddanym – po tych słowach stuha zawiązali wszystkim oczy, co parę kroków obracali, aż ściągnęli opaski wewnątrz siedziby. Była wykuta w dziś nieistniejącej już skale niczym gniazda Orłowców; ofiar króla Latavca i jej wejścia były świetnie zamaskowane roślinnością. Ostrowidz, Tor i reszta drużyny znaleźli się w komnacie tak przestronnej, że mogłaby pomieścić kilka chat królów rysiańskich, oświetlona pochodniami wystającymi z kamiennych ścian, zdobnych oponami. Pośród sali stał ogromny stół, nakryty śnieżnobiałym obrusem i zastawiony wspaniałymi potrawami i napojami. Kręciły się tu różne stworzenia – Lynxowie, Płanetnicy, Hathor z libijskiej ziemi; mąż o krowich rogach i krowim ogonie, mogący przybierać postać byka, turoń, ogr imieniem Skrzek – niedźwiedź z ludzką głową z wyspy Britainy, bocian, rosomak, biały sokół z Północy imieniem Białozór... Za stołem siedziała wydra i jadłą rybę, a na sofie śliczna rusałka, licząca sobie piątą wiosnę życia, mająca długie, ciemnozielone włoski, grała na lutni i wdzięcznie śpiewała o Mokoszy, co wyleczyła osiołka. (Rusałki nie były jeszcze stworzone, choć istniała ich idea zapisana w Czarach). Tajaz nawiązał rozmowę z Białozorem, serwal począł się jak kot łasić do rusałczego dziecka i dowiedział się, że dziewczynka zowie się Żwanka, a jej macierz to ,,wielka pani’’, Tor rozmawiał z Hathorem i turoniem, a Lynx Kolvica niepolitycznie wykrzyknął na widok wydry ze sztyletem u pasa.
- Toż to zwierzątko jest za małe, by bić się z wąpierzami!
- Zważ panie, że my wydry jesteśmy silne; moi krewni z rzeki Jordanus niczym ichneumony walczą z wężami wszego rodzaju. Mój ojciec skutecznie bronił się przed orłem, a mój brat Łurat zabił rysia samymi zębami! – rzekła wydra.
- Radujmy się w Ageju! – zawołał Rębajło wznosząc toast pucharem miodu, a zaraz potem zaczęła się uczta, podobna do tych, które w erze trzynastej urządzał Lukullus. Drużyna króla spędziła noc u Lynxów, a zawieszone u drzwi sypialni główki czosnku miały chronić przed wąpierzami. Nazajutrz Ostrowidz podziękowawszy za gościnę, ruszył w drogę prowadzącą przez bagna, gdzie grasowała Komarnica, królowa komarów, a kilku rycerzy stuha towarzyszyło jego drużynie z oddali. Zarówno król jak i jego przyjaciel kategorycznie zabronili towarzyszyć sobie pięcioletniej Żwance – wszak wyprawa przeciwko sługom Licha to nie rzecz dla dziecka, nawet jeśli jego matką jest ,,wielka pani’’. Jednak rusałcza dziewczynak za wiedzą Rębajły opuściła siedzibę stuha i szła za Ostrowidzem i Torem z oddali, a poruszała się po lasach i bezdrożach tak swobodnie jak większość ludzi po swoim domu... Poszukiwacze złotego młota znaleźli się na bagnach; zbyt rozległych by je obejść...
- Pamiętajcie, że tu nie wolno zabijać komarów, bo ich królowa się zemści, a jest większa ode mnie – ostrzegł przewodnik; orzeł Tajaz.
Komary wiedziały o tym i bezkarnie żłopały krew całej drużyny. Serwal siedział na grzbiecie tura, orzeł lawirował między olchami, a wszyscy pozostali brodzili w wodzie i błocie, aż po kolana. Mistrz Otocjano by dodać im męstwa zaintonował pieśń o chrobrym Gerlachu przed śmiercią męczonym przez ażdachy. Lynxowie byli bardziej odporni na ból i niewygody niż ludzie – ich hart poznali oprawcy Latavca i Czudy – Judy. Jednak Kolvica tyle wycierpiał od komarów, całymi chmarami wchodzących mu do bystrych oczu, nosa, pyska i uszu zakończonych pędzelkami, że z trudem odpędzał myśl o ich zabijaniu. ,,Te krwiożercze psie juchy dręczą niczym wilki Czudy – Judy, bana Culanusa za króla Ryszy. Nasi ojcowie dwa razy powstali przeciw Żbiczanom, a my, potomkowie witezi spod Daralu, nie możemy podnieść ręki na zwykłe komary! A ja nie posłucham Tajaza; Komarnica nie jest nieśmiertelna’’ – tak myśląc, Kolvica aż czarny od pokrywających go krwiopijców, począł je tłuc zapamiętale, aż spłoszone odleciały poskarżyć się królowej.
- Źle uczyniłeś – orzeł Tajaz pokręcił głową, a Lynx rzekł z butą:
- Niech no ta latająca glizda przyleci, to zawróci do Rokitnicy bijąc łbem o ziemię – wtem rozległo się bzyczenie niczym łopot skrzydeł smoka. Ogromne skrzydła, przezroczyste i pokryte żyłkami, łamały gałęzie olch i brzóz i robiły fale na przepojonej zgnilizną wodzie. Oczom drużyny ukazała się komarzyca wielkości dwóch rosłych mężów z długimi, kruchymi odnóżami. Na głowie miała złotą koronę, a jednym z odnóży dzierżyła złoty sceptr zwieńczony figurką komara Pinga, przez Polaków zwanego Widliszkiem. Komary, meszki, bąki i inne pijące krew owady czciły go jako swego bożka. Potworną istotą była Komarnica. Tajaz rzucił się na nią z dziobem i szponami, lecz uderzenie berła odrzuciło go w błoto. Tak samo bezradny był Tor – niepokonany w szarży, Lynxowie rażący strzałami i włóczniami; berło Widliszka odbijało cięcia mieczy lepiej od najlepszej tarczy. Lynx Rzezikrów zginął od uderzenia nim, a jego duch udał się w ślady Hałaburdy i Pardela. ,,Gdybym miał swój złoty młot, z Komarnicy zostałaby mokra plama’’ – pomyślał król Ostrowidz, który złamał miecz w ataku na potwora.
- Kto do jasnej muchy – zahuczała królowa komarów – ważył się zabijać moje córeczki? - ,,Trzeba wiedzieć, że u komarów, jeno samice piją krew’’ – pisał Kosa Owinniczew w ,,Animalistyce’’.
- Ja – rzekł hardo Kolvica powstając ze szlamu – nie żałuję tego i wsadź mordę w kubeł! – Komarnica zabzyczała gniewnie, po czym szybko jak myśl, rzuciła się lu butnemu Lynxowi i swym aparatem pyszczkowym przekłuła go na wylot. Kolvica padł z pluskiem w gnijącą wodę i począł barwić ją na czerwono. Ten owad zdawał się być groźniejszy od Latavca i Czudy – Judy. Wtem wszyscy dojrzeli śliczną dziewczynkę w białej sukience do kostek. Jej rozpuszczona kosa była barwy ciemnej zieleni i wydawała cichutkie melodie. Oczy rusałczego dziecka lśniły jak szafiry. Stała na głazie wystającym z wody i drżała ze strachu i zimna.
- Żwanka! – ryknął Ostromir. – Jak się tu zabłąkałaś? – tymczasem Komarnica wrzasnęła ,,A’’! i niczym piorun rzuciła się ku Żwance. Pochwyciła dzieweczkę w łapska i zanurzyła kłujkę w jej sercu, a drużyna patrzyła oniemniała. Jeno serwal Otocjano oburzony, że ,,przerośnięta komarzyca’’ może bezkarnie krzywdzić dziecię, jak lewart skoczył ku niej i począł odgryzać nogi. Widząc to Tajaz, Tor i Ostrowidz, którzy byliby czerwoni ze wstydu gdyby byli ludźmi, rzucili się na Komarnicę. Ostromir posłał sztylet w jej pęczniejący od krwi odwłok. Martwe ciało Żwanki padło z pluskiem w wody bajora, lecz z Komarnicą stało się coś dziwnego. Kurczyła się i kurczyła, aż przybrała rozmiary motyla i już nikomu nie mogła szkodzić. Od niej pochodzą owady zwane komarnicami, które lud zowie ,,królowymi komarów’’. Cała drużyna pochyliła się nad zabitą Żwanką i pełna gniewu pytała: ,,Gdzie byli stuha, że jej nie bronili’’? Już mieli wydobyć jej ciałko z wody, gdy rozbłysło światłem niczym małe słoneczko. Już nie było Żwanki; na jej miejscu stała przecudna dziewica o złotej kosie, ubrana w suknię uszytą z białych chmur, przepasana szerokim pasem ze złota, za którym nosiła sztylet zdobiony głową słonia. Nad jej głową płonęła korona z ognia, a podobną do eburnu dłoń, którą zdobił pierścień z turkusem, wzniosła w geście błogosławieństwa. Na pierś opadał jej rubin na złotym łańcuszku – znak rany zadanej przez Komarnicę.
- Witaj przesławna Devano; córo Boruty; Perło Lasów! – zawołał król klęcząc w wodzie. Wówczas Tor zaryczał do cudnego zjawiska:
- Prześliczna Devano z krwi Leśnej Matki; czy jest wolą Ageja by nasi towarzysze ożyli? – zapadła cisza, bo prośba tura była niezwykle śmiała.
- Jest – po chwili namysłu rzekła Devana i dotknęła ciał Kolvicy i Rzezikrowa swym berłem, a był to pręt z owiniętymi wokół paprociami. Obaj Lynxowie powstali z gnijącej wody, a ich zadane przez Komarnicę rany zniknęły jak ręką odjął.
- Wielka Devano, czy możesz ożywić też Hałaburdę i Pardela? – spytał orzeł Tajaz, lecz panna piękna jak Księżyc i Słońce znikła jak mgła.
Już na drugi dzień po tym zdarzeniu, drużyna opuściła bagna, a eskorta rycerzy stuha przepraszała ich za nieobecność tamtego feralnego dnia. Udała się bowiem na bój ze smokiem palącym lasy. Długo można by mówić o kolejnych dniach wędrówki według mapy Jarmuża, dość, że wskrzeszony Pardel zrezygnował z dalszego udziału w wyprawie. Tymczasem już z oddali sokole oczy Tajaza wypatrzyły lśniący jak kryształ masyw Szklanej Góry. Wierch to był niezwykły; zrodzony jak wszystkie inne góry przez Mokoszę, lecz kształt miał kopulasty i miast ze skały, cały był z białego szkła. Tajaz rzekł coś królowi, a ten przemówił:
- Jak drzewiej, tak teraz, nasz przyjaciel ostrzega nas przed strażnikami młota, a są to dwa węże straszliwe, włądne łykać żubry czy łosie. Kto się ich lęka, a nie chce zostawić samki i cządów, niechże zawróci, a gniewu mego ni hańby na siebie nie ściągnie. Nawet nie wiem, czy Licho nie przeniosło łupu! – nie tylko Tor i Tajaz, ale i reszta drużyny, nawet serwal – muzykant, postanowiła iść za królem. Jeno Kolvica zawahał się i usiłował się cofnąć, lecz poskromił strach i też został. Ruszono więc dalej, lecz coś złego czaiło się u podnóży Szklanej Góry. Zmęczenie było nienaturalne, nęciły jakieś magiczne opary, do głów przychodziły dziwne myśli. Mistrzowi Otocjano próbującemu coś zagrać, by je rozproszyć, plątały się słowa. Siódmego dnia, orzeł wracając ze zwiadów tak powiedział:
- Ujrzałem samkę w bieli przykutą do szklanego wierchu. Jest to postać niewieścia o głowie rysia, a wąż wielki i luty; czarny w żółte plamy, zanurza język z żądłem w jej sercu i pije krew. Drugiego wężą nie dostrzegłem! – mimo zmęczenia drużyna poszłą w stronę Szklanej Góry. Zgodnie z relacją Tajaza, wąż pił krew z serca Lynxyjki i wciąż pytał:
- Jak Lubawo, chcesz być lubą trusia Połoza Luzonicy? – Lynxyjka, zwana Lubawą milczałą, a potwór zwany Połozem wciąż wysysał jej krew kropla po kropli.
- Nie przyjmę nigdy nasienia sługi Licha i łupieżcy – cicho miauknęła Lubawa, a Połoz Luzonica zachichotał. Tak było dzień w dzień; oprawca czuwał, by nie wypić zbyt wiele krwi od razu. Wreszcie, zupełnie niespodziewanie, bo Rykar i Licho nie ostrzegają swych niewolników; dostał prosto w oko skórzaną rekawicą pokrytą żelaznymi kółeczkami i kamieniami. Czując ból syknął wściekle i odwróciwszy się spostrzegł Lynxów, tura, orła i serwala z lutnią. Ostrowidz I natarł na potwora z mieczem, a swym towarzyszom rozkazał uwolnić i opatrzyć Lynxyjkę. Jednak jadowity truś był szybki jak błyskawica – broń Jarowita, a uczestników wyprawy zmęczenie wywołane czarami krępowało jak łańcuchy. Połoz przewrócił Tora jakby to był klocek i wysyczał:
- Albo to bydlę, albo twój drogocenny oręż! – na te słowa spod ziemi wypełznął kolejny wąż – długi jak dziewięć żubrów, podobny do żmii z rogiem nosorożca na nosie. – Korfanty; nasz pan pozwala ci zjeść i strawić ten kawał złota! – aby się Czytelnik nie gorszył, przypominam, że chrześcijanie utożsamiali tego rogatego węża, noszącego imię od słowa ,,cornus’’ – róg, z diabłem, od którego pochodziło nazwisko pewnego wielkiego Polaka. Tak oto Ostrowidz I znalazł się w rozterce; ratować tura czy młot? Nie było czasu na długie delibracje; skoczył ku Polozowi, który już wyszczerzył nań zęby i odciął mu głowę, a tą, nadal groźną i kłapiącą szczękami zmiażdżył Kolvica. Potem, choć bez wielkich nadziei odwrócił się ku Korfantemu. Dojrzał, że wąż ma sztylet w oku i odłamany róg, ale żył i próbował połknąć złoty młot. Sztylet wbił mu serwal Otocjano, a róg nosorożca odłamał Ostromir. Król dobił potwora jego własnym rogiem. Następnie z jego trzewi wydobył swój ukochany oręż, którym skruszył okowy Lubavy. Ranę w piersi wyleczyły krasnoludki, a rok potem Lynxyjka została królową. Po śmierci węży w niwecz obróciły się ich czary i druzyna odzyskała dawną rześkość, wielbiąc Ageja, Borutę i Leśną Matkę. Ostrowidz i Tor wrócili do sioła stołecznego, a król odznaczył wszystkich towarzyszy. O wyprawie po złoty młot zaczęto układać pieśni, które przetrwały jeszcze w obecnej erze trzynastej pod postacią mitów o Thrymie kradnącym młot Thora.


*

Lynxowie, gardzący miastami, żyli w harmonii z przyrodą. Nie niszczyli niczego bezmyślnie, ani nie marnowali, ci co by ważyli się tak postąpić podlegali potępieniu, jako nie szanujący darów Ageja i leśnych Enków. Oczywiście nie wolno im było deptać grzybów – nawet trujących, ani rozkopywać miejsc, z których były zebrane. Nieprzestrzeganie tego zakazu miało grozić gniewem niejakiego Borowika (Vorovicus); nie wiadomo czy był to sługa Boruty i Dziewanny czy ich wróg. Pilnował grzybów i ich niszczycieli; zwłaszcza ludzi, karał wkładając im do koszyka grzyby trujące; zwłaszcza borowiki, obecnie zwane ,,szatańśkimi’’. Mieszkał w domu zbudowanym z grzybów, a wyglądać miał następująco. Przybierał postać rogatego Żbiczanina (człowieka z głową żbika), lub czarnego kota z rogami. ,,Ostrowidzu nie niszcz grzybków, bo srogi Borowik cię otruje’’ – ostrzegał króla Lynxów ojciec, ale niestety późniejszego króla i astronoma zawsze kusiło by poczuć jak to jest podeptać grzyby. Już po wyprawie po złoty młot, król przechadzając się po lesie, ujrzał kilka grzybków, zwanych ,,psiakami’’, lub ,,psimi grzybami’’. Rozejrzał się, a nie widząc nikogo z poddanych, stawiał stopę na grzybach i je miażdżył. ,,Nie wiem czemu tak mocno tego pragnąłem. Nic nadzwyczajnego’’ – pomyślał i przebiegł go dreszcz. W drewnianym dworku, królowa Lubava miała dlań zupę grzybową. ,,Wszystkie grzyby są jadalne, ale niektóre tylko raz w życiu’’ – mówią Polacy. Minął dzień, gdy nazajutrz Ostrowidz, silniejszy, zwinniejszy i wytrzymalszy od niejednego człowieka, nie mógł wstać z łoża. Choć Tor i królowa sprowadzali doń najlepszych wraczy, daremne były ich wysiłki. Lubava wnet się domyśliła, że pochorował się tak po jej zupie. Lynxowie znali się na grzybach i nie tylko, lepiej od ludzi i nie mylili jadalnych i trujących borowików między sobą. Taki błąd mógł się zdarzyć wyłącznie wskutek czarów Borowika. Wielkie było przerażenie Lubavy i Tora, gdy usłyszeli o podeptanych psiakach. Tymczasem przy łożu chorego stanęła sama Złota Baba; opiekunka wraczy.
- Biedaku; w coś ty się wpakował! – pokręciła smutno głową w czerwonej chustce. – Żaden wracz ci nie pomoże, ale Agej jest mocniejszy od Borowika. Naści tu syrop na przedłużenie życia; mam misję dla twojego tura, głupolku.
- A co z Lubavą? – spytał Ostrowidz.
- Zostanie przy tobie, by cię doglądać – po tych słowach Złota Baba wyszła z chaty.
Tor pouczony przez nią, pobiegł w las, rycząc do leśnych Enków. Niestrudzenie przemierzał knieje, wypytując inne tury, ptaki i sarny, czy wiedzą gdzie mieszka Borowik, lecz zapytani truchleli słysząc to imię. Jedynie jeż Zavadek odważył się wskazać drogę, a trzeba wiedzieć, że dom Borowika podobnie jak Wieża Ślimaka zmieniał miejsca; raz był w tym lesie, innym razem w innym... Tor podziękowawszy jeżowi pędził jak burza i biada drzewu, które by stanęło mu na drodze; jednak nawet tur ,,czarny byk biorący na rogi’’ (,,Codex vimrothensis’’) może paść z wyczerpania. Byk przewrócił się i zapadł w głęboki sen. Zrobił to wbrew swej naturze, bo przecież tury spały na stojąco jak krowy i to z otwartymi oczami. Gdy się przebudził ujrzał zagubioną wśród matecznika chatę; bardzo dziwną, bo nie zbudowaną z drewna czy kamienia, ale z grzybów. W całości z grzybów. Tor zajrzał przez okno i ujrzał w izbie rogatego Żbiczanina palącego machorkę. Prychnął i już miał roznieść chatę i jej gospodarza, gdy na grzbiecie poczuł miękką dłoń. Odwrócił się i ujrzał postać niewieścią piękniejszą nad wyobrażenia, ustępującą krasą tylko Mokoszy, ubraną w powłóczystą, szmaragdową suknię, przetykaną złotymi liśćmi. Jej diadem był zdobiony wizerunkiem dudka a nad głową płonęła korona z ognia. Cudna istota, której puszysta kosa byłą barwy łupiny orzecha laskowego, z rysów twarzy przypominała Devanę, co pod postacią Żwanki zwycięzyła Komarnicę i ożywiła Kolvicę i Rzezikrowa. W jej włosach spały nietoperze, a zamiast pasa nosiła żywego zaskrońca. Tor padł przed nią na kolana.
- Pozdrawiam cię Dziewanno Šumina Mati, którą Agej stworzył z nogi Niepodzielnego. Wiedz jaśniejąca pani, że mój przyjaciel, król Lynxów Ostrowidz I został otruty i tylko ty...
- Nic nie mów. Wiem o tym – rzekła czysta Dziewanna, a na jej atłasowym policzku niczym perłą zabłysła łza. – My Enkowie nie jesteśmy bogami, tylko Agej wszystko może. Możemy jeno zanosić do jego przybytku wasze prośby. Ostrowidz będzie uleczony, bo taka jest wola Ageja.
- A co ja mam zrobić? – spytał Tor.
- Aby wyprosić zniweczenie czarów Borowika, ścigaj się z moim wierzchowcem, a u kresu wyścigu wyrecytuj wyryty na głazie hymn ku czci Boruty i mojej , lub jeszcze lepiej powiedz coś swoimi słowami – wówczas zza drzewa wyszedł osiodłany jednorożec Leśnej Matki; zwierzę bardzo piękne. Był biały, a jego grzywa, ogon, róg, kopyta i podkowy – złote. W biegu przewyższał prędkością sokoły Lelum i Polelum służące Pochwistowi, lecz miłosierna Dziewanna szepnęła mu do aksamitnego ucha, by pozwolił turowi się dogonić. Następnie zwinnie wskoczyła na siodło i słowami: ,,Agej bieatifikoł’’ dała znak do biegu. Zwierzęta ruszyły jak piorun. Pędziły przez knieje, polany i moczary, przez brody i łąki. Jednorożec był szybszy, a Tor toczył pianę z pyska, potykał się i leżał, lecz sam podobny do szemrzącego strumyka głos Dziewanny stawiał go na nogi. Raz z trzaskiem złamał kończynę, lecz wyleczyło ją samo dotknięcie spiralnie skręconego rogu. Wierzchowiec Leśnej Matki w pełnym galopie wpadł do dołu, wraz ze swą panią, lecz gdy po trzech godzinach Tor ich dopędził, znów biegli aż nad głową likorny pojawił się płomień. W momencie gdy Swaróg zgasił Słońce i udał się na spotkanie Juraty; Tor zrównał się z współzawodnikiem i przez chwilę biegli razem, aż jednorożec niosący Dziewannę zatrzymał się nad głazem pokrytym znakami.

,,Lynxowie mieli własny język (miauczeli i mruczeli jak rysie, z połączenia słów starokrasnych i rysich stworzyli język lynxyjski.)’’ – K. Oppman ,,Perłowy latopis’’

Było już za ciemno by czytać cokolwiek, ale na rozkaz dziewanny miriady świetlików, albo jak kto woli robaczków świętojańskich, oświetliły inskrypcję swym zimnym, zielono – żółtym światłem. Tor rycząc zaintonował hymn do:

,,Prowadiera Jeźdźców Leśnych i Pani Złotego Kwiatu, Strażników Lasu, Rodzicieli Leśnych Enków, Rodzicieli istot rozumnych i nierozumnych, posyłających strzały w Haraba Myśliwca i Arafa, do Boruty Silnego i Płodnego jak Byk i do czystej Dziewanny Šumina Mati, Królowej Złotego Kwiecia i Srebrnego Łuku; Nieskalanej Mokoszy Mateczników...’’


Tor cały czas wierzył, że jego przyjaciel zostanie uratowany. Dziewanna pogłaskała go po kłębie i rzekła:
- Możesz wracać, Ostrowidz żyje! – tur padł na kolana i z czcią polizał jej białe dłonie, po czym ruszył truchtem w stronę jeziora Ynańska Lykanus. Zmęczony podjadł trawy, a także obejrzał się za siebie. Ujrzał jak Dziewanna w ognistej koronie tuli do piersi śliczną głowę jednorożca, a pod jej stopami leży rogaty Żbiczanin, trzymający w ręku muchomor sromotnikowy. Wizja ta wnet się rozwiała, a Tor westchnął: ,,Błogosławię cię czysta pani zagajników, co podeptałaś Borowika, węże i smoki’’! Gdy nad ranem powrócił do sioła stołecznego, król i królowa Lubava wybiegli mu na spotkanie; liżąc po pysku i razem tarzając się po soczystej murawie z wielkiej radości. Tor opowiedział o swej przygodzie, a Ostrowidz I zrobił trzy rzeczy. Bałwanowi Dziewanny w kamiennym chramie, który w erze trzynastej służył ludziom jako zamek, ofiarował nową suknię z białego jedwabiu, przetykaną złotymi nićmi i naszywaną perłami. Dla całego Ynańska i przyległego lasu wydał ucztę trwającą tydzień, a dwa nowo odkryte przez siebie gwiazdozbiory nazwał Turem i Płaszczem Dziewanny. Łono królowej Lubavy opuścił syn Jolkos, córka Złoty Kwiat i najmłodszy synek – Jamioł. Po tych przygodach żyli razem w szczęściu i miłości. Tor chociaż sędziwy, o futrze przetykanym srebrnymi nitkami, przeżył swojego przyjaciela. Gdy serce Ostrowidza I, Mar – Zanna przebiła lodowym ościeniem, wierny tur pełen żałoby, osiadł przy jego kurhanie i trwał tam okrągły miesiąc, aż i jego para stanęła przed sądem Welesa. Lynxów, Tor napawał podziwem, bo cenili oni wierność i nieraz byli wierniejsi od ludzi. Królowa Lubava wystawiła wiernemu zwierzowi pomnik z brązu, w miejscu gdzie zakończył życie. Minęły lata, a królowie na tronie w Ynańsku zmieniali się jak w kalejdoskopie. Gdy królem był Tarpan, pomnik tura wciąż stał, a pewein młody Lynx rzekł ze wzgardą: ,,Azaż to się godzi stawiać pomniki dzikim bydlętom’’? Jednak jego stary, mądry ojciec odpowiedział:
- Lepiej stawiać pomnik Torowi niż Czudzie – Judzie, bo Agej nie patrzy na krew, ale na serce.



*

Po śmierci Ostrowidza I, Lynxowie wybrali na króla Laskowca. Ostatni władcy wybierani przez poddanych to Ostrowidz II Harcerz, Tarpan i królowa Limba. Po jej zgonie na tronie w Ynańśku zasiadła nowa dynastia z Lasu Północno – Wschodniego, która wydałą Bolę I Wschodniego i Bolę II Rokitę. Ów został obalony i pożarty przez Neurów zwanych ,,wilkołakami’’, a wraz z nim upadło królestwo Lynxów.